R0953-4 Dyscyplina w Kościele

Zmień język

::R0953 : strona 4::

DYSCYPLINA W KOŚCIELE

Niektórzy, nie zdając sobie w pełni sprawy z doskonałej organizacji Kościoła Chrystusowego, zdają się myśleć, że nie istnieje, ani nie może w nim istnieć coś takiego, jak dyscyplina. Widzą oni, że członkowie tego kościoła są rozproszeni po całym świecie, wielu z nich jest odosobnionych, inni zaś tworzą małe grupki, często liczące tylko po dwie lub trzy osoby, spotykające się w prywatnych domach. Nie widzą rejestru członków, nie słyszą o budowaniu kościołów, długach kościelnych, kolektach itd., nie widzą też płatnych i tytułowanych duchownych. Idee kościelnej dyscypliny opierają na tym, co dostrzegają w różnych sektach kościoła nominalnego, gdzie od czasu do czasu jacyś członkowie bywają osądzani według standardów ludzkich cred i wyrzucani, lecz bardzo rzadko są to ci „nieporządni”.

Jednakże organizacja i dyscyplina kościoła Chrystusowego są czymś doskonałym. Jego niewidzialny Pan jest w zupełności uznawany jako jego jedyna i nieomylna Głowa. Jego Słowo jest autorytetem w rozwiązywaniu wszelkich problemów. Jego plan i dzieło są studiowane i wprowadzane w czyn przez poszczególnych członków. Jego Duch jest zaszczepiany i rozwijany w sercach ich wszystkich, a Jego dyscyplinujące kary są stosowane w razie konieczności.

Nie jest naszym celem skupianie się tutaj na szczegółach organizacji i efektywnego działania prawdziwego kościoła, gdyż uczyniliśmy to już wcześniej (STRAŻNICA z września 1884 r.). Pragniemy jedynie zwrócić uwagę na kilka rzeczy związanych z ogólną dyscypliną kościoła – jaka jest wyznaczona metoda postępowania z grzesznikami itd. Na istnienie w kościele ważnych obowiązków w zakresie dyscypliny jasno wskazuje wiele wypowiedzi Pana i Apostołów.

Dyscyplina nie obejmuje tylko postępowania z winowajcami, ale zawiera w sobie cały proces edukacji poprzez pouczenie, próbowanie, korygowanie i karanie, a w przypadkach, gdy te metody zawodzą i spotykają się z upartą opozycją ze strony tych, którzy wciąż twierdzą, że są członkami kościoła i chcą do niego należeć, oznacza także odcięcie ich od społeczności z nim.

Wszelka dyscyplina w kościele podlega wyłącznie kierownictwu jego Głowy, a celem jej stosowania jest „Aby go poświęcił, oczyściwszy omyciem wody przez słowo; Aby go sobie wystawił chwalebnym kościołem, nie mającym zmazy albo zmarszczku, albo czego takiego, ale iżby był święty i bez nagany” (Efez. 5:26,27). Żaden członek kościoła nie posiada władzy w zakresie dyscypliny poza wykonywaniem instrukcji Głowy, co jest obowiązkiem każdego członka. Indywidualne zdolności powinny być w jak największym stopniu używane dla korzyści ogółu. Nasze talenty mają służyć nie tylko szerokiemu ogłaszaniu błogosławionej ewangelii, ale także budowaniu, ochronie i doskonaleniu tych, którzy ją przyjmują i przez poświęcenie stają się członkami kościoła – ciała Chrystusowego.

Ta ważna praca wymaga staranności zarówno w osądzaniu siebie nawzajem, jak i w studiowaniu Słowa Bożego. Jednak w kwestii obowiązku kościoła do osądzania występuje wiele błędnego zrozumienia,

::R0954 : strona 4::

wynikającego z niewyraźnego dostrzegania tego, co Biblia uczy na ten temat.

Jezus powiedział: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (Mat. 7:1), natomiast Paweł napisał: „Azaż nie wiecie, iż święci będą sądzili świat? A jeźli świat od was będzie sądzony, czyliście niegodni, abyście sądy mniejsze odprawiali?” – 1 Kor. 6:2.

Powierzchowne spojrzenie na te dwie wypowiedzi może niektórych doprowadzić do wniosku, że Apostoł nie zgadzał się tu z nauczaniem naszego Pana. Jednak gdy zrozumiemy to prawidłowo, zauważymy harmonię.

::R0954 : strona 5::

Nasz Pan zwracał się do tych, którzy nie otrzymali jeszcze ducha usynowienia, bo duch ten nie był jeszcze dany (Jana 7:39). Paweł natomiast mówił do kościoła – do poświęconych wierzących, którzy otrzymali ducha i którzy usłyszeli i przyjęli wezwanie do uczestnictwa w boskiej naturze i współdziedzictwa z Jezusem Chrystusem jako władcy i sędziowie zarówno aniołów, jak i ludzi.

Choć ludzie, do których te słowa były adresowane, nie byli wcale doskonali, na co wskazuje nagana Apostoła, to byli oni zdolni – na podstawie swojego zrozumienia myśli Bożych wyrażonych w Jego Słowie – sądzić sprawiedliwym sądem i zgodnie z nim postępować. Ponieważ jesteśmy niedoskonali, nasz sąd jest generalnie wypaczony i nieobiektywny z powodu uprzedzeń, fałszywego pojmowania sprawiedliwości itd. Jednak jako „nowe stworzenia” jesteśmy w stanie sądzić z Boskiego punktu widzenia, jeśli tylko pozwolimy, by umysł Boży mieszkał w nas obficie i jeśli będziemy chętnie przyswajać sobie Jego ducha przez Jego Słowo.

W skrajnym przypadku niemoralnego postępowania, o którym mowa w 1 Kor. 5:1, Paweł ganił członków kościoła w Koryncie za nieosądzenie winowajcy jako kogoś niegodnego zaliczenia do ich społeczności. Mając zrozumienie ogólnych zasad Bożego planu, powinni oni byli zareagować zgodnie ze swoimi przekonaniami bez potrzeby instrukcji od Apostoła. Fakt, że tego nie uczynili, dowodził ich chłodnej obojętności wobec woli Bożej, co wymagało napomnienia.

Niedoskonały ludzki sąd mógłby bardzo błądzić w takiej sprawie. Niektórzy mogliby stwierdzić, że przestępstwo było tak rażące i niegodziwe, że winowajca sprawiedliwie zasłużył sobie na wieczne męki. Z kolei inni mogliby powiedzieć: „Cóż, ma on także pewne dobre cechy charakteru. Jest dobry lub miłosierny, albo przeznacza dużą ilość środków na wsparcie dla kościoła – a dobro musi przecież zrównoważyć zło”. Jednak ci, którzy są zaznajomieni z zasadami Boskiego rządu, wiedzą, że w Jego planie nie ma miejsca na wieczne męki, a także że popełniony grzech nie był grzechem na śmierć, ale nie był też w żadnym razie do wybaczenia. Nie mógł też być uznany za zrównoważony przez inne, dobre cechy. Wiedzą oni też, że choćby taka jednostka wcześniej dokonała zupełnego poświęcenia się Bogu, to haniebnie złamała swoje przymierze i skaziła sprawę Chrystusa, co powinno budzić gniew każdego wiernego członka zgromadzenia, tak aby ta osoba odczuła ich słuszne oburzenie oraz własną degradację. Dopiero kiedy pojawią się dowody szczerej pokuty z jej strony (co najwyraźniej miało miejsce w przypadku sytuacji w Koryncie), może z powrotem otrzymać wyciągniętą do niej prawą dłoń społeczności.

Właściwym sposobem sądzenia i postępowania w takim wypadku jest oddanie takiego człowieka Szatanowi na zniszczenie ciała, aby duch mógł być zachowany w dzień Pański (1 Kor. 5:5). Po takim odrzuceniu przez świętych, uznaniu przez nich za niegodnego i nieprzystającego do ich towarzystwa i całkowitym pozbawieniu społeczności, Przeciwnik, którego pokusom grzesznik uległ, uderza go jeszcze mocniej, lecz Bóg dozwala na to w celu jego naprawy. Jakże bolesny jest ten sposób karania! A jednak gdyby takie środki dyscyplinujące były staranniej i gruntowniej stosowane, kościół nie zostałby opanowany przez taką liczbę niesprawiedliwych, jak to miało miejsce, i wielki Babilon z milionami zaledwie nominalnych chrześcijan w ogóle by nie powstał.

Konieczność osądzania takich spraw okaże się najbardziej potrzebna dla zachowania czystości i rozwoju kościoła, który bez względu na koszty i bolesność tego procesu musi utrzymać swą prawość i wierność zasadom prawdy i sprawiedliwości. W trudnościach lub sporach pomiędzy braćmi kościół powinien znaleźć wśród swoich członków przynajmniej kilku, którzy są w stanie wskazać drogę sprawiedliwości z Boskiego punktu widzenia. Skoro w przyszłości mają być sędziami aniołów i ludzi, powinni obecnie móc rozsądzać tak małe sprawy bez odwoływania się do sądów powszechnych w celu rozwiązania sporu. Jeśliby brat pozywał brata do sądu, znaczyłoby to, że obaj niewiele mają ducha Chrystusowego i miłości dla sprawy, którą reprezentują. Gdyby prawdziwie miłowali tę sprawę, woleliby, jak mówi Paweł (1 Kor. 6:7) , cierpieć niesprawiedliwość, niż przynieść jej ujmę.

Jednak niektórzy święci zdają się błędnie interpretować te słowa Pawła, myśląc że nie wolno im iść do sądu z osobą światową, z której rąk ucierpieli. Jest to zupełnie inna sytuacja i w przypadku prawdziwej krzywdy nie przynosi ujmy sprawie Chrystusa. Kościół nie ma nic do czynienia z takimi przypadkami, ponieważ ludzie światowi obecnie przed nim nie odpowiadają. Apostoł Paweł nieraz odwoływał się do prawa, by uzyskać sprawiedliwość i ochronę przed swoimi wrogami – Dz. Ap. 16:37; Dz. Ap. 22:25-28; Dz. Ap. 23:17; Dz. Ap. 25:10-13 ; Dz. Ap. 26:32.

Kościół posiada niezbędne obowiązki w zakresie karcenia, napominania, zachęty i nauczania i poszczególni jego członkowie muszą decydować, kiedy wymagana jest dana czynność oraz wykonywać ją w duchu Pana i Głowy kościoła, który kieruje nim poprzez służbę wiernych jednostek przepojonych Jego duchem i pouczonych Jego Słowem. Każdy członek kościoła powinien zawsze być gotowy tak przyjąć pomoc, jak i jej udzielić, czyniąc to w duchu cichości, bez względu na to, czy będzie to w formie nagany, napomnienia, czy nauczania. Powinien rozumieć, że celem Pana we wszelkich przejawach dyscypliny – czy to bolesnych, czy nie – jest wystawienie sobie chwalebnego kościoła bez zmazy ani zmarszczki, ani niczego takiego.

ZWIĄŻCIE MU RĘCE I NOGI

Jest jeszcze inny zarys kościelnej dyscypliny, w którym jego Głowa również działa za pośrednictwem Swoich wiernych członków. Nasz Pan przepowiedział, że pod koniec wieku, w czasie żniwa, niektórzy spośród kościoła potajemnie staną się jego najsubtelniejszymi wrogami i w ten sposób nie tylko przyniosą ujmę kościołowi i znieważą jego Pana, ale także zastawią sidła na nieostrożne nogi niektórych świętych. Wspomina o tym przypowieść z Mat. 22:1-13 . Gdy Król przyszedł, by obejrzeć gości wezwanych na wesele, zauważył że jeden z nich nie miał na sobie weselnego ubrania. Jako że w tej ilustracji szaty weselne były dostarczone wszystkim gościom przez samego gospodarza, fakt pojawienia się bez tej szaty był oznaką rażącego braku szacunku dla niego. Takie zachowanie pokazywało, że choć gość ten otrzymał stosowną szatę, wolał założyć swoje własne ubranie, uważając je za lepsze od otrzymanego.

Jest to uderzający obraz. Umiejscowienie go w czasie tuż przed zaślubinami wskazuje dokładnie na czas, w którym żyjemy – żniwo Wieku Ewangelii – tuż przez weselem Baranka i wywyższeniem kościoła jako Oblubienicy Chrystusa. Szata Chrystusowej sprawiedliwości, zakupiona dla wszystkich za cenę Jego świętej krwi, stanowi odzienie weselne. Pojawienie się w towarzystwie kościoła bez tej szaty oznacza pokazanie się w brudnych łachmanach naszej własnej sprawiedliwości i znieważenie ducha łaski poprzez pogardzenie szatą dostarczoną przez Pana i Jego okup. Założenie swojego własnego ubrania jest także praktyczną zachętą dla innych, aby uczynili podobnie.

Taka zniewaga wobec naszego Pana i Króla powinna natychmiast oburzyć każdego wiernego członka ciała Chrystusowego, a członkowie, którzy są silni i umiejętni powinni szybko wykonać polecenie Króla – „[…] Związawszy nogi i ręce jego, weźmijcie go, a wrzućcie do ciemności zewnętrznych […]”.

Należy to do bolesnych obowiązków obecnego czasu. Niektórzy z tych, którzy kiedyś chodzili wraz z nami w świetle prawdy, odziani w sprawiedliwość Chrystusa przypisaną im „przez wiarę we krwi jego”, w którymś momencie zdjęli tę szatę i ukazali się we własnych, brudnych łachmanach, śmiało zapraszając innych, by uczynili to samo. Obowiązkiem silniejszych członków ciała Chrystusowego jest obrona słabszych przed takimi zgubnymi wpływami na wszelkie możliwe sposoby, ale jest nim także wiązanie i wyrzucanie winowajców – innymi słowy, wyłączanie ich ze społeczności. Należy tak czynić, by pokazać ich prawdziwe oblicze i związać ich ręce i nogi przez ostrzeżenie innych, w ten sposób ograniczając ich wpływ na kościół. Prędzej, czy później albo założą na siebie szatę, albo wycofają się ze światła, które objawia brudne łachmany ich własnej sprawiedliwości.

W taki sposób kościół ma utrzymywać swą jedność i wierność – „Tedy rzekł król sługom: Związawszy nogi i ręce jego, weźmijcie go, a wrzućcie do ciemności zewnętrznych […]”. Te ciemności to stan, w jakim znajduje się cały świat w odniesieniu do Boskiego planu. „Światłości nasiano sprawiedliwemu” i tylko sprawiedliwi mogą się nią cieszyć. Choć tamci drudzy kiedyś mieli światło, ono przestało być przeznaczone dla nich; a ci, którzy z nimi sympatyzują i nie potępiają stanowczo ich postępowania są w niebezpieczeństwie wchłonięcia przez ciemności zewnętrzne wraz z nimi. Uważajcie więc, bracia, abyście nie zostali zwiedzeni ani usidleni, ani zatrzymani w biegu po nagrodę naszego wysokiego powołania. Czuwajcie i módlcie się, bądźcie silnie utwierdzeni w prawdzie i przepojeni jej duchem, abyście mogli okazać się godni zaliczenia w poczet tego chwalebnego kościoła bez zmazy ani zmarszczki, ani niczego takiego.

MRS. C. T. R.

====================

— Lipiec 1887 r. —