R5425-90 Studium biblijne: Cena uczniostwa

Zmień język 

::R5425 : strona 90::

CENA UCZNIOSTWA

– 19 KWIETNIA –ŁUK. 14:25-35

„Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je” – Mat. 16:25 (UBG)

BYŁO TO pod koniec służby Wielkiego Nauczyciela. Podążały za Nim wielkie tłumy, wszyscy zmierzali do Jerozolimy, aby zgodnie z wymogami Prawa obchodzić Święto Paschy. Jezus wiedział, że podczas tego Święta miał umrzeć jako antytypiczny Baranek Paschalny. Podczas drogi niekiedy przystawał, aby przemówić do niektórych z tłumu. Dzisiejsza lekcja przybliża nam nieco z Jego nauk. W tamtych czasach nauczyciele mieli zwyczaj przyjmować uczniów albo słuchaczy – tych, którzy uważali ich za wielkich nauczycieli, pragnęli się od nich uczyć i korzystać z ich nauk. Chrześcijanie do dzisiaj twierdzą, że są uczniami, czyli naśladowcami Jezusa, że zważają na Jego słowa i pragną otrzymać błogosławieństwa, obiecane Jego wiernym naśladowcom.

Należy zauważyć, że warunki uczniostwa, ustanowione przez Jezusa, bardzo się różnią się od tych, głoszonych przez niektórych, podających się za Jego rzeczników, Jego sług. Oni niekiedy twierdzą, że wystarczającym dowodem naśladowania Jezusa jest publiczne powstanie w zgromadzeniu i wyrażenie pragnienia modlitw Bożego ludu. Uznaje się takich za nawróconych. Jednak nakłonienie ich do zrobienia nawet tego małego kroku wymaga stosowania zachęt. Niekiedy mają one materialny charakter – większe powodzenie w biznesie dla kupca, większa przychylność pracodawcy dla urzędnika, wejście do wyższych sfer lub lepsze perspektywy awansu politycznego.

Gdy zestawimy te praktyki ze słowami Jezusa z dzisiejszej lekcji, zauważymy, że większość

::R5425 : strona 91::

nominalnych chrześcijan została niejako, użyjmy tego określenia, zwabiona do wyznawania czegoś, czego nie zamierzali wyznawać. Wielu dało się złapać w pułapkę wyznawania chrześcijaństwa, chociaż nigdy nie stali się chrześcijanami według warunków uczniostwa, postawionych przez Mistrza i nie są posłuszni Jego Słowu.

„Jeśli ktoś przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, a nawet swego życia, nie może być moim uczniem. Kto nie niesie swego krzyża, a idzie za mną, nie może być moim uczniem”. Z pewnością nie ma usprawiedliwienia dla niezrozumienia tak jasnych zasad i warunków. Mistrz nie powiedział, że tylko Jego uczniowie mogą kiedykolwiek osiągnąć wieczne życie. Głównym przesłaniem Jego nauk było to, że cały świat jest zgubiony, oddzielony od Boga i nie ma prawa do wiecznego życia. Lecz On przyszedł, aby umrzeć, „sprawiedliwy za niesprawiedliwych”, aby wszyscy niesprawiedliwi mogli powrócić do Bożej łaski. Nie powiedział, że nikt oprócz Jego naśladowców nie będzie miał szansy na przyszłe życie. Ci, którzy tak twierdzą, dodają coś do Słowa i w ten sposób ostatecznie sami wprowadzają się w błąd.

Jezus nauczał, że w odpowiednim czasie stanie się „prawdziwą światłością, która oświeca każdego człowieka przychodzącego na świat”. Świat istniał już 4000 lat przed przyjściem Jezusa i nikt nie zaprzeczy, że ci, którzy umarli, zanim przyszedł, nie mieli możliwości, aby Go poznać i stać się Jego uczniami. A jednak On umarł, aby ich błogosławić, jak również wszystkich, którzy od tamtego czasu przyszli na świat. Oświadczył także, że to błogosławienie świata zostanie dokonane przez Jego Królestwo, które, jak wyraźnie zaznaczył, nie jest z tego świata, wieku czy epoki, lecz należy do przyszłości. Teraz zapraszał jedynie uczniów, nie podejmując próby pozyskania świata.

::R5426 : strona 91::

Uczniowie zostali zaproszeni, aby się stać współdziedzicami z Jezusem w Jego Królestwie, zasiąść z Nim na Jego Tronie i uczestniczyć z Nim w wielkim dziele podnoszenia ludzkości – Restytucji wszystkiego, co zostało utracone w Adamie, a odkupione na Kalwarii. Otwarcie im powiedział, że tylko przez wiele ucisków będą mogli wejść do klasy Królestwa; że uciski wypróbują ich miłość do sprawiedliwości, ich lojalność wobec Boga; że Bóg celowo uczynił tę drogę tak wąską, aby jedynie nieliczni, jedynie najlepsi z ludzi Boskiego z punktu widzenia, mogli ją znaleźć – i też niewielu pójdzie tą drogą do samego jej końca, którym jest chwała, cześć i nieśmiertelność.

Z tej perspektywy dostrzegamy zasadność surowych warunków uczniostwa. Jedynie ci, którzy są gotowi je spełnić, a tym samym okazać miłość i lojalność wobec Boga, słusznie mogą zostać obdarzeni wielką mocą, chwałą i zaszczytem, które zostaną przyznane klasie Królestwa, współpracującej z Odkupicielem, gdy tylko zostanie ona skompletowana. Zastanówmy się nad tymi słowami, jednocześnie dokonując samooceny – nie naszego ciała, lecz naszego ducha, naszych intencji, naszych pragnień.

Henry Ward Beecher trafnie skomentował tę wypowiedź Mistrza: „Sądzę, że nigdy wcześniej ani nigdy potem nie wypowiedziano takich słów do tych, którzy wyznają, że chcą i pragną za kimś iść”. Podobne stwierdzenie można znaleźć w Ewangelii Mateusza (Mat. 10:37, UBG): „Kto kocha swego ojca lub matkę bardziej niż mnie, ten nie jest mnie godny […]”. Słowo kocha jest najwyraźniej użyte jako przeciwieństwo słowa nienawiść. Bycie uczniem Chrystusa oznacza zatem, że musimy ponad wszystko kochać Pana i zasady, które On reprezentuje, tak aby w porównaniu z tą miłością, miłość do innych wydawała się nienawiścią.

Ten warunek już na wstępie oznacza odcięcie – w tym, co dotyczy ludzkiej woli, ludzkich zamiarów – od każdej innej miłości, która byłaby nie do pogodzenia z naszą miłością do Pana i z naszym posłuszeństwem wobec Jego woli. Nasza ziemska miłość ma być niczym w porównaniu z miłością do Niego. Na Pański rozkaz mamy być gotowi ofiarować każdą ziemską nadzieję, dążenie, cel i chętnie, z radością oddać życie. Tym, którzy okazują takie oddanie, można powierzyć wszystko. O nich Pan mówi proroczo: „Będą należeć do Mnie – mówi Pan […], w dniu (w którym przyjdę), gdy sam będę przygotowywał swoją ceną własność (Moje Klejnoty)” – Mal. 3:17.

Skoro Jezus miał taki charakter i przedkładał wolę Ojca ponad wszystko, mamy pewność, że wszyscy Jego współdziedzice w Królestwie będą mieć to samo usposobienie i tego samego ducha. Mamy pewność, że w Królestwie nie będzie miejsca na samolubstwo, lecz przeciwnie: królowie, książęta i sędziowie tego Królestwa nie tylko będą niepokonani w swojej mocy, ale także nieprzekupni, bezkompromisowi. Dla nich Boskie zasady będą najwyższym prawem, pojętym w sposób absolutny.

Takie oddanie Panu, jak tu opisano, prędzej czy później nieuchronnie doprowadzi do zerwania wielu ziemskich więzi. Oznacza to, że naśladowcy Jezusa będą uznawani za odmieńców, a wielu ich postępowanie wyda się dziwne, nienaturalne i szalone. Dlatego, jak stwierdza Św. Paweł, przez cały dzień jesteśmy uważani za głupców ze względu na Chrystusa – ponieważ głosimy Bożą Mądrość i Bożą Miłość, przedkładając je nad mądrość i miłość ludzką. O takich Św. Jan pisze: „jaki on jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie” – wyobcowani, nierozumiani, zniesławiani i pomawiani. Tylko ci, którzy potrafią znieść takie doświadczenia, mogą zdobyć koronę, o której mówił Jezus: Zwycięzcy dam koronę żywota i pozwolę zasiąść ze Mną na Moim Tronie.

Apostoł pyta: Czy mamy podstawy, aby cokolwiek przypisywać sobie i tylko sobie? I udziela odpowiedzi: „Wszystko, do czego jesteśmy zdolni, zawdzięczamy Bogu” oraz obietnicom: „Wystarczy ci moja łaska; bowiem moja moc jest doskonalona w słabości”, a także: „Z pewnością nie porzucę cię ani na pewno cię nie opuszczę”.

CO OZNACZA NOSZENIE KRZYŻA

Dodając surowości tym warunkom, Jezus oświadczył: „Kto nie niesie swego krzyża, a idzie za mną, nie może być moim uczniem”. Nie wystarczy, że zaczynamy z odważnymi intencjami, zdecydowanym uznaniem Jezusa i śmiałym wyznaniem, że jesteśmy Jego uczniami. Opowiedziawszy się wiernie po stronie Pana, musimy przejść próbę. Nie ci, którzy na początku wykazują jedynie chwilowy entuzjazm, lecz ci, którzy dowiodą swojej wartości poprzez wierność, zostaną uznani za godnych i ostatecznie zostaną przyjęci przez Pana. Codziennie musimy nieść krzyż. Naszymi krzyżami są te przeciwności ze strony świata, ciała i Diabła, które sprzeciwiają się Boskiej woli, wyrażonej w Słowie Pana. Jedynym właściwym uczuciem jest to, wyrażone przez Mistrza, gdy powiedział: „nie moja wola, lecz twoja niech się stanie”.

Jako przestrogę dla wszystkich przez podejmowaniem uczniostwa bez głębokiego namysłu, nasz Pan opowiedział przypowieść o człowieku, który zaczął budować wieżę, kładąc fundamenty, lecz nie był w stanie jej ukończyć; zmarnował swój wysiłek, narażając się na śmieszność i miano głupca. Inny przykład dotyczył wyruszenia na wojnę bez odpowiedniego przygotowania – zakończyłoby się to całkowitą klęską. Wszyscy naśladowcy Chrystusa postanowili budować swój charakter i toczyć „dobry bój wiary”. Każdy, kto się zaciąga pod sztandar Jezusa, staje do walki z Szatanem i grzechem, i musi się spodziewać, że walka będzie trudna oraz że nie otrzyma korony zwycięstwa ani nie usłyszy słów: „Dobrze

::R5426 : strona 92::

sługo dobry”, jeśli nie okaże wiernej wytrwałości w dobrym postępowaniu.

Jakim błogosławieństwem byłoby, gdyby wszyscy, opowiadający się po stronie Chrystusa, robili to z pełnym, jasnym zrozumieniem własnych działań i z niewzruszonym postanowieniem podążania dobrą drogą, nie oglądając się za siebie! Dzieło Chrystusa poczyniłoby znacznie większe postępy wśród ludzi, a choć ich liczba byłaby znacznie mniejsza, ich wpływ i znaczenie w świecie byłyby niewątpliwie o wiele potężniejsze.

„DOBRA JEST SÓL, LECZ –”

Sól ma właściwości konserwujące w odniesieniu do wszystkiego, z czym ma styczność. Służy też do wzmacniania smaku potraw. W dawnych czasach była używana jako symbol wierności i lojalności. Mówi się, że nawet obecnie niektórzy Arabowie pozostają wierni aż do śmierci każdemu, w którego domu jedli sól. Dla nich stanowi to rodzaj deklaracji lojalności.

Jezus użył soli jako symbolu Jego lojalności wobec Boga oraz lojalności, jaką muszą mieć wszyscy Jego naśladowcy, nie tylko ją okazując, lecz także zachowując. Jeśli sól straci swoją wartość jako przyprawa, do niczego nie będzie się nadawać. Nie nada się do użyźnienia gleby, gdyż jej działanie jest zgoła odmienne. Poza swoim pierwotnym przeznaczeniem jest całkowicie bezużyteczna. Zatem chrześcijanin ma szczególne zadanie w świecie – ma być siłą konserwującą, mieć właściwości antyseptyczne i wyzwalać wszystkie dobre cechy u tych, z którymi ma kontakt. Taka jest misja chrześcijanina wobec świata. Jeśli w tym zawiedzie, nie wypełni zadania, do którego został powołany i nie będzie miał żadnej szczególnej wartości w służbie Pana.

Kończąc, Jezus powiedział: „Kto ma uszy do słuchania, niech słucha”. Wszyscy Jego naśladowcy powinni zwrócić uwagę na te słowa. Kto je lekceważy, gardzi Tym, który je wypowiedział i z pewnością utraci błogosławieństwa, które mógłby otrzymać. Jednak nie dotyczy to świata, ludzie bowiem „patrzą, a nie widzą, i słuchają, a nie słyszą”. Nie powinniśmy oceniać świata według tych samych standardów, którymi oceniamy siebie i wszystkich, wyznających, że są naśladowcami Jezusa. Najwyższym standardem dla świata jest Złota Reguła. Najwyższym standardem dla chrześcijanina jest poświęcenie, wypełnianie woli Boga bez względu na cenę.

====================

— 15 marca 1914 r. —

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.