R5586-360 Widzący rzeczy i nimi oszołomieni

Zmień język 

::R5586 : strona 360::

WIDZĄCY RZECZY I NIMI OSZOŁOMIENI

JEDYNIE nieliczni mają świadomość niezwykłej przemiany, jaka zaszła w nastrojach społecznych w ciągu ostatnich czterdziestu lat – w okresie Żniwa obecnego Wieku. Przepowiedziany na nasze czasy rozwój wiedzy nadszedł w odpowiednim momencie i dokonuje swojego dzieła. Otwiera oczy zrozumienia, od dawna zaślepione niewiedzą, przesądami i oszukańczymi doktrynami. To się odnosi nie tylko do poświęconego ludu Bożego, który obecnie o wiele lepiej rozumie Biblię i jej Poselstwo, lecz także do inteligentnych ludzi na całym świecie, którzy, choć nie wyznają, że są chrześcijanami, szanują jednak zasady sprawiedliwości, prawości i miłosierdzia.

Zwiedzeni błędami, które zafałszowały obraz chrześcijaństwa, ci dobrze usposobieni ludzie zastanawiają się, w jakim stopniu twierdzenia kościoła, że obecne królestwa stanowiące chrześcijaństwo – Królestwo Chrystusa – mogą być prawdziwe. Oczywiście, że mają co do tego wątpliwości, nie mogąc zrozumieć, dlaczego Królestwo Mesjasza czyni tak niewielki postęp na ziemi i jest tak pozbawione wpływu. Wyniknęło z tego podwójne zamieszanie:

1) Ludzie nie rozumieją, dlaczego wszyscy chrześcijanie nie zajmują się społecznymi i finansowymi problemami świata i nie wprowadzają harmonii, zamiast zamętu, a tym samym nie osiągają ogólnoświatowego rozwoju, którego należałoby się spodziewać, gdyby Królestwo Chrystusa rządziło światem i gdyby chrześcijanie byli upoważnieni przez Pana do nawrócenia świata i podniesienia go społecznie itp.

Wielu kaznodziejów i wyznaniowych chrześcijan w podobny sposób zostało przez te błędy odciągniętych od prawdziwego posłannictwa Kościoła – dlatego porzucają głoszenie Ewangelii, a zamiast tego propagują np. socjologię itp.

W rezultacie ci stosunkowo nieliczni chrześcijanie, którzy starannie przestrzegają zasad Pisma Świętego, głosząc prawdziwą Ewangelię Chrystusa, są ośmieszani, upominani i przedstawiani światu jako zaniedbujący swoje posłannictwo.

Biblia natomiast jasno przedstawia tę kwestię! Zadanie, zlecone przez Pana prawdziwemu Kościołowi, nie polega na nawróceniu świata, ale na wybraniu ze świata Małego Stadka wiernych naśladowców Pana. Mają doznać wielkiego ucisku, aby mogli wejść do Królestwa, które wciąż należy do przyszłości. Nie powinni mieszać się do polityki itp., lecz cały swój wpływ skierować na głoszenie Ewangelii wszystkim, którzy mają uszy chętne do słuchania, aby ich przyciągnąć, zachęcić do powołania i uświęcania się przez Prawdę. Wybrana klasa stu czterdziestu czterech tysięcy zostanie ostatecznie skompletowana poprzez „przemianę” Pierwszego Zmartwychwstania, przejdzie z natury ziemskiej do niebiańskiej. Stanie się Oblubienicą Chrystusa, Jego współpracowniczką w potężnym Królestwie, które On wówczas ustanowi na całym świecie, aby błogosławić i oświecać wszystkie rodziny ziemi.

2) Drugiego problemu świata, wynikającego z zafałszowania chrześcijańskiej nauki, nie można lepiej zilustrować, niż poniższym artykułem, który przytaczamy za The New York Call. Dla autora podobnie jak dla tysięcy chrześcijan obecna wojna oraz to, że uznający się za chrześcijan walczą po jednej i po drugiej stronie, pod sztandarami swoich rządów, z wyjątkiem tureckiego, najwyraźniej stanowi zagadkę. O co walczą i przeciwko czemu, skoro wszystkie te królestwa są Królestwami Chrystusa – Chrześcijaństwem? Z pewnością obecna wojna, jak również jeszcze straszniejsze warunki, które według Biblii po niej nastaną, stopniowo otworzą oczy ludzkości. Dopiero „w płomieniach ognia” anarchii, która dotknie świat, wszelkie oko zrozumienia rozpozna olbrzymi błąd wyznań wiary, zwodzących przez pewien czas nas wszystkich. Za sprawą ucisku ludzie przejrzą na oczy i stopniowo zrozumieją na podstawie faktów i lekcji doświadczeń, że wszystkie królestwa tego świata są ludzkie i mniej lub bardziej powiązane z imperium „Księcia tego świata”, i są niszczone po to, aby Królestwo Mesjasza mogło zostać ustanowione pod całym niebem. Poniżej przedstawiamy artykuł z The Call:

* * *

::R5587 : strona 360::

KRYZYS ZBAWIENIA

„Nie tylko socjalizm upadł w zamieszaniu w Europie, zniknęła również na tym kontynencie Armia Zbawienia. Dziesięć tysięcy jej najaktywniejszych członków i działaczy walczy obecnie pod prawdziwymi sztandarami »Krwi i Ognia«, zamiast pod metafizycznym symbolem, rozpoznawalną nazwą, pod którą ta Armia prowadziła walkę z »Diabłem«.

„Na kontynencie ta organizacja i ten system upadły zupełnie, a w krajach neutralnych Armia jest zrujnowana finansowo. Mówi się, że po zakończeniu wojny będzie konieczna całkowita odbudowa tej Armii. Jej oficerowie twierdzą, że ucierpiała bardziej niż jakakolwiek organizacja religijna, z wyjątkiem kościoła katolickiego. W tym kraju zamożni ludzie ograniczają swoje darowizny, kościoły nie dają nic. Zakłady przemysłowe, od których dotychczas pochodziło najwięcej pieniędzy, upadają, a zbiórki uliczne prawie zupełnie zanikły.

„Raport zdaje się wskazywać, że jej działalność niczym się nie różni od tysięcy innych, opartych jedynie na względach materialnych. Gdy tylko pojawiły się problemy ekonomiczne, zanikła tak, jak one. Metafizyczne hasła i nazwy, pod którymi ją prowadzono, stały się zupełnie bezużyteczne i pozbawione znaczenia w obliczu zapaści materialnej. Prawdziwa, rzeczywista wojna zwyczajnie przesłoniła abstrakcyjną walkę pomiędzy »Grzechem a Świętością«, którą ta Armia miała nieustannie prowadzić, a »zbawienie« stało się towarem. Ci, którym proponuje się go za darmo, nie mają z niego żadnego pożytku, a ci, którzy dawniej za niego płacili, aby dzięki pieniądzom dotrzeć do »ginących grzeszników«, wycofali się, ponieważ zarówno grzesznicy, jak i ci, którzy im nieśli radosną nowinę, jedni i drudzy giną na polach bitewnych Europy, walcząc w »bitwie Pana« z tymi, którzy znaleźli się po przeciwnej stronie.

„Jednak i pod tym względem ta Armia nie jest wyjątkowa. Żadna organizacja, która dzisiaj twierdzi, że reprezentuje »religię«, począwszy od wyniosłych, niezwykle szanowanych i utwierdzonych kościołów państwowych, po »religię« plebsu nie jest w stanie przeciwstawić się wojnie. Ich powszechna niemoc wskazuje, że one także powinny się znaleźć na złomowisku, podobnie jak »militaryzm«. Jeśli świat w ogóle potrzebuje jakiejś »religii«, musi to być coś zupełnie nowego i innego, a nie religia, która w czasie wojny służy »Diabłu«, a w czasie pokoju udaje, że z nim walczy”.

====================

— 1 grudnia 1914 r. —