::R5412 : strona 69::
DUCH POMOCY
„Każdy z nas niech się bliźniemu podoba ku jego dobru, dla zbudowania” – Rzym. 15:2 (BW).
APOSTOŁ Paweł w naszym tekście nie mówi: Niech się młodsi podobają bliźniemu, ani też: Niech się starsi podobają bliźniemu, lecz mówi: „Każdy z nas niech się bliźniemu podoba”. Wszyscy z ludu Pana powinni się w taki sposób interesować sobą nawzajem i Pańską sprawą, mieć tyle ducha Mistrza, że raczej będą dążyć do poświęcania siebie niż do zaspokajania własnych pragnień, zwłaszcza kosztem innych.
Jeśli mamy ducha Mistrza, bez czekania na konkretne wskazówki znajdziemy wiele sposobów do poświęcania się. Prawo miłości pobudzi nas do działania, nawet wbrew naszym naturalnym upodobaniom, jeśli dzięki temu pomożemy sobie nawzajem w dobrym postępowaniu.
W swoim liście do Kościoła w Koryncie Apostoł ukazuje praktyczne zastosowanie tej zasady, odnosząc się do zwyczaju Greków składania mięsa w ofierze w ich świątyniach. Po złożeniu go bożkom takie mięso było uważane za szczególnie święte. Tym samym niemal całe dostępne mięso pochodziło z ofiar, składanych bożkom, zatem każdy, kto chciał je kupić, nie mógł znaleźć żadnego, które nie byłoby wcześniej w taki sposób ofiarowane.
Ci, którzy porzucili bałwochwalstwo i przyjęli chrześcijaństwo, rozumieli, że oddawanie czci bożkom jest złe, dowiedzieli się bowiem, że jest tylko jeden prawdziwy Bóg. Wiedzieli też, że mięso nie zostało skażone przez ofiarowanie go bożkom, ponieważ bożek nie ma żadnej realnej mocy. Jednak ze względu na braci o słabszych sumieniach, przekonanych o świętości takiej ofiary albo wierzących, że takie mięso stało się nieczyste, powinni raczej odmówić sobie mięsa, niż zranić sumienie słabego brata. Apostoł oświadcza, że wolałby zupełnie zrezygnować z jedzenia mięsa, niż stać się powodem potknięcia brata, który nie potrafi spojrzeć na tę kwestię z szerszej, prawdziwej perspektywy. Takie potknięcie mogłoby doprowadzić brata do zupełnego oddalenia się od właściwej drogi.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA NASZ WPŁYW NA INNYCH
Apostoł nie powiedział, że jedzenie mięsa jest niewłaściwe, lecz że był gotów zrezygnować ze swoich praw i przywilejów, aby wzmacniać innych. Ci, o których mówił, jeszcze w pełni nie rozumieli, że mięso ofiarowane bożkom nie ulega przez to żadnej zmianie. Położenie mięsa przed kamieniem nie powodowało jego skażenia, a zatem położenie go przed bożkiem również by go nie skaziło. Jednak Św. Paweł wolałby zupełnie zrezygnować z jedzenia mięsa, niż stać się przyczyną upadku brata.
Zasada jest jasna. Powinniśmy być gotowi, aby w razie potrzeby wyrzec się niektórych naszych przywilejów, jeśli w ten sposób moglibyśmy pomóc bratu i uchronić go przed potknięciem się. Niektórzy z Pańskiego ludu mają bardzo wrażliwe sumienie, inni mniej. Im dłużej ktoś się uczy w Szkole Chrystusa i im większe ma zdolności, tym łatwiej powinien rozpoznać, co byłoby miłe Panu. Jako chrześcijanin nie chciałby zrobić nic, co mogłoby obrazić Pana, nawet gdyby do końca życia miał nie jeść mięsa.
Gdyby jednak uznał, że jego sumienie przyzwala na pewne zachowania, wówczas powinien zadać sobie pytanie: Czy pozwoliłby, aby jego wiedza, jego równowaga umysłu, wyrządziły krzywdę bratu? Czy chciałby się przyczynić do potknięcia się brata, osłabienia go i zranienia jego sumienia? Czy chciałby utracić cały swój dobry wpływ na brata? Apostoł odrzuca takie sugestie; mówi: Gdy w taki sposób grzeszycie przeciwko braciom i ranicie ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko Chrystusowi. „Dlatego, jeśli pokarm gorszy mojego brata, nigdy nie będę jadł mięsa, abym nie zgorszył mojego brata” – 1 Kor 8:1-13.
O PRZESTRZEGANIU NIEDZIELI
Stosując tę zasadę – o odpowiedzialności za nasz wpływ na innych – w odniesieniu do przestrzegania niedzieli, nie powinniśmy się czuć zniewoleni jak Żydzi podczas szabatu. Unikajmy jednak stukania młotkiem i wszelkiego zbędnego hałasu. Powstrzymajmy się od śpiewania lub grania na instrumencie utworów, które nie zostałyby powszechnie uznane za zgodne z powagą świętości. Unikajmy tego, co inni uznaliby za nieprzestrzeganie szabatu. Powinniśmy tak postępować ze względu na nasz wpływ na innych. Jak rozumiemy, każdy dzień jest częścią wielkiego Szabatu, w który weszliśmy – odpoczynku w Chrystusie. Mamy większą wolność. Jednak nie wolno nam jej wykorzystywać, jeśli nasza wolność rani innych.
Wielu ludzi uważa, że każda praca jest naruszeniem Czwartego Przykazania. My jednak rozumiemy, że szabat Żydów był typiczny i znamy jego antytyp. Cieszymy się antytypem tamtego szabatu. I chociaż mamy swobodę wykonywania pracy w niedzielę, musimy uważać, aby nasze postępowanie nie gorszyło bliźniego. Nie przestrzegając niedzieli, nie złamalibyśmy żadnej zasady, lecz aby nie zgorszyć bliźniego, chętnie odpoczywamy od pracy i oddajemy się studiowaniu Bożego Słowa.
Chrześcijanie na ogół nie przestrzegają niedzieli w taki sposób, w jaki uważają, że powinni. Wielu twierdzi, że należy to robić tak rygorystycznie, jak
::R5412 : strona 70::
nakazuje żydowskie Prawo i że w tym dniu nie wolno im używać ani wołu, ani osła, ani samochodu, ani tramwajów, ani pociągów. Nawet pokonywanie większych odległości w szabat uznaliby za niewłaściwe.
W rzeczywistości dzisiejszy nominalny kościół nie żyje nawet według własnych wyobrażeń o Bożym Prawie. Gdy nadarzy się sposobność, chcielibyśmy pomóc tym ludziom zrozumieć prawdziwe znaczenie szabatu tak, aby nie raniąc ich sumień, uwolnić je od niepokoju. Niedziela powinna być dniem całkowitego spokoju i powagi, poświęconym przede wszystkim służbie Bogu – dniem, w którym sprawy zawodowe są ograniczone, a najlepiej, jeśli zupełnie się z nich zrezygnuje. Jednak jeśli dobro służby dla Pana wymaga, abyśmy w niedzielę korzystali z pociągów czy tramwajów, nie możemy z nich zrezygnować.
Pamiętając, że słowo szabat oznacza odpoczynek, tak jak użył go Apostoł (Żyd. 4:9), zauważamy, że Kościół Chrystusowy przestrzega Szabatu, czyli odpoczynku, każdego dnia i uznaje Boże zarządzenie w tej kwestii. Ci, którzy zachowują każdy siódmy dzień jako szabat, lecz nie potrafią odpoczywać w wierze i trwać w tym odpoczynku, z punktu widzenia Kościoła nie zachowują prawdziwego Szabatu, lecz praktykują coś, co wcale nim nie jest.
Zarządzenie o szabacie dotyczyło Żydów. My, na podstawie naszego Przymierza, mamy lepsze zarządzenie. Każdego dnia wchodzimy do odpoczynku, w nasz Szabat i mamy nadzieję, że wkrótce wejdziemy w jeszcze Większy Szabat. Podczas tego Szabatu, w Tysiącleciu, zaznamy nie tylko odpoczynku serca, ale także doskonałości; nie będziemy doświadczani życiowymi próbami i trudnościami. W czasie swojej służby Jezus na dokonywanie cudów, uzdrawianie chorych wybierał szabat, aby w ten sposób ukazać dzieła, jakich dokona w Wielkim Dniu Szabatu, siódmym tysiącletnim dniu – Tysiącleciu.
POMAGANIE, A NIE UTRUDNIANIE ŻYCIA NASZYM BLIŹNIM
Możemy odnieść tę zasadę do niemal wszystkiego, co robimy. Możemy ją stosować w naszych rozmowach z chrześcijanami. Jest wiele sposobów drwienia z ludzi, na przykład z powodu ich niewiedzy. To nie jest miłość, ponieważ miłość nie znajduje przyjemności w obnażaniu słabości innych. Im uważniejsi się stajemy w słowach i czynach, tym będziemy uprzejmiejsi i bardziej pomocni.
„Uprzejmość polega na czynieniu i mówieniu
tego, co najmilsze, w najmilszy sposób”.
Uprzejmość może wynikać z wyrachowania albo z głębokich przekonań. Nasze starania, aby się podobać bliźnim, powinny służyć ich wzmacnianiu. Powinniśmy z radością robić wszystko, co w naszej mocy, aby im pomagać, wzmacniać, podnosić na duchu i wspierać ich rozwój. Jeśli możemy wypowiedzieć miłe, życzliwe słowo, zróbmy to dla ich dobra, zamiast ich ranić słowami.
W naszym pragnieniu wzmacniania innych powinniśmy mieć na uwadze przede wszystkim duchowe wzmacnianie Pańskiego ludu. Apostoł mówi, że powinniśmy
::R5413 : strona 70::
„się wzajemnie pobudzać”. Wiemy, że są różne sposoby pobudzania innych, lecz Św. Paweł wskazuje nam ten właściwy. To, co Apostoł miał na myśli, było przeciwieństwem pobudzania do gniewu, nienawiści i sporów. Niektórzy z drogich braci, mimo niewątpliwej szczerości, nie wniknęli w ducha Prawdy w tej kwestii i wszędzie, gdzie się pojawiają, mają skłonność do rozbudzania w innych złych myśli, zamiast pobudzać ich do dobrych myśli, do miłości i szlachetnych czynów.
Powinniśmy się starać podobać naszym bliźnim w takim zakresie, w jakim służy to ich dobru i jest zgodne z właściwymi zasadami. Jednak wspieranie kogoś w niesprawiedliwości nie byłoby słuszne. Nie należy się godzić na to, aby kurczaki sąsiada niszczyły nasz ogród; uważamy raczej, że nasz sprzeciw w imię tego, co słuszne, będzie dla niego bardziej budujący. Jednak nie powinniśmy go pouczać, jak ma się zajmować swoim inwentarzem. Musimy dopilnować, aby trzymać jego kury z dala od naszej posesji, ale błędem byłoby wchodzenie na jego teren i zaprowadzanie porządku wśród jego kurczaków, w jego domu i wobec jego dzieci. Byłoby to wtrącanie się w cudze sprawy. Mamy wystarczająco dużo pracy, zajmując się słabościami własnej rodziny.
====================
— 1 marca 1914 r. —





Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: