R3826-237 Prawa i obowiązki kobiet

Zmień język

::R3826 : strona 237::

prawa i obowiązki kobiet

Prawie każda kwestia posiada dwie strony i kwestia niewiasty nie jest wyjątkiem z tego prawidła. Niewiasty mają swoje prawa, mężczyźni mają swoje prawa; każde stworzenie w proporcji do swojej inteligencji posiada pewne prawa, które według sprawiedliwości muszą być szanowane. Jednak jest faktem, że bardzo niewielu mężczyzn, niewiast lub niższych zwierząt otrzymuje lub może otrzymać swoje prawa w obecnych okolicznościach i warunkach. W jakim stopniu ktoś zatrzymuje pierwotne podobieństwo do Boga, w którym człowiek został stworzony, w takim zapewne będzie rozkoszował się udzielaniem innym swoich praw i ocenianiem swoich własnych praw.

Ale cóż! Wszyscy odpadli od tego doskonałego obrazu, od tego doskonałego podobieństwa do Stwórcy. Dlatego w każdym członku rodzaju ludzkiego jest pewien stopień egoizmu, połączony z różnymi dobrymi i złymi własnościami umysłu w tak rozmaitych proporcjach, że rodzaj ludzki jako całość jest ogłoszony jako pozbawiony zdrowego umysłu, niezrównoważony, niesprawiedliwy i apostoł oświadcza, że duch świata jest w ogóle nieprzyjazny sprawiedliwości i prawości. Złość, podstęp, nienawiść, zazdrość, kłótliwość, pycha, ambicja itd. są trudnościami spotykanymi na drodze zdrowego osądu. Słowo Boże, mówiąc o tych rzeczach, napomina nas, abyśmy szukali mądrości z góry, umysłu Pana i że to może być osiągnięte tylko przez poddanie się, przez umartwienie naszych naturalnych myśli, skłonności, nastrojów i regulowanie naszych poglądów itd. zgodnie z Boskimi wzorami danymi nam w Biblii. Dlatego powinniśmy szukać najwyższego chrześcijańskiego wzoru w każdej rzeczy i myśli Pana. Słowo Pana musi być przyjęte przez wszystkich Jego naśladowców jako ten wzór. Jeżeli rozejrzymy się po całym świecie to zobaczymy, że nikt nie otrzymuje swoich praw — zapewne nikt nie otrzymuje tego, co uważa za swoje należne prawa, oprócz ludzi najbardziej pokornych, którzy opanowani przez Boską dobroć i miłosierdzie są gotowi twierdzić, że oni już otrzymali je od Pana i ciągle otrzymują o wiele więcej, niż na to zasługują w każdym znaczeniu słowa. Ci są za to Bogu wdzięczni i stosunkowo do tego szczęśliwi. Inni, Bogu niewdzięczni i nieszczęśliwi stanowią masę ludzkiego świata – włączając większość tych, którzy mienią się być Chrześcijanami.

Pan wymaga od swoich naśladowców pełnego poświęcenia ich wszystkich ziemskich praw, zapewniając ich, że to będzie podobać się Panu, jako świadectwo ich oddania się Jemu i zasadom danym przez Niego, zapewniając ich również, że to będzie dla ich korzyści, nawet w obecnym życiu, a także dla ich wiecznej korzyści. A więc między chrześcijańskimi mężczyznami i niewiastami są ci, którzy uczynili przymierze z Panem w tym sensie, że ich prawa jako cielesnych mężczyzn i niewiast nie będą brane pod uwagę, nie będą roszczone, nie będą szukane, nie będą wywalczane, lecz, że oni przyjmą od Niego w zamian nową naturę z nowymi nadziejami, których prawa, zaszczyty, przywileje i dostojność będą całkowicie osiągnięte przy zmartwychwstaniu, gdy to, co jest zupełnie doskonałe, zostanie osiągnięte, a to, co jest częściowo niedoskonałe, będzie usunięte.

NASZE WSPÓŁCZUCIE I DORADA

Niewielu ma tak dobrą sposobność, jak wydawca tego czasopisma, aby wiedzieć coś o trudnościach, które spotykają Nowe Stworzenie w jego kontakcie z innymi. On ciągle otrzymuje poufne wiadomości, objaśniające okoliczności i proszące o rady, w jaki sposób najlepiej pokonać najsurowsze próby i trudności życiowe, które przychodzą na poświęconych Pana. Ponieważ on (Russell) być może ma większy kontakt z poświęconymi niż inni, to ma on stosunkowo lepszą sposobność współczucia nie tylko ze wzdychającym stworzeniem naturalnego człowieka, lecz również i Nowym Stworzeniem. Dlatego on (Russell) dobrze wie, że niesprawiedliwość jest często okazywana żonom przez ich mężów i prawie tak samo często mężom przez ich żony. Jego (Russella) ogólna rada dla tych, którzy są w ten sposób niesprawiedliwie traktowani, jest wyrażona w słowach Pisma Św.: „Przetoż, bracia! bądźcie cierpliwymi aż do przyjścia Pańskiego. Oto, oracz oczekuje drogiego pożytku ziemi, cierpliwie go oczekując, ażby otrzymał deszcz ranny i wieczorny” – aż do ustanowienia Królestwa sprawiedliwości – Jak. 5:7.

Cierpiąc dobrotliwie i bez narzekań, jeżeli w ogóle warunki są do zniesienia, znieście to, prosząc Pana o niezbędną mądrość i łaskę. Starajcie się objawiać chwałę Tego, który powołał nas z ciemności do swej cudownej światłości, starając się pokazać towarzyszowi – przez miłość i łagodność, cierpliwość, długie znoszenie i wytrwałość – moc Ducha Chrystusowego, który obficie w nas mieszka; starając się, aby obrażać się najmniej, jak to tylko możliwe, i coraz bardziej uczyć się by udawać się do Pana, jako wielkiego nosiciela ciężarów. „Przetoż uważajcie, jaki jest ten, który podejmował takowe od grzeszników przeciwko sobie sprzeciwianie, abyście osłabiwszy w umysłach waszych, nie ustawali” (Żyd. 12:3), pamiętając, że czas jest krótki i przestrzegając napomnienia Pisma Św., by nie odpowiadać złem za zło, szyderstwem za szyderstwo, potwarzą za potwarz, ani mieczem za miecz, lecz przeciwnie, staramy się być zupełnie poddani próbom życia, zdając sobie sprawę z tego, że sam Pan jest u steru i przyniesie błogosławieństwa dla każdego z nas, jeżeli jesteśmy we właściwym stanie serca, aby je otrzymać.

Jest rzeczą pewną, że każde dziecko Boże, które szuka i spodziewa się swoich praw od „księcia tego świata” i od swoich upadłych i oślepionych sąsiadów, chodzi w ciemności odnośnie tego przedmiotu. Z taką pewnością, jak Pański lud jest „nauczany o nim”, prędko nauczy się nie walczyć o swoje prawa, ani też spodziewać się ich, lecz być cierpliwym, długo znoszącym i uprzejmym względem niesprawiedliwych. Podczas, gdy jego członkowie wystarczająco właściwie szukają innych ścieżek, na których nie będą ciemiężeni, oraz gdy do stopnia ich zdolności i rodzaju ich przypadku, uciekają od tych, którzy ich prześladują i traktują ich niesprawiedliwie, to nauczą się nie tylko miłować swoich nieprzyjaciół, ale także czynić im wszelkie dobro, będące w ich mocy, oraz ze współczuciem zrozumieją, że większość okrucieństwa, samolubstwa i podłości na świecie jest skutkiem ignorancji i wrodzonego grzechu – skutkiem upadku. Proporcjonalnie będą pragnąć i modlić się „Przyjdź Królestwo Twoje i bądź wola Twoja na ziemi” i w ten sposób ich obecne próby i trudności będą wypracowywać w nich głębsze zainteresowanie się przyszłymi błogosławieństwami, pomagając im uczynić swój wybór i powołanie pewnymi, oraz otrzymać o wiele większe i wieczne znaczenie chwały.

ZAKRES NIEWIASTY W KOŚCIELE

W tym czasie, gdy zarówno mężczyźni, jak i niewiasty coraz bardziej ćwiczą się w kwestii ich praw i bezprawia i gdy dlatego naród opiera się każdemu ograniczeniu wolność, ten, kto chce być wierny Panu i Jego słowu w tej kwestii, jest w poważnym niebezpieczeństwie, że zostanie źle zrozumianym – że zostanie zaliczony do przeciwników wolności i praw, a stronnikiem bezprawia. Próba wierności sługi Bożego, zajmującego publiczne stanowisko, jest w ten sposób narzucona mu przemocą, „A tegoć więc szukają przy szafarzach, aby każdy znaleziony był wiernym”. Wydawca tego czasopisma sam zajmuje takie stanowisko i pragnie być zupełnie wierny Panu i Jego Słowu. Za to niektórzy skłonni byli go uważać przeciwnikiem niewiast, będącego po stronie tych, którzy chcą degradacji i poniżają płeć. To jest pod każdym względem najbardziej nieprawdziwe i niesprawiedliwe.

Każdy szczery i szlachetny człowiek ma zapewne wielki szacunek dla przeciwnej płci, szczególnie zaś, gdy przejawia ona prawdziwą niewieścią łagodność, połączoną z naturalnymi talentami i darami, oraz wielkością i zdolnościami serca. Naturalną skłonnością szlachetnego człowieka w takich warunkach będzie wysuwać takie siostry w Chrystusie na wysokie miejsca w kościele. I każda odmowa uczynienia tego z pewnością będzie wywoływać podejrzenia o niskości charakteru tak wśród mężczyzn, jak i wśród niewiast, dopóki glos Pana nie będzie wyraźnie słyszany z Jego Słowa. Wtedy wszystkie prawdziwe owce, usłuchawszy głosu wielkiego Pasterza, porzucą swoją własną wolę i odczucia co do tej sprawy i przyjmą Jego poselstwo. „Owce moje głosu mego słuchają, a ja je znam i idą za mną; Ale za cudzym nie idą, lecz uciekają od niego; bo nie znają głosu obcych”.

To jest stanowisko, które musiał zająć wydawca „Brzasku Tysiąclecia” w VI Tomie Wykładów Pisma Świętego. Cierpliwie i szczegółowo on tam przedstawił nie swoje własne opinie, lecz takie, które pod wielu względami są przeciwieństwem jego własnych skłonności. On poddał swoją wolę w tej sprawie woli Pana i jako Pańskie narzędzie mówcze powtórzył poselstwo drogiego Bożego Syna dane Kościołowi przez Jego specjalnie naznaczonych apostołów. Słysząc poselstwo Ojca odnośnie Syna „To jest mój umiłowany Syn, słuchajcie Go”, wydawca usłuchał również głosu Syna, mówiącego do swoich natchnionych apostołów: „Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie”. Inaczej mówiąc, Kościół jest nauczany, aby przyjąć nauki apostołów jako bezpośrednie natchnienie słów Syna Bożego – jako Słowo Ojca. Dlatego, gdy apostoł mówi do nas odnośnie stanowiska niewiasty w Kościele, nie mamy wolności, aby kwestionować jego słowa, nie zgadzać się z nimi, ani też je ignorować. Każdy kto tak czyni, ignoruje głos Ducha i na pewno będzie cierpieć wskutek tego w jakiś sposób.

Nie przedstawiliśmy żadnej naszej własnej nauki w tej sprawie. Gdy posłyszeliśmy Pański głos przez Jego apostołów, my zaledwie zwróciliśmy uwagę na ich bardzo wyraźne stwierdzenia odnośnie stanowiska sióstr w Kościele, który jest Ciałem Chrystusowym. Ale podczas wskazywania, że publiczne głoszenie, czyli nauczanie, nie zostało udzielone siostrom, lecz że przeciwnie, było wyraźnie oddzielone od nich, my w żadnym znaczeniu tego słowa nie mieliśmy na myśli, że służba sióstr w Ciele Chrystusowym jest nieważną. Całkiem przeciwnie, twierdzimy, że one maja bardzo wybitne miejsce w Kościele i wywierają bardzo szeroki wpływ, dobry lub zły — wpływ niemal bezgraniczny — i że są odpowiedzialne za ten wpływ jako za część swego szafarstwa, aby był użyty w harmonii z Bożym Słowem, a nie przeciwnie. Ponadto, w Boskim porządku mężczyźni w Kościele symbolicznie reprezentują Pana — Głowę, podczas gdy niewiasty symbolicznie reprezentują Kościół — Oblubienicę.

Taki jest kierunek wiernego posłuszeństwa, a my pamiętamy Biblijne twierdzenie, że w obliczu Boga, „posłuszeństwo jest lepsze niż ofiara” — lepsze niż wiele gorliwych trudów publicznego charakteru, sprzecznych z posłuszeństwem. Spodziewamy się, że wszyscy poświęceni ludzie Pana, bracia, i siostry, ponownie bardzo starannie przeczytają piąty rozdział „Wykładów Pisma Świętego” Tom VI, mówiący o tym przedmiocie. Jesteśmy pewni, że ta rzecz ma na celu ze strony Pana, aby stanowił część próby Jego poświęconych w obecnym czasie żniwa. Postanówmy, że nasze własne uczucia w tej sprawie oraz nasze wypowiedzi i wpływ na innych odnośnie tej sprawy, będą, o ile to tylko możliwe, zgodne z umysłem Pana, w zupełnej zgodności z nauką Jego słowa: „Jeśli nie mówią zgodnie z tym słowem, to dlatego, że nie ma w nich żadnego światła” (Iz. 8:20).

WYKRYCIE ZAGMATWANYCH SOFISTERII

Właściwym będzie, abyśmy odkryli tutaj pewne zwodnicze sofisterie, które są rozprowadzane — abyśmy pomogli prawdziwemu ludowi Pańskiemu w zajęciu właściwego stanowiska w tej sprawie. Jednym elementem tych sofisterii jest twierdzenie, że to, co apostoł pisał do kościoła w Koryncie, miało na myśli degradację niewiast tego stołecznego miasta, dowodząc, że on nie użyłby tego samego języka i nie wyraziłby takich samych ograniczeń dla wolności sióstr w publicznych służbach Kościoła w innych zborach, i, że z tego powodu jego słowa nie mają zastosowania do obecnego czasu. To jest sofisteria, fałszywe rozumowanie. Listy do Koryntian nie były pisane do rozpustników, tak spośród mężczyzn jak i niewiast, w tamtym czasie, lecz do świętych w Koryncie, tak mężczyzn jak i niewiast; a „święty” w Koryncie oznaczał dokładnie tą samą rzecz, co i „święty” w każdym innym miejscu, to jest jednostkę, której życie zostało odwrócone od grzechu ku sprawiedliwości i która, przyjąwszy Chrystusa jako swego Zbawiciela, uczyniła pełne poświęcenie Jemu.

Faktycznie, mogłoby się zdawać, że krytykowanie przez apostoła niewiast pochodzi z innej strony — że kościół w Koryncie zdawał się czuć wyższym od innych zborów i chciał zagarnąć wolności dla swoich niewiast, o czym inne zbory nigdy nie pomyślały. Dlatego apostoł po uczynieniu im zarzutów, zapytuje: „Izali od was Słowo Boże wyszło? (Czy ono powstało u was? Czy powinniśmy patrzeć na chrześcijan w Koryncie jako na tłumaczy poselstwa?). Izali tylko do was samych przyszło? (Czy nie otrzymaliście Ewangelii tak, jak inni? Czyż nie przyznacie, że nie zapoczątkowaliście go? W związku z tym nie w waszej gestii leży dodawanie, albo zmienianie jej przepisów. Gdy ujrzycie tą rzecz w jej prawdziwym świetle, zgodzicie się, że powinniście przyjąć poselstwo o łasce Bożej takie, jak On je posłał i powinniście przestrzegać je bez myśli o zmienianiu lub poprawianiu, tak aby to pasowało jakimś przypuszczalnym naukom preferowanym wśród was) – 1 Kor. 14:36. „Wiara raz dana świętym” nie jest zmienną, lecz stałą. Dlatego apostoł nalega: „bądźcie jednomyślni”.

Inny kierunek sofisterii użyty dla unieważnienia nauk Pisma Świętego w tym temacie stara się sprzeciwiać poprzez fałszywe przedstawianie Słowa Bożego: poprzez wzięcie oświadczenia z Kol. 3:18, i przekręcając je w taki sposób, aby nadać mu inne znaczenie od prawdziwego, a następnie używając tego niewłaściwego przekręcenia w związku ze wszystkimi innymi twierdzeniami Pisma Św. w tej sprawie. Omawiany tekst brzmi: „Żony! bądźcie poddane mężom swym, tak jako przystoi w Panu”. Znaczenie tych słów powinno być oczywiste dla każdego; one są bardzo wyraźne. One mówią chrześcijańskiej żonie, że jej stosunek do Pana, wolność, przez którą Chrystus czyni ją prawdziwie wolną, nie czyni nieważną jej związku ze swym mężem, niezależnie czy on jest, czy nie jest w Chrystusie; i że ona wciąż ma obowiązki żony względem swego męża; że żona w Boskim porządku nie jest głową rodziny i że powinnością żony jest być uległą (we wszystkich sprawach, które nie dotyczą sumienia – co zawiera w sobie wszystkie kwestie, które poważnie zagrażałyby zdrowiu).

Apostoł wskazuje, że to jest właściwy kierunek — kierunek, który, jak on w innym miejscu wskazał, jest również właściwy dla naturalnego mężczyzny i niewiasty, albowiem on wyraźnie oświadcza, że pierwszeństwo mężczyzny w rodzinie została ustanowiona przy stworzeniu i że mężczyzna nie został stworzony, aby był towarzyszem i pomocnikiem niewiasty, lecz niewiasta, aby była towarzyszką i pomocnicą mężczyzny. To jest właściwy kierunek w naturze i w tym wierszu apostoł oświadczył, że to jest także odpowiedni kierunek odnośnie chrześcijańskiej żony („odpowiednie w Panu”), po tym, gdy została przyjęta do wolności Boskiej rodziny. Inaczej mówiąc, ona ma społeczność serca i sumienia z Bogiem, a społeczność w ciele ze swoim mężem i nie należy rozumieć, że jest tu jakiś konflikt, lecz pełna zgodność według Pańskiego zarządzenia.

Czy pytasz, jak ta sofisteria mogła zmienić wyraźne twierdzenie tego wiersza? Odpowiadamy, że ona próbuje tak uczynić, przez żonglowanie słowem „odpowiedni” i sugerując, że Apostoł ma na myśli, iż żona musi być poddana swemu mężowi, jak jej umysł mówi jej, że to będzie odpowiednie i stosowne. Oczywiście umysły wielu niewiast nigdy nie powiedzą im, że jest odpowiednie lub stosowne, aby były poddane swoim mężom i zgodnie z tą fałszywą sofistyczną interpretacją one spełniałyby polecenie apostoła, gwałcąc ducha jego Słowa w tym tekście. Po utrwaleniu tej zwodniczej myśli w umyśle — która wydaje się przemawiać do naturalnego umysłu niektórych — ta filozofia, dążąca do zachwiania nauką Słowa Bożego, podczas pozornego pozostawania Jemu lojalną, następnie rozprawia się ze wszystkimi innymi tekstami Pisma Świętego, które odnoszą się do stosunku żony do swego męża, przez twierdzenie, że one wszystkie muszą być rozumiane i interpretowane w harmonii z tym oświadczeniem Apostola, „jak jest to odpowiednie”, mającym oznaczać: jak niewiasta będzie uważać za odpowiednie w swoim osądzie, a oczywiście nie jak jej mąż uzna to za odpowiednie. Apostoł natomiast mówi odwrotnie, że poddanie się, uległość żony mężowi jest tym odpowiednim i stosownym kierunkiem „w Panu”, jak również i w naturze.

Jak wyżej stwierdziliśmy, zdajemy sobie sprawę, że wiele niewiast w Prawdzie i poza nią, znosi wielkie trudności ze strony nierozważnych i czasami brutalnych mężów; i ze względu na naszą znajomość tego faktu nic nie może być dalej od naszej naturalnej skłonności, jak udzielanie takiej rady odnośnie ogólnej uległości. Naszym cielesnym zrozumieniem w tej sprawie byłby raczej opór, asertywność, walczenie o prawa itd. Ponieważ jednak nauczyliśmy się nie postępować podług naszych własnych skłonności i sądu odnośnie naszych własnych spraw, interesów i praw, więc nauczyliśmy się także, i coraz bardziej uczymy, by radzić innym, aby najstaranniej podążali nie zgodnie ze swoją własną wojowniczością, ani za swoimi własnymi ambicjami w tych sprawach, lecz, jeżeli chcą oni być zwycięzcami i otrzymać koronę, to powinni słuchać Tego, który mówi z nieba.

Przypuszczamy, że duża część ucisku, który przychodzi na świat w ogólności będzie skutkiem niezadowolenia, które spodziewamy się zobaczyć powiększające się z roku na rok aż zaburzenia anarchii zniszczą wszystkich oprócz tych, którzy poddadzą swoją wolę Panu i będą czekać na ustanowienia sprawiedliwości i prawości na ziemi przez Niego. My (Russell) zalecamy ludowi Pańskiemu, mężczyznom i niewiastom wszystkie owoce i łaski Ducha — cichość, łagodność, cierpliwość, długie znoszenie, braterską uprzejmość i miłość. Zapewniamy ich, w harmonii ze Słowem Bożym, że czy takie postępowanie z ich strony zostanie przyjęte z miłością i docenione, czy też przyniesie im zwiększone próby, opozycje i niesprawiedliwość, to mimo wszystko pokojowe owoce sprawiedliwości przeważające w ich sercach przyniosą im pokój Boży, który przekracza wszelkie zrozumienie, nawet w obecnym życiu, oraz pewniej przygotuje ich do Królestwa z jego chwałami i zaszczytami. „Bo wszelki, kto się wywyższa, poniżony będzie, a kto się poniża, wywyższony będzie”. „Uniżajcież się tedy pod mocną ręką Bożą, aby was wywyższył czasu swego”, gdyż jest napisane, „Bóg się pysznym [pewnym siebie] sprzeciwia, ale pokornym łaskę daje” – Łuk. 14:11; Jak. 4:6.

====================

— 15 lipca 1906 r. —