R5113-319 Samoocena – jej wady i zalety

Zmień język 

::R5113 : strona 319::

Samoocena – jej wady i zalety

Wierzymy, że ktokolwiek uważnie zbada tę sprawę, zgodzi się z nami, że w obecnym życiu  umiarkowana ilość poczucia własnej godności jest bardzo pomocna, żeby odnieść sukcesu. Dodaje ona pewności siebie we wszystkich sprawach życia, czy to w dużych czy małych. Pobudza również jej posiadacza do czynienia rzeczy w pełnym zakresie jego zdolności, chociaż przy braku ostrożności może doprowadzić do katastrofalnych błędów. Jednak brak pewności siebie i poczucia własnej godności powstrzymały od działania tysiące osób, które w przeciwnym razie, na drodze postępu mogłyby być znakomitymi liderami.

Wykazując niektóre zalety rozsądnej pewności siebie powinniśmy wymienić również kilka wad, wynikających z przesadnej pewności siebie i zbyt wysokiego poczucia własnej godności. Ich zadufanie, pycha i snobizm są wstrętne i stale kolidują z rozwojem ich pechowego posiadacza. On nigdy się nie nauczy w inny sposób, jak przez gorzkie doświadczenia, ponieważ zawsze myśli, że wszystko wie, a w ten sposób okazuje swoją niewiedzę.

Niektórzy z największych ludzi, którzy są świętobliwi, posiadają małą dozę poczucia własnej godności, obniżając wartość swoich własnych talentów i wyolbrzymiając swoje wady. Ich pokora umysłu jest błogosławieństwem, jeśli prowadzi ich do Boga – do tronu niebiańskiej łaski w celu uzyskania przebaczenia i pomocy w każdej czasie potrzeby. Toteż gdybyśmy wybierali pomiędzy zbyt wysoką a zbyt niską samooceną, nasz wybór powinien paść na tę ostatnią.

„ŻEBY O SOBIE ROZUMIAŁ SKROMNIE”

Ci, którzy przychodzą do Boskiej rodziny, bez względu na to czy urodzili się ze zbyt małą czy też zbyt dużą samooceną, wstępują do szkoły Chrystusowej, aby się uczyć i naprawiać – stawać się prawymi w harmonii z Boskimi zasadami. Ci, którzy są z natury zbyt pewni siebie muszą nauczyć się pokory – za pośrednictwem instrukcji, a jeśli to nie pomoże, to przez doświadczenia. Tacy powinni się również nauczyć radować nawet podczas upokarzających doświadczeń. Mają oni dowody na to, że Boska opatrzność nadzoruje ich sprawy i przygotowuje ich do Królestwa, ponieważ bez łagodności i pokory nikt nie może się do niego nadawać.

Jak ludzie zbyt pewni siebie muszą się pokornie uczyć pokładania ufności w Bogu i nie polegania na samych sobie, zapewniając sobie w ten sposób równowagę, tak ci, którzy z natury mają za niskie poczucie wartości, muszą uczyć się lekcji pewności. To nie zbytnia pewność siebie i ufność w swoje siły są najbardziej upragnione, ale raczej ufność w Bogu i poleganie na Jego obiecanej łasce i pomocy w czasie potrzeby. Ta ufność zachowuje pożądaną pokorę i łagodność, a mimo to dodaje odwagi i mocy, wspomnianych w słowach Apostoła: „Wszystko mogę w Chrystusie, który mię posila” (Fil. 4:13). Święty Paweł ponownie mówi, że: „Społeczność nasza z Boga jest” (2 Kor. 3:5).

Tak więc ci, którzy są natchnieni wiarą w Boga i w Jego obietnice są od Niego uczeni  i stają się fenomenalnie „mocnymi w Panu i w sile mocy Jego” (Efez. 6:10). Sprawiedliwy jest mocny jak lew, mówiąc: „Pan jest ze mną, nie będę się bał, żeby mi co uczynił człowiek” (Ps. 118:6). Nie będę się bał tego, co człowiek może o mnie powiedzieć bądź mi uczynić. Tak długo jak mam wszechmogącego Stwórcę za swojego Ojca, a Odkupiciela za starszego Brata, będę zadowolony, polegając na ich „wielkich i kosztownych obietnicach”.

A więc czy z natury są zarozumiali czy pokorni, Boskie Słowo oraz opatrzności w Chrystusie zwykle przyprowadzają wszystkich naśladowców Jezusa do jedności serca i umysłu. Jeden jest pokorny, drugi wyniosły. Obaj uczą się nie pokładać ufności w sobie, ani w ludzkim ramieniu, ani w ciele, ale w Tym, „który może nade wszystko uczynić daleko obficiej, niżeli prosimy albo myślimy, według wielkiego  bogactwa łaski Jego w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” – Efez. 3:20.

Zauważamy tutaj napomnienie Apostoła, żeby żaden „więcej o sobie nie rozumiał niżeli potrzeba rozumieć, ale żeby o sobie rozumiał skromnie”, odpowiednio do łaski, którą mu Bóg darował (Rzym. 12:3). Jeżeli ktoś nie otrzymał łaski, miłosierdzia i przebaczenia, to z pewnością nie dlatego, że ich nie potrzebował. Niech zatem poczuje bez nich swoje ubóstwo. Jeżeli jakiś człowiek otrzymał dużo Boskiej łaski oznacza to, że jej potrzebował. Taki może się chlubić, ale nie z samego siebie. Jego chluba powinna być w Bogu, który w ten sposób sprawia w nim „chcenie i skuteczne wykonanie według upodobania Swego” – Filip. 2:13.

BRAK SAMOPOWAŻANIA

Ten brak działa na różne sposoby, których na ogół się nie spodziewamy. Wielu staje się żebrakami lub złodziejami po prostu dlatego, że brak im poważania samych siebie. Taki myśli: Jestem nikim i każdy o tym wie. Zwiesza głowę, wstydząc się za samego siebie. Ma wygląd winowajcy, chociaż nie popełnił żadnej zbrodni. Jest traktowany według jego własnej oceny, wyrażonej w jego zachowaniu i wyglądzie, które odzwierciedlają umysłowy obraz jego samego.

Kiedy ktoś oceniając drugiego po jego wyglądzie powie mu: Jesteś złym człowiekiem, łotrem, złodzieje i łajdakiem, ja to widzę, ponieważ mogę przejrzeć cię całego i czytać twoje myśli, to w  rezultacie zupełnie go zniechęci. Przyjmując ocenę swojego własnego umysłu oraz jego odbicia w słowach innych, taki rzeczywiście staje się łotrem, łajdakiem i złodziejem. Niewielu ma na tyle życzliwe serce, żeby widzieć trudność takiej klasy ludzi i udzielić im słowa otuchy, aby obrócić skalę i pomóc w rozwinięciu lepszych przymiotów umysłu i serca.

Tu właśnie ewangelia o Jezusie daje takiemu więcej niż mogłoby dać cokolwiek innego. Głos Mistrza rozbrzmiewa inaczej niż wszystkie inne głosy, mówiąc: „Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy pracujecie, jesteście obciążeni i zniechęceni. Ja wam sprawię odpocznienie. Pójdźcie, a znajdziecie odpocznienie duszom waszym!” – Mat. 11:28,29.

Och, co za różnica! Zniechęcony mówi: Zatem nie jestem taki beznadziejny, słaby i zdegradowany, aby mnie Jezus musiał pominąć. Już sama myśl o tym wzbudza nową nadzieję. Podążającego naprzód prowadzi dalej i dalej do bogactw Boskiej łaski w Chrystusie, zapewnionej dla każdego pokutującego, chętnego i posłusznego.

Kiedy taki człowiek otrzyma już spłodzenie z Ducha Świętego i jest zdolny do wołania: „Abba, Ojcze!”, stare rzeczy przemijają, a wszystkie stają się nowymi. Niemniej jednak, jego cielesne słabości i niegodności mogą nadal wołać: Nic nie jesteś wart. Chociaż wciąż jeszcze w pokorze ze wzdychaniem i ze łzami będzie się do tego przyznawał, to jednak się nie podda! On ma Boskie zapewnienie, że jest Nowym Stworzeniem w Chrystusie i że w pierwszym zmartwychwstaniu czeka go nowe i doskonałe duchowe ciało. On ma pewność, że Bóg zna jego cielesne słabości i zapewnił mu przebaczenie przez Chrystusa, Orędownika. Ma również zapewnienie, że Bóg nie oczekuje od niego doskonałego ciała, ale doskonałego Nowego Stworzenia, serca i woli. Poza tym, może być pewny, że jest synem Bożym i współdziedzicem z Chrystusem w Jego wspaniałym Mesjańskim Królestwie, które wkrótce będzie błogosławić świat. Ma on również pewność, że wszystkie obecne próby wiary, cierpliwości i wierności Bogu, prawdzie i braciom są dozwolone w celu wypróbowania jego wierności, która pochodzi z serca i bez której nie mógłby być współdziedzicem w Królestwie Mesjasza. Te wszystkie Boskie zapewnienia wzmacniają słabego człowieka i dodają mu odwagi, nie tylko w odniesieniu do przyszłego życia, ale również w sprawach doczesnych. Nic dziwnego, że Biblia mówi o naśladowcach Chrystusa jako o odnowionych umysłem – Rzym. 12:2.

NIECO O ZDROWIU CIELESNYM

Może niektórych zdziwić, że brak pewności siebie wpływa tak na zdrowie cielesne, jak i moralność. Lekarze są zgodni z tym, że umysł człowieka ma wiele wspólnego z czynnościami ludzkiego organizmu. Człowiek, któremu brak właściwej samooceny nie tylko jest trapiony przez złe uczucia w odniesieniu do różnych spraw życiowych, ale również cierpi na brak fizycznej siły, zwinności i energii tak koniecznych do osiągnięcia powodzenia na jakimkolwiek polu życia. Nikt nie potrafi wyjaśnić jak nadzieja, radość, pokój i zadowolenia mogą wpływać na wątrobę, śledzionę i żołądek. To, że tak się dzieje jest udowodnione. Nie potrafimy wytłumaczyć również w jaki sposób rozpacz i poczucie beznadziejności mogą wpływać i wpływają nie tylko na różne funkcje mózgu, ale także na serce, żołądek, wątrobę, żółć itd. Jednak to wszystko również jest dowiedzione.

Człowiek, któremu brak poczucia własnej godności ma wstręt do samego siebie i gotowy jest wyobrazić sobie jakąkolwiek chorobę i proporcjonalnie do tego jest podatny na różnego rodzaju schorzenia.

Zatem, mądrze robią lekarze i filozofowie radząc, aby ludzie trzymali głowy podniesione do góry, żeby się nie zniechęcali ani nie wyobrażali, że każde niedomaganie jest symptomem jakiejś poważnej choroby. Dla takich jest dobra ta zbawienna rada: niech patrzą na jaśniejszą stronę życia, by myśleli o sobie jako o silnych, by wyobrażali sobie siebie jako mocnych, zdrowych i szczęśliwych oraz aby czuli się i jednocześnie byli tak bliscy doskonałości na tyle na ile ich niedoskonałe umysły i ciała na to pozwolą. Ten anty zrzędliwy pogląd na życie z pewnością przyniesie niektórym zachętę i błogosławieństwo.

Jednak nic tak nie pozwala znosić ciężarów życia jak łaska Boża. Ktokolwiek otrzymał „szatę weselną”, już dłużej nie jest przytłoczony widokiem brudnych łachmanów jego niesprawiedliwości. Ktokolwiek zdaje sobie sprawę z tego, że jako syn Boży i naśladowca Zbawiciela jest ambasadorem Boga, nie będzie miał szczególnie czasu na dogadzanie swojemu ciału i rozpieszczanie go, ani na to, żeby troska o nie była jego główną myślą. On musi zajmować się sprawami swojego Niebiańskiego Ojca! Musi zrobić użytek ze swojej funkcji ambasadora! Musi „opowiadać cnoty Tego, który go powołał z ciemności ku dziwnej Swojej światłości”!

Wpływ tych nowych ambicji, nadziei i dążeń na jego zdrowie cielesne jest niekiedy fenomenalny. Działa na nerwy jak duchowy tonik. Pobudza śmiertelne ciało do Boskiej służby. Nowy umysł nie radzi, żeby zaniedbywać ciało, ale nie zaleca również, żeby się o nie zbytnio troszczyć, a jedynie do takiego stopnia, żeby osiągnąć lepsze rezultaty w zużywaniu ludzkiej energii na chwałę Bożą. Dlatego też Święty Paweł mówi: „Albowiem cielesne ćwiczenie mało jest pożyteczne; lecz pobożność do wszystkiego jest pożyteczna, mając obietnice żywota teraźniejszego i przyszłego” – 1 Tym. 4:8.

====================

— 15 października 1912 r. —