R5868-0 (065) 1 Marca 1916 r.

Zmień język 

::R5868 : strona 65::

TOM XXXVII. 1 MARCA 1916 R. Nr 5
A. D. 1916—A. M. 6044

—————

ZAWARTOŚĆ

„Drogo bowiem zostaliście kupieni” . . . . . . . . . . . . . . . .67
Boski paradoks – wolność przez niewolę . . . . . . 68
Skarby gromadzone w Niebie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .69
Balsam z Gileadu na skruszone serca . . . . . . . 69
Zachęty do wierności . . . . . . . . . . . . . . . 70
Niebiańscy pielgrzymi zbliżający się do domu . . . 70
Drugi list Św. Piotra . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 71
Ogień jest niezbędnym przygotowaniem do Królestwa .71
Filip i Etiopczyk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 72
Szczery poszukiwacz Prawdy . . . . . . . . . . . . 72
Wielki Lud . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .75
Dwie klasy – dwie nagrody . . . . . . . . . . . . .76
Spodziewając się osobowego Antychrysta . . . . . . . . . . . . . .76
Pogląd Redaktora jest inny . . . . . . . . . . . . 77
Prawda w Afryce Południowej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 78
Interesujące listy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .78
Konwencja australijska błogosławiona . . . . . . . 78
Nie polegajcie na czyimś widzimisię . . . . . . . .79
Codzienny kielich (Wiersz) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .79

::R5868 : strona 66::

PUBLIKOWANE PRZEZ
WATCH TOWER BIBLE AND TRACT SOCIETY
CHARLES T. RUSSELL, PRESIDENT
“BROOKLYN TABERNACLE,” 13-17 HICKS ST.,
BROOKLYN, N. Y., U. S. A.

Przedstawicielstwa zagraniczne: Oddział brytyjski: LONDON TABERNACLE, Lancaster Gate, Londyn. Oddział zachodnioniemiecki: Unterdorner Str., 76, Barmen. Oddział australijski: Flinders Building, Flinders St., Melbourne. W każdej sprawie prosimy o kontakt z TOWARZYSTWEM.

—————

CENA ROCZNEJ PRENUMERATY – $1,00 (4s.) PŁATNE Z GÓRY.
PIENIĄDZE NALEŻY PRZESYŁAĆ PRZEKAZEM BŁYSKAWICZNYM, CZEKIEM BANKOWYM, PRZEKAZEM POCZTOWYM LUB POLECONYM.
Z ZAGRANICY TYLKO POPRZEZ ZAGRANICZNE PRZEKAZY PIENIĘŻNE.

—————

Warunki dla ubogich Pańskich są następujące: Wszyscy Badacze Biblii, którzy z powodu podeszłego wieku, jakiejś choroby lub z powodu innych przeciwności losu, nie są zdolni zapłacić za to Czasopismo, niech, co roku w maju wyślą Pocztówkę, opiszą swoją sytuację i poproszą o kontynuację prenumeraty, a będą otrzymywać ją bezpłatnie. Nie tylko chcemy, ale również pragniemy, aby wszyscy tacy byli stale na naszej liście i mogli korzystać z WYKŁADÓW itp.

—————

RÓWNIEŻ WYDANIA W JĘZYKU FRANCUSKIM, NIEMIECKIM, SZWEDZKIM I DUŃSKIM.
EGZEMPLARZE OKAZOWE BEZPŁATNE.

—————

NADAWANE JAKO PRZESYŁKI DRUGIEJ KLASY W URZĘDZIE POCZTOWYM W BROOKLYNIE, NOWY JORK.
NADAWANE JAKO PRZESYŁKI DRUGIEJ KLASY W URZĘDZIE POCZTOWYM W OTTAWIE, KANADA.

—————

ZMIANY W URZĘDACH POCZTOWYCH – ODNOWIENIE PRENUMERATY NA TO SAMO NAZWISKO

Każdego roku setki urzędów pocztowych jest zamykanych na rzecz otwarcia nowych. Wszelkie zmiany powinny być natychmiast zgłaszane. Siostry odnawiające prenumeratę Strażnicy powinny podać te same inicjały, co wcześniej lub wspomnieć o zmianie, a tym samym oszczędzić nam i samym sobie wielu kłopotów.

—————

GOSZCZENIE PIELGRZYMÓW

Wszyscy przyjaciele Prawdy właściwie uważają za zaszczyt i przywilej gościć Braci Pielgrzymów podczas ich krótkich wizyt. Należy jednak również wziąć pod uwagę interesy Prawdy i wygodę tych Pielgrzymów. Starsi, lub pod ich kierownictwem Sekretarz Zboru, powinni dopilnować, aby Pielgrzymi gościli w domach, w których nie będą stanowić ciężaru i gdzie będzie im wygodnie. Ci, którzy stale podróżują i głoszą kazania, są mniej lub więcej wyczerpani psychicznie i potrzebują wygody, odpowiedniego wypoczynku i pewnego stopnia prywatności na rozmyślanie. Dlatego też wszyscy, którzy mają na uwadze dobro prowadzonej pracy, powinni z radością współpracować, aby Pielgrzymi mogli gościć w domu, w którym są odpowiednie warunki.

Z pewnością cały Zbór byłby zhańbiony, gdyby przedstawiciel Towarzystwa został potraktowany w inny sposób. Jesteśmy przekonani, że tylko niedbałość ze strony niektórych sprawiła, że ta sugestia stała się konieczna.

====================

HYMNY BETEL NA KWIECIEŃ

Po odśpiewaniu pieśni, rodzina Betel słucha „Mojego ślubu Panu” a następnie łączy się w modlitwie, rozważając bieżący tekst MANNY. Następujące pieśni w kwietniu: (1) 5; (2) 196; (3) 263; (4) 46; (5) 102; (6) 37; (7) 114; (8) 145; (9) 99; (10) 214; (11) 191; (12) Ślub; (13) 7; (14) 182; (15) 290; (16) 14; (17) 279; (18) 198; (19) 154; (20) 273; (21) 221; (22) 324; (23) 8; (24) 261; (25) 166; (26) 72; (27) 195; (28) 272; (29) 1; (30) 286.

====================

::R5859 : strona 67::

„DROGO BOWIEM ZOSTALIŚCIE KUPIENI”

„[…] Nie należycie do samych siebie? Drogo bowiem zostaliście kupieni. Wysławiajcie więc Boga w waszym ciele […]” – 1 Kor. 6:19,20 (UBG).

JAKIE różne uczucia budzą te natchnione wypowiedzi wielkiego Apostoła w różnych sercach! Dla serca upadłego, zwykłego człowieka te stwierdzenia są bardzo nieodpowiednie. Jednak dla serca, które znajduje się w pełnej harmonii z Bogiem i Jego chwalebnym Planem są to drogocenne słowa, pełne pociechy i radości. Dumne, nieodrodzone serce jest przekonane, że nie musi być kupionym, nie potrzebuje odkupienia, że nie odczuwa poważnej dolegliwości grzechu. Może być gotowe przyznać, że nie jest doskonałe i że nie odpowiada ścisłym wymogom sprawiedliwości. Jednak zasługuje jedynie na jakąś niewielką karę, której się spodziewa i którą, jak mu się wydaje, w zupełności ponosi w postaci kłopotów i doświadczeń w swoim życiu.

Ludzkie serce wierzy w jakąś wielką Pierwszą Przyczynę, którą nazywa Bogiem, a czasami jedynie Dobrą zasadą. Wierzy w pewne prawa natury, które według niego są niezmienne i nieodwołalne. Jednak zaprzecza, że istnieje coś takiego jak przebaczenie grzechów. Jest to zatem całkowicie niezgodne z ewangelicznym założeniem ofiary za grzech, „okupu za wszystkich”, czyli okazją do pojednania się z Bogiem przez zasługi Odkupiciela. Odrzuca wszelką potrzebę pojednania. Ta grupa niewierzących jest pod wieloma względami najbardziej beznadziejna; ponieważ posiadają pewien rodzaj filozofii, która tak wypełnia ich umysły, że uniemożliwia im dostrzeżenie siły i piękna prawdziwej filozofii Biblii. Zazwyczaj są ślepi na najprostszą logikę związaną z tym tematem, jak to przedstawiono w oświadczeniach biblijnych: „[…] zapłata za grzech jest śmierć […]” i „Dusza, która grzeszy, ta umrze […]” – Rzym. 6:23; Ezech. 18:4,20.

Chociaż oni nie mogą i nie roszczą sobie prawa do doskonałości, wydaje się, że nigdy im nie przyszło do głowy, że wszelka niedoskonałość jest nieprawością, grzechem, ani że osąd doskonałego, sprawiedliwego Boga będzie słusznie i naturalnie polegał na tym, że to, czego On nie może aprobować, musi zostać zniszczone. Ponadto tylko to, co Jego sprawiedliwość aprobuje, tylko to, co jest doskonałe, otrzyma Jego błogosławieństwo i będzie miało zapewnione wieczne życie. Dopiero gdy ten pogląd zostanie zrozumiany, wszyscy będą przygotowani na Poselstwo Ewangelii – Poselstwo, że Bóg działa w Chrystusie dla pojednania świata ze Sobą. Dopiero gdy każdy człowiek zrozumie, że „[…] zapłata za grzech jest śmierć […]”, będzie mógł dostrzec, że „[…] dar z łaski Bożej jest żywot wieczny, w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Dopiero wtedy może zrozumieć, że „Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota”. Dopiero wtedy uświadomi sobie, że „Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, a kto nie wierzy Synowi, nie ogląda żywota, lecz gniew Boży zostaje nad nim” – Rzym. 6:23; 1 Jana 5:12; Jana 3:36; 1 Kor. 15:21,22.

„NAUCZY POKORNYCH DROGI SWOJEJ”

Jednak nasz natchniony tekst pod innym względem obraża każdego zwykłego człowieka lub człowieka, który odpadł od łaski. On rani jego dumę. Oznacza to, że jest traktowany jako zwykły niewolnik lub dobytek, który można kupić lub sprzedać. Cóż może być bardziej irytujące dla dumnego, nieodrodzonego serca niż taka myśl? Niemniej jednak pogląd, że zostaliśmy wykupieni, a zatem słusznie jesteśmy niewolnikami Tego, który nas wykupił, jest wszędzie prezentowana w Piśmie Świętym i tylko cisi, pokorni, są w stanie to przyjąć i docenić.

Tacy słyszą stwierdzenie Apostoła, że wszyscy zostali „zaprzedani pod grzech” (Rzym. 7:14) i zdają sobie sprawę, że to stwierdzenie jest prawdziwe. Znajdują w sobie i w całej rodzinie ludzkiej liczne dowody na to, że cała ludzkość jest „niewolnikami grzechu”. Oni dostrzegają „zakon grzechu, który jest w członkach ich” i we wszystkich innych. Uważają, że moc grzechu jest tak potężna, że nikt nie może jej w pełni pokonać i chociaż można z nim walczyć, to jednak posiada nad całą ludzkością władzę, której zniewoleni nie mogą w pełni przezwyciężyć, nawet przy najszczerszych wysiłkach. W ten sposób widzą w słowach Apostoła (Rzym. 5:12-21) przedstawianie grzechu jako wielkiego władcy rządzącego światem. To bardzo ponury, ale bardzo prawdziwy obraz rzeczywistości.

Niektórzy stawiają pytanie Słowu Bożemu: Jak to się stało, że Bóg, który sam jest ucieleśnieniem wszystkiego, co dobre, czyste i piękne, wszystkiego, co doskonałe, powołał do życia ludzkie potomstwo w takiej niewoli grzechu, przez niedoskonałość? Pytają: Czy Biblia nie mówi o Bogu, że wszystkie Jego „[…] sprawy są doskonałe […]”? (5 Moj. 32:4). Skąd zatem ta powszechna niedoskonałość, ogólne podporządkowanie ludzkości pod władzę grzechu? Prawdziwa odpowiedź może pochodzić tylko z jednego źródła – ze Słowa Bożego. A ono udziela jedynej zadowalającej odpowiedzi, jedynej, która spełnia wszystkie wymagania i warunki, jakie są znane człowiekowi.

Słowo oświadcza, że dzieło Boga było doskonałe w stworzeniu człowieka na swój obraz na początku. Jednak stworzenie, obdarzone wolnym działaniem moralnym, zbuntowało się przeciwko prawu swego Stwórcy, a tym samym przez samowolę, samozadowolenie, sprowadziło na siebie

::R5859 : strona 68::

karę, która była wcześniej przewidziana dla tych, którzy okazaliby się nieposłuszni sprawiedliwemu przykazaniu swego Stwórcy. Wyrok brzmiał: „Umierając, śmiercią umrzesz”. Ten świadomy akt nieposłuszeństwa ze strony naszego pierwszego rodzica Adama, nie tylko sprowadził na niego tę karę śmierci, ale i wszyscy jego potomkowie uczestniczyli również w jego poddaniu się śmierci i zniewoleniu grzechowi, który wynikał z jego oddzielenia od Boga i Jego zanikającej siły, gdy coraz bardziej przechodził pod władzę śmierci.

A zatem fakt, że Adam zaprzedał siebie i swoje potomstwo, znajdujące się jeszcze w jego lędźwiach, grzechowi dla chwilowego zaspokojenia siebie, oznaczał nie tylko jego własne zniewolenie, ale także całego jego potomstwa, które się później narodziło. Takie są fakty w tej sprawie. Wszystkie dzieci Adama mogą powiedzieć za dawnym Psalmistą: „Oto w nieprawości poczęty jestem, a w grzechu poczęła mię matka moja”.

NAUKA O CAŁKOWITEJ DEPRAWACJI JEST NIEBIBLIJNA

W tym miejscu dochodzimy do poglądu, który widocznie pojawił się w umysłach niektórych wczesnych reformatorów, kiedy głosili doktrynę o zupełnej deprawacji, która jest wyznawana aż do dzisiaj – przynajmniej teoretycznie – ale którą musimy odrzucić. Na podstawie Pisma Świętego utrzymujemy, że w wyniku przestępstwa Adamowego dochodzi do ogólnego zepsucia, które rozciąga się na każdego członka rodziny ludzkiej, tak że „[…] Nie masz sprawiedliwego ani jednego” (Ps. 14:3; Rzym. 3:10). To jednak zaprzeczamy, że ta deprawacja jest całkowitą deprawacją. Zaprzeczamy, że jakikolwiek człowiek jest całkowicie, beznadziejnie, w każdym szczególe zdeprawowany i pozbawiony tego, co jest dobre lub godne pochwały. Jedynym przykładem całkowitej deprawacji, o której wiemy, jest sam Szatan, ojciec kłamstwa i każdego niegodziwego uczynku.

Jednak nawet ogólna deprawacja jest wystarczająco zła, a będąc tak powszechna, nikt nie powinien mieć trudności ze znalezieniem, przynajmniej do pewnego stopnia, tego, co sam odziedziczył i rozwijał, jak również w dostrzeżeniu jej u swoich bliźnich. Niektórzy są bardziej zdeprawowani niż inni. Niektórzy mają pierwotne podobieństwo do Boga mniej zatarte i zniekształcone w swojej naturze i charakterze. Zgodnie ze stwierdzeniem biblijnym, że „w nieprawości poczęty jestem” i że „najzdradliwsze jest serce nade wszystko i najprzewrotniejsze”, każda spostrzegawcza osoba, której oczy zostały otwarte, aby rozpoznać zepsucie, może wszędzie dostrzec jej dowody, nawet u małych dzieci. Samowolę, namiętny upór i złe usposobienie można często zauważyć u kilkutygodniowych niemowląt. Dlatego rodzice powinni być bardzo cierpliwi, bardzo rozważni i dokładni w korygowaniu dziecka pamiętając, że te same cechy, które wymagają korekty, oni sami mu przekazali. W ten sposób chrześcijańscy rodzice powinni być nie tylko staranni w zakresie wychowania swego dziecka we właściwym postępowaniu, ale także najbardziej życzliwi, kochający i cierpliwi w udzielaniu napomnienia i wychowania.

JEDYNA POMOC DLA UPADŁEJ LUDZKOŚCI W BOGU

Mamy więc przed oczami fakt powszechnego panowania grzechu i wiemy, skąd on pochodzi. Widzimy zatem moc słów Apostoła, kiedy uosabia grzech jako władcę, tyrana i przedstawia ludzkość jako zniewoloną przez grzech i płacącą mu daninę śmierci. Przekonaliśmy się, że Bóg nie ponosi winy za zniewolenie człowieka grzechem. Chociaż, gdy ogłaszana była kara śmierci, to wspomniana została jedynie ostateczna zapłata za grzech. To jednak przed tą zapłatą za grzech doświadczamy przy okazji wielu cierpień i trudności, umysłowych, moralnych i fizycznych, które narzuca wielki nadzorca grzech. I jako wzdychające stworzenia zmagające się z bólem pod surowym biczem tego władcy, tęsknimy za wyzwoleniem. A niektórzy z nas wołali już do Boga o pomoc – zbawienie od grzechu i śmierci do sprawiedliwości i życia, a nasze modlitwy zostały wysłuchane.

Bóg pragnie, abyśmy bardzo dokładnie nauczyli się lekcji o „przeważającej grzeszności grzechu”, o jego żółci i goryczy oraz o beznadziejności jakiegokolwiek wyzwolenia z wyjątkiem tego, które On zapewnia. Osobiste doświadczenie pokazało nam, że jesteśmy bezsilni, by wyzwolić się z tej niewoli, że aby pokonać Złego i jego sztuczki i zasadzki, które mocno nas osaczają z powodu słabości naszego ciała  spowodowanego upadkiem, bo potrzebujemy siły, której z natury nie posiadamy. Stwierdzając, że nie jesteśmy w stanie sobie pomóc, najpierw naturalnie szukamy pomocy u siebie nawzajem i rzeczywiście możemy otrzymać pomoc od innych. Jednak wkrótce dowiadujemy się, jak mało prawdziwej pomocy można udzielić lub otrzymać od każdego z ludzi. A kiedy nauczyliśmy się lekcji, której uczy Pismo Święte, że wszyscy rodzą się niewolnikami grzechu, wtedy widzimy, jak jesteśmy zupełnie bezradni jako rodzaj ludzki.

Wszyscy, którzy zdadzą sobie sprawę z prawdziwej sytuacji i odczują niewolę i potrzebę wyzwolenia, mogą w ten sposób zrozumieć, że jedyna nadzieja jest w Bogu. Jeśli uznają, że to sam Bóg wydał wyrok śmierci i że nie mógł uchylić swojego wyroku ani naruszyć swoich własnych praw, niech się zastanowią, że On ma nieskończenie większą moc od naszej, posiada również większą mądrość. On wie, jak dokonać tego, co wydaje się nam niemożliwe. I tak właśnie jest. Przygotował drogę, którą cała ludzkość ujrzy w odpowiednim dla Jehowy czasie, który jest już bardzo blisko. Cena została zapłacona za zupełne wyzwolenie człowieka i chociaż do tej pory cena ta była wykorzystywana tylko dla nielicznych, to jednak wkrótce zostanie ona zastosowana za wszystkich.

BOSKI PARADOKS – WOLNOŚĆ PRZEZ NIEWOLĘ

Uświadomienie sobie osobistej odpowiedzialności wobec Odkupiciela, który je nabył, oraz wobec Ojca Niebieskiego, który zapewnił zbawienie od grzechu i śmierci, leży u podstaw wszelkiego prawdziwego poświęcenia się Bogu przez Chrystusa. Gdy tylko wdzięczny, wierzący, odkupiony człowiek usłyszy o błogosławieństwie, które jest mu ofiarowane, słusznie zapyta: „Panie, co chcesz, abym ja uczynił?” Potem dowiaduje się, że nowy Władca nie życzy sobie nikogo poza dobrowolnymi sługami oraz że przygotował uwolnienie z niewoli grzechu, pozwalając każdemu wrócić, aby dalej służyć grzechowi i nadal ponosić zapłatę śmierci. Uczy się warunków, na jakich może zostać przyjęty. Dowiaduje się, że bycie sługą nowego Władcy, Chrystusa, to bardzo wielki przywilej. Uczy się pozornie sprzecznego Boskiego błogosławieństwa, że bycie niewolnikiem Chrystusa jest wolnością w najprawdziwszym i najbardziej realnym sensie, a stając się sługą Chrystusa, „[…] wolny jest w Panu […]” (1 Kor. 7:22). Tak więc przez cały Wiek Ewangelii byli tacy, którzy z radością stawali się niewolnikami Ojca i Pana Jezusa Chrystusa.

Te drogocenne dusze z radością uznają i korzystają z łaskawego i pełnego miłości zarządzenia Bożego przez Jego Jednorodzonego Syna, czyli okupu złożonego na Kalwarii. Z radością uznają, że są „drogo […] zostaliście kupieni” i „nie należycie do samych siebie”. A kiedy dowiadują się o swoim niewypowiedzianym przywileju przyłączenia się do naszego Pana Jezusa w Jego ofierze, podążania Jego śladami aż do śmierci, z radością przyjmują Jego warunki

::R5859 : strona 69::

i z wdzięcznością. Tacy opuszczają świat i wszystko, aby podążać za Jezusem, a jeśli pozostaną wierni aż do śmierci, będą mieli udział ze swoim Panem w całym Jego chwalebnym duchowym dziedzictwie. Ale teraz doszliśmy do końca obecnego porządku i trzeba przeżyć surowe i subtelne pokusy i próby, aby udowodnić całą naszą wierność Panu i przymierzu, które z Nim zawarliśmy.

„Jezu, Ty jedyny wiesz, Zbawco miłosierny,
Co ma spotkać naśladowców Twoich wiernych.
Więc weź za rękę, pokornie prosimy Ciebie,
I zaprowadź do Lepszej Krainy w niebie”.

=====================

::R5862 : strona 69::

SKARBY GROMADZONE W NIEBIE

„Nie skarbcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza psuje, i gdzie złodzieje podkopują i kradną; ale skarbcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól ani rdza nie psuje, i gdzie złodzieje nie podkopują, ani kradną. Albowiem, gdzie jest skarb wasz, tam jest i serce wasze” – Mat. 6:19-21.

PRZYJEMNOŚĆ, rozkosz, radość, komfort – wszystkie te uczucia są sugerowane nam przez słowo skarb. Nasze myśli, nasze nadzieje, nasze plany są na nim skoncentrowane. Nasz skarb jest inspiracją naszego życia, pobudza do działania, wytrwałości i wytrzymałości, do nadziei, którą rozbudza. Większość ludzi posiada skarby, ale one ogólnie dają niewielkie zadowolenie, ponieważ przemijają i rozczarowują. Ileż to osób zbudowało swoje nadzieje na rzeczach ziemskich tylko po to, by znaleźć je jako złudne błyskotki, szydercze złudzenia, pozostawiające po sobie złamane, zmiażdżone i jałowe serce! Skarby bogactwa, sławy, społecznego wyróżnienia, domów i ziem, przyjaciół, domu i rodziny, władzy i wpływu, podlegają zmianom i rozkładowi! A jeżeli serce jest na nich skupione, to w jednej chwili mogą być zmiecione, pozostawiając życie spustoszone i zrozpaczone, tym bardziej, że były to wysokie nadzieje, które zainspirowały.

Bogactwo, które było pracowicie gromadzone i starannie zarządzane, może zniknąć w jedną noc. Sława, tak drogo zdobyta, może zmienić się w krytykę i zarzuty pod wpływem kaprysu zmiennej opinii społecznej. Prestiż społeczny, który wyniósł cię na najwyższe stanowiska, może nieco później zrzucić cię na najniższą pozycję, a twoje imię może być uznane za złe i wyrzucone poza nawias społeczeństwa. Domy, grunty i starannie gromadzony dobytek może pójść pod młotek komornika. Przyjaciele, którym długo ufałeś, mogą nagle oziębnąć i odwrócić się od ciebie, a nawet stać się twoimi wrogami. Dom, który kochasz, musi się kiedyś rozpaść, rodzina zostać rozproszona lub naruszona przez śmierć. Miłość, która żarzy się na domowym ołtarzu, może przygasnąć i stać się słaba lub wymarła. Ileż to osób przekonało się, że wielkie młodzieńcze nadzieje obróciły się w pył w ciągu kilku krótkich lat lub miesięcy!

BALSAM Z GILEADU NA SKRUSZONE SERCA

Do tych wszystkich, którzy upadają pod brzemieniem kłopotów i mają skruszone serca, Słowo Pańskie powinno przemówić ze szczególną mocą. „Bliski jest Pan tym, którzy są skruszonego serca, a utrapionych w duchu zachowuje” (Ps. 34:19). Jego miłość i Jego drogocenne obietnice są jak wonny balsam z Gileadu dla tych, którzy smutni i zawiedzeni w walce życiowej przychodzą do Chrystusa po odpoczynek i pocieszenie, po życie i uzdrowienie. Wielu żeglarzy na oceanie życia, zniechęconych i zrozpaczonych, pozbawionych wszelkiej nadziei, przekonało się, że te właśnie doświadczenia były środkami prowadzącymi ich do Przystani wiecznego Schronienia. Tylko tam można znaleźć prawdziwe błogosławieństwo i bezpieczeństwo; tylko tam jest prawdziwy skarb, znacznie przewyższający najwspanialsze skarby ziemi.

Myślimy tu o pewnym doświadczeniu drogiego brata, który niedawno odnalazł Boga. Jego ziemskie skarby zostały mu zabrane, a wieloletnie oszczędności stracił z powodu warunków, jakie przyniosła wojna w Europie. Stracił wszelką nadzieję i miał już odebrać sobie życie, gdy zwrócił uwagę na Teraźniejszą Prawdę. Najpierw jej słuchał, a następnie przyjął z radością, utwierdzając się w niej przy pomocy Wykładów Pisma Świętego. Potem stwierdził, że teraz wie, dlaczego Pan dozwolił mu zetknąć się z takimi przeciwnościami, bo one doprowadziły go do Niego. Jakże ten drogi brat może teraz radować się ze swoich bolesnych przeżyć, będąc pewnym, że w zamian zyskał „Perłę bardzo drogą”, przy której wszystkie inne skarby bledną!

Zaprawdę, w dzisiejszych czasach, jak nigdy przedtem, wszyscy, którzy mają ducha zdrowego zmysłu, w pewnym stopniu będą tęsknić za skarbem, który będzie bezpieczny, za skałą, na której będą mogli postawić swoje stopy, która bezpiecznie utrzyma się w tych dniach stresu i niepewności, kiedy ludzie poczują, że wszystko wymyka się spod ich stóp, kiedy nic ziemskiego nie jest pewne, kiedy strach i cierpienie są na każdym kroku. W takim czasie jak ten, jakże błogosławieni są Ci, którzy są bezpiecznie ukryci w szczelinie Skały Wieków, która nie może być wstrząśnięta przez najpotężniejsze trzęsienie ziemi! Jak niewypowiedzianie cenny jest skarb, który złożyliśmy w Niebie; wiemy bowiem, że nasz skarb jest bezpieczny, gdzie żadne sztormy ani fale nie mogą go dotknąć.

SKARBY, KTÓRE GROMADZIMY W NIEBIE

Najważniejsze pytanie dla tych, którzy poszukują tego wielkiego skarbu, brzmi: Jak możemy złożyć skarb w Niebie i jakiego rodzaju są to skarby, które mają być przechowywane w Niebiańskim depozycie? Mamy zapewnienie Słowa Bożego, że wszystko, co jest czyste, święte i dobre, może tam być przyjęte. Największym ze wszystkich skarbów jest osobista miłość i społeczność z Bogiem i Chrystusem. Jezus staje się dla nas „zacniejszy nad innych dziesięć tysięcy, a wszystek jest pożądany”. On jest niezawodnym Schronieniem w każdej potrzebie, naszą codzienną Radością, Ukojeniem i Pocieszeniem.

Kiedy zdobyliśmy ten Skarb, zdobyliśmy Tego, który nigdy się nie zmienia, Tego, którego miłość nigdy nie słabnie, Tego, od którego nic nie może nas oddzielić – „ani śmierć”, co dla Jego umiłowanych będzie teraz oznaczać naszą błogosławioną „przemianę”; „ani żywot”, co oznacza dalsze sposobności do cierpienia z Nim, abyśmy także mogli dzielić Jego chwałę i które pozwalają pełnić służbę w miłości do Tego, którego miłujemy; „ani aniołowie, ani księstwa, ani mocarstwa” nie mogą nas skrzywdzić, bo mamy schronienie w Chrystusie; „ani teraźniejsze ani przyszłe rzeczy”; albowiem „wszystkie rzeczy dopomagają ku dobremu” i w każdej próbie On pokieruje sprawą, abyśmy mogli ją znieść; „ani wysokość” chwilowego wywyższenia; „ani głębokość” ucisku czy smutku, gdyż nasze Schronienie i Siła są zawsze blisko; „ani żadne insze stworzenie”, ponieważ obiecał, że „nóg świętych swoich ochrania” i że nic ich nie dotknie jako Nowe Stworzenia w Chrystusie, i że Jego obecność będzie towarzyszyć im, gdziekolwiek będą. – Rzym. 8:35-39; 1 Sam. 2:9; Łuk. 10:19; 2 Moj. 33:14.

Żadne też inne stworzenia ani w Niebie, ani na ziemi nie otrzymają takich znaków szczególnej łaski, jakie są i zawsze będą udziałem umiłowanej Oblubienicy Chrystusa. Chociaż cała rodzina w Niebie i na ziemi będzie przez Niego błogosławiona, to jednak Jego Małżonka, współpracując z Nim w Jego dziele, sama będzie Jego towarzyszką, Jego powiernicą,

::R5862 : strona 70::

Jego skarbem. Posłuchaj napomnienia Pana skierowanego do klasy Oblubienicy: „Słuchajże, córko, a obacz i nakłoń ucha twego i zapomnij narodu twego i domu ojca twojego [wszelkich nadziei, dążeń dzieci Adamowych], a zakocha się król [Pomazaniec Jehowy] w piękności twojej [piękności charakteru, wiernego serca], albowiem On jest Panem twoim; przetoż kłaniaj się przed nim!” (Ps. 45:11,12; PnP 4 [PnP 4:1-16]). Jakże czujemy się niegodni tak wielkiego zaszczytu i miłości naszego umiłowanego Oblubieńca! I nic dziwnego! Kiedy patrzymy na wszystkie nasze niedoskonałości, wydaje się, że niewiele mamy tego, co wzbudza taką miłość i zachwyt. I pomyśleć, że aniołowie z całą ich czystością i wiernością zostali pominięci, a my, biedni, skalani śmiertelnicy, zostaliśmy wybrani zamiast nich!

Czy nie zachodzi tu jakaś pomyłka? Otóż nie! Mamy nieomylne i natchnione słowa, które zapewniają nas, że tak jest. Ta Oblubienica Syna Jehowy ma królować z Nim w przyszłości nad upadłym rodem ludzkim; a któż mógłby tak dobrze współczuć im we wszystkich ich słabościach i niemocach jak ci, którzy sami to przeżywają? I kto mógłby znieść takie wyżyny chwały, do których Małżonka Baranka zostanie wyniesiona z takich nizin, jak ci, którzy zdają sobie sprawę, że nie przez własną zasługę zostali wybrani, ale że to wszystko dzięki łasce Bożej? Odziani w chwalebną Szatę naszego Oblubieńca, nawet teraz możemy stanąć w zupełności w oczach Jehowy. A posiadając ozdobę cichego, spokojnego ducha i wiarę, która ufa w każdych warunkach oraz miłość radującą się wypełnianiem woli Ojca, możemy być przyjemnymi w oczach naszego Umiłowanego, naszego Oblubieńca i naszego Króla.

Mając tę ufność, możemy z niewypowiedzianą radością i wdzięcznością uchwycić się niezmiernie wielkich i cennych obietnic, które są nasze przez Chrystusa i bez zarozumiałości podążać ku wyznaczonej nagrodzie Wysokiego Powołania, pokornie ufając, że Ten, który zapoczątkował dobre dzieło w nas, dopełni go aż do dnia naszego uwielbienia z naszym Oblubieńcem w Królestwie Niebieskim, kiedy zostaniemy przedstawieni Ojcu „bez

::R5863 : strona 70::

zmazy lub zmarszczki, lub czegoś takiego”, wspaniale zupełni i doskonali, w całym tego słowa znaczeniu, przygotowani do cudownego dzieła, w którym będziemy mieć udział wraz z naszym Panem i Królem.

ZACHĘTY DO WIERNOŚCI

Posłuchajmy niektórych błogosławionych i inspirujących obietnic, którymi Ojciec i Syn pocieszają Oblubienicę: „Króla w piękności jego oglądają oczy twoje”; Ci „mi będą, w dzień, który ja uczynię, własnością”; „dam jeść z onej skrytej manny i dam mu kamyk biały [cenny upominek miłości] i na kamyku imię nowe [imię Oblubieńca naszego, a zatem i nasze imię] napisane, którego nikt nie zna, jedno ten, który je bierze”; „Jam jest z wami po wszystkie dni”; „A gdy odejdę […] przyjdę zasię i wezmę was do siebie, żebyście, gdziem ja jest i wy byli [On przyszedł, jest nawet obecny i wkrótce przyjmie nas do siebie na zawsze]”; „Nie wyście mnie obrali, alem Ja was obrał”; „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota”; „Kto zwycięży, dam mu siedzieć z sobą na stolicy mojej” – Iz. 33:17; Mal. 3:17; Obj. 2:17; Mat. 28:20; Jana 14:3; Jana 15:16; Obj. 2:10; Obj. 3:21.

To są drogocenne obietnice, cudowne słowa żywota! Wyliczajmy je wciąż na nowo, aby całe ich słodkie znaczenie zapadło głęboko w nasze serca i przyniosło błogosławiony owoc w naszym życiu. Niech staną się dla nas pociechą w godzinie ciężkiej próby, wzmocnieniem dla gasnącego zapału, odnowieniem siły, odwagi i gorliwości, abyśmy mogli kroczyć po wąskiej drodze, aż „oczy nasze oglądają Króla w piękności Jego”. Jakie cudowne skarby znajdujemy w ten sposób w Niebie dla nas, ponieważ opuściliśmy świat i wszystkie jego złudne marzenia oraz aspiracje, a uchwyciliśmy się rzeczy wiecznych! I chociaż to chwalebne dziedzictwo ma być własnością wszystkich wiernych, Apostoł daje jasno do zrozumienia, że nasz Niebiański skarb może zostać powiększony przez szczególną gorliwość i wierność w szczególnych próbach obecnego czasu.

Jednym ze skarbów, który możemy złożyć w niebie, będzie oznaka sprawiedliwej aprobaty i wyróżnienia pomiędzy dobrymi i świętymi poza zasłoną, którą to ocenę zapewni nam cierpliwe znoszenie utrapień, niezachwiana ufność w decydujących próbach i sprawdzianach, pilność w sprawach królewskich. Skarby umysłu i charakteru również znajdziemy w Niebie; bo nic, co jest dobre, prawdziwe i godne zachowania, nie zostanie utracone przez tych, którzy powierzyli swoje inwestycje Panu. Są to niezniszczalne skarby, których ani upływ czasu, ani wymagania okoliczności nigdy nam nie wyrwą.

Innymi skarbami będą wszystkie prawdziwe i szlachetne przyjaźnie, które zostały założone w prawdzie i sprawiedliwości tu na ziemi, zarówno na płaszczyźnie duchowej, jak i ziemskiej. Na przykład, ktoś na poziomie duchowym nie będzie skłonny zapomnieć lub zlekceważyć miłującej lojalności dawnego przyjaciela, który od czasu do czasu podawał kubek zimnej wody spragnionej duszy, walczącej z gorącem i pyłem pustynnej drogi życia, a czynił to dlatego, że ten, któremu służył, był uczniem Chrystusa.

Jednak szczególnie miłe będą duchowe przyjaźnie rozpoczęte i pielęgnowane tutaj, które rozwiną się i rozkwitną z jeszcze większą siłą, gdy zostaną przeniesione do Niebiańskiej gleby i atmosfery. A jaki skarb znajdziemy we wdzięczności i miłości tych, którym służyliśmy tutaj w chwilach szczególnej potrzeby, którym nosiliśmy Żywą wodę i dzieliliśmy się Chlebem Żywota! Któż może ocenić niewypowiedzianą radość, jaka będzie dziedzictwem wiernych, gdy znajdziemy wszystkie te cenne skarby poza zasłoną! Kiedy patrzymy na te skarby niezmąconymi oczami i uświadamiamy sobie, że są one nasze na zawsze, czy nie powinniśmy czuć się nieskończenie wynagrodzeni za wszelkie cierpienia i trudy, które znosiliśmy podczas naszej krótkiej ziemskiej pielgrzymki?

NIEBIAŃSCY PIELGRZYMI ZBLIŻAJĄCY SIĘ DO DOMU

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie! Miejmy nasze oczy zwrócone ku rzeczom Niebiańskim, wiecznym. Gromadźmy coraz więcej skarbów tam, „gdzie ani mól ani rdza psuje, i gdzie złodzieje nie podkopują, ani kradną” (Mat. 6:20). Jeśli nasze serca pragną skarbów Niebiańskich, to rozczarowania i cierpienia obecnego życia nie mogą nas przytłoczyć. Wszelkie rzeczy, które są godne pragnień duchowych synów Bożych, są naszymi prawdziwymi skarbami i tylko one są warte uwagi. Co nas obchodzą złudne odrobiny tego marnego życia, które prędzej lub później pękają i znikną? Dlatego, jak śpiewa poeta:

„Nie dotykajmy tego co znikome,
bo ono nie jest wartościowe,”

niegodne porównania z chwałą, która się w nas objawi, jeśli nie osłabniemy w drodze, ale z naszą laską pielgrzyma w ręku będziemy szli drogą Niebiańską, aż dojdziemy do celu naszych nadziei.

Gdy słońce zachodzi pod koniec każdego dnia, a cienie gromadzą się wokół nas, jak błogo zanucić: „Jestem jeden dzień bliżej Domu!” Prawie dotarliśmy na szczyt góry i każdego dnia mnożą się dowody na to, że podróż dobiega końca. Jak długo ona potrwa, nie wiemy, chyba to dobrze, że nie wiemy. Lecz wierzymy, że nie potrwa zbyt długo.

====================

::R5863 : strona 71::

DRUGI LIST ŚW. PIOTRA

„A on Dzień Pański przyjdzie jako złodziej w nocy, w który niebiosa z wielkim trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone ogniem stopnieją, a ziemia i rzeczy, które są na niej, spalone będą” – 2 Piotra 3:10

CHOCIAŻ ci z nas, którzy od jakiegoś czasu znają Teraźniejszą Prawdę i dobrze wiedzą, co Św. Piotr przedstawił w swoim ogólnym liście do Kościoła, to jednak dobrze jest często pobudzać nasze czyste umysły, przypominając te ważne rzeczy, „[…] aby nam to czasem nie uciekło” [UBG] – 2 Piotra 3:1,2; Żyd. 2:1.

W tym Liście Apostoł napomina cały Kościół, wskazując na istotne znaczenie rozwijania owoców Ducha Świętego. Następnie przypomina im wizję nadchodzącego Królestwa, którą on sam, św. Jakub i św. Jan widzieli na świętej górze. Wskazuje także na potrzebę pilnej uwagi, jaka ma być poświęcana badaniu proroctw. Ostrzega ich przed fałszywymi nauczycielami, którzy pojawiają się między nimi. Przypomina im o potępieniu i upadku, jakie przyszły na aniołów, którzy byli nieposłuszni Bogu, o katastrofie, jaka spotkała Sodomę i Gomorę z powodu zepsucia, o zniszczeniu niepobożnych w wielkim Potopie, o przewrotnym i złym postępku proroka Balaama i o konsekwencjach tego postępku. Następnie zarzuca niektórym z nich kroczenie śladem Balaama, po czym oświadcza, iż sprawy nie zawsze będą się toczyć w taki sam sposób, jak dotąd; że zło nie zawsze będzie tryumfować, lecz nadejdzie wielka zmiana, która będzie wstępem do nowego zarysu Boskiego Planu, zwanego ustanowieniem Królestwa Bożego na ziemi.

Św. Piotr wykazuje, że ta wielka zmiana przyjdzie nagle, czyli będzie to tak radykalna zmiana, jak za dni Noego, gdy katastrofa przyszła nagle, a której nadejście będzie wyszydzane przez tych, którzy mają pozór pobożności, lecz nie posiadają jej mocy (2 Piotra 3:3,4). Ta katastrofa obrazowo jest zilustrowana jako wielki pożar. „Niebiosa” zapalą się i spłoną. Następnie zapali się i spłonie „ziemia”. „Żywioły” zaś stopnieją pod żarem gorąca.

OGIEŃ JEST NIEZBĘDNYM PRZYGOTOWANIEM DO KRÓLESTWA

Czytając to proroctwo, większość chrześcijan myśli, że opisuje ono literalne spalenie prawdziwych niebios i ziemi. Jednak, jak wykazywaliśmy przez wiele lat, sądzimy, że istnieje o wiele bardziej logiczne wyjaśnienie tego proroctwa, którego wypełnianie już się rozpoczęło. Ten czas Wielkiego Ucisku, który nastąpi krótko po Wtórym Przyjściu Chrystusa, będzie doświadczeniem, jakiego nie było, odkąd istnieją narody (Dan. 12:1). W pewnym obrazie Pismo Święte przyrównuje to do wielkich spienionych fal morskich, które mają sprawić, że morze pochłonie góry (Ps. 46:1-12). To ilustruje ziemskie rządy, które zostaną przygniecione i zniesione przez rozszalałe morze ludzkich namiętności, gdy powstaną wzburzone masy narodów. W innej figurze ucisk ten opisany jest jako „gwałtowny wicher” wywracający wszystko. W trzeciej figurze jest porównany do uwolnionych „czterech wiatrów ziemi”, „czterech wiatrów niebios”, a jeszcze w innym obrazie do wielkiego „ognia” (Iz. 66:15; Jer. 4:13; Jer. 23:19,20; Jer. 30:23,24; 1 Król. 19:11,12; Obj. 7:1-3; Dan. 7:2; Sof. 3:8 itd.). Cała ziemia ma być pożarta przez ogień Bożej popędliwości, ogień sprawiedliwego gniewu Bożego. Ogień gniewu Bożego nie oznacza literalnego ognia, tak jak wyrażenie ognisty koń. Jest to ogień gniewu Bożego przeciwko grzechowi, który jest manifestowany w tym czasie i będzie trwał nadal.

Mamy pamiętać, że Wtóre Przyjście naszego Pana ma przynieść czas odnowienia i restytucji dla całej ludzkości (Dz. Ap. 3:19-21), dlatego musimy interpretować te

::R5864 : strona 71::

symbole oznaczające ucisk w harmonii z tą biblijną deklaracją. Słowo „niebiosa” jest figuralnym określeniem obecnych instytucji religijnych, czyli kościelnictwa. Ogień rozciągnie się na strukturę społeczną, na społeczny porządek rzeczy. Systemy społeczne, polityczne, finansowe i kościelne razem tworzą nasz obecny porządek. Systemy kościelne, jak wierzymy, pójdą w zniszczenie jako pierwsze, zgodnie z Biblią. Następnie ogień dotknie organizacji społecznej i przemysłowej – handlu, kapitału i pracy, społeczeństwa itd. Pożar pochłonie elementy kapitalistyczne, elementy bankowe, elementy polityczne, elementy religijne, elementy przemysłowe. Wszystkie one zostaną „stopione”, „rozpuszczone” – będą rozdzielone, rozpadną się, nie będą w stanie utrzymać się razem i zostaną zmiecione.

Jeśli ten wielki kataklizm ucisku byłby wszystkim, czego mielibyśmy się spodziewać, to najmądrzej byłoby nic o tym nie mówić. Moglibyśmy powiedzieć: Nie myślcie, ani nie mówcie nic o tym, bo będzie to wystarczająco bolesne, gdy nadejdzie. Jednak Biblia mówi nam, że ten wielki ucisk jest zamierzony tylko po to, aby znieść te przerośnięte systemy religijne, społeczne, polityczne itd., i że na tych gruzach Bóg ustanowi Królestwo Mesjasza dla błogosławienia świata. Dlatego radujemy się z tego ucisku i widzimy, że jest on potrzebny. Ta znajomość byłaby wielką pociechą i ulgą dla wielu przerażonych umysłów, które widzą zbliżający się z coraz większym pędem ucisk, a nie mogą jeszcze dostrzec jego ostatecznych dobrych wyników; którzy czują, że rewolucja i anarchia zagraża całemu światu, lecz nie widzą złotych obwódek wokół czarnych chmur ucisku.

W przyrodzie nieustannie działa zasada rozkładu i odbudowy. Skały rozpadają się, a proces ten wzbogaca glebę i sprzyja wzrostowi roślin. Organizmy zwierzęce i roślinne stale się rozkładają i dostarczają elementów dla nowych formacji, nowych organizmów. Podobnie i jałowy grunt ludzkich serc musi być skruszony, a obecny ustrój musi ulec rozpadowi, zanim nasienie Prawdy będzie mogło być zasiane i przynieść owoce Nowej Dyspensacji. Podczas Wieku Ewangelii Bóg prowadził tych, którzy już ulegli skruszeniu i poddali się Jego procesowi odbudowy. Świat natomiast będzie potrzebował Czasu wielkiego Ucisku. Nie są oni klasą, która teraz szuka Boga i usiłuje czynić Jego wolę. Gdybyśmy mieli moc, mogącą uchronić któregokolwiek z naszych światowych przyjaciół przed uciskiem, to wierzymy, że przez taką ochronę, wyrządzilibyśmy mu prawdziwą krzywdę zamiast dobra.

WŁAŚCIWA POSTAWA ŚWIĘTYCH

Boski sposób postępowania ze światem w tym czasie będzie dziełem zręcznego chirurga, który rani, aby uleczyć i którego skalpel musi dosięgnąć głębi ropnia, który w przeciwnym razie odebrałby życie pacjentowi. Pan daje do zrozumienia, że w tym Czasie Ucisku ci, którzy będą szukać sprawiedliwości i łagodności, mogą otrzymać przynajmniej pewną miarę ochrony (Sof. 2:2,3). Jednak dla tych, którzy nie szukają sprawiedliwości i łagodności, lepiej będzie, jeśli przejdą przez ten ucisk, aby przygotować się do wielkiego błogosławieństwa, jakie ma przyjść później. Argumentem Apostoła jest to, że obecny porządek rzeczy nie jest zadowalający dla nikogo, kto ma właściwy stan serca.

Ten dawno przepowiedziany Czas Ucisku, jakiego nigdy nie było

::R5864 : strona 72::

ani potem więcej nie będzie (Dan. 12:1; Mat. 24:21), już się rozpoczął. Codziennie wzmaga się żar ludzkich namiętności. Jaką postawę serca powinniśmy przyjąć wobec nadchodzącego rozpadu, który teraz jest u samych drzwi? Jaki powinien być sposób postępowania tych, którzy są prospektywnymi obywatelami wielkiego Rządu, który zostanie ustanowiony, by kontrolować ziemskie sprawy pod nadzorem Chrystusa Jezusa, prawowitego Króla ziemi? Powinniśmy pamiętać, że aby stać się członkami klasy Królestwa, która ma mieć udział w rządzeniu ziemią przez tysiąc lat, musimy być odłączeni od celów, ambicji i metod obecnego porządku. Jedną z najważniejszych kwestii jest rozpoznanie ogromnej różnicy pomiędzy obecnym porządkiem rzeczy i Nowym Porządkiem, będącym już na wyciągnięcie ręki, i w związku z tym zajęcie odpowiedniego stanowiska. W międzyczasie powinniśmy czynić dobro wszystkim ludziom, gdy mamy ku temu sposobność, szczególnie domownikom wiary, naszym braciom w Chrystusie.

Jako wierne dzieci Wielkiego Króla Wszechświata, który niebawem rozpocznie Swoje Królestwo, składając władzę w ręce Swego Syna, modlimy się: „Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”. Radujemy się, że wokoło nas widzimy różne dowody świadczące o tym, iż nasze modlitwy o to Królestwo zostaną teraz wysłuchane. W międzyczasie musimy żyć w harmonii z tą modlitwą. Św. Piotr przypomina nam: „Jakimiż wy macie być” w całej świętości życia, w odłączeniu od świata! Apostoł stawia nam to poważne pytanie. Jest ono teraz bardziej aktualne, niż kiedykolwiek przedtem.

Zachowajmy te drogocenne słowa w naszych sercach, ponieważ stoimy w bliskiej obecności Wielkiego Sędziego ziemi. Napomnienia i zachęty, które były najpierw pisane do Kościoła żyjącego ponad osiemnaście stuleci temu, a które wywierały korzystny wpływ przez cały Wiek Ewangelii, są szczególnie skierowane przez Ducha do tych z Kościoła, którzy żyją obecnie, w Dniu Bożym. Są oni wielce uprzywilejowani w porównaniu do wszystkich ludzi na świecie, a także do mas rzekomych naśladowców Chrystusa nieposiadających tej wiedzy!

Słowa Apostoła, znajdujące się przy końcu jego Listu, powinny być dla nas szczególną zachętą i pociechą teraz, w tym krótkim okresie oczekiwania, czyli od czasu zakończenia się Czasów Pogan. Mówi on: „A nieskwapliwość Pana naszego miejcie za zbawienie wasze” (2 Piotra 3:15). Jak bardzo mogą się radować z tego nieco przedłużonego czasu ci drodzy Pana, którzy przyszli do znajomości Teraźniejszej Prawdy i poświęcili się Bogu po październiku 1914 roku! Jak bardzo raduje się wielu naśladowców Chrystusa, którzy dłużej znają te cenne prawdy. Pan miłosiernie udzielił im trochę więcej czasu na uczynienie ich powołania i wyboru pewnym! Być może niektórzy z nich nie byli jeszcze gotowi, gdy skończyły się Czasy Pogan.

„Przetoż najmilsi! tego oczekując [obalenia obecnego porządku i ustanowienia chwalebnego Królestwa drogiego Syna Bożego], starajcie się, abyście bez zmazy i bez nagany od niego znalezieni byli w pokoju”; ponieważ nasz Pan „[…] was może zachować od upadku i stawić przed oblicznością chwały swojej bez nagany z weselem […] Amen” – 2 Piotra 3:14; Judy 1:24,25.

====================

::R5864 : strona 72::

FILIP I ETIOPCZYK

– 19 MARCA – DZ. AP. 8:26-40

KOLEJNY WIERNY DIAKON W PIERWOTNYM KOŚCIELE – POGANIN SZUKAJĄCY BOGA – ZRZĄDZENIE BOSKIEJ OPATRZNOŚCI POWODUJE SPOTKANIE TYCH MĘŻÓW – TAKTOWNE ZACHOWANIE DIAKONA FILIPA – BOSKIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO DLA JEGO WYSIŁKÓW – EWANGELIA TYLKO DLA CICHYCH – BĘDĄ UCZENI PRZEZ BOGA – LEKCJE NA DZISIAJ.

„[…] Rozumieszże, co czytasz?” – Dz. Ap. 8:30

DIAKON FILIP, narzędzie Boskiej opatrzności we wprowadzeniu etiopskiego eunucha na wąską drogę uczniostwa – a przez niego prawdopodobnie wprowadził “dobrą nowinę” do Afryki. Był on właśnie takim człowiekiem, jakiego Pan upodobał sobie używać jako Swojego rzecznika w służbie Prawdy. Okazawszy się wiernym w mniejszym dziele służenia przy stołach, awansował i został ambasadorem Boga w dziele głoszenia Ewangelii w Samarii. Dzisiejsza lekcja pokazuje, że został pokierowany jeszcze dalej i użyty przez Pana w Jego błogosławionej służbie. To jest zachęcająca lekcja dla wszystkich, którzy mają tego samego ducha, to samo pragnienie służenia Panu i Jego sprawie. Wierność w małych sprawach z pewnością zapewni większe sposobności.

Nie wiemy w jaki sposób Pan „rzekł Filipowi”, że wysyła go na drogę, na której miał napotkać wóz eunucha. Możemy być jednak pewni, że wskazówka była wystarczająco jasna dla Filipa, bardziej niż jakieś przypuszczenie czy wrażenie. Musimy także pamiętać, że w owym czasie Pan używał cudownych środków komunikacji częściej niż obecnie, niewątpliwie po to, aby ugruntować wiarę swoich sług, jak również ich dzieła. Dzisiaj kroczymy bardziej wiarą, a mniej przez widzenia czy cuda. Jednak światło świecące na Boski Plan i Słowo jest tak jasne, że możemy z całą pewnością powiedzieć, iż mamy wielką przewagę pod każdym względem, nawet nad ówczesnymi. Musimy pamiętać, że aż do czasu tej lekcji nie było pism Nowego Testamentu, dlatego nic nie mogło kierować Apostołami i pierwszymi Ewangelistami, oprócz mniej lub bardziej cudownych zrządzeń Boskiej opatrzności.

Nawet po zapoznaniu się z Boską specjalną opieką nad całym Jego ludem, jesteśmy skłonni dziwić się, że samotna jednostka miałaby być otoczona tak szczególną opieką, jak ten eunuch – że specjalny posłaniec miałby być posłany do niego w celu jego pouczenia w sprawiedliwości. Najwidoczniej Boska opatrzność nie zajmuje się w takim samym stopniu losem całej ludzkości. Najwyraźniej było coś w charakterze tego eunucha, coś w jego stosunku do Boga, co było miłe i przyjemne Panu i spowodowało dokonanie tego cudu na jego korzyść – ponieważ on potrzebował pouczenia w Prawdzie.

SZCZERY POSZUKIWACZ PRAWDY

Eunuch należał do Królestwa Meroe, które było położone na prawym brzegu rzeki Nil, od jej styku z rzeką Atbara, aż do Chartumu w kierunku południowym, a stamtąd na wschód od Błękitnego Nilu do Wyżyny Abisyńskiej. Był on dostojnikiem królewskim, najwyraźniej bardzo pobożnym, który zetknął się z religią Żydowską i był nią głęboko poruszony. Będąc bardzo religijny udał się do Jerozolimy, aby oddawać cześć oraz zdobyć dodatkową wiedzę na temat prawdziwego Boga. Jego przypadek, podobnie jak przypadek Samarytan i Korneliusza wskazuje, że stało się to po zakończeniu „siedemdziesięciu tygodni” szczególnej łaski dla Izraela, ponieważ ten eunuch nie był Żydem w pełnym znaczeniu tego słowa – eunuchowie nie byli w pełni akceptowani jako prozelici ani nie mogli się zgromadzać – 5 Moj. 23:1.

Do tego czasu eunuch, tak jak Korneliusz i wierzący Samarytanie, był częścią klasy Łazarza,

::R5864 : strona 73::

który leżał u bramy Bogacza, pragnąc się posilić okruszkami z obfitego stołu błogosławieństw i obietnic, który Bóg zastawił dla Izraela. Teraz nadeszła zmiana. Dom Izraela został odrzucony, przyszedł koniec specjalnej łaski dla Izraela w odniesieniu do Ewangelii i nastał czas, aby przyjąć klasę Łazarza na łono Abrahama. Filip, jako anioł, czyli posłaniec Pański, został wysłany, aby przez wiarę zaprowadzić tego przedstawiciela klasy Łazarza w ramiona Ojca Abrahama, jako prawdziwe dziecko Abrahamowe.

Eunuch odwiedził główne centrum religii, które uważał za prawdziwe. Przybył z Jerozolimy z rękopisem jednego ze świętych Proroków – Izajasza, który był skarbem w tym czasie, czymś bardzo kosztownym. To, że manuskrypt napisany był w języku greckim, a nie hebrajskim, wskazuje słowo Esaias, które jest greckim odpowiednikiem imienia Izajasz. On był głodny i spragniony Prawdy i czynił wszelkie starania, aby ją otrzymać, a dowodem tego było zakupienie manuskryptu, jego długa podróż oraz czytanie Pisma. On czynił więcej niż tylko czytał – badał, co potwierdza jego mowa do Filipa. Czy jesteśmy zaskoczeni, że szczególna opatrzność Boża mogła być okazana wobec takiej osoby − wobec osoby o takim stanie serca, łaknącej i pragnącej Prawdy? Nie dziwimy się temu. To jest w pełnej zgodzie z Pańską obietnicą, że tacy zostaną nasyceni, że poszukujący znajdą, a pukającym zostaną otworzone drzwi Prawdy. Pamiętajmy, że znajdujemy się pod opieką tego samego Boga, że On się nie zmienia. Nauczmy się z tej lekcji, że jest On dzisiaj tak samo zdolny dopomóc szczeremu poszukiwaczowi Prawdy.

Kolejna lekcja związana z tym tematem dotyczy czasów i chwil. Bóg mógł pokierować eunuchem tak, że spotkałby Kościół w Jerozolimie i otrzymał tam pouczenie od apostołów. To jednak prawdopodobnie nie byłoby dla eunucha korzystne. Po otrzymaniu apostolskich pouczeń mógł zwrócić się z tą sprawą do uczonych w Piśmie i Faryzeuszy, uzyskując od nich wyjaśnienia mniej lub bardziej mylące. Dzięki opatrzności Bożej prawdopodobnie usłyszał coś o chrześcijanach i o głoszonej przez nich nauce, że Mesjasz przyszedł i został ukrzyżowany. Całkiem możliwe, że znał drugą stronę tej historii, że główni kapłani i nauczyciele twierdzili, że cała ta sprawa była oszustwem i kłamstwem. Być może właśnie te myśli spowodowały, że nabył manuskrypt, który właśnie czytał i że miał umysł przygotowany na przyjęcie Prawdy, kiedy Filip mu ją wyjaśnił.

POMOCNA DŁOŃ

Nauczmy się z tego, nie tylko w odniesieniu do naszych własnych spraw, ale także w odniesieniu do ogólnej służby Prawdzie, aby bezgranicznie wierzyć w Boską Mądrość i Moc pamiętając, że „zna Pan, którzy są jego” oraz że wie najlepiej, jak przyprowadzić ich do styczności z Prawdą. Jeśli dobrze nauczymy się tej lekcji, nie pozwoli ona, by nasze ręce były bezczynne w Pańskiej służbie, ponieważ prawdziwi słudzy będą zawsze chętni i gotowi do służby, tak jak Filip. Ona posłuży do wzmocnienia naszych serc, aby usunąć z nas bojaźń, która jest dla wielu dzieci Bożych przeszkodą w osiągnięciu pokoju. Nie martwmy się o Pańskie Słowo, ale pamiętajmy, że przez Proroka oświadczył: „Takci będzie słowo moje, które wynijdzie z ust moich; nie wróci się do mnie próżno, ale uczyni to, co mi się podoba, i poszczęści mu się w tym, na co je poślę”.

Rydwan prawdopodobnie wyprzedził i minął Filipa na drodze, a eunuch jechał powoli, by mógł czytać. Czytał na głos zgodnie z ówczesnym zwyczajem i zgodnie z nakazami żydowskich nauczycieli. Istotnie, była to jedna z żydowskich reguł, że wierni w podróży powinni czytać, jeżeli nie mieli towarzystwa. Nie mamy informacji, w jaki sposób Duch kazał Filipowi, aby pozdrowił eunucha. Możliwe, że w ten sam cudowny sposób, w jaki został posłany na tę drogę, lub możliwe, że będąc posłanym na tę drogę, był na tropie celu swej misji. Kiedy usłyszał eunucha czytającego z proroctwa, Filip mógł od razu zrozumieć, że była to wybrana osoba i odpowiedni czas na poselstwo, na którego służbę został poświęcony.

To daje nam pewną sugestię, że wszyscy z ludu Pańskiego proporcjonalnie do tego, jak bardzo pragną służyć Prawdzie, powinni stale być w pogotowiu, aby zauważać okazje do służby, oraz spodziewać się, że będą kierowani oraz używani przez Pana. Wszyscy z ludu Pańskiego są szafarzami, sługami Prawdy i każdy powinien starać się wykorzystywać wszelką nadarzającą się okazję, nie wiedząc, która z nich może być w szczególny sposób przygotowana przez Pana. Gdziekolwiek zauważamy dowody oddania dla Pana i Jego Słowa, powinniśmy stale być czujni, aby wyciągnąć pomocną dłoń. Powinniśmy tak jak Filip, szukać okazji do rozmowy z takimi ludźmi, aby udzielić im pomocy, której potrzebują, tej właśnie pomocy, jakiej Pan udzielił nam przez kogoś innego. Musimy być w pogotowiu, aby przekazywać dalej błogosławieństwo, które sami otrzymaliśmy, w przekonaniu, że jest to głównym celem życia tych, którzy poświęcili się na służbę Królowi królów.

Pytanie Filipa: „Rozumieszże, co czytasz?” może nie zawsze być dobrze odebrane, ale było to bardzo bezpośrednie podejście do powierzonego mu zadania. Dobrze jest używać taktu, ale sądzimy, że wielu z ludu Pańskiego ma tendencję do nadużywania taktu, przez co nie są wystarczająco bezpośredni w swoich wysiłkach, aby przedstawiać Poselstwo Ewangelii. Gdyby Filip nadmiernie przejmował się taktem, mógłby dość długo rozmawiać z eunuchem o pogodzie, o żniwach, o jego domu w Etiopii, pokoju i powodzeniu tego kraju, eksporcie i imporcie, stanie religijnym narodu itd. W ten sposób mógł stopniowo odciągnąć uwagę słuchającego od najważniejszego ze wszystkich tematów. Biorąc pod uwagę to, że usłyszał eunucha i wiedział, co rozważa, nie przychodzi nam do głowy lepszy wstęp do tej rozmowy, niż metoda i słowa użyte przez Filipa: „Rozumieszże, co czytasz?”.

Można powiedzieć, że to pytanie było testem. Gdyby eunuch rozumiał co czyta, nie obraziłby się z powodu tak zadanego pytania, tylko chętnie odpowiedziałby: „Tak, przyjacielu, dziękuję Bogu, że rozumiem, a zrozumienie to jest bardzo cenne dla mnie. Czy ty także tak rozumiesz?”. Gdyby jednak miał niewłaściwy stan serca, jego odpowiedź wyrażałaby mniejszą lub większą urazę i mogłaby brzmieć: „A co tobie do tego? Pilnuj swoich spraw!”. Gdyby zaś był obłudny jak Faryzeusze, do których zwracał się Jezus, zapewniłby, że rozumie temat i aby ukryć swą niewiedzę, wypowiedziałby kilka ogólnych uwag i zmienił rozmowę na inny temat.

Nie możemy oczekiwać, że ci, którzy są w faryzejskim stanie, przyjmą od nas Prawdę, bardziej niż od Pana. Musimy wiedzieć, zgodnie z Pańskim Słowem, że Prawda jest celowo zakryta przed wszystkimi, którzy nie mają właściwego stanu serca, aby ją przyjąć, ponieważ wtedy jest dla nich niejasna, niewyraźna i niezrozumiała. To jest jeden z problemów współczesnych nauczycieli sekciarskich kościołów. Podobnie jak Faryzeusze, uczeni w Piśmie i najwyżsi kapłani tamtych czasów, pytają: „Izali i my ślepymi jesteśmy?”. Twierdzą, że wiedzą, ale my wiemy,

::R5864 : strona 74::

że oni wiedzą, że nie wiedzą. Dlatego, jak nasz Pan powiedział ich poprzednikom, ślepota ich trwa nadal, ponieważ nikt nie może oczekiwać, że będzie pouczany przez Boga, gdy jest w tym samowystarczalnym i nieuczciwym stanie umysłu, który szczyci się wiedzą i wiarą, której mu brakuje.

CICHY, SKŁONNY DO NAUKI DUCH

Wszyscy, do których Pan w szczególny sposób posyła Poselstwo swojej łaski podczas Wieku Ewangelii, są w znacznym stopniu podobni do tego eunucha z naszej lekcji − gorliwi, uczciwi, szukający Prawdy, nie bojący się przyznać, że nie wiedzą, ani nie bojący się, ani nie wstydzący się przyjąć jakiejkolwiek pomocy, jaką Pan może im udzielić. Eunuch nie zatrzymał się po to, aby zapytać Filipa: „Czy jesteś kapłanem? Faryzeuszem? A może Uczonym w Piśmie?”. Wystarczyło mu to, że trzymał w swej dłoni coś, co uważał za Poselstwo od Boga, a także, że wiedział, iż zawiera ona różne stwierdzenia, obietnice itd., których nie rozumiał. Wierzył, że Bóg, który dał to proroctwo, był zdolny i skłonny, by je objaśnić, a on szukał tego wyjaśnienia i ktokolwiek mógł mu takiego wyjaśnienia udzielić, rzucając światło na jego pytania, był ze wszech miar Bożym nauczycielem, sługą Prawdy, nosicielem światła.

Wynikało to z odpowiedzi eunucha, kiedy powiedział: „Jakoż mogę rozumieć, jeśliby mi kto nie wyłożył?”. Był tak gorliwy w poszukiwaniu Prawdy, że sama sugestia pomocy zawarta w pytaniu Filipa wystarczyła, aby w pełni wzbudzić jego zainteresowanie. Usilnie prosił więc Filipa, aby usiadł z nim w jego rydwanie i w ten sposób udzielił mu korzyści z wszelkich informacji, jakie można było przekazać. Nie dziwimy się, że serce tak szlachetne, a jednak tak pokorne i podatne na naukę, jest szczególnie uprzywilejowane przez Pana i ma posłańca wysłanego specjalnie do niego w celu jego pouczenia, podczas gdy inni w milionie zostali pominięci – nie uznani za godnych. Podobnie jest i dzisiaj, chociaż Pan ogólnie nie kieruje swym ludem w tak cudowny sposób, jak Filipa do eunucha, niemniej jednak mamy pozostawione podobne ogólne instrukcje, mianowicie: „[…] abym opowiadał Ewangeliję cichym”, „Kto ma uszy, niechaj słucha” – Iz. 61:1; Mat. 13:9; Obj. 2:7.

Naszą Misją, jak mówi Prorok, jest wiązanie ran tych, którzy są skruszonego serca, a nie łamanie serc. Mamy głosić Ewangelię Chrystusową cichym, a nie krnąbrnym. Twardymi i krnąbrnymi sercami Bóg zajmie się w inny sposób. On złamie je na kowadle utrapień, ucisku i karności w swoim własnym słusznym czasie i na swój własny sposób. W międzyczasie, w obecnym Wieku Ewangelii, szuka Oblubienicy wśród tych, którzy już są skruszeni i już są w pewnym stopniu cisi oraz pragną się uczyć. Nie powinniśmy marnować naszego czasu na bezowocne wysiłki przeciwne tej biblijnej regule. Niechaj ci, którzy nie mają Ewangelii, a jedynie poselstwo reformacyjne, głoszą reformy polityczne, społeczne i moralne. Słowo Pańskie do Jego poświęconego Królewskiego Kapłaństwa, brzmi: „Opowiadajcie Ewangelię cichym, zawiązujcie rany tych, którzy są skruszonego serca!”.

EWANGELIA DLA CICHYCH

To na pewno nie był przypadek, ale opatrzność, że eunuch rozważał ten konkretny fragment Proroctwa Izajasza odnoszący się do naszego Pana Jezusa jako Baranka, który nie otworzył ust swoich przed tymi, którzy go strzygą, aby zaprotestować. Fragment ten mówi o Jego poniżeniu, o tym, jak Jego życie zostanie zabrane z ziemi oraz stawia pytanie dotyczące Jego potomstwa (Iz. 53:8). Nic dziwnego, że biedny eunuch był zdumiony! Nic dziwnego, że wszyscy Żydzi byli zdumieni! Bez wątpienia proroctwo to, jak większość proroctw, nie mogło zostać w pełni zrozumiane, dopóki się nie wypełniło, gdyż mogło być zrozumiane jedynie w świetle jego wypełnienia, a następnie tylko przez tych, którzy mają właściwą postawę serca i są pod kontrolą, kierownictwem Ducha Świętego.

W związku z tym powinniśmy zauważyć, że: (1) chociaż Pismo Święte jest „mieczem Ducha, Słowem Bożym”, zdolnym do uczynienia nas mądrymi, to jednak nie może być zrozumiane, nim nie nadejdzie słuszny Pański czas; (2) że może być zrozumiane tylko pod prowadzeniem i pouczeniem Ducha Świętego; (3) że mimo tego Duch Święty nie był sprawowany nad poszukiwaczem Prawdy ani przez Pismo Święte, ani przez jakikolwiek proces umysłowy, ale przez żywego przedstawiciela Ducha – poprzez Poselstwo Ewangelii dostarczone przez współsługę. Prawdziwe dziecko Boże, prawdziwy poszukiwacz Prawdy, postępujący według właściwych zasad i właściwie ufający Panu, zgodnie z Jego Słowem, nie będzie ignorował ani odrzucał pomocy, jaką Bóg raczył udzielić przez nauczycieli w Kościele. Będzie on jedynie starał się znaleźć takich nauczycieli, jakich Bóg wzbudzi i odróżniać ich od nauczycieli sekciarskich, a jedną z najlepszych, najbezpieczniejszych i najpewniejszych metod poznania nauczycieli, których Pan wzbudził, będzie ich zdolność do prostego, jasnego i wyraźnego przedstawiania Słowa Bożego – „napisanego wcześniej ku naszej nauce”.

To było jedyne poświadczenie oferowane przez Filipa w jego służbie dla Prawdy. Naukę o Bogu otrzymał od Apostołów, a teraz z kolei był w stanie, aby opowiedzieć chętnemu do słuchania eunuchowi prostą historię o tym, jak Chrystus przyszedł na świat, aby odkupić ludzkość, jak umarł za grzechy ludzi, zmartwychwstał i wstąpił do chwały i że teraz, zanim zgodnie z obietnicą rozpocznie się błogosławienie świata przez Chrystusa, Bóg powołuje wybrane Maluczkie Stadko, aby stało się współdziedzicami z Jezusem w Królestwie. A gdy tylko wybór ten się zakończy, Mesjasz, czyli (Jezus Głowa i Kościół, Jego Ciało) zostanie objawiony w chwale oraz w mocy królowania i błogosławienia światu – długo oczekiwany Mesjasz, którego dzieło „przepowiedział Bóg przez usta wszystkich świętych swoich proroków od wieków”.

Filip niewątpliwie dalej wyjaśnił eunuchowi, że ci, którzy przyjęli Chrystusa jako swojego Zbawiciela i którzy zapragnęli stać się Jego uczniami, biorąc swój krzyż i naśladując Go, powinni wyrazić to przez chrzest. Najwyraźniej eunuchowi nie zajęło wiele czasu, aby podjąć decyzję, jak powinien postąpić, a jego gotowość serca pragnącego naśladować Baranka, dokądkolwiek by On nie prowadził, jest pokazana w jego szybkim przyjęciu chrztu.

Filip był gotów przyjąć go jako współczłonka w Kościele Chrystusowym i przez symbol chrztu wprowadzić go do Ciała Chrystusowego, gdy tylko dał dowód przyjęcia Pana i ofiarowania się Jemu. Nie żądał, aby eunuch nauczył się katechizmu lub aby wyznał coś jeszcze, co ludzie o dobrych intencjach, lecz błądzący podczas ciemnych wieków, ogłaszali jako konieczne i wyjaśniające Biblię. Nie powiedział też: „Teraz zapiszę twoje nazwisko i na tej podstawie zostaniesz członkiem Kościoła, a ja zdobędę dla ciebie upoważnienie do głoszenia ewangelii w Etiopii”. Nie, w tamtym czasie sprawa ta nie była jeszcze tak skomplikowana i zaciemniona jak teraz. Filip głosił Ewangelię w jej prostocie i w podobny sposób przyjął ją eunuch, a wraz z Ewangelią szło prawo i upoważnienie do jej głoszenia. „[…] który ma Słowo Moje, niech mówi Słowo Moje […]” (Jer. 23:28). Wszyscy, którzy otrzymali namaszczenie Duchem Św., namaszczenie od Świętego, są w ten sposób uznani za członków Królewskiego Kapłaństwa i w pełni upoważnieni do głoszenia dobrej nowiny, na ile pozwalają im na to sposobności i okoliczności.

====================

::R5864 : strona 75::

WIELKI LUD

– 26 MARCA – OBJ. 7:9-17

TRZY KLASY CHRZEŚCIJAN – „KĄKOL” CZYLI FAŁSZYWI CHRZEŚCIJANIE – ŚWIĘCI, MALUCZKIE STADKO SAMOOFIARUJĄCYCH SIĘ – WIELKI LUD PRZECIĘTNYCH CHRZEŚCIJAN – ICH LOS POKAZANY W TEJ LEKCJI – JAK STANĄ SIĘ ZWYCIĘZCAMI – INNI, KTÓRZY BĘDĄ „WIĘCEJ NIŻ ZWYCIĘZCAMI” – RÓŻNICE MIĘDZY TERAŹNIEJSZOŚCIĄ A PRZYSZŁOŚCIĄ – KAPŁANI I LEWICI W NADCHODZĄCYM WIEKU – LICZBA TYCH PIERWSZYCH ZNANA, TYCH DRUGICH NIEZNANA.

„Nie będą więcej łaknąć […] i otrze Bóg wszelką łzę z oczów ich” – Obj. 7:16,17.

ZGODNIE z Biblią ci, którzy wyznają imię Chrystusa, znajdują się w trzech głównych klasach. Nie do nas należy czytanie ich serc, lecz możemy, jak powiedział Jezus, poznać ich po owocach. Jednak nawet w tym możemy się mylić. Dlatego jedynym bezpiecznym dla nas sposobem postępowania w stosunku do osób, które twierdzą, że są chrześcijanami i prowadzą prawe oraz moralne życie, jest uznawanie ich za takich, jakimi mienią się być. Jedną z tych klas Jezus nazywa Kąkolem – „synowie Onego Złego” – ponieważ ich obecność w Kościele jest rezultatem fałszywych doktryn i fałszywych nauk rozsianych przez Przeciwnika – Szatana (Mat. 13:24-30; Mat.13:36-43). Rozumiemy, że wielu pokazanych w kąkolu jest bardzo utalentowanych, bardzo szanowanych i bardzo bogatych. Jednak tak naprawdę nie są częścią ani nie mają udziału w prawdziwym Kościele Chrystusowym, w którym wszyscy członkowie są spłodzeni z ducha przez Słowo Prawdy.

Poświęceni są powołani w jednej nadziei ich powołania i wszyscy są spłodzeni z jednego Ducha przez jedno Słowo Prawdy w tym sensie, że są jedną klasą, jednym Kościołem, pod jednym Panem, jedną wiarą, jednym chrztem (Efez. 4:4,5). Ich podział na dwie klasy jest rezultatem oziębłości, letniej wiary, strachu przed wykonywaniem ofiary, do której się zobowiązali i strachu przed śmiercią niektórych z „wielkiego ludu”, których dotyczy ta lekcja. Apostoł opisuje ich, mówiąc: „[…] którzy dla bojaźni śmierci po wszystek czas żywota podlegli byli niewoli” (Żyd. 2:15). Część z nich obawia się również utraty interesów, dobrego imienia, sławy lub stanowiska społecznego. Dlatego idą na kompromis ze światem i jego duchem, nie wypierając się Pana. Tak naprawdę, wielu z nich raczej umarłoby, niż otwarcie się Go wyparło. Jednak swoimi czynami wypierają się Go – wstydzą się Prawdy, gdyż nie jest ona popularna, lub wstydzą się braci Pańskich z powodu ich skromnej pozycji, lub że nie są popularni wśród ludzi światowych.

Chociaż ta klasa nie wypiera się imienia Pańskiego, to jednak nie udaje im się kroczyć ściśle Jego śladami i dlatego też

::R5864 : strona 75::

nie zdołają otrzymać chwalebnej nagrody Wieku Ewangelii, a mianowicie: chwały, zaszczytu, nieśmiertelności, współdziedziczenia z Jezusem w Jego Tysiącletnim Królestwie itd. Te wielkie błogosławieństwa i przywileje mają być przyznane tylko „więcej niż zwycięzcom” – Maluczkiemu Stadku, któremu Ojciec z radością udzieli Królestwa, tj. tym, którzy „naśladują Baranka, gdziekolwiek idzie”, radując się w cierpieniach, uznając to za zaszczyt być uznanym za godnego cierpienia dla Chrystusa, Jego Sprawy, Jego Słowa, Jego Braci. A jednak to Maluczkie Stadko, nazwane w Biblii klejnotami Pana, zostało opisane przez poetę, który mówi:

„Ci, których Bóg czyni Swymi królami i kapłanami
W ludzkich oczach są nędznymi”.

PORÓWNANIE TYCH DWÓCH KLAS

Wielka Kompania opisana w naszej lekcji zostanie zwycięzcami. Inaczej nie mieliby żadnego udziału w wiecznych błogosławieństwach, których Pan ma udzielać teraz, w czasie Swojego drugiego przyjścia, kiedy wszyscy Jego wierni będą przyjęci do Niebiańskiego Domu – Domu Ojca. Ostatecznie będą zwycięzcami lub zdobywcami, ponieważ Pan dopomoże im, przez zmuszenie tych z tej klasy, którzy będą żyli pod koniec obecnego wieku do podjęcia jednoznacznej decyzji – do pozbycia się lęków i odważnego uznania, że ich życie nie jest dla nich drogie w czasie wielkiego ucisku, którym zakończy się ten wiek. Fakt, że kiedy ta próba nadejdzie, gdy dojdzie do kryzysu, to oni raczej umrą, niż zaprą się Pana i to uczyni ich zwycięzcami i zapewni im błogosławieństwa opisane w naszym tekście.

Niemniej jednak istnieje jeszcze wyższe stanowisko, które niektórzy osiągną. Tak jak Jezus nie musiał być zmuszany przez ucisk do uznania Niebiańskiego Ojca i stania po stronie Prawdy, w przeciwnym razie musiałby umrzeć wtórą śmiercią, tak w Kościele jest klasa, która jest podobna do Mistrza i która będzie miała podobne doświadczenia do Jego. Tacy są nazywani „więcej niż zwycięzcami”, ponieważ nie tylko czynią właściwą rzecz – stają po stronie prawdy, sprawiedliwości i Boskiego zarządzenia – ale czynią to tak jak Jezus – dobrowolnie, z serdeczną dobrą wolą, gdy tylko zostanie im to pokazane.

Zatem tutaj widzimy różnicę pomiędzy dwiema klasami w Kościele, w którym wszyscy są spłodzeni z ducha, w którym wszyscy są powołani do tego samego Wysokiego Powołania, w którym wszyscy mają podobne możliwości osiągnięcia wielkiej nagrody. „Więcej niż zwycięzcy”, naśladowcy drogiego Syna Bożego, wierni aż do śmierci, dobrowolnie kładąc swoje życie w Bożej służbie i za braci, zostaną Maluczkim Stadkiem, które odziedziczy Królestwo. Będą oni Królewskim Kapłaństwem, staną się Oblubienicą, Małżonką Baranka i Współdziedzicami.

WERSETY ODNOSZĄCE SIĘ DO DRUGIEJ KLASY

Wielką Kompanię z tej lekcji można znaleźć wszędzie. Nie udaje im się zostać członkami Ciała Chrystusowego, nie otrzymują wielkiej nagrody, nie stają się królami i kapłanami. Otrzymają jednak błogosławieństwo, choć jest to niższe stanowisko, odpowiadające stanowisku Lewitów z przeszłości, którzy nie byli kapłanami, ale z pokolenia kapłańskiego – sługami swoich braci kapłanów. Oni są również przedstawieni w Biblii jako niegodni, aby należeć do klasy Oblubienicy, którym udzielono zaszczytu bycia „pannami, towarzyszkami jej”, które idą za nią – druhnami – Ps. 45:14,15.

Ta klasa jest również przedstawiona w Pańskiej przypowieści jako Głupie Panny (Mat. 25:1-13). Byli pannami – czystymi, usprawiedliwionymi, a więc byli w pełni poświęceni dla Pana. Okazali się głupimi, bo pozwolili, aby sprawy doczesnego życia przeważyły nad przyszłym życiem, do którego w pełni się poświęcili. Mądre Panny wchodzą z Oblubieńcem, stają się klasą Oblubienicy, kiedy zaślubiny Baranka mają miejsce podczas Drugiego Przyjścia Chrystusa. Jednak Głupie Panny nie uzyskują wstępu i słyszą słowa Mistrza: „nie znam was”. Ale chociaż oni nie mogą być uznani za klasę Oblubienicy, to jednak chwalimy Boga za Jego miłosierdzie we wskazaniu, że oni wszyscy należą do grona panien, towarzyszek Oblubienicy, które idą za nią.

Piękny obraz tego jest podany w Obj. 19:6-9. Tam jest także powiedziane o Wielkiej Kompanii, która ostatecznie będzie chwalić Boga, pomimo tego, że przyszło Wesele Barankowe, a Małżonka jego nagotowała się – nie będą częścią klasy Oblubienicy. Obudzeni ze swego snu i odrętwienia oraz oddzieleni od Wielkiego Babilonu przez jego ogień, poznają ostatecznie,

::R5865 : strona 76::

co ich ominęło. Jednak będą dziękować Bogu za to, że Jego Plan pełen błogosławieństw będzie nadal wykonywany, choć prawdziwa klasa Oblubienicy odeszła już wcześniej. Wtedy Pan da im drogocenne przesłanie: „Błogosławieni, którzy są wezwani na Wieczerzę Wesela Barankowego”. Jednak na Wieczerzę Wesela mogą dostać się tylko poprzez wielki ucisk, który do końca wypróbuje ich pełne oddanie Panu – nawet na śmierć.

W Psalmie 45 [Ps.45:1-17] jest obraz Niebiańskiego Ojca jako Wielkiego Króla, Pana Jezusa jako Królewskiego Syna, Kościoła jako Oblubienicy i Wielkiej Kompanii jako panien, towarzyszek Oblubienicy idących za nią. Obraz ten nie tylko jest piękny, ale również pełen pociechy i zachęty dla wszystkich.

DWIE KLASY – DWIE NAGRODY

Podsumowując dzisiejszą lekcję, mówiliśmy o „wielkim ludzie, którego nie mógł nikt zliczyć”, co jest niewłaściwym tłumaczeniem. To wyrażenie jest lepiej oddane jako „wielkiej kompanii, której liczby nikt nie zna”. Znamy liczbę Wybranych, „więcej niż zwycięzców”. Jest ona określona jako sto czterdzieści cztery tysiące tych, którzy naśladują Baranka, gdziekolwiek idzie. Rzeczywiście w porównaniu z milionami żyjącymi na ziemi przez osiemnaście stuleci jest to Maluczkie Stadko, ale za to są oni bardzo wyjątkową grupą. Liczba Wielkiej Kompanii nie została wcześniej określona. Nikt nie może powiedzieć, jaka jest ich liczba, gdyż są rozbitkami Wysokiego Powołania, uratowanymi dzięki Boskiemu miłosierdziu, przez Chrystusa. Oni nie wyparli się Jego imienia, ponieważ w sercu byli wierni, chociaż nie wykazali dostatecznej gorliwości w wypełnianiu Przymierza Ofiary, które zawarli i nie spełnili warunków, na jakich zostali przyjęci do rodziny Pańskiej.

Św. Jan mówi, że ich stanowisko jest pełne chwały i zaszczytu, nie na Tronie z Oblubienicą, ale przed Tronem, jako tych, którzy są poddani. On widzi ich bez koron, najwyższych insygniów zwycięstwa, które trafiają tylko do „więcej niż zwycięzców”. Mimo to widzi ich jako zwycięzców z gałązkami palmowymi. Potem usłyszał oświadczenie, że nie są oni członkami klasy Świątyni, ale sługami Świątyni, którzy służą Bogu w Jego Świątyni. To będzie wielkie ich błogosławieństwo. Pan poprowadzi ich do wód życia. Jednak w przeciwieństwie do Oblubienicy nie będą posiadać nieśmiertelności, którą Pan opisuje jako źródło wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu w Jego ludzie (Jana 4:14; Jana 7:37-39). Woda życia, której Jezus dostarczy drugiej klasie, będzie wiecznym życiem na poziomie duchowym, jakie otrzymali aniołowie – lecz nie na Boskim poziomie, nie będzie to nieśmiertelność, ani Boska natura.

Jeśli to tak jasno zostało opisane w Słowie Bożym, czy nie powinniśmy natychmiast być bardziej szczerymi, bardziej lojalnymi, bardziej wiernymi, ponieważ możemy zdobyć wyższą nagrodę, nawet tą, do której zaprosił nas Pan – aby stać się członkami Ciała Chrystusa i Królewskiego Kapłaństwa?

====================

::R5865 : strona 76::

SPODZIEWAJĄC SIĘ OSOBOWEGO ANTYCHRYSTA

DROGI BRACIE RUSSELL: ‒

W harmonii z duchem zdrowego rozsądku wolę myśleć i mówić o tym, o czym wiem, o tym, co ma jasne podstawy biblijne, aby nasze stanowisko było z całą pewnością poprawne. Jednak ten list został napisany po to, abyś wyraził swoją opinię wobec kwestii, których nie jestem pewien, o których wydaje się, że wiele wersetów Słowa Bożego prowadzi do rozsądnych wniosków.

Przedstawiłem te wnioski w kilku wykładach, a bracia byli tak przez nie pobudzeni do większej pilności, że chociaż chciałem mówić więcej, co mogłoby okazać się pomocą dla różnych Zborów, to jednak moja ufność w Twój poświęcony osąd skłania mnie do tego, abym napisał o tym do ciebie po to, abyś to ocenił, zanim otwarcie będę używał ich w mojej służbie. Gdziekolwiek było to podane, kładłem nacisk na to, że nie byłem pewien, czy te przemyślenia były poprawne, gdyż były one jedynie wnioskami. Ale, nawet jeśli nie były słuszne, rozważenie tego, że takie zdarzenia są możliwe, pozwoli na jeszcze większą czujność niż wcześniej.

W dwudziestym czwartym rozdziale Ewangelii Mateusza znajdujemy dwa odrębne odniesienia do fałszywych Chrystusów. Werset 5 [Mat. 24:5] mówi: „Albowiem wiele ich przyjdzie pod imieniem mojem, mówiąc: Jam jest Chrystus; i wiele ich zwiodą”. To ewidentnie odnosi się do fałszywych Chrystusów, którzy powstali podczas Wieku Ewangelii, ale przed końcem wieku, gdyż w następnym wersecie mówi: „[…] albowiem musi to wszystko być, ale jeszcze nie tu jest koniec”.

Ale kiedy dojdziemy do wersetów 23-26 [Mat. 24:23-26], czytamy o innej klasie fałszywych Chrystusów, którzy pojawią się przy końcu wieku. W wersetach 21,22 [Mat. 24:21,22] On mówi o nadejściu wielkiego „Czasu Ucisku, jakiego nie było od początku świata aż dotąd, ani potem będzie”, a po stwierdzeniu, że jeśli te dni nie zostaną skrócone, to żadne ciało nie zostanie zbawione, i kontynuuje:

„TEDY, jeśliby wam kto rzekł: Oto tu jest Chrystus,

::R5866 : strona 76::

albo tam; nie wierzcie. Albowiem powstaną fałszywi Chrystusowie […]” itd. Przysłówek „tedy” jest wymowny ze względu na swoją pozycję (podobnie jak w Mat. 25:1) i łączy pojawienie się tych fałszywych Chrystusów z czasem, kiedy miał nastąpić wielki ucisk.

Dalej informuje nas, że ci fałszywi Chrystusowie będą pokazywać takie znaki i cuda, że jeśli to możliwe, nawet wybrani zostaną oszukani. Czy nie bylibyśmy usprawiedliwieni, myśląc, że nic jeszcze się nie wydarzyło, co uzasadniałoby tak niezwykle mocne stwierdzenie? W takim przypadku to rozległe oszustwo musi jeszcze nadejść, a ponieważ ma to związek z tym fałszywym Chrystusem, dlatego największy z tych fałszywych Chrystusów musi dopiero nadejść.

Werset 26 [Mat. 24:26] zawiera dodatkowe wskazówki dotyczące znaczenia tego proroctwa. Wskazuje raczej na to, że będą dwa rodzaje przejawów tych fałszywych Chrystusów. Jeden jest wymieniony, jako występujący na pustyni, drugi w tajemnych komnatach. Wyraźnie zwróciłeś uwagę, że sekretne komnaty oznaczają ciemne pokoje, w których spirytyzm dokonuje swoich tajemnic, a od jakiegoś czasu upadli aniołowie podszywają się pod naszego Pana, a oprócz tego udają duchy zmarłych niektórych z obecnych.

Jednak kiedy i gdzie ta część proroctwa „Oto jest na pustyni” spełniła się tak, jak moglibyśmy się spodziewać? Czy to nie może być tuż przed nami? Zwróć uwagę, że „tajemne komory” występują w liczbie mnogiej, jakby wskazywały na często powtarzane oszustwo, jak to miało miejsce w tym przypadku. Podczas gdy „pustynia” występuje w liczbie pojedynczej, jakby chciało to nas nauczyć, że będzie tylko jedno takie wydarzenie ‒ nie więcej.

Czy możemy założyć, że jeśli Chrystusowie z tajemnej komory byli upadłymi aniołami, to Chrystus, który pojawi się na pustyni, będzie Szatanem, którego ostateczny wysiłek przemiany samego siebie w anioła światłości, zakończy się udawaniem uosobionego Pana Jezusa?

Zastępy chrześcijaństwa zostały nauczone, że kiedyś Chrystus powróci, ale nie znając sposobu drugiego Adwentu, spodziewali się, że przyjdzie w ciele w towarzystwie wielu widzialnych aniołów.

Co więcej, panuje powszechna opinia, że to wydarzenie jest blisko. Błędnie interpretując pewne proroctwa, Adwentyści Dnia Siódmego szeroko głoszą myśl, że kiedy Konstantynopol upadnie, nadejdzie Chrystus. Różne komentarze wyznaniowe, które przypisują mahometanizmowi niedorzeczne miejsce w prorockich fragmentach Biblii, wyrażają ten sam pogląd. Z powodu wewnętrznej anarchii lub zewnętrznych wpływów upadek Konstantynopola może nie być zbyt odległy. I pomyśl, co by się stało, gdyby zbiegło się to z tym wydarzeniem, które wyglądałoby jak długo oczekiwany powrót Chrystusa. To mogłoby nastąpić na jakiejś pustyni niedaleko Palestyny!

Nie byłby to nasz Pan, ale Zły wcielający się w naszego Odkupiciela. Wyobraź sobie niegodziwych aniołów, którzy pojawiają się wraz z nim, jakby byli świętymi aniołami, których wielu spodziewa się, że przyjdą z Chrystusem! Przypuśćmy, że inne demony podszyłyby się pod kilku zmarłych, jakby miały wskazywać początek zmartwychwstania! Pomyśl o znakach i cudach, które mogą zdziałać, jako o dowodach, aby jeszcze bardziej zwieść ludzkość i uwierzyć, że Jezus przyszedł!

To, że można tak uczynić, gdyby Pan dozwolił, wydaje się rozsądną przesłanką i że może tak się stać, wydaje się rozsądnym wnioskiem z niektórych wersetów Pisma Świętego. Zauważyłem, że byli różni Badacze Pisma Świętego ‒ nawet wieki temu ‒ którzy sądzili, że dojrzeli w Słowie sugestię, iż Szatan miał się pojawić, jako

::R5866 : strona 77::

człowiek w ostatnich dniach. Fragment z Izajasza 14:16 [Iz. 14:16], w którym Lucyfer jest określony jako człowiek, jest prawdopodobnie najbardziej bezpośrednim z takich odniesień.

Istnieje również drugorzędny powód, dla którego Szatan chce być człowiekiem. Prawdziwy Chrystus już powrócił, ale naszym zwykłym wzrokiem nie możemy Go zobaczyć. Jednak istoty duchowe, takie jak Diabeł i jego aniołowie, mogą Go oglądać, a kiedy widzą naszego Pana wykonującego z powodzeniem dzieło przygotowawcze do Królestwa, podczas gdy sami są bezradni, aby temu przeszkodzić, wtedy nienawidzą tego świętego Syna Bożego bardziej niż kiedykolwiek! Jakże oni muszą zazdrościć rodzajowi ludzkiemu, który nie może zobaczyć obecnego Pana i muszą żałować, że nie są ludźmi, aby już więcej nie widzieli Tego, którego nienawidzą! Tak więc, dozwalając im przyjąć ludzką naturę, Pan po prostu spełnia ich życzenie.

Gdyby tak się stało, z łatwością dostrzegamy, jak bardzo chcieliby „jeśli możliwe, zwieść i wybranych”. Katolicy, protestanci, adwentyści, mormoni i każda sekta w chrześcijaństwie powitaliby tego jako Chrystusa, bo czyż nie w taki właśnie sposób Go szukali? Wydawałoby się to przekonującym dowodem dla każdego niewiernego na ziemi i pośpiesznie by Go uznali. Nawet rzesze pogan, niezdolne do odrzucenia takiej demonstracji, upadłyby przed Nim. A ci spośród nas, którzy słuchali wykładów itp., ale nigdy tak naprawdę nie uczynili ich własnymi przez konsekwentne ich praktykowanie, pospiesznie potępiliby nas i wyrzekli się naszych nauk, aby skłonić swoje serca przed tym fałszywym Chrystusem.

Wtedy moglibyśmy dostrzec, dlaczego Bóg dał nam tyle światła na temat sposobu Drugiego Adwentu, a potrzebowaliśmy tego wszystkiego. Pomyślcie, jakim bluźnierstwem mogliby nas obarczyć, gdybyśmy twierdzili, że ten, którego nazywali Chrystusem, jest w rzeczywistości Diabłem! Oskarżenie przeciwko nam byłoby podobne do tego przeciwko naszemu Panu, a oburzenie tłumu mogłoby szybko zakończyć bojową część naszego doświadczenia.

Jednak pojawienie się takiego udawanego Chrystusa przyniosłoby jeszcze inne skutki: Biblia przepowiada wielki związek między dwoma głównymi nurtami Babilonu. Przez kilka lat wszędzie można było dostrzec ślady tego związku, ale ostatnio między dwiema stronami pojawiło się gorzkie uczucie, podsycane przez antykatolickie publikacje itp., aż nie wydaje się, aby istniało jakiekolwiek prawdopodobieństwo, by zbliżyli się do siebie.

Czyż nie możemy przypuszczać, że ten podszywający się pod Chrystusa posłuży się swoim zwyczajowym wyrafinowaniem, mianując papieża premierem, Billy’ego Sunday’a ministrem wojny itd., albo okaże uznanie zarówno dla katolików, jak i protestantów, a to skutecznie zlikwiduje podziały dzielące sekty? Jak oni rzuciliby się w ramiona i tylko my zostalibyśmy wykluczeni!

To również sprawiłoby, że proroctwo o antychryście i Człowieku Grzechu miało podwójne zastosowanie, tak jak wykazałeś na przykładzie innych proroctw. Przyjście Eliasza miało podwójne zastosowanie, indywidualnie Jan Chrzciciel, a zbiorowo Kościół. Chrystus obejmuje zarówno Głowę, jak i Ciało. Zatem zbiorowym Antychrystem był system papieski, indywidualnym Antychrystem Szatan. Tak jak indywidualny Chrystus jest Głową większego Chrystusa, tak indywidualny Antychryst byłby głową większego Antychrysta.

Czy to możliwe, że byliśmy pod takim wrażeniem cudownego zastosowania antychrześcijańskich proroctw w systemie, że przeoczyliśmy ich nadchodzące osobliwe spełnienie?

Wiemy jednak, że Szatan nie mógł długo podszywać się pod naszego Pana z jakąkolwiek dozą podobieństwa charakteru do Niego. Z okropną niegodziwością jego serca, tylko kilka dni wystarczyłoby, aby objawić jego prawdziwego ducha, a on pogrążyłby ten świat w gorszym stanie, niż kiedykolwiek wcześniej widział.

Kierując się czcią i strachem w stosunku do tego, którego uważali za Chrystusa, świat odłożyłby swoje miecze tylko na tak długo, by nas odizolować, a potem wznowiłby konflikt z nową wściekłością. Nadzieje nominalnego kościoła i świata zostałyby wzniesione wysoko tylko po to, by legły w gruzach po rozpoznaniu niegodziwości tego, którego pojawienie się tak witali.

Sugerowano, że Pan może w jakiś sposób użyć Swojej mocy, aby powstrzymać Szatana przed opuszczeniem ciała i w ten sposób stanie się ono jego więzieniem przez całe tysiąclecie. To zmusiłoby go do przełknięcia jego własnej nauki, że ciało było tylko więzieniem, w którym prawdziwy człowiek przebywał aż do wyzwolenia przez śmierć. Byłby zmuszony doświadczyć tego samego, czego tak błędnie nauczał. Wiersze z Izajasza 14:16-19 [Iz.14:16-19] nadają temu wielką siłę.

Mam zamiar wspomnieć o innych kwestiach, ale prawdopodobnie ten list jest już za długi. Jednak przed zakończeniem chciałbym wspomnieć o jednej korzyści wynikającej z rozważenia tych kwestii.

Niektórzy przyjaciele zdają się mówić: „Może upłynąć wiele lat, zanim Kościół zostanie uwielbiony, bo jest jeszcze tak wiele do zrobienia, zajmijmy się biznesem” itp. Wskazałem im, aby zwrócili uwagę, że „Jeśli to przypuszczenie okaże się słuszne, to wszystko, co jeszcze się nie wypełniło przed uwielbieniem świętych, może się zakończyć w ciągu miesiąca”. To może być kwestia dwóch tygodni lub dziesięciu lat.

Przyjaciele pytali mnie, „Ale czy nie spodziewasz się najpierw siódmego tomu? Przecież napisanie, opublikowanie i przyswojenie jego treści zajmie miesiące”. Moja odpowiedź brzmiała: skąd mamy wiedzieć, czy to nie było po prostu opublikowane w Strażnicy?

Otóż dostarczony zostaje zwyczajnie wyglądający egzemplarz Strażnicy, a brat, który nauczył się doceniać jego przesłanie, korzysta z pierwszej nadarzającej się okazji, aby ją przeczytać. W pewnym artykule znajduje wyjaśnienie, które okazuje się kluczem do wielu fragmentów Pisma Świętego z Objawienia. Na innej stronie jest kolejne wyjaśnienie, a kiedy czyta, zaczyna rozumieć, że ma już siódmy tom! Taki brat jest gotowy na czas próby, który może się za chwile pojawić, jakie to pocieszenie, pomoc i zapewnienie!

Inny, mniej doceniający światło, które otrzymał, odkłada tę samą Strażnicę na bardziej dogodny czas, nie chcąc, aby pozbawiała go przyjemności albo ograniczała jego wygodę, nie zdając sobie sprawy z tego, co zawiera ta Strażnica, ani z czym wkrótce się zmierzy, nieprzygotowany na to, bo nie skorzystał z otrzymanego światła.

::R5867 : strona 77::

Chciałem, aby ten list był pytaniem, ale brzmi on prawie jak kazanie. Jestem jednak pewien, że zrozumiesz ducha, który w nim się znajduje. Czy myślisz o jakimś fragmencie Pisma, które wydaje się to obalać, czy też uważasz, że takie poglądy mogą w jakiś sposób okazać się szkodliwe dla ludu Pańskiego?

Jako młodszy brat, zawsze ceniłem sobie przywilej patrzenia na ciebie jako na starszego brata, jak Bóg Mądrości tobą kierował, ponieważ pod wieloma względami byłeś dla mnie błogosławieństwem. Niech Pan prowadzi cię do samego końca!

Pozdrawiam z wielką chrześcijańską miłością, B. H. BARTON.

POGLĄD REDAKTORA JEST INNY

Uważamy, że nie jest nierozsądne przedstawić czytelnikom Strażnicy powyższy artykuł napisany przez naszego drogiego brata Bartona. Nie zaszkodzi nam jego rozważenie. Niektórym, podobnie jak bratu Bartonowi, może się to wydawać Prawdą.

Jednak przedstawiony pogląd nie przemawia do Redaktora, jako słuszny. Nadal wierzy on w harmonię prezentacji zawartych w Wykładach Pisma Świętego. Konkretny fragment wielkiego proroctwa naszego Pana z 24 rozdziału Ewangelii Mateusza [Mat. 24:1-51] jest szczegółowo omówiony w tomie IV Wykładów. Nadal uważa on, że jest to właściwa interpretacja. Jednak nie twierdzimy, że jest nieomylny. Twierdzimy, że od czasów apostolskich nie ma bezpośredniego natchnienia od Boga.

Należy pamiętać, że każda organizacja kościelna twierdzi, że jest Kościołem, czyli Ciałem Chrystusowym, którego On jest Głową; i że każda zwyczajna organizacja ma osobę wykonawczą lub komitet, który rzeczywiście służy jako głowa takiej organizacji – jako przedstawiciel Chrystusa w Jego Ciele. Pogląd ten zapoczątkowany został w VIII wieku, kiedy nasi przyjaciele rzymskokatoliccy oświadczyli, że ustanowili Królestwo Boże i od tej daty liczą, że Jego panowanie trwa nieprzerwanie, a papieże są Jego Namiestnikami – panującymi zamiast Niego. Sekty protestanckie nie posunęły się do tej samej skrajności, by twierdzić, że jedna z nich zastępuje Pana, ale bardzo ogólnie twierdzą, że Królestwo Chrystusa zostało ustanowione i działa. Pierwotny pogląd, kiedy organizowano różne wyznania protestanckie, był taki, że to oni byli prawdziwym Kościołem. Dopiero w ostatnich latach protestanci zgodzili się z myślą, że Jezus Chrystus ma wiele ciał – wiele kościołów. Jednak w zawiły sposób przyznają, razem z nami, że Biblia naucza tylko o jednym Kościele, czyli Ciele Chrystusa, a pogląd o wejściu do chwały z Panem, kiedy będą „przemienieni” w zmartwychwstaniu podczas Drugiego Przyjścia Mistrza oraz że Jego Kościół składa się ze świętych Pańskich, jest niezależny od wyznania.

To są fałszywi Chrystusowie ‒ fałszywe ciała Chrystusa z fałszywymi głowami lub zarządami nieautoryzowanymi przez Słowo. Oszukali wielu – praktycznie cały świat. Wprost przeciwnie, ludzie stosunkowo mniej lub bardziej obłąkani psychicznie, którzy twierdzili, że są Chrystusami, oszukali bardzo niewielu w porównaniu do całej ludzkości. Wierzymy, że przedstawiliśmy właściwy pogląd. Redaktor nie spodziewa się żadnego osobowego Antychrysta ani tego, że Szatan zmaterializuje się jako człowiek i fałszywie będzie podawał się za Pana. Wręcz przeciwnie, w miarę postępu Wielkiego Ucisku, duch zła będzie coraz bardziej objawiał się we wszystkich „synach niedowiarstwa”,

::R5867 : strona 78::

i coraz bardziej będą się gniewać i irytować na dzieci posłuszeństwa, które będą lojalnie trwać przy Słowie Bożym i zasadach sprawiedliwości i miłości. Wierzymy, że z powodu takiego podziału ludu antytypiczna klasa Eliasza doświadczy przemocy, najpierw reprezentowanej przez rydwan ognistego ucisku, a następnie przez wicher anarchii.

Jednak my powierzmy Panu naszą troskę i cierpliwie czekajmy na Jego czas i bądźmy w pełni z niego zadowoleni. Wtedy z nami wszystko będzie dobrze, bez względu na to, jak sytuacja się potoczy. Najwyraźniej nie jest to odległy czas, kiedy te sprawy zostaną w pełni ukazane. Duch gniewu, złości, nienawiści, zawiści i walki płonie coraz bardziej zaciekle w sercach dzieci nieposłuszeństwa – w których uczynki ciała i diabła będą niewątpliwie coraz bardziej widoczne. Innymi słowy, Chrystus będzie się coraz bardziej ukazywał w Swoich naśladowcach, ale duch Szatana będzie się coraz bardziej ujawniał w pozostałej części świata.

====================

::R5867 : strona 78::

PRAWDA W AFRYCE POŁUDNIOWEJ

DROGI BRACIE RUSSELL: –

Z uczuciem głębokiej wdzięczności dla Boga, przy końcu kolejnego roku działalności w służbie Żniwa, mam przywilej przekazać sprawozdanie z naszej pracy w Afryce w latach 1914–15. Przedstawiając ostatnie sprawozdanie roczne, wyraziłem nadzieję, że przy następnej okazji będziemy mogli złożyć nasze sprawozdanie do Kwatery Głównej za Zasłoną. Nadzieja ta nie została zrealizowana. Jestem jednak pewny, że wyrażam zdanie braci w Afryce, gdy mówię, że jesteśmy głęboko wdzięczni Bogu za dalszy przywilej czynienia naszego powołania i wyboru PEWNYM. Miniony rok był okresem ciągłych prób i doświadczeń, zarówno osobistych, jak i dla zgromadzeń. Dostarczyło nam to wiele sposobności do okazywania chrześcijańskich łask pracowicie pielęgnowanych w minionych latach oraz do zademonstrowania tej wiary i cierpliwej wytrwałości, która jest najwyższą próbą naszego oddania się Panu – Jak. 1:4.

Te właśnie fakty upewniają nas, że czas naszego wybawienia jest bliski, że Pan niejako dokonuje ostatecznego wykończenia żywych kamieni, przygotowując je do ustawienia w Świątyni Jego chwały w niedalekiej przyszłości. Przez wiele lat wielki Mistrz rzeźbił, obrabiał i polerował te kamienie, doprowadzając je do zgodności z symetrycznymi zarysami Głównego Kamienia Węgielnego. Jesteśmy Mu za to podobieństwo wdzięczni. Teraz, jeszcze w kamieniołomie, On dopasowuje te kamienie jeden do drugiego, a jeśli proces ten spowoduje tarcie i ujawni wady i słabości dotychczas niepodejrzewane, to będziemy je znosić jeszcze cierpliwiej i tym bardziej bez zastrzeżeń oddamy się w ręce Wielkiego Mistrza Budownictwa. Wiemy bowiem, że te doświadczenia są wstępem do szybkiego ustanowienia wielkiej Duchowej Świątyni, tak wspaniale zaprojektowanej i dokładnie spasowanej, że zostanie ona zbudowana „bez dźwięku młota”.

Mijający rok był najbardziej pracowity w historii pracy Żniwa w Afryce:

Sprzedane tomy Wykładów Pisma Świętego . . . . . . . . . . 3141
Sprzedane Scenariusze, Śpiewniki, Manny, Diagloty itp . .1589
Literatura rozdana bezpłatnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .75 131
Odbyte spotkania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .312
Przejechane mile . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .4682

Z powyższego Sprawozdania wynika, że ilość sprzedanych tomów była prawie dwukrotnie wyższa niż w zeszłym roku, a satysfakcjonujący wzrost jest zauważalny także we wszystkich innych publikacjach.

Różne zbory nadal podtrzymują sztandar Teraźniejszej Prawdy, a drodzy bracia nie tylko trzymają się mocno wiary, ale także ich przybywa. Być może jest więcej opozycji niż kiedykolwiek wcześniej, ale jest to naturalne następstwo wzrostu i dobry dowód na to, że bracia są ożywieni i przebudzeni do swoich przywilejów oraz że Prawda wykonuje swoją oddzielającą pracę, zbierając pszenicę spośród kąkolu w Babilonie.

W ciągu tego roku odbyłem dwie podróże pielgrzymskie, przejeżdżając prawie pięć tysięcy mil. Jedna z nich odbyła się w związku z zestawem Eureka Drama wysłanym do nas z Brooklynu. Drama przyciągnęła wszędzie dużą publiczność, ale rezultaty nie były takie, jakich oczekiwaliśmy. Jednak wielkie świadectwo zostało złożone ludziom w Południowej Afryce, a wynik zostawiamy w rękach Pana.

Praca wydawnicza w Afryce jest w opatrzności Pańskiej, praktycznie zamknięta. Wojna tak zmniejszyła zapasy papieru, że większość gazet musiała ograniczyć rozmiar swoich czasopism, a wszystkie musiały znacznie oszczędzać miejsce. Mieliśmy tylko dwie tutejsze gazety publikujące kazania, a one nalegały na takie skróty, które czyniły je bezużytecznymi jako środek do głoszenia, więc je wycofałem.

Bracia w Południowej Afryce nadal zachowują swoje zainteresowanie Prawdą i cierpliwie czekają na dalszy rozwój Pańskiego zamiaru. Postęp wojny w Nyasalandzie i Południowej Afryce sprawił, że sprawozdania z tego regionu są nieco skąpe, ale z ostatniej wiadomości wiemy, że bracia tam nadal trzymają się mocno Prawdy, żyjąc w stanie odłączenia i cierpliwego oczekiwania na Boga, co jest postawą całego ludu Pańskiego w obecnym czasie. Twoją wiadomość do pana Nodehouse’a dotyczącą pracy w Rodezji otrzymałem. Napisałem do tego dżentelmena z prośbą o podanie szczegółów i czekam na jego odpowiedź.

Chociaż nasze możliwości nie są tak duże, jak dawniej, to jednak nie ma wystarczających dowodów, które uzasadniałyby pogląd, że drzwi w Południowej Afryce są zamknięte lub prawie zamknięte. Dopóki Pan pozwoli, będziemy pilnować Jego sprawy, opowiadając radosną nowinę o nadchodzącym Królestwie, które jest tak blisko, aż On powie „Wystarczy”. Módl się za nami, drogi Bracie, tak jak my za Tobą, abyśmy byli wierni aż do śmierci i abyśmy mogli być uznani za godnych miejsca w Królestwie.

Z nieustannym osobistym oddaniem i z wielkim uznaniem Twojej troski, modlitw i zainteresowaniem pracą Żniwa w Południowej Afryce,

Twój Brat i Współsługa w Radosnej Służbie,

WM. W. JOHNSTON. – Afryka Południowa.

====================

::R5868 : strona 78::

INTERESUJĄCE LISTY

KONWENCJA AUSTRALIJSKA BŁOGOSŁAWIONA

DROGI BRACIE RUSSELL: –

Nasza Konwencja ponownie dobiegła końca, ale była najlepsza pod względem frekwencji, przygotowanego jedzenia i ogólnie pojętej radości. Oczywiście, w porównaniu z Waszymi dużymi Konwencjami to tylko drobnostka. Spotkania odbywały się codziennie, od niedzieli do niedzieli, a frekwencja wahała się od nieco ponad stu do 230 osób. Zebrania Świadectw, mimo że były obficie przygotowane – jak zobaczysz w załączonym programie – wydawały się zbyt krótkie, aby każdy kto tego pragnął, mógł się wypowiedzieć. W noworoczny poranek odbyło się nabożeństwo chrztu, podczas którego czternaście osób symbolizowało swoje poświęcenie. Wspaniale jest widzieć wielu starych i młodych, którzy przychodzą z radością, by złożyć wszystko na ołtarzu ofiarnym i starają się naśladować Baranka.

Jednogłośnie zdecydowaliśmy, że nadszedł czas, abyś nas odwiedził. Padła propozycja ze strony brata Gatesa z Sydney a poparta przez brata Allisona z Adelajdy, aby wysłać do ciebie taki oto list: „Drogi bracie Russell: –

Kończąc tę konwencję, która była wielkim źródłem błogosławieństwa i pokrzepienia dla wszystkich drogich przyjaciół z innych Stanów, jak również dla lokalnego Zboru, pragniemy przekazać przesłanie wyrażające naszą miłość do Ciebie i wszystkich drogich współpracowników w Ameryce. Jednocześnie jest proponowane, by przesłać Ci serdeczne zaproszenie do złożenia nam wizyty. Myślimy, że z powodu wojny może się zdarzyć, że Twoje przywileje służby w Europie, a także Twoje wizyty w Anglii zostaną ograniczone, i że w ten sposób, dzięki Pańskiej dobrej opatrzności, Twoje kroki mogą być skierowane w tą stronę. Zapewniamy cię, że uczucia naszych serc biegną ku Tobie, a możliwość zobaczenia Cię i porozmawiania z Tobą byłaby radością ustępującą tylko temu, co mamy nadzieję szybko doświadczyć poza zasłoną. Zasyłamy gorące modlitwy o najwyższe dobro dla Ciebie”.

Twój w służbie Chrystusa,

R. E. B. NICHOLSON, organizator,

Oddział australijski.

—————

DRODZY BRACIA: –

Oto mam przed sobą Wasz list z 4 stycznia.

Raduję się w Panu, że mieliście tak miłą i błogosławioną Konwencję i że chociaż liczba uczestników nie była duża, zainteresowanie i duch były takie, jakich można było oczekiwać, a z tego wynikło wielkie dobro.

Niech Pańskie błogosławieństwo będzie nadal z Wami wszystkimi, czyniąc obecny rok 1916 najlepszym w rozwoju charakteru i w efektywnej służbie dla naszego Króla.

::R5869 : strona 79::

Jeśli chodzi o wizytę w Australii, to nie mogę obiecać niczego konkretnego, choć bardzo chciałbym Was wszystkich cieleśnie pozdrowić, powiedzieć kilka słów pociechy i zachęty oraz osobiście otrzymać zapewnienie o Waszej nieustającej chrześcijańskiej miłości. Nie wiemy jednak, na co może opatrzność Pańska wskazać, ale zapewniamy, że będziemy się starali podążać za Jego przewodnictwem w tej i w każdej innej sprawie. Z wielką chrześcijańską miłością,

Wasz brat i sługa w Panu, C. T. RUSSELL.

—————

NIE POLEGAJCIE NA CZYIMŚ WIDZIMISIĘ

NASZ DROGI PASTORZE: –

Z radością otrzymałem Twój miłujący list i prezent, które bardzo doceniam, a ten ostatni zamierzam wymienić na przedłużenie Strażnicy na kolejny rok. Podobnie jak tysiące innych osób o równie cennej wierze, jesteśmy naprawdę wdzięczni naszemu kochającemu Ojcu Niebiańskiemu i Tobie, Jego słudze, za te pocieszające, pomocne i inspirujące przesłania napomnienia i nadziei dla tych, którzy starają się poznać i wypełniać wolę Bożą. Z niecierpliwością czekamy na wizyty dwumiesięcznika, a jego duchowy pokarm jest sycący dla duszy.

Artykuł w numerze z 1 września „Obowiązek chrześcijański a Wojna” był dobry i na temat. Ufamy, że dzięki łasce Bożej utrzymamy tę postawę, patrząc na Jezusa, naszego Wodza, który powiedział, że Jego Królestwo nie jest z tego świata, bo inaczej Jego słudzy toczyliby walkę, oraz dzięki św. Pawłowi, Jego rzecznikowi, który pokazuje, że nasza broń nie jest cielesna, chociaż potężna, by burzyć twierdze błędu.

Cieszę się, że w tym nowym roku, dzięki łasce Pańskiej, będę miał jeszcze więcej możliwości pracy kolporterskiej. Osiem poprzednich lat w tej błogosławionej pracy było najszczęśliwszymi w moim życiu. Zastanawiam się teraz, czy nasza praca nie zostanie wkrótce przerwana, skoro zaleca się obowiązkową służbę wojskową dla samotnych mężczyzn i surowo karać tych, którzy jej odmówią. Jednak,

„W rękach Twoich są czasy moje;
Mój Boże, pragnę tego”.

Tutejszy Zbór jednomyślnie wybrał Ciebie ponownie na naszego Pastora. Zapewniam Cię, że nigdy nie będziemy w stanie odwdzięczyć się za pomoc, jakiej nam udzielasz za pośrednictwem Wykładów Pisma Świętego, Strażnicy, Cieni Przybytku itp. Jesteśmy wdzięczni naszemu Ojcu Niebiańskiemu i naszemu Obecnemu Panu, którzy używali i nadal używają Ciebie, „Abyś dawał pokarm na czas słuszny Domownikom Wiary”.

Jeśli nie będzie to dla ciebie zbyt kłopotliwe, prosimy o radę w następujących kwestiach:

Jak powinniśmy postąpić, jeśli ktoś z władz poleci Ochotnikom zaprzestać rozpowszechniania naszej literatury?

Albo, jeśli nie będziemy mogli już sprzedawać Wykładów Pisma Świętego?

Albo, jeśli nie będziemy mogli zgromadzać się w Zborach, aby badać Biblię?

Modląc się o najbogatsze błogosławieństwo Pańskie dla Ciebie w Twojej pracy miłości, pozostaję z łaski Bożej,

Twój brat, A. W. SEWTER, KOLPORTER – Anglia.

ODPOWIEDŹ NA PYTANIA: Lud Pański ma kierować swoim postępowaniem zgodnie z prawami kraju, w którym zamieszkuje – z wyjątkiem takich praw, które są sprzeczne ze Słowem Bożym. Nie powinniśmy polegać na czyimś “widzimisię” na temat takich praw, ale powinniśmy się upewnić, że takie prawa rzeczywiście tego zabraniają. – REDAKTOR.

—————

CENY „MANNY” I WZAJEMNOŚĆ

DROGI BRACIE RUSSELL: –

Biorąc pod uwagę fakt, że Scenariusz Fotodramy (papierowe wydanie Fotodramy Stworzenia – przyp. tłum.) zaskakująco łatwo jest sprzedawać po 68 i 88 centów, chcielibyśmy zasugerować, abyś pozwolił na kolportaż Manny po 68 centów. Po doświadczeniach ze Scenariuszem jesteśmy przekonani, że przy cenie 68 centów sprzedaż Manny bardzo by wzrosła. Byłaby to zachęta i pomoc w ponoszeniu wydatków.

Dowiadujemy się, że wielu spośród współpracujących przyjaciół nie zaproponowało jeszcze Wykładów Pisma Świętego, Manny, Scenariusza, Strażnicy itp. swoim partnerom handlowym – właścicielom sklepów spożywczych, mięsnych, piekarzom, szewcom, mleczarzom itp. Wskazywaliśmy już wielokrotnie, że tacy ludzie bardzo starają się utrzymać swoje miejsca pracy, więc oferowaliśmy im talony udziałowe w zyskach, znaczki handlowe, premie itp., i oni byliby niezmiernie zadowoleni, gdy mieli możliwość się odwzajemnić w zamian za stałą klientelę korzystającą z ich usług od wielu miesięcy lub lat. Jakaż szansa otwiera się tym sposobem przed wszystkimi współpracownikami! Pewnego dnia jedna z Sióstr wyszła na zewnątrz do ludzi na swojej ulicy i przez pięć godzin zebrała zamówienia na dziewiętnaście Scenariuszy. Chyba nie ma osoby w Prawdzie, która nie mogłaby zrobić podobnie – a ich sprzedawcy i sąsiedzi byliby wdzięczni za to, że mają przywilej od nich kupować. Pozostaje w wielkiej miłości,

Twój w dziele Żniwa, ____

====================

::R5868 : strona 79::

CODZIENNY KIELICH

„Kielich zbawienia wezmę” – Psalm 116:13
Z czułym uśmiechem na Jego twarzy, pełnej o mnie troski
Stanął mój Pan trzymając Kielich Łaski –
„Czy wypijesz go dziś moja droga?”
O kochany Oblubieńcze, jestem tak słaba!
Moi wrogowie nawet teraz pragną
Bym zboczyła z drogi.
Dziś dla mnie Kielich ten zdaje się być kielichem goryczy
Co kosztował Cię życie, kiedyś go Ty wypił –
Zwiększ mą wiarę – modlę się o to!
„Moja Ptaszyno, pokażę ci troskę, jaką podjąłem
Aby strzec Kielicha dla twojego dobra
Byś mogła go pić co dnia”.
Oh, jakże wspaniałą wizję mój Pan ukazał!
Ujrzałam trudne pole walki mej duszy
I wrogów, których zdołałam skruszyć.
Świat, Ciało i Przeciwnik przebiegły
Stworzyli plan w swych zła przebraniach,
Knując niedolę.
„Napełnię Kielich bolesnymi kłopotami,
Pij je, aż się przeleją –
Uczynię z nich Truciznę!
„Będą tak gorzkie, że każde tchnienie
Sprawi, że dusza na śmierć zmaleje!” –
Tak Przeciwnik śmiał się w niegodziwości.
I porwał świat i ciało pogrążone w nieświadomości
Ich wsparcie przeciwnika w niegodziwości, złe zamiary:
Ma dusza czuje ich moc bez miary.
Wtedy odwróciłam swe oblicze i spojrzałam na twarz Oblubieńca –
Której chwała wypełniła każdy zakątek tego miejsca.
Jego oczy były jednak pełne ognia.
„Precz, Mej Oblubienicy wrogowie!
Kielich jest MÓJ!” Zawołał surowo;
„Strzegę, co dnia Kielicha tego.
„A nic nie wchodzi do niego prócz siły do tego
By moja Oblubienica mogła znieść go w najsłabszej godzinie
Jeśli zwróci się do Mnie po łaskę w potrzebie”.
Wtem zwrócił się do mnie z najczulszym wyrazem twarzy–
„Moja Droga, czyś się umocniła tym co oczy twe ujrzały?
Potrafisz teraz stawić czoła wrogom twoim?”
Wybacz mi, drogi Panie, było moje pokorne wołanie,
Że zapomniałam, że Ten, który umarł za mnie
By mą duszę odkupić, jest tuż obok mnie
I trzyma mój Kielich w Swych rękach.
Ja biorę ten Miłości Kielich chętnie,
Gdy go napełniasz, przyjemnie mi pić z niego;
Dzielić go z Tobą, to coś wspaniałego!
A kiedy ten dzień nadejdzie
Że pijąc ten kielich, ciało cielesne na zawsze odejdzie,
Wtedy, to Kielich Radości będzie.
O, wspaniałe łaski cuda!
Uśmiech na mego Oblubieńca twarzy
Gdym me usta do Kielicha przyłożyła,
Przepełnił me serce pokojem Bożym!
Jednak nie tylko ten pokój odnalazłam,
Lecz swe serce Radością przepełniłam.
I tak każdego dnia ten Kielich biorę
Od mego Umiłowanego, patrząc pokornie
I szeptem o łaskę się modlę.
A On mi łaskę daje; wraz z Pokojem Bożym,
I Miłość, wraz z Wiarą i Radością czuję w sercu mym,
Gdy na Jego twarz spojrzę.
Wierzę w to i Kielich wypiję, w tym me zaufanie,
Że z Nim w Jego Królestwie obejmę panowanie.
Kielich Radości, więc przyjmuję,
Dzięki Jego Łasce zwycięzcą się stanę!
LILLA S. WARD.

====================

::R5868 : strona 80::

Klasy Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Biblii
STUDIA I WYKŁADY PRZEZ CZŁONKÓW PEOPLES PULPIT ASSOCIATION (STOWARZYSZENIE LUDOWEJ KAZALNICY)

====================

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.