R3037-202 Studium biblijne: Bóg pierwszy – w Dekalogu

Zmień język

::R3037 : strona 202::

Bóg pierwszy – w dekalogu

— 2 Moj. 20:1-11 — 13 LIPCA 1902 —

Złoty tekst: „A on odpowiadając rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkiej siły twojej, i ze wszystkiej myśli twojej; a bliźniego twego, jako siebie samego” – Łuk. 10:27

Po opuszczeniu Elim podróż Izraelitów prowadziła do góry Synaj, lecz zanim doszli do niej, ich wiara w Boga była silnie doświadczona przez konflikt z Amalekitami, wojującym szczepem na pustyni. Nieprzyzwyczajeni do spraw militarnych i obciążeni swymi rodzinami, trzodami i stadami, mężowie izraelscy byli zmuszeni do konfliktu, a ich wódz, Mojżesz, który około czterdzieści lat wstecz był znakomitym egipskim generałem, nie chciał wziąć wodzów do walki, ale polecił ich Jozuemu, gdy zaś on sam poszedł na wierzch pagórka, z którego mógł widzieć pole walki i tam, widząc wszystkich ludzi, zaczął się modlić z podniesionymi rękami. Było to tu, gdzie Aaron, brat Mojżesza i Hur, jego szwagier (mąż Marii, siostry Mojżesza), podtrzymywali ręce Mojżesza w modlitwie, ponieważ zauważono, że błogosławieństwo Pańskie towarzyszyło Izraelitom, kiedy ręce Mojżesza trzymane były do góry. Tym sposobem Izrael zwyciężył nieprzyjaciela i tym sposobem było udowodnione, że był to Pan, który walczył za Izraela i zwyciężył jego nieprzyjaciół. Na pewno Izrael nauczył się lekcji wiary w Pana i z przykładu z Mojżesza ufać nie Mojżeszowi, ale Panu jako ich Wodzowi. Pokorne postąpienie Aarona i Hura w tym wypadku stało się podstawą wielkiej lekcji – pomagania w służbie Pańskiej – wskazując jak pomaganie w służbie jest uznawane przez Pana i jak przyjemną jest dla niego taka współpraca. Tak też jest z duchowymi Izraelitami. We wszystkich próbach i konfliktach z naszym przeciwnikiem i jego oszołomionymi zwolennikami mamy nauczyć się lekcji, że cała nasza ufność ma być w Panu, naszym Wodzu, pozafigurze Mojżesza, Generale naszego zbawienia, który nie prowadzi nas obecnie w sensie fizycznym w naszym konflikcie, ale jest On na Górze – w Królestwie. Jego zasługa zwycięża ku naszemu błogosławieństwu i pociesza, a wszyscy Jego wierni słudzy kolejno uważają siebie jako tylko współpracowników z Nim.

Inny, godny zauważenia wypadek także miał swoje miejsce w tym czasie: Jetro, teść Mojżesza, przyszedł go spotkać tutaj, przyprowadzając rodzinę Mojżesza (2 Moj. 18:1-27). Ponadto Pan użył tego człowieka, aby dał Mojżeszowi cenne sugestie odnośnie rządzenia Izraelitami, a Mojżesz był wystarczająco pokorny, by przyjąć taką instrukcję jako od Pana, pomimo, że pochodziła od Etiopczyka, który nie był z nasienia Abrahamowego i który nie połączył się z nimi. Tym sposobem Bóg nawet teraz używa obcych ludzi, aby dali nam sugestie i lekcje, a mądry jest mąż lub niewiasta, która jest dosyć pokorna by przyjąć instrukcję skądkolwiek – kiedy jest uznana za zgodną z wolą Bożą. Rada dana Mojżeszowi, że on nie ma nadal próbować być prawodawcą dla ludu we wszystkich szczegółach ich spraw, ale ma być jako najwyższy sędzia i pośrednik między Bogiem i ludźmi, była mądrą radą, widocznie od Pana, bez względu na to, przez kogo dana. Również następna sugestia, żeby lud był zorganizowany według pokoleń i rodzin, i żeby każde pokolenie miało samo w sobie swych własnych sług, oficerów i sędziów dla mniejszych szczegółów. O tym zarządzeniu ktoś powiedział: „Ta zarządzenie stało się podstawą konstytucji saksońskiej Alfreda Wielkiego, a w ten sposób podstawą konstytucji nowoczesnej Anglii i Ameryki” – rząd ludu przez lud i przez ich własnych przedstawicieli.

DANIE PRZYKAZAŃ

Transakcja przy górze Synaj była tak urządzoną, żeby zrobić głębokie wrażenie na wszystkich tam obecnych. To znowu miała być lekcja dla ludu odnośnie Boga, Jego prawa kontrolowania ich i Jego woli względem nich. Znaki granic były położone wokoło góry, która była nazwana Świętą, ponieważ Pan był obecny na niej. Człowiek lub zwierze przechodzące po niej było w niebezpieczeństwie śmierci, a góra poruszała się od trzęsienia ziemi, ogień i dym, grzmoty, błyskawice i głosy jakoby z trąb objawiały Izraelitom ważność wypadku przed nimi. Lecz jeżeli Pan takie wrażenie na nich uczynił przez uroczystość ich otoczenia, w związku z ważnością przymierza, które miał zamiar z nimi wtedy uczynić, to Jego poselstwo do nich, wprowadzające te przykazania, było bardzo łaskawe i łagodne. W tym wstępie przypomina im, że On, Pan Bóg, wyprowadził ich z ziemi egipskiej i oni od tego czasu stracili pragnienie powrotu do Egiptu. Uczyli się ufać Panu i poznali, że On dba i opiekuje się nimi i wyswobadza ich od nieprzyjaciół i niedostatków.

W międzyczasie lud w posłuszeństwie wskazówkom Pańskim oczyścił siebie oraz swoją odzież, i jak wskazano, oni starali się unikać wszelkich nieczystości jako wymaganie do ich spotkania się i wejścia w pokrewieństwo przez przymierze z Panem Zastępów. Duchowy Izraelita ma coś podobnego do tego. Wpierw on musi uznać sprawiedliwość Bożą i wielkość Boga i swoją własną niegodność i słabości. On musi widzieć coś z góry Synaj zanim będzie we właściwym stanie by otrzymać łaski, które Pan pragnie udzielić. On też właściwie będzie usiłował oczyścić się, na ile to możliwe, z wszelkiej naleciałości ciała. On też będzie właściwie szukał za pośrednikiem, i, jak Izraelici mówili do Mojżesza, tak on będzie mówił do Chrystusa: „Poproś Pana za nas, żebyśmy do ciebie (Mojżeszu) mówili, a ty mów do Niego”. My rozumiemy naszą potrzebę pośrednika, przez którego Słowo Boże przyjdzie do nas i przez którego zasługę i łaskę będziemy wspomożeni w zadowoleniu wymagań prawa Bożego.

Lecz jeszcze większa lekcja jest włączona w tej figurze. W tym większym poglądzie Mojżesz wyobraża Chrystusa Jezusa, Głowę i Kościół, Jego kompletne ciało. W tym poglądzie Izrael wyobraża tylu ze świata ludzkości, ilu pragnie wejść w pokrewieństwo z Bogiem przez przymierze. W tym większym poglądzie ten ogień, dym, głosy, trąby i trzęsienia ziemi góry Synaj reprezentują ów wielki czas ucisku i manifestacje Boskiej mocy, które mają przyjść w końcu Wieku Ewangelii, aby przekonać świat o jego potrzebie Pańskiej pomocy i aby uczynić świat gotowym wejść w Nowe Przymierze. W tym większym poglądzie te trzy dni oczyszczenia, kładzenia granic przy górze itp., reprezentują okres Wieku Ewangelii od pierwszego pobytu Jezusa do czasu uwielbienia Kościoła – zobrazowane w pójściu na górę przez Mojżesza, aby być reprezentantem ludu, aby otrzymać przykazania Pańskie i przynieść je ludowi. Licząc w tej sprawie według dni tygodnia – tysiąc lat na każdy dzień – to pierwsze przyjście naszego Pana stało się piątego dnia – piąty dzień minął, szósty dzień (od Adama) minął i teraz jesteśmy w poranku siódmego, czyli „Tysiącletniego” dnia. Dzieje się to w tym trzecim dniu (od Chrystusa) „rychło w poranku”, kiedy pozafiguralny Mojżesz – Chrystus i Kościół mają wstąpić na górę, symbolizującą Królestwo Boże. Dzieje się to w tym trzecim dniu i my teraz bardzo wierzymy w to, kiedy te wielkie i okropne manifestacje Boskiej dostojności i majestatu mają być poznane przez ogół świata.

To jest zupełnie zgodne ze zdaniem apostoła odnoszącego się do tego czasu i do tej samej pozafigury (Żyd. 12:22-29). Już przez pewien czas Bóg liczy się ze światem w celu wprowadzenia tego Nowego Przymierza. Dwa (tysiącletnie) dni temu dotarliśmy do góry, do Królestwa Bożego, gdzie Bóg, poprzez antytyp Mojżesza zaczął wyznaczać granice klasy Królestwa, określając kto może, a kto nie może przystąpić, wejść do Królestwa. Od tamtego czasu, w którym została uczyniona proklamacja oczyszczenia, ludowi rozkazano oczyścić się, albo tak jak mówi Apostoł: „Aczkolwiek tedy przeglądał Bóg czasom tej niewiadomości, ale teraz oznajmuje ludziom wszystkim wszędy, aby pokutowali; Przeto iż postanowił dzień, w który będzie sądził wszystek świat w sprawiedliwości przez męża, którego na to naznaczył, upewniając o tym wszystkich, wzbudziwszy go od umarłych” – Chrystusa – Dz. Ap. 17:30-31.

Instrukcje, aby oczyścić się i przygotować, były mniej lub badziej słyszane i mniej lub bardziej przestrzegane na całym świecie i teraz wkrótce możemy spodziewać się zwoływania ludu, jak jest określone w 2 Moj. 19:17-20, i tak wyraźnie podkreślone przez Apostola jako wyobrażające wypadki, z którymi obecny wiek ma się zakończyć: „Jeszcze ja raz poruszę [ang. wstrząsnę //przyp. tłum] nie tylko ziemią, ale i niebem” (Żyd. 12:26-28). On tłumaczy, że w tych wielkich zmianach, które się zbliżają, transformacja przeobrażenia będzie kompletna, która zupełnie poruszy i usunie wszystko w łączności z cywilnymi, religijnymi i społecznymi sprawami ludzi (starego świata), które nie będą w harmonii z prawami Tysiącletniego Królestwa. Tylko wierni, którzy stanowić będą klasę Królestwa, wytrzymają to trzęsienie.

PIERWSZE CZTERY PRZYKAZANIA

Prawo dane Mojżeszowi było na dwóch tablicach z kamienia. Chociaż nie powiedziano tego wyraźnie, jest ogólnie przyjęta opinia, że pierwsze cztery przykazania były na jednej, a pozostałe sześć na drugiej. To szczególnie robi podział między obowiązkami Izraela do Boga i do ludzi. Chociaż prawa dane w dziesięciu przykazaniach były dane cielesnemu Izraelowi, a nie duchowemu, to jednak duchowy Izrael może nauczyć się z nich pewnych bardzo cennych lekcji odnośnie woli Bożej. Bóg nie odzywa się do domu Synów tak jak odzywa się do domu sług. Dla nas nie ma rozkazów, co mamy lub czego nie mamy czynić. Dla nas jest jeden rozkaz odnośnie obowiązku w stosunku do Boga i jest on taki, że on włącza wszystko, co było mówione do Izraela w dziesięciu przykazaniach, oraz, jak zobaczymy, będzie wiele więcej.

(1) „Nie będziesz miał żadnych bogów oprócz Mnie” (2 Moj. 20:3). Myślą tu nie jest, że im było zabronione mieć innych bogów przed Jehową w znaczeniu wyższości, znacząc, że oni mogli mieć bogów na równi z Nim lub niższych od Niego. Raczej myślą jest, że oni nie mieli mieć innych bogów w Jego obecności – że tak długo jak uznają Jehowę jako swego Boga, żadni inni nie mieli być uznawani w żadnym sensie ani stopniu.

(2) Drugie przykazanie jest wyjaśnieniem pierwszego, żeby ludzie nie mówili, „my nie będziemy mieli innych bogów, ale możemy sobie zrobić wizerunki, aby wyobrażały naszego Boga, aby mogły pomóc umysłowi przez oko”. Ale Pan Bóg zabrania tego i możemy łatwo widzieć mądrość tego zabronienia. Wielu chrześcijańskich ludzi uważało, że mogli modlić się przed obrazami Pana, lub podczas patrzenia na krucyfiks, lepiej niż bez takiej pomocy. Rzeczywiście wiemy, że Grecko i Rzymskokatolicy po całym świecie (będąc prawie trzy razy liczniejszymi niż ci określani jako Protestanci) ciągle używają posągów, obrazów, paciorków itp., jako przypominaczy i pomocy dla umysłu i wiary. Lecz my wierzymy, że skutek był bardzo szkodliwy, tendencja poniżająca raczej niż wznosząca, oraz, że to, do pewnego stopnia, jest odpowiedzialne za fakt, że narody używające obrazów, etc, stoją na niższym poziomie niż te, które ich nie używają, ale praktykują wyższą i czystszą cześć dla Boga, która nie uznaje pośredników, krucyfiksów, wyobrażeń, obrazów, ale obcuje bezpośrednio z Panem.

Kościół Wieku Ewangelii ma jeszcze wyższą myśl niż była dana Żydom na ten temat. Słowa naszego Mistrza dają sugestię, że nawet nasi ojcowie, matki, żony i dzieci mogą wkroczyć do naszej miłości i zająć miejsce Boga w naszych uczuciach, a to nie ma być dopuszczone przez żadnego z wybranych. My musimy miłować wszystkie istoty mniej niż Boga, tak, by pierwsza siła naszej miłości i oddania mogła być dana naszemu Stwórcy. „Będziesz tedy miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkiej siły twojej” (5 Moj. 6:5). To włączałoby także myśl, że bogactwo, miłość samego siebie czy ambicja, nie ma być dozwolona, aby zajęła główne miejsce u tych, którzy chcieliby być Pańscy. Wielu zdaje się być w niebezpieczeństwie pod tymi względami. Nie możemy czytać ich serc, ale ogromna większość nie tylko ze świata, ale i z tych, którzy wyznają oddanie się Panu, kłaniają się bożkom bogactwa, społecznej ambicji, osobistej ambicji itp. i służą im ze wszystkich sił, czasu, majętności i wiedzy, którą oni ofiarowali Panu. Nie mówimy słowa przeciw dostarczeniu rzeczy potrzebnych w sposób rzetelny w oczach wszystkich ludzi, odnosimy się do czegoś ponad to – usiłowania złożyć bogactwa, honorów, itp., z czasem, wiedzą i talentami ofiarowanymi Panu. Czy to nie jest oddawanie czci bożkowi z punktu Nowego Przymierza?

Bóg nazywa siebie Bogiem zazdrosnym, który chce wszystkie nasze uczucia, całkowite nasze zaufanie, całą naszą ufność. On chce, żebyśmy byli tak zupełnie zgodni z Nim, że Jego wola będzie najwyższa we wszystkich naszych sprawach życia. To nie ma być uważane jako samolubne ze strony Wszechmocnego, ponieważ to, pod Jego rządzącą opatrznością, oznacza dla Jego stworzeń największą ilość radości, największą ilość powodzenia w obowiązkach i sprawach obecnego życia i największą ilość przygotowania na błogosławieństwa, które Pan przygotował i obiecał dla tych, którzy Go miłują.

Deklaracja, że Pan nawiedzi nieprawości ojców na dzieci do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy Go nienawidzą, a pokaże miłosierdzie tysiącom z tych, którzy Go miłują i zachowują Jego przykazania, nie przedstawia złości, gorzkości, wstrętu, samolubstwa – te słowa wyrażają raczej prawo natury, pod którym w mądrości Bożej on pozostawił ludzkość. Każda osoba, która używa swój umysł i swoje talenty zgodnie z wolą Bożą, przynosi błogosławieństwo nie tylko dla siebie samego, ale w naturalny sposób rozszerza to błogosławieństwo na swoje dzieci. Z drugiej strony, ci, którzy żyją przeciwnie do Pana, którzy zważają na ziemskie rzeczy, stają się coraz bardziej „ziemskimi”, „zmysłowymi”, „diabelskimi” i z pewnością przeniosą te poniżające i niedoskonałe tendencje na swoje dzieci, wpływając na nie i w całkowicie naturalny sposób krzywdząc je do trzeciego i czwartego pokolenia.

Apostoł wskazuje nam, że to jest sekret tej ekstremalnej degradacji, którą widzimy dokoła nas w różnych częściach dzisiejszego świata. Był kiedyś początek tej całej degradacji. Oczywiście oryginalny początkiem grzechu i degradacji miał miejsce w nieposłuszeństwie ojca Adama i w wydanym na niego wyroku śmierci. Ale w proporcji jak ludzie przestali od wtedy zważać na Pańską wolę, zarządzenia i prawa, tak dalece jak je znali, to w tej samej proporcji oni skrzywdzili i zdegradowali siebie i swoje potomstwo. Słowa Apostoła brzmią: „Przeto iż poznawszy Boga, nie chwalili jako Boga, ani mu dziękowali, owszem znikczemnieli w myślach swoich i zaćmiło się bezrozumne serce ich; mieniąc się być mądrymi, zgłupieli i odmienili chwałę nieskazitelnego Boga w podobieństwo obrazu skazitelnego człowieka i ptaków, i czworonogich zwierząt, i płazów. A przetoż podał je Bóg pożądliwościom serc ich ku nieczystości, aby lżyli ciała swoje między sobą, jako ci, którzy odmienili prawdę Bożą w kłamstwo i chwalili stworzenie, i służyli mu raczej niż Stworzycielowi” – Rzym. 1:21-31.

Zasugerowano, że oryginał 2 Moj. 20:6 mógłby być przetłumaczony jako mówiący o „tysiącu generacji”, i że to oznaczałoby trwanie obecnych warunków niedoskonałości, oraz potrzeby Boskiego miłosierdzia przez okres przynajmniej 20.000 lat, zamiast jednego tysiąca – Tysiąclecia. Całkowicie nie zgadzamy się z taką interpretacją, wskazując, że w bardzo właściwym sensie tego słowa, każde dziecko jest generowane, i stąd może nie być niewłaściwym mówienie o nim jako o generacji. To jest w zgodności z tłumaczeniem podanym w [angielskiej //przyp. tłum] wersji powszechnej, z którą się zgadzamy.

Przykazanie dla Izraelity, że on nie ma brać imienia Bożego nadaremno, nie znaczyło, że on miał nie wymieniać imienia Pana, lecz udając się do skrajności w tej rzeczy Izraelici unikali wyrażenia imienia Boga przymierza – Jehowy. Wyrażenie „nadaremno” widocznie znaczyło lekko, lekkomyślnie lub w inny sposób niż święty. Żadnego takiego przykazania „Nowe Stworzenie w Chrystusie” nie potrzebuje. Jak mogłoby ono niechętnie i bez szacunku mówić o swoim niebiańskim Ojcu po spłodzeniu z Ducha Św.? Posiadanie woli mówienia inaczej niż z poszanowaniem, byłoby pewną wskazówką, że ono nie zostało spłodzone z Ducha Św. i że taka jednostka jest bękartem, a nie synem. Aczkolwiek jest znaczenie, w którym możemy dobrze przyjąć lekcję z tego przykazania do Izraela, znaczenie, w którym ono stosuje się tak do duchowego, jak również i do naturalnego Izraela. Gdy lud izraelski przyjął imię Boga, mianował się być ludem Bożym pod Jego kierownictwem i dowództwem. Było ich obowiązkiem, żeby to nie było daremne, próżne, lub bez znaczenia przymierza, czyli ugody, ale ono miało być wykonane zupełnie. Tak jest i z nami, duchowymi Izraelitami. Myśmy wstąpili w przymierze z Bogiem i mianowaliśmy imię Pana, nazywając się Jego ludem, przyjmując Go za swego Ojca i wyznając Jezusa jako swego Odkupiciela. Właściwym jest, żebyśmy pamiętali, że to solenne wyznanie lub obowiązek, czyli przymierze, nie jest daremne do lekceważenia, lecz, że powinno się wstępować weń z solennością i z całkowitym ocenieniem ważności tego i naszego obowiązku do Niego. Pan nie uzna nas bez winy, jeżeli byśmy wzięli Jego Imię na się, otrzymali błogosławieństwo jako Jego dzieci i grzeszyli swawolnie lub w jakimkolwiek stopniu przynosili niełaskę Temu, którego Imię nosimy.

„PAMIĘTAJ NA DZIEŃ ODPOCZNIENIA (SABATU)” (2 Moj. 20:8)

Czwarte przykazanie wymienia siódmy dzień tygodnia na odpoczynek, nie tylko dla głowy rodziny, ale dla każdego jej członka, włączając sług, bydło i gości. Było to obowiązkiem głowy rodziny, aby dał baczenie, żeby ten rozkaz był wypełniony w domu, dla błogosławieństwa swego, jak również tych, którzy byli pod jego opieką. To nowe prawo miłości, podstawa Nowego Przymierza, w które my duchowi Izraelici jako „dom synów” weszliśmy, nie ma przykazania odnośnie siódmego dnia tygodnia, ani odnośnie żadnego dnia. Jeżeli było dobrym, żeby Izraelici odpoczywali, czy nie byłoby dobrem także, abyśmy my odpoczywali jeden dzień z siedmiu? Tak na ogólnej zasadzie jest radzone, żeby wszyscy ludzie przestrzegali taką regułę fizycznego odpoczynku od pracy jeden dzień z siedmiu. Czy jest jakiś powód, dlaczego powinniśmy sprzeciwiać się siódmemu dniowi tygodnia na taki odpoczynek? Nie ma żadnego powodu o ile się tyczy chrześcijanina.

Pozostawiony będąc bez określonego prawa na ten temat, chrześcijanin jest wolny uczynić takie zarządzenia dla swego odpoczynku, jakie będą najkorzystniejsze dla niego pod ogólnym prawem miłości. Będąc bez wyraźnego prawa na ten temat, ludzie chrześcijańscy pragnąc mieć dzień w siedmiu na nabożeństwo, stopniowo naznaczyli pierwszy dzień tygodnia jako ten, który dla nich miał największe znaczenie, ponieważ to był dzień pamiątki zmartwychwstania Pańskiego, a przeto pamiątka radości, wiary i nadziei chrześcijanina do życia wiecznego obiecanego przez Odkupiciela. Czy ty uważasz wybranie pierwszego dnia w tygodniu dobrym? My się cieszymy, że w cywilizowanych krajach pierwszy dzień tygodnia jest tak przestrzegany. Cieszymy się też, że on nie jest przestrzegany według żydowskiego prawa, czyli tylko jako dzień odpoczynku fizycznego, ale raczej, że ten dzień jest używany przez chrześcijan na społeczność i do wzrostu w łasce, znajomości i miłości.

Ale dlaczego Pan nie włożył w prawo Nowego Przymierza jakieś wspomnienie jakiegoś dnia tygodnia, pierwszego lub innego dnia? Odpowiadamy, ponieważ całe prawo jest „Prawem Wolności” i zamierzone, aby wypróbować przez jego wolność tych, którym ono jest dane. Ono pozostawia każdego bez „kajdan”, żeby każdy mógł obficie pokazać jakość i obszerność jego oddania się Panu. Zamiast wymagać jeden dzień w siedmiu, Prawo Miłości kontroluje i reguluje nasz cały czas. Siedem dni w tygodniu mamy miłować Pana Boga naszego z całego serca, umysłu, duszy i siły, i siedem dni w tygodniu mamy miłować swego bliźniego jako siebie samego, i siedem dni w tygodniu mamy odpoczywać także – odpoczywać od naszych dzieł – odpoczywać przez wiarę w skończoną pracę Chrystusa – odpoczywać w miłości Bożej – odpoczywać w pokoju Bożym, który przewyższa wszelki rozum ludzki, rządząc ciągłe w naszych sercach. Siódmy dzień rozkazany Żydowi jako dzień odpoczynku, chociaż był on korzystny dla niego, był też obrazowy. On przedstawiał odpoczynek chrześcijanina wiarą, jego pokrewieństwa z Panem w sercu, w którym jako dzieci Boga, wszyscy jako tacy mogą się cieszyć – każdy dzień i każdą noc. Tak apostoł tłumaczy tę sprawę (Żyd. 4:4-11), twierdząc dalej, że jest jeszcze dalszy odpoczynek i większy, mianowicie, stan życia wiecznego tego wielkiego siódmego dnia – Wieku Tysiąclecia, w który mamy wejść.

Niektórzy twierdzą, że w wyrażeniu „Pamiętaj, abyś dzień sabatu święcił” słowo „pamiętaj” znaczy, że dzień sabatu już poprzednio był założony i przykazany, i że to było tylko przypomnieniem tegoż. Z tym się nie zgadzamy. Nie było żadnego prawa danego Izraelowi przed ich przyjściem do Synaj. Tam nie było wspomnienia o zachowywaniu sabatu przed przyjściem Izraela na puszczę Zyn, w pośrodku której była góra Synaj. Prawo zachowania sabatu było dane w łączności z daniem Manny (2 Moj. 16:23). Nie mamy prawa dodawać do Słowa Bożego tego, czego tam nie ma. Słowa tego tekstu znaczą, że Izrael stale ma być ostrożny, aby pamiętał to przykazanie dane im odnośnie siódmego dnia i że odtąd ma ono być święcie zachowane i wolne od pracy, jako dla Pana. Wszystko to jest włączone dalej w deklaracji 11-go wiersza (2 Moj. 20:11), odnośnie odpoczynku Bożego siódmego dnia, a wyjaśnienie jest, że podobnie teraz, w daniu prawa, Bóg błogosławi siódmy dzień i uświęca go jako przypomnienie sześciu dni stworzenia i siódmego dnia, w którym Bóg odpoczął od dzieła stwarzania.

Już żeśmy poprzednio wytłumaczyli, dlaczego dni stwarzania nie powinno się rozumieć jako literalne dni dwudziestoczterogodzinne, ale jako większe dni po siedem tysięcy lat każdy i ten przedmiot mamy nadzieję omawiać jeszcze więcej w szóstym tomie Wykładów Pisma Świętego. Chcemy tutaj tylko zwrócić uwagę na to, że siódmy dzień, w którym Bóg odpoczął, był jednym z tych większych dni siedmiu tysięcy lat i że on zaczął się zaraz po stworzeniu naszych pierwszych rodziców i że od tego czasu Bóg odpoczął od dzieła stwarzania i dozwolił, o ile się tyczy ziemi, że rzeczy już stworzone miały wziąć swój bieg w związku z upadkiem człowieka od jego pierwotnej doskonałości w grzech i śmierć. Apostoł tłumaczy, że Bóg nadal odpoczywa i czeka za czymś, pozostawiając dalszą pracę do wykonania dla Pana Jezusa – pracę odkupienia i naprawienia. Pracę odkupienia On już dokonał, pracę naprawienia On zacznie gdy wybranie Kościoła – „Oblubienicy”, „małżonki Barankowej” będzie dokonane. W międzyczasie Bóg odpoczywa, pozostawiając sprawę w rękach Tego, którego naznaczył być „Panem wszystkich” i któremu powierzył wszystkie rzeczy, aby Mu były poddane w celu naprawienia – na ile to możliwe. A tak, jak Bóg w ten sposób odpoczywa, pozostawiając sprawy w rękach Chrystusa, tak wszyscy, którzy przychodzą do znajomości Prawdy, do znajomości Bożego Planu, mają podobnie odpoczywać – pozostawiając sprawy w rękach naszego chwalebnego Odkupiciela i starać się na ile są w stanie, nie kierować Nim, nie wykonywać pracy za Niego, lecz współdziałać z Nim w pracy, która teraz jest w toku – w wybieraniu Kościoła, a później, tak jak On obiecał, będziemy mogli współpracować z Nim w pracy błogosławienia i naprawiania wszystkich rodzajów ziemi, które usłyszą Jego głos i staną się posłusznymi Jego prawu.

====================

— 1 lipca 1902 r. —