R4657-248 Czy śmierć jest zginięciem?

Zmień język 

::R4657 : strona 248::

Czy śmierć jest zginięciem?

Iskra życiowej energii dana przez Boga Adamowi, która z kolei przeszła też na jego potomstwo, a stracona została tak dla niego jak i dla wszystkich jego dzieci przez jego akt nieposłuszeństwa, ulatnia się z każdego człowieka przy jego śmierci, zupełnie tak samo jak z każdego stworzenia niemego, czyli zwierzęcia. Jednakże słowo „życie” lub „żywot”, tak jak one używane są w wielu razach, nie określają samej tylko iskry zwierzęcej energii, ale są synonimem duszy, czyli istoty.

W Boskim zamyśle i zarządzeniu, poszczególna istota ludzka nie ulega zniszczeniu przy śmierci, ponieważ Bóg przygotował dla niej przyszłość. Jednak, gdy człowiek umiera to istota obdarzona czuciem, świadomością życia, cierpień, radości i wszelkich doświadczeń, przestaje egzystować. To, że nie ulega zniszczeniu, czyli nie ginie w zupełności twierdzimy na tej podstawie, że Bóg Stwórca, który zapoczątkował te ludzkie istoty zapewnił, że w wypadku Adama i jego dzieci, On przygotował Odkupiciela, przez którego wszyscy, którzy zechcą będą mogli być podniesieni do stanu, w jakim był człowiek przed wydaniem na niego wyroku śmierci. Ci, co nie uznają Boga i Jego wszechmocy, nie przyjmują Jego obietnicy zmartwychwstania przez zasługę okupowego dzieła Chrystusowego, mogą w swoim przekonaniu wyrażać się o umarłych, że są wygładzeni tak zupełnie, jak wygładzone są martwe zwierzęta; i takim też jest pogląd agnostyków; lecz wierzący, poinformowani przez Boga o Jego zamiarach w Chrystusie, o przywróceniu umarłych i daniu im sposobności wiecznego żywota, patrzą na tę sprawę z tego samego punktu zapatrywania jak widział ją Pan nasz Jezus, gdy powiedział: „A Bóg ci nie jest Bogiem umarłych, ale żywych; bo jemu wszyscy żyją” (Łuk. 20:38) – to znaczy, że Bóg mając w zamiarze wzbudzić ich, mówi o obecnym stanie śmierci Adamowej, jako o chwilowym zawieszeniu życia a nie, jako o wygładzeniu.

CZY CHRYSTUS BYŁ WYGŁADZONY W OKRESIE JEGO ŚMIERCI?

Ktoś mógłby zapytać: Czy istota naszego Pana nie była zniszczona, wygładzona od czasu Jego śmierci aż do zmartwychwstania? Pismo Św. mówi, że człowiek Chrystus Jezus dał Samego Siebie na Okup za wszystkich. Mówi także, iż „Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism” i że „był pogrzebiony, a iż zmartwychwstał dnia trzeciego według Pism” (1 Kor. 15:3, 4). Nie rozumiemy jednak, że Ten, co zmartwychwstał był taki sam we wszystkich szczegółach jak Ten, który umarł. On „umartwiony będąc [zabity] ciałem, ale ożywiony [wzbudzony od umarłych dnia trzeciego istotą duchową] duchem” (1 Piotra 3:18). Dlatego w wypadku naszego Pana, sprawa ta może być rozważana z dwóch punktów widzenia, a mianowicie: On umarł w ciele, jako człowiek; i jako człowiek On nigdy ponownie do życia nie powstał i nie powróci; On nigdy Sam nie zamierza korzystać z przymiotów człowieczeństwa. Wzbudzony został od umarłych, jako istota duchowa – „Aleć Pan jest tym Duchem” (2 Kor. 3:17) – i ten chwalebny Duch, którego „Bóg nader go wywyższył, i darował mu imię, które jest nad wszystkie imię” (Filip. 2:9) jest Tym, który ostatecznie ma błogosławić cały świat; ma autorytet, aby dokonać tego wielkiego dzieła w słusznym czasie.

Władza i autorytet do tego spoczywają w fakcie Jego ofiary człowieczeństwa, które Jezus złożył w śmierci, ma ostatecznie być udzielona Adamowi i jego rodzajowi, zgodnie z orzeczeniem Apostoła: „Bo ponieważ przez człowieka śmierć, przez człowieka też powstanie umarłych” (1 Kor. 15:21); a także: „Albowiem jako w Adamie wszyscy umierają, tak i w Chrystusie wszyscy ożywieni będą” (1 Kor. 15:22) – wszyscy, którzy przyjdą do społeczności i harmonii z Bogiem, przez Chrystusa, w Tysiącleciu.

Ci, którzy obecnie są członkami Kościoła, Ciała Chrystusowego, mają już teraz przypisaną zasługę Jego ofiary na przykrycie ich niedoskonałości i zmaz, aby mogli stawić się ofiarą przyjemną Bogu i świętą w Jego oczach, by cierpiąc z Panem teraz, mogli być uznani za godnych królowania z Nim w przyszłości.

Widzimy, iż Boskim zarządzeniem było, aby Pan nasz Jezus Chrystus ofiarował Swoją ludzką naturę, na co On dobrowolnie zgodził się i stawił Samego Siebie na ofiarę przy Jordanie, gdzie był ochrzczony. Od tego czasu On, jako człowiek uznany był, jako umarły tak przez trzy i pół roku Swej misji jak i przez owe trzy dni w grobie. Był On umarłym, na ile to tyczyło się Jego ziemskiego życia, ponieważ On życie to oddał, odstąpił, wyrzekł się go. W chwili, gdy Jezus uczynił to poświęcenie, Bóg dał Jemu Ducha Świętego i Pismo Święte wyjaśnia, że to pomazanie Go Duchem Świętym było spłodzeniem z Ducha do nowego życia, że nowe życie zostało tam poczęte. W wypadku naszego Pana, to nowe życie rozwijało się przez trzy i pół roku.

Z członkami Ciała Chrystusowego sprawa ma się podobnie. Od chwili ich poświęcenia się i spłodzenia Duchem Świętym, to nowe życie rozwija się i postępuje naprzód. Różnica chyba jest tylko w tym, że w wypadku naszego Pana, ten rozwój nowego życia, ten wzrost w łasce i w znajomości był szybszy; On, jako Nowe Stworzenie, rozwijał się prędzej od nas, bo lepiej poddawał się potrzebnym próbom i doświadczeniom będąc doskonałym, podczas gdy my, jako cieleśnie niedoskonali, mamy różne przeszkody i trudności.

Jednakże tak jak prawdą jest z nami, że Nowe Stworzenie wzmaga się w proporcji jak stare zamiera, podobnie rzecz się miała z Panem Jezusem. Z każdą próbą i z każdym zwycięstwem, On udoskonalał się jako Nowe Stworzenie; dochodził coraz bliżej do onego wzoru, któryby Ojciec mógł uznać w Onym wielkim Arcykapłanie i Głowie Nowego Stworzenia, aż przy Swej śmierci powiedział: „Wykonało się” (Jana 19:30). Jego ofiara ciała skończyła się i to życie, które On stawił w ofierze przez trzy i pół roku przedtem i które już wtedy poczytane było za skończone, istotnie skończyło się na krzyżu. Nowe Stworzenie nie zostało przywiedzione do życia, czyli narodzone prędzej, aż przy zmartwychwstaniu, trzeciego dnia; lecz w Boskim planie, w Jego oczach ono było i „nie było możliwym, aby On był zatrzymany w śmierci”. Cała ta sprawa była w zgodzie z Boskim planem. Ponieważ był On zrodzonym, gdy powstał z martwych dnia trzeciego, wiec musiał być poprzednio spłodzonym do tego zrodzenia, i to spłodzenie było, jak to już zauważyliśmy przy Jordanie, kiedy to Duch Święty zstąpił na Jezusa w postaci gołębicy.

Wracając do pierwszego pytania zaznaczamy więc, że są dwie strony rozpatrywania tej sprawy i ignorowanie którejkolwiek z nich, byłoby rzeczą niemądrą. Z jednej strony zapatrywania, nasz Pan cieleśnie umarł, stracił ową iskrę życia i wszelką świadomość istnienia, tak zupełnie i kompletnie jak tracą ją inni przy zgonie i jak traci je każde niższe stworzenie. Jednakowoż punkt najważniejszy tyczy się Jego duszy, czyli istoty. Jezus nigdy nie stracił prawa do życia; a gdy ofiarował Swoje życie na śmierć, Ojciec dał Mu nowe życie i w tej nowości żywota On żył przez te trzy i pół roku Swej misji. To Nowe Stworzenie liczyło się, jako żywe z Boskiego punktu zapatrywania, jak to przedstawione było w figurze, w Najwyższym Kapłanie ofiarującym kadzidło w Świątnicy.

Tak samo sprawa się ma z Pańskimi naśladowcami. Liczą się oni, jako powstali z Nim w chwili ich poświęcenia i spłodzenia Duchem Świętym. Nie tylko uznani są za umarłych z Nim, ale też, jako wzbudzeni z Nim, przez wiarę i działanie mocy Bożej. Gdybyśmy stracili wiarę w działanie tej mocy Bożej, to znaleźlibyśmy się w tym samym miejscu, co ludzie tego świata, bo oni ignorują tę moc. Naszym zadaniem jest utrzymać się na tym stanowisku wiary i gdy uznajemy fakt, co do istotnej iskry życia i zamierania, powinniśmy też uznawać Słowo Boże i jak Bóg uważa wiele rzeczy; których nie ma, jakby już były, tak i my powinniśmy to rozumieć i uznawać.

— 1 sierpnia 1910 —