R3277-429 Studium biblijne: „Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości”

Zmień język

::R3277 : strona 429::

„BOJAŹŃ PAŃSKA JEST POCZĄTKIEM MĄDROŚCI”

1 Król. 3:14,15 – 6 GRUDNIA –

—————

SALOMON zaczął panować, gdy miał 20 lat, w trudnym czasie, ponieważ Jego starsi bracia byli ambitni i pragnęli objąć tron, a naczelny generał armii króla Dawida, Joab, stawał się niewierny wobec króla. To samo uczynił Abiatar, jeden z głównych kapłanów, dlatego droga młodego króla nie była usłana różami. Lojalność, jaką miał w sercu wobec Pana i obowiązków nałożonych na niego w wyniku Boskiego powołania go na króla, jest niezwykła u tak młodego człowieka. Dobitnie świadczy o dobrym wychowaniu, jakie otrzymał i o mądrości jego ojca, który powierzył go opiece proroka Natana. Zaraz po objęciu rządów, Salomon zwołał w Gibeon konwencję religijną, na której zgromadzili się przywódcy narodu. Salomon zdawał sobie sprawę, że religia była ważna zarówno dla niego, jak i dla ludu – że Bóg musi być na pierwszym miejscu – zatem celem zwołanego zgromadzenia niewątpliwie było rozbudzenie religijnego entuzjazmu w narodzie, a także przekonanie wszystkich, że Salomon uznaje Pana i że charakter rządów nowego królestwa będzie wzorowany na rządach jego ojca, a więc będą się one opierać na wierności wobec Pana jako wspaniałego Króla, a on sam uznaje się jedynie za Jego sługę i przedstawiciela.

Na ogół przyjmuje się, że tysiące całopalnych ofiar złożonych przy tej okazji, było ofiarami całopalenia jedynie w tym znaczeniu, że złożono je w związku z ceremonią religijną w uznaniu dla Boga i że niektóre wewnętrzne części były spalone na ołtarzu, a łopatka każdej ofiary była poświęcona kapłaństwu. Powszechnie uważa się, że resztę mięsa z ofiarowanych zwierząt wykorzystywano na urządzenie uczty dla zebranych tłumów. Zwyczaj ten uznawany był nie tylko przez Izraelitów, ale też przez różne narody pogańskie, z których każdy oddawał cześć swoim bóstwom. Jak podaje Herodot, Krezus, król Lidii, „ofiarował trzy tysiące różnego bydła ofiarnego” bogu wyroczni delfickiej. A Kserkses, według tego samego autora, „ofiarował tysiąc wołów trojańskiej Minerwie”. Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy narody pogańskie naśladowały w tych ofiarach Żydów, czy też nie, ale najstarsze i najlepiej potwierdzone zapiski historyczne zdają się na to wskazywać.

Właśnie wtedy, gdy umysł Salomona zajęty był sprawami religijnymi w Gibeonie, Pan ukazał mu się we śnie i skierował do niego zaproszenie, aby wybrał jakikolwiek dar, który pragnąłby otrzymać. Nie powinniśmy na tej podstawie wyciągać wniosku, że wszystkie sny pochodzą od Boga, a jedynie rozumieć, że Bóg może użyć snu, gdy pragnie udzielić swemu ludowi pewnych lekcji lub instrukcji. Możemy wskazać wiele przykładów takich snów: Józefa, Nabuchodonozora, Daniela, Pawła lub Piotra. Mamy najlepsze z natchnionych zapewnień, że istotnie były to poselstwa od Pana i tym samym jesteśmy usprawiedliwieni, gdy przywiązujemy do nich wagę, wierzymy w ich wypełnienie itd. Należy jednak pamiętać, że wiele snów jest jedynie naturalnym efektem niestrawności lub innych nietypowych reakcji organizmu; możliwe, że jakiś obszar mózgu jest aktywny, podczas gdy inne są uśpione. Takie sny są zazwyczaj chaotyczne i niedorzeczne, brakuje w nich sensu i logiki, ponieważ nie równoważy ich rozsądek i trzeźwe myślenie. Takie sny nie mają żadnego znaczenia. Należy wspomnieć jeszcze o snach lub wizjach inspirowanych przez złe duchy, które nierzadko przedstawiają Pana jako mówiącego do jednostki, kierującego, rozkazującego itd. Mają one taki sam charakter jak seanse spirytystyczne z udziałem medium. Wraz ze śmiercią Apostołów ustało udzielanie natchnienia, a klasa natchniona uświęciła się, dlatego autorstwo snów, które mogłyby przytrafić się komukolwiek

::R3278 : strona 430::

z nas, jest niepewnego pochodzenia i powinno budzić w nas poważne wątpliwości i sceptycyzm. Zatem każdy sen i nauka powinny być podporządkowane spisanemu Słowu Bożemu. Jeśli nie są z Nim zgodne, to dlatego, że nie ma w nich światła. Ci, którzy dają się omamić snom, przypisują im szczególne objawienie, a czyniąc tak, nie postępują mądrze, ale narażają się na niebezpieczeństwo zwiedzenia przez naszego podstępnego Przeciwnika.

Salomon żył w czasach, gdy Pismo Święte nie było jeszcze ukończone i nie można było twierdzić, że Pismo może udzielić ludowi Bożemu zupełnej mądrości (2 Tym. 3:17). Niezależnie od tego, mamy potwierdzenie, że sen lub widzenie Salomona, było od Pana. Jednak możemy zauważyć, że Pan nie działał wbrew wolnej woli Salomona, ponieważ gdyby młody król pragnął pokonać wrogów lub zdobyć wielkie bogactwo, to z pewnością prosiłyby we śnie o to, co było na pierwszym miejscu w jego sercu. Jego odpowiedź wskazuje, że doceniał wielkość dzieła powierzonego mu przez Boga i że uznał pomyślność swojego ojca za dar od Pana, a nie wynik jego własnej mocy, bez względu na to, cokolwiek inni myśleli o prawdziwych uczuciach jego ojca. Salomon był wierny wobec Boga, prawdy i sprawiedliwości. On uznał dobroć Pana w wyniesieniu go na tron, uznał, że Bóg jest prawdziwym Królem, a on jedynie zasiadał na „[…] stolicy królestwa Pańskiego […]”. Potwierdzają to jego słowa: „[…] Boże mój, tyś postanowił królem sługę twego miasto Dawida, ojca mego […]”. Jaką siłę dało temu młodzieńcowi uświadomienie sobie, że jest w rękach Boga, że zasiadł na tronie nie tylko dzięki dalekowzroczności i mądrości jego ojca, czy też jego nadzwyczajnego autorytetu i wpływu na wojsko i większość narodu, ale było to wynikiem Pańskich opatrzności.

Wszystkie jednostki poświęcone Bogu powinny zdawać sobie sprawę, że w posiadanie teraźniejszej łaski i prawdy nie weszły przez własną mądrość czy mądrość drugich, ale przez mądrość i łaskę Pana. Tego samego zdania powinni być wszyscy, którzy służą ludowi Bożemu jako duszpasterze, słudzy w jakiejkolwiek dziedzinie, odpowiedzialni przed Panem za stanowisko zajmowane wśród domowników wiary. Sposobności usługiwania w charakterze rzeczników Pana powinny być przez nich odczuwane i wyznawane. Brak takiego wyznania wskazuje na brak właściwej oceny tego przywileju.

Pokora młodego króla jest pięknie ukazana w jego oświadczeniu: „[…] ja zaś jestem jeszcze bardzo młody i nie wiem, jak należy postępować […]”, a jednak znajdował się wśród ludu Pańskiego, skupionego wokół niego, był przywódcą narodu – chociaż czuł się niezdolny do odpowiedniego wykonywania tak ważnych i odpowiedzialnych obowiązków. Nie mówił: „mój lud”, ale „[…] ludu twego, któryś obrał […]”. Chcemy skierować tutaj pouczenie do niektórych starszych trzody Pana, którzy naśladując zwyczaj Babilończyków, mawiają o zgromadzeniach, którym służą „mój lud”, „moje stadko”, „mój kościół”. Prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak niestosowne są takie określenia i że jeśli cielesny Izrael był ludem Pańskim przez Niego wybranym, to o ileż bardziej o antytypicznym Izraelu powinno się myśleć i mówić jako o ludzie Pańskim i Pańskim stadku. Już samo to, że ktoś wyraża się o zgromadzeniu ludu Pana jako o swoim ludzie, wskazuje na niebezpieczny stan umysłu i skłonność do zarozumiałości i wyniosłości, a to jest szkodliwe i krzywdzące dla dobra duchowego Syjonu. Ci, którzy tak myślą, powinni naprawić swoje postępowanie, a pomoże im post i modlitwa; wówczas, być może, ich złe postępowanie zostanie przebaczone przez Pana i nie potkną się, popadając w samo wywyższenie. Gdziekolwiek znajduje się Pańskie stadko, powinno się oburzyć natychmiast, gdy tylko dostrzeże takie przejmowanie własności i władzy przez ludzi. Jeśli szybko nie rozpozna i nie odrzuci takich starszych, to znaczy, że nie wykorzystuje wolności, którą Chrystus z przyjemnością obdarza wszystkie prawdziwie owce, uznające Go za swego głównego Pasterza.

Mówiąc o liczebności Izraela, Salomon użył powszechnego w jego czasach określenia ogromnej rzeszy, czyli wielkiego ludu, który nie może być policzony lub spisany ze względu na swą wielką liczbę. Ocenia się, że liczba, o której tu mowa, to około 6 000 000 ludzi i prawdopodobnie bez odpowiednich ku temu sposobów, w zasadzie nie było możliwe dokładne określenie liczebności ludu, ponieważ umiejętność policzenia narodzin i zgonów nie była tak rozwinięta, jak obecnie.

Salomon, po wstępie, w którym podkreśla własną nieudolność oraz ocenę wielkiego powierzonego mu dzieła, jak i to, że lud był ludem Pana, a on sam królem z Pańskiego wyznaczenia, mówi, co chciałby otrzymać: „[…] daj słudze twemu serce rozumne, aby sądził lud twój, i aby rozeznawał między dobrem i złem; albowiem któż może sądzić ten lud twój tak wielki?”. Salomon uznał, że dla dobra narodu najpotrzebniejsze było sprawiedliwe rozsądzanie różnych kwestii, dotyczących zarówno dobra całego narodu, jak i pojedynczych osób. Z pewnością rozumiał, czego wyraźnie dowodzą przypowieści, które później napisał, że samolubstwo jest wrogiem sprawiedliwości i że nawet najlepsze i najmądrzejsze rządy muszą być ostrożne, aby samolubne korzyści nielicznych, nie przynosiły szkody większości. Cały świat obecnie to rozumie i gdybyśmy zapytali cywilizowaną ludzkość,

::R3278 : strona 431::

co jest najbardziej potrzebne na świecie, odpowiedź z pewnością brzmiałaby: pragniemy ustanowienia sprawiedliwości pomiędzy narodami i ludźmi, potrzebujemy mądrości w odróżnianiu prawości od nieprawości, prawdy od fałszu, czystości od niegodziwości. Wielu najmądrzejszych ludzi tego świata, chociaż rozumie potrzeby obecnej doby, doszło do wniosku, że nie warto podejmować próby zapewnienia bezstronnej sprawiedliwości we wszystkich szczegółach pomiędzy wszystkimi klasami społecznymi; jednak ci, którzy są najlepiej poinformowani o konieczności przestrzegania Boskiego Słowa, pobudzeni zostali, aby jeszcze gorliwiej niż kiedykolwiek wcześniej, modlić się: „Przyjdź królestwo twoje; bądź wola twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. Zdają sobie sprawę, że wszystkie ziemskie istoty są mniej lub bardziej upadłe, mniej lub bardziej samolubne i że palącą potrzebą obecnego świata jest doskonały rząd, wsparty silną władzą, który wprowadzi w życie prawa sprawiedliwości, aby rządziły całym światem, poskramiając zło i wywyższając dobro. Antytyp Salomona to Książę Pokoju, Mesjasz, On ma tego dokonać wobec świata w odpowiednim czasie, zaplanowanym przez Ojca, w wieku Tysiąclecia.

Pan był zadowolony z wyboru dokonanego przez Salomona, on nie mógł wybrać lepiej. Niektórzy sugerowali, że mógł prosić o dobra duchowe, a tym samym dokonać jeszcze mądrzejszego i lepszego wyboru. Ale zapominają, że w czasach Salomona, zanim nie dokonało się owo wielkie pojednanie za grzech – i rozpoczęło się powołanie, zapraszające wierzących, którzy odwrócili się od grzechu i uchwycili nadziei w Chrystusie, aby stać się wraz z Nim samoofiarą, współuczestnikami świętego Ducha przysposobienia synowskiego, a ostatecznie wraz z Nim współdziedzicami w Królestwie – sprawy duchowe nie były tak poznane, aby je zrozumiano, oceniano i uznawano. Zatem Salomon wybrał tak mądrze, jak to było możliwe, prosząc o to, co było mu znane i dostępne w jego czasach.

Zatem, jako nagrodę za docenienie mądrości, nasz Niebiański Ojciec dał Salomonowi bogactwa i zaszczyty, o które on nie prosił. Rzeczywiście, to sam Salomon mówi, że bogactwa i zaszczyty są jak nagroda za mądrość. Wynika z tego, że Pan, dając komuś mądrość, daje również nagrody, które są wynikiem mądrości, czyli bogactwo i uznanie. Ktoś może zapytać: Jak to się dzieje, że ci, którzy teraz szukają mądrości pochodzącej z góry, czyli mądrości najwspanialszej z wszystkich, która jest przede wszystkim czysta, a następnie pokojowa, łatwa do przyjęcia, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, bardzo rzadko są bogaci i sławni? Odpowiadamy, że w czasach Salomona Bóg miał do czynienia z cielesnym Izraelem i dane mu obietnice miały cielesny charakter, lecz w obecnej dyspensacji Ewangelii ma do czynienia z Izraelem duchowym, zatem jego obietnice i błogosławieństwa są natury duchowej. Mądrość, jakiej Jego lud ma poszukiwać i jaką ma się radować, owa mądrość pochodząca góry, nie jest mądrością tego świata. I jak jasno wykazuje Apostoł, bogactwa i zaszczyty znajdujące się w rękach tej niebiańskiej mądrości, która jest udziałem poświęconego Kościoła Pańskiego, są duchowymi bogactwami i zaszczytami, których obecnie świat nie dostrzega i nie docenia. Te bogactwa i zaszczyty, tak jak sama mądrość, mogą być docenione tylko przez tych, których oczy zrozumienia zostały otworzone i dlatego mogą dostrzec bogactwo Boskich łask, skierowanych do Jego wybranego Kościoła, łask, których: „[…] oko nie widziało i ucho nie słyszało i na serce ludzkie nie wstąpiło, […] Ale nam to Bóg objawił przez Ducha swojego […]” – 1 Kor. 2:9,10.

Bogactwa i zaszczyty, jakie Salomon otrzymał wraz z mądrością, zyskały światową sławę, lecz błogosławieństwo długiego życia było warunkowe i spełniło się częściowo. Salomon żył 60 lat, choć wierzymy, że gdyby był bardziej posłuszny Boskiej woli, zgodnie z daną mu obietnicą dożyłby 80 lat; jednak jemu, jak wielu innym, trudniej było trwać w wierności Bogu w warunkach pomyślności i dostatku niż w nieszczęściu i niedoli.

Gdy Salomon się obudził i zrozumiał, że miał sen, widzenie od Pana, wrócił do Jerozolimy, miasta stołecznego, gdzie znajdowała się arka przymierza i pojawił się jako ofiarnik, składając ofiarę całopalenia i ofiarę spokojną, a także wyprawił ucztę dla swoich sług, ponieważ zrozumiał, że Pan

::R3279 : strona 431::

obdarzył go pomyślnością w tym, do czego go powołał, zatem był przepełniony radością, zadowoleniem i pokojem. Podobnie powinno być z ludem Pańskim, wszystkimi, którzy zostali powołani, aby być spadkobiercami Boga, współdziedzicami z Jezusem Chrystusem, ich Panem, „Ku dziedzictwu nieskazitelnemu i niepokalanemu, i niezwiędłemu, w niebiesiech dla was zachowanemu, Którzy mocą Bożą strzeżeni bywacie przez wiarę ku zbawieniu, które zgotowane jest, aby było objawione czasu ostatecznego”. Lud Pana również powinien zdawać sobie sprawę, że właściwym sposobem okazania oceny błogosławieństw obiecanych przez Pana, jest radość z nich oraz okazywanie wiary i ufności wobec Boga. Strach, trwoga i niepokój są objawami duchowej choroby, lecz ci, którzy są z Panem, są spokojni, a pokój panuje w ich sercach, niezależnie od zewnętrznych niepokojów, kłopotów i utrapień. Jedynie oni mają przywilej, aby w pełni rozumieć, że wszystkie rzeczy dopomagają im ku dobremu, ponieważ miłują Boga. Zostali powołani do Królestwa i Pan pragnie, aby z Nim służyli, a On udzieli im łaski i chwały. Żadna dobra rzecz nie ominie tych, którzy postępują sprawiedliwie. Z pewnością jest to powód do wdzięczności i radości w sercu wobec Pana.

====================

— 15 listopada 1903 r. —

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.