R5213-106 Ewangelia nadziei

Zmień język 

::R5213 : strona 106::

Ewangelia nadziei

Po naszym publicznym wystąpieniu w Hawanie pewna znamienita dama podeszła i wyraziła wielkie zadowolenie z tego, co usłyszała. Stwierdziła, że bardzo wysoko ocenia przedstawioną publiczności pełną nadziei perspektywę Bożej miłości i opieki, a także pociechę prawdy w obecnym życiu, jak i nadzieję życia w przyszłości.

„Byłoby jednak bardzo dobrze”, kontynuowała, „gdybyś mógł, pastorze Russell, tchnąć w czytelników STRAŻNICY takiego samego ducha nadziei, jaki promieniuje z Twoich wykładów. Jestem zaprzyjaźniona z niektórymi osobami, które okazują wielkie zainteresowanie Twoim sposobem prezentowania nauk Biblii, wydaje się jednak, że tracą one z pola widzenia nadzieję i inne dobrodziejstwa, będąc raczej pod wrażeniem zagadnień, które są bardzo smutne i zniechęcające. Skupiają się na nadchodzącym czasie ucisku do tego stopnia, że zasmucają tym samych siebie i inne osoby wokoło. Jestem przekonana, że gdyby udało się wszczepić im nieco więcej ducha nadziei w odniesieniu do przyszłości, byliby sami szczęśliwsi, a także wywarliby uszczęśliwiający wpływ na otoczenie. Wierzę, że w ten sposób mogliby osiągnąć znacznie więcej w zakresie propagowania Prawdy – gdyby prezentowali ją w takim duchu, jak Ty to czynisz.” Obiecaliśmy tej osobie, że przedłożymy sprawę czytelnikom STRAŻNICY i niniejszym wywiązujemy się z przyrzeczenia.

NADZIEI WAM POTRZEBA

Apostoł napisał: „Cierpliwości wam potrzeba” (Żyd. 10:36). Nie sprzeciwimy się temu stwierdzeniu, jeśli dodamy: „Nadziei wam potrzeba”. Bez nadziei cierpliwość szybko się wyczerpie. Trudno będzie wtedy oczekiwać na długość, szerokość i głębokość rozwoju charakteru. Samo słowo ‚ewangelia’ pełne jest nadziei. Oznacza ono bowiem dobrą nowinę. Ktokolwiek zatem chciałby głosić Ewangelię, musi być pewien, że jego poselstwo zawiera dobrą nowinę i że jest pełne nadziei. Owszem, może wydawać się czasami rzeczą konieczną i właściwą, by powiedzieć coś o czasie ucisku, który – jak wiemy – jest nieodległy. Jednak nawet i ten temat należy rozważać z perspektywy dobrej nowiny. Mówienie o czasie ucisku po to tylko, by niepokoić ludzi, oznaczałoby odrywanie tego zagadnienia od Ewangelii – dobrej nowiny. Jeśli czasami czujemy potrzebę wspomnienia o czasie ucisku, to powinniśmy o nim mówić jako o ciemnej chmurze, która jedynie na krótko przesłoni blask szybko świtającego dnia Chrystusowego – dnia błogosławieństwa i radości, jubileuszu dla świata, czasu usuwania przekleństwa i zastępowania go Bożym błogosławieństwem.

„CAŁE STWORZENIE WESPÓŁ WZDYCHA”

Większość ludzi na świecie, również wśród Pańskich poświęconych, ma wystarczająco wiele kłopotów w obecnym czasie, by nie straszyć ich niepotrzebnie wieściami o dniu wielkiego ucisku. Pamiętajmy też, że świat żywi oprócz tego utajony strach przed przyszłością. Wybitni nauczyciele religijni oraz ich zatęchłe kreda dowodzą, że niemal wszyscy zostali z góry potępieni i spędzą całą wieczność na mękach. Chociaż dzisiaj nie głosi się już tego otwarcie inteligentnym ludziom, bo kto by w to wierzył, to jednak często pojawiające się aluzje sprawiają, że w umyśle czai się ukryta obawa przed możliwym strasznym losem czekającym ogromne masy umierających ludzi – w katolickim czyśćcu z całą jego srogością albo, co gorsza, na niekończących się mękach zapowiadanych przez protestantów. Współczesna skłonność do odurzania się przyjemnościami i podróżami, jak również do sięgania po alkohol, jest w znacznej mierze wynikiem próby uciekania od przerażających przeczuć oraz zastępowania ich bardziej przyjemnymi i radosnymi myślami.

To, czego świat szczególnie potrzebuje, może zapewnić tylko Biblia. Jedynie Badacze Pisma Świętego mają odpowiednie kwalifikacje, by przedstawić ludziom pociechę Pism. Coraz pilniej winniśmy się zatem starać, by zawiązywać rany tych, którzy są skruszonego serca (Iz. 61:1), oraz mówić obciążonym: Udajcie się do Chrystusa, a znajdziecie ulgę i wytchnienie. Przyjdźcie i przekonajcie się, kim jest ten wspaniały pomocnik w noszeniu brzemion wszystkich swoich naśladowców. Potem oderwijcie wzrok od teraźniejszości i zauważcie, w jaki sposób zamierza On, zgodnie z zarządzeniami swego łaskawego Ojca, szeroko rozciągnąć błogosławieństwa „restytucji”. Oto miłość Boża, która nas „przyciska”! Wrzućcie na Niego swoje troski. Przybliżcie się do Boga przez Chrystusa, a On przybliży się do was.

Skoro jest czasami właściwe powiedzenie kilku słów o zbliżającym się czasie ucisku, mającym zapoczątkować chwalebne panowanie Mesjasza, to można też zwrócić uwagę krnąbrnym, że ci, co grzeszą, będą cierpieć, że chodzenie drogami grzechu oznacza oddalanie się od Boga, a końcem takiego postępowania jest śmierć – śmierć „wtóra”. Można też dodać, że „cobykolwiek siał człowiek, to też żąć będzie” (Gal. 6:7). Tych szczegółów Słowa Bożego nie trzeba jednak powtarzać codziennie, gdyż ludzie instynktownie czują, że grzech zawsze prowadzi do jakiegoś cierpienia, a sprawiedliwy wcześniej czy później otrzyma swoją zapłatę.

Tym, czego świat potrzebuje najbardziej, jest zachęta do odwrócenia się od grzechu, uświadomienie mu Bożego współczucia dla buntowniczej rodziny Adama i przygotowań, jakie poczynił, by w Chrystusie wszystkim okazać miłosierdzie. Powinniśmy naśladować sposób postępowania Mistrza, który oświadczył: „Oczy wasze są błogosławione, że widzą, i uszy wasze, że słyszą” (Mat. 13:16). Powinniśmy mówić tym, co widzą i słyszą, o błogosławieństwie, którym mogą się cieszyć.

Czasami jest też rzeczą właściwą, by wskazać na wąską drogę samoofiary, samozaparcia, cierpienia, które muszą podjąć naśladowcy Jezusa, jeśli mają mieć z Nim udział w chwale, czci i nieśmiertelności Jego Królestwa. I tak sami przekonaliby się o tym, jak wąska jest ta droga, nawet gdybyśmy im tego nie powiedzieli. Nikt nie może podążać wąską drogą, nikt nie jest w stanie naśladować Jezusa bez poznania prawdziwości stwierdzenia: „Przez wiele ucisków musimy wnijść do królestwa Bożego” (Dz. Ap. 14:22).

Cóż więc powinniśmy opowiadać ludziom? Ach, przekażcie im poselstwo nadziei, wieść o radości i pokoju! Zwracajmy uwagę braci raczej na błogosławione przywileje, jakie stały się naszym udziałem, niż na trudności i uciążliwości tej drogi. Jakie są jednak przywileje chrześcijanina, skoro do Królestwa może się on dostać jedynie przez wielki ucisk? Owszem, są one wspaniałe! Korzysta on z przebaczenia grzechów i wielu jest takich, którym trzeba to ciągle powtarzać, by mogli w pełni docenić ten przywilej. Cieszy się on miłością i opieką Ojca Niebiańskiego, o czym tak łatwo się zapomina w stresach codziennego życia. Trzeba też ustawicznie powtarzać zapewnienie Słowa Bożego, że „sam Ojciec miłuje was” (Jan 16:27), że „Bóg (jest) za nami” (Rzym. 8:31), że „tym, którzy miłują Boga, wszystkie rzeczy dopomagają ku dobremu” (Rzym. 8:28).

Wszystkie te obietnice Słowa Bożego, obfitując w naszych sercach, przyczyniają się do rozwoju owoców ducha świętego. Dzięki nim pojawia się radość i pokój, których świat nie może ani dać, ani zabrać. Pokój Boży, który przewyższa wszelki ludzki rozum, stopniowo, coraz obficiej zaczyna mieszkać w naszych sercach. A to wszystko rodzi wdzięczność. Ona zaś wzbudza radość i uwielbienie, powoduje, że mamy więcej współczucia dla naszych bliźnich, naszych rodzin i dla świata. W ten sposób chrześcijanin rośnie w łasce, wiedzy i miłości.

„O TYM ROZMYŚLAJCIE”

Wszystko to całkowicie zgadza się z doradą św. Pawła: „Cokolwiek jest prawdziwego, cokolwiek poczciwego, cokolwiek sprawiedliwego, cokolwiek czystego, cokolwiek przyjemnego, cokolwiek chwalebnego, jeśli która cnota i jeśli która chwała, o tym przemyślajcie” (Filip. 4:8). Postępując w taki sposób – głosząc Ewangelię nadziei – naśladujemy Mistrza i apostołów. Mieli oni tak wiele owego ducha nadziei, ufności, wiary, miłości, radości i pokoju, że umieli się cieszyć nawet w ucisku, czego dowodzili swym postępowaniem. Apostołowie na przykład śpiewali pieśni na chwałę Bogu w podziękowaniu za to, że zostali uznani za godnych udziału w cierpieniach Chrystusowych, aby mieć z Nim udział także w przyszłej chwale.

Pamiętajmy zatem, drodzy bracia, że świat ma pod dostatkiem łez, smutków i obaw. Starajmy się zatem wykorzystywać coraz więcej naszego czasu, sił, talentów, przyjemności, by ulżyć biednemu światu w ich umysłowych utrapieniach. Posłuchajcie słów Jezusa: „Otrze Bóg wszelką łzę z oczów ich” (Obj. 21:4). „Bądźcież wy tedy doskonałymi, jako i Ojciec wasz, który jest w niebiesiech, doskonały jest” (Mat. 5:48). Jeśli wspaniałym, przyszłym dziełem Bożym, przeprowadzonym przez Chrystusa i Kościół, będzie otarcie łez świata, to starajmy się już dzisiaj rozpraszać niektóre z tych obaw obecnego czasu. W ten sposób pomożemy przygotować drogę dla świata, by mógł powrócić do społeczności z Bogiem w przyszłości. A w obecnym czasie wspierajmy wiernych, by jeszcze uważniej kroczyli śladami Jezusa i zachęcali się wzajemnie do kontynuowania owej dobrej drogi.

———–

— 1 kwietnia 1913 —