R2299-133 „Kto mniema, że stoi, niechże uważa”

::R2299 : strona 133::

„KTO MNIEMA, ŻE STOI, NIECHŻE UWAŻA”

„Te wszystkie rzeczy przydały się im za wzór są napisane są dla napomnienia naszego, na których koniec świata (wieku) przyszedł. A tak kto mniema, że stoi, niechże patrzy, aby nie upadł” – 1 Kor. 10:11, 12

W dziesięciu wierszach poprzednich Apostoł wykazał, że jak Izrael cielesny był typem na Izraela duchowego, tak różne Boskie łaski okazywane Izraelitom, były obrazem na jeszcze większe łaski, jakimi Bóg obdarzał i obdarza Kościół Wieku Ewangelii – duchowych Izraelitów.

Jak poświęceni chrześcijanie są obecnie chrzczeni w Chrystusa, naznaczonego Wodza ludu Bożego – jak wola ich zanurzona jest Jego wolę, ich osobista tożsamość zanika w ich tożsamości jako członków ciała Chrystusowego (co pięknie zilustrowane jest w symbolicznym chrzcie wodnym) – tak było to figuralnie pokazane gdy Izraelici, przechodząc przez morze Czerwone, byli jakoby zanurzeni i ochrzczeni (gdy wody stanęły po obu stronach a chmura ponad nimi) w Mojżesza, w obłoku i w morzu (1 Kor. 10:1, 2). Wszyscy Izraelici uznawali Mojżesza za wodza, na którym polegało ich wybawienie z Egiptu i doprowadzenie ich do ziemi obiecanej.

Podobnie nasz pokarm duchowy, on chleb, który z nieba zstąpił – Chrystus i Jego słowo prawdy, było figuralnie przedstawione w Mannie, która tam na puszczy spadała codziennie i przez dłuższy czas była jedynym pokarmem dla Izraelitów. Jak dla nas ten duchowy pokarm jest naszym codziennym chlebem zasilającym nas w tej drodze do żywota w Królestwie niebieskim, tak Izraelici, w swoim pochodzie do figuralnego Królestwa, potrzebowali codziennie zasilać się manną. Jak prawdy i ducha prawdy szukać musimy codziennie, jeśli chcemy z tego korzystać, jak cząsteczki tegoż znajdujemy trochę tu i trochę ówdzie i jak mozolnej pracy wymaga to zbieranie i przyswajanie sobie tych cząsteczek łask i pokarmów niebiańskich w rzeczach duchowych, przez badanie Pism itd., tak wszystko to było figuralnie pokazane w doświadczeniach cielesnego Izraela. Izraelici nie mogli nazbierać manny na zapas, do użytku przyszłego. To był ich chleb codzienny i codziennie zbierany. Nie znajdywali manny w dużych porcjach, bez trudności. Przeciwnie, chcący nakarmić się musieli ją zbierać z mozołem i pilnością, w drobnych cząsteczkach. W taki to sposób, „oni wszyscy jedli tenże duchowy pokarm” – a raczej: jedli pokarm mający duchowe znaczenie.

Jak poświęceni Panu obecnie doznają orzeźwienia w ich drodze życiowej – jak w chwilach zmęczenia i pragnienia mogą przystępować do Pana i doznawać orzeźwienia ą potrzebując oczyszczenia, mogą być omyci wodą dostarczoną przez Tego, który za nich umarł – tak i te duchowe prawdy były również pokazane w Izraelu cielesnym. Gdy w swej podróży Izraelici pragnęli wody i wołali do Mojżesza a Mojżesz wołał do Pana za nimi, ulga była im dostarczona przez uderzenie skały, co figuralnie przedstawiało uderzenie Chrystusa ręką zakonu, jako ofiarę dla naszego pojednania, jako Okup za nas. Jak łaska Boża spływa na nas przez Chrystusa, w rezultacie Jego uderzenia, czyli Jego śmierci za nas, tak wody popłynęły dla Izraelitów w rezultacie uderzenia owej figuralnej skały, która była sucha przed uderzeniem, lecz po uderzeniu wypłynęła obfitość wody, tak że nie tylko napili się jednorazowo, lecz woda popłynęła strumieniem, który był z nimi przez pewien czas ich podróży po puszczy. Tak więc, oni wszyscy „tenże napój duchowy pili” – pili napój mający duchowe znaczenie – wodę ze skały, która to skała przedstawiała Chrystusa a woda przedstawiała łaskę Bożą w Chrystusie.

Przedstawiwszy tym sposobem tożsamość doświadczeń cielesnego Izraela z doświadczeniami i łaskami duchowego Izraela apostoł był gotowym wyprowadzić z tego dalszą naukę. Chciał, abyśmy zauważyli, że nie tylko okazywane tam łaski Boże były typami, ale że i zachowanie się Izraelitów wobec tychże łask, było typem na postępowanie nominalnego, duchowego Izraela względem pozafigury, czyli rzeczywistości. „Większej części z nich nie upodobał sobie Bóg” (1 Kor. 10:5). To znaczy, że w większej części nominalnego Izraela duchowego, Bóg nie będzie miał upodobania. Znowu orzeczenie, że wielu z ludu figuralnego „poległo na puszczy”. To nasuwa wniosek, że wielu z duchowego Izraela umrze na tej puszczy życiowej – nie dojdą do pozafiguralnego Chanaan. „A te rzeczy stały się nam za wzór na to, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jako oni pożądali.” Myślą tego jest, że w doświadczeniach Izraela cielesnego, Bóg wystawił nam lekcję, czyli ilustrację, co stanie się z nami, gdybyśmy, ubogaceni pozafiguralnymi większymi łaskami, przyjmowali i używali takowe w sposób niewłaściwy. Tamci stali się nam lekcją w swych złych czynach, a Boskie potraktowanie tych, co źle czynili, ma uczyć nas, co stanie się nam, gdybyśmy dane nam pozafiguralne łaski nadużywali i pożądali rzeczy poprzednich, grzesznych, które pozostawiliśmy, gdy opuściliśmy świat (figuralnie przedstawiony w Egipcie), aby naśladować Chrystusa (przedstawionego w Mojżeszu).

Apostoł następnie wylicza niektóre ważniejsze omyłki popełnione przez figuralnych Izraelitów i nasuwa myśli, że pokusy Izraelitów duchowych są podobne do tamtych, lecz na wyższym poziomie – że tamte doświadczenia i pokusy były obrazem na pokusy, jakich mamy spodziewać się i które powinniśmy przezwyciężać.

(1) Bałwochwalstwo. Apostoł wykazuje, jak Izraelici podlegali wpływom bałwochwalstwa i jak wpływom tym ulegali. Jest w tym nauka abyśmy upatrywali, jakie bałwany są najbardziej zwodnicze dla nas, jako Izraelitów duchowych. Niestety! powiedzieć nam trzeba, że bałwochwalstwo jest bardzo powszechne pomiędzy duchowymi Izraelitami. Bałwochwalstwem jest niewłaściwe, przesadne czczenie, ubóstwianie i uwielbianie jakiejkolwiek rzeczy, systemu lub osoby, oprócz Pana. Tą zasadą mierząc, dotykamy wiele bałwochwalstwa. Niektórzy hołdują złotu, bogactwom; są tak w nim zakochani, tak niewolniczo mu służą, że nie mają czasu ani pomyśleć o czym innym. Wszystkie swoje siły wynakładają w służbie bogactwu, nawet aż do stopnia spaczenia ich władz moralnych i intelektualnych. Często czynią to nawet kosztem zdrowia a czasami, w służbie temu bałwanowi, tracą dobre imię i osobistą sławę. Zaiste, bogactwo jest najstarszym i najbardziej poważanym bożyszczem chrześcijaństwa.

Innym bożyszczem jest własne „ja”. Szacunek oddawany temu bałwanowi nazywa się samolubstwem i wywiera bardzo bezecny wpływ na jego czcicieli. Hołdownictwo to przejawia się w różnych formach i nazwach – pycha, samolubna ambicja, wyniosłość, samochwalstwo, wystawność, tyrania, niemądra samowola, niewyrozumiałość wobec drugich, zmysłowość, łakomstwo, pijaństwo, itp. Tego wszystkiego poganie szukają; lecz prawdziwi Izraelici duchowi porzucili to wszystko, gdy opuścili Egipt, czyli świat, aby postępować pobożnie, nie służąc już więcej sobie, ale Bogu, starając się usilnie postępować według ducha świętobliwości i miłości Chrystusowej.

Innym bałwanem, czczonym przez wielu jest denominacjonalizm. Tego rodzaju bałwochwalstwo stało się tak popularne w nominalnym duchowym Izraelu, że kto nie uczęszcza do jakiegokolwiek kościoła, uważany jest nieomal za poganina. U jednych takim głównym bożyszczem jest Rzymski Katolicyzm; u innych, Grecki Katolicyzm; u jeszcze innych, Metodyzm, Prezbiterianizm – zaiste, tak dużo jest tych bożyszczy, że czasu zabrakłoby nam wyliczać je wszystkie. Wystarczy powiedzieć, że ci, którzy nie liczą swych wielbicieli na miliony, liczą ich przynajmniej na tysiące i na setki tysięcy.

To bałwochwalstwo jest bodaj czy nie najniebezpieczniejsze z wszystkich. Wpływy jego są najbardziej zwodnicze; albowiem przybierają formę pobożności – zbliżone są do prawdziwego czczenia Bóstwa rzeczywistego, lecz są zwodnicze do najwyższego stopnia. Ktokolwiek staje się gorliwym czcicielem jednego z tych bożyszczy, przywiązuje się do niego rękami i nogami, a czyniąc to, często mniema mylnie, że służy prawdziwemu Bogu. Prawdziwy Izraelita duchowy powinien zrozumieć ten fakt, że jest tylko jeden przedmiot najwyższej czci – i że Temu, Bogu jedynemu, należy się nam poświęcić i Jemu służyć ze wszystkich sił.

(2) Apostoł wykazuje też, że grzechem pomiędzy Izraelitami cielesnymi było wszeteczeństwo, w które wielu popadło – 24,000, jak zapisane to jest w 4 Moj. 25:1-9. Jak pokarm, który tam spożywali przedstawiał wyższe rzeczy a woda, którą pili, wyobrażała coś lepszego i jak bałwochwalstwo tam praktykowane było obrazem na bardziej subtelne pokusy pomiędzy duchowymi Izraelitami, tak owe wszeteczeństwo miało zapewne przedstawiać większe i bardziej subtelne wszeteczeństwo duchowe. Jakkolwiek brzydkie było wszeteczeństwo Izraela cielesnego, wolimy wierzyć, że podobne nie jest powszechnie praktykowane obecnie i że nie było tak praktykowane dawniej, pomiędzy tymi, co mienili się być Izraelitami duchowymi; tak samo jak i on niski rodzaj bałwochwalstwa – uwielbianie literalnego cielca złotego itp. – nie jest ogólnie praktykowany dziś ani był praktykowany dawniej. Pokusy wszeteczeństwa pomiędzy Izraelem duchowym, jakie były zilustrowane we wszeteczeństwie Izraela cielesnego, są więcej subtelne i zwodnicze i przed takim wszeteczeństwem jesteśmy ostrzegani w Księdze Objawienia – Zob. Obj. 2:21; 14:8; 17:2, 4, 5; 18:3; 19:2. Użycie tego słowa w powyżej zacytowanych tekstach zdaje się mieć wyższe, czyli symboliczne znaczenie jakiejkolwiek bezbożnej społeczności z tym światem, przez tych, którzy mienią się być ludem poświęconym Bogu. Innymi słowy: duchowa społeczność takich z ludźmi, którzy powodowani są nie duchem Pańskim, ale duchem tego świata. Przyznać trzeba, że ten niewłaściwy stosunek, ta grzeszna społeczność rzekomego kościoła Chrystusowego z światem, istnieje w wielkim stopniu. Czy nie jest prawdą, że ludzie światowi są nie tylko zapraszani, ale wprost wpychani na różne stanowiska w kościele nominalnym, podczas gdy prawdziwie wierni Panu i odsuwający, się od świata i jego celów, uważani są za fanatyków i dziwaków? Jak wielu upadnie z tego powodu!

(3) „Ani kuśmy Chrystusa, jako niektórzy z nich kusili (ich wodza Mojżesza) i od wężów poginęli” Orzeczenie to widocznie odnosi się do 4 Moj. 21:4-9, gdzie opisane jest, jak to Izraelici zbuntowali się przeciwko kierownictwu Boskiemu przez Mojżesza, szemrali, że gdy tę podróż do Chanaanu rozpoczęli, wyrażali się ujemnie o mannie, pożądali czosnku, cebuli i garnców mięsa egipskiego, a w rezultacie tego szemrania, byli nawiedzeni plagą ognistych wężów i wielu z nich pomarło. To mogłoby przedstawiać skłonności, czyli pokusy niedoceniania duchowych rzeczy przez duchowych Izraelitów – niedocenianie chleba Boskich prawd i tęsknotę za przyjemnościami i korzyściami tego świata. Byłoby to również buntowaniem się przeciwko opatrznościowemu kierownictwu Pańskiemu, które zamierzone jest, nie tylko, aby ostatecznie wprowadzić ich do pozaobrazowego Chanaan ale w międzyczasie jest też ćwiczeniem dla nich, aby przysposobić ich do wiecznego błogosławieństwa w przyszłości. Takie usposobienie i uleganie światowym pragnieniom i pożądaniom, na pewno narazi nas na jadowite ukąszenia, przez onego wielkiego węża grzechu, którego jad może ostatecznie zniszczyć nasze życie duchowe; a którzy zostali już ukąszeni takimi ambicjami i pożądliwościami światowymi, są niniejszą lekcją pouczani, aby jak najprędzej spojrzeli na Ukrzyżowanego, jeżeli chcą życie swoje zachować – jeśli chcą być uzdrowieni od ukąszenia przez tegoż węża grzechu.

Spoglądając na Tego, który stał się ofiarą za nasze grzechy, chociaż Sam nie uczynił grzechu, widząc jak On, będąc bogatym, stał się ubogim dla nas, jak pozostawił bogactwa chwały i zaszczytów niebiańskich, aby stać się wybawicielem naszym i aby wprowadzić nas do niebieskiego Chanaan, tacy otrzymują w tym wielką lekcję pokory i posłuszeństwa wobec Boskiej opatrzności a czekając za onym wywyższeniem i chwałą, jaką Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują, będą uzdrowieni od ukąszeń onego węża. Jednak wielu z duchowych Izraelitów, którzy zostali tak ukąszeni, nie zostaną uzdrowieni, ponieważ nadal spoglądają na owe węże jadowite i podlegają wpływom złego, zamiast spoglądać na Tego, który jest Autorem naszej wiary a w przyszłości będzie też jej Dokończycielem.

(4) „Ani szemrzyjcie, jako niektórzy z nich szemrali i poginęli od tego, który zatraca”. To zdaje się stosować do tego, co napisane jest w 4 Moj. 16:1-50; co było konspiracją niektórych przywódców ludu, dwieście pięćdziesiąt książąt i „ludzi zacnych,” którzy sprzeciwili się przewodnictwu Mojżesza oświadczając, że i oni byli tak samo kompetentni i wykwalifikowani do przewodniczenia narodowi i do służenia mu w sprawach świętych. Wynikiem tej konspiracji było: (1), że konspiratorzy poginęli (4 Moj. 16:28-35) i (2), że wielu z Izraela, będących w sympatii z konspiratorami, byli obrażeni tym, co się stało i winili Mojżesza za śmierć konspiratorów, za co Pan nawiedził ich plagą i „poginęli od tego, który zatraca” – zginęło ich blisko 15,000 – 4 Moj. 16:41-49. Nauką z tego wzoru, opisanego dla napomnienia naszego, na których koniec wieku przyszedł, zdaje się być (1), że w łączności z podróżą duchowego Izraela mamy spodziewać się pewnego opatrznościowego kierownictwa. Nie mamy rozumieć, że w sprawach przewodniczenia ludowi Bożemu w minionych dziewiętnastu stuleciach, wszystko zależało tylko od ludzkich przewodników; ani mamy mniemać, że ziemscy wodzowie mogą obecnie ująć w swoje ręce sprawy duchowego Izraela, naprawić takowe i zaprowadzić Tysiąclecie, jak to proponują wyżsi krytycy i różni nowocześni reformatorzy religijni i polityczni. Nasz Pan, On pozafiguralny Mojżesz, jest wciąż jeszcze u steru. On nadzoruje i prowadzi, i nie dozwoli, aby sprawy zostały zabrane z rąk Jego. Chociaż duchowy Chanaan nie został jeszcze osiągnięty i chociaż podróż była długa i mozolna, połączona z wieloma trudnościami, zasadzkami i doświadczeniami to jednak ona dokonała Boskich zamysłów, dostarczyła wartościowych lekcji doświadczeń ludowi Bożemu, bez których oni nie byliby przygotowani do obiecanego dziedzictwa. Z opisanych powyżej przykładów możemy wyciągnąć jeszcze i tę naukę, że Pan jest u steru we wszystkich, choćby najmniejszych sprawach tyczących się Jego Syjonu; że On „wywyższa i poniża”, i, że ktokolwiek samowolnie próbuje zająć jakieś stanowisko w kościele, gwałci Boskie zarządzenie, jako napisano: „Ale teraz Bóg ułożył członki, każdy z nich z osobna w ciele, jako chciał” (1 Kor. 12:18). Przeto ci, którzy w jakikolwiek sposób będą konspirować przeciwko Boskim zarządzeniom, będą odpowiednio, zbiorowo potraktowani przez pozaobrazowego Mojżesza. Więcej nawet, wszyscy, którzy sympatyzują z tymi, których Pan odtrąci, będą również w niebezpieczeństwie zagłady, za to ich szemranie przeciwko Panu i za brak odpowiedniej oceny Pańskich zarządzeń i opatrzności.

Na podstawie tych przykładów z dalekiej przeszłości, Apostoł upomina nas, tak cały kościół Wieku Ewangelii, jak i każdego poszczególnego członka, abyśmy mieli się na baczności, by nie wypaść z Pańskiej łaski i nie utracić wstępu do niebieskiego Chanaan, podobnie jak to było wykazane w powyższej lekcji, którą Pan nam wystawił za wzór. Jest to zwykłym mniemaniem, szczególnie u tych, co znajdują się w niebezpieczeństwie, że oni nie mogą upaść i że są bezpieczni, tak właśnie jak byli niektórzy z przestępców tam wspomnianych, którzy chlubili się, że byli świętym ludem Bożym, mówiąc: „Wszystek ten lud, wszyscy są święci” – 4 Moj. 16:3. Chełpliwość nie jest objawem pobożności, raczej przeciwnie. Cichość, pokora i zrozumienie swej znikomości a Boskiej wielkości, jest najbezpieczniejszym stanem dla tych, którzy chcą utrzymać się w wierze i dojść do obiecanego Chanaanu. Podobnie Apostoł określił swoje stanowisko, gdy powiedział: „Gdym jest słaby, tedym jest mocny”. Gdy rozpoznajemy swoją osobistą słabość, wtedy uczymy się polegać na Panu i postępować Jego drogami. To też w powyższej lekcji Apostoł szczególnie napomina tych, co myślą, że stoją, którzy czują się mocnymi i bezpiecznymi, aby zauważyli te przykłady i aby nie upadli.

====================

— 1 maja 1898 —