R4616-167 W czym uczestniczy Kościół z Chrystusem

Zmień język

::R4616 : strona 167::

W czym uczestniczy Kościół z Chrystusem

Krótko mówiąc Kościół wezwany jest specjalnym zaproszeniem do „wysokiego powołania”, wysokiego stanowiska – teraz, aby cierpieć z Chrystusem, aby w słusznym czasie mógł także z Nim królować. To cierpienie z Chrystusem nie jest cierpieniem za grzechy, jakie niekiedy popełniamy, albowiem Chrystus nigdy nie cierpiał w taki sposób. Jeżeli z Nim cierpimy to cierpienia nasze muszą być cierpieniami dla sprawiedliwości i wydawaniem naszego życia w służbie dla sprawiedliwości. Cierpienia Chrystusowe były ofiarniczymi cierpieniami, przeto jeżeli mamy uczestniczyć w Jego cierpieniach, cierpienia nasze muszą być również ofiarnicze.

Uczestniczymy z Chrystusem także w spłodzeniu Duchem Świętym i uczestniczyć będziemy również w Jego zmartwychwstaniu, jeżeli, jak mówi to Apostoł, wiernymi będziemy w cierpieniu z Nim, wiernymi w sprawie uczestniczenia w Jego śmierci; „albowiem jeźliśmy z Nim umarli z Nim też żyć będziemy, jeźli [z Nim] cierpimy z Nim też królować będziemy” (2 Tym. 2:11,12).

Obserwując tę sprawę z punktu Pisma Świętego zauważamy, że ono niekiedy mówi o Chrystusie i Kościele obrazowo jako o wielkim Kapłanie, którego Głową jest Jezus a ciałem Kościół składający się z poświęconych, ofiarowanych członków, zaś „Wielkie Grono”, pozafiguralny dom Lewiego, będą sługami tegoż Kapłana. Niekiedy Pismo święte mówi o Kościele jako o kapłaństwie, a Chrystus Jezus przedstawiony jest jako Głowa tegoż kapłaństwa. We wszystkich tych obrazach wyrażona jest myśl, że Kościół w pewnym znaczeniu uczestniczy z Panem w Jego dziele. Apostoł Paweł określa to, że „Jednym chlebem, jednym ciałem wiele nas jest” – wszyscy członkowie są uczestnikami tego jednego chleba i jednego ciała (1 Kor. 10:17). Łamanie tegoż chleba, które najprzód zostało dokonane na Panu naszym Jezusie, trwa nadal w tych, co są przyjmowani za Jego członków, w tych, co strzegą swych serc nade wszystko (Przyp. 4:23).

W sprawie pojednania za grzech, „byliśmy dziećmi gniewu jako i drudzy” (Efez. 2:3), a przeto nie mieliśmy nic takiego czym moglibyśmy dokonać odkupienia bądź samych siebie, bądź kogokolwiek innego. Byliśmy więc w zupełności zależni od Boskiego zarządzenia w Chrystusie Jezusie Panu naszym, „który dał Samego Siebie na okup za wszystkich” (1 Tym. 2:6). My, przeto nie mamy w sobie nic takiego, co by miało jakąkolwiek wartość lub zasługę w tymże okupie, lecz gdy Jezus udziela nam cząstkę zasługi Swego okupu, czyli gdy nam to przypisuje i gdy na tej podstawie, że poświęciliśmy się i że Jezus stał się naszym Orędownikiem, Ojciec przyjmuje nas za członków ciała Chrystusowego, stajemy się w ten sposób członkami Odkupiciela, ponieważ Jego dzieło odkupienia nie jest jeszcze uzupełnione, Jezus w rzeczywistości złożył okup, lecz dotąd nie zastosował go jeszcze za wszystkich. Nie mieliśmy absolutnie nic do czynienia z tą sprawą w czasie, gdy okup był złożony, lecz jesteśmy utożsamieni z naszym Panem zanim ten okup zostanie zastosowany za świat. Tyle więc udziału mamy w dziele okupu, ponieważ słowo „okup” obejmuje w sobie myśl nie tylko tego dzieła, które Jezus już dokonał w przeszłości, ale także całej procedury aż do końca Tysiąclecia. Odkupić znaczy nie tylko kupić, ale otrzymać, czyli przywrócić rzecz kupioną. Nie mamy nic do czynienia z zapłaceniem ceny, która była okupem, lecz mamy coś do czynienia i jesteśmy zaliczeni z Nim (Chrystusem), co się tyczy dzieła przywrócenia tego, co zostało kupione Jego zasługą. To przywrócenie, czyli podniesienie ludzkości, w zupełnym znaczeniu tego słowa, zajmie cały Wiek Tysiąclecia i to będzie odkupieniem ludzi, czyli przywróceniem ich ponownie do życia i doskonałości: jako czytamy: „Z ręki grobu wybawię ich, od śmierci wykupię ich” (Oz. 13:14). Cena okupu została na ten cel złożona już około 1900 lat temu, lecz ludzkość nie została jeszcze wykupiona z grobu i nie będzie wykupiona prędzej, aż zostanie przebudzona w Tysiącleciu. Wtenczas, gdy ludzkość będzie stopniowo podnoszona ze stanu grzechu i śmierci, zupełny zamiar i cel tegoż okupu będzie w procesie dokonywania, a ponieważ Kościół będzie miał udział w tym dziele, przeto w tym znaczeniu Kościół będzie utożsamiony z dziełem wykupienia, czyli z dziełem wybawienia. Jak było to przedstawione w „ofierze za grzech” zasługa właściwie wypływa z Onego wielkiego Arcykapłana, którym jest Jezus i ta zasługa jest przekazana Kościołowi, czyli ciału Chrystusowemu, nie jako odosobnionego od Niego, ale jako członkowie Jego Samego. Jezus nie traktuje nas jako coś osobnego od Siebie, On tylko dodaje do Siebie tych członków i gdy tylko jesteśmy usprawiedliwieni przez Jego zasługę i przyjęci od Ojca jako członkowie Jego ciała, stajemy się członkami Tego Wielkiego Arcykapłana, który ma wielkie dzieło do wykonania. Gdy zasługa, która była przypisana nam i każdemu członkowi domu wiary, będzie gotowa do dyspozycji po raz drugi, wszystkie członki ciała Chrystusowego będą uczestnikami w tym zastosowaniu Jego ofiary, w kropieniu Nowego Przymierza.

Obecne zaproszenie naszego Pana jest, aby pić z Nim Jego „kielich”, aby uczestniczyć w tymże kielichu. To jest krew nowego przymierza, Jego krew, „przelana za wielu na odpuszczenie grzechów,” z której wszyscy mamy pić i cały wiek Ewangelii przeznaczony jest na to, aby wyszukać odpowiednią liczbę tych, co skorzystają z tego zaproszenia zgodnego z planem Ojca i którzy są gotowi pić z tego kielicha i być ochrzczeni w śmierć Chrystusa.

====================

— 15 maja 1910 r. —