R4255-298 Studium biblijne: Saul i Dawid w przeglądzie

Zmień język

::R4255 : strona 298::

Saul i Dawid w przeglądzie

— 2 Sam. 5:12 — 20 WRZEŚNIA —

Złoty tekst: „I poznał Dawid, iż go utwierdził Pan za króla nad Izraelem, a iż wywyższył królestwo Jego, dla ludu Swego Izraelskiego”

Badając życie Saula i Dawida, spostrzegamy, że Saul miał lepsze warunki i sposobności na początku swojego życia. Natura szczególnie wyposażyła go na stanowisko króla i gdy został przedstawiony ludowi, lud zauważył w nim te naturalne zdolności i przyjął go bez wahania. Przez jakiś czas Saul odznaczał się pokorą, pilnie starał się czynić wolę Bożą, lecz nie oddał się Bogu zupełnie. Stał się zarozumiałym; chociaż niekiedy starał się czynić wolę Bożą, lecz więcej swoją własną. Wynikiem tego było niepowodzenie, utrata równowagi umysłowej i melancholia, dochodząca nieraz do utraty zmysłów, co skończyło się haniebną śmiercią. Główną wadą w charakterze Saula było to, że nie poświęcił się zupełnie Bogu, lecz do pewnego stopnia chciał postępować według własnej woli i w tym właśnie była jego trudność. Podobną trudność mają wszyscy, którzy zaniedbują uczynić swego wezwania i wybrania pewnym. Przyczyną straty tych, którzy umrą wtórą śmiercią i tych, co znajdą się w Wielkim Gronie, będzie to, że nie poświęcili wszystkich spraw swojego życia Bogu i nie przyjęli wiarą Jego kierownictwa i opatrzności, we wszystkich sprawach swojego życia. Nie dosyć starali się dowiadywać, co jest wolą Bożą i zaniedbali umartwiać wolę własną.

Charakter Dawida znacznie różnił się od charakteru Saulowego. Na początku swojej kariery, Dawid znajdował się w warunkach mniej przyjaznych, był niskiego wzrostu, stąd mniej okazałym. Prawdopodobnie rodzina jego nie była zbyt zamożna, a on sam z urodzenia nie był zbyt uposażony umysłowo. Mimo to jednak życie Dawida i jego wyniki różniły się wielce od Saulowych. Gdziekolwiek wnikniemy w jego urozmaiconą karierę, zawsze zauważymy odwagę i stanowczość w dobrym i właściwym kierunku. Dawid nie lubował się w polowaniach na dziką zwierzynę, ale gdy trzeba było stanąć w obronie swojego stada, stanął odważnie i zabijał lwa lub niedźwiedzia. Nie był on szermierzem ani zapaśnikiem, ale we właściwym czasie zaryzykował własne życie w obronie swojego narodu. Wielce oceniał zaszczyt pomazania na króla, lecz zachował się skromnie, nigdy nie chwalił się z tym, ani starał się w sposób niewłaściwy przyspieszyć Boski program. Sprzeciwianie się króla Saula znosił cierpliwie, a członków jego rodziny traktował z najwyższym uszanowaniem. Będąc pomazany na króla nie narzucał się ludowi, nie żądał, aby go przyjęli, ale cierpliwie oczekiwał aż dla niego przyjdzie czas od Boga naznaczony. Badając życie wielkich i dobrych ludzi otrzymamy korzyść z tego, gdy będziemy dopatrywać się, w jaki sposób oni mogli ten świat uczynić lepszym.

Niech przykład zacnych i wielkich ludzi nas też do dobrych czynów pobudzi, aby po dokończeniu naszego życia dobry nasz przykład innym przyświecał.

Wielu ludzi, wyniesionych na wyższe stanowiska w świecie, nie pozostawili po sobie żadnych śladów; lecz gdy Bóg wystawia przed nami wielkie wzory, pokazuje nam ich postępowania, jednych złe a innych dobre. Saul był z tych pierwszych, gdy zaś Dawid z tych ostatnich. Najważniejszym dla nas wszystkich jest to abyśmy zauważyli gdzie te postępowania prowadzą i abyśmy unikali złych a korzystali z dobrych. Sekretem Dawidowego powodzenia było nie tylko to, że zawsze miał wytknięty przed sobą cel, ale szczególnie w tym, aby obrany przez niego cel był w zupełnej zgodzie z wolą Bożą. Nawet gdy opowiadał Saulowi o swojej potyczce z niedźwiedziem i lwem, starał się oddać chwałę Bogu, przypisując Jemu swoje zwycięstwo. Takim było jego postępowanie prawie zawsze. Wszędzie spostrzegamy to samo pragnienie, aby Bogu oddać chwałę we wszystkich jego zwycięstwach. Gdy spotkał go zawód, przypisał to swojej słabości, lub dopuszczeniu od Boga dla jego dobra. W całym życiu Dawida odzwierciadlają się słowa Pisma Świętego: „We wszystkich drogach twoich znaj Go”, „a dać prośby serca twego” (Przyp. 3:6; Ps. 37:4).

WARTOŚĆ WIELKICH IDEI

Oglądając się dookoła w świecie i nominalnym chrześcijaństwie, widzimy, że większość ludzi nie ma żadnych idei, ani ambicji. Jak biedni są ci ludzie! Jak oni mogą się radować lub biec do szlachetnego celu, jeżeli żadnego przed sobą nie mają? Inni znów mają cel i ambicje, ale tak niskie i nikczemne, że lepiej by dla nich było, gdyby nie mieli żadnych. Biedni ludzie, w nieprawości poczęci i w grzechu zrodzeni są, a do tego może wychowani w nieprzyjaznym otoczeniu, są oni wielce upośledzeni w porównaniu z innymi wychowanymi w lepszych warunkach. Są jeszcze i tacy na świecie, którzy odznaczają się szlachetną światową ambicją, zabiegają o bogactwo, wpływy i władzę, z pragnieniem, aby używać tego uczciwie i szlachetnie; nie dla szkody swoich bliźnich, ale dla ich dobra chociażby tylko w pewnym stopniu. Tym możemy powinszować, gdyż oni mają lepsze motywy, niż pierwsze dwie klasy. Możliwym, że oni byli zrodzeni w lepszych warunkach i wyrośli w lepszym otoczeniu.

Oprócz tych jest jeszcze czwarta klasa ludzi, których oczy – przy pomocy Bożej – zostały oderwane od rzeczy ziemskich a zwrócone na niebiańskie. Dla nich stare rzeczy przeminęły, a wszystkie nowymi stały się. Oni mają przed sobą wizję niebiańskich radości, niebiańskiej społeczności i służby. Te wizje tak przemieniły ich umysł, że chociaż ich ciała są słabe, oni zwyciężają nowym umysłem. Tacy nie zadawalają się warunkami ziemskimi. Oni poznali wyższe rzeczy; wiedzą i czują, że rzeczy doczesne nie mogą być porównywane z chwałą, która ma się objawić w nich (Rzym. 8:18). Porównując rzeczy ziemskie z duchowymi przekonują się, że ziemskie rzeczy są znikome. Tych Bóg ma w Swej szczególnej opiece. Ponieważ poświęcili się Bogu, On daje im zrozumieć wysokość, głębokość, długość i szerokość głębszych rzeczy, darzy ich Swoją łaską, mądrością i mocą, aby mogli chcieć i wykonać, co by się Jemu podobało.

Sekretem osiągnięcia tego stanowiska przez nich było to, że gdy usłyszeli o tej łasce Bożej przyjęli ją do serca, oddali się zupełnie Bogu i od tego czasu łaska Boża zaczęła w nich działać, jak Apostoł określił: „Albowiem czynem Jego jesteśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie ku uczynkom dobrym” (Efez. 2:10; Jak. 1:8).

„MĄŻ DWOISTEGO UMYSŁU JEST NIESTATECZNY”

Jednak i tu musimy zauważyć podziały. Apostoł mówi: „Nie wszyscy, którzy są z Izraela są Izraelem” (Rzym. 9:6). Niektórzy z tej czwartej klasy są więcej odpowiedzialni, inni mniej, co do rzeczy, jakie im Bóg objawił względem Swego charakteru i planu. Niektórzy zajęli stanowisko niestałe, starają się o rzeczy tego świata, o ziemskie honory a zarazem o rzeczy duchowe i zaszczyty przyszłego wieku. Czyniąc to lekceważą słowa Mistrza, który przestrzegał Swych uczniów, że takie postępowanie przyniesie im zawód. Postępując w ten sposób nie będą mogli zadowolić świata, ani też będą mogli podobać się Bogu. Ostatecznie może otrzymają żywot wieczny, ale nie będą mądrymi pannami, nie będą królować, w Tysiącletnim Królestwie. Bóg szuka takich, którzy by Go chwalili z całego serca, z całej duszy, z wszystkich sił i myśli swych. Bóg szczególnie poszukuje takich i chce uczynić ich, oblubienicą Barankową i współdziedzicami z Chrystusem w Tysiącletnim Królestwie. Przeznaczył, aby tylko tacy byli członkami królewskiej rodziny, i uczestnikami Boskiej natury, jak i Apostoł mówi: „Które przejrzał, te też przenaznaczył, aby byli przypodobani obrazowi Syna Jego” (Rzym. 8:29). Obdarzy ich chwałą i łaską; nie poskąpi żadnej dobrej rzeczy tym, którzy chodzą uczciwie. Ich intencją jest wierność i posłuszeństwo Bogu, oraz Jego prawu sprawiedliwości i miłości. Starajmy się zapamiętać te szczególne zalety, jakimi ma się odznaczać ta klasa zwycięzców, która będzie stanowić Królestwo i współdziedziców z Chrystusem. Oni muszą być zdecydowani, pełni wiary i ufności, zupełnie poświęceni i wierni Bogu.

Tych zalet nie można zdobyć momentalnie. Jest to raczej stopniowy rozwój i wzrost nowego umysłu, lecz zasady wierności i stateczności musimy mieć w sercu, zanim jakikolwiek rozwój w tym względzie rozpocznie się. Ten na pozór mało znaczący wyraz „chcę” zajmuje ważne miejsce w charakterze chrześcijanina. Chrześcijanin musi chcieć, a wola jego musi być kierowana odpowiednio, aby była w zupełnej harmonii z wolą Bożą.

RZEŹBIENIE IDEAŁU

Zaznaczyliśmy już, że wyższy, zacny ideał jest potrzebny, by można czynić postęp w życiu. Lecz posiadanie ideału na nic się zda, jeżeli nie będziemy czynić postępu w jego rozwoju. O słynnym rzeźbiarzu Michale Aniele mówią, że pewnego razu przyjrzawszy się kamieniowi marmurowemu, zaczął koło niego pracować młotem i dłutem, odcinając kawały tu i ówdzie, jakoby tę bryłę marmuru chciał zniszczyć. Gdy go zapytano: Co robi? odpowiedział: „Widzę anioła w tym kamieniu i muszę go wydobyć.” Michał Anioł miał ideał w swoim umyśle, pracował wytrwale, aby dopiąć swego celu, wyrzeźbić anioła z marmuru. Tak musi czynić każdy, kto chce czynić postęp w życiu. Musimy mieć ideał przed sobą; musimy widzieć anioła. Następnie musimy pracować starannie i cierpliwie z modlitwą, aby ideał ten osiągnąć. Ideał wystawiony przed chrześcijaninem jest natura Boska – wyższa niż anielska. Taka a nie inna myśl zawiera się w słowach apostoła Piotra: „Bardzo wielkie i kosztowne obietnice nam są dane, abyśmy się stali uczestnikami Boskiej natury” (popr. tłum. 2 Piotra 1:4).

Podobna myśl jest wyrażona w innym miejscu, przez apostoła Jana: „Najmilsi, teraz dziatkami Bożymi jesteśmy, ale się jeszcze nie objawiło czym będziemy (jak wielka chwała i zaszczyty nas spotkają) lecz wiemy iż gdy się On objawi podobni Mu będziemy, albowiem ujrzymy Go tak jako jest” (1 Jana 3:2). Jeżeli więc mamy być przemienieni na podobieństwo Pana przy pierwszym zmartwychwstaniu i mamy Go ujrzeć takim jak On jest, w takim razie możemy też do siebie zastosować chwalebne rzeczy i wywyższenie, jakie Pan nasz otrzymał, o czym Apostoł mówi: „Dla tego Bóg nader Go wywyższył i darował Mu imię które jest nad wszelkie imię; aby w imieniu Jezusowym wszelkie się kolano skłaniało, tych którzy są na niebiesiech, tych którzy są na ziemi i tych którzy są pod ziemią” (Filip. 2:9, 10), „(Bóg) Chrystusa wzbudził od umarłych i posadził na prawicy Swojej w niebiesiech. Wysoko nad wszystkie księstwa i zwierzchności i mocy i Państwa i nad wszelkie imię które się mianuje” (Efez. 1:20, 21). Jeżeli mamy być Jemu podobni i być uczestnikami Jego chwały, w takim razie wszystka Jego chwała należy do tego ideału, który sam Bóg wystawił przed nami. Mając taki widok przed sobą, któż nie chciałby poddać się Boskiemu ćwiczeniu i nie chciałby znosić potrzebnego ociosywania i szlifowania? Kto nie chciałby poddać się uciskom wiedząc, że te uciski cierpliwość sprawują a cierpliwość doświadczenie a doświadczenie nadzieję? Te rzeczy rozlane w sercach naszych uczynią nas nie próżnymi, ani niepożytecznymi w znajomości Bożej, ale będzie nam dane hojne wejście do wiecznego Królestwa Pana naszego, który nas umiłował i kupił nas Swą drogocenną krwią (2 Piotra 1:8,11).

„BÓG UTWIERDZIŁ GO”

Nasz złoty tekst jest w zgodzie z tym, co wyżej powiedzieliśmy; wyjawia on tajemnicę powodzenia Dawidowego, również pokazuje nam zasady, według których powinniśmy się starać rozwinąć nasze charaktery, ażeby się Bogu podobać. Ktoś inny w miejscu Dawida może pomyślałby sobie: „Bóg jest bardzo stronniczy, On mnie wybrał abym był uczestnikiem Jego łaski; poważa mnie więcej aniżeli kogokolwiek w narodzie Izraelskim.” W takim mniemaniu o sobie byłaby pewna doza pychy i próżności, co byłoby bardzo szkodliwym dla Dawida i dla każdego. Lub też ktoś inny na miejscu Dawida mógłby powiedzieć: „Bóg wiedział, że z całego narodu Izraelskiego ja najlepiej nadawałem się na króla, a ktokolwiek nie zgadza się zupełnie z tym, nie jest w jedności z Bogiem, z takim i ja nie będę się liczył ani miał go w poważaniu.” Gdyby Dawid zajął takie stanowisko, rozwinąłby w sobie niedobry charakter. Gdyby ktokolwiek inny tak postąpił to też wyszłoby mu na szkodę. Uczyniłoby go samochwalcą, aroganckim, niemiłym i nie odpowiednim do jakiejkolwiek służby Bożej.

Dawid pod tym względem rozumiał o sobie właściwie. Poznał, że Bóg go utwierdził królem nad Izraelem i że uczynił to dla dobra swego wybranego narodu. Tak i my, powinniśmy pamiętać, że Bóg wybierając Kościół ma pewien cel. Apostoł mówi, że Bóg wybiera Kościół według postanowienia Swego. Celem Bożym jest Królestwo ku błogosławieniu świata. Bóg ma wiele aniołów i ludzi, których mógłby wybrać do tego wielkiego celu i Swoją opatrznością mógłby ich przysposobić i wyćwiczyć ku wypełnieniu Jego woli. Lecz Bóg w Swoim miłosierdziu wybrał niewiele mądrych, niewiele zacnego rodu, niewiele możnych, ale słabych tego świata wybrał Bóg, aby wypełnili Jego plany. Niechaj ta myśl trzyma nas w pokorze i jak najbliżej Pana. Uczmy się pilnie lekcji, które by nas uzdolniły i przygotowały do rządzenia, sądzenia i podźwignięcia wszystkich narodów ziemi.

====================

— 1 października 1908 r. —