::R3683 : strona 376::
POSŁANIEC JEHOWY
– MAL. 3:1-12 – 17 GRUDNIA –
Złoty Tekst: „Oto posyłam mego posłańca, który przygotuje drogę przed moim obliczem”
PROROK Malachiasz przemawiał w imieniu Jehowy i reprezentował Go wobec Izraelitów, którzy powrócili z niewoli. Jego proroctwo zostało prawdopodobnie napisane podczas nieobecności zarządcy Nehemiasza, który przebywał na dworze króla Persji. Uważa się, że wówczas nastąpił religijny upadek, ponieważ zapis wskazuje, że po jego powrocie nastąpiło znaczne ożywienie i przywrócenie porządku. Proroctwo Malachiasza mogło zatem służyć podwójnemu celowi – po pierwsze, napomnieniu i pobudzeniu ówczesnych ludzi, a po drugie, co znacznie ważniejsze, udzieleniu ogólnej lekcji, obowiązującej przez ponad dwadzieścia kolejnych wieków. Jego proroctwo jest ostatnim z kanonu Pism Starego Testamentu i kończy się napomnieniami i obietnicami dotyczącymi przyjścia Mesjasza, na którego w tamtym czasie naród żydowski czekał od ponad piętnastu stuleci.
Złoty Tekst jest kluczem do tej lekcji. Posłańcem, którego Jehowa miał wysłać, jest Chrystus – nie tylko człowiek Chrystus Jezus, który w najwyższym stopniu był Boskim Posłańcem, lecz także cały Chrystus, Kościół, Ciało, współtowarzysze Jezusa,
::R3683 : strona 377::
Głowy. Jak już wskazaliśmy, Posłaniec występuje w podwójnej roli. Po pierwsze jako cierpiący, ofiarujący, po drugie jako namaszczony, uwielbiony, Król, odnowiciel. Dzieło cierpienia przynależy do Wieku Ewangelii, a chwała panowania – do Wieku Tysiąclecia. Cierpienie rozpoczęło się wraz z poświęceniem naszego Pana i Mistrza w chwili Jego chrztu w śmierć. Trzy i pół roku Jego służby było w istocie wydawaniem siebie na śmierć, chrztem w śmierć i ta osobista ofiara zakończyła się na Kalwarii. W Wieku Ewangelii zgodnie z Boskim planem nasz Odkupiciel zgromadził ze świata małą trzódkę tych, którzy odrzucili grzech, przyjęli Go jako swoje usprawiedliwienie i zupełnie się poświęcili, służąc Mu, „umierając z Nim, aby też z Nim żyć, cierpiąc z Nim, aby też z Nim królować”.
W Wieku Ewangelii ta zwycięska klasa, Kościół, wiernie oddawała i poświęcała życie, a także ziemskie perspektywy i korzyści z miłości do Pana i zasad sprawiedliwości, które On reprezentuje. Zatem Wiek Ewangelii był czasem cierpienia. Jak stwierdził Apostoł, prorocy przepowiadali „[…] cierpienia, które miały przyjść na Chrystusa i mającą potem nastąpić chwałę” (1 Piotra 1:11, UBG). Chwała tego wielkiego Chrystusa, Głowy i Ciała nie może się rozpocząć, dopóki się nie zakończą wszystkie jego cierpienia. Dlatego, jak zachęca Apostoł, powinniśmy docenić te warunki i zrozumieć nasz przywilej, że „z Nim cierpimy”, że „z Nim umarliśmy”, że nasze „cierpienia łączą się z cierpieniami Chrystusa”, że możemy stawiać „swoje ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu, tę rozumną służbę” naszą – 2 Tym. 2:11,12; Kol. 1:24; Rzym. 12:1.
CHRYSTUS W CIELE, ELIASZ
Jak już wskazaliśmy*, Chrystus w ciele, Głowa i Ciało, jest antytypicznym Eliaszem, który w świecie wykonuje pracę przygotowania i zapowiada panowanie w chwale tej samej klasy, lecz już na poziomie duchowym jako Chrystus w chwale, Głowa i Ciało. Posłaniec Jehowy jest ten sam, choć w dwóch odmiennych realiach: najpierw w ciele, w słabości, w hańbie, w smutku, bólu i umieraniu, wzgardzony i odrzucony przez ludzi; następnie w chwale, ukoronowany pełnią władzy na niebie i na ziemi, ustanawiający sprawiedliwość i siłą pokonujący i podporządkowujący Boskiej woli każde stworzenie i każdą rzecz, odnosząc ostateczne zwycięstwo. Pod koniec Wieku Tysiąclecia ten wielki Posłaniec – w wyniku dwóch części swojej służby, pierwszej w cierpieniu, a drugiej w chwale – wykona wszystkie zamierzenia wielkiego Jehowy wobec ludzkiej rasy. Dzięki dwóm częściom swojej służby ten wielki i pełen chwały Posłaniec przygotuje drogę Jehowie, wyprostuje wszystkie ścieżki, wyjaśni wszystkie zarządzenia i wszystkie sprawy, ustanawiając wieczne panowanie Królestwa niebios.
*Zobacz Brzask Tysiąclecia, tom II, rozdział VIII.
Przybliża to nas do czasu, wspomnianego przez Apostoła w odniesieniu do Chrystusa: On musi królować, dopóki nie położy wszystkiego pod Jego [Jehowy] stopy. Wówczas Syn, Chrystus, podporządkowawszy wszystko Ojcu, sam będzie Mu poddany, aby Ojciec był wszystkim we wszystkim w całym wszechświecie (1 Kor. 15:28). Ojciec łaskawie i wielkodusznie zarządził, aby Jego Posłaniec – którego lojalność została jednoznacznie potwierdzona zarówno w cierpieniach obecnego czasu, jak i w chwale wieku, który ma nadejść – ten chwalebny Pomazaniec był na wieki z Nim związany w wiecznym Królestwie, jak jest napisane: „Niech mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boga” – Żyd. 1:6.
„MISTRZ, KTÓREGO OCZEKUJECIE”
Słowo Pan w drugim zdaniu proroctwa nie jest hebrajskim słowem Jehowa, lecz oznacza mistrza, przełożonego, nauczyciela. Jehowa jest przedstawiony jako mówca, który najwyraźniej odnosi się do Pana Jezusa, zapewniając mających uszy, które potrafią słuchać i zrozumieć, że Mesjasz, którego szukają, przyjdzie niespodziewanie do swojej Świątyni. Jest różnica między znaczeniem słów „szybko” i „niespodziewanie”. Mesjasz nie przyszedł do swojej Świątyni szybko, ponieważ od napisania tego proroctwa upłynęło ponad dwa tysiące lat, a sama Świątynia („tą Świątynią jesteście wy”) nie została jeszcze ukończona, chociaż jej żywe kamienie zostały prawie wszystkie ociosane i wypolerowane przez przeciwności Wieku Ewangelii, a obecnie żyjemy w czasie gromadzenia tych żywych kamieni po drugiej stronie zasłony. Gdy to dzieło zostanie ukończone, a Pańska chwała napełni Świątynię, wypełni się przepowiednia Pisma Świętego. Będzie to niespodziewane wydarzenie w tym znaczeniu, że Żydzi i inni poza klasą Świątyni, będą w takiej niewiedzy w odniesieniu do biegu wydarzeń, że ich skutki będą całkowicie nieoczekiwane i zupełnie nie będą się spodziewać tego, co nadejdzie.
Podczas swojego pierwszego przyjścia Jezus w pewnym symbolicznym znaczeniu ofiarował się narodowi żydowskiemu ‒ „do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli” ‒ zatem powiedział do nich: „Oto wasz dom zostaje wam pusty” (Mat. 23:38, Przekład Dosłowny). Gdy na ośle wjeżdżał do Jerozolimy, lud Go witał gałązkami palmowymi jako Króla, Mesjasza, Syna Dawida, a Jego wejście do Świątyni i wypędzenie stamtąd handlarzy oraz kupców było rzeczywiście niespodziewanym wydarzeniem, zupełnie nieoczekiwanym przez ówczesnych ludzi. To proroctwo w pewnym sensie się wypełniło, ponieważ Jego okazanie się ludowi w tamtym czasie było typem Jego wielkiego objawienia się jako Króla, które obecnie ma się dokonać na wyższym poziomie, na poziomie chwały, gdy Jezus Głowa przedstawia się już nie tylko jako Król Izraela, ale jako Król świata – nie tylko jako człowiek Chrystus Jezus, ale jako uwielbiony Chrystus ze swoim uwielbionym ciałem, którym jest Kościół.
PRZYMIERZE ZWIĄZANE PRZYSIĘGĄ
Nasz Pan Jezus rzeczywiście był Posłańcem, Sługą Przymierza, przez którego miało się ono wypełnić. Jest to Przymierze Abrahama, Przymierze Związane Przysięgą. Jest nadzieją zarówno dla cielesnego, jak i duchowego Izraela, nadzieją, „którą mamy jako kotwicę duszy, bezpieczną i niewzruszoną, sięgającą poza zasłonę” (Żyd. 6:19, UBG).
Posłańcem lub Sługą tego Przymierza jest ten, przez którego wypełnią się postanowienia tego Przymierza, mianowicie potomstwo Abrahama – potomstwo „[…] którym jest Chrystus” (Gal. 3:16, UBG). Ponownie dostrzegamy, że rozwój tego potomstwa jest dwuetapowy: najpierw rozwija się ono w ciele, w cierpieniu i w hańbie, potem w duchu, w mocy i wielkiej chwale ‒ pierwszy, aby pośredniczyć w Przymierzu przez złożenie ofiary pojednania; drugi, aby wykonać łaskawe postanowienia tego Przymierza, możliwe dzięki przebłagalnej ofierze. Cierpienia Chrystusa zapieczętowały, zatwierdziły to Przymierze i uczyniły Go zdolnym do bycia jego Pośrednikiem oraz do rozciągnięcia, poprzez to Przymierze, błogosławieństw
::R3684 : strona 378::
na całą rodzinę ludzką, która znajdowała się pod przekleństwem i która jest wymieniona w Przymierzu jako „wszystkie rodziny ziemi”.
Ponownie zauważamy, że w Boskim planie „Kościół”, „święci”, „wybrani”, „mała trzódka”, „Oblubienica”, są związani z Panem w obu częściach tego dzieła, w tym, czego „obecnie doświadczamy” i w „przyszłej chwale, która się nam objawi”. Zapieczętowanie Nowego Przymierza wymaga pracy całego Wieku Ewangelii. Nowe Przymierze ma przynieść korzyści i błogosławieństwa cielesnemu Izraelowi i wszystkim rodzinom ziemi, a jego postanowieniami są: przebaczenie grzechów, odnowienie prawego serca u wszystkich, którzy zapragną żyć w harmonii z Panem, a także przywrócenie im tego, co zostało utracone z powodu klątwy za pierwotne przestępstwo. W wyniku działania Nowego Przymierza nie będzie już więcej przekleństwa, a łzy zostaną otarte ze wszystkich twarzy i nie będzie więcej wzdychania, ani umierania, ani bólu, ponieważ te pierwsze rzeczy przeminą – Obj . 21:4.
WSPÓŁDZIEDZICE Z NIM
Kościół, Oblubienica Chrystusa, przez wiarę staje się w sposób przypisany uczestnikiem korzyści i błogosławieństw Nowego Przymierza; usprawiedliwienie jest uznawane za restytucję, chociaż nie przywraca ono nikomu rzeczywistej sprawiedliwości, ani też nie czyni nikogo wolnym od wad. Jednak grzechy wierzących są przykryte, a poświęceni są uznawani jako nowe stworzenia, mimo że ich ciała pozostają niedoskonałe. Przyjęcie Oblubienicy Chrystusa nie odbywa się na mocy Nowego Przymierza, lecz na mocy pierwotnego Przymierza Abrahama, nie po to, aby należeć do tych, którzy będą błogosławieni przez nasienie, lecz aby być współuczestnikami i współdziedzicami z Chrystusem jako członkowie tego nasienia. Apostoł wyraźnie to podkreśla, mówiąc: „A jeśli należycie do Chrystusa, to jesteście potomstwem Abrahama, a zgodnie z obietnicą – dziedzicami” (Gal. 3:29, UBG). Skoro jesteśmy dziedzicami, oznacza to, że zgodnie z obietnicą Abrahama staliśmy się członkami klasy potomstwa i że naszą wielką misją będzie błogosławienie wszystkich rodzin ziemi. Pewna miara tego błogosławieństwa dociera do rodzin ziemi już w czasie naszego ofiarowania – mianowicie odbite lub załamane światło chwały Boga, którym cieszymy się przez Jego Ducha. Jednak przeważająca część błogosławieństwa dla cielesnego Izraela i dla wszystkich rodzin ziemi jest odłożona do czasu, aż potomstwo zostanie skompletowane, aż nastąpi przemiana poniżonego ciała w ciało chwały, aż się pozbędziemy obecnych niedoskonałości i zostaniemy odziani w chwałę, cześć i nieśmiertelność boskiej natury, której jesteśmy dziedzicami przez naszego Pana Jezusa – 2 Piotra 1:4.
„KTÓREGO WY PRAGNIECIE”
Żydów przez wieki cieszyła i zachwycała obietnica przyjścia Mesjasza. Ta wielka obietnica i nadzieje z nią związane zachwycały ich wówczas, gdy Odkupiciel był wśród nich, a oni Go nie rozpoznali i ukrzyżowali. Obietnica o Mesjaszu nadal ich zachwyca – tak, cały świat w ogromnym stopniu zarażony infekcją, ma nadzieję i oczekuje, aż przyjdzie „[…] Pożądany przez wszystkie narody […]” (Agg. 2:7, UBG), chociaż do tej łaskawej nadziei i obietnicy dodają wiele przesądów i rażących błędów.
Gdy Królestwo Mesjasza, niewidzialne dla ludzi, zostanie ustanowione – gdy rozpocznie się jego panowanie, grzech zostanie zupełnie pokonany, a wielki czas ucisku upokorzy ludzkość, gdy panowanie sprawiedliwości zostanie w pełni ustanowione – okaże się ono pragnieniem wszystkich narodów, radością dla wszystkich narodów. Pan wie, czego pragnie świat, lecz biedny świat obecnie jest ślepy z powodu grzechu, niewiedzy, przesądów, błędnych przekonań itp. i musi wyciągnąć wnioski z tej lekcji, aby docenić błogosławieństwo, które Pan dla niego przygotowuje.
„DZIEŃ JEGO NADEJŚCIA”
„Ale kto wytrzyma dzień jego nadejścia; kto się zdoła utrzymać, kiedy się ukaże? Gdyż on będzie jak ogień wypławiacza oraz jak ług piorących! I zasiądzie jakby miał przetapiać oraz oczyszczać srebro; on oczyści Lewitów oraz ich wypławi jak srebro i złoto, aby WIEKUISTY miał znowu tych, co składają Mu dary w sprawiedliwości”.
Ach! Oto jest. Świat pragnie błogosławieństw, lecz nie jest świadomy, jak dalece wrodzony grzech jest nie do pogodzenia z panowaniem sprawiedliwości, którego pragnie i które przyniesie to wielkie błogosławieństwo, obiecane przez Boga. Zanim spłyną błogosławieństwa, na świat musi przyjść dzień gniewu, „ogień gniewu Pana”. Ten ogień nie będzie jedynie niszczący, lecz przede wszystkim oczyszczający; nie będzie to ogień dosłowny, lecz symboliczny, po którym Pan zwróci się do ludzi czystym językiem, czystym poselstwem, z jasnym wyrażeniem Boskiej woli i planu zbawienia (Zach. 3:8,9).
Podczas gdy Posłaniec będzie służył światu jako nauczyciel, jako antytyp Eliasza, strofując grzech i starając się doprowadzić świat do harmonii z Bogiem, co uda mu się jedynie wobec prawdziwych Izraelitów, ta praca się zakończy, gdy cała mała trzódka zostanie odnaleziona, a jej oczyszczenie i karcenie dobiegnie końca. Pierwszą czynnością Posłańca Przymierza w chwale będzie dzieło sądzenia ‒ w istocie całe dzieło Wieku Tysiąclecia będzie sądzeniem świata w sprawiedliwości ‒ ukaraniem każdego grzechu natychmiast po jego popełnieniu i natychmiastowym nagrodzeniu błogosławieństwami i łaskami każdego wysiłku na rzecz sprawiedliwości. Pod panowaniem sprawiedliwości cały świat będzie miał pełną możliwość pojednania się z Bogiem, a ci, którzy nie przyjmą tego pojednania, zostaną całkowicie wytraceni spośród ludzi – Dz. Ap. 3:23.
„JAK OGIEŃ OCZYSZCZAJĄCY”
Początek sądu dotyczy przede wszystkim synów Lewiego, ponieważ Lewici reprezentowali domowników wiary, którzy się poświęcili Panu. Pewna część Lewitów, nazwana w Piśmie Świętym „więcej niż zwycięzcami”, będzie stanowić Królewskie Kapłaństwo, Ciało Chrystusa, podczas gdy pozostali Lewici, opisani w Piśmie Świętym jako „wielki tłum […] ci, którzy […] wyprali swoje szaty, i wybielili je we krwi Baranka”, zostaną najpierw doświadczeni przez wielkiego Posłańca Przymierza, nie po to, aby ich zniszczyć lub zranić, ale aby zniszczyć ich ciała, „[…] żeby duch był zbawiony w dniu Pana Jezusa” (1 Kor. 5:5, UBG).
Możemy pójść nawet dalej i wyciągnąć wniosek, że żyjący członkowie Królewskiego Kapłaństwa zostaną poddani ognistym próbom, jak wskazuje Apostoł. Mówi, że ogień tego dnia wypróbuje jakiego rodzaju jest dzieło każdego człowieka i dowiedzie, kto zbudował swoją wiarę ze złota, srebra i drogocennych kamieni, a kto z drewna, siana, słomy wyznań, z tego, co pozorne i powierzchowne oraz z ludzkich teorii (1 Kor. 3:12). Cała klasa złota, Małe Stadko zostanie oczyszczona, cała
::R3684: strona 379::
klasa srebra, Wielkie Grono, również zostanie oczyszczona, aby Pan mógł przyjąć ofiary, które Mu złożyli, jak nas napomina Apostoł: „Proszę więc was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali wasze ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu, to jest wasza rozumna służba”. Jeśli mamy przywilej przechodzić ogniste próby przy końcu tego wieku i przy zapoczątkowaniu nowych rządów, cieszmy się z tego, co nas przybliża do naszego Pana, wprowadza nas w jeszcze większą harmonię z Nim i Jego służbą, oczyszczając nasze serca, pobudzając naszą wiarę, czyniąc nas przyjemnymi i miłymi w Pańskich oczach.
„JAK ZA DAWNYCH DNI”
„Wtedy ofiara Judy i Jerozolimy będzie miła Panu jak za dawnych dni i jak za lat minionych”. Ogniste próby wielkiego czasu ucisku gruntownie oczyszczą i uszlachetnią wszystkich, którzy są prawdziwym Pańskim ludem, wszystkich antytypicznych Izraelitów; odtąd będą w pełnej łasce Pana i otrzymają Jego szczodre błogosławieństwo, a utrata tego błogosławionego stanu będzie możliwa jedynie z powodu ich rozmyślnych grzechów. Będą mogli czynić postępy od łaski do łaski, z wiedzy w wiedzę, od sposobności do sposobności, z odnowy w odnowę, aż przy końcu Wieku Tysiąclecia, dzięki pośrednictwu wielkiego Posłańca Przymierza, osiągną pełnię dobra, wynikającą z Boskich postanowień.
W tym czasie Pan nie będzie zwlekał z sądzeniem; będzie ono natychmiastowe. Ludzie dokładnie i w praktyce nauczą się, co jest miłe, a co niemiłe Panu; będzie On natychmiastowym świadkiem przeciwko każdemu złu i zgani je. W ten sposób wszyscy będą uczeni przez Pana, a wiedza o Nim napełni całą ziemię.
„JA, PAN, NIE ZMIENIAM SIĘ”
Podstawą wszystkich nadziei Izraela i innych ludzi jest niezmienność Boga. Obiecał i nie zawiedzie – nawet potwierdził to Przymierze przysięgą i dlatego jest ono Przymierzem Związanym Przysięgą, co gwarantuje, że wszystkie rodziny ziemi będą błogosławione. Ten plan nie może zawieść, nie może się zakończyć niepowodzeniem, ponieważ sam Bóg słowem i przysięgą zobowiązał się do jego wypełnienia. Jaką pewność nam to daje! Podobne przekonanie miał Apostoł, gdy rozważał o cielesnym Izraelu,
::R3685 : strona 379::
o tym, że ten naród odrzucił Jezusa, dlatego napisał do nas: „Nie chcę bowiem, bracia, abyście nie znali tej tajemnicy […] że zatwardziałość po części [tymczasowa] przyszła na Izrael, dopóki nie wejdzie pełnia pogan [aż zostanie zgromadzona zupełna liczba wybranych spośród pogan, zgodnie z Boskim przeznaczeniem odnoszącym się do Kościoła, Ciała Chrystusa]. I tak cały Izrael będzie zbawiony [uwolniony od ślepoty, w której jest teraz – i był przez prawie dziewiętnaście stuleci]” – Rzym. 11:25.
Jako dowód Apostoł przytacza Boską obietnicę, zapewniając nas, że dary i powołania Boga są tym, czego On nie będzie żałował (Rzym. 11:29). Na tej niezmienności Boskiego charakteru Apostoł opiera wszystkie swoje nadzieje, dotyczące przywrócenia Izraelowi Boskiej łaski i błogosławieństwa poprzez uwielbiony Kościół, a tym samym błogosławieństwa dla wszystkich rodzin ziemi poprzez cielesny Izrael pod panowaniem uwielbionego Kościoła. Apostoł mówi jeszcze: I tak upadek Izraela staje się drogą do oświecenia i błogosławieństwa dla świata – Rzym. 11:12.
ZASTOSOWANIE LOKALNE
Dalej pojawia się część proroctwa, która wydaje się odnosić do cielesnych Izraelitów. Pan ich strofuje, ukazując im, że Jego postępowanie wobec nich jako narodu pozostawało w zupełnej zgodzie z warunkami Przymierza, zawartego na Synaju. Gdyby zgodnie z umową pozostali Mu wierni, mogliby otrzymać wielkie błogosławieństwo nawet w czasach Malachiasza. Ten fragment zawiera napomnienie dla Izraela, aby powrócił do prawdziwej harmonii z Panem i przekonał się, że w udzielaniu mu błogosławieństw Pan będzie równie szybki i sumienny, jak jest szybki i sumienny w karaniu go za niewierność. Pan wskazuje, że Izrael jest nieświadomy swojego rzeczywistego stanu, nieświadomy tego, jak dalece nie dotrzymuje Przymierza. Serca Izraelitów stały się tak samolubne, tak duchowo skarłowaciały, że najwyraźniej nie byli oni świadomi, że modlą się do Pana jedynie ustami, podczas gdy ich serca były daleko od Niego. Wykazuje im, że chociaż zewnętrznie i formalnie przestrzegali Jego przykazań, jednak nie wypełniali wymagań Prawa, które przy rozsądnym wysiłku, powinni byli właściwie zrozumieć.
Z tej wypowiedzi wynikałoby, że zamiast ofiarować Panu i w Jego sprawie to, co mieli najlepszego, byli skłonni przestrzegać litery Prawa, lecz nie jego ducha. Wydawało się, że byli gotowi składać ofiary i dary, lecz samolubstwo ich serc i brak rzeczywistego uznania dla Pana spowodowały, że składali Mu to, co słabe, kulawe i marne, podczas gdy to, co lepsze, zachowywali dla siebie. Pan ich zachęca, aby Go wypróbowali, sprawdzili i przekonali się, czy nie ześle im wielkich błogosławieństw, jeśli tylko w duchu poświęcenia dla Boga złożą Mu ofiarę z tego, co najlepsze.
LEKCJA DLA DUCHOWYCH IZRAELITÓW
Duchowy Izrael, klasa Eliasza, Pański poświęcony lud, który wciąż żyje w ciele i stara się uczynić pewnym swoje powołanie i wybór do chwały Królestwa, może wyciągnąć pożyteczną lekcję z tej surowej krytyki cielesnego Izraela. Jak jest z nami? Jako duchowi Izraelici poświęciliśmy Panu pierwsze plony, to co jest najlepsze, najważniejsze, najbardziej wartościowe ze wszystkiego, co mamy i kim jesteśmy – czas, wpływy, talenty, pieniądze, wszystko. Czy rzeczywiście składamy Panu nasze ofiary i dary zgodnie ze zobowiązaniami naszego Przymierza?
Czy nie jest prawdą, że wielu duchowych Izraelitów, zamiast przynosić Panu i Jego służbie to, co mają najlepszego, przynosi Mu jedynie resztki, to, co niedoskonałe, ofiary, z których On nie jest zadowolony. Podobnie jest w odniesieniu do tych, którzy wykorzystują to, co mają najlepszego dla własnej przyjemności, zaspokajając przede wszystkim swoje naturalne potrzeby i zachcianki, pragnienia, ambicje, a dla Pana pozostawiają resztki ‒ resztki czasu, wpływu, autorytetu i pieniędzy. Niestety, obawiamy się, że tak jest w przypadku wielu dzisiejszych Izraelitów ‒ nie rozumieją, że wszystko oddali Panu i że to, co mają, należy do Niego, a oni są jedynie Jego szafarzami,
::R3685 : strona 380::
którzy zobowiązali się wobec Niego do wykorzystania, najlepiej, jak potrafią i zgodnie z najlepszą wiedzą, czasu, pieniędzy, wpływów, wszystkiego, co powierzył ich opiece jako Jego własność i dla Jego chwały.
Pan użył wobec cielesnego Izraela argumentu, że gdyby rzeczywiście Go kochali i szanowali jako swojego Boga, mieliby poczucie, że nic nie jest wystarczająco dobre na ofiarę Panu w służbie dla Niego i że możliwość złożenia u Pańskich stóp wszystkiego, co mają lub mogą ofiarować, chociaż w istocie jest tego tak niewiele, jest dla nich przywilejem. O ileż bardziej jest to prawdziwe w odniesieniu do duchowych Izraelitów, których oczy zrozumienia zostały otwarte na tyle, że mogą ujrzeć Pana z nowej perspektywy, ze świadomością wspaniałości tego, co już dla nas zrobił i tego, czym zamierza nas obdarować, jeśli okażemy się tego godni w wyniku wierności naszym zobowiązaniom, wynikającym z Przymierza.
Nasz Pan wskazał Żydom, że wymaga ofiar nie dlatego, że ich potrzebuje. Całe złoto, srebro i bydło na tysiącu wzgórz należą do niego. On pragnie dowodów naszej szczerości, naszej wierności wobec zobowiązań, wynikających z naszego Przymierza, gdy przyrzekliśmy oddać wszystko, co mamy: domy, ziemie, ojca, matkę, siostry, braci, a nawet samo życie, gdy wszystko poddaliśmy naszemu Odkupicielowi i Mistrzowi, składając to u Jego stóp. Bez względu na cenę lub ofiarę, pragniemy pełnić służbę, którą On zechce przyjąć, rozumiejąc jednocześnie, że powinna to być rozsądna służba, chociaż i tak będzie to zbyt mała ofiara, niegodna naszego Króla i Stwórcy.
„DOŚWIADCZCIE MNIE TERAZ”
Pańskie słowa, skierowane do cielesnego Izraela powinny przemówić do duchowego Izraela z jeszcze większą siłą: „Doświadczcie mnie teraz w tym, mówi Pan”. Jeśli ktoś czuje się ubogi, jeśli ktoś czuje, że jest duchowo słaby, że nie cieszy się taką społecznością z Panem, jakiej by pragnął, że nie potrafi zbliżyć się do Niego tak, jakby chciał, Pan do niego mówi: wina leży po twojej stronie, zaniedbałeś swoje Przymierze. Zważ na moje słowa: „Doświadczcie mnie”, wypełnij warunki swojego przymierza i przekonaj się, czy nie będę wierny i nie uczynię dla ciebie więcej i hojniej, niż mógłbyś prosić lub pomyśleć.
Drodzy przyjaciele, przyjrzyjmy się sobie i zastanówmy, w jakim stopniu byliśmy wierni naszemu Przymierzu Ofiary. Nie zapominajmy, że nie jest to ofiara na dzień lub rok, lecz „aż do śmierci”. „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota” (Obj. 2:10). Niedługo próby się skończą, lecz dopóki trwają, wykazują, czy jesteśmy godni pełnych chwały łask, o które się ubiegamy, godni najwyższego błogosławieństwa, współdziedzictwa. Jeśli oceniamy te łaski, starajmy się o nie w Pański sposób. Sprawdźmy, co w naszym życiu moglibyśmy oddać Panu i co On zechciałby przyjąć – nie ze względu na wartość naszych uczynków czy ofiar, lecz dzięki zasłudze Chrystusa. Sprawdźmy, czy mijające dni i godziny są spędzane w sposób poświęcony; zauważmy, w jakim stopniu chwile i dni wykorzystujemy samolubnie lub marnujemy je dla drugich ponad uzasadnione wymagania obowiązku, nakreślone w Słowie Bożym. Zbadajmy, w jakim stopniu wypełniamy śluby, złożone Panu; zwróćmy uwagę, jaką część tego, co mamy, naszego wpływu lub pieniędzy, wykorzystujemy w służbie dla Boga.
Pan wymagał od Żydów dziesiątej części, „dziesięciny”, lecz duchowym Izraelitom nie stawia żadnych ścisłych wymagań. To my, składając nasze ofiary stosownie do naszych możliwości, mamy okazać głębię naszej miłości. Lecz kto mógłby twierdzić, że jedna dziesiąta czasu, wpływu i talentu byłaby wystarczająca dla duchowego Izraelity, aby odwdzięczyć się Panu za wszystkie Jego dobrodziejstwa? Z pewnością wszyscy by się zgodzili, że nawet jedna czwarta to naprawdę niewiele w porównaniu z naszym prawdziwym obowiązkiem. Powinniśmy mieć świadomość, że jest to ofiara całopalna, zupełne poświęcenie każdej rzeczy, każdej cząstki naszych talentów, sił i przywilejów. Wszyscy powinni rozumieć, że mogą zachować dla siebie i swoich bliskich jedynie to, co wydaje się niezbędne do skromnego życia i rozsądnego wypoczynku, a unikać wszystkiego, co można by nazwać luksusem lub rozrzutnością. Ci, którzy z serca przyjmują Pańską propozycję i oddają Mu wszystko, co mogą, przekonają się, że znika ich duchowa słabość, a radość w sercu nieustannie rośnie.
===================
— 15 grudnia 1905 r. —





Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: