R4611-157 Starożytni Święci – Jak udoskonaleni?

Zmień język

::R4611 : strona 157::

Starożytni Święci – Jak Udoskonaleni?

Doskonałe ciało obejmuje doskonały umysł, ponieważ umysł jest częścią ciała, a człowiek, który niema umysłu lub ma go tylko połowę, nie byłby doskonałym człowiekiem. Prawdopodobnie nie będzie dwóch zdań, co do tego, ale rzeczywisty punkt pod rozwagą byłby: Co stanowi doskonały charakter?

Ojciec Adam, kiedy był stworzony na obraz i podobieństwo Boże, miał, w jednym znaczeniu tego słowa, doskonały charakter, będąc doskonałym tak umysłowo jak i cieleśnie. Jego umysł był na, obraz Boży, jego charakter był dobry; nie było w nim skazy, nie było pociągu do grzechu, ale przeciwieństwo tegoż – ocenienie sprawiedliwości i tendencja w tym kierunku. On nie posiadał kamiennego serca, ale serce mięsiste – serce czułe. Nie był okrutny, ale sprawiedliwy – miłujący i uprzejmy – wszystko to stanowiło dobrego człowieka, ponieważ Bóg go takim uczynił.

Lecz jest jeszcze inne znaczenie, w jakim używamy słowo charakter, znaczenie, iż Adam nigdy nie miał charakteru zupełnego, czyli rozwiniętego, doświadczonego i wypróbowanego. Bóg próbował Adama a z powodu, iż on nie miał doświadczenia, upadł, pomimo iż jego charakter był dobry, a cały jego organizm doskonały. Gdyby on wiedział o Bogu tyle, co my wiemy, to niewątpliwie wytrzymałby próbę; lecz choćby mu się poszczęściło w tej próbie odnoszącej się do jedzenia zakazanego owocu, to nie myślimy, że to byłoby końcem jego próby. Niewątpliwie inne próby przyszłyby, a on stopniowo wzrastałby w poznawaniu Boga, w posłuszeństwie itd., lecz z powodu braku doświadczenia on upadł zaraz w pierwszej próbie. To też Pismo św. informuje o naszym Panu Jezusie jako człowieku, że On był zdolny wytrwać wiernie z powodu Swej poprzedniej znajomości Ojca.

Gdybyśmy przypuszczali, iż Pan nasz Jezus był jedynie tak doskonałym człowiekiem, jakim był Adam, bez jakiejkolwiek dodatkowej znajomości Boga, bez jakiegokolwiek ocenienia Jego „chwały u Ojca zanim świat stworzony był”, bez zdolności wniknięcia w plan Boży przez Ducha Świętego i Słowo Boże, to przypuszczalibyśmy także, iż był tak samo sposobnym do upadku jak był Adam; ale gdy pamiętamy, że On posiadał te dodatkowe błogosławieństwa, wówczas widzimy siłę Pisma Świętego, które mówi: „Znajomością swoją wielu usprawiedliwi, sprawiedliwy sługa Mój; bo nieprawości ich On Sam poniesie” (Iz. 53:11) – co odnosiło się do Jego poświęcenia się aż do śmierci i do Jego ukrzyżowania.

Nasz Pan posiadał znajomość, która pomogła Mu widzieć i rozumować w sposób niemożliwy dla Adama. W Jego wypadku widzimy, że próbowanie przez przeciwnika podczas czterdziestu dni poszczenia na puszczy, nie było policzone od Ojca jako wystarczający dowód o Jego wydoskonaleniu charakteru, ale raczej, znajdujemy, że On „był kuszony we wszystkich punktach podobnie jak my jesteśmy” – że przez trzy i pół roku trwała ta czynność próbowania. Taki wniosek jest wyciągnięty nie tylko z zapisków Starego Testamentu o doświadczeniach naszego Pana, ale również ze słów Apostoła, „Przetoż uważajcie jaki jest ten, który podejmował takowe od grzeszników przeciwko sobie sprzeciwianie” (Żyd. 12:3). Ponownie ta sama myśl jest zilustrowana przez najwyższego kapłana, który, w czasie, gdy reprezentował ziemską misję naszego Pana, był w Świątnicy i sypał kadzidło na ogień, w ten sposób symbolicznie reprezentując doświadczenie i próbowanie charakteru naszego Pana.

Jeżeli więc było właściwym ażeby nasz Pan był próbowany po spłodzeniu, jako nowe stworzenie, po tym, gdy poświęcił Swoje życie na śmierć; i jeżeli jest właściwym ażebyśmy byli także zupełnie wypróbowani po tym, gdy już staliśmy się nowymi stworzeniami spłodzonymi z Ducha świętego, to zachodzi pytanie: w jaki sposób starożytni święci otrzymali próby, które stanowiłyby zupełny dowód charakteru. Przeglądając zapiski tych ludzi – Enocha, Abrahama, Mojżesza, Samsona, Daniela i innych – znajdujemy, że oni okazali wielką wiarę; i że przetrwali wielkie cierpienia i próby ich wierności Bogu i ich ufności w Nim. Nie dziwi nas to przeto, że jest wydane o nich świadectwo, „iż podobali się Bogu”. To zapewnia nas, że oni mieli znacznie rozwinięty charakter. Bóg widział, że serca ich były wierne, inaczej On nigdy nie uważałby ich za godnych „lepszego zmartwychwstania”. Jednocześnie wierzymy, że będą oni potrzebowali dalszych doświadczeń.

Wiara zdaje się być głównym pierwiastkiem charakteru, jaki rozwinął Samson w swych przejściach. Nie wiemy jak wiele cierpliwości, wytrwałości, braterskiej miłości, uprzejmości i pokory było rozwinięte w jego charakterze; nic nie ma co do tego powiedziane, ale nie mamy powodu do przypuszczenia, że Samson był bardzo łagodnym człowiekiem. Wybicie trzech tysięcy ludzi oślą szczęką, jak również inne przejścia, nie zdają się na to wskazywać. Możemy przeto rozsądnie przypuszczać że chociaż Samson będzie wzbudzony w zupełnie doskonałym stanie, i pod sprzyjającymi warunkami wieku Tysiąclecia, to jednak wówczas prawdopodobnie zetknie się z doświadczeniami, jakich poprzednio nigdy nie zaznał, a one będą dla niego tak nowe, że może znaleźć się w niebezpieczeństwie czynienia pomyłek. Napewno on będzie miał wiele do nauczenia się o rzeczach Ducha Bożego. Pismo święte mówi, że w przyszłości wszyscy będą przyprowadzeni pod błogosławieństwo Ducha świętego.

Starożytni święci nie będą spłodzeni z Ducha świętego tak jak jest Kościół, ale to samo proroctwo, które mówi o sługach i służebnicach otrzymujących Ducha świętego podczas wieku Ewangelii, mówi również, że „I będzie w ostateczne dni, [mówi Bóg]: Wyleję z Ducha mego na wszelkie ciało” (Dz. Ap. 2:17). A jeśli ci starożytni święci żyli przed wylaniem Ducha świętego, ich czas na otrzymanie swej miary tego błogosławieństwa należy do przyszłości i niewątpliwie danie im Ducha świętego będzie miało wiele do czynienia z ustaleniem ich charakteru, który w tym czasie będzie już doskonałym. Będą oni przyprowadzeni do większej wiedzy, a ponieważ znieśli wytrwale próby i udowodnili swą wierność, będą tylko potrzebowali nauczyć się jak używać swe talenty i władze w zupełnej zgodzie z wolą Bożą.

Rozumiemy, że ci ludzie będą w stanie gdzie śmierć będzie możliwa, czyli że będą śmiertelni; ale ażeby podpadali pod potępienie drugiej śmierci jest wielce nieprawdopodobnym. Jeśli jakiś człowiek wytrwał próbę w warunkach nieumiejętności, zabobonu i stosunkowej ciemnoty jego czasów – przeszedł pokusy od świata i od przeciwnika i okazał się wiernym w takich warunkach – to rozsądnym jest przypuszczać, że on będzie znalezionym doskonałym w Tysiącleciu, gdy warunki będą o wiele więcej sprzyjające do sprawiedliwości i zupełnego posłuszeństwa Bogu. Przeto nie mamy powodu przypuszczać, że którykolwiek z tych starożytnych świętych nie otrzyma wiecznego życia.

Fakt, że starożytni święci będą pod zarządzeniami nowego przymierza, pod pośredniczym królestwem, nie mający zupełnego dostępu do Ojca aż przy końcu wieku Tysiąclecia, nie jest dowodem niełaski lub czegokolwiek przeciwnego ich najlepszemu dobru, ale raczej wielce łaskawym urządzeniem, przez które jakiekolwiek możliwe pomyłki będą pokryte przez pośrednictwo Chrystusa i nie wprowadzą ich pod Boski wyrok drugiej śmierci. Nie spodziewamy się, że oni będą czynili pomyłki, to jednak gdyby zaraz po wzbudzeniu, byli oddani w ręce Boga i Boskie prawo zaczęło działać tak jak je rozumiemy, iż będzie, i jak działało w sprawie Adama, to nawet najmniejsze zboczenie znaczyłoby śmierć; widzimy więc, że ich stanowisko byłoby o wiele mniej sprzyjające. Przeto, wiek Tysiąclecia da im obfitą sposobność przyjścia do zupełnej znajomości; a Pismo święte wskazuje, chociaż nie mówi tego stanowczo, że ich wierność będzie dalej próbowaną przez ich służbę podczas wieku Tysiąclecia, jako część cielesnego nasienia Abrahama w błogosławieniu resztek jego istnienia i wszystkich pogan, którzy będą włączeni w to nasienie, co będzie czyniło ich godnymi przemiany natury i działu z „Wielką Kompanią na poziomie duchowym”.

====================

— 1 maja 1910 r. —