R5561-317 Studium biblijne: Sianie i żęcie

Zmień język 

::R5561 : strona 317::

SIANIE I ŻĘCIE

– 8 LISTOPADA – Gal. 6:1-10

„[…] Co bowiem człowiek sieje, to też żąć będzie” – Gal. 6:7 (UBG).

DZISIEJSZE rozważanie zostało zaplanowane przez autorów tych lekcji jako nauka powściągliwości. W pewnym sensie jest prawdą, że ci, którzy ulegają pragnieniom szkodliwych używek i narkotyków, niechybnie staną się niewolnikami tych pragnień, co doprowadzi do osłabienia ich charakteru. Wszyscy dobrzy ludzie – wszyscy, którym leży na sercu własne dobro i dobro ludzkości – z pewnością potępiają spustoszenia, wywołane brakiem umiaru. Nie należy zatem powstrzymywać słów lub przykładu, które byłyby pomocne dla bliźnich i które pomogłyby im stać się silnymi osobowościami i ludźmi użytecznymi dla społeczeństwa.

Możemy jednak być całkowicie pewni, że nic gruntownie i na zawsze nie uwolni ludzkości od słabości jej upadłej natury, zrobi to jedynie przygotowane przez Boga lekarstwo – Królestwo Mesjasza. Lecz to przekonanie nie powinno powstrzymywać nas od publicznego opowiedzenia się zawsze po stronie sprawiedliwości i dobra ludzkości.

Nie popadajmy jednak w skrajność, w którą wielu by poparło, ale postępujmy w ścisłej zgodzie z naukami Biblii, zarówno w tej, jak i w każdej innej sprawie. Stosując tę zasadę, jest naszym obowiązkiem podkreślić w tej lekcji, że słowa Apostoła najwyraźniej nie odnoszą się do braku umiaru wobec jakiejś słabości bardziej niż do innej. Apostoł nie zwraca się do świata w ogólności; a tym bardziej nie ma na myśli jakichś nieszczęsnych pijaków. Zwraca się do poświęconego ludu Bożego, jak sam oznajmia w początkowych wersetach Listu.

Apostoł nazywa poświęconych chrześcijan braćmi i wyjaśnia, jak powinni się odnosić do każdego ze swoich współbraci, który popełnił błąd, uwikłał się w jakąś formę grzechu nie z powodu sympatii do grzechu, ale z powodu słabości ciała lub nieprzyjaznego otoczenia. Najbardziej uduchowieni członkowie Kościoła powinni starać się przywrócić zbłąkanego do stanu prawości i społeczności z Bogiem. Powinni to robić łagodnie, pamiętając, że ich ciało także jest niedoskonałe i że oni również mogą kiedyś niechcący popaść w grzech, wbrew intencjom serca.

::R5562 : strona 317::

W ten sposób „Jedni drugich brzemiona noście” – pomagając sobie nawzajem w walce ze słabościami ciała i pokusami grzechu – wypełniając tym samym podstawowe prawo Chrystusa.

Prawo Chrystusa jest prawem służby i poświęcenia dla dobra innych. Ci, którzy widząc brata, popełniającego błąd, wypominają mu to wyniośle i władczo, potępiając go z poczuciem własnej wyższości, jeszcze nie zrozumieli, czym jest Prawo Chrystusa – prawo, które odnosi się do wszystkich członków Ciała.

Apostoł uczy, że Prawo Chrystusa jest prawem miłości. Jezus, kierując się tym prawem miłości, oddał swoje życie nie tylko za przyjaciół, lecz nawet za swoich wrogów. Dlatego wszyscy, którzy twierdzą, że są uczniami lub naśladowcami Jezusa, powinni myśleć w taki sam sposób, mieć to samo usposobienie, tego samego ducha i powinni się starać postępować zgodnie z tym samym prawem miłości. Zatem Apostoł mówi: „[…] i myśmy powinni kłaść duszę za braci” (1 Jana 3:16) – pomagać im w różnych trudnościach, przybliżać ich do Pana i Jego zasad.

ZBYT WYSOKIE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

Apostoł wskazuje, że jednym z największych niebezpieczeństw, zagrażających wszystkim prawdziwym naśladowcom Jezusa, jest zarozumiałość – przecenianie własnej wartości, a co za tym idzie, niedocenianie braci, zwłaszcza tych, którzy potknęli się na czymś, na czym oni sami jeszcze się nie potknęli.

Jedną z pierwszych lekcji, jakiej należy się nauczyć, jest to, że w rzeczywistości jesteśmy niczym, że jesteśmy kłębkiem niedoskonałości, że na podstawie własnych osiągnięć nie zasługujemy na przychylność Boga ani na Jego łaskę. Ponadto powinniśmy zrozumieć, że im więcej cenimy siebie, tym mniej podobamy się Bogu i tym mniej znaczymy w Jego oczach. Zatem jeśli ktoś uważa, że jest kimś ważnym w oczach Boga, powinien zrozumieć własną małość, to, że nie zasługuje na Boskie zainteresowanie, chyba że dzięki łasce Boga w Chrystusie. Ktoś taki oszukuje siebie i utrudnia sobie postęp na dobrej drodze.

Zatem, zamiast osądzać albo upominać bliźniego lub brata w Chrystusie, każdy powinien raczej analizować własne postępowanie. Powinien rozważać, w jakim stopniu poczynił postępy w rzeczach, które podobają się Bogu. Powinien się upewnić, w jakim stopniu wyzbył się gniewu, złośliwości nienawiści, zazdrości, sporów, a w jakim przyjął łaski Świętego Bożego Ducha: łagodność, delikatność, cierpliwość, wytrwałość, braterską życzliwość i miłość.

Jeśli zauważy, że robi postępy zgodnie z tymi biblijnymi zasadami, ma powód do radości, lecz niech nie porównuje się do innych, a tym samym

::R5562 : strona 318::

nie ocenia siebie wyłącznie przez pryzmat niedoskonałości, dostrzeganych w innych ludziach. Postępując w ten sposób, każdy powinien się starać rozpoznać własne słabości, dźwigać własne brzemię i starać się nie być ciężarem ani powodem do zgorszenia dla innych – ani dla Pana, ani dla braci.

Przestrzeganie tych zasad nie pozwala na klerykalizm. Raczej, jak mówi Apostoł „ten, kto jest nauczany słowa, niech udziela ze wszystkich dóbr temu, który go naucza”, rozmawiając o otrzymanych błogosławieństwach lub o jaśniejszym zrozumieniu Bożego Słowa, które zgłębiają. Apostoł mógł również mieć na myśli, że jest właściwe, aby ci, którzy otrzymują błogosławieństwa od nauczyciela, starali się odwdzięczyć takiemu nauczycielowi wyrazami uznania, współpracą lub pomagając mu w inny dobry i pożyteczny sposób w kontynuowaniu jego pracy nauczania.

Działa tu pewna zasada. Bóg postępuje w zgodzie ze sprawiedliwością i nie można Go oszukać. Jego oko widzi serce, motywy i zamiary. My możemy siebie przez jakiś czas oszukiwać, posługując się zwodniczymi argumentami, ale nikt nie oszuka Boga. Podstawą Boskich zarządzeń jest zasada, że zbiera się to, co się zasiało, a to, co się zbiera, będzie tego samego rodzaju, jak to, co zostało zasiane – Gal. 6:7.

TRUDNE ZADANIE DLA CHRZEŚCIJANINA

Świat nie zajmuje się sianiem i zbieraniem, o którym mówi Apostoł; robi to jedynie Kościół. Kościół stanowią ci, którzy usłyszeli Głos Boga o Jego gotowości przebaczenia grzechów przez Jezusa Chrystusa wszystkim, którzy stają się Jego uczniami – ofertę Boskiej pomocy i spłodzenia z Ducha Świętego do nowej natury oraz do chwały, czci i nieśmiertelności. Wszyscy, którzy prawdziwie i szczerze stali się naśladowcami Chrystusa, którzy wzięli swój krzyż i zawarli przymierze samozaparcia, idąc śladami Mistrza – tylko oni są prawdziwymi chrześcijanami.

Ich zadaniem jest postępowanie zgodnie z radami Pana. Powinni mieć świadomość, że to, co osiągną w życiu, będzie zależało od tego, w jaki sposób przestrzegali Przymierza Ofiary i od stopnia ich wierności jako uczniów Jezusa. Zobowiązali się porzucić świat, jego cele, idee, ambicje – poświęcić to wszystko, aby się stać „dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa” – Rzym. 8:17.

Powinni zrozumieć, że nie wystarczy przytaknąć, że będą siali Duchowi, ale że zbieranie duchowych błogosławieństw i rozwój serca będą zależały od ich wierności w tym sianiu. „Kto sieje duchowi” – to znaczy, kto prowadzi duchowe życie, starając się służyć woli Boga lub Jego Duchowi we wszystkich swoich słowach, czynach i myślach – ten zbierze największe plony rozwoju duchowego w różnych cechach, które tworzą charakter na podobieństwo charakteru Pana Jezusa Chrystusa.

Lecz ci, którzy sieją ciału – to znaczy, którzy żyją tak, jak podpowiada im ciało, starając się je zadowolić, postępując, jak im nakazuje ich cielesny umysł lub wola albo zadowalając cielesne umysły, lub wolę swoich przyjaciół, lub krewnych – muszą się spodziewać, że tak pielęgnowane ciało będzie miało coraz większą władzę nad ich życiem, a ich postęp w Duchu będzie odpowiednio mniejszy.

Innymi słowy, Apostoł wyjaśnia, że za każdym razem, gdy ulegamy cielesnym skłonnościom naszej upadłej natury, hamujemy nasz duchowy postęp i że skłonność do ulegania ciału prowadzi do zepsucia, do śmierci. I przeciwnie, w miarę jak umartwiamy skłonności ciała, starając się żyć w harmonii z Pańskim Duchem – wzrastamy duchowo i przygotowujemy się do życia wiecznego na poziomie duchowym, obiecanym przez Boga tym, którzy okażą Mu swoją miłość i wierność wobec zasad sprawiedliwości.

Nie znaczy to, że jedynie ci, którzy zupełnie zapanują nad ciałem, otrzymają błogosławieństwo od Pana, lecz że jeśli nie okażemy Panu naszej oceny wartości rzeczy duchowych i nie zrobimy w nich postępu, nie będziemy godni życia wiecznego i go nie otrzymamy. Natomiast jeśli nasze postępowanie ukaże Panu naszą miłość do prawdy i sprawiedliwości, i pragnienie, aby Go zadowolić, to niezależnie od słabości naszego ciała, On uzna nas za godnych życia wiecznego, wiedząc, że gdy w zmartwychwstaniu otrzymamy doskonałe ciała, z radością będziemy żyć w absolutnej zgodzie z Boskimi zarządzeniami. Dlatego Apostoł przy innej okazji napisał: „sprawiedliwość prawa wypełniła się w nas, którzy postępujemy nie według ciała, ale według Ducha” – Rzym. 8:4.

WIERNE TRWANIE W DOBRYCH UCZYNKACH

W wersetach 9 i 10 (Gal. 6:9,10) Apostoł kończy swoją wypowiedź konkluzją. Wszyscy, którzy pragną postępować właściwie – wszyscy, którzy pragną żyć zgodnie ze wskazówkami Ducha Świętego, zawartymi w słowach Jezusa i Apostołów – powinni nie tylko dobrze rozpocząć, oddawszy się zupełnie Bogu, ale także pozostać wierni i nie ustawać w walce z grzechem oraz w dążeniu do sprawiedliwości.

Bóg pragnie rozwijać i kształtować charaktery swojego ludu, aby w odpowiednim czasie, po cierpieniu, trudach i walkach ze słabościami ciała, Jego święci mogli otrzymać nagrodę. Otrzymają nowe ciała, które Bóg im obiecał – ciała w zmartwychwstaniu. Wówczas ich zmagania i próby dobiegną końca, ponieważ nowe ciała będą w doskonałej zgodzie z nową wolą i nie będzie powodu do wzajemnej wrogości. Dzięki świętym dzieło łaski w błogosławieniu świata będzie się wspaniale rozwijać.

Apostoł mówi: nie tylko unikajmy surowości wobec tych, którzy popełnili błąd, ale czuwajmy, abyśmy siali duchowi, a nie ciału; nie tylko unikajmy znużenia na tej dobrej drodze, ale jeszcze „dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza domownikom wiary”. W ten sposób będziemy odwzorowywać charakter naszego Niebiańskiego Ojca. On jest Źródłem Błogosławieństw. Od Niego pochodzą błogosławieństwa obecnego życia – słońce i deszcz – zarówno dla sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych, złych i dobrych.

Tak jak Niebiański Ojciec nieustannie obdarza nas błogosławieństwami, nie oczekując uznania, podobnie i my jako Jego dojrzałe i rozwinięte dzieci, powinniśmy się starać wyrobić podobny charakter, takie samo usposobienie, taki sam sposób myślenia, to znaczy usposobienie zdolne wyświadczyć wiele dobra każdemu, lecz przede wszystkim dzieciom Pana – wszystkim, którzy należą do Domu Wiary.

====================

— 15 października 1914 r. —

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.