R2753-6 Bieżenie do kresu

Zmień język

::R2753 : strona 6::

BIEGNĄC DO METY

„Bracia, ja o sobie nie myślę, że już pochwyciłem; lecz jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a zdążając do tego, co przede mną, biegnę do mety ku nagrodzie powołania Bożego w górze w Chrystusie Jezusie.”  Filip. 3:13,14 (UBG) 

Niewielu w nominalnym kościele dostrzega jakąś szczególną metę ani też wyraźnie określoną nagrodę, którą należałoby poszukiwać i osiągnąć. Większość jedynie ucieka przed wyobrażoną wieczną męką, która ściga ich jako lęk, trwogę, koszmar i grozę — od kołyski aż po grób. Inni jednak z ludu Pańskiego (głównie z tych, którzy należą do „tej drogi”) mieli oczy swego zrozumienia oświecone przez ducha świętego poprzez Słowo Boże i dostrzegli przebłysk wielkiej nagrody, którą Bóg postawił przed wybranym Kościołem tego Wieku Ewangelii.

Nic dziwnego, że tacy zostali przejęci zachwytem na widok owego chwalebnego widowiska, którego (naturalne) oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani nie wstąpiło do serca człowieka, aby pojąć — lecz które „Bóg nam objawił przez swego Ducha”. Nic dziwnego również, że zwracali oni więcej uwagi na samą nagrodę niż na metę, którą należy osiągnąć, zanim nagroda zostanie zdobyta.

::R2753 : strona 7::

Pełni gorliwości i uznania dla Boskiej miłości utracili oni zupełnie lęk przed wieczną męką i nauczyli się, że doktryna ta pochodzi od Szatana, a nie od Boga; od ludzi, a nie od ducha świętego; z wieków ciemnych, a nie z nauk natchnionych słów Pisma Świętego. Zrozumieli oni także, że te fragmenty Pisma, które zdają się nadawać jakikolwiek pozór poparcia temu bluźnierstwu przeciw charakterowi i planowi Bożemu, są pewnymi przypowieściami, symbolami i mrocznymi powiedzeniami, których błędne interpretacje zostały mniej lub bardziej upiększone i zabarwione w powszechnych przekładach Biblii.

Dość powszechne jest, że ta ostatnia grupa myśli i mówi o „biegnięciu po nagrodę”, a w pewnej mierze traci z oczu fakt, że nie biegnie się ku nagrodzie, lecz ku mecie; że nagroda znajduje się całkowicie poza naszym zasięgiem — jak Apostoł wyraża to powyżej: „biegnę do mety”. Ktokolwiek osiągnie tę miarę charakteru, którą Bóg ustanowił dla wybranych, otrzyma nagrodę; a ktokolwiek nie osiągnie tej miary charakteru, nie zdobędzie nagrody. Jest więc poważnym błędem biec po nagrodę, zapominając lub lekceważąc metę, która musi zostać najpierw osiągnięta.

Myśl, że istnieje określony standard charakteru, konieczny dla wszystkich, którzy mają uzyskać Boskie uznanie jako „zwycięzcy” i usłyszeć Pańskie: „Dobrze!” — jest dla wielu zdumiewająca. Wielu uważało chrześcijański bieg jedynie za unikanie jawnego grzechu; inni włączali w to także unikanie ukrytych błędów; jeszcze inni posuwali się dalej, obejmując ogólną gotowość poświęcania wielu interesów obecnego życia; jeszcze inni rozumieli próbę uczniostwa jako zupełne poddanie się Panu — pełną ofiarę ziemskiego życia i wszystkich jego spraw woli naszej Głowy, Pana.

Lecz prawie nikt nie pojmuje, że wszystkie nasze ofiary, doświadczenia i samozaparcia muszą prowadzić ku „mecie” charakteru, którą Bóg wyznaczył dla „wybranych” — w przeciwnym razie nie otrzymają nagrody współdziedzictwa z Chrystusem w Królestwie Tysiąclecia. Prawdopodobnie nic nie przyczyniło się tak bardzo do przeoczenia tej „mety”, czyli określonego standardu charakteru, jak błędna interpretacja rozmowy naszego Pana z umierającym złoczyńcą na Kalwarii.*

*Zobacz nasz numer z 1 czerwca 1896 r., „The Thief in Paradise”.

Jest rzeczą całkowicie rozsądną, że Bóg posiada pewną normę lub próbę, według której rozstrzygnie, kto jest godzien otrzymać wielkie błogosławieństwa i zaszczyty ofiarowane wybranym — kto jest godzien być członkiem Ciała Chrystusowego i współuczestnikiem Jego Królestwa Tysiąclecia — co stanowić będzie wierność u tych, którzy „szukają chwały, czci i nieśmiertelności” oraz którzy są „powołani, wybrani i wierni”. Apostoł w naszym tekście bez wątpienia oznajmia, że taka meta istnieje i że wszyscy, którzy biegną z nadzieją osiągnięcia upragnionej nagrody, muszą biec ku tej mecie i ją osiągnąć — w przeciwnym razie utracą nagrodę. Widzimy też, że sam Apostoł ocenia siebie według tej miary i oświadcza, iż w czasie, gdy pisał te słowa, jeszcze jej nie osiągnął.

Takie rozważania muszą rozbudzić w sercach wszystkich biegnących w tym wyścigu gorące pragnienie, by wyraźnie ujrzeć metę, ku której należy biec. Powinny one także pobudzać każdego z nas do jeszcze cierpliwszego i wytrwalszego biegu oraz do codziennego czuwania nad miarą naszego postępu ku tej wspaniałej mecie, którą Pan, nasz Bóg, postawił przed nami.

Apostoł ma tu na myśli wyścigi biegowe, a ilustracja ta jest niezwykle trafna.

(1) Jak biegacze muszą wejść na tor w sposób prawomocny, tak i my musimy wejść na nasz tor w sposób właściwy — przez jedyne drzwi: wiarę w drogocenną krew, która nas odkupiła i usprawiedliwiła przed Bogiem.

(2) Ci, którzy wchodzą na tor, muszą być odpowiednio zapisani jako uczestnicy biegu; muszą wyraźnie oświadczyć swój zamiar, inaczej nie będą w wyścigu. Tak też jest z nami: będąc „usprawiedliwieni z wiary” i pouczeni o naszych przywilejach w związku z tym biegiem oraz o nagrodzie, która jest do zdobycia, musieliśmy oświadczyć nasz zamiar — zawrzeć przymierze z Panem i w ten sposób zostać zapisani — nasze imiona nie w ziemskich księgach kościelnych, lecz w księdze życia Baranka, „zapisane w niebie”. — Hebr. 12:23.

W wyścigach pieszych również jest nagroda, lecz nie jest ona wystawiona przed oczami biegnących podczas biegu; nie ku niej biegną, lecz ku znakom na torze. Jest znak ćwierci mili, pół mili, trzech czwartych mili oraz znak mili na końcu wyścigu — i każdy biegacz obserwuje je oraz dodaje sobie otuchy, gdy mija kolejne. Tak też jest z chrześcijańskim biegaczem na wąskiej drodze ku mecie wielkiej nagrody, którą Bóg obiecał — współdziedzictwa z Jego Synem, Panem chwały.

::R2754 : strona 8::

CZYM JEST OWA WIELKA „META” CHARAKTERU, KTÓRĄ NASZ BÓG POSTAWIŁ PRZED NAMI?

Odpowiadamy: jest ona przedstawiona pod różnymi określeniami. Na przykład nasz Pan Jezus wspomniał o niej, gdy powiedział:

„Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec, który jest w niebie.” (Mat. 5:48, UBG)

Tę samą metę wspomina Apostoł, mówiąc, że Bóg przeznaczył z góry, aby wszyscy, którzy będą należeć do wybranych, byli „upodobnieni do obrazu jego Syna.” (Rzym. 8:29, UBG)

Te dwa stwierdzenia różnią się formą, lecz są identyczne w treści. Apostoł mówi również:

„Miłość jest wypełnieniem prawa.” (Rzym. 13:10, UBG)

Mamy więc zbiorczą definicję tego, co stanowi metę chrześcijańskiego charakteru wśród wybranych: jest nią podobieństwo do Boga, podobieństwo do Chrystusa — miłość.

(…)

META NAGRODY

Najwyższym osiągnięciem miłości — według nauki Pisma Świętego — jest miłość obejmująca nawet nieprzyjaciół. Oznacza ona całkowite usunięcie z serca gniewu, złości, nienawiści, zazdrości i sporów — nie tylko z czynów, lecz także ze słów, a nawet z myśli i uczuć.

Oznacza ona tak zupełne zwycięstwo miłości w naszych sercach, że nie tylko miłujemy Boga nade wszystko i miłujemy braci, lecz także pragniemy dobra dla każdego rozumnego stworzenia, radując się, gdy możemy czynić dobrze wszystkim ludziom, a szczególnie domownikom wiary. — Gal. 6:10.

Nie znaczy to, że miłość do świata jest tej samej natury co miłość do Boga lub do braci. Jest to raczej miłość współczująca — życzliwość podobna tej, jaką sam Bóg okazał całemu światu ludzi.

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (Jan 3:16, UBG)

Ta doskonała miłość — obejmująca także nieprzyjaciół — stanowi czwarty znak na torze biegu, czyli właśnie metę nagrody.

::R2755 : strona 10::

Jeżeli teraz jasno widzimy, że doskonała miłość jest „metą nagrody”, mamy przed sobą cel, do którego należy dążyć w codziennym życiu — stan, który z łaski Bożej możemy osiągnąć i który musi zostać osiągnięty, jeśli mamy być uznani za godnych miejsca w Królestwie.

Pan nie wybiera członków Oblubienicy Chrystusa na podstawie arbitralnego wyboru ani czystego sentymentalizmu. Wybiera ich według linii charakteru i rozwoju serca. Ci, którzy osiągną podobieństwo do Jego Syna — tę metę nagrody — mogą mieć pewną nadzieję współdziedzictwa z naszym Panem.

Jakże ważne jest zatem, aby każdy biegacz w tym wyścigu zastosował się do napomnienia Apostoła, by odłożyć wszelki ciężar i z cierpliwością biec w wyścigu wyznaczonym nam w Ewangelii, „patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary.” — Hebr. 12:1 (UBG)

Każdy na tym torze powinien badać raczej samego siebie, niż innych, pod względem postępu na tej wąskiej drodze. Jeżeli stwierdzimy, że minęliśmy pierwszy znak, radujmy się i biegnijmy dalej. Jeśli drugi — radujmy się jeszcze bardziej. Jeśli trzeci — tym bardziej.

A jeśli osiągnęliśmy czwartą metę — doskonałą miłość, obejmującą nawet nieprzyjaciół, mamy powód do wielkiej radości. Nagroda jest nasza — jeśli tylko pozostaniemy wierni.

Jak mówi Apostoł:

„A gdy wszystko wykonacie, stańcie.” — Ef. 6:13 (UBG)

I gdy wielki Sędzia oraz Dawca nagród powie:

„Dobrze, sługo dobry i wierny; wejdź do radości swego pana.”


— 1 stycznia 1901 —