R0407-5 Ekklesia

Zmień język 

::R0407 : strona 5::

EKKLESIA

Jest go słowo greckiego pochodzenia, tłumaczone jako kościół. W Nowym Testamencie oznacza kompanię, zgromadzenie, czy grupę zgromadzonych i wzajemnie powiązanych ludzi.

Obecnie istnieje wiele organizacji, które twierdzą, że są Kościołem i które posiadają różnego rodzaju więzadła wspólnoty. Lecz my chcielibyśmy dowiedzieć się, na podstawie autorytetu Boskiego Słowa, jaką ekklesię, Ciało, czyli Kościół, założył Jezus i jakie są Jego więzadła wspólnoty. Po drugie, pragniemy pokazać, że każdy chrześcijanin powinien należeć do tego Kościoła. Po trzecie, zbadamy, jakie mogą być szkodliwe konsekwencje przyłączenia się do złej ekklesi, czyli kościoła. Po czwarte, ukażemy, jakie są skutki przyłączenia się do właściwego Kościoła, a następnie utracenia członkowstwa.

Po pierwsze zatem, Kościół, który Jezus zaczął gromadzić w czasie Swojej służby i który został uznany przez Ojca przez zesłanie ducha świętego po zapłaceniu ceny okupowej, był maluczkim stadkiem uczniów, którzy poświęcili swój ziemski życie, czas i talenty na ofiarę Bogu. Zostali zorganizowani i zgromadzeni wspólnie, jako członkowie jednej społeczności, a jako tacy mieli prawa i rządy, a w konsekwencji czego również przywódcę, czyli uznawaną władzę rządzącą. Więzy ich były więzami miłości i wspólnego celu. Jako, że wszyscy wstąpili pod przywództwo Jezusa, wspólnie dzielili swoje nadzieje, obawy, radości, smutki oraz cele. Tym samym posiadali bardziej doskonałą wspólnotę serc niż byłaby możliwa, jeśli wspólnota ta zostałaby utworzona na podstawie wierzeń stworzonych przez człowieka. Ich organizacja była organizacją duchową, ich prawem rządzącym była miłości i wszyscy znajdowali się pod posłuszeństwem „zakonowi ducha”, co wyrażone było w ich życiu, działaniu i słowach ich Pana. Ich kierownictwem była wola tego, który powiedział: „Jeźli mię miłujecie, przykazania moje zachowajcie” [Jana 14:15 BG].

Widzimy zatem, że wczesny Kościół był zorganizowany, zarządzany i znajdował się w doskonałej harmonii pod władzą i dowództwem Jezusa. Porównajmy tamtą organizację Kościoła z tym, co teraz próbuje być jej kontynuacją, to jest przeróżne organizacje wyznaniowe, z których każda związuje swoich członków w umysłowy związek na podstawie swoich własnych wyznań wiary i dogmatów (wiele z nich pomijających miłość) i każda posiada swoje własne prawa.

Prawa te pochodzą od ich przywódców, rządzących czy prawodawców, więc wyraźnie widać, że współczesne kościoły mają i uznają, jako swoje głowy czy wskazujące, rządzące nimi władze pierwotnych założycieli swych różnorodnych wyznań, podczas gdy duchowieństwo na konferencjach, soborach, synodach i prezbiteriach, interpretuje i wykonuje „ustawę starszych”, „wniwecz obracając słowo Boże” [Mar. 7:3; 7:13]. Zajmują oni miejsce prawdziwej Głowy Kościoła – Jezusa oraz prawdziwego nauczyciela i przewodnika we wszelkiej Prawdzie – ducha świętego. Tak wyraża to prorok Izajasz (9:15): „Starzec i uczciwy człowiek, ten jest głową, a prorok, który uczy kłamstwa, ten jest ogonem).

Czy oni zauważają to? Nie, ponieważ wielki Babilon – matka wszetecznic wraz z wszystkimi jej córkami, całym nominalnym kościołem w onym złym dniu, przedstawionym w Iz. 4:1, jako siedem kobiet chwyta się jednego męża (Jezusa Chrystusa) mówiąc: „Chleb swój jeść będziemy, (który dostarczany jest przez świat) i odzieniem swem przyodziewać się będziemy (brudne łachmany swej własnej sprawiedliwości); tylko niech nas zowią od imienia twego, a odejmij pohańbienie nasze”. Tak przyjmują imię Chrystusa i nazywają swoje organizacje chrześcijańskimi kościołami. Tworzą wspólnotę głów, a nie serc.

„Twardać to jest mowa, któż jej słuchać może?” [Jana 6:60]. Ale nie jest to nasza mowa. Jest to ostrzegający głos, iż „mamy mocniejszą mowę prorocką, której pilnując (…) dobrze czynicie” [2 Piotra 1:19]. Jest to również kochający głos naszego Pana, który ponownie mówi: „którychkolwiek miłuję, strofuję i karzę” [Obj. 3:19].

Istnieją dwa znaczenia, w których można rozpatrywać prawdziwy Kościół Chrystusowy: wszyscy, którzy jak wczesny Kościół prawdziwie poświęcili się dla wypełniania woli Ojca, posłuszni wyłącznie woli i przywództwu Chrystusowemu, nieuznający i niesłuchający nikogo innego – są to święci od początku Wieku Ewangelii, aż do czasu jego zakończenia, kiedy wszyscy należący do tej klasy zostaną zapieczętowani, drzwi wysokiego powołania zostaną zamknięte. Tworzą oni „KOŚCIÓŁ PIERWORODNYCH”, których imiona zapisane są w niebie. Są oni jednym w celu, nadziei i cierpieniu, a we właściwym czasie staną się wraz z Jezusem Chrystusem współdziedzicami wielkiego dziedzictwa – dziedzicami królestwa, które Bóg obiecał tym, którzy Go miłują.

W drugim znaczeniu, w którym klasa ta może być rozpatrywana, jest poprzez uznawanie części za całość, przez co wszyscy żyjący z tej klasy mogą być uznawani za Kościół. Lub, każda część z żyjących naśladowców, którzy mają sposobność spotykania się, mogą być właściwie nazwani Kościołem, ponieważ na podstawie słowa Jezusowego wiemy, że gdzie się gromadzi dwóch lub trzech, On będzie pośród nich, a zatem, konsekwentnie, będzie to spotkanie Kościoła – zgromadzenie Kościoła Pierworodnych. Ogólne zgromadzenie nastąpi, gdy cały Kościół zostanie zmieniony jak Głowa – Jezus i uwielbiony wraz z Nim.

Taka jest nasza definicja Kościoła Chrystusowego. Została ona idealnie zilustrowana przez Pawła (Rzym. 12:4-5), który porównuje Kościół do ludzkiego ciała. W tej figurze Jezus reprezentuje głowę, a wszyscy, którzy są Jego, tworzą ciało, nad którym i przez które rządzi głowa. Jezus był i zawsze będzie Głową Swojego całego Kościoła. Ponadto jest także Głową i władcą całego żyjącego Kościoła, i w każdym zgromadzenia, w którym spotyka się dwóch lub trzech w imieniu Jego jest Głową, władcą i nauczycielem. Gdyby ktoś zapytał: W jakim sensie On naucza? Odpowiadamy: przez ćwiczenie przymiotów Głowy, nauczyciela, używając jednego lub więcej z obecnych w wyjawiającej się Prawdzie, wzmacniając wiarę, dodając nadziei, pobudzając gorliwość itp., tak, jak głowa twojego ciała może wzywać jednego członka do służenia innym. Ale tutaj słowo ostrzeżenia: jeżeli ktoś staje się użytecznym instrumentem, jako prawa ręka, dołóżcie starań by nie aspirować do stania się głową. Nie nadymajcie się. Duma paraliżuje i odpłaca niczym: „Ale wy nie nazywajcie się Rabbi (Mistrz, nauczyciel); albowiem jeden jest mistrz wasz, Chrystus; ale wy jesteście wszyscy braćmi” [Mat. 23:8]. I nie pozwólcie nawet najmniejszemu członkowi pogardzać swym urzędem, ponieważ „jeźliby wszystkie były jednym członkiem, gdzieżby było ciało?” [1 Kor. 12:19]. „I owszem daleko więcej członki, które się zdadzą być najmdlejsze w ciele, potrzebne są” [1 Kor. 12:22] – „Bóg ułożył członki, każdy z nich z osobna w ciele, jako chciał” [1 Kor. 12:18].

Jak prosty, piękny i efektywny jest Boski plan organizacji.

To doprowadza nas do naszego drugiego wniosku, to jest do tego, że wszyscy Chrześcijanie powinni przyłączyć się do tej organizacji. W świetle tego, co zostało właśnie powiedziane, jako do klasy stanowiącej Kościół, który zrzesza Jezus, oczywiste jest, że jeżeli porzuciliście wszystko, waszą wolę, talenty, czas itp., jesteście uznani za naśladowców Jezusa i członków ekklesi, Ciała, którego On jest Głową, których imiona zapisane są w niebie. Zatem przez poświęcenie wstępujemy do Kościoła Chrystusowego i stajemy się jego członkami. Niech nikt jednak nie powie: czy nie muszę wstąpić do jakiejś ziemskiej organizacji, zaakceptować jakiś wyznań wiary i mieć imienia wypisanego na ziemi? Nie, pamiętajmy, że naszym przykładem i nauczycielem jest Jezus. Nigdzie w Jego słowach, ani czynach nie znajdziecie nakazu do związywania się z wyznaniami wiary i tradycjami starszych, które w niwecz obracają słowo Boże (Mar. 7:13) lub do poddawania się jarzmowi, które ograniczy wasz wzrost w łasce i wiedzy, przeciwko czemu ostrzegał was Paweł: „Stójcie tedy w tej wolności, którą nas Chrystus wolnymi uczynił, a nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Gal. 5:1).

Lecz niektórzy mówią: Jeżeli niewłaściwym jest łączyć się z żadnym, z obecnych kościołów nominalnych, czy nie byłoby dobre stworzenie widocznej organizacji dla nas samych? Tak, jest to właśnie to, co mamy – organizację stworzoną na wzór pierwotnego Kościoła. Uważamy, że powróciliśmy do pierwotnej prostoty: Jezus Pan jest naszą jedyną Głową i naszym jedynym prawodawcą, duch święty tłumaczy nam Prawdę i prowadzi ku niej, nasze imiona zapisane są w niebie, my związanie jesteśmy razem miłością i wspólnym celem.

Czy dociekacie, jak się nawzajem poznać? Odpowiadam, jak moglibyśmy się nawzajem nie poznać, jeżeli duch naszego Mistrza objawia się w słowie i czynie, sposobie i wyglądzie? Tak, żywa wiara, nieudawana miłość, wycierpiana łagodność, dziecięca prostota, połączona z wytrwałością and dojrzałą gorliwością, ukazują synów Bożych i nie potrzebujemy żadnych ziemskich zapisów, ponieważ imiona takich zapisane są w księdze żywota Baranka.

Czy chorzy potrzebują odwiedzania i pomocy? Ci gotowi są poświęcając czas. Czy praca Pańska wymaga pieniędzy? Ci gotowi są poświęcając środki. Czy ich praca sprowadza na nich wymówki świata? Oni poświęcili także reputację. Wszystko, wszystko dla Boga.

Ale ponownie, czy zastanawiacie się jak powinniśmy postępować z tymi, którzy chodzą nieporządnie pośród nas? Jeżeli, jak uważamy, nie mamy żadnej organizacji, jak możemy się uwolnić od nich tak, jak wymaga tego Pan? Odpowiadamy: róbcie tak jak nakazał Jezus i Paweł.

Obecnie, tak jak we wczesnym Kościele, istnieje wiele różnych stopni rozwoju pomiędzy indywidualnymi członkami, a Paweł mówi (1 Tes. 5:14), że niektórzy są bojaźliwi, pocieszajcie ich, a niektórzy są słabi, wspierajcie ich. Jednak podczas, gdy macie być cierpliwi wobec wszystkich, macie też ostrzegać nieporządnych (tych, którzy odbiegają od prawdziwego ducha Chrystusowego). Nie mylcie nieporządnych z bojaźliwymi, i pocieszajcie tych drugich, nie mylcie ich też ze słabymi, których macie wspierać, ale cierpliwie i w miłości ostrzegajcie nieporządnych. Kogóż nazywa nieporządnymi? Bez wątpienia wiele jest sposobów nieporządnego chodzenia, ale w 2 Tes. 3:11 Paweł pisze, że niektórzy nie robią nic, tylko zajmują się niepotrzebnymi rzeczami i takim każe postępować za swoim przykładem – pracować, by nie być dla nikogo ciężarem, a kto nie chce pracować nie powinien też jeść. Tak więc apostoł może być przykładem dla innych. Ponownie w wersecie 14 czytamy: jeżeli napomnieliście kogoś, a on jest wciąż nieposłuszny, „tego naznaczcie, a nie mieszajcie się z nim, aby się zawstydził; Wszakże nie miejcie go za nieprzyjaciela, ale napominajcie, jako brata” [2 Tes. 3:14-15].

Równie wyraźne wytyczne Jezus daje jak postępować, gdy istnieje niezgoda pomiędzy dwoma braćmi: „A jeźliby zgrzeszył przeciwko tobie brat twój, idź, strofuj go między tobą i onym samym: jeźli cię usłucha, pozyskałeś brata twego. Ale jeźli cię nie usłucha, przybierz do siebie jeszcze jednego albo dwóch, aby w uściech dwóch albo trzech świadków stanęło każde słowo.

A jeźliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi (grupie braci, którzy wspólnie się zgromadzają); a jeźliby zboru nie usłuchał, niech ci będzie, jako poganin i celnik” (Mat. 18:15-17).

Jeżeli pod kierownictwem naszej Głowy, zważamy na Jego rozkazy, a dzieje się tak, jeżeli Go kochamy, jak niewiele będzie nieporozumień i trudności pomiędzy braćmi. Organizacja ta ma swoich ewangelistów, pastorów i nauczycieli wybieranych i kierowanych przez Pana. Nie potrzebują oni włożenia rąk przez tak zwaną apostolską sukcesję, ponieważ „duch Panującego Pana (…) pomazał” każdego członka Ciała, by „zwiastował” (Iz. 61:1) i jest obowiązkiem każdego członka doskonalenie swej służby dla duchowego postępu pozostałych członków.

Jak zupełną jest organizacja Kościoła Chrystusowego z jej zapisanymi w niebie, połączonymi miłością i rządzonymi duchem członkami oraz jak smutny jest błąd mylenia nominalnego kościoła z tym prawdziwym?

Nikogo nie trzeba nakłaniać do zrozumienia wagi naszego czwartego twierdzenia. Doprawdy strasznym nieszczęściem byłoby utracenie członkowstwa w prawdziwym Kościele i Ciele Chrystusowym. I grozi to każdemu członkowi, który nie strzeże pilnie swojej starej natury, uznanej za martwą, a która może narodzić się ponownie i ujawnić się w formie dumy, samolubstwa, zazdrości, obmawianiu i wielu innych. Ale jeżeli jesteśmy napełnieni miłością (miłością, która pobudza do ofiary), odziani w pokorę i pod okryciem zbawczej krwi, jesteśmy bezpieczni w Kościele (Ciele), mając zapewnienie, że się „upodobało Ojcu waszemu, dać wam królestwo” [Łuk. 12:32].

Tak, królestwo jest chwalebnym przeznaczeniem prawdziwego Kościoła – „Maluczkiego Stadka” – obecnie kroczącego ścieżką poniżenia i pijącego gorzki kielich śmierci. Oh, chwała, która zostanie nam objawiona, widoczna jest obecnie jedynie oczyma wiary, natomiast próby i doświadczenia są tak wyraźne. „Bójmyż się tedy, aby snać zaniedbawszy obietnicy o wejściu do odpocznienia jego, nie zdał się kto z was być upośledzony” (Żyd. 4:1).

Zatem Paweł ostrzegał innych i sam się przez to lękał, jak pisze: „abym snać inszym każąc, sam nie był odrzucony” (1 Kor. 9:27). Nasze imiona mogą być odrzucone, jako złe przez należących do nominalnego kościoła, ale „Radujcie się, i weselcie się; albowiem zapłata wasza obfita jest w niebiesiech; tak bowiem prześladowali proroki, którzy byli przed wami” [Mat. 5:12]. Mogą się na was gniewać, przekornie was wykorzystywać, składać przeciwko wam różnego rodzaju fałszywe świadectwa lub próbować odzyskać was przez pochlebstwa, twierdząc, że nie mogą utracić waszego wpływu, że moglibyście zrobić tak wiele dobrego pozostając pomiędzy nimi. Oh, jak potrzebną w obecnych złych czasach jest wiara –

„Która niewzruszenie znosi dezaprobatę świata,
nie zważa na jej pochlebczy uśmiech;
Której morze niepokoi nie może zatopić
ani zabiegi Szatana”.

(fragment angielskiej pieśni pt. „Oh, for a Faith That Will Not Shrink” [ Oh, o wiarę, która nie obumiera” – przyp. tłum.)

Drogo umiłowani, pozwólcie, że powtórzymy nasze ostrzeżenie: „Stójcie tedy w tej wolności, którą nas Chrystus wolnymi uczynił, a nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” [Gal. 5:1].

====================

— Październik i Listopad 1882 r. —