R0544-6 Cel powrotu naszego Pana (część II)

Zmień język 

::R0544 : strona 6::

Cel powrotu naszego Pana

ROZPRAWA II

Dziś będziemy kontynuowali rozpoczęty w ostatnią niedzielę temat: „Cel powrotu naszego Pana.” Oto krótkie jego przypomnienie. Dowiedzieliśmy się, że minione wieki i obecny wiek Ewangelii są etapami, którymi Pan Bóg prowadzi świat ku jego nawróceniu. Jednakże, On nie usiłował bezpośrednio przyprowadzać wszystkich ludzi do poznania Samego Siebie (co jest zasadniczym warunkiem zbawienia), lecz to poznanie ograniczył do niewielkiej liczby swoich stworzeń, którzy w ten sposób byli wybrani. Przykładem takiego wyboru byli patriarchowie żyjący w pierwotnych wiekach, cieleśni Izraelici podczas dyspensacji prawa Zakonu aż do teraźniejszego wieku, a nawet podczas obecnego wieku Ewangelii wybierana jest tylko mała liczba spośród milionów ludzi żyjących na ziemi. Jednak, to wszystko było tylko środkiem prowadzącym do pożądanego końca – „pojednania świata ze sobą.”

Widzimy, że wszystkie Boże obietnice ześrodkowane są w wybierającym się obecnie Kościele, który teraz, jako „ciało Chrystusa” dopełnia miarę niedostatku udręk Chrystusowych. Kiedy wszyscy jego członkowie zostaną wybrani ze świata i „udoskonaleni przez cierpienie”, Kościół będzie złączony z Panem Jezusem Chrystusem, którego Pan Bóg „ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego”, lub, jak to jest wyrażone w innym podobieństwie, że „czysta panna” będzie złączona z niebiańskim oblubieńcem a ci dwoje staną się jednym i ten jeden – kompletny Chrystus – ma być dziedzicem wszystkich rzeczy.

Dowiedzieliśmy się, że te nowe stworzenia (kompletny Chrystus) są obiecanym nasieniem, które ma „zetrzeć głowę węża” – zniszczyć i usunąć zło. Tak też czytamy: „A Bóg pokoju rychło zetrze Szatana pod stopami waszymi.” (Pana Jezusa i Jego kościoła). To samo „nasienie Abrahama” (którym nasieniem jest Chrystus) jest nasieniem, „w którym błogosławione będą wszystkie narody ziemi.” „A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy” (Gal. 3:29). Dowiedzieliśmy się, że koniec obecnego wieku nie zamyka misyjnej działalności Kościoła. Chociaż obecnie pszenica i kąkol razem rosną aż do żniwa, końca świata (wieku), światłość Kościoła jest bardzo słaba. Kiedy jednak on będzie odłączony od kąkolu i uwielbiony ze swym Panem, on „świecić się będzie jako Słońce w królestwie.” Jest to „Słońce Sprawiedliwości”, które „wzejdzie z uzdrowieniem na swoich skrzydłach.”

Spójrzmy na chwalebny dzień Tysiąclecia, w którym „przekleństwa grzechu więcej nie będzie” i „cała ziemia napełni się poznaniem Pana”, rozpraszając ciemność grzechu i niewiary i kładąc „koniec wojnom na wszystkich krańcach ziemi.” Są to „czasy restytucji”, o jakich mówi apostoł święty Piotr (Dz. Ap. 3:17, 19) i mające rozpocząć się z przyjściem Chrystusa. „Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd, oczekując objawienia synów Bożych” (Rzym. 8:22, 19).

Pozostawmy jednak ten jasny i przyjemny widok nadchodzącego dnia, o którym moglibyśmy wyrazić się tak, jak to uczynił poeta:

„Pospieszcie się wieki chwały, Niech przyjdzie radosny czas Chrystusowego objawienia się.”

Zwróćmy teraz nasz wzrok na ponury obraz przeszłości. Mając świadomość błogosławieństw, jakie będą udziałem ludzi żyjących w wieku Tysiąclecia, może nasunąć się pytanie dotyczące tych, którzy umarli, zanim Boży plan osiągnął w ten sposób swą pełnię. Od początku stworzenia, przez okres 6000 lat na ziemi żyło około stu czterdziestu trzech miliardów ludzi. Z wielkim i uzasadnionym przybliżeniem można by obliczyć, że z podanej liczby, mniej niż jeden miliard stanowią Święci Boży. Co stało się ze stu czterdziestoma dwoma miliardami ludzi, którzy nie umarli w Chrystusie – jaki jest ich stan?

Ateizm odpowiada: Oni umarli na zawsze. Nie mając żadnej przyszłości, oni już nigdy nie ożyją.

Kalwinizm odpowiada: Oni nie zostali wybrani, aby byli zbawieni. Pan Bóg zarządził i przeznaczył ich na zginienie, na pójście do piekła, w którym przebywają obecnie, wijąc się w ogniu i gdzie pozostaną na zawsze, nie mając żadnej nadziei.

Arminianizm odpowiada: Wierzymy, że Pan Bóg usprawiedliwia ich z powodu niewiedzy. Jeśli jednak, zgodnie ze swą wiedzą oni postępowali najlepiej, jak tylko potrafili, to w „kościele pierworodnych” oni mają zapewnione takie samo miejsce, jakie ma sam apostoł święty Paweł.

Ogromna większość chrześcijan wszelkich denominacji podtrzymuje ten ostatni pogląd, mając przekonanie, że żaden inny pogląd nie dałby się pogodzić z Bożą sprawiedliwością.

Pytamy jednak: Jaka jest nauka Pisma Świętego odnośnie tego poglądu? Czy niewiedza jest podstawą zbawienia? Nie, jedynym warunkiem przedstawionym w Piśmie Świętym jest WIARA. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez WIARĘ.” Usprawiedliwienie przez wiarę jest podstawą całej chrześcijańskiej nauki. Kiedy w dniu Pięćdziesiątnicy apostoł święty Piotr był zapytany: „Co mamy czynić, aby osiągnąć zbawienie?” On odpowiedział: „Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego.” Dalej w Dziejach Apostolskich 4:12 apostoł mówi: „I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom przez które moglibyśmy być zbawieni.”

Apostoł święty Paweł argumentuje, że zanim człowiek może uwierzyć, musi najpierw usłyszeć Ewangelię: „Jak mogą uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli?” Tenże apostoł mówi, że ten Boży plan, według którego ludzie będą zbawieni na podstawie wiary, dla Żydów stał się kamieniem obrażenia (gdyż oni spodziewali się zbawienia przez zachowanie Zakonu) a dla Greków (mędrców tego świata) stał się głupstwem; Niemniej jednak, „upodobało się Bogu przez głupie kazanie (według ludzkiego uznania) zbawić tych, KTÓRZY WIERZĄ.”

W biblijny sposób chcemy poddać pod waszą uwagę myśl, że ci, którzy nie usłyszeli, nie mogli uwierzyć, a nie uwierzywszy, nie mogli stać się częścią Oblubienicy Chrystusowej. Taka myśl nie jest sprzeczna z treścią pierwszych dwóch rozdziałów Listu do Rzymian, gdzie apostoł Paweł podaje naukę, że chociaż poganie nie mają zakonu, oni są sami dla siebie zakonem. Wydaje się, że wielu źle pojmuje nauczanie apostoła Pawła, uważając, że zakon, który dyktuje im sumienie, w niektórych przypadkach jest wystarczający do ich usprawiedliwienia. Takie rozumienie jest jednak wielkim błędem, oddalającym ich od prawdziwego nauczania apostoła świętego Pawła, który wszędzie dowodzi, że cały świat jest winny wobec Boga, „I owszem grzechu nie poznał, tylko przez zakon.” „(…) przez zakon jest poznanie grzechu.” Zakon dany Żydowi objawił swoją słabość i jego celem było wykazać Żydowi, że on nie był w stanie usprawiedliwić się przed Panem Bogiem. „Dlatego z uczynku zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed nim (Panem Bogiem) żaden człowiek.” Apostoł Paweł mówi, że jeśli w ten sposób zakon potępił Żydów, tak samo rzecz się ma i z poganami. Chociaż oni nie znają Prawa Zakonu, w swoim sumieniu mają wystarczającą ilość światła, żeby byli potępieni – nie usprawiedliwieni – „aby wszelkie usta były zamknięte i aby świat cały podlegał sądowi Bożemu” (Rzym. 3:19). Wiedząc o tym, „żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” jest „darem łaski Bożej” dla każdego wierzącego.

Niektórzy mogą powiedzieć: w przeciwieństwie do Biblii wierzymy i jesteśmy przekonani, że Pan Bóg nie potępi świata za niewiedzę. Teraz zastanówmy się. Czy wy robicie to, co głosicie? Dlaczego wysyłka misjonarzy do pogan dokonywana jest kosztem tysięcy ludzkich istnień i wielkich sum pieniędzy? Jeśli wszyscy oni będą zbawieni – albo nawet tylko ich połowa przez niewiedzę, to wyrządzacie im krzywdę, kiedy wysyłacie kaznodzieję, aby opowiadał im o Panu Jezusie Chrystusie, wiedząc, że tylko jedna osoba na tysiąc uwierzy misjonarzowi. Jeśliby wasz pogląd był poprawny, to o wiele lepiej byłoby nigdy nie wysyłać żadnych misjonarzy. Wtedy, z powodu niewiedzy, prawie wszyscy byliby zbawieni, ale teraz, na skutek poznania prawie wszyscy będą straceni. W taki sam sposób moglibyśmy wnioskować, że jeśliby Pan Bóg pozostawił wszystkich w niewiedzy, to WSZYSCY zostaliby zbawieni. Wówczas, zamiast Ewangelia być nazywana dobrą nowiną, nosiłaby bardziej trafne określenie złej nowiny.

Kiedy jednak taka nauka sprowadza słuszne następstwa, nie wierzycie jej. Nie, moi braterstwo, wy prawdziwie wierzycie, że „nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.” Najgłośniej mówią wasze czyny i mają rację.

Spójrzmy teraz na te sprawy właśnie tak, jak mówi nam o nich Pan Bóg i Jemu pozostawmy wyjaśnienie Jego charakteru.

CO SIĘ STAŁO ZE 142 MILIARDAMI

Po pierwsze odpowiadamy, że możecie mieć pewność, iż obecnie oni nie cierpią w piekle, ponieważ nikt nie otrzyma zupełnej lub całkowitej nagrody aż do przyjścia Pana Jezusa Chrystusa, który nagrodzi wtedy każdego człowieka, oddając również zapłatę wszystkim niesprawiedliwym. Jakikolwiek byłby ich obecny stan, nie może to być ich zupełna nagroda, gdyż apostoł święty Piotr mówi: „Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia, bezbożnych zaś zachować na dzień sądu celem ukarania” i tak właśnie On czyni. Jednakże myśl o tym, że tak wielu naszych współbliźnich, w jakimkolwiek czasie ginących bez poznania niezbędnego do zbawienia, wydaje się straszną dla wszystkich posiadających choćby iskierkę miłości lub współczucia. Istnieje też wiele wersetów Pisma Świętego, które trudno byłoby z tym wszystkim pogodzić. Zastanówmy się, jak w świetle Bożego działania powinniśmy zrozumieć słowa: „Bóg jest MIŁOŚCIĄ” lub że „(…) tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.”

Ach Panie, biednej i słabej ludzkości wydaje się, że jeśli tak bardzo umiłowałeś świat, to mogłeś zaplanować nie tylko zbawienie niewierzących ale również możliwość usłyszenia przez wszystkich, którzy w ten sposób mieliby szansę uwierzyć.

Dalej czytamy: „Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat” (Jan 1:9). Panie, nasz rozsądek zdaje się mówić, że tak nie jest, gdyż nie możemy dopatrzyć się oświecenia przez Pana Jezusa więcej, niż kilku miliardów ludzi. Dowodów takiego oświecenia nie widać wśród Hotentotów, ani też wśród Sodomitów czy milionów innych ludzi.

Jeszcze raz przeczytajmy werset, który mówi, że Pan Jezus „z łaski Bożej zakosztował śmierci za każdego” (Żyd. 2:9). Pytamy, Panie Boże jak rozumieć ten werset? Jeśli Pan Jezus skosztował śmierci za sto czterdzieści trzy miliardy i z różnych powodów będzie ona skuteczna tylko dla jednego miliarda ludzi, czy ta śmierć nie była w pewnym sensie porażką?

I dalsze słowa, „Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem WSZYSTKIEGO ludu” (Łuk. 2:10). Z pewnością, ta wielka radość nie stała się udziałem wszystkich, lecz tylko nielicznych ludzi.

Inny werset podaje: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich” (1 Tym. 2:5). Ponieważ okup był za wszystkich, dlaczego więc wszyscy nie mogliby skorzystać ze śmierci Chrystusa?

Jakże nie zrozumiałe i nie konsekwentne wydają się te wypowiedzi, kiedy przypominamy sobie, że Ewangelicznym Kościołem jest „małe stadko.” Bardzo pragniemy, aby Panu Bogu upodobało się otworzyć oczy naszego wyrozumienia na Jego Pisma, mając pewność, że gdybyśmy je pojęli, to one wszystkie stałyby się jasne i jako odgłos grzmotu one potwierdziłyby, że „Bóg jest miłością.” Ach, gdybyśmy tylko mieli klucz do zrozumienia! Czy naprawdę chcielibyście go mieć? On znajduje się w ostatnim zacytowanym tekście: „Który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie” (1 Tym. 2:6). Właściwy czas, teraz rozumiemy. Pan Bóg ma właściwy czas na wszystko. On mógłby zaświadczyć o tym stu czterdziestu dwom miliardom podczas ich życia; wtedy był to ich właściwy czas; skoro jednak tak się nie stało, ich właściwy czas musi należeć do przyszłości. Wiemy, że obecny czas jest dla was i dla mnie tym czasem właściwym, ponieważ obecnie otrzymujemy świadectwo. Pan Jezus Chrystus stał się okupem za was, zanim jeszcze narodziliście się; ale właściwy czas usłyszenia o tym przyszedł o wiele lat później. Podobnie jest z Hotentotami. Chrystus stał się ich okupem w tym samym czasie, co i waszym, ale oni nie usłyszeli jeszcze o tym i być może, w obecnym życiu nie usłyszą, lecz w Bożym właściwym czasie na pewno usłyszą.

Ktoś może jednak zapytać: czy śmierć nie kończy próby? Odpowiadamy, że niema wersetu, który by tak mówił i wszystkie powyższe wersety jak i wiele innych nie miałyby żadnego znaczenia a nawet gorzej, gdyby śmierć była końcem wszelkiej nadziei dla mas ludzkości, które nie otrzymały poznania. Na poparcie tego ogólnie uznawanego poglądu często cytowany jest następujący werset: „(…) czy drzewo pada na południe, czy na północ, tam też leży, gdzie pada” (Kazn. 11:3). Jeśli te słowa mają jakikolwiek związek z człowiekiem i jego przyszłością, to one oznaczają, że do czasu swego wskrzeszenia, człowiek pozostaje w takim stanie i z taką wiedzą lub niewiedzą, z jaką umarł.

Ale w jaki sposób poznanie będzie mogło kiedykolwiek dotrzeć do tych miliardów ludzi złożonych do grobów? Ono nigdy do nich nie dotrze, gdyż „(…) w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości” (Kazn. 9:10). „Bo po śmierci nie pamięta się o tobie (Boże), A w krainie umarłych któż cię wysławiać będzie?” (Ps. 6:5). Pan Bóg przygotował dla nich wszystkich zmartwychwstanie. „Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni” (1 Kor. 15:22). Jak śmierć przyszła przez pierwszego Adama, tak życie przychodzi przez drugiego Adama. Wszystko, co ludzkość utraciła w pierwszym Adamie, ma być przywrócone w drugim; stąd też wiek następujący po drugim przyjściu Chrystusa nazywany jest „czasem odnowienia wszechrzeczy.”

Życie jest jedną z utraconych rzeczy i ma też być jedną z przywróconych rzeczy. Zauważcie, ja nie mówię, że dane im jest wieczne życie; nie, Adam nigdy nie miał wiecznego życia, które mógłby stracić. Ciągłość jego życia uwarunkowana była jego posłuszeństwem. Życie jego ludzkiej istoty zostało utracone i ono będzie przywrócone przez drugiego Adama, otrzymując możliwość wykazania się posłuszeństwem. Jest to powszechne zbawienie, jakiego Chrystus dokonuje dla wszystkich, jednakże „wielkie zbawienie” jakiego dostępują wierzący, jest zupełnie inne. To pozwala nam zacytować inny werset rzadko używany, jedynie przez uniwersalistów i chociaż nie jesteśmy uniwersalistami, rościmy sobie prawo do stosowania całego Pisma Świętego. Oto werset 1 Listu apostoła Pawła do Tymoteusza 4:10: „Położyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących.” Wszyscy ludzie są zbawieni czyli uratowani od straty, jaką ponieśli przez Adama, co oznacza, że wszystkie rzeczy utracone wraz z ich śmiertelnym życiem będą im przywrócone. Pan Bóg jest również szczególnym Zbawicielem wierzących obecnego wieku, którzy mają przywilej stać się synami Bożymi na wyższym poziomie niż ziemski, a nawet stać się uczestnikami Boskiej natury.

Widzimy teraz, że „świadectwo we właściwym czasie” wyjaśnia wszystkie trudne do zrozumienia teksty. We właściwym czasie, one będą ową dobrą nowiną o „radości wielkiej wszystkiemu ludowi.” We właściwym czasie, „prawdziwa światłość oświeci każdego człowieka przychodzącego na świat” i nieprzekręcone wersety będą używane tylko w jednym prawidłowym znaczeniu, dokładnie wyrażając ich prawdziwą treść. Odnośnie tej sprawy apostoł Paweł udowadnia swoje rozumowanie w Liście do Rzymian 5:18, 19. Mówi on, że ponieważ wszyscy ludzie zostali skazani na śmierć i ucierpieli od niej z powodu przestępstwa Adama, tak też sprawiedliwość Chrystusowa usprawiedliwia wszystkich do ponownego życia. Wszyscy utracili życie w pierwszym Adamie, nie ze swojej woli lub wyboru i wszyscy otrzymają życie z rąk drugiego Adama tak samo bez swojej woli lub dokonywania wyboru, otrzymując przywilej zachowania go na zawsze, według określonych warunków.

Gdy w ten sposób zostaną przywróceni do życia i kiedy otrzymają świadectwo Bożej miłości, zacznie się ich próba, ich pierwsza szansa, gdyż nie głosimy, że ktokolwiek otrzyma drugą szansę.

Apostoł święty Piotr mówi nam, że o czasie odnowienia wszechrzeczy od wieków mówił Bóg przez usta świętych proroków swoich, którzy rzeczywiście tak nauczali. Prorok Ezechiel powołuje się na słowa wypowiedziane przez Pana Boga o dolinie suchych kości: „Te kości – to cały dom izraelski (…) Oto ja otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, ludu mój, i wprowadzę was do ziemi izraelskiej” (Ezech. 37:11, 12). Jest to zgodne ze słowami apostoła Pawła z listu do Rzymian 11:25, 26: „Zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do czasu, gdy poganie (Kościół Wieku Ewangelii, grupa wybrana z pogan) w pełni wejdą, I w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael”, czyli przywrócony ze stanu odrzucenia. „Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył” (Rzym. 11:2). Oni zostali odcięci od Bożej łaski na czas wyboru Oblubienicy Chrystusowej, ale powrócą do łaski, kiedy to dzieło wyboru zakończy się (w. 28-33) Prorocy podają liczne świadectwa dotyczące tego, jak Pan Bóg „wszczepi ich, a nie wykorzeni.” Nie odnosi się to do dokonanych już wcześniej przywróceń z niewoli w Babilonii, Syrii itd., gdyż Pan Bóg mówi: „W onych dniach już nie będą mówili: Ojcowie jedli cierpkie grona, a zęby synów ścierpły, Lecz każdy umrze za swoją winę. Ktokolwiek spożyje cierpkie grona, tego zęby ścierpną” (Jer. 31:29, 30). Teraz tak się nie dzieje. Nie umierasz za swój własny grzech, lecz za grzech Adama, „jako w Adamie wszyscy umierają.” On jadł kwaśne grona, potem jedli je nasi praojcowie, przenosząc na nas dalsze choroby i niedoskonałości. Dzień, w którym „każdy umrze za swoją winę”, jest dniem Tysiąclecia czyli Restytucji. Ale kiedy ludzie zostaną przywróceni do tego samego stanu, jaki miał Adam, to czy oni nie będą skłonni do grzechu i upadku tak, jak on? Nie, gdyż podczas pierwszych 6000 lat oni nauczyli się zamierzonej przez Pana Boga lekcji, która im objawiła „ogrom grzeszności grzechu.” Ludzie będą gotowi docenić dobro i oddalić zło. Członkowie uwielbionego Kościoła Wieku Ewangelii będą wtedy „królami (władcami) i kapłanami” (nauczycielami) tego nowego wieku, „Bo nie aniołom poddał świat, który ma przyjść, o którym mówimy” (Żyd. 2:5).

Czy mamy jednak pewność, że Pan Bóg zamierzył te błogosławieństwa dla kogokolwiek innego oprócz „ludu, który przejrzał” – oprócz Żydów? Tak. Pan Bóg wymienia również inne narody z nazwy i mówi o ich restytucji. Pozwólcie mi przypomnieć bardzo przekonywujący obraz, jaki stanowią Sodomici. Oczywiście, że będziecie zadowoleni, jeśli przytoczę wzmiankę o ich restytucji. Dlaczego jednak nie mieliby oni otrzymać możliwości uzyskania wiecznego życia takiego jak ty, lub jak Żyd? To prawda, że oni nie byli sprawiedliwi, ale wy też nie byliście takimi, kiedy Pan Bóg dał wam waszą sposobność. Słowa samego Pana Jezusa Chrystusa informują nas, że w Jego oczach, nie byli oni aż tak winni jak Żydzi, którzy otrzymali większe poznanie: „A ty Kafarnaum (…) gdyby się w Sodomie dokonały te cuda, które się stały u ciebie, stałaby jeszcze po dzień dzisiejszy” (Mat. 11:21, 23). W ten sposób słowa samego Pana uczą nas, że Sodomici nie mieli pełni sposobności. Odnośnie Sodomy On przypomniał też, że „(…) spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich” (Łuk. 17:29). Jeśli więc jest mowa o ich przywróceniu, to oni będą musieli być wskrzeszeni. Przeczytajmy uważnie proroctwo z Księgi Ezechiela 16:48 i do końca rozdziału. Pan Bóg przemawia tu do Izraela, porównując go z sąsiednią Samarią oraz z Sodomitami, o których mówi: „Dlatego usunąłem je, jak widziałaś.” Dlaczego Pan Bóg zdecydował, że korzystnym będzie zniszczenie tych ludzi bez dania im szansy wiecznego życia przez poznanie tego „jedynego imienia?” Ponieważ to nie był ich właściwy czas; oni poznają prawdę, kiedy zostaną przywróceni do życia. Najpierw On wybawi ich z niewoli śmierci, a potem wyleje na nich poznanie, jak napisano: „Który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tym. 2:4). Nie wcześniej, aż otrzymają to poznanie, znajdą się na próbie mogącej przyprowadzić ich do Wiecznego życia. Jedynie taki sposób myślenia a nie żaden inny pozwala mi zrozumieć działanie Bożej miłości wobec Amalekitów i innych narodów, na których On nie tylko dozwolił śmierć, lecz nakazał Izraelitom całkowicie ich zniszczyć, nie szczędząc ich mężczyzn, kobiet lub dzieci a nawet niemowląt. Jakże często ubolewałem w sercu i wy również, kiedy próbowaliśmy pogodzić to pozorne okrucieństwo ze strony Pana Boga z nauką nowej dyspensacji: „Bóg jest miłością”, „Miłujcie nieprzyjaciół swoich” itd. Teraz widzimy, że cały Wiek Żydowski był figurą na wyższy Wiek Ewangelii; zwycięstwa i podboje Izraelitów obrazują jedynie walki chrześcijanina z grzechem itd. Amalekici, Sodomici i inni mogli równie dobrze umrzeć na skutek chorób i plag i nie miało to dla nich wielkiego znaczenia, gdyż uczyli się jedynie poznania zła, aby, gdy przyjdzie na nich próba „we właściwym czasie”, mogli nauczyć się dobra i odróżniając je od zła, wybrać dobro.

Ale czytajmy dalej powyższe proroctwo. Po porównaniu Izraela ze Sodomą i Samarią i stwierdzeniu, że on jest gorszy, werset 53 mówi: „I odmienię ich los (wszyscy są zniewoleni przez śmieć; Chrystus przyszedł, aby uwolnić więźniów i otworzyć więzienne drzwi grobu), los Sodomy i jej córek, oraz los Samarii i jej córek, a potem odmienię twój los pośród nich.” Oni będą wzbudzeni w tym samym czasie. Werset 55 określa to jako powrót do „swego pierwotnego stanu” – czyli restytucję. Jednak ktoś, nie mogąc wyobrazić sobie, żeby Pan Bóg rzeczywiście mógł być tak dobry i sprawiedliwy, uważa, że Pan Bóg przemawia do Izraelitów ironicznie, że równie dobrze jak ich, mógłby przywrócić Sodomitów, ale naprawdę, nie ma On najmniejszego zamiaru, aby to uczynić któremukolwiek z nich. Przeczytajmy dalej wersety 60–63, w których Pan Bóg przemawia: „Lecz wspomnę o moim przymierzu z tobą w dniach twojej młodości i odnowię z tobą przymierze wieczne.” Tak, mówi apostoł Paweł „A to będzie przymierze moje z nimi”, „(…) są umiłowani ze względu na ojców. Nie odwołalne są bowiem dary i powołanie Boże” (Rzym. 11:27-29). Ciągłość powyższego rozważania zakończona jest w 63-cim wersecie proroctwa, który wykazuje, że obiecana restytucja nie opiera się na zasługach Żydów, Samarytan czy Sodomitów. „Abyś pamiętała i wstydziła się i już nigdy nie otworzyła ust ze wstydu, gdy ci przebaczę wszystko, co uczyniłaś – MÓWI WSZECHMOCNY PAN.” Kiedy w taki sposób Pan Bóg podpisuje swoje imię pod wypowiedzią, ja muszę jej wierzyć. Nic więc dziwnego, że będą zawstydzeni, kiedy „w przyszłych wiekach On okaże nadzwyczajne bogactwo łaski swojej” (Efez. 2:7) wielu spośród Bożych dzieci zawstydzi się i zadziwi, kiedy zobaczą, jak „BÓG UMIŁOWAŁ ŚWIAT.” Oni będą gotowi, aby wraz z bratem Pawłem zawołać: „O głębokości bogactwa i mądrości i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego” (Rzym. 11:33).

Niektórzy mogą zapytać, dlaczego nie zostało to rozpoznane dawno temu? Odpowiadamy, że Pan Bóg daje swojemu ludowi światło i zrozumienie we właściwym dla niego czasie. Świat był pozostawiony w niemal całkowitej nieznajomości Bożego planu aż do wieku Ewangelii, kiedy przyszedł Pan Jezus Chrystus, wywodząc na JAŚNIĘ żywot i nieśmiertelność przez Ewangelię. Do tego czasu Żydzi twierdzili, że wszystkie obietnice Boże były skierowane tylko wyłącznie do nich, lecz we właściwym czasie Pan Bóg okazał również łaskę poganom. Ogólnie, chrześcijanie uważali, że Boże błogosławieństwa są dla kościoła, ale my zaczynamy rozpoznawać, że Pan Bóg przenika nasze obawy i że chociaż dał nam „najlepsze i kosztowne obietnice”, niektóre przeznaczył dla świata.

„Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia.” Fakt, że ona teraz świeci tak jasno, że potrafimy dostrzec więcej piękna i harmonii Bożego Słowa, stanowi mocny dowód na to, że żyjemy już w czasie świtania tego chwalebnego dnia Tysiąclecia, kiedy poznamy tak, jak jesteśmy poznani (1 Kor. 13:12).

Obiecaliśmy jednak, że zharmonizujemy ze sobą kościelne doktryny, które ogólnie uważane są za przeciwne sobie, jak: KALWINIZM, lub Wybór i ARMINIANIZM lub Wolna Łaska. Być może sami już widzicie, jak one harmonizują ze sobą, jeśli każdy werset zastosujemy do należnego mu czasu i miejsca. Pozwólcie więc, że wykażę wam BRAK KONSEKWENCJI W KALWINIZMIE I ARIANIZMIE jeśli je oddzielimy od siebie. Wykazując to, nie chciałbym ujemnie wyrażać się o zwolennikach tych doktryn. Pragnę tylko zwrócić waszą uwagę na pewne aspekty, które nawet zagorzali ich wyznawcy muszą uznać za słabe strony.

Po pierwsze – Kalwinizm mówi, że Pan Bóg, który jest wszechwiedzący, znał koniec na początku, a ponieważ „wszystkie Jego zamysły muszą się spełnić”, to nie mógł On zaplanować zbawienia nikogo innego oprócz nielicznych członków prawdziwego Kościoła, Małego Stadka. Pan Bóg ich wybrał i przeznaczył ich na wieczne zbawienie; wszyscy inni zostali podobnie przeznaczeni i wybrani do pójścia do piekła, albowiem „Znajomeć są Bogu od wieku wszystkie sprawy Jego” (Dz. Ap. 15:18, BG).

Kalwinizm ma też swoje zalety, gdyż słusznie pokazuje Bożą Wszechwiedzę. To byłby nasz ideał WIELKIEGO Boga, gdyby nie to, że brakuje tu trzech zasadniczych cech wielkości, takich jak: MIŁOSIERDZIE, MIŁOŚĆ i SPRAWIEDLIWOŚĆ. Żadna z tych cech nie przejawia się w sprowadzeniu na świat stu czterdziestu dwóch miliardów istot przeznaczonych na zagładę, zanim nawet one narodziły się i oszukanych zapewnieniami o miłości. Ależ nie; „Bóg jest miłością”, „Bóg jest sprawiedliwy”, „Bóg jest miłosierny.”

Po drugie – Arminianizm głosi, że Bóg jest miłością i wprowadzając ludzkość na świat, nie miał zamiaru ją skrzywdzić, lecz świadczyć jej tylko dobro. Jednak szatanowi udało się skusić Adama i w ten sposób „grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć”; od tego czasu Pan Bóg czyni wszystko, co w Jego mocy, aby wybawić człowieka od jego nieprzyjaciela, nawet oddając własnego Syna. Chociaż obecnie, po upływie sześciu tysięcy lat, Ewangelia dotarła jedynie do niewielkiej części tych stworzeń, to jednak mamy nadzieję i pewność, że w ciągu następnych sześciu tysięcy lat, przez energię i liberalizm Kościoła Pan Bóg do tego stopnia uleczy zło wprowadzone przez Szatana, że wszyscy będą przynajmniej mogli poznać Jego miłość, a znajomość Boga będzie współistniała ze znajomością zła.

Godnym podkreślenia aspektem tego poglądu jest to, że on przyznaje, iż „Bóg jest miłością.” Jednakże, będąc pełen miłościwych i dobroczynnych planów dla swoich stworzeń, brak Mu umiejętności oraz zdolności przewidywania tych planów.

Kiedy Pan Bóg był zajęty organizowaniem i planowaniem dobra dla swych nowo stworzonych dzieci, wślizgnął się szatan i jednym posunięciem zburzył wszystkie Boże plany. W jednej chwili on wprowadził między ludzi grzech i zło do tego stopnia, że nawet wykorzystując całą swoją moc, Pan Bóg potrzebuje dwunastu tysięcy lat na przywrócenie sprawiedliwości do takiego stopnia, by człowiek miał możliwość wyboru dobra w takim samym stopniu jak zła. Sto czterdzieści dwa miliardy ludzi podczas minionych sześciu tysięcy lat oraz wiele więcej istnień w przyszłości zostały na wieki stracone pomimo Bożej miłości wobec nich, gdyż szatan zakłócił Boże plany, czego Pan Bóg nie przewidział. W ten sposób, wbrew Bożemu upodobaniu, na jednego człowieka wysyłanego przez Pana Boga do chwały, szatan wysyła stu ludzi do piekła. Taki pogląd musi wywyższać stanowisko szatana w oczach ludzi, pomniejszając zarazem szacunek dla Tego, który „rzekł i stało się; on rozkazał, a stanęło.”

Jakże wielką ulgę sprawia nam odwrócenie się od tych połowicznych prawd rozważanych oddzielnie i dostrzeżenie zgodności oraz piękna wypływających z ich połączenia; jak podczas teraźniejszego i przyszłych wieków, przez głoszenie swego Słowa Pan Bóg wybiera czyli gromadzi Kościół wieku Ewangelii. W swej mądrości On dozwolił złu przyjść na świat, aby mógł rozwinąć swój Kościół, który w ten sposób „uczyniony doskonałym przez cierpienie”, przygotowywany jest do wykonywania swego chwalebnego dzieła w przyszłości; natomiast ogrom ludzkości, chociaż obecnie nie jest poddawany zamierzonej próbie, to jednak zdobywa wiedzę i doświadczenie przez kontakt z grzechem, co okaże się dla niego tą korzyścią, jaką Pan Bóg przewidział. W związku z tym, On w Swoim planie wykorzystał okazję, aby pokazać nam swoją wielką miłość, sprawiając, że śmierć Chrystusa była konieczna do podniesienia nas z grzechu. Pan Bóg dał Chrystusa darmo, aby On stał się „ubłaganiem za grzechy nasze; A nie tylko za nasze, ale też za grzechy wszystkiego świata.” Na czas przyszłej dyspensacji Pan Bóg zaplanował „nowe niebo i nową ziemię” (Obj. 21:1-10; 22:17). „A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź! (…) a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota.” Wtedy „Wolna Łaska” okaże się w pełnej mierze. Jest to nauka wypływająca ze Słowa Bożego. Człowiek nigdy nie wymyśliłby tak chwalebnego planu zbawienia. Jakże prawdziwe są Boże słowa: „Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje – mówi Pan, Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze” (Iz. 55:8, 9). Stąd też zwracając się do Niego słowami: „Ojcze nasz”, nie zapominajmy, że Boża miłość i współczucie daleko przewyższają litość naszych ziemskich rodziców. Kiedy coraz głębiej wnikamy w Jego Słowo i staramy się „wzrastać w łasce, znajomości i miłości Bożej”, zawsze pamiętajmy, że: „Ślepa niewiara zapewne pobłądzi, próżno oglądać będzie Jego dzieło; Bóg sam siebie tłumaczy i sam wszystko uczyni jasnym.”

Widząc, jak wielka część wspaniałego planu Bożego wypełnia się wraz z przyjściem Pana Jezusa Chrystusa i wiedząc – miejmy nadzieję – dlaczego Chrystus powraca, w najbliższą niedzielę zajmiemy się innym aspektem prawdy dotyczącej powrotu Chrystusa. Będziemy zastanawiali się odnośnie sądu Kościoła i sądu Świata, nagrody za Wiarę i za Uczynki.

====================

— Październik 1883 r. —