R3272-420 Pochwała bojujących o nagrodę

Zmień język

::R3272 : strona 420::

Pochwała bojujących o nagrodę

Ktoś prawdziwie powiedział, że „życie jest bojem”. Pomiędzy niemym stworzeniem widzimy ustawiczna walkę o byt i tak samo rzecz się ma pomiędzy ludźmi. W handlu konkurencja jest walką; w polityce zachodzą ustawiczne spory i walki; w rodzinie, pomiędzy rodzicami a dziećmi zachodzą często starcia, co do naczelnego autorytetu; i na całym świecie każda rodzina walczy o swoje prawa i każda jednostka o swoje, a wszystkie te walki rozbudzane są ambicją, samolubstwem, a niekiedy koniecznością.

Żołnierze Pańscy rekrutują się z tych mizernych warunków, lecz zaciągani są do innego rodzaju walki – do walki z samolubstwem, skąpstwem, łakomstwem i wszelką niesprawiedliwością i brzydotą grzechu. W tej walce przykładem dla nas jest Wódz naszego zbawienia i Jego metody bojowania mamy naśladować. Chociaż On był święty, niewinny, niepokalany i odłączony od grzeszników to jednak był także nieubłaganym wrogiem grzechu, w zwalczaniu którego złożył Swe życie. Wszyscy, chcący być przyjętymi za żołnierzy krzyża, muszą naśladować Jego wzoru – „wiernie aż do śmierci” – o ile chcą dostąpić wielkiej nagrody, korony żywota.

Spoglądając na świat, którego częścią byliśmy kiedyś – „dziećmi gniewu jako i drudzy” – spostrzegamy, że wszystkie jego boje są dla pewnego celu. Polityk walczy o pierwszeństwo i zaszczyty; kupiec o wpływy i bogactwo a współzawodnicy na arenie społecznej walczą o wpływowe urzędy. To są ich nagrody i w swoich zabiegach o te ideały ponoszą wiele ofiar, spędzając wiele bezsennych nocy i podejmują wiele chytrych planów, intryg i spisków. Mimo tych ofiar i zabiegów mało z nich dochodzi do tego, co tak serdecznie pożądają. Nagroda wymyka się z ich dłoni, a ci nieliczni, co uchwycą nagrody doznają wraz z przyjemnościami wiele gorzkich zawodów.

Apostoł porównuje ziemskie ambicje tego świata z wyższymi ambicjami Pańskiej armii. Wykazuje, że ubiegający się o rzeczy ziemskie, czy to w wyścigach, czy w szermierstwie, poddają się różnym próbom cierpliwości, wytrzymałości i samozaparcia, aby tylko osiągnąć cel ich ambicji. Następnie dowodzi, że tym więcej żołnierz Chrystusowy oceniać powinien wielką nagrodę, dla zdobycia, której ma on bojować on dobry bój. Apostoł tak to określił: „A każdy, który się potyka, we wszystkim się powściąga, oni wprawdzie, aby wzięli koronę skazitelną, ale my nieskazitelną” – 1 Kor. 9:25.

Potykający, czyli walczący o zdobycie ziemskiej nagrody, czynią to w obliczu wielu niepewności. Każdy polityk przyzna prawdopodobieństwo swej porażki; każdy starający się o bogactwo poświadczy, że może nigdy nie stanie się prawdziwie bogatym; lecz nie tak rzecz się ma z żołnierzem krzyża. Nagroda jego jest nie tylko większa, chwalebniejsza i nieskazitelna, ale i pewna; jak to Apostoł następnie oświadczył: „Ja tedy tak bieżę, nie jako na niepewne; tak szermuję nie jako wiatr bijąc”. Wiemy, że wierność w naśladowaniu naszego Wodza zapewni wyniki nie tylko chwalebne dla nas, ale i takie, które pod Boską opatrznością będą błogosławieństwem dla wszystkich rodzajów ziemi. Przez wzgląd na tę pewność wyników i ich wspaniałość Apostoł mówi, że my, jako żołnierze krzyża, mamy być gotowi znosić więcej trudności, ofiar i szykan dla sprawy, której służymy, aniżeli znoszą ci, co zabiegają o ziemskie nagrody i laury. Jeżeli ci przechodzą ćwiczenie i samoofiary rano i wieczorem, w czas i nie w czas, wygodnie lub niewygodnie, ograniczenia w pokarmach i napojach, gdy przygotowują się do fizycznej szermierki, lub poświęcają swe wygody i przyjemności, gdy współzawodniczą w polityce lub handlu, to tym bardziej my powinniśmy być „w pracy nie leniwi, duchem pałający, Panu służący”, w bojowaniu onego dobrego boju wiary i w trzymaniu się wiecznego żywota, jako rzeczy pewnej a nie niepewnej. Apostoł wyraża tę myśl również, gdy mówi: „Karzę ciało moje (jego ambicje, upodobania i zachcianki) i w niewolę podbijam (nowemu umysłowi), abym snać inszym każąc sam nie był odrzuconym (od członkostwa w Maluczkim Stadku)” – 1 Kor. 9:25-28.

Pierwszą koniecznością dla żołnierza krzyża jest właściwe zrozumienie warunków jego zaciągnięcia się do armii Pańskiej – że to nie jest tylko na pewien czas lub na rok, ale na całe życie. Wielu błądzi w tym punkcie i po wiernym bojowaniu w kilku potyczkach, zdaje im się, iż wypełnili warunki swej służby, przerzucając się do innej czynności, do innego boju, albo popadają w gnuśności lub obojętność wobec złego i wobec nieprzyjaciół, przeciwko którym zobowiązali się walczyć aż do śmierci. Tacy niekiedy rozbudzają się chwilowo podnieceni ewangelią lub jakąś umysłową zachętą, i przez pewien czas bojują ponownie, na to tylko, aby znowu popaść w obojętność lub gnuśność. Niektórzy nawet dochodzą do ponownego poświęcenia się i zamierzają poświęcić się jeszcze kilka razy zanim umrą, nie wiedząc, że jest to błędny pogląd na całą tą sprawę, – że ochotnicy nie są przyjmowani inaczej jak tylko na warunku wystawionym przez Wodza, którym jest: „Bądź wiernym aż do śmierci a dam ci koronę żywota”. Tacy powinni zauważyć, że uczestniczenie w kilku bojach nie jest warunkiem naszego wezwania i zaciągnięcia się do Pańskiej armii oraz, że nagroda chwały, czci i nieśmiertelności, którą Bóg obiecał wiernym, nie może być dana tym, co nie bojują dobrego boju wiary wiernie i nieustannie. Nie omawiamy tu działu tych, co nie dojdą do warunków swego poświęcenia. Nie mówimy, czy znajdują się oni w Wielkim Gronie czy gdzie indziej, lecz staramy się uczynić wyraźnym, że nikt nie zostanie uznany godnym miejsca w Maluczkim Stadku i w chwale królestwa, jeżeli nie oceni odpowiednio swojego poświęcenia i jeżeli, przynajmniej w swym sercu, nie będzie wierny zasadom, na jakich oparte jest jego przymierze – zasadom sprawiedliwości za wszelką cenę, choćby aż na śmierć.

Z powodu słabości upadłej natury, korzystnym jest uczynić zrozumiałym zupełne poświęcenie woli – zupełne zaciągnięcie swych umysłowych i fizycznych władz i talentów na służbę Bogu. Kto zajmuje ten właściwy pogląd na swoje poświecenie i zaciągnięcie się do armii Pańskiej, rozumie, że nie ma nic więcej do oddania Panu, przeto jakąkolwiek walkę przyjdzie mu stoczyć w swym umyśle, ostatecznie decyzją jego jest: „Ale ja i dom mój będziemy służyć Panu”. Inni, którzy nie rozumieją sprawy w taki sposób, przechodzą ustawiczne walki w swych umysłach, zanim w jakiejkolwiek mierze wystąpią w obronie prawdy. Jak ważnym więc jest aby żołnierze krzyża rozumieli, że ich zaciągnięcie się do tej armii jest aż do śmierci i że z tego powodu nie ma miejsca na jakąkolwiek myśl wycofania się z walki lub zaprzestania choćby tylko na jedną godzinę tego dobrego boju wiary.

Nowi rekruci w Pańskiej armii doświadczają częstych trudności z powodu odmiennego rodzaju boju, do jakiego zostali powołani. Zwykli bojować w walce życia, jako członkowie upadłego rodzaju, skłonnością ich jest bojować bój wiary w taki sam sposób – cielesną bronią, cielesnymi rzeczami, metodami itd. Jednakowoż oni maja słuchać głosu ich Wodza i bojować tylko tak jak On rozkazuje – za sprawiedliwością, za miłością i szczodrobliwością, a przeciwko samolubstwu. Nie powinni nawet iść za doradą moralnych reformatorów, aby walczyć za czystszą politykę, za zupełną wstrzemięźliwość lub za podźwignięciem społecznym, ponieważ nie takie są rozkazy ich Wodza. Oni mogą, a nawet powinni odczuwać głęboką sympatię wobec tych godnych pochwalenia zabiegów; mogą ich darzyć uznaniem raczej, zamiast złośliwa krytyką; lecz ich czas, wpływy i talenty nie maja być zużywane w tych kierunkach, ponieważ oni znajdują się pod rozkazami ich Wodza. On wezwał ich w specjalnym celu i zlecił im szczególniejsze instrukcje, przeto ich energia i talenty nie zużyte w koniecznych obowiązkach życiowych, muszą być uważane jako poświęcone i nie będące już więcej pod ich kontrolą.

Po zaciągnięciu się do tej armii każdy żołnierz powinien przyoblec się w przygotowaną zbroję – przyłbicę, pancerz, sandały, tarczę i miecz. Arsenałem, z którego te artykuły można otrzymać jest Słowo Boże, które tak dobrze zaopatrzone jest we wszystko, że „człowiek Boży może być ku wszelkiej sprawie dobrej dostatecznie wyćwiczony” (2 Tym. 3:17). Kto za prędko spieszy do boju, bez czekania na rozkaz Wodza i bez odpowiedniego przywdziania zbroi Bożej, na pewno poniesie porażkę i jej zgubne następstwa. Oby każdy żołnierz Pański mógł zrozumieć jak koniecznym i ważnym jest słuchanie Słowa Bożego i przyswojenie sobie potrzebnej zbroi prawdy! Przyłbica przedstawiająca prawdę utwierdzająca żołnierza Pańskiego intelektualnie, przez danie mu właściwego zrozumienia Boskiego Planu, jest konieczną; a pancerz przedstawiający zrozumienie sprawiedliwości i ocenę Boskich zarządzeń co do Okupu i przykrycia naszych słabości, jest również ważną częścią zbroi, jako przykrycie dla naszych serc, dla naszej duchowej protekcji. Sandały, przedstawiające nasze spodziewanie się różnych prób i trudności na tej wąskiej drodze i naszą gotowość przyjęcia ich, z tym zrozumieniem, że końcu one wyjdą nam ku dobremu, są także nieodzowne; również potrzebną jest tarcza wiary, która powiększa się w miarę jej używania. Żaden żołnierz nie może mieć uznania od Swego Wodza, gdy nie ma tej tarczy – bez niej narażony byłby na strzały nieprzyjaciela. Mając już tę zupełną zbroją Bożą nie powinien jeszcze zapominać o mieczu ducha, o Słowie Bożym, ostrzejszym aniżeli miecz na obie strony ostry. Nie mający tej części zbroi nie będzie mógł utrzymać nieprzyjaciół sprawiedliwości w odpowiednim oddaleniu, a miecz ten staje się mocniejszym i większym w rękach żołnierza, w miarę jak on trzyma go silnie za rękojmię i używa go w walce dla Pana i Jego prawdy.

Wielu żołnierzy w tej armii Pana dziwi się, dowiadując się, że imieniem ich Wodza jest Książę Pokoju i że wszyscy żołnierze mają walczyć o pokój. Najpierw sprawa ta zdaje się być sprzeczna. Bojowanie jest walką, a pokój ma być jej wynikiem; wezwani jesteśmy na żołnierzy a nazywani bywamy czynicielami pokoju. Wielu bez czekania na rozkaz Wodza i bez nauczenia się Jego reguł i odpowiedniego władania mieczem ducha, porywają się odważnie do boju i zaczynają ranić swoich bliźnich i przyjaciół, a niekiedy nawet współ-żołnierzy armii Pańskiej. Jest to wielką omyłką; używanie broni duchowej w sposób cielesny, w przeciwieństwie do przykładu i słowa naszego Wodza. Tacy zrobiliby lepiej, gdyby złożyli swój miecz – gdyby powstrzymali się od używania Słowa Bożego w sposób uwłaczający, lub w sposób chłoszczący tych, z którymi mają do czynienia. Musimy nauczyć się, kto w rzeczywistości jest naszym wrogiem, a nie bezmyślnie i na ślepo chłostać każdego i wszystko, co zdaje się być nam przeciwne.

Ktoś gotów może zapytać: czy jednak nie mamy zwalczać błędu i czy nie znaczy to, aby zbijać tych, co podtrzymują błąd? Odpowiadamy, że ci, co znajdują się około nas i podtrzymują błąd i którzy złorzeczą nam i prześladują nas za to, że znajdujemy się po stronie Pańskiej, są zaćmieni nieświadomością i Pańskim zamiarem nie jest, abyśmy walczyli przeciwko nim – raczej walczyć mamy za nimi, aby ich podnosić z tego zaćmienia, z tej nieświadomości i przesądów. Pan wyraził to, gdy powiedział: „Syn człowieczy nie przyszedł, aby zatracać ludzi”, ale aby mieli żywot i to obfity. On nie zmienił się w międzyczasie; wciąż jeszcze ma to wspaniałomyślne uczucie wobec biednego świata, jakie miał wtedy, gdy umierał, gdy śmierci skosztował za wszystkich. Apostoł poucza nas, którzy to są nasi wrogowie, gdy mówi: „Nie mamy boju przeciwko krwi i ciału, ale przeciwko księstwom, zwierzchnościom, przeciwko dzierżawcom świata ciemności wieku tego i przeciwko duchowym złościom, które są wysoko” – Efez. 6:12.

Zatem naszymi rzeczywistymi przeciwnikami są upadli aniołowie, demony; a biedni nasi współbliźni, sprzeciwiający się nam i sprawiedliwości, czynią to, ponieważ znajdują się pod mocą złego, i są mniej lub więcej zaćmieni jego złudzeniami, jak to czytamy: „Bóg świata tego zaślepił zmysły w niewiernych” – zwiódł cały świat (2 Kor. 4:4; Obj. 20:2,3). Dlatego uczucie nasze wobec ludzi sprzeciwiających się sprawiedliwości powinno być wspaniałomyślne i litościwe, bo rozumiemy, że znajdują się pod mocą onego wielkiego przeciwnika, chociaż oni o tym nie wiedzą. Jeżeli zadają nam cierpienia za to, że jesteśmy żołnierzami krzyża, to uczucia nasze wobec nich powinny być: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią” – „Panie nie poczytaj im tego za grzech”. Względem tych, co ukrzyżowali Pana, apostoł Piotr powiedział, że uczynili to w nieświadomości. Podobnie i my uważać możemy, że obecne sprzeciwianie się sprawiedliwości i tym, co są po stronie Pańskiej, wynikają przeważnie z nieświadomości, z przesądów i z tego zaćmienia, jakie powoduje on wielki zwodziciel, przeciwko któremu staramy się bojować ten dobry bój.

Apostoł wyjaśnia, że nasz dobry bój wiary jest przeważnie obroną Słowa Bożego, co także jest obroną Boskiego charakteru. To zawiera się w słowach Apostoła: „Abyście bojowali (gorliwie walczyli) o wiarę raz świętym podaną”. To oznacza gotowość bronienia prawdy za wszelką cenę i bez względu na liczbę jej przeciwników – jest to bój przeciwko błędnym dogmatom i teoriom ludzkim, które przekręcają wesołą nowinę głoszona przez Pana i Apostołów, która, dzięki Bogu, będzie jeszcze głoszona wszystkiemu ludowi. Apostoł powiedział o sobie: „Jestem wystawiony ku obronie prawdy”. Nie możemy czynić mniej jak bronić prawdę. Prawda jest przedstawicielem Boga i Chrystusa, stąd jest ona naszą zasadą, naszym sztandarem, czyli chorągwią, a jako dobrzy żołnierze musimy bronić naszej chorągwi aż do śmierci. Nie o każdą jednak prawdę; bo chociaż możemy byś w sympatii z każdą prawdą, to jednak walczymy pod komendą Wodza, który rozkazuje, ze bojować mamy o pewną szczególniejszą prawdę – o prawdę Boskiego objawienia – o Boskie poselstwo, o Ewangelię, czyli wesołą nowinę o odkupieniu przez drogą krew, o przebaczeniu grzechów i o ogólnym Boskim Planie Zbawienia wystawionym w natchnionym Słowie. Można zauważyć, że On prawie zupełnie ignoruje prawdy w innych przedmiotach, w matematyce, astronomii, geologii, nie mówiąc już nic o fałszywie tak zwanej umiejętności, o której Pan nie dał objawienia. Żołnierz krzyża ma bojować tylko o „wiarę raz świętym podaną”.

Zauważyliśmy już, że nawet o wiarę raz świętym podaną, nie mamy bojować bronią cielesną, a przez broń cielesną rozumiemy więcej aniżeli mogło się jednemu zdawać na początku. Bronią cielesną nie są tylko miecze, włócznie i karabiny, ale także złość, zazdrość, nienawiść, spory i w ogóle duch zwady i walki; i kiedykolwiek te używane są w obronie dobrej sprawy Pańskiej, to przynoszą więcej szkody aniżeli korzyści, bez względu jak dobre mogą być intencje tego, co posługuje się nimi. Należy, więc pamiętać, że żołnierze zaangażowani w tej walce o prawdę, zwyciężają nie przez pobicie drugich, ale przez okazywanie drugim tak zacnego przykładu wierności zasadom sprawiedliwości i prawdy, ze tym samym pociągają ich do Pana i Jego sprawy. Ci, co walczą złością, zazdrością i sporem, czyli cieleśnie, źle przedstawiają Wodza i szkodzą Jego sprawie, bez względu czy są świadomi tego czy nie. Wielu jest takich bojowników, którzy bojują nieprzystojnie i z tego powodu nie osiągają głównej nagrody – chwały, czci, nieśmiertelności i współdziedzictwa z Panem w Jego Królestwie.

Ktoś mógłby, więc zapytać: Jak ci żołnierze mogą bojować, wstrzymując się od walczenia cieleśnie tak rękami jak i językiem, mówiąc tylko to, co jest dobre i starając się żyć w pokoju z wszystkimi, na ile to tylko jest w ich mocy? Jak tacy żołnierze mogę w ogóle walczyć? Nie można chyba przypuszczać, aby ludzie światowi zwalczali lub w jakikolwiek sposób szkodzili tym, co starają się tylko o ich dobro, o ich błogosławieństwo i pokój. Zaiste odpowiadamy, Pan Jezus cierpiał za Swoją wierność i szlachetność, za wiarę raz podaną i przestrzegał nas słowami: „Nie dziwujcie się, jeżeli was świat nienawidzi, wiecie żeć mię pierwej, niżeli was, miał w nienawiści. Byście byli z świata, świat, co jest jego miłowałby; lecz iż nie jesteście z świata, alem ja was wybrał z świata, przeto was świat nienawidzi”. „Świat umiłował ciemność, raczej niż światłość”. Znając te słowa Mistrza chcielibyśmy dowiedzieć się, którzy to stanowią świat z Jego punktu widzenia. Sprawdzamy, że On nie mógł mieć na myśli, iż jednymi, lub nawet głównymi, z nieprzyjaciół świętych są wyrzutki społeczeństwa, złodzieje, zbóje i zbrodniarze. Nie od tych mamy spodziewać się nienawiści i prześladowań przed jakimi Pan przestrzegał swoich żołnierzy, iż doświadczać będą od świata. Gdy Pan oświadczył, że świat miał Go w nienawiści, to wiemy, że nie był to świat pogański, ale świat religijny, jeżeli go tak możemy nazwać – kościelnictwo ówczesne – kapłani, nauczeni w Piśmie i Faryzeusze, którzy weszli w radę przeciwko Niemu i w końcu zapewnili Jego egzekucję. Taki sam rzekomo religijny świat prześladował światłość i prawdę w wiekach średnich i taki sam nominalnie religijny świat pozbawiony ducha Pańskiego i mniej lub więcej zaślepiony przez boga tego świata, jest i nadal będzie prześladowczą władzą przeciwko żołnierzom krzyża aż do końca tej dyspensacji – aż ostatni żołnierz dowiedzie swej wierności w śmierci i wybrane grono zostanie dopełnione.

Tu możemy zająć obszerny pogląd, że wszystkie religie pogańskie są z Szatana, że to on wprowadził narody pogańskie w tak ogromną ciemność, a także, iż jakakolwiek miara przesądów i ciemnoty trzymająca się chrześcijaństwa jest w takim stopniu władzą Szatana, działającą w tych i przez tych, co nominalnie uchodzą za lud Boży. Żołnierze krzyża, w całym Wieku Ewangelii, naśladując przykładu Wodza i Jego pomocników, Apostołów, wystawiali sztandar prawdy i światłości nie agresywnie (w znaczeniu zaczepnym), ale defensywnie (w znaczeniu obronnym) i uznawani byli za wiernych w proporcji jak znosili trudy w cichości, w cierpliwości, w braterskiej uprzejmości i w miłości, nie oddając złem za zło, łajaniem za łajanie, złorzeczeniem za złorzeczenie, ale, na podobieństwo Mistrza, któremu gdy złorzeczono nie odzłorzeczył, lecz błogosławił Swym wrogom, oni również starali się dobrze czynić tym, którzy im złość wyrządzali i prześladowali ich; także modlili się za nimi i spodziewali się dla nich Boskiego miłosierdzia w przyszłości i otworzenia ich oczu wyrozumienia. Takie muszą być również nasze uczucia i postępowanie dziś.

Według oświadczeń Pisma Świętego możemy spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości żołnierze krzyża wystawieni będą na sroższe ataki ze strony onego wielkiego przeciwnika i tych, których on zaślepił. Ataki te mają być tak srogie, że według orzeczenia Pisma Świętego tysiąc upadnie w proporcji do jednego, który się ostoi – wszyscy będący tylko z imienia żołnierzami upadną. Tylko wierni, tylko wybrani i zwycięzcy będą w stanie ostać się w tym złym dniu i to dzięki temu, że będą mieli zupełną zbroję Bożą, przygotowaną dla ich obrony. Apostoł wspomina o wielkim oszukaniu nieprawości w tych, którzy giną, jako o charakterystykach mocy szatańskiej w obecnym czasie. Widzimy niektóre objawy tych złudzeń w różnych cudach, uzdrowieniach itp., dokonywanych przez Spirytystów, Mormonów i innych, obliczone na to, aby zwieść możnych i wybranych. Lecz zwycięzcy nie będą zwiedzeni, ponieważ prawdziwi i wierni żołnierze będą pilnie uważać na instrukcje Wodza i będą mieli na sobie zupełną zbroję Bożą, dla obrony i ochrony przed zasadzkami onego złośnika, który teraz, gdy królestwo jego chyli się do upadku, stara się umocnić je uczynkami miłosierdzia i dobroci, jakoby szatą światłości – Mat. 12:26; 2 Kor. 11:14.

Zastanawialiśmy się dotąd nad zewnętrznymi bojami żołnierzy Pańskich, zauważmy teraz te bardziej skryte ćwiczenia i boje przychodzące na każdego żołnierza, ku wypróbowaniu jego wierności i ku rozwojowi jego charakteru.

Zauważyliśmy już, że owym żołnierzem jest Nowe Stworzenie, a nie ciało, że zaciągnięcie się do armii Pańskiej było wyrzeczeniem się woli cielesnej i przyjęciem woli Odkupiciela, czyli poddaniem się pod Jego naczelnictwo. Od tej chwili zupełnego poddania się Wodzowi, zaciągnięcia się pod Jego rozkazy i aby służyć sprawiedliwości, Nowe Stworzenie znajduje się w ustawicznej walce ze śmiertelnym ciałem, z jego słabościami, namiętnościami i skłonnościami do grzechu. Nowa wola nie może uwolnić się od ziemskiego ciała, a chociaż nagrodą obiecaną przez Wodza jest nowe ciało, doskonałe i harmonijne z nowa wolą i ze sprawiedliwością, to jednak w obecnym czasie nowa wola ma zademonstrować swoją wierność Wodzowi przez walczenie z ciałem, czyli z przywarami, namiętnościami i skłonnościami własnego śmiertelnego ciała.

Na tym właśnie polega ta wielka i nieustanna walka, bo chociaż nowa wola stara się umacniać i podbijać ciało w niewolę, to jednak to śmiertelne ciało, nie będące w rzeczywistości umarłe, ma często styczność ze światem i z duchem onego przeciwnika i ustawicznie jest podniecane do ziemskich trosk, ambicji, metod i zabiegów a także do walki i niepodawania się nowej woli. Żaden z wiernych nie jest bez takich doświadczeń – bojów zewnętrznych i wewnętrznych. Walka ta trwać musi do końca życia, bo inaczej nagroda nie może być osiągnięta. Chociaż Nowe Stworzenie, przy łasce i pomocy Bożej, często przemaga ciało, to jednak walczyć z nim musi aż do śmierci, ponieważ „Ciało pożąda (i czyni zabiegi, walczy) przeciwko duchowi, a duch przeciwko ciału, i te trzy są sobie przeciwne, abyście nie to, co chcecie czynili” – Gal. 5:17.

Apostoł zachęca abyśmy nie współdziałali z ciałem, a raczej, wiedząc naprzód o jego opozycji, starali się je umartwiać (uśmiercać), z jego upodobaniami i pożądliwościami. Jak śmierć naszej woli była stopniem do naszego spłodzenia do nowej natury, tak śmierć ciała w rzeczywistości będzie stopniem do narodzenia z ducha. Słowa Apostoła w tym względzie są dla nas wielką zachętą. On powiedział: „Dlatego nie słabiejmy; ale choć się też nasz zewnętrzny człowiek kazi, wszakże on wewnętrzny odnawia się ode dnia do dnia (stajemy się mocniejszymi w Panu i w sile mocy Jego); albowiem ten króciuchny i lekki ucisk nasz (próby, doświadczenia itd., do których włączone też mogą być walki z własnym ciałem) nader zacnej chwały wieczną wagę nam sprawuje” – 2 Kor. 4:16-18.

Ponieważ on przeciwnik działa w sercach synów nieposłuszeństwa i ponieważ synowie światłości, żołnierze krzyża, mają styczność w ciele z synami tego świata, przeciwnik ten jest w stanie działać potężnie przeciwko nim i raz po raz wskrzeszać ich ciała, tak, że oni potrzebują naśladować Apostoła w tym, co on określił słowami: „Karzę ciało moje i w niewolę podbijam”. Myślą tego jest, że ciało usiłuje powstać ze stanu poczytanej martwoty i z tego powodu nowa natura musi ustawicznie czuwać, aby mieć przewagę w tym dobrym boju wiary i otrzymać nagrodę zwycięzcy. Te walki nowego umysłu z ciałem są dobrym bojem w tym znaczeniu, że są walką przeciwko grzechowi i przeciwko słabościom upadłej natury. Są one bojem wiary w tym znaczeniu, że całe postępowanie Nowego Stworzenia jest postępowaniem wiary, jak to oświadczył Apostoł: „Wiarą postępujemy, a nie widzeniem”. Nowe Stworzenie wierzy w Słowo Boże, w obietnice tam zawarte i oczami wiary widzi miasto niebieskie i koronę sprawiedliwości, przygotowaną przez Pana dla zwycięzców i współdziedziców z Odkupicielem. Jest to bój wiary w tym znaczeniu, że nikt nie mógłby wytrwać w tej walce z własnym ciałem i jego pożądliwościami i zachciankami, i okazać się zwycięzcą, gdyby nie wyćwiczył wiary w obietnice i Pana, jako swego pomocnika.

Rozważając szczegółowo, czym właśnie są te walki nowej natury, wysuwamy myśl, że w znacznym stopniu są to walki z odziedziczonymi słabościami ciała – z grzechem działającym w naszych śmiertelnych ciałach i starającym się podbić nas coraz więcej w niewolę i odciągnąć od Pana i sprawiedliwości, którą On przedstawia. W proporcji jak wierni Pańscy przyjmują nowy umysł, wielkie grzechy ciała, takie jak kradzieże, oszustwa, mężobójstwa, sprośne mowy itd., stają się im wstrętne i gdy te są odrzucone, znaczne zwycięstwo zostało odniesione – znaczny postęp od tego, co znajdowało się w niektórych sercach wtedy, gdy naprzód usłyszeli głos Pański. Jednakowoż duch mężobójstwa i duch oszustwa często kryją się w sercach tych, co stali się ludem Pańskim, i te usposobienia maskują się w taki sposób, że często zwodzą wolę, która potrzebuje uczyć się właściwego pojmowania i właściwej oceny zasad.

Zaawansowane lekcje w szkole Chrystusowej dają nam do zrozumienia, że ten, co nienawidzi brata swego jest mężobójcą, stąd żołnierze krzyża mają znienawidzić nie tylko mężobójstwo, ale i ducha mężobójstwa i wyzbyć się go tak zupełnie, że w sercach swych nie będą mieć nic innego jak tylko miłość do każdego, nawet do nieprzyjaciół. Tylko zaawansowani i dobrze wyćwiczeni żołnierze Pańscy, rozeznają wyraźnie znaczenie słów Apostoła, gdy on nazywa złość, zazdrość, nienawiść, spory, nieprzyjaźni i obmowy uczynkami ciała i diabła.

Skoro tylko takie dają się zauważyć, prawdziwy żołnierz rozpoczyna walkę przeciwko tym oszańcowanym złościom i słabościom własnego upadłego ciała i ustawicznie pamiętać ma o tym, że doskonała miłość musi panować w sercach tych, którzy ostatecznie będą uznani przez Pana za zwycięzców godnych udziału z Nim w królestwie. Musi zrozumieć, że doskonała miłość nie wyrządza złego bliźniemu (Rzym. 13:10); oraz że obmowa wypływa ze złego myślenia, ponieważ „z obfitości serca usta mówią”. Jeżeli więc on ma w sobie tę słabość, to zrozumieć musi, że serce jego znajduje się w złym stanie i potrzebuje naprawy i że tylko w imieniu i przy pomocy Pana on może spodziewać się zupełnego zwycięstwa i uleczenia tego złego stanu serca. Prawda, że Pan uznał nas za czystych w sercu od chwili, gdy poświeciliśmy się Jemu – łaskawie przykrył wszystkie nieświadome i mimowolne zmazy w nas mieszkające i przyjął nas do Swojej szkoły, do Swej Armii, – lecz przyjęcie to oznacza naszą edukację, naszą instrukcję, nasze ćwiczenia. W miarę jak czynimy nasze postępy w naszym szkoleniu się, musimy też czynić postęp w posłuszeństwie, bo inaczej nie będziemy uznawani w oczach Pańskich za czystych w sercach i w intencjach. Boskim zamiarem widocznie jest, że znajdujący się w szkole Chrystusowej dojdą ostatecznie do takiego stanu, że serca ich uznawać będą tylko to, co ma Pańskie uznanie – co jest zacne, czyste, dobre – bez względu jak doskonale lub niedoskonale będą mogli wyrazić to w swych śmiertelnych ciałach.

Im prędzej żołnierze krzyża zrozumieliby, że oszczerstwa i obmowy są zabójstwem charakteru drugiego, a obelgi są rabunkami jego dobrego imienia, tym prędzej poznaliby tę sprawę w jej prawdziwym, brzydkim świetle, jak ona niezawodnie przedstawia się w oczach Pańskich; a rozpoznanie tej sprawy z prawdziwego Boskiego punktu zapatrywania, rozbudziłoby Nowe Stworzenie do możliwie największej działalności w pokonywaniu takich uczynków ciała i diabła. Każdy z nich dążyłby do wyczyszczenia starego zaczynu złości, zazdrości, sporów, przewrotności i obmowy, tak, by mogli być czystymi w sercach i kopiami Pana.

Pismo Święte oświadcza, aby „nikogo nie obmawiać”, więc wszyscy, którzy mogą widzieć tę sprawę w jej prawdziwym świetle powyżej określonym, powinni odczuwać taką gorliwość do Boga i do sprawiedliwości, że ta rozpalać ich będzie przeciwko wszelkiej takiej nieprawości gdziekolwiek spotykanej, a szczególnie w ich własnych ciałach.

Jeżeli nagannym jest obmawiać, czyli mówić źle o kimkolwiek, jeżeli to jest przeciwnym duchowi miłości, duchowi Pańskiemu, to o wiele gorszym przedstawiać się musi w oczach Bożych, gdy który z braci Pańskich mówi źle o drugich członkach ciała Pańskiego. Jest to bardzo złą rzeczą i w miarę jak ktoś to czyni, na pewno traci łaskę Wodza, aż w końcu odcięty zostanie zupełnie od wszelkiej społeczności z Nim i Jego Kościołem. Do takich Pan mówi: „Usta twoje rozpuszczasz na złe, a język twój składa zdrady. Zasiadłszy mówisz przeciwko bratu twemu, a lżysz syna matki twojej (dom synów, bracia Chrystusowi, są obrazowo przedstawieni jako dzieci przymierza Sary, które nazywane także jest przymierzem Abrahamowym). Toś czynił, a Jam milczał; dlategoś mniemał, żem Ja tobie podobny, ale będę cię karał” – Ps. 50:19-22.

Wielu mniema, że obmowa, zbrodnia w Piśmie Świętym, jest fałszywym świadectwem; lecz nie tak. Pan zapewne nie spodziewa się, aby ktokolwiek z Jego ludu sympatyzował z kłamstwem. Gdybyśmy mówili o grzechu w ogólnym znaczeniu, moglibyśmy powiedzieć, że mówić źle jest grzechem, a gdyby dana sprawa nie była prawdziwa, to byłoby to dubeltowo grzesznym w oczach Bożych. Zasada tej sprawy powinna być dobrze rozpoznana przez wszystkich wiernych Pańskich; a jest nią to: Prawem Nowego Stworzenia jest miłość, a gdy ktoś kogoś miłuje, to nie tylko, że nie będzie kłamał ku jego szkodzie, lecz nie będzie mówić nic takiego, co mogłoby mu zaszkodzić, choćby to nawet było prawdą. Ktokolwiek więc znajduje w swym sercu, czyli w swoim usposobieniu, zamiłowanie do mówienia czegokolwiek złego i szkodliwego o drugim, powinien wiedzieć, że w takiej mierze brak mu Pańskiego ducha miłości. Miłość nie wyrządza szkody bliźniemu, słusznie ani nie słusznie; ona jest zawsze gotowa wierzyć o drugim w to, co jest dobre, a nie wierzyć ani powtarzać tego, co jest złe i co mogłoby mu przynieść jakąkolwiek ujmę. Tylko obowiązek pobudzi ją do mówienia o czymś ujemnym dla drugiego, a i wtedy mówić będzie tylko tak jak Pismo Święte i duch miłości zaleca i tylko takim, co wiedzieć powinni i z intencją dopomożenia temu, co źle czyni.

Zatem jako Nowe Stworzenie, bądźmy zachęceni każdym lepszym zrozumieniem słowa i woli naszego Wodza względem nas, ufając zupełnie Jego mądrości i łasce – że On jest gotowym i zdolnym uczynić nas zwycięzcami w znaczeniu najzupełniejszym, jeżeli tylko będziemy Jemu posłuszni. Starajmy się, więc abyśmy przy końcu naszych doświadczeń mogli wraz z Apostołem powiedzieć: „Dobrym bój bojował, biegem wykonał, wiarę zachował; zatem odłożona jest mi korona sprawiedliwości, którą mi odda w on dzień Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali sławne przyjście Jego” – 2 Tym. 4:7,8.

====================

— 15 listopada 1903 r. —