R5578-345 Studium biblijne: Zmartwychwstały Chrystus

Zmień język 

::R5578 : strona 345::

ZMARTWYCHWSTAŁY CHRYSTUS

– 6 GRUDNIA – MAR. 16:1-8; MAT. 28:11-15

„[…] Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tu, ale powstał z martwych […]” – Łuk. 24:5,6 (UBG)

ZMARTWYCHWSTANIE umarłych jest zdumiewającą obietnicą. Jej realizacja będzie największym przejawem Boskiej mocy, jaki kiedykolwiek został okazany aniołom i ludziom. Wzbudzenie córki Jaira, syna wdowy z Naim i przyjaciela Jezusa, Łazarza, nigdzie nie jest nazwane zmartwychwstaniem umarłych. Były jedynie wskrzeszeniami, z których to ostatnie okazało się najbardziej niezwykłe, ponieważ Łazarz nie żył od czterech dni i jego ciało zaczęło się rozkładać.

Zmartwychwstanie, obiecane w Biblii będzie ponownym przywróceniem osobowości i świadomości miliardów ludzi, którzy umarli i zmienili się w proch zgodnie z Boskim wyrokiem „umierając umrzesz”, „Bo jesteś prochem i w proch się obrócisz”. Zmartwychwstanie nie byłoby możliwe – nie byłoby ucieczki od tego Boskiego wyroku – w inny sposób niż ten, który Bóg zaplanował, mianowicie taki, że Jezus zajął miejsce pierwszego grzesznika, Adama. Wykupienie Adama spod wyroku śmierci, oznaczało wykupienie wszystkich, którzy w nim umarli. Czytamy zatem, że Chrystus umarł, „sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby nas przywiódł do Boga” – 1 Piotra 3:18.

Rozpowszechniono błędne przekonanie, że zmartwychwstanie jedynie ciało – że Bóg zbierze z czterech stron świata każdą cząstkę prochów, które niegdyś stanowiły części ludzkiego ciała i z tych samych elementów materii, z których wcześniej się ono składało, ponownie stworzy ludzką rasę. Niedorzeczność tego poglądu staje się oczywista, gdy weźmiemy pod uwagę, że zwłoki

::R5578 : strona 346::

zmarłych zostały mniej lub bardziej przyswojone przez rośliny i stały się częścią innych zwierząt i ludzi. Dobrą ilustrację może stanowić historia o jabłoni, której korzenie przeniknęły do trumny i przybrały kształt ludzkich zwłok. Ludzie jedli jabłka z tej jabłoni, innymi karmiono świnie, które z kolei wysyłano do różnych części kraju.

Ta historia dobrze wykazuje niedorzeczność powszechnego niezrozumienia biblijnych nauk. Problem leży w tym, że pomija się to, co głosi Biblia: to dusza umiera, ponieważ „[…] Dusza, która grzeszy, umrze […]” (Ezech. 18:4,20, UBG). Naukowcy twierdzą, że nasze ciała zmieniają się i odnawiają co siedem lat. Zatem ciało, w którym Adam zgrzeszył, umarło – podobnie jak wiele innych ciał – podczas dziewięciuset trzydziestu lat jego doświadczeń. Jednak jego dusza, jego osobowość, on sam, umarł tylko raz, mając dziewięćset trzydzieści lat. To dusza umiera, ona została odkupiona i ona zmartwychwstanie, ponieważ to „co siejesz, nie jest przecież tym ciałem, które ma wyrosnąć”.

NASZ PAN NIE JEST JUŻ CZŁOWIEKIEM

Chrystus, jako Logos u Ojca, był żyjącą duszą, czyli istotą na wysokim, duchowym poziomie. Dla dobra ludzi uniżył się i stał się niewolnikiem – „wyniszczył samego siebie, przyjąwszy kształt niewolnika, stawszy się podobny ludziom” – ludzką duszą. Umarł jako ludzka dusza, czyli ludzka istota, „ofiarował na śmierć swoją duszę”, „położywszy ofiarą za grzech duszę swą”. „Z udręki swojej duszy ujrzy owoc [nagrodę] i nasyci się” – Iz. 53:10-12.

Jezus umarł jako ludzka dusza, lecz został wzbudzony z martwych jako Dusza na wyższym poziomie. Wówczas, tak jak przepowiedział, wstąpił „tam, gdzie był przedtem”, to znaczy na poziom duchowy, ponieważ „[…] w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu” (1 Piotra 3:18, BW). Przyjął ludzką naturę jedynie w wielkim celu przygotowania ceny odkupienia człowieka. Złożył ją, oddając się na śmierć, za co Ojciec wywyższył Go do chwały, czci i Boskiej natury – ponad aniołów, „ponad wszelką zwierzchnością i władzą”, „[…] i darował mu imię, które jest nad wszystkie imię” (Filip. 2:9). Ten, który po swoim zmartwychwstaniu wstąpił na wysokość, był Tym samym, który wcześniej zstąpił z nieba na ziemię – oświadcza Św. Paweł.

Zmartwychwstały Jezus był odmieniony, zatem możemy zrozumieć, dlaczego zachowywał się zupełnie

::R5579 : strona 346::

inaczej niż wcześniej. Czytamy, że po zmartwychwstaniu ukazywał się i znikał. Ukazywał się swoim uczniom na kilka chwil, a potem znikał im z oczu. Nigdy wcześniej nie robił nic podobnego. Ukazywał się w różnych ciałach, pod różnymi postaciami, w różnych szatach. Marii ukazał się jako ogrodnik, dwóm, idącym do Emaus jako nieznajomy. Nie tylko postacie były różne, lecz także ubrania; Jego ubranie żołnierze rozdzielili między sobą.

To oczywiste, że Jezus został uśmiercony w ciele, lecz ożywiony w duchu! To Jezus jako Duchowa Istota ukazywał się, przybierając różne ludzkie postacie, różne ubrania, zależnie od okoliczności. Ta Duchowa Istota mogła – i rzeczywiście tak robiła – wejść tam, gdzie się zgromadzili uczniowie, gdy drzwi były zamknięte i zaryglowane ze strachu przed Żydami. W obecności uczniów Jezus stwarzał, czyli materializował ciało i ubranie; a potem znikał im z oczu, dematerializując ciało i ubranie, podczas gdy sam, jako Duchowa Istota, pozostawał niewidzialny. W ten sposób przebywał z uczniami przez czterdzieści dni przed swoim wniebowstąpieniem, lecz oni Go nie widzieli, z wyjątkiem tych kilku minut przy siedmiu różnych okazjach.

Tych czterdzieści dni było bardzo potrzebnych, aby nauczyć żydowskich uczniów i wszystkich późniejszych naśladowców Pana dwóch ważnych lekcji:

(1) że Jezus nie był już martwy, lecz żywy;

(2) że nie był już człowiekiem, lecz Duchem. „Pan zaś jest tym Duchem” – 2 Kor. 3:17.

ZNACZENIE ZMARTWYCHWSTANIA NASZEGO PANA

To, że nasz Pan nie był już ciałem, ale Duchową Istotą, obdarzoną niebiańską chwałą, zostało jasno dowiedzione w opisie doświadczeń Apostoła Pawła. Wyjaśnia on, że było konieczne, aby dwunastu Apostołów mogło zaświadczyć o zmartwychwstaniu Jezusa. Nie byłoby Poselstwa Ewangelii o nadziei na Boską łaskę, gdyby Zbawiciel pozostał martwy. Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, kto mógłby kiedykolwiek ustanowić Mesjańskie Królestwo? Kto mógłby dać Kościołowi udział w Pierwszym Zmartwychwstaniu i uczynić go uczestnikiem swojej niebiańskiej chwały? Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, kto wywiódłby z grobu miliardy śpiących, budząc ich Głosem, ogłaszającym pokój przez Jezusa Chrystusa i dając im szansę na życie wieczne dzięki posłuszeństwu temu Królestwu?

Apostoł stanowczo o tym przypomina, mówiąc: „[…] jeźli Chrystus nie jest wzbudzony, daremna jest wiara wasza […]. Zatem i ci poginęli, którzy zasnęli w Chrystusie” (1 Kor. 15:16-18). Zauważamy, że Św. Paweł zupełnie nie podzielał poglądu tych, którzy wbrew Pismu Świętemu twierdzili, że Jezus, choć umarł, w istocie żył, a zmartwychwstanie umarłych jest jedynie formalnością, zupełnie niepotrzebną do przeprowadzenia Bożego Planu. Boskie nauczanie wyjaśnia, że umarli o niczym nie wiedzą, a zmartwychwstanie umarłych jest absolutnie konieczne dla jakiegokolwiek przyszłego życia, nadziei lub błogosławieństwa.

Fakt, że Chrystus zmartwychwstał, jest gwarancją Bożej mocy wzbudzenia zmarłych. Co więcej, jest gwarancją, że Jezus wykonał dzieło, dla którego przyszedł na świat. Jest dowodem tego, że doskonale przestrzegał Boskiego Prawa, inaczej nie byłby godny zmartwychwstania. Ponadto dowodzi wartości Jego śmierci – jej skuteczności jako zadośćuczynienia za grzech ojca Adama, a tym samym jako Ceny Okupu za grzechy świata.

UKAZYWANIE SIĘ PO ZMARTWYCHWSTANIU

Św. Paweł pisze, że ujrzał Jezusa po Jego zmartwychwstaniu. Mówi, że Pan mu się ukazał jako intensywne światło, jaśniejsze niż blask słońca w południe. Mówi także o wpływie, jaki to wywarło na jego charakter i wzrok – jedno spojrzenie na Jezusa w chwale zniszczyło mu wzrok, który później został częściowo przywrócony dzięki Boskiemu miłosierdziu. Było to ósme ukazanie się Jezusa Jego uczniom. Siedem razy ukazał się w ciele, a raz w chwale przewyższającej blask słońca. Za każdym razem był to ten sam Jezus, lecz Jego objawienia były różne.

Ukazywanie się Jezusa w ciele podczas czterdziestu dni było podobne do Jego ukazywania się w dalekiej przeszłości. Tak ukazał się Abrahamowi, jadł z nim, rozmawiał, lecz Abraham nie wiedział, że rozmawiał z Panem, uważając Go za człowieka, ponieważ Pan ukazał mu się w ludzkiej postaci i zwyczajnym ubraniu. Zniknął z oczu Abrahamowi, tak jak zniknął Apostołom i Saulowi. Był Duchową Istotą, gdy ukazał się Abrahamowi i był Duchową Istotą po swoim zmartwychwstaniu, gdy

::R5579 : strona 347::

ukazywał się swoim Apostołom. Na chwilę stał się ciałem, właśnie po to, aby cierpieć, Sprawiedliwy za niesprawiedliwych.

Gdy cierpienie się zakończyło, nie było już powodu, dla którego nasz Pan miałby pozostać w ciele. Pan Chwały w Niebie nie jest ciałem, nie jest człowiekiem. Gdyby nim był, byłby „niewiele mniejszym od aniołów”. Jednak Apostoł zapewnia, że przy swoim zmartwychwstaniu wstąpił wysoko ponad aniołów – Filip. 2:9-11; Żyd. 1:3,4.

Jezus z łatwością mógł przybrać każdą postać, każde ubranie. Ukazywał się w różnych postaciach, aby udzielić podwójnej lekcji: że nie jest martwy i że już nie jest człowiekiem. Szczególnie godne uwagi jest Jego drugie pojawienie się, z ranami, aby przekonać Św. Tomasza. Jezus był gotów dać wszelkie niezbędne dowody, ponieważ gdyby Jego uczniowie w pełni nie uwierzyli w Jego zmartwychwstanie, nie mogliby wykonać powierzonej im pracy, ani nawet otrzymać Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy. Duch Święty został udzielony jedynie tym, którzy uwierzyli w Jezusa – uznali, że Jego śmierć była Ofiarą za grzechy i zaufali Mu jako Zbawicielowi, przez którego miało spłynąć na nich Boskie błogosławieństwo, spłodzenie z Ducha Świętego i przywrócenie ich do społeczności z Bogiem jako Bożych dzieci.

DALSZE BIBLIJNE DOWODY

Jeśli konieczny jest kolejny dowód tego, że Jezus nie jest istotą cielesną – że nie jest już człowiekiem – można go znaleźć w zapewnieniu Apostoła, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego i że z tego powodu każdy, należący do Kościoła musi zostać przemieniony, zanim będzie mógł wejść do Królestwa Chrystusa i mieć w nim udział. Ta przemiana będzie polegała na zakończeniu egzystencji jako dusza, istota ziemska w warunkach ziemskich i rozpoczęciu egzystencji jako dusza, istota duchowa w duchowych warunkach. Apostoł oświadcza, że wszyscy musimy zostać przemienieni, abyśmy się mogli upodobnić do naszego Pana. Skoro nasze ziemskie ciało, aby się mogło stać podobne do ciała naszego Pana, musi ustąpić miejsca duchowemu ciału, jest oczywiste, że Pan ma duchowe ciało, jest duszą, istotą duchową. Jest to zgodne z nauką Apostoła o zmartwychwstaniu Kościoła, gdy stwierdza: „bywa wsiane w słabości, a będzie wzbudzone w mocy, bywa wsiane ciało cielesne, a będzie wzbudzone ciało duchowne”.

Jednak ten sam Apostoł w liście do Filip. 3:21 (UBG) zwraca naszą uwagę na zupełnie inną kwestię, oświadczając, że Pan Jezus „[…] przemieni nasze podłe ciało, aby było podobne do jego chwalebnego ciała […]”. Odnosi się to do Kościoła jako zbiorowości, a nie do ciał jego poszczególnych członków. Apostoł mówi o naszym podłym Ciele w liczbie pojedynczej. Oznacza to, że Głowa Kościoła, Jezus, doświadczał upokorzenia, zanim umarł i zmartwychwstał. Głowa Kościoła została wywyższona i uwielbiona ponad osiemnaście wieków temu. Odtąd wszyscy, przyłączający się do Jego dzieła, byli utożsamiani z Ciałem, wspólnotą, pogardzaną przez ludzi, upokorzonym Ciałem, o którym Św. Paweł pisze: „Staliśmy się jak śmiecie tego świata, jak odpadki u wszystkich”. Jednak Drugie Przyjście Chrystusa zakończy to poniżanie Kościoła, Jego Ciała, ponieważ Pan przemieni swoje Ciało w chwale Pierwszego Zmartwychwstania. Odtąd Kościół, czyli Ciało, nie będzie już znieważany, lecz uwielbiony.

====================

— 15 listopada 1914 r. —

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.