R5519-247 Znaczenie codziennej samooceny

Zmień język 

::R5519 : strona 247::

ZNACZENIE CODZIENNEJ SAMOOCENY

„Bo gdybyśmy sami siebie sądzili, nie bylibyśmy sądzeni. Lecz gdy jesteśmy sądzeni, przez Pana jesteśmy karceni, abyśmy nie byli potępieni wraz ze światem” – 1 Kor. 11:31,32 (UBG).

W TYCH słowach Apostoł zdaje się mówić, że gdybyśmy jako chrześcijanie odpowiednio się osądzali, oceniali i naprawiali, Pan nie musiałby nas osądzać ani karcić. Jeśli jednak nie potrafimy się sami ocenić, Pan będzie musiał to zrobić, ponieważ przyjął nas do swojej rodziny, uczynił nas synami, jesteśmy kształceni i nauczani w Szkole Jego Syna, naszego wielkiego Starszego Brata. To jest nasz Dzień Sądu.

Celem Pańskiego karcenia nie jest danie ujścia swojemu niezadowoleniu poprzez zadawanie nam bólu, lecz, jak stwierdza Apostoł: „abyśmy nie byli potępieni wraz ze światem”. Osądzamy siebie wówczas, gdy nasze postępowanie, nasze słowa, a nawet myśli analizujemy w świetle zasad Słowa Bożego – sprawiedliwości, dobroci, miłosierdzia i miłości. Nasz Mistrz nas napomina, że gdyby się okazało, że zrobiliśmy coś złego, powinniśmy zostawić nasz dar przed ołtarzem – odejść i najpierw przeprosić osobę, którą skrzywdziliśmy lub zraniliśmy jakimś nieuprzejmym, nieżyczliwym słowem lub czynem, a dopiero potem możemy wrócić i ofiarować swój dar.

Takie postępowanie byłoby zobligowaniem, zobowiązaniem się do robienia tego, co słuszne. Nie wystarczy powiedzieć „Wiem, że postąpiłem źle, nie powinienem tak postąpić, lecz przecież jestem niedoskonały, dlatego nie mogę zawsze postępować dobrze”. Takie usprawiedliwianie się nie byłoby zgodne z duchem naszego tekstu, który uczy, że jeżeli zrobimy coś złego, mamy obowiązek to naprawić najlepiej, jak potrafimy. Jeśli myśleliśmy o kimś źle, nie musimy do niego iść i powiedzieć mu o tym, moglibyśmy bowiem pogorszyć sprawę. Powinniśmy jednak się osądzić, dokonać dogłębnej samooceny. Powinniśmy sobie udzielić dobrej lekcji, którą zapamiętamy. W ten sposób pozostaniemy prawymi w sercu, w intencjach i uzyskamy pochwałę od Pana.

WŁAŚCIWE POSTĘPOWANIE WOBEC INNYCH

Rozumiemy, że Pan pragnie, abyśmy uważnie analizowali nasze myśli, słowa i czyny. Jeśli zauważymy, że skrzywdziliśmy kogoś naszym językiem lub w jakiś inny sposób, powinniśmy pójść do niego i do każdego, z kim rozmawialiśmy, naprawić wyrządzone krzywdy, odpowiednio przeprosić, nakładając na siebie karę – karę, której nie zapomnimy. Jeśli kara wymaga znacznej pokory, tym lepiej. Zaniedbanie ukarania siebie będzie oznaczało, że nasz stan nie jest dobry i najlepszym, co Pan może zrobić, jest wymierzenie nam surowej kary. Nie musi to nastąpić tego samego dnia, tygodnia czy miesiąca, jednak możemy być pewni, że jeśli nie postąpimy właściwie, Pan weźmie nas w swoje ręce. Jeśli tak się stanie, On dopuści na jakieś trudne doświadczenia. Może się zdarzyć, że ktoś będzie dla nas niemiły lub powie o nas coś złego, a Pan na to pozwoli. Albo może dopuścić, że znajdziemy się w sytuacji, która sprowadzi na nas jakąś karę.

Świat będzie sądzony, czyli poddany próbie w następnym Wieku. Gdybyśmy należeli do świata, nasz indywidualny sąd zostałby przeprowadzony w przyszłości, nie teraz. Pozostawilibyśmy ślady na naszym charakterze, które wymagałyby karania w przyszłym Wieku. Jednak ponieważ należymy do Kościoła, musimy otrzymać nasze wyroki i kary w obecnym Wieku. Jeśli ich sobie nie wymierzymy, nasz Pan je nam wymierzy.

Jest inny werset Pisma Świętego, który mówi: „[…] nie sądźcie przed czasem […]” (1 Kor. 4:5), który jednak nie odnosi się do osądzania siebie. Chociaż nie możemy sądzić siebie w sensie wydawania wyroku we własnej sprawie, jednak powinniśmy czuwać nad naszymi czynami, słowami i myślami, odpowiednio postępując w odniesieniu do własnych zaniedbań i win wobec innych ludzi. Jezus powiedział: „Po ich owocach poznacie ich”,

::R5519 : strona 248::

co oznacza, że mamy dostrzegać owoce życia, zarówno w sobie, jak i w innych – naszych braciach i bliźnich. Mamy osądzać i potępiać złe uczynki i słowa w naszym umyśle. Powinniśmy zadawać sobie pytanie: czy to jest słuszne, czy nie? Powinniśmy to nieustannie rozsądzać.

WYDAWANIE WYROKU NIE NALEŻY DO NAS

Każdego dnia dostrzegamy w życiu wiele rzeczy, które nie podobają się Panu. Słyszymy, jak inni używają wulgarnego lub niestosownego języka. Widzimy akty okrucieństwa i niesprawiedliwości. Dostrzegając te zjawiska, możemy je oceniać i wyciągać z nich wnioski. Nie oznacza to, że powinniśmy osądzać ludzi, którzy dopuszczają się takich czynów i decydować, jaką karę powinni ponieść. Nie jesteśmy do tego upoważnieni ani odpowiednio przygotowani. Nie powinniśmy osądzać stanu serca, chyba że Słowo Boże jasno nam to nakazuje. Pozory bardzo często mylą, a rzeczy nie zawsze są takie, jakimi się wydają.

Pan mówi nam, że przyjdzie czas, gdy zostaniemy mianowani sędziami świata, lecz ten czas jeszcze nie nadszedł i nie powinniśmy przedwcześnie wykonywać naszej przyszłej pracy ani w myślach, ani w słowach. Nie powinniśmy też rozgłaszać tego, co usłyszeliśmy lub zobaczyliśmy, a co mogłoby kogoś poniżyć, chyba że byłoby to naszym obowiązkiem. Gdybyśmy chcieli osądzać innych i opowiadać wszystkim, co myślimy o tej czy innej osobie, podjęlibyśmy się trudnego zadania i wyrządzilibyśmy wiele zła. Takie postępowanie zostałoby potępione przez Boga i z pewnością ściągnęlibyśmy na siebie Jego naganę.

Chociaż cenimy prawdziwość słów Pana, że dobre drzewo przynosi dobre owoce i chociaż wiele razy dostrzegamy, że w postępowaniu niektórych jest coś złego, jednak nie potrafimy rozsądzić, jaka kara byłaby właściwa za takie postępowanie. Wiemy, że owoce, które się ujawniają w codziennym życiu, wskazują na stan serca, lecz nam nie wolno nikogo osądzać. Pan podejmie decyzję. W słowach Mistrza: „po ich owocach poznacie ich” zawiera się myśl, że możemy rozstrzygać jedynie w odniesieniu do tego, o czym mamy zupełną wiedzę i tylko we własnych umysłach. Możemy zauważyć, że owoce czyjegoś życia świadczą o jego braku harmonii z Bogiem, jednak nawet wówczas nie mamy prawa wydawać wyroku. Nie wiemy, co mogło być tego przyczyną.

„NAWET SAM SIEBIE NIE SĄDZĘ”

W odniesieniu do osądzania siebie wiemy, że nikt nie może znać naszego serca tak dobrze, jak my. Jednak Św. Paweł wykazuje, że nawet w osądzaniu siebie powinniśmy wykazać nieco pobłażliwości. Mówi: „Nawet sam siebie nie sądzę. […], lecz tym, który mnie sądzi, jest Pan”. To stwierdzenie nie zaprzecza słowom

::R5520 : strona 248::

z naszego tekstu, lecz wydaje się oznaczać, że gdy zrozumiemy, jak wysokie są wymagania Boga, możemy być skłonni osądzać się zbyt surowo, nie zważając na to, że urodziliśmy się grzeszni. Lepiej byłoby pomyśleć: dzisiaj znowu mi się nie udało w pełni żyć tak, jak liczyłem, że potrafię. Mój własny osąd potępia mnie za to, jednak mam nadzieję, że Pan będzie mógł mi okazać nieco wyrozumiałości. Wierzę, że znajdzie dla mnie jakieś usprawiedliwienie, którego ja nie dostrzegam. Nie jestem pewien, jak dalece mogę być dla siebie wyrozumiały, ponieważ nie potrafię się odpowiednio osądzić.

Powinniśmy zatem zwrócić się do naszego Ojca w szczerej modlitwie i wyznać Mu nasz żal, że nie udało się nam bardziej uwielbić Jego Imienia. Powinniśmy odwołać się do zasługi krwi naszego drogiego Odkupiciela, przyrzekając Bogu, że będziemy się starać postępować jak najlepiej, korzystając z Jego łaski.

Niektóre z Pańskich dzieci mają niską samoocenę i dlatego są skłonne do zbyt surowego osądzania siebie i ponoszenia najsurowszej odpowiedzialności za każdą niedoskonałość. Jednak powinny się starać osądzać się sprawiedliwie. Każdy osąd powinien być sprawiedliwy, nawet jeśli to my jesteśmy winowajcami. Sprawiedliwość jest fundamentem Tronu Pana. Nigdy nie powinniśmy zapominać, że okrywa nas szata sprawiedliwości naszego Zbawiciela, co pozwala nam przybliżać się do Tronu Miłosierdzia, przed którym powinniśmy codziennie się oczyszczać z wszelkich skaz. Jednak codzienne analizowanie siebie i utrzymywanie swojego ciała w posłuszeństwie nowego umysłu, nie tylko jest właściwe, lecz wręcz jest to nasz obowiązek. Tak postępując każdego dnia, każdej nocy, odnosząc się do zasługi naszego Odkupiciela, prosząc o przykrycie naszych nieumyślnych błędów i win, będziemy zachowani w miłości Ojca, mając Jego uznanie i unikniemy wielu kar od Pana.

Codzienne dokonywanie samooceny, rozpoznawanie naszych zysków i strat jako Nowych Stworzeń w Chrystusie oraz tego, jak i skąd się one wzięły w naszym nieustannym boju z wewnętrznymi i zewnętrznymi duchowymi wrogami, z pewnością okaże się pożyteczne dla każdego dziecka Bożego, które się osądza w bojaźni Pańskiej, pragnąc się podobać jedynie Ojcu w Niebie i usiłując się stać tym, kim Bóg chce, aby było – prawdziwym świętym.

====================

— 15 sierpnia 1914 r. —

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.