R1140-6 Co możemy powiedzieć o tych rzeczach?

Zmień język 

::R1140 : strona 6::

Co możemy powiedzieć o tych rzeczach?

„Cóż tedy rzeczemy na to? Jeżeli Bóg za nami, któż przeciwko nam?” „Wiemy, iż tym, którzy miłują Boga wszystkie rzeczy dopomagają ku dobremu, to jest tym, którzy według postanowienia Bożego powołani są” – Rzym. 8:31,28

Członkowie rychłych kościołów, czy pochodzili z Żydów, czy z pogan, aczkolwiek przyjęli Chrystusa i stali się Jego naśladowcami, znajdowali się do pewnego stopnia pod wpływem niektórych poprzednich pojęć i uprzedzeń żydowskich. Szczególnie ci z Żydów, byli powolnymi do uwierzenia, że oni teraz znajdowali się na równi z ich braćmi z pogan, że nie mają żadnego pierwszeństwa od tych z pogan. Jedyną ich łaską specjalną było to, że przywileje ewangeliczne były im najpierw ofiarowane. To było wielką łaską, lecz oni tego nie pojmowali.

Z drugiej strony, nawróceni z pogan, przyzwyczajeni uważać Żydów za naród wybrany przez Boga, byli skłonni przyznawać im pierwszeństwo i nakłaniać się do ich zakonnych przepisów i uprzedzeń. Dokąd te uprzedzenia nie zostały pokonane, wzrost w łasce, w znajomości prawdy i w zupełnym zapewnieniu wiary był znacznie utrudniony. Aby ocenić wielką rozległość Boskiego planu, te zapożyczone pojęcia względem poprzedniego postępowania Boga z Izraelem, jako narodem figuralnym, musiało być porzucone.

W tej właśnie myśli aby dopomóc tym z żydów do skromniejszego pojmowania swego stanowiska, a tych z pogan aby zachęcić i wzmocnić, św. Paweł napisał swój wymowny list do Rzymian (do grona wiernych), jak i listy do innych zborów. Żydzi wierzyli mocno w naukę o wybraniu. Oni wiedzieli i szczycili się z tego, że byli wybranymi, że Bóg dał ich narodowi pewne obietnice jeszcze w Abrahamie, długo przed ich narodzeniem się i że, gdy nie zwracał żadnej uwagi na inne narody, ich narodowi dawał nieustanne dowody Swej łaski i opieki; nadzorował ich sprawami narodowymi, dał im Swój zakon, naznaczył sędziów, pokonywał ich nieprzyjaciół, karał ich za grzechy a przywracał im pociechę i błogosławieństwo gdy odwracali się od grzechu do sprawiedliwości. W końcu Syna Swojego posłał do nich, aby był ich Prorokiem, Kapłanem i Królem. W taki sposób Bóg był dla nich Ojcem, opiekował się nimi jako Swymi dziećmi, gdy zaś inne narody, jakoby ignorował. Obietnicą Jego było, że w czasie słusznym, inne narody błogosławione będą przez nich.

Jednak te wszystkie łaski udzielone Izraelowi, nie sprawiły w nich miłościwego posłuszeństwa i serdecznego współdziałania z Boskim planem, ani pokornego, wdzięcznego uznawania swej zależności od Niego. Przeciwnie, okazali się „domem sztywnego karku i buntowniczym”, nadętymi pychą potrzebującymi częstego karania i naprawiania. Pysznili i szczycili się, że są dziećmi Abrahamowymi, któremu Bóg uczynił wiele chwalebnych obietnic a chociaż niegodnymi byli Boskich łask, gotowi byli rościć do nich pretensje na podstawie godności, jakoby na nie zasługiwali przez zachowywanie zakonu.

Mniemali, że oni byli „wybranymi”, którym należało się „przysposobienie synowskie”, wszystkie obietnice i chwała od Boga. Prawdziwie, oni byli „wybranymi” i dziedzicami obietnic danych Abrahamowi, w tym jednym znaczeniu, w jakim oni i Abraham mogli to zrozumieć; lecz było pewne wspanialsze znaczenie tych obietnic, zamierzonych dla duchowego nasienia Abrahamowego, które było zupełnie ukryte, aż do zarania wieku ewangelicznego, kiedy zostało objawione przez Jezusa i Apostołów – Żydom najpierw a później także poganom.

List św. Pawła do Rzymian był częścią jego wysiłku aby tak Żydów jak i pogan uwolnić od dawnego jarzma judaizmu, prowadząc ich do zupełnego polegania na Chrystusie, który stał się końcem zakonu dla każdego wierzącego, bądź Żyda, bądź poganina, aby mogli tym lepiej ocenić główną łaskę, jaką teraz Bóg zaofiarował i warunki jej osiągnięcia.

Nawet pomiędzy Żydami, którzy uwierzyli w Chrystusa, była pewna skłonność nakładać na wiernych z pogan jarzmo judaizmu, aby nadal, do pewnego przynajmniej stopnia, polegali na zakonie, w dostępowaniu łask teraz obiecanych przez wiarę w Chrystusa. Ich doświadczenia przez blisko dwa tysiące lat minionych, powinno były ich przekonać ponad wszelką wątpliwość, o ich niemożliwości zachowania zakonu by przez to zasłużyć na Boską łaskę; i gdyby nie byli tak dumni i zatwardziali, z radością przyjęliby to uwolnienie od potępienia zakonu, przyjmując łaskę Bożą w Chrystusie, na warunkach takich samych jakie były zaofiarowane poganom – na których jedynie mogli ich dostąpić.

Argumentem św. Pawła w liście do Rzymian, nie było aby udowadniać lub zbijać naukę o wybraniu: nauka ta była już przyjęta. Lecz Apostoł starał się wykazać z Pism, że chociaż Bóg w przeszłości wybrał Izraelitów za Swój lud, to wcale nie dowodziło, że oni zawsze będą ludem Bożym dostępującym Jego specjalnej łaski. Oni w swej pysze i zatwardziałości serc, nie powinni sobie schlebiać tą myślą, że mają ojca Abrahama; „albowiem powiadam wam” – oświadczył Jan Chrzciciel – „iż Bóg z tych kamieni wzbudzić może dzieci Abrahamowi” – Mat. 3:9.

Bóg nigdy nie zamierzył aby tacy jakimi oni byli w swych sercach, stali się dziećmi Jego najwyższej obietnicy i łaski; albowiem obietnica ta była zawarunkowana: – „Jeżeli słuchając posłuszni będziecie głosu Memu i strzec będziecie przymierza Mego, będziecie Mi własnością nad wszystkie narody. I będziecie Mi królestwem kapłańskim i narodem świętym” – 2 Moj. 19:5, 6.

Główna łaska była stracona dla Izraelitów jako narodu; chociaż wciąż jeszcze była do osiągnięcia dla jednostek z tego narodu, którzy wraz z ich braćmi z pogan, zastosowali się do warunków i stali się dziedzicami obietnicy.

Św. Paweł oświadczył (Rzym 9:1-5), że on miał wielki smutek i nieustanny ból w sercu, iż Izraelici, jego bracia według ciała, byli tak nierozsądni i zaciemnieni, że nie mogli dostrzec onej wielkiej łaski im zaofiarowanej najpierw, jako ostatni znak specjalnej łaski.

Następnie Paweł dodał (w wierszach od 6), że ich uchybienie nie mogło zniweczyć Boskiej obietnicy. Fakt, że Bóg nie mógł użyć Izraelitów jako narodu do błogosławienia wszystkich rodzajów ziemi, nie mógł zepsuć Boskiego planu. Przeciwnie, Paweł wykazał (od wiersza 8), że dwóch synów Abrahama, Ismael i Izaak ilustrują, iż cielesne nasienie Abrahamowe (Izrael według ciała) nie odziedziczy głównych błogosławieństw, bowiem Ismael narodzony został w rezultacie naturalnego rozwoju spraw, gdy zaś Izaak, który był typem na prawdziwych dziedziców, nie był zrodzony w takich okolicznościach, ale pod działaniem Boskiej mocy- nie z woli ciała, ale z woli Boga, bowiem Sara była nie tylko niepłodna ale i w wieku już podeszłym – Żyd. 11:11, 12; Jan 1:13.

Argumentem Apostoła jest, że przez pominięcie pierworodnego, według ciała narodzonego syna, w figurze, i przekazanie błogosławieństwa temu, który zrodzony był nie z woli ciała ale przez Boską interwencję i zgodnie z pierwotną obietnicą, było pokazane, że naturalne, czyli cielesne potomstwo nie miało dostąpić onej obiecanej wielkiej łaski, ale że inne nasienie, duchowe, miało być z czasem rozwinięte; że nasienie to miało być spłodzone z Boga Słowem prawdy, i że ono odziedziczy wszystkie przywileje i zaszczyty zawarte w tych obietnicach.

Fakt, że naturalni dziedzice mieli być usunięci a później zrodzeni mieli otrzymać to zaszczytne miejsce, zilustrowany był również w dwóch synach Izaaka – Ezaw, pierworodny, był pominięty a Jakub został uznany jako spadkobierca obietnic danych Abrahamowi.

Odrzucenie Ismaela i Ezawa nie było niesprawiedliwością, w żadnym znaczeniu ani stopniu, nie tyczyło się ich przyszłego, wiecznego dobra. Bóg zamierzył pewne szczególniejsze błogosławieństwo, a Ismael i Ezaw byli uczynieni typem dla zilustrowania niegodności cielesnego Izraela do odziedziczenia tego wielkiego błogosławieństwa; Izaak i Jakub uczynieni byli typem ilustrującym wybranie Chrystusa i Kościoła, aby byli przewodem błogosławieństwa wszystkiego świata, w czasie słusznym. Odrzucenie Ismaela i Ezawa, oraz cielesnego Izraela, na którego tamci byli typem, nie postawiło ich w stan gorszy, ale na równi z ogólnym stanem z wszystkimi ludźmi i narodami, z wyjątkiem „dziedziców Królestwa”. Faktycznie, oni mają pewne korzyści nad innych, z powodu ich bliskiego pokrewieństwa z „dziedzicami” i oni będą pomiędzy pierwszymi z tych, co dostąpią błogosławieństwa, kiedy prawdziwe nasienie zostanie dopełnione i otrzyma władzę do błogosławienia i odrestaurowania świata.

Obietnica uczyniona Abrahamowi wypełni się, nie tylko w onym wyższym znaczeniu, dziatkom Bożym – Jezusowi i członkom Kościoła, na których typem byli Izaak i Rebeka, którzy stali się jego dziedzicami – ale także Abrahamowi osobiście i tym z jego cielesnego nasienia, którzy przyszli lub przyjdą do harmonii z Boskim planem; albowiem będą dwie fazy Królestwa Bożego, które będą błogosławić wszystkie narody, faza ziemska i faza niebiańska (zob. Brzask Poranku, tom l, rozdział 14).

W taki sposób obietnica uczyniona Abrahamowi będzie „pewna wszystkiemu jego nasieniu, nie tylko tym co są pod zakonem (cielesne nasienie), ale i tym, którzy są z wiary Abrahamowej, który (jako figura, czyli typ Boga) jest ojcem nas wszystkich (…) przed Bogiem, któremu uwierzył, Który ożywia umarłych i Który przywołuje te rzeczy, których nie ma, jakoby były” (Rzym. 4:16, 17). Ten Boski zamiar, aby w przymierze błogosławienia włączyć więcej aniżeli Izraela, pokazany był w Boskim oświadczeniu Abrahamowi: – „Ojcem wielu narodów wystawiłem cię” (1 Moj. 17:4; Rzym. 4:17). To udowadnia, że od samego początku Bóg miał w planie aby wybrać specjalne „nasienie” ku ubłogosławieniu wszystkich, a głową tego nasienia jest Chrystus, nasz Pan i Odkupiciel – Gal. 3:16, 29.

W jaśniejszym świetle rozpoczynającej się naonczas nowej dyspensacji, Paweł apostoł wykazał, że wierzący z Izraela nie mieli się czym szczycić ponad braci z pogan wierzących w Chrystusa; że chociaż Izraelici byli wybranym ludem Bożym od początku ich historii, ich trwanie w tej łasce poza okresem ich specjalnej dyspensacji, zależało od ich godności – innymi słowy, od ich pokory i wiary w Mesjasza i w wyższe prawdy nowej dyspensacji, ogłaszane naonczas przez wiernych apostołów.

Izraelici jako naród stracili swoje przywileje bliższej społeczności z Bogiem, lecz jednostkom z tego narodu, będącym w odpowiednim stanie serca, ta wyższa łaska była najpierw zaofiarowana, ale na warunkach takich samych jak nieco później zaofiarowana była wierzącym z pogan. „Gdyż” – dodaje Apostoł (w roz. 10:12) – „niemasz różności między Żydem i Grekiem; bo tenże Pan wszystkich, bogaty jest ku wszystkim, którzy Go wzywają.” Klasa, którą Bóg „przeznaczył” do tej łaski najwyższej, ma składać się jedynie z takich, którzy będą „przypodobam obrazowi Syna Jego” (Rzym. 8:29). Wszyscy oni muszą być Jemu podobni, muszą być cichymi i pokornego serca, pragnący i czyniący wolę Bożą za wszelką cenę i z poświęceniem własnej woli.

Dla tej klasy przez Boga przewidzianej i przeznaczonej do dostąpienia „tłustości obietnicy Abrahamowej” – wszystkim stanowiącym tę klasę, czyli znalezionym z Żydów, czy z pogan, obietnica ta jest pewna. Oni będą współdziedzicami z Jego Synem w chwale Jego Królestwa – i pomiędzy nimi wszelkie różnice narodowościowe są zatarte; bowiem dla Jego czci oni byli przenaznaczeni przed założeniem świata. Ci są tym pozafiguralnym nasieniem Abrahamowym, dziećmi Bożymi, „wybranymi według przejrzenia Bożego”, nie jako jednostki ale jako klasa, do której należą obietnice wiecznej chwały.

Drogi czytelniku, jeżeli jesteś w tej klasie przypodobanej obrazowi miłego Syna Bożego; jeżeli za Jego przykładem twoją wolą i wysiłkiem jest aby poznawać i pełnić wolę Bożą; jeżeli jesteś cichy i pokornego serca, gotowym przyjąć nauki Pana i korzystać z nich za wszelką cenę, to bądź dobrej myśli, bo możesz mieć to zapewnienie, że jesteś jednym z powołanych do członkostwa w tej klasie, że powołanie to przyjąłeś i w Boskim planie zostałeś przyjętym jako próbny członek tej przeznaczonej klasy, która dostąpić ma Boskiej chwały w Królestwie. Lecz jeżeli nie masz w sobie tego obrazu Chrystusowego, to nie zwódź samego siebie, bo nie jesteś w tej klasie; „jeżeli kto ducha Chrystusowego nie ma (niema w sobie Jego podobieństwa), ten nie jest Jego” – Rzym. 8:9.

Ach! – powie ktoś w zakłopotaniu – ale ja czuję się tak niegodnym; to nie może być dla mnie; każdej chwili świadomy jestem swoich braków i niedoskonałości.

To zapewne jest prawdą; jeżeli jednak masz w sobie ten obraz wyżej wspomniany, nagroda jest dostępna dla ciebie. Bóg zna twoje słabości i niedoskonałości; On znał je zanim cię powołał; wiedział, że zachować zakonu doskonale nie możesz, bez względu jakbyś chciał i próbował zachować; przeto zanim cię powołał, uczynił hojne zarządzenie ku usprawiedliwieniu. Zostałeś usprawiedliwiony darmo, przez śmierć Chrystusa, twego odkupiciela (Rzym. 3:24). „Których powołał, tych też usprawiedliwił.” Żaden nie został „powołany”, czyli zaproszony do ubiegania się o tę królewską nagrodę, któryby wpierw nie był usprawiedliwionym; więcej nawet, „których usprawiedliwił, tych też zaszczycił” (doxazo, zaszczycił; „uwielbił” nie jest tłumaczeniem prawidłowym) „wezwaniem” (Rzym. 8:30). Zatem każdy wezwany, czyli powołany jest usprawiedliwionym, a każdy usprawiedliwiony jest zaszczycony wezwaniem. Usprawiedliwienie jest w tym właśnie celu aby umożliwić im wysokie powołanie, bowiem w tym wieku, usprawiedliwienie znaczy uznanie kogoś sprawiedliwym, przez przepisywanie mu sprawiedliwości Chrystusowej. A żaden nie jest tak usprawiedliwiony przed Bogiem, przez Chrystusa, kto nie (pokutował za grzechy, nie uwierzył w Chrystusa jako swego Odkupiciela i nie stara się w poświęceniu i w pokorze pełnić woli Bożej.

Gdy ci, w taki sposób usprawiedliwieni i powołani przyjmują to powołanie i warunki tegoż – stawiając samych siebie ofiarą żywą Bogu, i w duchu cichości, posłuszeństwa i pojętności usilnie starają się wypełniać te warunki- ci mają zapewnienie, że otrzymają ona nagrodę, najwspanialszą ze wszystkich darów Bożych, chociaż w oczach innych (oprócz Bożych), oni mają wydawać się najmniej godnymi, z powodu ich nieuniknionych słabości i niedoskonałości cielesnych.

Co za wspaniałe zarządzenie znajduje się w tym dla nas! Ktokolwiek jest wybranym, z Żydów czy z pogan, niewolnik czy wolny, bogaty czy biedny, uczony czy prostak, słaby czy mocny, obietnica ta – wszystko co zawierało się w obietnicy danej Abrahamowi – jest dla niego, jeżeli on jest Chrystusowy, przypodobany Jego obrazowi i wiernym pozostanie aż do śmierci.

„A wiemy, iż tym, którzy miłują Boga, wszystkie rzeczy dopomagają ku dobremu, to jest tym, którzy według postanowienia Bożego powołani są” (Rzym. 8:28). Nie mamy obiecane luksusów w tym życiu – dostatków, wygód, dobrego zdrowia, przyjaciół itd. itd. Przeciwnie, ostrzeżeni jesteśmy aby spodziewać się trudności – nieprzyjaźni, prześladowań i utraty wiele rzeczy ziemskich, lecz wraz z tym mamy obiecane, że gdy trudności obecnego czasu znosić będziemy cierpliwie i wiernie dla prawdy, one sprawować w nas będą „nader zacnej chwały wieczną i przewyższającą nagrodę” (2 Kor. 4:17-18), a wszystkie rzeczy będą, nam dopomagać ku dobremu.

„Cóż tedy rzeczemy na to? Jeżeli Bóg za nami, któż przeciwko nam?” Jeżeli Bóg z całą Swoją potęgą, mądrością i miłością jest za nami, to któż może być przeciwko nam? On, który nie szczędził Swego Syna, ale wydał Go za nas wszystkich; jakożby wszystkiego nie darował nam w Nim? Czyż mógł On okazać Swoją miłość w wyraźniejszy sposób? Czy mógł dostarczyć silniejszego dowodu, że da nam te wszystkie rzeczy, co do których wzbudził w nas nadzieję, Swoimi kosztownymi obietnicami? Jeżeli chcemy mieć jeszcze silniejsze zapewnienie dla naszej wiary to wspomnijmy na słowa naszego Pana: – „Nie bój się o Maluczkie Stadko; albowiem upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo”; „albowiem sam Ojciec miłuje was” – Łuk. 12:32; Jan 16:27.

Dobrze więc będzie stawić sobie pytanie: Jeżeli Bóg jest za nami, to któż może być przeciwko nam? Wątłe, zaiste, jest ramię, które podniosłoby się przeciwko świętym zuchwale wbrew Wszechmocnemu. Któż będzie skarżył na wybranych Bożych? Bóg sam ich usprawiedliwił. Najwyższy Sędzia uniewinnił raz na zawsze wszystkich, którzy są w Chrystusie.

Któż ich potępi? Zapewne nie Pan nasz Jezus, bo On zalecił Swoją miłość ku nam przez dobrowolne wydanie Swego życia okupem za nas, Więcej nawet, On jest teraz po prawicy Bożej, aby stawiać się za nami – nie w znaczeniu błagania Ojca aby uczynił dla nas to co On już Sam zamierzył i uplanował uczynić, ale ta Jego obecność po prawicy Bożej jest nieustannym wstawiennictwem ku naszemu zbawieniu, dowodem, że Boskie prawo zostało zaspokojona że wymaganiom Sprawiedliwości, które były^ przeciwko nam, stało się zadość zupełnie i na zawsze. Któż tedy jest ten, który chciałby nas potępić, że wciąż jeszcze podpadamy pod potępienie, że nie zostaliśmy od wszystkiego usprawiedliwieni kosztowną krwią Chrystusową ? Jest nim nasz wielki przeciwnik! Strzeżmy się jego zwodniczych podszeptów, czy są one z wewnątrz, czy z zewnątrz, lub czy jego mówczymi narzędziami są święci, czy grzesznicy.

Jeżeli taką jest miłość Chrystusowa, to kto odłączy nas od Jego miłości? Możemy być niepowabnymi w oczach świata; może jesteśmy starymi, zgrzybiałymi, nieudolnymi, kalekami, ślepymi, głuchymi, nieuczonymi, analfabetami, chorymi, wzgardzonymi, wyszydzanymi, znienawidzonymi, biednymi i prześladowanymi, lecz bez względu na to wszystko, nic nie zdoła nas odłączyć od miłości naszego Ojca i od miłości Chrystusowej, jeżeli jesteśmy przypodobanymi Jego obrazowi.

„Słuchaj córko” – mówi Psalmista (Ps. 45:11, 12) – „obacz i nakłoń ucha twego a zapomniej narodu twego i domu ojca twojego” – zapomnij o tym świecie, nie pożądaj ani pragniej jego uznania i względów; uczucia twoje niech będą przywiązane do Chrystusa i raduj się z tego, że zostałeś (lub zostałaś) powołany do klasy Jego oblubienicy. „A zakocha się Król w piękności twojej.” Każdy z powołanych jest już piękny w Jego oczach, bo On patrzy na serce i widzi w nim wierność ku Niemu.

To też Apostoł dodaje: „Pewienem tego, że ani śmierć, ani żywot, ani aniołowie, ani księstwa, ani teraźniejsze ani przyszłe rzeczy, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne stworzenie nie będzie nas mogło odłączyć od miłości Bożej, która jest w Jezusie Chrystusie Panu naszym” – Rzym. 8:38, 39.

Gdy przechodzimy gorzkie prześladowania i utrapienia a światowi chrześcijanie widząc to mówią: On jest złym człowiekiem dla tego Pan nie daje mu powodzenia – nie zważajmy na to, ale radujmy się w Panu, że mamy przywilej ponosić nieco z tych urągań jakimi urągano Jemu, a pociechą niech nam będą Jego słowa: „Na świecie ucisk mieć będziecie, ale we Mnie, pokój” (Jan 16:33). Przeto zapomniejmy o tym świecie i jego opinii, abyśmy tym więcej mogli radować się pokojem Bożym, który przewyższa wyrozumienie wszystkich innych, oprócz tej klasy wybranych.

Dla naszej pociechy, możemy też przywodzić sobie na pamięć, iż wszyscy wybierani przez Boga, do jakiegokolwiek stanowiska byli wezwani, zawsze byli podobnie doświadczani. Św. Paweł w liście do Rzymian, w rozdziale 9,

wspomina o Jakubie i Ezawie. Jakub był wybranym i umiłowanym a Ezaw był mniej miłowanym i niewybranym; jednak Jakub był tym, który ponosił różne utrapienia, podczas gdy Ezaw miał powodzenie i wzbogacił się. Podobnie wybrany naród Izraelski ponosił częste chłosty i cierpienia, gdy zaś inne narody, aczkolwiek nie były lepszymi, nie doznawały tyle chłost. Czas teraźniejszy jest czasem ćwiczeń dla wybranych. Któryż jest syn, któregoby ojciec nie ćwiczył? Jeżeli ćwiczeń nie otrzymujemy, możemy być pewni, że nie Jesteśmy synami.

Co tedy powiemy na to? Czy jest jakieś miejsce do zwątpień i obaw? Czy nie możemy mieć zupełnego zapewnienia wiary w proporcji jak wiernie dochodzimy do obrazu miłego Syna Bożego? Obietnica Boża nie jest dla bojaźliwych i niewiernych, ale dla takich, którzy, na podobieństwo Jozuego i Kaleba mogą powiedzieć: „Jeżeli Bóg nas powołał, będziemy w zupełności zdolnymi iść i posiąść tę ziemię obiecaną. Co Bóg obiecał, jest w stanie dokonać.” „Wierny jest Ten, który was powołał, który też to uczyni” (1 Tes. 5:24). Obietnica ta jest dla powołanych, wybranych (przyjętych) i wiernych. Okażmy się więc wiernymi – Obj. 17:14.

====================

— Sierpień 1889 r. —