R4644-219 Studium biblijne: Wyznawanie Syna Bożego

Zmień język 

::R4644 : strona 219::

Wyznawanie Syna Bożego

— 17 LIPCA — Mat. 16:13-28 —

Złoty tekst: „Tyś Jest Chrystus, On Syn Boga Żywego”

Nasz Mistrz mądrze i skromnie unikał obwieszczania swej wielkości. Pozwalał przemawiać swym czynom, które oznajmiały uczniom, że wyszedł od Ojca i że przez dokonywania cudów, a szczególnie przez swe nauczanie, jest palcem Boga oraz Jego rzecznikiem. Jan Chrzciciel został posłany w roli Jego zwiastuna. To on oznajmił, że Jezus jest „barankiem, który gładzi grzech świata”. On też oświadczył, że Mistrz tak bardzo go przewyższał, iż nie czuł się godzien nawet się schylić, by rozwiązać rzemyk Jego sandała.

Po udzieleniu Jezusowi świadectwa, w którym Jan stwierdził: „Tenci jest” i oznajmił, że widział ducha świętego zstępującego na Jezusa jako gołębica, co było danym mu znakiem, przez który mógł rozpoznać mesjaństwo Jezusa, przyszedł czas dla Mistrza, by zwrócić na siebie uwagę swych naśladowców. Jan został wtrącony do więzienia i następnie ścięty. Wypełniło się prorocze świadectwo Jana o Jezusie, gdy mówił: „On musi rość, a mnie musi ubywać” (Jan 3:30). Misja Jezusa z każdym dniem stawała się coraz bardziej sławna, a ci, którzy jeszcze niedawno rozmawiali o Janie, teraz pytali o Jezusa, czy był prorokiem posłanym przez Boga, a może nawet Mesjaszem. Czy władcy zdawali sobie sprawę, że może On być Mesjaszem? Z pewnością „nikt tych cudów czynić nie mógł, które On czynił, jeśliby Bóg z nim nie był” (Jan 3:2) w pewien szczególny sposób.

„A WY, KIM MNIE BYĆ POWIADACIE”

Nasz Pan najpierw zapytał o ogólną opinię ludzi na Jego temat. Interesował się tym nie z powodu własnej niewiedzy, ale żeby usłyszeć te opinie z ust apostołów. Odpowiedzieli, że niektórzy uważają Go za Jana Chrzciciela, inni – za proroka. Poglądy pogańskie powoli torowały sobie drogę wśród Żydów. W odpowiedziach tych pobrzmiewa całkowicie niebiblijna nauka o reinkarnacji. Wszystkie one były, rzecz jasna, błędne, gdyż wszyscy prorocy pomarli i nie mogli ponownie się pojawiać aż do zmartwychwstania. Wtedy Pan skierował pytanie wprost do swych wybranych naśladowców: „A wy kim mię być powiadacie?” Odważny Piotr jako rzecznik całej grupy natychmiast odpowiedział: „Tyś jest Chrystus [Mesjasz], on Syn Boga żywego”. To była odpowiedź, która powinna była zostać udzielona. Była to prawda, jednak nasz Pan ociągał się z jej przedstawieniem, ponieważ było lepiej, by pojawiła się w wypowiedzi Jego naśladowców, a dopiero potem uzyskała Jego aprobatę. W odpowiedzi powiedział Piotrowi: „Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jonaszowy! bo tego ciało i krew nie objawiły tobie, ale Ojciec mój, który jest w niebiesiech”.

Nie chodziło o to, że św. Piotr otrzymał jakieś szczególne widzenie, ale ten wielki duchowy fakt, który odtąd znalazł się pod rozwagą, mógł zostać słusznie doceniony jedynie przez tych, którzy otrzymali szczególną Bożą łaskę. Doprawdy jest to oczywiste, że ta sama zasada działa nadal, gdyż czytamy: „Żaden do mnie przyjść nie może, jeśli go Ojciec mój, który mię posłał, nie pociągnie. Nasze pierwsze pociągnięcie i powołanie pochodzi od Ojca i prowadzi do momentu, w którym poświęcamy się, by czynić Jego wolę i otrzymać ducha przysposobienia do rodziny Bożych dzieci. Następnie zaczynamy chodzić do szkoły Chrystusowej, by się od Niego uczyć. Nauczmy się tego, że szczególne błogosławieństwa wiążą się nie tylko z wiarą w Chrystusa, ale przede wszystkim z faktem wyznawania Go wobec innych osób.

ŚW. PIOTR – SKAŁA – KLUCZE

Odpowiedź naszego Pana udzielona Piotrowi, czytana w duchu języka greckiego, brzmi: „Tyś jest kamień, a na tej opoce zbuduję kościół mój”. Opoką, na której miał zostać wzniesiony Kościół, było wyznanie św. Piotra. Sam Piotr nie był skałą, lecz jednym z żywych kamieni, zbudowanych na skale prawdy. Ten sam Apostoł tak pięknie objaśnia tę całą sprawę, zapewniając nas, że wszyscy poświęceni wierzący są żywymi kamieniami w świątyni Bożej, której fundamentem i narożnym kamieniem jest Chrystus, na którym jesteśmy wybudowani przez działanie ducha świętego (1 Piotra 2:4-7).

Wyrażenie: „Na tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy piekielne [Hadesu] nie przemogą go” bywa często błędnie rozumiane. Bramy piekła nie są bramami jakiegoś miejsca tortur ani też bramami czyśćca. Po grecku jest tam napisane o „bramach Hadesu”, zaś Hades oznacza stan śmierci. Słowa te mogłyby zostać poprawnie przetłumaczone: „Bramy grobu go nie przemogą”. Inaczej mówiąc: Chrystus Jezus zaprasza Kościół do tego, by z Nim umarli, by mieli udział w Jego ofierze i śmierci. I choć wydaje się, że bramy Hadesu jednak przemogły Kościół, lud Boży, przez przeszło osiemnaście stuleci, to jednak mamy zapewnienie, że nie zawsze będą nad nim przeważać. Mistrz zapewnia, że przez swą śmierć stał się Panem wszystkiego i że posiada klucze śmierci i Hadesu. Ma On prawo otwarcia Hadesu, grobu, i wywołania z niego wszystkich, którzy do niego zstąpili. Zapewnia nas też, że „wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos jego i pójdą…”

Tym niemniej przez wszystkie te wieki trzeba było mieć wiarę, by uwierzyć, że przez umieranie z Chrystusem Jego naśladowcy będą z Nim żyli – że mając udział w Jego śmierci, otrzymają też udział w Jego zmartwychwstaniu do chwały i czci związanej z boską naturą. Tak więc słowa naszego Pana oznaczają, że nastąpi zmartwychwstanie z grobów, a skoro Kościół ma być „niejakimi pierwiastkami stworzenia jego”, „pierwiastkami Bogu” (Jak. 1:18; Obj. 14:4), jego zmartwychwstanie oznacza także pośrednio podźwignięcie ludzkości, otwarcie grobów dla każdego członka ludzkiej rodziny.

Wręczenie św. Piotrowi „kluczy” Królestwa nie ma nic wspólnego z ryglami i zamkami niebios, nad którymi św. Piotr miałby mieć dozór. Kościół jest w obecnym czasie Królestwem Niebieskim w fazie przygotowawczej, w stanie zarodkowym, a św. Piotr otrzymał przywilej zapoczątkowania pracy Kościoła Wieku Ewangelii. Otwarł on drzwi dla Żydów w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy jako rzecznik Pański ogłosił znaczenie błogosławieństwa Pięćdziesiątnicy oraz nadziei, które stały się dostępne dla każdego Żyda stającego się indywidualnie członkiem Chrystusa. Drugiego „klucza” użył, by udostępnić te same przywileje Królestwa poganom wtedy, gdy zwrócił się do niego Korneliusz, pierwszy nawrócony poganin, by mógł zostać przyjęty, a św. Piotr wykonał względem niego tę usługę. Głosząc Ewangelię Korneliuszowi oraz chrzcząc go w Chrystusa, otwarł on drzwi dla pogan, tak jak przepowiedział to nasz Pan w słowach rozważanych wersetów.

Upoważnienie dane św. Piotrowie, zgodnie z którym wszystko, co miał związać na ziemi, miało być także związane w niebie, a co rozwiąże na ziemi, zostanie rozwiązane także w niebie, otrzymali także inni apostołowie (zob. Mat. 18:18). Nie oznacza to oczywiście, że Pan przekazał wszystkie sprawy św. Piotrowi i uczynił go panem nieba i ziemi. Nie zostali też w ten sposób uhonorowani pozostali apostołowie. Oznacza to po prostu, że Bóg zamierzył użyć apostołów i w taki sposób podtrzymywał ich ręce we wszystkich sprawach, że cały Kościół mógł mieć do nich zaufanie i uznać ich nauki jako Boże. Jeśli oświadczyli oni, że niektóre przykazania dane pod Zakonem żydowskim nie były wiążące dla chrześcijan, to musimy uznać ich decyzję za słuszną i że również w niebie w taki właśnie sposób została uznana ich decyzja lub zmiana. Jeśli zaś ogłosili jakąś doktrynę czy naukę, to musimy przyjąć, że jest ona wiążąca i tak pewna jakby została ustanowiona w niebie. Innymi słowy, musimy uznawać apostołów za nieomylnych rzeczników Bożych.

Czas na ogłoszenie, że Jezus był Mesjaszem, nadszedł dopiero po Jego śmierci i zmartwychwstaniu. W istocie, Jego mesjaństwo datuje się od zmartwychwstania. Pragnął On, by Jego uczniowie rozpoznali Go we właściwy sposób. Dlatego też tłumacząc im zagadnienie swej zbliżającej się śmierci i zmartwychwstania, nie życzył sobie, by ogłosili to światu przed właściwym czasem. Św. Piotr uradowany prawdopodobnie pochwałą Pana z poprzedniej wypowiedzi, przyjął na siebie rolę nauczyciela względem tego, co właśnie wyznał – że jest On Mesjaszem. I tutaj popełnił błąd. Kierując się zapewne sympatią, namawiał Mistrza, by nie myślał o żadnych krokach, które mogłyby doprowadzić do śmierci, lecz raczej, by rozważał, jak osiągnąć powodzenie i ziemską popularność. Tutaj jednak spotkał się z reprymendą. Pan rzekł mu: Jesteś moim nieprzyjacielem, Piotrze, gdy w ten sposób się do mnie zwracasz. Czyniąc to, usiłowałbyś odwieść mnie od wykonania woli mojego Ojca, powstrzymać mnie od picia kielicha, który mój Ojciec dla mnie nalewa. Twoja rada jest zgodna z tym, co doradziłby mi świat, ale nie Bóg.

Tak też naśladowcy Jezusa muszą czasami opierać się swym przyjaciołom, którzy w podobny sposób udzielają im porad przeciwnych woli Boga, Jego Słowu i Jego opatrzności. Nie należy ich do tego zachęcać ani też udawać się za ich wskazówkami. Wymagają oni skarcenia ze strony współuczniów, tak jak wymagał tego św. Piotr.

Słowa Piotra dały Mistrzowi okazję do zwrócenia uwagi swych naśladowców na warunki uczniostwa. Nie tylko sam Mistrz musiał cierpieć, ale także i Jego naśladowcy. Taka droga przewidziana była dla każdego i ktokolwiek chciałby od niej się oddalić, straciłby nadzieję wiecznego życia. Kto zaś weźmie swój krzyż i będzie naśladował Mistrza aż do śmierci, zapewni sobie udział w życiu wiecznym na niebiańskim poziomie. Jego uczniowie już wcześniej obiecali oddać swe ziemskie życie, a wycofanie się z tego zobowiązania po to, by osiągnąć światowe korzyści, oznaczałoby dla nich utratę duszy, utratę życia. Nie dotyczy to jednak świata w ogólności, lecz wyłącznie Kościoła powołanego, by stać się wybranym Królewskim Kapłaństwem.

Następnie zapewnił On ich o swoim powtórnym przyjściu, że przybędzie w chwale Ojca ze świętymi aniołami (posłańcami), już nie jako człowiek, nie jako ofiara. W czasie Jego powtórnego przyjścia wynagrodzi On wszystkich swych naśladowców według stopnia wierności każdego z nich. Zakończył On wzmianką na temat nadchodzącego Królestwa, zapewniając, że niektórzy z nich doznają naocznej demonstracji Jego przyszłej mocy i chwały, zanim umrą. Omówimy to w naszych kolejnych rozważaniach.

====================

— 1 lipca 1910 r. —