R3971-106 Studium biblijne: „Znienawidzony przez swych braci”

Zmień język

::R3971 : strona 106::

„Znienawidzony przez swych braci”

— 1 Moj. 37:5-28 — 21 KWIETNIA —

„Bo gdzie jest zawiść i zajątrzenie, tam i rozterki i wszelaka zła sprawa” – Jak. 3:16

Biblijna historia o Józefie jest jedną z najwięcej interesujących znaną w literaturze w jakimkolwiek wieku i jakimkolwiek języku. Część, która należy do tej lekcji może być nazwana tragedią. Bo ilustruje ludzką naturę dobrą i złą i w różnych typach i wypadkach dostarcza wartościowe lekcje, pomiędzy którymi jest często powtarzana jedna odnosząca się do złotego tekstu – to zazdrość jest jednym z głównych korzeni ludzkiego skażenia – samolubstwa i że z tego korzenia wyrósł największy szkodliwy wpływ i doświadczenie znane człowiekowi – każdy zły czyn. Gdy my studiujemy obecną lekcję to miejmy tę myśl w umyśle, i zastosujmy każdą do samych siebie moralnie. W naszym upadłym stanie zazdrość może spowodować taki brzydki owoc, przeciwko niemu powinien być każdy prawdziwy naśladowca Pański. Każdy powinien zrozumieć, że gdy dozwoli na wzrastanie zazdrości nawet najmniejszemu kiełkowi z tego korzenia to w jego codziennym życiu może sprowadzić okropne konsekwencje dla niego jako nowego stworzenia.

Realizując to, każdy powinien być na straży dla wyplenienia tych chwastów z ogródka swego własnego serca. Jeden pisarz nawet powiedział: „Jest tylko jeden człowiek, którzy może wierzyć samemu sobie, iż jest wolnym od zazdrości, jest ten, który nigdy nie egzaminował swego serca”. Niewątpliwie, że ten zły korzeń samolubstwa można znaleźć w każdym niedoskonałym synu i córce Adama, czy to jest kwitnącym pod sprzyjającymi warunkami albo nieczynnym stanem z braku tychże okoliczności lub owładnięty mocą łaski. Tylko serce, które pała wyższą miłością do Boga i bliźniego jak siebie samego jest tak płodne względem zazdrości, że ta później niema sposobności do rozwijania się. Ze zmniejszoną naszą miłością do Boga i człowieka przychodzi odpowiadające zwiększenie się sprzyjającego wpływu ku rozwijaniu się tego korzenia zazdrości i jej współistnienie ze złością, nienawiścią, zwadą, morderstwem i każdym złym czynem – wszystko, o czym Apostoł Paweł powiada nam, iż jest uczynkami ciała i diabła i tego powinni się wystrzegać wszyscy ci, którzy teraz stopniowo będą mieć uznanie Mistrza. Cokolwiek mogłoby być z naturalnych zachcianek naszych ciał, to Ojciec spodziewa się, że wszyscy ci, których On uznaje za dzieci, nowe stworzenie spłodzone z Ducha Świętego, ducha miłości, pokonają zazdrość. „Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi nazwani będą” (Mat. 5:9).

„JÓZEF, UMIŁOWANYM SYNEM”

W czasie naszej lekcji Józef był około siedemnaście lat stary, następnym do najmłodszego z dwunastu synów Jakubowych i jego ojca umiłowanym. On był synem z szlachetnej Rachel, specjalnie miłowanej żony Jakuba. Widocznie on otrzymał w wielkiej mierze z swojej matki szlachetności jak i z jego ojca odwagi i wiary, jako wszystko jego następstwo jak historia wykazuje. Jego starsi bracia byli gburowatego typu, tak więc wszystkie okoliczności i warunki usprawiedliwiają Jakuba iż dawał pierwszeństwo Józefowi, uważając jego za specjalnie umiłowanego syna. Jego ojciec nabył dla niego jak jest podane w zwyczajnym wydaniu marynarkę z wielu kolorów, a w poprawnym wydaniu marynarkę najwyższego stopnia. Jest przypuszczanym, że marynarka najwyższego stopnia nie była z wielu kolorów, lecz tylko dłuższą i miała długie rękawy, tym sposobem różniła się od zwyczajnych marynarek pracującego ludu i odpowiadała modzie noszonej przez arystokrację. Jest jednak nadmieniane, jakkolwiek, że marynarka mogła być z wielu kolorów, albowiem na niektórych starożytnych pomnikach Egiptu takie długie marynarki są obrazowane, iż były zrobione z materiału błyszczących kolorów połączonych razem w gatunku rozmaitych farb; tym sposobem jest możebnie, że oba tłumaczenia są właściwe.

W każdym wypadku marynarka była odrębną i w łączności z Jakubowem uznaniem dawała pierwszeństwo dla Józefa, to dopomogło do utrwalenia się zazdrości i nienawiści od jego braci, którzy w niej widzieli sugestię, że w opinii ich ojca Józef będzie ewentualnie panującym wśród jego braci – następcą swego ojca, jako naczelnik domu, pokolenia. My nie potrzebujemy tu zaprzestać, aby specjalnie krytykować nieroztropność ze strony ojca w zamanifestowaniu tak wyrażonego faworyzowania. Lecz możemy przypuszczać, że Józef miał takie przymioty charakteru, które usprawiedliwiały jego faworyzowanie i specjalną miłość ze strony ojca. W tym, jak i wielu innych względach, Pismo jasno wskazuje, że Józef był typem na Jezusa. Ten późniejszy był umiłowanym Synem niebieskiego Ojca i on podobnie był odrzucony przez jego braci, on podobnie był sprzedany za srebro, nam jest powiedziane, że z nienawiści, on podobnie był wyswobodzony (Mat. 27:18; Mar. 15:10). Józef jest także typem na całe ciało Chrystusa, każdy członek jest do pewnego stopnia zaprezentowany w jego doświadczeniach – dla każdego członka do których słowa naszego Pana się stosują: „Ojciec sam miłuje was” (Jana 16:27).

WARTOŚĆ SNÓW

Niektóre sny, jakie miał Józef i które widocznie były w pewnym stopniu natchnieniem od Pana i proroczo, zamierzone do dalszej goryczy jego braci, służyły do zasilania korzenia gorzkości i zazdrości, która była w ich sercach. Jeden z tych snów przedstawiał pszeniczne pole na którym było dwanaście snopów, z których jeden podniósł się i stanął prosto gdy inne upadły przednim, jakoby się jemu kłaniały. Józef bez złej myśli, rzeczywiście opowiedział sen swoim braciom i oni z braku wiary w Pana i poddaniu się Boskiej woli, rozgniewali się przez tę sugestię – że ich młodszy brat ma być kiedykolwiek ich przełożonym. „I oni nienawidzili go tym więcej dla jego snów i dla jego słów” (1 Moj. 37:8). Słowa odnoszące się do Józefowego sprawozdania o niewłaściwym postępowaniu, były po części na niekorzyść niektórych z jego braci. Prawość, sprawiedliwość, zdaje się, były całkowitą cząstką Józefowego naturalnego charakteru i jego sprawozdanie o jego braciach nie było oszczerstwem, lecz tylko tym, co on uważał, iż było właściwe, że jego ojciec powinien wiedzieć sposób, w którym jego sprawy były sprawowane (1 Moj. 37:2).

Inny z Józefowych snów zapalił gniew jego braci i spowodował protest jego ojca, chociaż Józefowe ambicje były podstawową treścią jego snów. Mimo to, Jakub wbił sobie te rzeczy w swoje serce i niewątpliwie dziwował się jak wielkim jego umiłowany chłopiec kiedyś będzie. Ten drugi sen wyobrażał słońce, księżyc i gwiazdy kłaniające się jednej gwieździe i było wytłumaczone, iż to oznacza, że cała rodzina kiedyś uzna Józefa jako ich przełożonego. Jak niedorzecznym to musiało się zdawać dla nich wszystkich, włączając Józefa. Biedny chłopiec! Jego następne lekcje w życiu niewątpliwie nauczyły go, aby był więcej sekretnym, by nie opowiadać każdemu snu i nadziei, by nie rzucać jego pereł dla tych, którzy nie mogli ocenić ich, lecz, którzy by się rozgniewali przez to. Jak konieczną dla nas wszystkich jest lekcja mądrości około linii skrytości. Nasz Pan ilustruje to mówiąc: „Mamci wam jeszcze wiele mówić, ale teraz znieść nie możecie” (Jana 16:12). Jest czas na powiedzenie i czas na powściągliwość – my wszyscy potrzebujemy czuwać i modlić się: „Panie połóż straż ustom moim; strzeż drzwi warg moich” (Ps. 141:3).

BOSKIE SŁOWO WYŻSZE NAD SNY

Z Piśmiennym zapisem natchnionych snów przed nami byłoby nierozsądne zapierać się ich i oznajmiać je niegodnymi jakiejkolwiek uwagi. My pamiętamy inne cudowne sny jakie Józef wytłumaczył, także Jakuba, Piotra, Pawła, itd. Z drugiej strony potrzebujemy stać na straży nas samych chyba, że sen byłby udzielony na czas przyszłej ważności. Powinniśmy pamiętać, że tam była stosowna konieczność snów w starym czasie, który nie egzystuje w obecnym czasie; albowiem od kościoła Ewangelii jest wymagane, aby postępował wiarą a nie widzeniem – spodziewanym jest, aby zważał na głos z tyłu im mówiący: „Tać jest droga”, raczej aniżeli spodziewać się cudu nad nami jest pokazane przez Boskie Słowo i my mamy nadstawiać uszu i nasze serca abyśmy mogli mieć właściwy kierunek. W harmonii z tym Pismo Św. mówi: „Ten co ma sen, niech mówi sen, lecz ten co ma Słowo moje, niech mówi słowo moje” (Jer. 23:28). Tutaj Pan wskazuje, że sen może być powiedziany, jeżeli my nie mamy nic lepszego do powiedzenia – nic więcej pośredniego, nic więcej autorytatywnego, lecz że Pańskie Słowo, jego objawienie, jego natchnione świadectwa mają być postawione daleko ponad wszystkie sny nasze własne i drugich. Gdy sen, potwierdzi niektóre proste zdania Słowa Bożego to może być użyty i oceniony w tym samym sensie jak używamy i oceniamy typ – nie nauczający doktryny albo obowiązku, lecz do ilustrowania i zwrócenia uwagi na zdanie.

„IDŹMY, ZABIJMY GO”

Józefowa wierność w donoszeniu faktów przyczyniła się, iż Jakub uczynił go niejako nadzorcą i jest możliwym, iż w tym powołaniu on był znowu posłany do jego braci do Sychem, trzy dni podróży – aby zaniósł im niektóre przekąski i aby przyniósł słowo znowu do Jakuba o ogólnych warunkach panujących, rozwój trzody, warunki pastwiska, itd. Nie znajdując swoich braci w Sychem, Józef postępował według udzielonej wskazówki do Dotain, okazując w całej tej procedurze znaczny stopień odwagi i samospolegania, sypiając na dworze w nocy, bo taki był zwyczaj w tych czasach i pomnażając odwagę niebezpieczeństwa drogi. To pokazuje nam, także, że miłość Jakuba dla jego ulubionego syna nie prowadziła go do zepsucia całkiem i że chłopiec sam był uznany jako jeden, któremu było można powierzyć w ogólny sposób opiekowanie się samym sobą. Wiele rodziców dzisiaj jest mniej mądrych i zaniedbuje uprawiać odwagę, zdecydowanie, itd., w dzieciach, nad którymi mają opiekę – niekiedy zasłaniają ich od trudności w sposób, który działa ostatecznie bardzo szkodliwie dla ich dobra.

Bracia Józefa jako pasterze byli przyzwyczajeni do bystrego czuwania przed dzikimi bestiami, aby czasami nie uszkodziły trzody i zauważyli ich brata w odległości. Natychmiast okoliczności i warunki zmierzały do raptownego kiełkowania zazdrości i gorzkości i w paru momentach z rodziła się myśl w ich sercach duch morderstwa. Tylko jeden się sprzeciwiał i to ukrycie a nim był Ruben, który znał za dobrze gorzkość jego braci odważnie opierał się im i podał przeciwną sugestię nalegając, aby zaniechali morderstwa, lecz by wsadzili go w jedną, że zwykłych studni w tych częściach, zamierzając w swoim sercu następnie powrócić i potajemnie uwolnić swego brata.

W tych braciach widzimy pokazane serce naturalnego człowieka, który w jednym momencie walczy za sprawiedliwością a wkrótce potem gwałci każdą zasadę sprawiedliwości. Czy to nie byli ci sami ludzie, którzy teraz, gwałcili wszelką braterską miłość, przez planowanie zamordowania swego brata, którzy tylko przed krótkim czasem przedtem pomścili się za zgwałcenie ich siostry przez wybicie całej wioski – w czym uważali sprawiedliwy gniew przeciwko grzechowi? Przeistaczający wpływ Ducha świętego jest konieczny do naprawienia tych gwałtownych ostateczności upadłego ciała; stąd Pismo Św. powiada nam, że ci, którzy są spłodzeni znowu z Ducha Świętego tylko sami mają „ducha zdrowego rozsądku” (2 Tym. 1:7). Prawdziwie, w naturalnym człowieku pycha jest ważnym faktem i często prowadzi do morderstwa i linczu, pozornie w obronie sprawiedliwości – rzeczywiście zadawalając element samolubstwa. To była podobna pycha, jeden z korzeni samolubstwa, co doprowadziło do tego całkowitego wymordowania; i to była zazdrość, drugi korzeń samolubstwa, który teraz prowadził ich do zamiaru zamordowania ich brata.

„SILNY PŁACZ I ŁZY”

Prośba Rubena była skuteczna. Józef był wsadzony do jamy a bracia usiedli do spożycia chleba, niewątpliwie spożywając niektóre z tych przysmaków, jakie Józef przyniósł dla nich z domu, gdy płacz biednego chłopca i wołanie i prośba odbijała się w ich uszach. Oni byli kamiennego serca, bez miłosierdzia, jak i niesprawiedliwi i prawdziwie naturalne serce zwykle jest bez miłosierne. Miłosierdzie jest często okazane ze wstydu, z bojaźni lub przebiegłości pomiędzy światowymi ludźmi, lecz miłosierdzie samo w sobie jest elementem miłości, która chociaż oryginalnie należała do ludzkiej natury, lecz ogólnie została utracona i jest zasadniczym świadectwem pomiędzy tymi, którzy zostali spłodzeni znowu w sercu na podobieństwo ich Pana.

Nasza lekcja nie wspomina o płaczu i błaganiu i prośbie uwięzionego Józefa, lecz inne Pismo wspomina, kiedy później ci sami bracia byli zmuszeni przez głód w Chanan udać się do Egiptu by kupić zboża. Ich brat Józef był przełożonym tam i on będąc wzruszony uznał ich za szpiegów, wsadził do więzienia na trzy dni. I stało się, gdy oni tam byli, że ich umysły zostały mniej więcej przebudzone odnośnie złego czynu poprzednich lat, i oni mówili jeden do drugiego: „Zaprawdeśmy zgrzeszyli przeciwko bratu naszemu, bo widząc utrapienie duszy jego, gdy się nam modlił, nie wysłuchaliśmy go. Dlategoż przyszedł na nas ten kłopot” (1 Moj. 42:21). Odpowiedział im tedy Ruben, mówiąc: „Izalim wam nie mówił temi słowy: Nie grzeszcie przeciw pacholęciu? a nie usłuchaliście; otóż teraz krwi jego z rąk naszych szukają” (1 Moj. 42:22). Oczywiście Ruben odszedł z tej okolicy po Józefowem uwięzieniu, lecz zamierzył powrócić później by go uwolnić, lecz po jego powrocie on się dowiedział, że jego bracia sprzedali go podróżnym kupcom, którzy zabrali go jako niewolnika do Egiptu.

====================

— 1 kwietnia 1907 r. —