R4377-120 Studium biblijne: „I was ożywił”

Zmień język

::R4377 : strona 120::

„I was ożywił”

— Jak. 2:14-26 — 30 MAJA —

Złoty tekst: „Wiara bez uczynków martwa jest” – w. 20

Wielu przypuszczało i przypuszcza, że pomiędzy Pawłem a Jakubem istniała doktrynalna sprzeczność, że Paweł wystawiał wiarę, jako najważniejszą cechę Chrześcijaństwa, Jakub zaś obstawał jakoby uczynki były ważniejsze. Te sprzeczne myśli w pewnej mierze przetrwały przez wieki i istnieją pomiędzy ludźmi dotąd. Utrzymujemy, że podobnej sprzeczności nie było pomiędzy Apostołami, a i dziś, gdy przedmiot ten jest dobrze zrozumiany, nie zostawia miejsca na żadną dysputę. Św. Paweł twierdził, że Przymierze Zakonu było przymierzem uczynków i że nikt nie mógł być przez to przymierze usprawiedliwiony, ponieważ nikt nie mógł doskonale postępować, a przeto wszyscy Żydzi znajdowali się pod potępieniem. Apostoł Paweł wykazał także, iż pierwotne przymierze Abrahamowe było lepsze i wyższe nad Przymierze Zakonu, ponieważ nie wymagało doskonałych uczynków, niemożliwych dla upadłego człowieka, lecz doświadczało go pod innym względem, czyli pod względem wiary. Św. Paweł nie miał na myśli, ani nie mówił, że uczynki nie mają żadnej wartości w oczach Bożych, ale, rozumiejąc, że Żydzi, ufając zbytnio w swym Przymierzu Zakonu, kładli już i tak duży nacisk na uczynki, a nie dosyć na wiarę, on starał się utrwalić w ich pamięci ten fakt, że u duchowego Izraela, z klasy Izaaka, która będzie dziedzicem przymierza Abrahamowego, wiara musi być uznawana za główną zasadę. Pod tym przymierzem tylko ci będą przyjemni Bogu, którzy osiągną właściwy rodzaj wiary. Przymierze to nie wystawia wiary bez uczynków, lecz wskazuje na potrzebę rozwinięcia właściwej wiary – coś ponad to początkowe wierzenie, że „jest Bóg i że nagrodę daje tym, co Go szukają” – Żyd. 11:6.

Wiara jest sprawą stopniowego rozwoju i tylko rozwinięta wiara może zapewnić nam błogosławieństwo przymierza Abrahamowego. To obejmuje także uczynki w takim stopniu jak one są możliwe jako zewnętrzny dowód wiary. Mimo to jednak żaden z nas nie może być usprawiedliwiony przez uczynki, ponieważ nasze choćby najlepsze uczynki są niedoskonałe. Naszym sądem, naszą próbą, według ostatecznej oceny jest: „Według wiary waszej niechaj się wam stanie” – Mat. 9:29. Św. Jakub prawdopodobnie zauważył w niektórych skłonność posuwania się do przeciwnej krańcowości, do zupełnego ignorowania uczynków, w łączności z wiarą. On nie twierdzi, że ktoś mógłby pełnić takie uczynki, przez które by mógł być usprawiedliwiony przed Bogiem, ale obstaje przy tym, że jeżeli w sercu rozwinie się właściwy rodzaj wiary, to ona na pewno przyniesie owoce i ujawni się na zewnątrz, odpowiednio do okoliczności. Jest to, bez wątpienia, rozumne stanowisko, w zupełności zgodne ze słowami naszego Pana: „Z owoców ich poznacie je” – Mat. 7:16.

Gdy wejdziemy do sadu, możemy wnet rozpoznać różne gatunki drzew po owocach. Tak samo rzecz się ma z Chrześcijaninem. Jeżeli ktoś przyznaje się do wiary w Chrystusa, jesteśmy gotowi uznać go za brata, lecz ponieważ Pismo Św. mówi, że „kto niema Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego”, przeto patrzymy za objawami tegoż ducha Pańskiego, czyli obserwujemy usposobienie, charakter w tych, co mienią się być Jego „członkami”, Jego „braćmi” (Rzym.8:9). Jeżeli zauważymy bardzo mało tego ducha (usposobienie) Pańskiego, to jesteśmy skłonni zapytać się, jak dawno temu dany brat poznał Pana i okazał swoje poświęcenie? W ten sposób niekiedy znajdujemy takich, którzy są „niemowlętami w Chrystusie”, chociaż w stosunku do czasu, jak poznali Pana, oni powinni być już więcej rozwinięci i mieć większą miarę Jego Ducha. Powinniśmy mieć się na baczności, aby takich nie uważać za odpowiednich na nauczycieli, lub za wzór godny do naśladowania.

W innych znowu możemy wnet zauważyć Ducha Chrystusowego – łagodności, cichości, cierpliwości, braterską uprzejmość, miłość itp. Jeżeli przymioty te rozwijają się szybko, w takim, co przyszedł do znajomości prawdy niedawno, jak to niekiedy bywa, to możemy się tym więcej radować z tak pięknych owoców. Bez względu jak młodym byłby taki brat ten przymiot przynoszenia owoców, rozwoju serca, wskazywałby, że jest to może jeden ze „starszych” braci – pomimo że z powodu, iż jest nowicjuszem, zgromadzenie na razie nie uzna za odpowiednie formalnie wysunąć go na oficjalne stanowisko „starszego”.

SPŁODZENIE, POTEM OŻYWIENIE

Inaczej mówiąc, nauki Pawła i Jakuba mogą być dobrze zharmonizowane, gdy pamiętamy na słowa Pawła: „I was ożywił, którzyście byli umarli w upadkach i w grzechach” (Efez. 2:1). Gdy grzesznik, który był umarłym w upadkach i pod potępieniem, usłyszał, z łaski Bożej, o Chrystusie i wiarą przyjął swoją cząstkę w dziele odkupienia, on został „usprawiedliwiony z wiary”, zanim miał czas przynieść jakiekolwiek owoce. Następnie, jeżeli idzie za przewodnictwem i instrukcją Pana, on stawia samego siebie ofiarą żywą Bogu, bierze krzyż swój i naśladuje Jezusa, a uznanie tej ofiary przez Ojca, oznacza spłodzenie go do nowej natury – na duchowym poziomie, jako „Nowe Stworzenie”. Jeżeli ten duch spłodzenia nie będzie stracony, jeżeli nie umrze, to dzieło przemiany będzie postępować. Z czasem, jako wynik tego zamieszkiwania Ducha Świętego w śmiertelnym ciele, następuje ożywienie, czyli czynność. Jeżeli ten proces postępuje nadal, Nowe Stworzenie zostanie ostatecznie udoskonalone i gotowe do narodzenia się na duchowym poziomie – przy pierwszym zmartwychwstaniu. Nasz Pan przy Swoim zmartwychwstaniu, stał się pierworodnym pomiędzy wieloma braćmi, a my, Jego bracia, jeżeli zostaniemy wiernymi, będziemy również „narodzeni od umarłych” w słusznym czasie. Jeżeli jednak ta iskra nowego życia zginie, to będziemy odrzuceni i zmartwychwstania nie dostąpimy.

Tak rozumiejąc możemy zauważyć, że początek Boskiego prowadzenia nas jest według zasad wiary, że Boskie obietnice przemawiają do naszej wiary i że przez te „wielkie i kosztowne obietnice”, dotykające i ożywiające nasza wiarę, Bóg sprawuje w nas najprzód chcenie, a następnie wykonanie Swoich upodobań. Chcenie, aby czynić co jest dobrego, jest najpierwszą i najważniejszą rzeczą i jest ono w zupełności sprawą wiary. Czynienie, które jest wynikiem takiej wiary, jest Boskim działaniem przez tąż wiarę i może być przyrównane do „ożywienia”, jakie w swoim czasie ujawnia się przy cielesnym płodzie. Moment ożywienia może nastąpić wcześniej lub później, lecz siła i żywotność nienarodzonego płodu rozsądzana jest zwykle według stopni manifestacji ożywienia. Tak samo rzecz się ma z Chrześcijaninem. Gdy wiara jego rozwinie się dostatecznie, stopień jego czynnego posłuszeństwa Bogu w służeniu prawdzie, sprawiedliwości i braciom objawi siłę lub też słabość jego duchowego rozwoju.

Badanie samego siebie pod tym względem jest bardzo właściwym. Jeżeli usłyszeliśmy, zobaczyliśmy i skosztowaliśmy Boskiej łaski, uradowaliśmy się nią, a nie okazujemy pragnienia służenia naszemu Ojcu Niebieskiemu, lub dopomagania drugim do otrzymania tych błogosławieństw, których sami dostąpiliśmy, to znaczy, że nasza duchowa żywotność jest bardzo słaba i w niebezpieczeństwie zamarcia. Z drugiej znów strony, jeżeli jesteśmy rozpaleni gorącą miłością ku Bogu, oceniamy Jego wielki plan zbawienia i mamy serdeczne pragnienie opowiadać tę wesołą nowinę drugim, ku błogosławieniu, wzmacnianiu i budowaniu właściwej wiary w Boga, to powinno to być dla nas zachętą. Powinniśmy także zauważyć, że Jezus najwięcej miłował i wyróżniał tych z Apostołów, którzy byli bardziej gorliwi, czynni i energiczni, jak Piotr, Jakub, Jan i możemy być pewni, że także i Paweł.

BĄDŹCIE GORĄCYMI I PEŁNYMI

Jakub kładzie nacisk na tę sprawę i stara się przebudzić niektórych, co mają nieco wiary, lecz nie doszli do stopnia ożywienia. Zapytuje, co za korzyść byłaby mówić, że mamy wiarę, gdybyśmy nie mieli odpowiednich uczynków, które by potwierdzały naszą wiarę, bez względu jak niedoskonałe byłyby te uczynki. Jakub zapytuje: „Izali go ona wiara może zbawić?” Odpowiadamy: Nie. Jak to Paweł określił: Wiara, z którą się liczy, jest czynna w miłości. Lecz jest to wiara, która się liczy, a nie uczynki; ponieważ wiara może być doskonała, zupełna; gdy zaś doskonałość uczynków jest dla nas niemożliwa, ponieważ ten skarb duchowej natury mamy w glinianym naczyniu.

Dla zilustrowania tego punktu, Jakub przytacza przykład, że gdybyśmy powiedzieli biednemu bratu, iż wierzymy, że Bóg dopomoże mu i odesłalibyśmy go bez wspomożenia, chociaż byłoby w naszej mocy dopomóc mu, to nie byłoby wiarą, którą by Bóg mógł uznać. To wskazywałoby raczej, że zwodzimy samych siebie. Takie coś nie przyniosłoby potrzebującemu żadnej korzyści. Podobnie i wiara nie mająca żadnych uczynków, nie może być nazwaną żywą wiarą, ponieważ nie daje oznak życia – nie ujawnia ożywienia.

Jakub dość jasno wyraża swoją myśl, mówiąc: „Ale rzecze kto: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; ukaż mi wiarę twoją bez uczynków twoich, a ja tobie ukażę wiarę moją z uczynków moich”. Następnie wskazuje na szczególny zarys żydowskiej wiary w jednego Boga, w przeciwieństwie do pogańskich wierzeń w wiele bogów i mówi: „Ty wierzysz, iż jeden jest Bóg, dobrze czynisz (czyli gotów jesteś chełpić się z tej wiary, lecz zauważ, że) i diabli temu wierzą, wszakże drżą. Ale chceszli wiedzieć, o człowiecze marny, iż wiara bez uczynków martwa jest”; nigdy nie może dać ci życia, narodzenia do duchowego stanu. Przeto wiara, która nie rozwinie posłuszeństwa, odpowiednio do zdolności, jest w obecnym Wieku Ewangelii bez znaczenia, tak jak niedoskonałe uczynki me mogły nikogo usprawiedliwić do żywota pod Przymierzem Zakonu.

ILUSTRACJE WIARY I UCZYNKÓW

Zauważmy przykład Abrahama „ojca wierzących”. Jest napisane, że on uwierzył Bogu i że ta wiara była mu poczytana ku sprawiedliwości. Ile tej wiary było potrzeba i do jakiego stopnia ona była wyrażona w uczynkach? Jakub wykazuje, że Bóg poddał wiarę Abrahamową surowej próbie, pod którą ta wiara okazałaby się niedostateczną, gdyby nie była rozwinięta do stanu ożywienia przez uczynki posłuszeństwa. Kilka lat po daniu Abrahamowi obietnicy, gdy Izaak, nasienie tejże obietnicy, wyrósł już na młodzieńca, Bóg zażądał, aby Izaak był ofiarowany na ołtarzu, w czym pokazana była figura, jak członkowie Chrystusa (Głowa i ciało), ono prawdziwe nasienie Abrahamowe (Gal. 3:29), muszą mieć wypróbowaną wiarę do stopnia posłuszeństwa aż do śmierci – śmierci ofiarniczej.

Następnie Jakub, obawiając się, że tak wysoki przykład wiary i posłuszeństwa mógłby być zniechęcającym dla niektórych, bierze inną ilustrację; mianowicie, Rachab wszetecznicę. Ona miała wiarę, w Boga, lecz ta wiara nie byłaby jej przypisana, gdyby nie rozwinęła się do stopnia czynnej i pomocnej służby w tym, że z narażeniem własnego dobra udzieliła chwilowego schronienia szpiegom Izraela. Z pewnością, że gdyby Rachab nie miała wiary, to nigdy by się nie zdobyła na ten uczynek – i taka właśnie wiara jest przyjemną Bogu. Sama wiara nie byłaby Bogu przyjemną, gdyby nie pobudziła do odpowiednich uczynków. W powyższych ilustracjach możemy zauważyć, w jaki sposób uczynki mają do czynienia z naszym usprawiedliwieniem. Uczynki muszą współdziałać z wiarą, lecz wiara jest podstawą uczynków.

CIAŁO BEZ DUCHA

Jakub sumując te myśli dodaje: „Albowiem, jako ciało bez duszy (ducha) jest martwe, tak i wiara bez uczynków martwa jest”. Niektórzy gotowi pomyśleć, że pisarz tych słów popełnił omyłkę przyrównując wiarę do ciała, a uczynki do ducha i gotowi mniemać, że to porównanie powinno być w odwrotnym porządku; mianowicie, że uczynki należałoby przyrównać do ciała, a wiarę do ducha. Rozumiemy jednak, że Jakub określił tę sprawę właściwie. Musi być najpierw ciało zanim duch życia może się w nim przejawić. Tak samo wiara musi wpierw egzystować, zanim może być ożywiona do czynów. Ożywienie wszakże jest koniecznym, jeżeli chcemy dojść do narodzenia z ducha, przy pierwszym zmartwychwstaniu.

Pomimo wszystkiego, co w tym przedmiocie jest napisane w wykładach Pisma Świętego, a szczególnie w szóstym tomie, otrzymujemy niekiedy listy od braci, będących w zakłopotaniu, którzy pragną dowiedzieć się, w jaki sposób należy zachować się wobec braci (niekiedy takich, co zajmują przednie stanowisko w zgromadzeniu), których uczynki nie są zgodne z wyznawaną przez nich wiarą. Na przykład, w jednym z niedawno otrzymanych listów przytoczony był fakt o pewnym bracie przedniejszym w prawdzie, w którego domu odbywały się zebrania, który miał słabość do upijających trunków. Bracia obawiali się, że, gdyby zebrania zostały przeniesione z jego domu do innego miejsca, to brat ten może przestałby na zebrania uczęszczać. Przeto bracia ci chcieli dowiedzieć się, jaka byłaby wola Boża, co do ich sposobu postępowania w tej sprawie.

Przyjemnie nam było zauważyć ich miłość do tego brata, a także ich troskliwość o prawdę, aby ta jego słabość nie przyniosła ujmy sprawie Chrystusowej. Doradziliśmy, że ów błądzący członek może być nadal uznawany za brata, albowiem ta jego słabość może być dziedziczna, a wcale nie dobrowolna; lecz radziliśmy także, iż członek tak słaby nie powinien, w żadnym znaczeniu tego słowa, być wystawiany przed światem, jako przedniejszy przedstawiciel prawdy, bo takie coś byłoby zniesławianiem prawdy, a także szkodliwym dla tego brata, który mógłby dojść do przekonania, że bracia uznają jego słabość za usprawiedliwioną i, będąc w ten sposób zachęcony, zaniedbałby używać odpowiedniej energii i starania, aby wiara działała w nim, rządziła nim i miała właściwą kontrolę nad śmiertelnym ciałem, tak jak Pismo Święte tego wymaga.

Odczuwając zupełną sympatię i braterską miłość, wierzymy jednak, że dany brat nie otrzymywał żadnej pomocy z takiego traktowania go przez zgromadzenie. Byłoby o wiele lepiej dla niego, gdyby ci drodzy bracia dali mu miłującą naganę i odebrali zebrania z jego domu. Jeżeli on posiada, choć nieco ducha Pańskiego, ducha pokory i miłości do braci, to taki sposób postąpienia byłby najkorzystniejszym strofowaniem, bo wystawiałby przed nim, jak i przed wszystkimi, wzniosłe zasady chrześcijańskiego postępowania. Było mówionym, że takie coś mogłoby go doprowadzić do odstąpienia od prawdy. Na to oświadczamy, że Pismo Święte przestrzega nas, iż Ewangelia nasza jest jednym „wonnością żywota ku żywotowi”, a innym „wonnością śmierci na śmierć” (2 Kor. 2:16). Naszą odpowiedzialnością jest czynić wolę Bożą w możliwie najlepszy, najłagodniejszy i pełen miłości sposób, jednak z taką siłą i stanowczością, która by wywierała właściwą lekcję na tych, co podlegają naszym wpływom i wpływom Bożym przez nas.

Niedawno otrzymaliśmy list od pewnej siostry, która poważnie interesowała się prawdą od wielu lat. Pisze nam, że dopiero teraz przebudziła się, aby zobaczyć swoje chwalebne przywileje w pracy Pańskiej, aby „opowiadać cnoty (przymioty) Tego, który nas powołał z ciemności do dziwnej Swej światłości”. Ta droga siostra dopiero teraz została odpowiednio ożywiona prawdą. Można z tego spodziewać się dobrych wyników, nie tylko w tym, że może innych przyprowadzi do znajomości prawdy, ale także w tym, że swoje własne serce doprowadzi do zupełnej harmonii z Panem i stanie się więcej podobna Jemu w charakterze, rozwijając się coraz więcej w łaskach i owocach Ducha Świętego. To ożywienie nastąpiło w tej siostrze w łączności z jej wysiłkiem, aby żyć według wszystkich szczegółów ślubu. Mamy nadzieję, że i inni zostali w podobny sposób ubłogosławieni i ożywieni do dobrych uczynków dla Pana, dla braci i dla prawdy.

====================

— 15 kwietnia 1909 r. —