::R5563 : strona 319::
ŚW. PIOTR PRZESIANY JAK PSZENICA
– 15 LISTOPADA – MAR. 14:27-31,53,54,66-72 –
„Tak więc kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł” – 1 Kor. 10:12 (UBG)
ŚW. PIOTR z pewnością był człowiekiem o silnym charakterze, bardzo odważnym, jednak nieco zbyt impulsywnym. Jest jednym z dwóch uczniów, o których napisano, że słuchający ich byli zdumieni, „[…] dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi […]” (Dz. Ap. 4:13, BT). Można zatem uznać, że pod pewnymi względami Św. Piotr był w trudniejszej sytuacji niż Judasz. Obaj mieli takie same możliwości w Szkole Chrystusowej, a jednak jak różne były rezultaty w przypadku każdego z nich! Jeden zginął w hańbie, ponosząc Wtórą Śmierć, drugi po wielu trudnych doświadczeniach i lekcjach pokory, otrzymał nagrodę chwały, czci i nieśmiertelności ze swoim Mistrzem, stając się jednym z najwybitniejszych Apostołów.
Dzisiejsza lekcja dotyczy szczególnego „przesiewania”, które dotknęło Św. Piotra w czasie poprzedzającym śmierć naszego Pana, a przed którym Jezus ostrzegł go słowami: „Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił, żeby was przesiać jak pszenicę. Lecz ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara”. Odwaga Św. Piotra, okazywana przy wielu okazjach, w istocie była jego słabym punktem. Pomimo tak wyraźnych ostrzeżeń Jezusa przed zbliżającymi się trudnymi próbami, Św. Piotr nie czuł zagrożenia ani nie odczuwał strachu. Dlatego też nie czuwał i nie modlił się tak, jak powinien, a jego pewność siebie doprowadziła go do chwilowego upadku.
To ten sam Św. Piotr, który, usłyszawszy, że się wyprze naszego Pana przed porannym pianiem koguta, oświadczył, iż to z pewnością nieporozumienie, ponieważ on jest gotów umrzeć ze swoim Mistrzem. To ten sam Św. Piotr, który wyciągnął miecz i słudze arcykapłana odciął ucho, uzdrowione później przez Jezusa. To ten sam impulsywny Św. Piotr, który pierwszy uznał Jezusa za Mesjasza.
Jezus zapytał, co ludzie o Nim mówią – kim jest według nich – a w końcu zapytał: „A wy za kogo mnie uważacie?”. Wówczas Św. Piotr odpowiedział: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”. Jezus oświadczył, że to wyznanie dowodzi błogosławionej społeczności Św. Piotra z Bogiem, gdyż inaczej nie potrafiłby zrozumieć tej prawdy i złożyć takiego świadectwa. Powiedział: „nie objawiły ci tego ciało i krew, ale mój Ojciec, który jest w niebie”. Kto by pomyślał, że ten sam szlachetny człowiek zostanie tak obezwładniony strachem, że zaprze się swojego Mistrza, a nawet będzie przysięgać, że go nie zna!
Spostrzeżeniem, które od razu i z ogromną siłą nas uderza jest to, że pisarze Nowego Testamentu zdecydowanie się różnili od większości pisarzy, ponieważ przekazywali czystą prawdę bez żadnych zmian i upiększeń. Z pewnością pod tym względem żadna inna księga nie dorównuje Biblii. Twórcy wielkich światowych systemów religijnych i różnych systemów sekciarskich przejawiali zupełnie innego ducha. Wszyscy ich bohaterowie są wspaniali, szlachetni, wykształceni, heroiczni. Nigdy by nawet nie pomyśleli, aby wspomnieć o takich słabościach, jakie okazał Św. Piotr, zapierając się swojego Mistrza tej nocy, w której nasz Pan został zdradzony.
To z pewnością umacnia nasze zaufanie do Biblii – jej uczciwości i prawdziwości. Możemy być pewni, że ludzie, którzy tak otwarcie mówią o swoich słabościach i niedostatkach w wiedzy, musieli być ludźmi wielkiej odwagi, wielkiej szczerości i wielkiej miłości do prawdy. Ich świadectwo z pewnością zasługuje na przyjęcie.
NIESPODZIEWANA PRÓBA ŚW. PIOTRA
Pokusy nadejdą w podstępnej formie. Trudno sobie wyobrazić, aby Św. Piotr, odcinając ucho słudze arcykapłana, choćby na moment dopuścił do siebie myśl o wyparciu się naszego Pana. Wkrótce jednak sytuacja zupełnie się zmieniła. Mistrz został pojmany. Teraz najwyraźniej nie użył mocy, dzięki której wcześniej uchodził przed swoimi wrogami tak, że nie mogli Go pojmać, ponieważ „jeszcze nie nadeszła Jego godzina” – teraz Jego godzina nadeszła. Widok Mistrza, który wydawał się zupełnie opuszczony przez Niebo, wydanego w ręce wrogów i prowadzonego od trybunału do trybunału, zadziałał paraliżująco na Św. Piotra.
Św. Jan miał znajomego w pałacu, dzięki czemu razem ze Św. Piotrem pozwolono mu wejść na dziedziniec, potem jednak się rozdzielili. Św. Piotr pozostał na dziedzińcu, a ponieważ było zimno, podszedł do otwartego paleniska, aby się ogrzać. Gdy stał na oświetlonym dziedzińcu, otoczony przez plotkujących sług pałacu, jedna ze służących uważnie mu się przyjrzała, po czym powiedziała: „I ty byłeś z Jezusem z Nazaretu”.
Zaskoczony tym, że go rozpoznano i obawiając się konsekwencji, Św. Piotr natychmiast zaprzeczył, że zna Jezusa. Potem wycofał się do innej części dziedzińca, gdzie cienie były głębsze, a ludzi mniej. Jednak ponownie został rozpoznany jako Galilejczyk i oskarżony o to, że jest jednym z uczniów Jezusa. Ponownie zaprzeczył oskarżeniu. Gdy po raz trzeci zarzucono mu, że jest jednym z uczniów Jezusa i Galilejczykiem, a zdradza go jego mowa, po raz kolejny, ręcząc przysięgą, zaprzeczył, że zna Mistrza.
Straszne! – powiemy. I z pewnością Św. Piotr poczuł potem, że to było straszne, ponieważ właśnie wtedy, wczesnym rankiem, zapiał kogut, a on wspomniał na słowa Mistrza, że Szatan chciał go przesiać jak pszenicę i że zanim kogut zapieje, on trzy razy wyprze się swojego Mistrza. Wszystko to dotarło do niego z druzgocącą siłą; owinął głowę płaszczem i pospieszył w ciemność, gorzko płacząc, ponieważ właśnie w chwili, gdy zapiał kogut, wyprowadzono Jezusa, który, przechodząc w pobliżu Św. Piotra, spojrzał mu w oczy. Było to spojrzenie pełne współczucia, a nie gniewu i trafiło Piotra prosto w serce.
Czynu Św. Piotra nie można porównać ze zbrodnią Judasza; Piotr jedynie pragnął się ochronić. Nie chciał skrzywdzić swojego Mistrza ani narazić Go na niebezpieczeństwo. O głębi pokuty Św. Piotra świadczy jego późniejsza wierność aż do śmierci. Uważa się, że został skazany na ukrzyżowanie; pamiętając jednak, że niegdyś zaparł się swojego Mistrza, uznał poniesienie śmierci w taki sposób, jak jego Pan za zbyt wielki zaszczyt, dlatego na własną prośbę został ukrzyżowany głową w dół.
NAUKA DLA WSZYSTKICH CHRZEŚCIJAN
Nasz Złoty Tekst zawiera naukę, jaka wypływa z doświadczeń Św. Piotra dla wszystkich chrześcijan – „Tak więc kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł”. Gdy we własnej ocenie uznajemy, że jesteśmy słabi i z zupełną wiarą kurczowo trzymamy się Ręki Pana, wówczas dzięki mocy, której Bóg nam udziela przez swojego Wiecznego Syna, naprawdę jesteśmy silni. Uczymy się także, że chociaż doświadczenia ludu Bożego są różne, wszyscy, którzy się starają dostąpić wielkiego zaszczytu Pierwszego Zmartwychwstania, muszą się spodziewać surowych przesiewań i prób – prób miłości i wierności wobec Pana, Prawdy, braci.
Nigdy nie zapominajmy, że przesiewanie jest dozwolone nie dlatego, że Pan się nami nie interesuje, lecz dlatego, że jedynie ci, którzy wytrwają podczas przesiewań, prób i doświadczeń, są godni zająć miejsce w Królestwie.
====================
— 15 października 1914 r. —





Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: