R4919-424 Nie czyń niczego, czym twój brat się gorszy

Zmień język 

::R4919 : strona 424::

Nie czyń niczego, czym twój brat się gorszy

„Dobrać jest, nie jeść mięsa i nie pić wina, ani żadnej rzeczy, którą się brat twój obraża albo gorszy albo słabieje” – Rzym. 14:21

Apostoł, pisząc te słowa, nie miał wcale na myśli, żeby ograniczać wolność ludu Bożego. W innym miejscu mówi, że Chrystus uczynił nas wolnymi. Jednak zwraca on również uwagę na to, że chociaż mamy wolność czynić wszystko, co nie jest grzeszne i nie działa na naszą szkodę, to częścią naszego przywileju i umowy z Panem jest to, aby wstrzymywać się od wszystkiego, co mogłoby przynieść szkodę innym. Powinniśmy także dążyć do regulowania naszego życia tak, by być raczej pomocą dla drugich i nie używać posiadanej przez nas wolności na dogadzanie własnemu ciału i zaspokajanie własnych potrzeb. Jesteśmy przedstawicielami sprawiedliwości i odpowiednio do tego powinniśmy się obchodzić z drugimi. „Dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary” – Gal. 6:10.

W naszym tekście apostoł nie odnosi się do sprawy, w której występuje zaledwie różnica zdań dotycząca jedzenia mięsa lub warzyw. Tego rodzaju kwestię każdy powinien rozsądzić indywidualnie. Jeżeli ktoś zauważy, że jedzenie mięsa mu szkodzi, to powinien się od niego wstrzymywać. Jeżeli jednak zorientuje się, że jedzenie mięsa przynosi mu korzyści, to powinien z tego korzystać. Myśl apostoła dotycząca jedzenia mięsa odnosiła się do pewnych religijnych przekonań. W jego czasach ludzie mieli w zwyczaju spożywać mięso ofiarowane bałwanom. Żaden Żyd nie jadł takiego mięsa. Z chrześcijaninem rzecz się miała inaczej. On rozumiał, że obracanie mięsa przed drewnianym bałwanem itp. nie mogło mieć na mięso żadnego wpływu. Dalej apostoł wykazuje, że w niektórych wypadkach jedzenie mięsa ofiarowanego bałwanom byłoby grzechem.

Apostoł miał na myśli, że nasze sumienie jest najważniejszą rzeczą, z którą musimy sobie radzić i której zawsze powinniśmy słuchać. Brat, który gwałciłby czyjeś sumienie przez jedzenie mięsa, byłby dla niego obrażeniem i czyniłby mu krzywdę. W ten sposób silniejszy brat krzywdzi słabszego i właśnie to miał na myśli apostoł. W przypadku, kiedy brat nie miałby takiej znajomości jak my, to nie tylko nie powinniśmy gwałcić jego sumienia, lecz nie powinniśmy nawet pozwalać, żeby nasz wpływ mógł być niedobry dla jego sumienia.

W podobnym wypadku, byłoby właściwe z naszej strony, żeby wyjaśnić słabszemu bratu sprawę z naszego punktu widzenia. Takie działanie nie byłoby łamaniem jego sumienia, ale ćwiczeniem go. Gdyby potem jadł on takie mięso bez żadnego obrażenia – bez żadnych wyrzutów sumienia – to oznaczałoby to, że uczyniliśmy z niego mocniejszego brata. Takie działanie powinno być na jego korzyść. Apostoł namawia nas, abyśmy mieli na względzie dobro naszych braci.

ZAPARCIE SAMEGO SIEBIE DLA DOBRA DRUGICH

Święty Paweł przedstawia tutaj obszerną zasadę zapieranie samego siebie dla dobra drugich – zasadę, która głównie dotyczy Kościoła, ale oprócz niego, również odnosi się do świata. On stosuje tę zasadę nie tylko do religii i jedzenia mięsa ofiarowanego bałwanom, lecz rozszerza ją znacznie dalej, mówiąc: „Dobrać jest nie jeść mięsa i nie pić wina ani żadnej rzeczy, którą się brat twój obraża albo gorszy albo słabieje”.

Mogą się znaleźć niektórzy słabi braci, dla których wino może być wielką pokusą i sidłem. Chociaż w Piśmie Świętym nie ma żadnego zakazu odnoszącego się do picia wina i chociaż apostoł zalecał Tymoteuszowi picie wina z powodu jego słabego żołądka, to niemniej jednak apostoł napomina nas, że nasza wolność powinna być ograniczana odpowiednio do naszego otoczenia. Wiemy, że w tamtych czasach używano znacznie więcej wina niż czyni się to obecnie, a w Europie jest ono częściej spożywane niż w naszym kraju. Niemniej jednak, wiemy że obecnie alkohol wywiera gorszy wpływ na układ nerwowy niż to było kiedyś, ponieważ rasa ludzka jest obecnie o wiele słabsza niż to było za dni naszego Pana.

Kiedy w tej sprawie nie groziło żadne szczególne niebezpieczeństwo, nasz Pan i apostoł wydawali się używać tych rzeczy z umiarem. Oni również zalecali umiarkowanie – „Przetoż lub jecie lub pijecie lub cokolwiek czynicie, wszystko ku chwale Bożej czyńcie” (1 Kor. 10:31). Nie możemy używać naszej wolności w sposób, który w jakimkolwiek znaczeniu gorszyłby brata. Lud Pański musi posiadać miłość, aby być gotowym poświęcić samozadowolenie dla dobra drugich.

Na ile możemy zauważyć, pijaństwo jest jednym z najgorszych rodzajów zła, jakie trapi ludzkość w obecnym czasie. Wielu jest tak słabych z powodu upadku i dziedziczności, że są jednocześnie całkowicie niezdolni, żeby oprzeć się temu nałogowi. Czy więc to za wiele mówić tym, którzy poświęcili swoje życie Panu, sprawiedliwości i błogosławieniu innych, że powinni w tej sprawie zapierać samych siebie i w ten sposób składać swoją wolność i przywileje dla dobra braterstwa i świata w ogólności?

Podobne argumenty mogą być użyte do zażywania tabaki, grania w karty i do wielu innych narzędzi, których używa przeciwnik do wabienia ludzkości do grzechu. Wszystkie te argumenty są argumentami miłości. W miarę jak wzrastamy w łasce Pańskiej i Jego duchu miłości, powinniśmy chętnie pozbywać się wszelkich zmaz ciała nie tylko dla własnego dobra, by w ten sposób być bardziej podobnym do Pana, ale również powodowani miłością będziemy pragnęli pozbywać się wszystkiego, co może mieć zły wpływ na innych, bez względu na to jak pojmowalibyśmy naszą osobistą wolność wobec nich.

Inną ilustrację tej zasady może być obserwowanie niedzieli. Żydzi uważali, że nawet rozpalanie ognia w sabat jest złem, a ktokolwiek by zbierał w sabat patyki na rozpałkę miał być ukamienowany. My nie uważamy za złe wykonywanie w niedzielę czegoś, co mogłoby być zrobione w każdy inny dzień. Jednak czy byłoby rozsądne używać tej wolności? Takie nasze zachowanie mogłoby wywrzeć zły wpływ na innych oraz mogłoby dyskredytować wszystko, co moglibyśmy im powiedzieć na tematy religijne. Powiedzieliby oni o nas: Ci ludzie nie są dobrzy. Nie przestrzegają świętego dnia Pańskiego. Nie rozumieliby oni tej sprawy tak, jak my ją pojmujemy.

Byłoby dla nas lepiej, gdybyśmy przestrzegali święcenia niedzieli ściślej niż inni ludzie światowi. W rzeczywistości, wydaje się, że przestrzegamy tego bardziej od innych i dobrze, że tak czynimy. Ten błąd chrześcijaństwa działa na naszą korzyść. Dzięki temu możemy poświęcić cały dzień na sprawy duchowe. Gdyby świat pojmował niedzielę tak jak my to czynimy, to nie byłoby niedzieli do świętowania. Z naszej strony, byliśmy bardzo zadowoleni, gdyby w ciągu tygodnia były takie trzy lub cztery niedziele. W rzeczywistości, w naszym przypadku każdy dzień powinien być niedzielą. Staramy się służyć Bogu, a głównym przedmiotem naszego życia jest głoszenie ewangelii i radowanie się „wesołą nowiną” – poselstwem Słowa Bożego.

Nasza społeczność z Bogiem jako nowych stworzeń jest społecznością serca. Błogosławieństwa, jakie Pan nam zsyła jako nowo spłodzonym dzieciom nie są natury cielesnej, ale duchowej. Są one również błogosławieństwem rozwoju serca, które to ostatecznie zostanie udoskonalone przy zmartwychwstaniu.

Jest prawdą, że kogo „Syn wyswobodzi prawdziwie wolnym będzie” (Jan 8:36) oraz że powinniśmy stać „w tej wolności, którą nas Chrystus wolnymi uczynił” (Gal. 5:1). Jednak jest również prawdą, że powinniśmy czuwać, aby tej wolności nie używać w sposób, który gorszyłby drugich, którzy są od nas słabsi i czasem z powodu braku wiedzy, nie potrafią jeszcze roztropnie używać wolności Chrystusowej.

Wolność, którą Chrystus czyni wolnym może być rozpatrywana z dwóch punktów widzenia: Jeśli daje nam wolność jedzenia bez żadnych ograniczeń, które Żydom zabraniały spożywania pewnych pokarmów, a jednocześnie pozwala się od wielu powstrzymywać. Ktokolwiek posiada ducha Chrystusowego i stara się Go naśladować, ten już zawarł z Panem przymierze, aby używać swojej wolności nie dla potrzeb swoich cielesnych pragnień, ambicji i apetytu, ale samoofiary, naśladując swojego Mistrza i starając się oddać swoje życie nawet w imieniu braterstwa – aby im pomóc. Jak różne są te dwa sposoby używania wolności! Używanie jej w sposób samolubny – tak samo jak samolubne używanie wiedzy- oznaczałoby samozadowolenie, niezważające na dobro drugich. Używanie wolności w sposób miłujący będzie pobudzać do samoofiary dla dobra innych.

NASZA ODPOWIEDZIALNOŚĆ WZGLĘDEM BRACI

Wiedza niekoniecznie oznacza wielki wzrost duchowy. Odrobina mydła może wywołać wielkie bańki mydlane i tak samo stosunkowo mała znajomość może bardzo nadąć tego, kto nie ma solidnego charakteru. Zatem, wielką zaletą jest mierzyć siebie raczej według naszego rozwoju w miłości niż jedynie przez rozwój w wiedzy – chociaż bycie wielkim tak w wiedzy, jak i miłości byłoby stanem idealnym. Apostoł wpaja tę samą lekcję twierdząc, że „Choćbym miał wszelką znajomość a miłości bym nie miał jestem niczym”.

Wiedza bez miłości byłaby szkodliwa, a kto twierdzi inaczej dowodzi, że nie osiągnął jeszcze prawdziwej znajomości. Jednak, dla kontrastu, ten sam apostoł mówi: „Jeźli kto miłuje Boga, ten jest wyuczony od Niego” (1 Kor. 13:2; 8:3). Możemy posiadać znaczną miarę wiedzy, a jednak nie znać Boga ani być znanym, czyli uznawanym przez Niego. Jednak nikt nie może posiadać wysoce rozwiniętej prawdziwej miłości w swoim charakterze bez osobistej znajomości Pana i uzyskaniu ducha miłości przez społeczność z Nim. Dlatego zdobywanie miłości z pewnością pomoże nam osiągnąć rzeczywisty (wolny od pychy i zarozumiałości) wzrost w różne łaski Ducha, włączając w to cichość, łagodność, cierpliwość, wytrwałość, uprzejmość braterską, wiedzę, mądrość z góry i ducha zdrowego rozsądku.

Miłość, po osiągnięciu znajomości i wolności, będzie starać się przekonać jaki wpływ na innych będzie miało używanie wolności oraz dostrzeże, że z powodu różnic moralnych- zdolności pojmowania i rozumowania itp. – nie wszyscy mogą mieć dokładnie taką samą znajomość i zrozumienie zasad. Zatem, miłość zabroni używania znajomości i wolności, jeśli zauważy, że ich używanie może działać na szkodę drugich.

KAŻDE GWAŁCENIE SUMIENIA JEST ZŁEM

Ale dlaczego? Na jakiej zasadzie człowiek, którego sumienie jest czyste ma być zobowiązany liczyć się z sumieniem drugiego? Dlaczego raczej nie pozwolić słabej osobie uważać na własne sumienie i jeść bądź wstrzymywać się od jedzenia, zgodnie ze swoim upodobaniem? Apostoł wyjaśnia, że takie zachowanie byłoby dobre, gdyby tylko było możliwe. Jednak osoba o słabym umyśle i gorszych mocach rozumowania jest zwykle słabą pod każdym względem, a tym samym, bardziej podatną na przewodnictwo innych, które mogłoby ją wprowadzić na drogę, której jej sumienie mogłoby nie popierać z powodu jej słabego rozumowania lub gorszej wiedzy.

Ktoś mógłby, bez gwałcenia sumienia, jeść mięso, które było ofiarowane bałwanom, a nawet wziąć udział w uczcie w bałwochwalczej świątyni. Lecz drugi, czując, że takie postępowanie jest złe, mógłby usiłować pójść za przykładem swojego silniejszego brata, a tym samym pogwałciłby swoje sumienie, a takie postępowanie byłoby grzechem.

Każde gwałcenie sumienia, bez względu na to czy jest to rzecz dobra czy zła, jest krokiem w kierunku dobrowolnego grzechu. Jest to droga w dół, odprowadzająca coraz bardziej i bardziej od wspólnoty i społeczności z Panem i wprowadzająca w coraz większe gwałcenie sumienia, a skutkiem tego, prowadząca prawdopodobnie do wtórej śmierci. A zatem Apostoł przedstawia tę sprawę w następujący sposób: „Nie zatracaj pokarmem twoim tego, za którego Chrystus umarł”. Nie jest to pytanie: Czy byłoby grzechem jeść mięso ofiarowane bałwanom? Ale: Czy nie byłoby grzechem przeciwko duchowi miłości, który jest prawem nowego stworzenia, czynić cokolwiek, co mogłoby być przyczyną zgorszenia się nie tylko naszego brata w Chrystusie, Kościele, ale nawet zwykłej ludzkiej istoty?- Chrystus przecież umarł za grzechy całego świata.

Stańmy po stronie Pana i postanówmy, że nie będziemy używać naszej wolności, gdyby ta wolność miała przyczynić się do szkodzenia innym. My raczej poświęcimy naszą wolność dla dobra innych tak, jak czynił nasz Mistrz i Odkupiciel, który oddał wszystko, co miał. Przyswójmy sobie słowa apostoła i postanówmy raz na zawsze, że nie będziemy czynić niczego, co mogłoby przynieść szkodę naszemu bratu- nie będziemy korzystać z osobistej wolności w rzeczach, które dla nas są najwłaściwsze, lecz dla brata są zgorszeniem. Będziemy czynić ustępstwa na korzyść brata, poświęcając naszą wolność. Będziemy w ten sposób kładli swoje życie za niego.

„Grzesząc przeciwko braciom i mdłe ich sumienie obrażając, grzeszycie przeciwko Chrystusowi. Przeto, jeźli pokarm gorszy brata mego, nie będę jadł mięsa na wieki, aby brata mego nie zgorszyć” – 1 Kor. 8:12,13.

====================

— 15 listopada 1911 r. —