R1056-4 Wszyscy pociągani, nikt nie zniewalany

Zmień język 

::R1056 : strona 4::

WSZYSCY POCIĄGANI, NIKT NIE ZNIEWALANY

Gdy nasz Ojciec Niebieski objawia swój plan, my powinniśmy poddać wszelkie nasze rozumowanie pod to, co On w tym planie nam przedstawia. Rozum ludzki nie powinien się wynosić wbrew Boskiej mądrości, lecz zawsze winien kierować się Boskim objawieniem. Dlatego jeśli Pan nasz oświadcza, że pociągnie wszystkich do siebie, to nie powinniśmy nadawać tym słowom takiego znaczenia, które nie harmonizowałoby z innymi pismami, odnoszącymi się do tego przedmiotu.

Niektórzy błądzą w tej sprawie, rozumując w następujący sposób: Pan nasz, Jezus, był wywyższony do wielkiej chwały i On sam powiedział: Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Dlatego, gdy Ten, który ma wszelką władzę, zacznie pociągać ludzi, wszyscy przyjdą do Niego; bowiem nikt nie będzie mógł sprzeciwić się Jego wszelkiej władzy”.

Byłby to fatalizm, który odrzuca prawdziwe znaczenie słowa „pociąganie” i zastępuje je czymś takim, czego Pan wcale nie wyraził, mianowicie terminem „przymus”. Nie mamy prawa zmieniać znaczenia tego słowa, tak jak nie mamy prawa zmieniać samego słowa. To, co nasz Pan rozumiał przez słowo „pociągnę”, może być zilustrowane doświadczeniami każdego z nas; bowiem takie samo greckie słowo użyte jest tam, gdzie Pan mówił, że w obecnym wieku nikt nie może przyjść do Niego, jeśli nie zostałby pociągnięty przez Ojca (Jana 6:44). Ojciec pociąga teraz klasę Oblubienicy Chrystusowej, tak jak Syn będzie pociągał wszystkich ludzi w Tysiącleciu. Ojciec pociąga Prawdą i swoją opatrznością, nie działa jednak wbrew niczyjej woli, nikogo nie zmusza. Nawet wtedy, gdy zostaliśmy pociągnięci dzięki otwarciu naszych duchowych oczu przez Prawdę w nieprzyjaznych warunkach obecnego czasu, nie byliśmy wcale zmuszani, aby postępować w tym kierunku; i teraz możemy „odejść” (Jana 6:66,67); możemy „zelżyć ducha łaski”, który nas oświecił, a tym samym i pociągnął; możemy dobrowolnie grzeszyć po dojściu do pełnego zrozumienia Prawdy i po staniu się uczestnikami łaski Bożej w Chrystusie (Żyd. 10:26-29); nie musimy mieszkać w Nim, lecz możemy zostać odrzuceni jako odcięte latorośle (Jana 15:6), „dwakroć zmarłe i wykorzenione” (Judy 1:12). Podobnie pociąganie wszystkich ludzi przez Chrystusa w Tysiącleciu oznacza, że wszystkim będą pokazane wielkie korzyści płynące z Prawdy i sprawiedliwości oraz szkody stanowiące skutek czynienia zła i grzechu. Ci, którzy wybiorą sprawiedliwość i pójdą za nią, będą stopniowo dochodzić do zupełnej harmonii z Boskim planem i w nagrodę za ten wybór otrzymają dar wiecznego żywota, który będą mogli zatrzymać na wieki.

Pociągnięcie jest jedną rzeczą, a przyjście – zupełnie inną. Boskim prawem jest zaproszenie, a przywilejem człowieka – przyjście. Bóg nie uczynił człowieka bezwolną maszyną, którą można sterować i ciągnąć w jedną lub drugą stronę. On uczynił go na swoje własne wyobrażenie. Na podobieństwo Boga człowiek posiada własną wolę. Tylko stworzenia posiadające tę cechę Bóg uznaje za swoich synów, czy są oni na poziomie ziemskim, czy niebieskim – czy są to synowie natury ludzkiej, anielskiej, czy Boskiej. Wszyscy synowie Boży mają własną wolę i mogą decydować w sprawach, które ich dotyczą. Zasada ta będzie obowiązywać w wieku przyszłym tak samo, jak obowiązuje teraz, chociaż w przyszłości będzie to bardziej widoczne. Obecnie bowiem, jak to zaznaczyliśmy powyżej, wolna wola człowieka jest do pewnego stopnia ograniczona z powodu jego upadłego stanu, odziedziczonych słabości i otaczających go warunków.

Przywilej wolnej woli przywrócony ludzkości w pełnym znaczeniu tego słowa, nie będzie powodował żadnych trudności w Boskim planie ani też nie będzie w jakimkolwiek stopniu psuł pełnej harmonii w Królestwie Bożym, ponieważ mimo że Bóg pozostawi wszystkim wolność wyboru życia przez podporządkowanie się pod ducha Bożego i Jego plan, to jednak – jak nam to oznajmia – wszyscy, którzy nie zechcą w taki sposób dobrowolnie się podporządkować, zostaną odcięci od życia na zawsze.

Co jest tą siłą pociągającą nas do Chrystusa? Jest nią Prawda. Co pociągało pierwszych uczniów, gdy mówili: „Panie, do kogoż pójdziemy?” Wyznali, że była to Prawda, ponieważ do powyższych słów dodali: „Ty masz słowa wiecznego żywota”. Była to więc Prawda (Słowa żywota wiecznego), która ich pociągnęła i trzymała przy Panu. Tak samo rzecz ma się z nami. Nie tylko zostaliśmy pociągnięci Prawdą, która jakby sznurem opasuje nas i trzyma, ale zarzucamy kotwicę nadziei i ufności, która wchodzi aż poza zasłonę (poza obecne życie) i tam nas przytwierdza – jak to śpiewamy w pieśni:

„Gdzie On chce, tam spieszę,
w Nim ufność złożę swą”.

Od sznurów tych możemy jednak uwolnić się naszą wolą; one trzymają nas tylko tak długo, jak długo pozwolimy im mieć nad nami kontrolę. Widzimy więc, że wiążą nas jakby podwójne więzy – najpierw Prawda pochodząca od Boga i wiążąca nasze szczere serca, a następnie wiara i ufność poświęconych serc, skłaniających się z powrotem ku Bogu. Podobnie będzie z całą ludzkością w Tysiącleciu. Ten, który pouczył i pociągnął nas Prawdą, w taki sam sposób pouczy cały świat. Nikt nie pozostanie w nieświadomości pod względem dobroci Bożej i Jego chwalebnego planu. Każdy poczuje to ciągnięcie tak samo, jak my jesteśmy pociągani Prawdą. Nikt jednak nie będzie wtedy zmuszany, tak jak i teraz nie jesteśmy pod przymusem. Bóg szuka takich chwalców, którzy chwaliliby Go nie tylko teraz, ale i zawsze, w duchu i prawdzie; takich, którzy nie potrzebowaliby być do tego zaganiani batem lub siłą, lecz którzy chcieliby dobrowolnie pozostawać w harmonii z Bogiem i rozkoszować się Jego łaską.

Niektórzy mniemają, że jedyną rzeczą, która powoduje w nas ocenę dobra, jest nasze doświadczenie ze złem, lecz nie jest to prawdą. Aniołowie, którzy zachowali swój stan pierwotny i nigdy nie zgrzeszyli, doceniają sprawiedliwość nie mniej od nas, a może nawet bardziej. Chociaż z powodu naszych odziedziczonych słabości skłaniamy się do grzechu, a w sprawiedliwym postępowaniu napotykamy trudności, to jednak nie jest nam trudno miłować sprawiedliwość. W Tysiącleciu odjęte zostaną wszelkie słabości ludzkie (wynikłe z upadku) i ludzie nie będą odczuwać takiego ciążenia w stronę grzechu, jakie odczuwają teraz.

Czy więc mamy rozumieć, że zapewnienie Pisma Świętego o tym, że nastąpi naprawienie wszystkich rzeczy, dowodzi, że gdyby wszyscy zostali doprowadzeni do doskonałego stanu, to wówczas chętnie służyliby Bogu i zastosowaliby się do Jego reguł? Odpowiedzią naszą jest, że nie. Mamy bowiem przykłady, że niektórzy nie czynili tego, chociaż byli w stanie doskonałym. Jednym z takich przykładów jest Adam. Ktoś powie: „To prawda, ale do upadku Adama przyczyniła się w znacznym stopniu jego nieświadomość. Gdyby miał więcej znajomości, może postąpiłby zupełnie inaczej.” Co jednak powiemy o Szatanie? Czy i w jego wypadku brak znajomości był przyczyną zgrzeszenia? I czy to brak znajomości trzyma go dotąd w usposobieniu buntownika przeciwko Bogu i w usposobieniu tym trzymać go będzie przez całe tysiąclecie? Nie, szatan nie był i nie jest w nieświadomości grzechu i zapłaty, którą on z sobą niesie. Mimo to jednak, posiadając wielką władzę i pełną znajomość, obrał zło i zapragnął je czynić. Przytoczyliśmy ten znamienny przykład, aby wykazać, że gdy dzieło restytucji (naprawienia wszystkich rzeczy) zostanie zakończone, wszyscy ludzie będą jeszcze musieli przejść przez pewną próbę, aby każdy udowodnił, czy jego wola jest ukierunkowana ku dobru, czy też ku złu.

Bóg nie zamierza traktować świata tak jak obecnie traktuje Kościół. Teraz jest czas naszej próby, lecz w przyszłym wieku słabości ludzi będą od nich odjęte, nim ich próba się rozpocznie. W każdym poszczególnym wypadku droga, jaką ktoś obierze w czasie tej próby, zadecyduje o jego byciu godnym lub nie, przejścia poza Tysiąclecie do następnych wieków chwały. Do miasta tego (do chwalebnego królestwa wieczystego) „nie wnijdzie nic nieczystego, i czyniącego obrzydliwość i kłamstwo, tylko ci, którzy są napisani w księgach żywota Barankowych (…) nie będzie tam żadnego przekleństwa (…), i wniosą do niego chwałę i cześć narodów. (…) Błogosławieni, którzy czynią przykazania Jego, aby mieli prawo do drzewa żywota i aby weszli bramami do miasta (do miasta, którego Abraham wyczekiwał, które ma silne fundamenty sprawiedliwości i prawdy i którego budowniczym jest Bóg)” – Obj. 21:26-27; Obj. 22:14.

Ludzkie społeczeństwo będzie czymś wspaniałym, gdy ten wielki Arcykapłan dokończy dzieła, jakie rozpoczął, a raczej którego dokonanie zapewnił sobie wtedy, gdy był „podwyższony”. Wszyscy chętni i posłuszni zostaną pociągnięci do Niego, a nieposłuszni zostaną odcięci. To wygładzenie złych przy końcu Tysiąclecia, często wspominane w Piśmie Świętym, było najdobitniej określone przez Mojżesza, który proroczo przepowiedział: „Proroka wam wzbudzi Pan, Bóg wasz (…), jako mię (…) i stanie się, że każda dusza, która by nie słuchała tego proroka, będzie wygładzona z ludu” – Dz. Ap. 3:22,23.

::R1056 : strona 5::

Chrystus jest nie tylko Arcykapłanem i Prorokiem dokonującym pojednania za grzechy i pociągania ludzi do siebie, jest także Królem, władzą wykonawczą i wielkim Sędzią, który ostatecznie ogłosi wyrok sprawiedliwości, mówiąc godnym: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego! odziedziczcie królestwo wam zgotowane od założenia świata”; a niegodnym: „Idźcie ode mnie, przeklęci, na wieczne odcięcie, które zgotowane jest diabłu i aniołom jego” – Mat. 25:34,41.

Dzięki niech będą Bogu, że nikt nie będzie męczony! Wyrok Jego jest sprawiedliwy: „Dusza, która grzeszy, umrze”.

====================

— Sierpień 1888 r. —