::R5440 : strona 118::
„JEGO MIŁOSIERDZIE, O JAKIEŻ WIELKIE!”
„Skoro lepsze jest twoje miłosierdzie niż życie, moje wargi będą cię chwaliły” – PS. 63:3 (UBG)
BÓG ma łagodną naturę i usposobienie, miłosierdzie, które jest powszechne i w pewnym sensie obejmuje wszystkie Jego stworzenia – nie tylko te rozumne, ale także i te, pozbawione zdolności rozumowania, które również są dziełem Jego ręki. Obdarza swoją dobrocią i łaską zarówno sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych. Zsyła słońce i deszcz zarówno na dobrych, jak i na złych. Jednak szczególnym miłosierdziem, szczególną miłością obdarza tych, którzy mają w sercu cechy godne miłości – takie cechy charakteru, które pozwalają Mu kochać ich tą miłością – tak jak każda dobra istota kocha tego, kto jest dobry i ma szlachetne serce.
Taką miłością Bóg darzy świętych aniołów. Taką miłość miał do Adama, zanim ten zgrzeszył. A odkąd grzech pojawił się na świecie, Bóg obdarza miłosierdziem tych z rodu Adama, którzy mając świadomość własnej grzeszności, pragną powrócić do Boga i pełnić Jego wolę. Jego miłosierdzie pobudziło Go do przygotowania dla nich cudownego rozwiązania. Postanowił, że niektórzy będą mieli ziemską naturę i będą mogli otrzymać błogosławieństwo życia wiecznego na ziemi, gdy już odzyskają taką doskonałość, jaka była w Edenie. Dla innych przewidział duchową naturę. Rzeczywiście
„Miłosierdzie Boże jest bezkresne
Jak bezkresne morze!”
Lecz Bóg nie kocha świadomego grzesznika. Jest to zgodne z zasadami sprawiedliwości. Możemy kochać nieświadomych, którzy łamią Boże Prawo z powodu braku wiedzy, odpowiednich informacji, lecz nie możemy w zgodzie ze sprawiedliwością kochać tego, kto jest zły, kto z głębi serca i z własnej woli źle postępuje. Bóg nie kocha niepoprawnych grzeszników ‒ „wytraci wszystkich niegodziwych”. Postanowił, że jedynie ci, którzy podporządkują się Jego sprawiedliwości, otrzymają błogosławieństwo wiecznego życia. Osiągną wieczne szczęście i na zawsze staną się odbiorcami Jego miłującej łaski.
Psalmista zaznał Bożego miłosierdzia w swoich doświadczeniach, a gdy został namaszczony na króla Izraela, wiedział, że znalazł łaskę w oczach Boga. Później, gdy popełniał błędy, Bóg go skarcił, z miłością ukarał, ponieważ Dawid był człowiekiem według serca Pana – pragnął właściwie postępować, wypełniać wolę Boga. Igła kompasu w pewnych okolicznościach może się odchylić od swojego normalnego położenia, wskazującego biegun; podobnie pewne pokusy niekiedy oddziaływały na Dawida i prowadziły go na złą drogę. Jednak gdy tylko pokusy minęły albo Pan wskazał mu jego grzech, serce w pełni powracało do Jehowy, tak jak igła kompasu powraca i ponownie wskazuje biegun. Król Dawid oświadczył, że życie bez Bożego miłosierdzia nie miałoby dla niego żadnej wartości; nie potrafiłby się nim cieszyć, gdyby został pozbawiony łaski Pana. Dlatego ustami zawsze wyznawał Pana – głosząc o Jego miłosierdziu, opowiadając o Jego chwale.
::R5441 : strona 118::
NASZE NAMASZCZENIE O WIELE LEPSZE
Tym bardziej odnosi się to do nas, którzy obecnie staliśmy się prawdziwie poświęconymi dziećmi Pana, codziennie starając się Mu służyć i naśladować Mistrza. My, którzy dzięki łasce Boga, okazanej w dokonaniu odkupienia za grzechy, zawarliśmy z Nim przymierze, staliśmy się synami Bożymi i zostaliśmy spłodzeni z Ducha Świętego. W ten sposób weszliśmy do namaszczonego Ciała Chrystusa. Nie zostaliśmy namaszczeni, aby podobnie jak Dawid, zasiąść na ziemskim tronie; nasze namaszczenie ma większą moc: namaszcza nas do zajęcia miejsca na Niebiańskim Tronie, do udziału we władaniu całą ziemią.
Żaden król ani imperator na ziemskim tronie nie może się spodziewać, że będzie rządził dłuższej niż kilka lat. Lecz ci, którzy zostali uznani za godnych panowania z Mesjaszem, za godnych dzielić z Nim Tron, będą panować przez tysiąc lat. A to zaledwie początek ich chwały. Nasz Ojciec w Niebie, który teraz nas uczy i przygotowuje do tego pełnego chwały wywyższenia przez swojego Jednorodzonego Syna, z którym mamy królować, zapewnia nas, że będzie z nami, prowadząc nas i że wszystko będzie współdziałać dla naszego dobra, ponieważ Go kochamy i jesteśmy powołani zgodnie z Jego zamiarem.
Zatem my, bardziej niż ktokolwiek inny w historii świata,
::R5441 : strona 119::
doświadczamy okazanego nam miłosierdzia Boga. Otrzymaliśmy od Niego wielkie i niezwykle cenne obietnice. Jesteśmy odbiorcami Jego wyjątkowej miłości. A im bardziej oceniamy tę miłość, te wspaniałe obietnice i hojne dary Jego łaski, tym większa wdzięczność wypełnia nasze serca, tym mocniej doświadczamy Jego miłosierdzia i tym bardziej jesteśmy gotowi oddać życie w Jego służbie.
Tak było z Jezusem. Ponad wszystko cenił łaskę Ojca i dzięki Jego postanowieniu otworzył nam nową i żywą drogę, abyśmy, stając się uczniami Pana, mogli z Nim dzielić to szczególne miłosierdzie Boga i niezrównane obietnice, udzielane wyłącznie tym, którzy „podążają za Barankiem, dokądkolwiek idzie”. Z pewnością nasze wargi będą chwalić naszego Boga! Nie tylko nasze wargi, ale i nasze portfele, nasze konta bankowe i nasze wpływy będą Go chwalić! Wszystko, co mamy i co mamy nadzieję kiedyś mieć, będzie chwalić Pana!
„ACH! LUBIĘ OPOWIADAĆ TĘ HISTORIĘ”
My, którzy mamy świadomość niewyobrażalnej łaski naszego Ojca wobec nas, cenniejszej niż obecne życie ze wszystkim, co ma do zaoferowania, którzy z radością złożyliśmy na Jego ołtarzu wszystkie ziemskie dobra, wszystkie nadzieje i ambicje, wszystkie zdolności naszej istoty, z radością głosimy innym Dobrą Nowinę o Zbawieniu. Z radością opowiadamy chwałę Tego, który nas powołał z ciemności do swojej cudownej światłości. To Poselstwo jest zbyt dobre, aby je zachować dla siebie! Gdybyśmy nie mogli go głosić, płonęłoby w nas jak ogień, zamknięty w naszych kościach. Musimy zatem o nim opowiadać. Godzimy się, że za głoszenie zapłacimy kłopotami, pieniędzmi, niezrozumieniem i prześladowaniem przez dawnych przyjaciół, a może nawet zerwaniem rodzinnych więzi. Godzimy się na cenę, jaką będzie niechęć świata i nominalnego chrześcijaństwa.
TEN WERSET ODNOSI SIĘ WYŁĄCZNIE DO ŚWIĘTYCH
W przytoczonym wersecie prorok Dawid wypowiedział proroctwo, dotyczące Kościoła Chrystusa. Te słowa mogą się odnosić wyłącznie do świętych Bożych. Nikt poza tymi, którzy chodzą i rozmawiają z Bogiem, nie ceniłby Jego łaski bardziej niż ziemskiego życia. Gdybyśmy zapytali kogoś, kto twierdzi, że jest chrześcijaninem, czy zamieniłby życie na łaskę Pana – na jednej szali położył wszystkie dobra, nadzieje, ambicje, rodzinne więzi, pozycję społeczną, wyznaniową przynależność, szacunek u ludzi, a na drugiej łaskę Boga – zawaha się, a w końcu wybierze to, co jest związane z doczesnym życiem.
Powodem jest to, że dla takich jak on Boska łaska nie ma wielkiej wartości. Usłyszeli pewne rzeczy o Wszechmogącym i uwierzyli w nie, chociaż nie wszystkie są prawdziwe. Jednak zniekształcony obraz charakteru Boga i Jego planu w połączeniu z wpływami świata w dużej mierze stłumił, zatarł i pozbawił znaczenia prawdy, które poznali. Brakuje im wiary w to, co niewidzialne. Stąd ziemskie korzyści są dla nich dziesięciokrotnie ważniejsze niż Boża łaska.
Ci, którzy dzięki Planowi Wieków dostrzegli miłosierdzie i łaskawość Pana, są, jeśli w ogóle są Bożymi dziećmi, obecnie poddani próbie. Jeśli są zadowoleni jedynie z tego, że nie ma wiecznych tortur i że miłosierny plan Boga obejmuje całą ludzkość, to najłaskawszy przejaw Jego wielkiej miłości wcale ich nie poruszył. Pójdą dalej swoją drogą, ciesząc się, że zostali wyzwoleni z niewoli błędu, lecz będą jak dziewięciu trędowatych, którzy Mistrz uleczył, jednak nie wrócili, aby oddać Mu chwałę albo ofiarować się Mu na służbę. Tacy niestety stanowią większość! Obecnie nadszedł wielki dzień próby. Kto zda egzamin w tym złym czasie?
BÓG, SŁOŃCE NASZEJ DUSZY
Ta miłosierna łaska Boża, tak ceniona przez prawdziwych świętych, nie jest łaską, dotyczącą jedynie przyszłych perspektyw i nadziei, lecz jest również błogosławionym bogactwem w obecnym życiu. Z czasem święci zaczynają cenić społeczność i bliskość z Panem do tego stopnia, że każda przerwa w tej społeczności powoduje cierpienie duszy. Powoduje bolesną pustkę, której nic innego nie jest w stanie wypełnić. To uczucie jest pięknie wyrażone w pieśni, którą często śpiewamy:
„Słońce mej duszy, mój Ojcze drogi,
Gdy jesteś blisko, nie zaznam trwogi.
O, niechaj ziemia chmury nie wznieci,
By ukryć Cię przed oczami Twych dzieci!”
Prawdziwe dziecko Boga będzie chodzić tak blisko Niego, że nic, nawet to, co miłe i cenne dla naturalnego człowieka, nie zdoła mu przysłonić oblicza Ojca. Gdyby do tego doszło, byłoby to uważane za nieszczęście, z którym nic innego nie mogłoby się równać. Dziecko Boże wolałoby raczej odciąć coś tak drogiego, jak prawa ręka lub wyrwać ze swego życia coś tak cennego, jak oko, niż pozwolić, aby cokolwiek stanęło między nim a jego Niebiańskim Przyjacielem, którego pokochało ponad wszystko inne. Bóg jest prawdziwym Słońcem jego duszy, bez którego życie stałoby się nocną ciemnością.
„CIEMNOŚĆ NIENAWIDZI ŚWIATŁA”
Niektórzy, uważający się za uczniów Chrystusa, mogą twierdzić, że życie chrześcijańskie nie musi być opłacone utratą ziemskich przyjaźni, że takie przekonanie jest przesadą, że jest to skrajny pogląd na to, czego się wymaga od chrześcijanina, że postępowanie, które by do tego doprowadziło jest nierozsądne. Lecz nie! Słowa naszego Mistrza są tak samo prawdziwe dzisiaj, jak były wówczas, gdy je wypowiedział: „Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego. Ponieważ jednak nie jesteście ze świata, ale ja was wybrałem ze świata, dlatego świat was nienawidzi” (Jana 15:19, UBG). Oświadczenie Apostoła także jest nadal aktualne: „wszyscy, którzy chcą pobożnie żyć w Chrystusie Jezusie, prześladowani będą” – 2 Tym. 3:12.
Dlaczego Mistrz utracił społeczne uznanie i poparcie ówczesnego systemu religijnego? Dlaczego znawcy Prawa i wybitni nauczyciele religijni zakrywali przez nim twarze? Dlaczego tak bardzo Go znienawidzili, że w końcu Go ukrzyżowali? Czy dlatego, że źle postępował? Nie, szedł przez życie wyświadczając dobro. Ukrzyżowali Go, ponieważ mówił prawdę. Głosił prawdy, które uznawali za słuszne, lecz tak bardzo pomieszali je z „tradycjami przodków”, że byli zbyt otępiali, odurzeni i zaślepieni, aby dzieło i nauki naszego Pana przyjąć inaczej niż jako działanie wywrotowca. Ich sercach nie były właściwie usposobione wobec Boga. „Ciemność nienawidzi światła”.
Prześladowania Mistrza nie pochodziły od świata, lecz od ludzi, którzy w tamtych czasach uważali się za świętych. Tak było zawsze i tak jest dzisiaj. Ci, którzy obecnie sprzeciwiają się Prawdzie nie są, poza nielicznymi wyjątkami, bezbożnikami spoza wspólnot religijnych, lecz gorliwymi sekciarzami, których Szatan zaślepił swoimi fałszywymi doktrynami i błędnymi naukami. Nie dziwmy się zatem, że, jak powiedział nasz Pan, gdziekolwiek się pojawia Prawda, stanie się ona mieczem, który rozdziela. Takie warunki są próbą dla naśladowców Jezusa. Czy jesteśmy gotowi na nienawiść, pogardę i zniewagi, które spowoduje wierność Prawdzie? Czy miłująca łaska naszego Ojca znaczy dla nas więcej niż względy i uśmiechy
::R5441 : strona 120::
całego świata – więcej nawet, znacznie więcej niż samo życie?
WSPANIAŁA HARFA WIEKÓW
Jeśli tak, to możemy iść naprzód w Jego imieniu, ciesząc się w drodze i wielbiąc Go wargami, śpiewając Nową Pieśń, którą włożył w nasze usta, pieśń o „miłosierdziu naszego Boga”. Jednak śpiewanie tej pieśni ma swoją cenę. Jedynie ci, którzy się nauczyli grać na Bożej Harfie i dostroili wszystkie jej struny w doskonałej harmonii, mogą właściwie wykonać „Pieśń Mojżesza i Baranka”. Nigdy dotąd nie było możliwe wydobycie takiej melodii z tej wspaniałej Harfy, ponieważ nigdy wcześniej jej wszystkie struny nie były odpowiednio naciągnięte i nastrojone. Teraz jej muzyka jest zachwycająca! Weźmy zatem tę wspaniałą Harfę Wieków i, grając na jej strunach, śpiewajmy w duchu i ze zrozumieniem tę wspaniałą, radosną Nową Pieśń!
====================
— 15 kwietnia 1914 r. —





Zgłoszenie błędu w tekście
Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: