R4407-169 Studium biblijne: Bereanie byli zacniejsi

Zmień język

::R4407 : strona 169::

BerEanie byli zacniejsi

— Dz. Ap. 17:1-15 — 18 LIPCA —

Złoty Tekst: „W sercu moim składam wyroki Twoje, abym nie zgrzeszył przeciwko Tobie” – Ps. 119:11

Paweł, Syla i Tymoteusz, opuściwszy swą pracę misyjną w mieście Filipii, udali się w dalszą podróż około sto mil w kierunku południowo-zachodnim i zatrzymali się w mieście Tesalonika, które stało się słynne z tego, że dwa listy św. Pawła były napisane do chrześcijan w tym mieście. W drodze oni pominęli dwa miasta, gdzie widocznie nie znaleźli przychylnych słuchaczy ani przygotowanych serc, Filipia było jedno z tych kilku miast, w których wierni, po przyjęciu Ewangelii, nie dostali się z początku pod wpływy Judaizmu. Rozproszeni w tej okolicy Żydzi widocznie zaznajomili mniej lub więcej swoich sąsiadów z prawdziwym Bogiem, z obserwowaniem Jego zakonu i względem Jego obietnic co do Mesjasza.

W Tesalonice ci misjonarze znaleźli żydowską synagogę i, według ich zwyczaju, udali się tam na nabożeństwo w dni Sabatu i rozmawiali z uczestnikami. Paweł, „przez trzy sabaty kazał im z Pisma”. Słowo tu przełożone na kazał oznacza rozmowę, czyli dyskusję. Apostoł prowadził biblijną dyskusję z Żydami. Ten sposób kazania Ewangelii, dziś tak mało praktykowany między chrześcijanami, jest bodaj czy nie najlepszy. Staraliśmy się przywrócić go między przyjaciółmi teraźniejszej prawdy, zalecając podobne dyskusje na bereańskich badaniach Biblii przy pomocy podręczników. Skutki z takich badań są najlepsze. Tego rodzaju badania dają uczestniczącym lepsze wyrozumienie prawdy aniżeli zwykłe kazania. Prawda, że „pielgrzymi” wygłaszają zwykle kazania, ponieważ ich wizyty są tylko okazyjne; ale nawet ci są zachęcani aby pouczali zgromadzenia takich bereańskich badań, aby bracia mogli przyzwyczaić się do tych pierwotnych metod uczenia się prawdy.

Takie dyskusje były zwykłe u Żydów, lecz oni potrzebowali kogoś, którego im Pań przysłał w osobie Apostoła, mianowicie takiego, który mógłby im wyłożyć Pisma, kogoś który mógłby odpowiedzieć na pytania i mógłby im dopomóc do znalezienia odpowiedzi na ich własne pytania z Biblii. Podobnie i dziś ważnym jest aby na bereańskim badaniu był umiejętny przewodniczący, dosyć pokorny aby był godnym prawdy sam i aby drugim wskazywał przewody jakimi Panu upodoba się prawdy udzielić. Nie tylko jest prawdą, że „przed zginieniem przychodzi pycha a przed upadkiem wyniosłość ducha”, ale prawdą jest również, że pycha zaciemnia umysł i utrudnia prawidłowe zrozumienie prawdy takiemu, który inaczej mógłby być błyszczącym światłem przyświecającym drugim prawdziwą światłością. Zamiast tego, niektórzy starają się sami błyszczeć i przez wysuwanie własnego światła zaciemniają prawdziwe. Pan jest gotów dopomagać nam do trzymania się w pokorze, w miarę na ile jesteśmy pilnymi w Jego służbie, gotowymi sami być niczem a za przewodników uznawać tylko takich, którzy silnie trzymają się Słowa Żywota, bez zabiegania o własne wywyższenie w zgromadzeniu.

„CHRYSTUS MIAŁ CIERPIEĆ I POWSTAĆ OD UMARŁYCH”

Po zaznaczeniu, że św. Paweł rozmawiał, czyli dyskutował z Żydami, opisana jest nieco treść poselstwa ewangelicznego. Apostoł rozpoczął objaśnieniem Pisma, którego do onego czasu Żydzi zapewne nie zauważyli względem faktu, iż koniecznym było aby Chrystus cierpiał (i umarł), i powstał od umarłych, zanim mógłby stać się Onym Królem obiecanym. Żydzi wiedzieli o Pismach mówiących o Jego cierpieniach, lecz ignorowali je, trzymając się jedynie tych, które mówiły o Pańskim tysiącletnim panowaniu w chwale, czci i wielkiej mocy. Apostoł wykazał im łączące ogniwo – że śmierć panowała nad rodzajem ludzkim z powodu grzechu, który dziedzicznie przeszedł na wszystkich, zgodnie z Boskim oświadczeniem: „Dusza, która grzeszy, umrze.” Wykazał, że nikt nie mógł być uwolniony z tego stanu bez Odkupiciela. Mesjasz będzie w rzeczywistości panował w Swoim Królestwie, nad światem, lecz przedtem musiało nastąpić odkupienie, wybawienie spod przekleństwa. Następnie przedstawił fakt, że Jezus umarł Sprawiedliwy za niesprawiedliwych, i że Jego zmartwychwstanie było też przez proroków przepowiedziane i konieczne, aby w słusznym czasie dokonał błogosławienia Izraela pod Nowym Przymierzem, a także błogosławienia świata przez Izraela. Wykazał też, że wpierw musi być wybrana klasa współuczestników z Panem w Jego Królestwie i że stanowiący tę klasę muszą okazać swoją godność, przez wydawanie swego życia w Jego służbie. Sumą jego argumentu było: „Ten Jezus, którego wam opowiadam, jest Chrystusem – Mesjaszem.”

Niektórzy z Żydów uwierzyli temu poselstwu i stanęli po stronie Pawła i Syli, ale była ich niezawodnie mniejszość. Przyłączyło się do nich wiele nabożnych Greków i niewiast przedniejszych nie mało. W końcu nastąpiło rozdzielenie. Jak w innych miastach tak i w Tesalonice, „pszenica” musiała być oddzielona od klasy „plew”; pszenica została zebrana do gumna dyspensacji duchowej. Przeniesionymi zostali od Mojżesza do Chrystusa, z Izraela cielesnego do nowego Izraela duchowego, nazwanego biblijnie „Królewskim Kapłaństwem, ludem szczególnym,” dla Boskich zamysłów.

Stosunkowo mało Żydów było w odpowiedniej postawie serca aby przyjąć poselstwo Ewangelii, pozostali zaś byli tym bardziej rozgniewani, ponieważ argumenty Apostoła były za silne dla nich i z powodu, że nie byli pokornymi ale zarozumiałymi i zazdrościli przybyszom, którzy chociaż byli w ich mieście zaledwie kilka tygodni, wywarli znaczne wrażenie na poganach, których oni nie mogli nawrócić do judaizmu.

Nie mając prawdziwych argumentów ani logiki; którą mogliby pokonać argumenty owych misjonarzy, niewierni Żydzi posłużyli się zwykłą szatańską taktyką fałszywych oskarżeń, obelg, nienawiścią, złością itp. Rozniecili poważne zaburzenia w mieście i zebrawszy około siebie burzliwy motłoch naszli dom Jazona, u którego misjonarze gościli. Nie znalazłszy misjonarzy, motłoch, pod dowództwem burzycieli, zabrał Jazona i niektórych braci do przełożonych miasta, wołając: „Oto ci, którzy wszystek świat wzruszyli i tu też przyszli.” Jazon ich przyjął, więc stał się uczestnikiem ich złych czynów. Są to zdrajcy naszego zacnego rządu i Cesarza, albowiem opowiadają innego króla – Jezusa.

Było to oskarżenie prawie takie same, jakim oskarżano Odkupiciela przed starostą Piłatem. Było nieco prawdy w tym oskarżeniu, bowiem Cesarze mieli pretensję nie tylko do władzy cywilnej, ale także tytułowali się „Pontifex Maximus,” czyli głównymi władcami religijnymi. Chociaż królestwo ogłaszane przez Pana Jezusa i Apostołów jest duchowym, niebiańskim królestwem, poselstwo to włącza także myśl, że w słusznym czasie to duchowe niebiańskie panowanie, czyli autorytet rozszerzy się także do spraw ziemskich i Królestwo Chrystusowe będzie na całym świecie – pod wszystkim niebem. Możemy łatwo zrozumieć jak głoszenie takie mogło być przekręcone tak aby miało pozory zdrady, ze światowego punktu zapatrywania; lecz nie mogli mieć takiego usprawiedliwienia Żydzi, że i oni w taki sposób podżegali motłoch, boć oni wiedzieli dobrze, iż wszelkie ich nadzieje narodowe koncentrowały się właśnie na obietnicy takiego królestwa. Jednakowoż pycha i nienawiść zaślepiły ich do takiego stopnia, że i oni w taki sposób podniecali motłoch.

Wcale by nas nie zdziwiło gdybyśmy w niedalekiej przyszłości byli podobnie oskarżeni o zdradę z powodu naszego głoszenia, iż „królestwo miłego Syna Bożego” będzie ustanowione w mocy i chwale; i że to ustanowienie nastąpi w okresie społecznego zamętu i anarchii. Nie zdziwiłoby nas również gdyby fałszywi chrześcijanie (chrześcijanie nie będący w odpowiednim stanie serca aby przyjąć poselstwo teraźniejszej prawdy), byli właśnie tymi, którzy podburzą rzesze i rządców przeciwko nam.

„WSZYSTEK ŚWIAT WZRUSZYLI”

Oskarżenie takie było uczynione przez Żydów. Oni zrozumieli, że zachodzi poważny konflikt między judaizmem i chrześcijaństwem i że gdziekolwiek te dwie idee zetknęły się, nie można było spodziewać się niczego innego jak tylko walki, w której jedna lub druga idea byłaby wywrócona. Podobnie i dziś, niektórzy z tych co są uprzedzeni do prawdy oskarżają nas, posługując się prawie takim samym językiem; a prawdziwość ich twierdzeń trudno byłoby zaprzeczyć w zupełności. Ewangelia Chrystusowa rzeczywiście wytworzyła różnice w systemie żydowskim, jak to obecnie czyni prawda ewangeliczna w chrześcijaństwie. To jest zgodne z tym co powiedział Jezus: „Nie mniemajcie, żem przyszedł dawać pokój na ziemię; nie przyszedłem dawać pokoju ale miecz. […] Nieprzyjaciółmi będą człowiekowi domownicy jego”. Doświadczenia nasze, jak i doświadczenia Apostołów, potwierdzają prawdziwość tego oświadczenia Chrystusa Pana. Niepohamowany konflikt powodowała Ewangelia Chrystusowa. Gdyby jednak Żydzi właściwie pojmowali sprawę, nie potrzebowaliby się tak przejmować, bo wiedzieliby, że stosunkowo mało osób przyjmie poselstwo ewangeliczne – a tych kilku co odeszło nie stanowiłoby dla nich wiele różnicy.

Podobnie sprawa się ma i dziś. Nasi przyjaciele w różnych denominacjach obawiają się, że prawda pozyska ich lud masowo; lecz mylą się. W stosunku do „plew” prawda pociąga tylko małą gromadkę „pszenicy.” Tak było w przeszłości i tak sprawa się ma obecnie przy zakończeniu żniwa tego wieku.

Ów atak na Jazona i innych wierzących nie był dozwolony przez Pana prędzej aż praca krzewienia Ewangelii była dokonana i ci co mieli uszy do słuchania mieli dostateczną sposobność usłyszenia tego poselstwa. Przełożeni Tesaloniki wysłuchawszy oskarżycieli jakoby ta nauka spowodowała im pewne straty, nakazali Jazonowi i innym aby unikali dalszych zaburzeń i uwolnili ich. Paweł i Syla zrozumieli, że ich praca w Tesalonice była ukończona i że oni nie powinni narażać sprawy i wiernych w tym mieście na dalsze spory publiczne. Zadecydowali więc aby w sekrecie, spokojnie opuścić miasto.

„NA KAŻDY DZIEŃ ROZSĄDZALI PISMA”

Następnym przystankiem było miasto Berea, i tam, jak zwykle, wstąpili najpierw do synagogi. Byli mile zdziwieni, że Żydzi w tym mieście byli tak szczerego serca. Czytamy: „A ci byli zacniejsi nad one, co byli w Tesalonice; i przyjęli Słowo Boże ze wszystką ochotą, na każdy dzień rozsądzając Pisma, jeśliby się tak miało” (w. 11). Przeto wielu z nich uwierzyło – tak Żydzi jak Grecy, mężczyźni i niewiasty. Tu zawiera się dobra myśl dla nas wszystkich. Powinniśmy mieć ustalone pojęcie i przekonanie względem Boskiego Słowa, lecz te nie powinny być tak nierozsądne aby nas wstrzymywały od przyjmowania dalszej znajomości z tego samego źródła. Mamy doświadczać duchów – nauk, doktryn.

To jednak nie znaczy abyśmy byli „unoszącymi się każdym wiatrem nauki” (Efez. 4:14). Powinniśmy wiedzieć w kogo uwierzyliśmy i będąc raz przekonanymi, nie powinniśmy łatwo odstępować od właściwie ugruntowanej wiary. Jeżeli jesteśmy upewnieni, że budowaliśmy na opoce określonej w Boskim objawieniu, winniśmy spodziewać się, że jakiekolwiek dalsze światło nie będzie w przeciwieństwie do tego co już otrzymaliśmy i sprawdziliśmy, że jest zgodne z Pismem świętym i z Boskim charakterem. Powinniśmy spodziewać się, że wszelkie dalsze światło ze Słowa Bożego będzie zgodne z podstawą naszej wiary. Cokolwiek usuwałoby lub lekceważyło najgłówniejsze zasady nauk Chrystusowych, powinno być prędko odrzucone.

Gdyby, na przykład, ktoś chciał nas przekonywać, że zostaliśmy usprawiedliwieni przez wiarę w przymierze, powinniśmy to prędko odrzucić i zapewnić takiego, że byliśmy usprawiedliwieni z wiary w kosztowną krew Chrystusową i że zastąpienie krwi przymierzem byłoby usunięciem fundamentu wiary, na którym dotąd budowaliśmy. Podobnie wszelkie nauki ignorujące upadek człowieka, a tym samem ignorujące lub zaprzeczające, że on był stworzonym doskonałym, na wyobrażenie Stwórcy, powinny być odrzucone, ponieważ, jeżeli upadek człowieka jest zapierany, z konieczności zapierano też jest odkupienie i wszystko zbudowane na doktrynie odkupienia. Faktycznie, różne religijne teorie tego świata wymagają bardzo mało myślenia i badania ze strony chrześcijanina, który zbudował swoją wiarę, nie na tradycji ludzkiej ale na Słowie Bożym. Doktryna o Okupie, że Chrystus umarł za grzechy nasze i że dostąpiliśmy przebaczenia przez wiarę w Jego krew i w ten sposób byliśmy pojednani z Bogiem, jest najsilniejszą próbą jakiejkolwiek nowej nauki i próba ta powinna nam prędko wykazać, że dana nauka nie jest z Boga i nie harmonizuje z Boskim planem, którego ośrodkiem jest Krzyż Chrystusowy.

Musimy mieć się na baczności nawet pod względem nauk, które uznają kosztowną krew Chrystusową. Dobre zrozumienie Boskiego planu jest potrzebne a to wymaga codziennego badania Pisma świętego. Nie jest dostatecznym, że przeczytaliśmy przygotowane przez Boga dzieła pomocnicze. Nie trzeba zapominać, że nasza pamięć jest zwodnicza i że gdy nie odświeżamy Słowem Bożym swej pamięci możemy łatwo stracić niektóre ogniwa prawdy i narazić się na ataki onego przeciwnika.

NACISKANI W KAŻDYM MIEŚCIE

Jeżeli owi misjonarze Krzyża byli gorliwymi i czynnymi, takimi byli również słudzy błędu. Żydzi w Tesalonice dowiedzieli się, że ci misjonarze byli w Berei, więc zaczęli rozniecać spory i zamieszanie pomiędzy ludem. Misjonarze doszli więc do konkluzji, iż to było dla nich znakiem aby szli dalej. Warto zastanowić się, jaką naukę możemy wyciągnąć z tego dla siebie. Winniśmy zawsze czuwać i upatrywać za Pańskim opatrznościowym kierownictwem, i chociaż nie mamy uciekać od prześladowań w zwykłem znaczeniu tego słowa, jednak możemy usunąć się gdy prześladowanie jest nieuniknione i zdaje się wskazywać, że Pan ma dla nas pewną służbę w innym zakresie i miejscu. Pan powiedział: „Gdy was będą prześladować w tym mieście, uciekajcie do drugiego”. Wobec prześladowania w Beret, Paweł udał się następnie do Aten, dokąd później udali się za nim Syla i Tymoteusz.

„W SERCU SKŁADAM WYROKI TWOJE”

Złoty tekst uprzytomnia nam, że Słowo Boże jest nie tylko naszym przewodnikiem do rozpoznania Pana, ale jest ono również konieczne dla nas już po naszym znalezieniu Pana, po wejściu do Boskiej rodziny i po naszym spłodzeniu z Ducha świętego. Co więcej, potrzeba nam coś więcej aniżeli tylko znać Biblię i oceniać jej nauki. Prawdy jej musimy przyjąć do naszych serc. Są pewne sprawy, które stanowią podłoże Boskiego zakonu i jego wszystkich reguł względem nas i sprawy te nie od razu mogą być zrozumiane. Dzień po dniu, w miarę jak badamy prawdę i rozmyślamy o Boskim zakonie we dnie i w nocy, dochodzimy do jaśniejszego zrozumienia wielkich zasad prawdy – sprawiedliwości, miłości i mądrości – jakie są podstawą Boskiego rządu. W miarę jak dochodzimy do takiej postawy serca i umysłu, poznajemy Boga, nie tylko w znaczeniu oceny Jego chwalebnego charakteru, ale w znaczeniu, że uczymy się stosować do tych zasad w naszych czynach, słowach i myślach. Kto nie dochodzi do takiej serdecznej oceny Boskich zarządzeń, będzie niezawodnie grzeszył przeciwko Panu, nie zachowa swego przymierza ofiary a więc i nie dostąpi najwyższej nagrody, o ile w ogóle uznany będzie godnym wiecznego żywota na jakimkolwiek poziomie.

Starajmy się więc nie tylko badać Pismo święte aby dochodzić do intelektualnej oceny Boskiego charakteru ale wnikajmy w te zasady sercem. Zaznajamiajmy się z tymi zasadami Boskiego rządu, abyśmy mogli być w coraz większej zgodzie z tymi zasadami – w zupełnej harmonii z naszym Stworzycielem i z Jego wymaganiami!

====================

— 1 czerwca 1909 r. —