R5538-279 Błogosławieństwa „kielicha zbawienia”

Zmień język 

::R5538 : strona 279::

BŁOGOSŁAWIEŃSTWA „KIELICHA ZBAWIENIA”

„Cóż oddam Panu za wszystkie jego dobrodziejstwa, które mi wyświadczył? Wezmę kielich zbawienia i będę wzywać imienia Pana. Moje śluby złożone Panu wypełnię teraz przed całym jego ludem” – Ps. 116:12-14 (UBG).

DLA DUCHOWEGO IZRAELA te słowa mają szczególne znaczenie, którego nie mogły mieć dla proroka Dawida. Możemy jednak uznać, że prorok dość dobrze rozumiał podstawowe znaczenie tych słów. Król Dawid z pewnością odczuwał wdzięczność za dobroć Boga. Jego psalmy wskazują, że miał bardzo wrażliwe serce, wdzięczne za błogosławieństwa, otrzymane od Pana. Jego serce słusznie wołało: „Cóż oddam Panu?” Czym zdołam się odwdzięczyć za Jego dobroć?

Dawid znał obietnicę, złożoną przez Boga Abrahamowi; wiedział, że Bóg kiedyś pobłogosławi wszystkie rodziny ziemi i że to błogosławieństwo nadejdzie przez Potomstwo Abrahama. Dzieci Izraela wiedziały, że są potomstwem Abrahama, a król Dawid, będąc jednym z nich, wierzył, że w jakiś sposób ta Obietnica odnosi się także do niego. Nie było to dla niego zupełnie jasne, chociaż rozumiał, że Potomstwo Abrahama miało błogosławić świat.

Sądzimy, że Psalmista, mówiąc „Wezmę kielich zbawienia”, miał na myśli to, że przyjmie każde doświadczenie, jakie Pan uzna dla niego za konieczne; ponieważ pragnie mieć udział w tym zbawieniu. Aby mógł mieć taki udział, będzie nadal wzywać Pana, będzie wypełniać swoje śluby, złożone przed Panem i „całym jego ludem”. Złożył uroczyste śluby i zamierzał je wypełnić – uważając to za przywilej i czerpiąc radość z pełnienia Bożej woli.

::R5538 : strona 280::

GŁĘBSZE ZNACZENIE DLA DUCHOWEGO IZRAELA

Jednak dla chrześcijanina, począwszy od naszego Pana, Jezusa, a także dla każdego z synów Bożych, powołanych do współdziedziczenia wraz ze wspaniałą Głową Kościoła, te słowa mają o wiele głębsze, wyjątkowe znaczenie. Zostali oni spłodzeni przez Ducha Świętego i uznani za synów, dlatego pragną w szczególny sposób odwdzięczyć się Bogu za wszystkie Jego łaski. Przez Jezusa otrzymali rzeczywiste przebaczenie grzechów. Dawid tego nie doświadczył. Jego grzechy zostały zakryte jedynie typicznie, lecz jeśli on mógł powiedzieć: „Cóż ja oddam?”, to my tym bardziej powinniśmy powiedzieć: „Cóż ja oddam Panu?”.

Apostoł Paweł napomina nas: „Proszę was tedy, bracia! przez litości Boże, abyście stawiali ciała wasze ofiarą żywą, świętą, przyjemną Bogu, to jest rozumną służbę waszę”. Czynimy to chętnie, stawiając nasze ciała ofiarą żywą. W każdym prawdziwie szlachetnym sercu wdzięczność jest struną, poruszaną dobrocią i miłością; uczucia te łączą się w harmonii, stanowiąc inspirację do szlachetnych czynów i wzniosłych celów. Bóg pragnie, aby Jego dzieci, tak dla ich własnego dobra, jak i dla dobra innych, rozwijały w sobie prawdziwą szlachetność i moralną doskonałość. Dlatego należy dostrzegać każdy akt miłości i dobroci wobec nas i okazywać za nie, należną wdzięczność i uznanie. Jakże często miłość pozostaje nieodwzajemniona, ponieważ egoizm lub bezmyślność wypierają szlachetniejsze uczucia duszy!

Jeśli ludzka miłość i przejawy dobroci często pobudzają nas do okazywania wdzięczności i uznania, to o ileż bardziej nieustająca miłość i łaskawość naszego Niebiańskiego Ojca pobudzają nasze najgłębsze uczucia, skłaniając nas do wyrażania wdzięczności i uwielbienia! Jesteśmy Mu winni wdzięczność za każde dobro. Czym jest to dobro wiedzą jedynie ci, którzy zostali wprowadzeni przez Jego miłość w sekretne miejsce Najwyższego i mogą ucztować, karmieni „wyborną pszenicą” z bogactw Spichlerza naszego Ojca. Jesteśmy szczególnymi odbiorcami Jego łaski.

„JEGO MIŁUJĄCA DOBROĆ, ACH, JAKA WIELKA!”

Któż z nas mógłby nie zauważyć licznych objawów Boskiej opatrzności nad nami? Któż z nas, rozważając o minionych doświadczeniach naszego życia, nie chciałby tego wyrazić słowami poety:

„Patrząc wstecz chwalę drogę
Którą Bóg prowadził mnie każdego dnia!”

Jak cudownie Pan prowadził swój lud! Otaczał swoje dzieci nieustającą troską. Nie odmówił im niczego dobrego, a wszystko służyło ich dobru, o ile były Mu posłuszne. Kto ufał Bogu przez wiele lat, tak w dni słoneczne, jak i pochmurne, zarówno w smutkach, jak i w radościach, nad spokojnymi wodami i podczas burzy i nawałnicy, przekonał się o prawdziwości Jego cennych obietnic i Jego niezachwianej wierności! Z pewnością „[…] nie chybiło żadne słowo ze wszystkich słów najlepszych, które mówił Pan, Bóg wasz o was […]” (Joz. 23:14). Tak w najmniejszych, jak i w największych sprawach naszego życia, On zawsze czuwał nad naszym dobrem. Każda chmura miała złote brzegi!

Cóż więc oddamy Panu za wszystkie Jego dobrodziejstwa? Cóż mamy, czego nie otrzymaliśmy od Niego? Nic! Tak jak czuły rodzic cieszy się, widząc, jak jego dziecko z wdzięcznością przyjmuje jego łaski, tak nasz Niebiański Ojciec obserwuje nasze postępowanie wobec Niego i to, w jaki sposób okazujemy wdzięczność za Jego łaski i miłość do nas. Jego niewypowiedziane dary dla nas zostały okupione wielkim kosztem Jego serca. Zatem z wdzięcznością weźmiemy kielich zbawienia, przez wiarę w naszego Odkupiciela i złożymy Panu nasze śluby. Będziemy pić ten kielich z naszym drogim Mistrzem – kielich cierpienia i radości. „Będziemy ufać i nie będziemy się bać”.

Ojciec przygotował wyjątkową nagrodę dla tych, którzy zupełnie Mu się oddali. Doświadczenia dla nich przygotowane stanowią „kielich zbawienia”. Przyjmując ten kielich od Pana, przyjmujemy wszystkie doświadczenia, jakie spotykają nas pod Jego opatrznością, niezależnie od tego, czy są one wesołe czy smutne, bolesne czy przyjemne, wszystkie. Tak jak Jezus powiedział „izali nie mam pić kielicha tego, który mi dał Ojciec?”, podobnie uczucie i my powinniśmy mieć w naszych sercach. W typie została ukryta zapowiedź, że nasz Pan będzie wywyższony, tak jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni. Jezus wiedział, że stanie się wielką, antytypiczną Ofiarą za Grzech; „grzechem za nas”, ofiarą za upadłego człowieka. Mimo to był gotowy wypić ten kielich, nalany Mu przez Ojca. I ten kielich podał nam.

Nasz Zbawiciel powiedział do swoich uczniów, którzy pragnęli zasiąść obok Niego w Królestwie: „Czy możecie pić kielich, który ja będę pił?” On pił z tego kielicha aż do ostatniej kropli – do dna. Podobnie będzie z Jego naśladowcami. Mamy pić z tego samego kielicha. Jest to nasz osobisty kielich, a jednocześnie jest to Jego kielich. Jeśli będziemy rzeczywiście wierni, z wdzięcznością i radością wypijemy naszą część z tego kielicha. Wiemy też, że gdy będziemy z niego pić, On będzie z nami, nie będziemy sami. Czuwa nad doświadczeniami każdego, kto do Niego należy, a w każdej pokusie i próbie zapewni nam drogę ucieczki, jeśli próba stanie się zbyt trudna.

KIELICH RADOŚCI W KRÓLESTWIE

Ustanawiając Pamiątkę swojej śmierci, Mistrz w rozmowie z Apostołami powiedział: „Ale mówię wam: Odtąd nie będę pił z tego owocu winorośli aż do dnia, gdy go będę pił z wami nowy w królestwie mego Ojca” (Mat. 26:29, UBG). Nasz Pan przeciwstawił tu dwa wielkie Dni – Dzień cierpienia i Dzień chwały. Obecny Wiek Ewangelii jest Dniem cierpienia, Wiek Tysiąclecia będzie Dniem chwały, bardzo często określanym też jako „Dzień Chrystusa”.

Owoc winorośli, dosłowny kielich, symbolizuje dwie myśli. Wino w kielichu powstaje kosztem życia winogron. Gdy wyciskamy sok z winogron, aby go wypić, winogrona, z których powstaje, przestają być osobnymi gronami. Kielich wina – sok z winogron – symbolizuje jednak nie tylko to, że winogrona zostały zgniecione, lecz także radość, która się pojawia po wypiciu soku. Podobnie jest z naszym piciem tego symbolicznego kielicha. Dla nas symbolizuje on cierpienia i śmierć naszego Zbawiciela oraz nasz udział w tych cierpieniach. Lecz wino przedstawia także radość i szczęście, dlatego i w tym znaczeniu występuje w Piśmie Świętym. Zatem w znaczeniu, w jakim Pan użył słów „owoc winorośli”, zacytowanych w poprzednim akapicie, kielich symbolizował radości Królestwa.

W ziemskich doświadczeniach naszego Pana Ojciec wyznaczył Mu pewną, szczególną drogę. Ona stanowiła Jego kielich cierpienia i śmierci. Jednak Ojciec obiecał Mu także, że jeśli wiernie wypije ten kielich, otrzyma inny kielich, inne doświadczenie – chwałę, cześć i nieśmiertelność. A potem Zbawiciel został upoważniony przez Ojca do złożenia tej samej propozycji tym, którzy zechcą się stać Jego naśladowcami – że jeśli z Nim będą cierpieć i z Nim pić będą kielich śmierci, w przyszłości będą z Nim dzielić kielich radości.

„OTO TERAZ CZAS DOGODNY”

Nasz kielich jest kielichem radości, ale także kielichem goryczy. Jednak gdy zostaniemy wezwani do wypicia gorzkiego napoju, pamiętajmy o Tym, który odważnie i wiernie przyjął tę gorycz, radując się, że mógł wypełnić wolę Ojca.

::R5539 : strona 281::

Nabierzmy odwagi, ciesząc się, że zostaliśmy uznani za godnych dzielić ten kielich z naszym ukochanym Panem. Tak jak On, mimo że był doskonały, potrzebował Boskiej siły i pomocy w swoich doświadczeniach i w piciu kielicha, i w żarliwej modlitwie prosił Ojca o potrzebną pomoc, tak i my powinniśmy czynić. Powinniśmy także nieustannie czuwać, aby nie ulec pokusie i nie tracić z oczu Tego, od którego pochodzi nasza pomoc.

„Moje śluby złożone Panu, wypełnię teraz” powiedział Psalmista. Dla Kościoła – „oto teraz czas dogodny, oto teraz dzień zbawienia”. Teraz jest czas składania ofiar – nie w przyszłości. Pan postanowił, że Ślub, który składamy, Przymierze Ofiary, musi zostać przez nas wypełnione. Ciało, które poświęcamy, musi zostać zużyte. Jeśli będziemy chcieli wycofać ofiarę z ołtarza, nasze ciało i tak zostanie zniszczone, w przeciwnym razie sami zostaniemy zniszczeni. Jeśli wiernie wypijemy kielich, przygotowany dla nas przez Ojca, w przyszłości otrzymamy błogosławieństwa, obiecane tym, którzy go piją. Dlatego teraz, w obecnym życiu, pijemy z tego kielicha, który nam dał, ponieważ jeśli teraz tego nie zrobimy, nie będziemy mieć udziału w błogosławieństwach Królestwa w przyszłym życiu.

Nasz Pan musiał zostać rzeczywiście ukrzyżowany. Musiał ponieść zupełną karę, wymaganą przez Prawo, karę za każde jego przekroczenie, tak jak musiałby ją ponieść najnikczemniejszy przestępca, podlegający Prawu. Gdyby Pan nie został ukrzyżowany, nie mógłby odkupić wszystkich Żydów. Musiał ponieść przekleństwo Prawa – musiał zawisnąć na drzewie. Lecz w naszych doświadczeniach krzyżem nie będzie rzeczywisty krzyż z drewna, a gwoździami nie będą rzeczywiste gwoździe, lecz gorzkie słowa, zniewagi i wprowadzanie w błąd – a ostatni z należących do Ciała Chrystusa być może doznają przemocy fizycznej. Tego nie wiemy.

DROGĄ KRZYŻA

„Kto bowiem chce zachować duszę swoją, straci ją”. Wszyscy musimy przejść przez trudne doświadczenia, symbolizowane przez prasę do winogron. Musimy złożyć nasze życie w służbie Bogu. Musimy się poddać miażdżącym doświadczeniom, abyśmy zostali zniszczeni jako ludzie, w naszym człowieczeństwie, a stali się Nowymi Stworzeniami. „Jeśli z Nim cierpimy, razem z Nim też królować będziemy” – nie inaczej. Zatem z radością przyjmujemy zaproszenie do picia z Jego kielicha. I dopiero gdy kielich zostanie zupełnie opróżniony, otrzymamy drugi kielich – kielich radości w Królestwie. Chociaż posłuszeństwo naszego Pana, okazane Ojcu sprowadziło na Niego wielkie błogosławieństwo, jednak był to dla Niego czas próby aż do ostatniej chwili, gdy zawołał: „Wykonało się”. Podobnie jest z Kościołem. Musimy wypić całą zawartość kielicha; nie wolno nam niczego pozostawić. Musimy znieść wszystkie doświadczenia.

Wszystkie cierpienia Chrystusa się dopełnią, gdy Ciało Chrystusa zakończy swój bieg. Gdy Nasz Pan został przyjęty do chwały, otrzymał nowy kielich. Wówczas wszyscy aniołowie Boży oddali Mu pokłon. Niedługo i my otrzymamy nasz kielich radości. Z pewnością był to wspaniały czas, gdy wiosną 1878 roku wzbudzeni śpiący święci otrzymali swoją nagrodę – kielich radości. A po nich, każdy z tych, którzy jako żywi doczekali Przyjścia Mistrza, dołącza do zgromadzonych w Domu. Jeśli będziemy wierni, z pewnością wkrótce wszyscy będziemy dzielić z nimi tę radość. Wierzymy, iż pełnia radości nie zostanie osiągnięta, dopóki wszyscy członkowie Ciała Chrystusa nie znajdą się z Nim poza Zasłoną. Wówczas będziemy dzielić z nim Jego Tron i uczestniczyć w Jego chwale. Będziemy pić z naszym Panem „nowe wino“ w Królestwie, obietnica bowiem jest dla wszystkich Jego wiernych świętych.

„WY JESTEŚCIE MOIMI ŚWIADKAMI – MÓWI JAHWE”

Kończąc, Psalmista przyrzeka wypełnić swoje śluby „przed całym Jego [Boga] ludem”. Nie wystarczy, że będziemy wierni w naszych sercach. Pan pragnie publicznego wyznania i okazania świadectwa przed ludźmi. „Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rzym. 10:10, BT). Wszyscy świadkowie Prawdy muszą się stać męczennikami za Prawdę. Innymi słowy, muszą być gotowi za nią cierpieć. I przeważnie tak będzie z tymi, którzy wiernie i odważnie podnoszą sztandar Prawdy. Będą celem ataków Przeciwnika.

Nasz Mistrz powiedział, że kto nie wyzna Go przed ludźmi, tego On nie wyzna przed Ojcem i przed świętymi aniołami. Jedynie zupełnie wierni mogą należeć do tego wybranego grona, którego Głową jest nasz Pan i które wkrótce zostanie zgromadzone w Niebiańskim Spichlerzu.

Doceniajmy zatem coraz bardziej ten „kielich błogosławienia”, który mamy przywilej pić z naszym błogosławionym Mistrzem, mogąc „wzywać imienia Pana” z prośbą o łaskę i pomoc w każdej potrzebie. Potrzebujemy Go codziennie, co godzinę, zawsze. W każdej chwili możemy się zbliżyć do Tronu Łaski w imieniu naszego wielkiego Orędownika.

Ucho naszego Ojca jest zawsze otwarte na wołanie Jego dzieci. Strzeże ich „jak źrenicy oka”. „Na swoich dłoniach wyryłem cię”, „Jak tego, którego pociesza matka, tak ja was będę pocieszał” są obietnicami, złożonymi Jego dzieciom. Wszystko, co możemy ofiarować, w najlepszym razie będzie bardzo niewielką zapłatą za wszystkie Jego dobrodziejstwa, za każdą Jego niewysłowioną łaskę wobec nas. Lecz miara miłości i gorliwości, towarzysząca naszej niewielkiej ofierze, będzie miarą naszej wdzięczności wobec naszego Niebiańskiego Ojca i naszego wielkiego Odkupiciela.

„Cóż Ci oddam, Panie?
Twoja miłość przechodzi wszelkie me wyobrażenie!
Cóż może być godną daniną
Dla Tego, który kupił moje nędzne życie?

„Który szukał mnie w moim uniżeniu,
I wywyższył mnie ku Boskim szczytom!
Jakie słowa mogą właściwie oddać Twą chwałę,
Albo myślą ogarnąć miłość, jak Twoja?

„Cóż Ci oddam, Panie?
Moje serce, mą siłę, me życie, przynoszę!
Moje ręce, mój głos, w służbie szczęśliwej,
Tobie, memu Zbawicielowi i memu Królowi!”

====================

— 15 września 1914 r. —

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.