::R2951 : strona 43::
DIAKON SZCZEPAN, CHRZEŚCIJAŃSKI MĘCZENNIK
‒ Dz. Ap. 6:7-15 – 23 lutego ‒
„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz nie mogą zabić duszy”
SZCZEPAN może zostać uznany za drugiego chrześcijańskiego męczennika – pierwszym z pewnością był nasz Pan Jezus. Aby prześledzić historię tego szlachetnego żołnierza krzyża, powinniśmy zacząć od pierwszego wersetu rozdziału, który jest tematem naszej lekcji. W Kościele zaistniała pilna potrzeba powołania siedmiu diakonów do zajmowania się różnymi doczesnymi sprawami, a Szczepan był jednym z siedmiu mężów o nienagannej opinii, mądrych i napełnionych Duchem Świętym, wybranych przez zgromadzenie, a nie przez Apostołów. To wydarzenie ukazuje, jak nieformalna była organizacja pierwotnego Kościoła. Nie obowiązywały sztywne zasady i prawa, poza tymi, że Pan, Odkupiciel, był Głową Kościoła i nikt nie mógł zostać uznany za jego członka, jeśli nie przyjął Go jako swojego Zbawiciela i Pana, nie poświęcił się Mu, nie otrzymał Jego Ducha i nie uznał Jego szczególnie wybranych Apostołów za upoważnionych nauczycieli Kościoła, powołanych przez Niego, a zatwierdzonych przez Ducha Świętego. W pozostałych kwestiach kierowano się indywidualnymi potrzebami; a jednak możemy śmiało przyjąć, że wszystkimi ustaleniami w Kościele, jak i naukami Apostołów kierował Duch Święty – również dla dobra tych, którzy w całym Wieku uwierzyli w Pana przez ich słowo.
W poprzedniej lekcji zauważyliśmy, że w pierwotnym Kościele przyjęła się pewna forma wspólnoty majątkowej, jednak wydarzenia opisane w tej lekcji jasno wskazują, iż miała ona ograniczony charakter i nie oznaczała całkowitego podziału własności. Najwyraźniej intencją pierwotnego Kościoła było otoczenie opieką ubogich współwyznawców, którzy nie mieli środków do życia. Wśród nich, jeśli nie jedynie, były wdowy bez dochodów; osoby, którym pomagano zazwyczaj były bezradne i zdane na jałmużnę, gdyż możliwości zarobku, zwłaszcza dla kobiet, były wówczas bardzo ograniczone.
Nie ma podstaw do twierdzenia, że wobec greckich kobiet dopuszczono się jakiejś celowej stronniczości lub że umyślnie je zaniedbywano, faworyzując przy tym kobiety hebrajskie. Najwyraźniej było to niezamierzone i prawdopodobnie wynikało z tego, że Apostołowie, rodowici Izraelici, bardziej dostrzegali potrzeby wdów urodzonych w Izraelu niż rodaczek z obczyzny. Oczywiście wszystkie były Żydówkami, bez względu na to, czy urodziły się w Palestynie, czy w Grecji. Ewangelia jeszcze nie była głoszona nikomu innemu – nie głoszono jej poganom. Zapewne istniał jakiś uzasadniony powód do narzekań. W każdym razie Apostołowie udowodnili szczerość intencji wprowadzając natychmiast środki zaradcze, aby naprawić tę sytuację. Jest w tym nauka dla całego Pańskiego ludu: jeśli pojawiają się trudności, związane z doczesnymi sprawami, które mogą prowadzić do rozwinięcia się „korzenia gorzkości” lub spowodować podział w Kościele, właściwe byłoby złożenie odpowiedzialności na barki całego zgromadzenia – poproszenie o wybór kilku osób, które mogłyby poświęcić tej sprawie więcej uwagi i dopilnować, aby wszystko zostało załatwione sprawiedliwie. Nie zapominajmy, że w ten, jak i w każdy inny sposób Pan wyraźnie pokazał, że cały Kościół jest pod Jego kierownictwem, Jego opieką i
::R2951 : strona 44::
dlatego ogólne sprawy powinny być prowadzone przez zgromadzenie, a nie przez jednego człowieka czy klasę duchownych.
Z pewnością niektórzy z wybranych do usługiwania przy stołach – zbiórek pieniędzy i rozdawania żywności – byli przedstawicielami braci z Grecji, którzy znając greckie zwyczaje, potrafili lepiej zadbać o dobro wdów z Grecji. W tym miejscu poznajemy Szczepana jako jednego z siedmiu wybranych diakonów. Słowo „diakon” oznacza posłańca, sługę, pomocnika. „Starszych” Kościoła wybierano przede wszystkim ze względu na ich chrześcijański charakter i zdolność do nauczania, podczas gdy diakonów wybierano ze względu na ich chrześcijański charakter i zdolności organizacyjne. Jednak u jednych i u drugich podstawowym wymogiem był chrześcijański charakter, świętość ducha i mądrość. Podobnie jest z Pańskim ludem i dzisiaj: wybierani do jakiejkolwiek służby powinni przede wszystkim mieć opinię najlepszych i najmądrzejszych wśród społeczności – przy czym posiadanie świętego, łagodnego i cichego ducha, cechy o wielkiej wartości, powinno być brane pod uwagę w pierwszej kolejności – a dopiero potem wrodzone zdolności.
W odniesieniu do Szczepana zauważamy przykład metod Pana, krok po kroku rozwijających Jego lud w Jego służbie: (1) Szczepan został zaszczycony poznaniem Prawdy, był wierny w jej przyjęciu, gorliwy wobec Pana; wkrótce objawił te cechy i pod kierownictwem Świętego Ducha został wybrany na diakona. (2) Wierność w tej służbie, przy usługiwaniu stołom, przygotowała go do kolejnych zadań i (3) wkrótce zaczął się posługiwać darem uzdrawiania i dokonywać cudów, które uwierzytelniały jego służbę dla Prawdy; co pozwala sądzić, że rzeczywiście osiągnął urząd starszego w Kościele, chociaż Apostołowie przebywający w Jerozolimie być może niepotrzebnie wybrali
::R2952 : strona 44::
starszych, ponieważ sami byli starszymi (1 Piotra 5:1). Szczepan był tak napełniony duchem Prawdy i oddania służbie dla niej, że dostąpił zaszczytu (4) stania się pierwszym z braci, który poszedł śladami Mistrza, ponosząc śmierć ofiarniczą. Z pewnością był to postęp w służbie i zaszczyt, który cały Pański lud może pobudzać i ożywiać do większych wysiłków w służeniu i zadowoleniu tego samego Mistrza. Ten, który przyjął poświęconego Szczepana i prowadził go krok po kroku w służbie, jest także dziś gotowy i chętny przyjąć oraz użyć podobnie poświęconych i pałających niebiańską gorliwością. Jest gotowy uczynić ich płonącymi i jasnymi światłami w Kościele, jeśli oni zechcą z Nim cierpieć, aby w odpowiednim czasie zostali z Nim uwielbieni – Rzym. 8:17.
Wiara, moc i możliwości służby Szczepana pojawiły się u niego tak samo, jak wiara i moc, które się od tamtej pory rozwijają w Pańskim ludzie – przez oddanie całym sercem Panu, Jego ludowi i Prawdzie. „Kto się uniża, będzie wywyższony”. Gdyby Szczepan był samolubny i szukał zaszczytów u ludzi lub braci, z pewnością mało byśmy o nim słyszeli, chyba że tak, jak o Ananiaszu, którego pragnienie uznania doprowadziło do tego, że stał się przykładem złego postępowania. Jest to niebezpieczeństwo, które ciąży nad każdym bratem, wybieranym przez Kościół do jakiejkolwiek służby. Stąd ostrzeżenie apostolskie: „Niechaj was niewiele będzie nauczycielami, bracia moi”. I stąd konieczność, aby Kościół wybierał na swoich sług jedynie tych, którzy są pokorni, a oni muszą uważać, aby nie wpaść w sidła Przeciwnika i aby ucząc innych, sami nie zostali odrzuceni – Jak. 3:1; 1 Tym. 3:6,7; 1 Kor. 9:27.
Podczas głoszenia Szczepan wdał się w dyskusję z niektórymi ludźmi swoich czasów i nikt nie był w stanie mu dorównać. Czytamy: „Lecz nie mogli odporu dać mądrości i duchowi, który mówił”. Nie należy sądzić, że Szczepan był najwybitniejszym z mówców ani nawet, że nie miał sobie równych wśród tych, z którymi dyskutował. W tym przypadku doskonale sprawdziło się powiedzenie: „Trzykroć uzbrojony jest ten, kto wadzi się uczciwie”. Szczepan przewyższał swoich przeciwników, ponieważ miał Prawdę, był po właściwej stronie i dlatego, że Bóg był z nim.
Ten sam Bóg jest nadal ze swym ludem i Pańskie Słowo jest wciąż godne całkowitego przyjęcia – „[…] ja wam dam usta i mądrość, której nie będą mogli odeprzeć, ani się sprzeciwić wszyscy przeciwnicy wasi” (Łuk. 21:15). Czyż nie widzimy działania tej samej zasady i dzisiaj, gdy pokorni z Pańskiego ludu są więcej niż godnymi przeciwnikami wszystkich swoich oponentów? Prawda jest potężna i zwycięża, chociaż nie zawsze uznaje się jej zwycięstwo, tak jak go nie uznali wrogowie Szczepana.
Nie opowiadamy się za publicznymi debatami o Prawdzie. Uważamy, że z reguły przynoszą one niewiele korzyści, ponieważ przeciwnicy Prawdy mają skłonność do prowadzenia dyskusji w sposób nieuczciwy i zwodniczy – dążą raczej do zwycięstwa niż do Prawdy. Jednak i dzisiaj zdarzają się przypadki, podobnie, jak ze Szczepanem, gdy przeciwnicy Prawdy są napastliwi, a wówczas ci, którzy mają Prawdę, nie powinni się jej wstydzić ani się obawiać, lecz ufać obietnicy Pana, że w takich okolicznościach On da im słowa i mądrość. Nie mamy zapisu dyskusji, ale z tego, co wiemy o charakterze Szczepana, tak dobrze okazanym w jego późniejszym przemówieniu, nie możemy się oprzeć przekonaniu, że przemawiał do swoich oponentów uprzejmie, wielkodusznie i rozważnie – że nie wygłaszał tyrady, nie atakował ani nie próbował używać fałszywych argumentów. Miał Prawdę, która jest ostrzejsza niż obosieczny miecz i możemy być pewni, że głosił Prawdę „w miłości”, zgodnie z apostolskim nakazem – Efez. 4:15.
Dyskutanci Szczepana najwyraźniej byli greckimi Żydami i sam Szczepan prawdopodobnie należał do tej społeczności. Możliwe, że wśród tych, którzy z nim dyskutowali, znajdował się także Saul z Tarsu, późniejszy Apostoł Paweł, gdyż sam wspomina, że był niejako jednym z przywódców tych, którzy doprowadzili do śmierci Szczepana. (Dz. Ap. 22:20). Trudno nie zadać sobie pytania, czy młody Saul, znawca Prawa, wykształcony przez Gamaliela i biegły w logice, nie mógł się czegoś nauczyć i nie przejąć pewnych myśli z argumentacji Szczepana ‒ co jednak nie wystarczyło, aby wówczas odmienić bieg jego życiowej drogi.
Przyszła kolej na Szczepana stawienia się przed Sanhedrynem i wygłoszenia przed przywódcami swego ludu świadectwa Ewangelii, opartego na prawdzie o Jezusie i zmartwychwstaniu. Jego przeciwnicy, podobnie jak inni fanatycy religijni zwiedzeni uprzedzeniami, nie mogąc go pokonać
::R2952 : strona 45::
w argumentacji, byli zdecydowani go zniszczyć; ulegli jednak wpływowi wyższych zasad i pragnęli doprowadzić do jego zguby w sposób legalny – to znaczy w majestacie prawa. Niestety, jak wielu ludzi, o stosunkowo szlachetnych umysłach i teraz, i wtedy „oszukuje samych siebie”, sądząc, że zło staje się cnotą, staje się dobrem, jeśli tylko w jakimś stopniu da się je ubrać w przepisy prawa! Pański lud musi mieć ducha prawa, ducha sprawiedliwości, ducha prawości. Bez tego nawet najbardziej zrównoważone umysły mogą zostać sprowadzone na manowce pod wpływem gorliwości, uprzedzeń i błędu.
Znawcy Prawa i członkowie Sanhedrynu (uważa się, że Saul z Tarsu był jednym z nich) nie chcieli brać bezpośredniego udziału w postawieniu zarzutów ani sprawiać wrażenia zainteresowanych zgubą szlachetnego człowieka. Dlatego postarali się, aby inni złożyli świadectwo, jakiego oczekiwali – świadectwo, które by umożliwiło wydanie wyroku śmierci ich wypaczonemu osądowi i sumieniu. Co dziwne, drugi męczennik, podobnie jak pierwszy, został oskarżony o bluźnierstwo przeciwko Bogu i przeciwko Świątyni, przy czym zarzuty te miały równie mało podstaw, jak w przypadku jego wybitnego Mistrza. Oczywiście przedstawione zarzuty zostały zmanipulowane, chociaż była w nich cząstka prawdy. Zapewne trudno nam ocenić, jak wielką należy okazać wyrozumiałość wobec tych, którzy skazali Pana i Szczepana na podstawie takich świadectw. Nie jest to zresztą potrzebne, ponieważ osąd w podobnych sprawach jeszcze nie został nam powierzony. Tylko Pan wie, w jakim stopniu umysł pełen uprzedzeń nie potrafił dostrzec Prawdy i jak dalece Przeciwnikowi udało się zaćmić zdolność osądu, przez co światłość wydawała się ciemnością, a Prawda błędem.
Szczepan, słuchając stawianych mu oskarżeń i obserwując rozwój procesu, zapewne zauważył podobieństwo pomiędzy zarzutami wymierzonymi w niego a tymi, na podstawie których skazano jego Mistrza. Możemy być pewni, że takie myśli krążyły mu w głowie, gdy jego twarz tak zajaśniała wewnętrzną radością, że, jak odnotowano, wszyscy zasiadający w Sanhedrynie, „przyglądali mu się uważnie i zobaczyli, że jego twarz jest jak oblicze anioła”. Lecz nawet anielska twarz nie zdołała poruszyć tych serc; z pewnością byli tam i ci, którzy skazali samego Mistrza. Wydawało się, że świadectwo Szczepana było bezowocne w odniesieniu do jego słuchaczy, to samo można by powiedzieć o procesie i świadectwie naszego Mistrza. A jednak przyniosło ono owoc w dniu Pięćdziesiątnicy i później, zapewne i świadectwo Szczepana zaowocowało w przyszłości. Kto wie, czy ta promienna i anielska twarz nie była jednym z „ościeni”, z którymi Saul z Tarsu zmagał się od pewnego czasu, zanim Pan go nie zatrzymał w drodze do Damaszku?
Kto wie, czy doświadczenia związane z tym męczeństwem nie były cenne nie tylko dla Saula, ale także dla innych? Tak czy inaczej, obowiązkiem Szczepana, tak samo, jak jest naszym, było zachowanie wierności w każdych okolicznościach, w każdych warunkach, bez względu na to, jak wiele czy też niewiele dobra zdaje się z tego wynikać. Pamiętajmy, że Pańskie dzieło jest w Jego rękach, a naszą rolą jest być wiernym Jemu i Prawdzie na miarę naszych możliwości.
Redaktor pragnie, aby on, a także wszyscy pielgrzymi, wszyscy starsi Kościoła, gdziekolwiek się znajdują i wszyscy bracia, którzy przemawiają publicznie lub prywatnie w imieniu Jezusa, zapamiętali dobrze promienną twarz Szczepana. Jeśli tak będzie i jeśli za każdym razem, stając przed ludźmi publicznie czy prywatnie jako przedstawiciele naszego Pana, będziemy mieć taką świadomość Jego błogosławieństw i naszego przywileju jako Jego sług, że wypełni ona nasze serca i zajaśnieje na naszych twarzach w radości, wdzięczności ze względu na przywilej służby, wówczas rzeczywiście osiągniemy najwyższy stopień błogosławieństwa dla siebie i z pewnością dla tych, których serca będą przygotowane na Prawdę, a także dla tych, którzy jeszcze nie są na nią gotowi, lecz poddają się Pańskiej dyscyplinie i Pańskiemu kierownictwu, i są na nią przygotowywani, podobnie jak Saul z Tarsu.
Nasz Złoty Tekst jest tutaj bardzo stosowny. Warto, aby Pański lud, szczególnie gdy znajduje się na próbie wierności wobec Prawdy, pamiętał o tych słowach Mistrza. Ludzie mogą zabić nasze ciała, mogą mówić o nas źle lub krzywdzić nas w inny sposób, jednak nie leży w ich mocy, aby nam zaszkodzić jako Nowym Stworzeniom, czy zniweczyć nasze nadzieje na przyszłe życie. To życie, które Pan obiecał swoim wiernym – zmartwychwstanie do życia – jest poza zasięgiem ludzkiej mocy. Jest to wieczne, bezcenne życie. Jeśli je zdobędziemy, bez względu na cenę, jaką zapłacimy w obecnym życiu i śmiertelnym ciele, skorzystamy z niezwykłej okazji, osiągniemy wspaniałą nagrodę. Wszyscy, którzy rzeczywiście to doceniają, widzą w tym „perłę bardzo drogą”, za którą, podobnie jak Mistrz, gotowi są oddać wszystko – sprzedać wszystko, co mają, aby ją zdobyć.
::R2953 : strona 45::
Bóg ma moc zabić duszę – zupełnie wymazać jej istnienie – i zagroził, że to zrobi w każdym przypadku rozmyślnego grzechu przeciwko pełnemu światłu i wiedzy. Jest to powód zarówno do pocieszenia, jak i do obawy. Do pocieszenia, ponieważ zaprzecza fałszywym ludzkim naukom o tym, że mnóstwo ludzi będzie trwać w cierpieniu całą wieczność. Do obawy, aby nikt z nas, zaznawszy dobroci Boga i poznawszy Jego łaskawe postanowienia dla posłusznych Mu, nie zaprzepaścił tego i nie stracił wszystkiego – życia!
Obranie właściwej życiowej drogi, moc przezwyciężania doświadczeń i trudności, które na nas przychodzą, przyjmowania ich w odpowiednim duchu, zgodnym z wolą Pana – w duchu radowania się w uciskach i uznawania takich doświadczeń za najwyższe szczęście – wymaga pozbycia się wszelkiej obawy przed człowiekiem, ponieważ staje się ona sidłem. I to jest nakaz naszego Pana, abyśmy żywili bojaźń wobec Jehowy, zamiast obawiać się śmiertelników, takich jak my. Sprawiedliwi są odważni jak lew, a jednocześnie łagodni jak gołębica i pokorni jak baranek. To szczególne połączenie powinno charakteryzować każdego chrześcijanina i wątpimy, czy można je znaleźć gdziekolwiek indziej.
====================
— 1 lutego 1902 r. —





Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: