R4809-136 Trzymanie ciała według

Zmień język 

::R4809 : strona 136::

Trzymanie ciała według

„Ja tedy tak bieżę, nie jako na pewne; tak szermuję, nie jako na wiatr bijąc” – 1 Kor. 9:26

Apostoł Paweł miał dobrą znajomość nagrody, o jaką się ubiegał. On nie był w niepewności co do tego; nie było u niego kwestią, że to może być jedna rzecz lub druga. Św. Paweł wiedział, że „wysokim powołaniem w Chrystusie Jezusie” jest, iż możemy stać się dziedzicami z Panem, że jeżeli z Nim cierpimy, będziemy też z Nim uwielbieni. Apostoł nie był też w niepewności co do reguł i warunków tego ubiegania się o nagrodę. Wiedział, że bieg ten jest aż do śmierci; i że gdyby on chciał zachować swe życie, straciłby je. Nie był on też w niepewności co do swej determinacji. Wiedział na pewno, że wstąpił do tego biegu. On nie był z tych, co tylko mówią: „Ja zamierzam to uczynić kiedyś” lecz zawarł z Bogiem przymierze przy ofierze aż do śmierci.

Nie był on również niepewnym co do swej sposobności zdobycia wystawionej nagrody. Wiedział, że od niego zależało chcenie i czynienie wszystkiego w harmonii z Bogiem i z Jego upodobaniem. Wiedział, że w biegu tym nie było od niego wymaganym nic niemożebnego; że do warunków włączona też była „łaska ku pomocy, w każdym czasie potrzeby” i że ta łaska i pomoc przychodziły od Boga. Stąd to wyrażenie Apostoła, że dla ubiegających się w tych zawodach, nie było niepewności, od początku aż do końca.

Podobnie rzecz się może mieć z wszystkimi będącymi pod przewodnictwem Wielkiego Odkupiciela. Każdy z nas może uczynić swoje powołanie i wybranie pewnym: „(…) to czyniąc, nigdy się nie potkniecie. Tak bowiem hojnie wam dane będzie wejście do wiecznego królestwa Pana naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa” – 2 Piotra 1:10, 11.

„KARZĘ CIAŁO MOJE I W NIEWOLĘ PODBIJAM”

Apostoł mówi nam, że on karał swoje ciało i w niewolę podbijał, aby nie był odrzuconym (1 Kor. 9:27). Myślą tego jest, że on używał pewnych środków nakłaniających ciało do posłuszeństwa i poddaństwa duchowi.

Ciało to pierwotnie należało do cielesnego człowieka, do cielesnej woli. Gdy stara wola ustąpiła miejsce nowej, to nowa wola stała się właścicielem ciała. Stare ciało nie może zadawalająco służyć nowej woli, ponieważ wola ta jest doskonałą, a ciało jest niedoskonałe. Gdy więc ten nowy umysł, umysł Boży i Chrystusowy, zajmie w swoje posiadanie to śmiertelne ciało, ma on pewne z nim trudności. Nowy umysł nie pasuje do tego ciała, ani ciało pasuje do tego umysłu. Zadaniem nowego umysłu jest okazać swoje posłuszeństwo Bogu, zupełną wierność Boskiej woli, choćby ciało miało być traktowane szorstko, a jego roszczenia, rzekome potrzeby itd., były ignorowane.

My wszyscy w taki sposób mamy nie tylko umartwiać i karać nasze ciała, lecz w dodatku mamy je podbijać w niewolę. Mamy uczynić ciało nasze sługą Nowego Stworzenia. Apostoł mówi: „A jeźli Duch Tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w nas, Ten, który wzbudził Chrystusa z martwych, ożywi i śmiertelne ciała wasze, przez Ducha Swego, który w was mieszka” (Rzym. 8:11). Duch święty, który przychodzi na nas coraz więcej, w miarę jak karmimy się Słowem Pańskim, dopomaga nam do podporządkowania naszego życia pod wolę Bożą, a także zachęca, czyli ożywia nasze śmiertelne ciało do służenia prawdzie.

Nie są to dwa stworzenia, ale jedno; nie możemy być dwoma stworzeniami na raz. Nie prędzej stajemy się Nowym Stworzeniem, aż stare stworzenie podda się i zostajemy przemienieni pod względem woli, tak, że od tego czasu jesteśmy Nowym Stworzeniem. Lecz to Nowe Stworzenie nie ma jeszcze swego nowego ciała. W naszym tekście Apostoł widocznie nie mówi o Nowym Stworzeniu, o Nowym Człowieku. Istnieje jeszcze zewnętrzny człowiek, którego świat uważa jako daną osobę, lecz w proporcji jak ten zewnętrzny człowiek doprowadzony jest do poddaństwa i służby, Nowe Stworzenie wzrasta i nabiera mocy, aż w końcu, ze śmiercią ludzkiego ciała, Bóg da Nowemu Stworzeniu nowe ciało, przy zmartwychwstaniu. Wtedy Nowe Stworzenie będzie zadowolone, gdy znajdzie się w podobieństwie Pana.

W starym ciele istnieje skłonność powstawania z tego stanu poczytanej martwoty. Stąd Nowe Stworzenie musi zawsze czuwać w prowadzeniu tego dobrego boju wiary. Te walki nowego umysłu z ciałem są dobrym bojem w tym znaczeniu, że są to walki przeciwko grzechowi i słabościom właściwym upadłej naturze. Całe postępowanie Nowego Stworzenia jest postępowaniem wiarą. Nie byłoby wcale możliwym prowadzić tego boju przeciwko ciału i jego pożądaniom, gdyby ktoś nie miał wiary w obietnice i w Pana jako swego Pomocnika.

APOSTOŁ NIE MYŚLAŁ, ŻE BĘDZIE UPOŚLEDZONYM

Jest jeszcze inne Pismo gdzie Apostoł mówi, że mamy odczuwać pewnego rodzaju bojaźń, „aby snać zaniedbawszy obietnicy o wejściu do odpocznienia Jego, nie zdał się kto z nas być upośledzonym” (Żyd. 4:1). On nie myślał, że sam będzie upośledzonym, lecz zachęcał tych, do których pisał, aby swoje „powołanie i wybranie pewnym uczynili”.

Wielką pomocą w pokonywaniu słabości upadłej natury byłoby uczynić właściwe i zupełne poświęcenie swej woli, zupełne zaciągnięcie wszelkich swych władz i talentów umysłu i ciała na służbę Panu. Kto tak pojmuje swoje poświęcenie się Panu, swoje zaciągnięcie się do Jego armii, zrozumie że ponadto nie może już NIC więcej dać Panu. Jakiekolwiek więc boje on mógł przechodzić ze swoją wolą, one skończyły się z chwilą, gdy zadecydował oddać samego siebie Panu. Jak ważnym więc jest zrozumieć, że służba ta ma trwać aż do śmierci i że nie ma już miejsca na jakąkolwiek myśl o wycofaniu się i zaprzestaniu tego dobrego boju wiary.

Należy pamiętać, że to nie ciało, nie stare stworzenie, wstąpiło do szkoły Chrystusowej, aby było uczone i przygotowywane do królestwa; albowiem „(…) ciało i krew królestwa Bożego odziedziczyć nie mogą (…)” (1 Kor. 15:50). Nasze przyjęcie Boskiego wezwania do duchowej natury znaczy nie tylko wyrzeczenie się ziemskiej natury, w każdym znaczeniu tego słowa, ale także nasze spłodzenie, jako Nowe Stworzenie, „synowie Boży”. Nowe Stworzenie, nowy umysł, nowa wola znajduje się w szkole Chrystusowej, aby mogła być udoskonalona, doprowadzona do zupełnej zgody z Boską wolą, przypodobana obrazowi Pana. Nigdy nie uda nam się doprowadzić nasze ciało do absolutnej harmonii z Boskim prawem, z powodu jego odziedziczonych i innych słabości. Stąd ta potrzeba, aby ciało było przykryte szatą sprawiedliwości Chrystusowej. Kto upatruje doskonałości w swym ciele i na tym opiera swoją wiarę, musi z konieczności mieć bardzo małą nadzieję, aby mógł kiedykolwiek dojść do podobieństwa Chrystusowego – Rzym. 8:29.

CZYNIMY RZECZY, KTÓRYCH CZYNIĆ NIE POWINNIŚMY, A TE KTÓRE POWINNIŚMY CZYNIĆ, NIE CZYNIMY

Przystępując do Pana z wiarą i zupełnym poświęceniem się Jemu, nie rozumiemy o sobie jako o wyzwolonych i dziedzicach, ale jako o uczniach, pragnących przygotować się do dziedzictwa, do rzeczy „(…) co nagotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor. 2:9). Pamiętając, że taką jest myśl Boskiej nauki w tym przedmiocie, uniknęlibyśmy zniechęcenia z powodu, że często czynimy rzeczy, których czynić nie powinniśmy, a to, co powinniśmy czynić nie czynimy, ponieważ w ciele naszym nie mieszka doskonałość – Rzym. 7:15, 18-19, 25.

Nie potrzeba nam wykazywać, że nowy umysł, w proporcji jak rozwija się na podobieństwo umysłu Chrystusowego, nie zaprzestanie zabiegów, aby ciało, wraz z jego grzesznymi skłonnościami, trzymać pod kontrolą nowej woli, a wolę ciała, aby trzymać umarłą. Zapewne, że żaden, spłodzony duchem syn Boży, nie może dozwolić, aby grzech królował w śmiertelnym jego ciele. Gdyby kiedykolwiek grzech wziął nad nim kontrolę do pewnego stopnia, to nie byłoby stanem dobrowolnym, a więc byłoby tylko chwilowym – aż nowy umysł, Nowe Stworzenie, zauważywszy to podnoszenie się ciała, pokonałoby je, otrzymawszy z niebieskiego spichlerza w Chrystusie, łaskę i pomoc obiecaną w każdym czasie potrzeby.

Myśl ta właściwie pojmowana, dopomogłaby prawdziwym uczniom do lepszego zrozumienia ich stanowiska i powstrzymałaby ich od zniechęcenia na widok, że chwilowo zostali zaskoczeni wadą ciała; dokąd jednak ich serca nie sympatyzują z grzechem i niesprawiedliwością, ale z zasadami i naukami ich Mistrza i pragną być oczyszczonymi i przyjemnymi w Jego oczach. Więcej nawet: myśl ta dopomagałaby wszystkim takim do rozwijania większej miłości do braci, będących tak samo uczniami w szkole Chrystusowej, Nowymi Stworzeniami – lecz nie według ciała, ale według ducha ich umysłu. Jeżeli więc ktoś taki widzi w braciach wady i zmazy cielesne, z którymi oni walczą, powinien pamiętać, że to zło, jakie on widzi, jest nieprzyjacielem tegoż brata, a nie samym bratem, Nowym Stworzeniem – o ile on daje dobre dowody, że jego serce i wola są w harmonii z Bogiem i z Jego prawem miłości, oraz że codziennie stara się bojować dobry bój przeciwko słabościom ciała.

„CZŁOWIEK BYWA KUSZONY, GDY OD SWOICH WŁASNYCH POŻĄDLIWOŚCI BYWA POCIĄGNIONY”

Badając ten przedmiot musimy pamiętać o dwóch faktach: (1) Iż Pismo Święte nie przypisuje grzechu Nowemu Stworzeniu i (2) nie przypisuje też sprawiedliwości naszemu upadłemu ciału. Nowe Stworzenie (którego ciało jest poczytane za umarłe), reprezentowane przez nowy umysł spłodzony z Boga, nie może grzeszyć; albowiem w swej głównej treści, jako nasienie, czyli zarodek zaszczepiony prawdą – „duchem prawdy” – ono jest przeciwne grzechowi. To Nowe Stworzenie jest w tak zupełnej zgodzie ze sprawiedliwością; tak zupełnie jest przejęte duchem Pańskim, duchem świętobliwości, że rozkoszuje się w świętości, a nie w grzechu; i tak musi mieć się sprawa ta dokąd ten stan spłodzenia duchem świętym istnieje. „Wszelki co się narodził (został spłodzony) z Boga, grzechu (dobrowolnie) nie czyni (ani nie popiera grzechu, nie lubuje się w nim), iż nasienie Jego (Boże) w nim zostaje (…)” (nasienie, czyli duch prawdy, którym był spłodzony); „(…) a on złośnik nie dotyka się go” – 1 Jana 3:9; 5:18.

Nie mamy przypuszczać, że każda próba lub trudność na nas przychodząca jest od diabła; powinniśmy raczej pamiętać na słowa Apostoła: „Ale każdy bywa kuszony, gdy od swoich własnych pożądliwości bywa pociągany i przynęcony” (Jak. 1:13, 14). Zatem pokusy takie są z ciała i z powodu tego, że jesteśmy członkami upadłego rodzaju, którego słabości i niedoskonałości były powiększane i zaostrzane przez sześć tysięcy lat. To też za najgłówniejszych wrogów naszych uważać mamy nasze odziedziczone słabości i skłonności do rzeczy samolubnych, zdegradowanych, grzesznych.

Cały świat upadły i kontrolowany duchem samolubstwa, jest w znacznej mierze, chociaż nieświadomie, podległy Szatanowi, „który teraz jest skuteczny w synach niedowiarstwa” (Efez. 2:2). Dziatkom Bożym świat stał się wrogiem i kusicielem, z tej racji, że oni zostali jakoby ponownie spłodzeni do nowych nadziei, nowych ambicji, nowych aspiracji i nowych pragnień, które różnią się radykalnie od wszystkiego, co świat zna i w czym lubuje się.

„DUCH POŻĄDA PRZECIWKO CIAŁU, A CIAŁO PRZECIWKO DUCHOWI”

Spłodzenie nasze jest z ducha świętego, a skłonności tego są niebieskie i duchowe, zgodne ze sprawiedliwością, prawdą i miłością. Jednakowoż przemiana ta jest tylko w sercu – ciało nasze jest w większej zgodzie z światem, aniżeli z nowym porządkiem rzeczy utwierdzonym w naszym sercu i woli, łaską i prawdą przez Chrystusa. Toteż gdy świat, swoimi słowami, drukami lub ogólnym duchem nawiązuje kontakt z wiernymi Pańskimi, oni natychmiast mogą zauważyć, że chociaż ich serca są wierne Bogu, chwalebnym rzeczom przez Boga obiecanym, oraz duchowi sprawiedliwości, miłości i prawdy, to jednak ciała ich mają pewne upodobania i skłonności do świata, do jego poglądów, urządzeń, przyjemności itd.

Z tego powodu chrześcijanin jest wzywany, aby uważał samego siebie umarłym, nie tylko grzechowi, ale i swym własnym wrodzonym skłonnościom, pragnieniom i upodobaniom, a także temu światu będącemu w harmonii z grzechem i z jego skażonymi pożądliwościami. Apostoł daje do zrozumienia, że zachodzi ustawiczna walka pomiędzy nową wolą, Nowym Stworzeniem, a starym stworzeniem, czyli cielesnym, zdegradowanym usposobieniem. On tak to określa: „Albowiem ciało pożąda przeciwko duchowi, a duch przeciwko ciału” (Gal. 5:17). I chociaż zaawansowany chrześcijanin dojdzie do stanu, gdzie może poczytać swoje ciało i cielesną wolę za umarłe i pogrzebane, to jednak potrzebuje ustawicznie czuwać i często badać samego siebie, bo inaczej ciało podniesie się i ożyje. Taką była właśnie metoda Apostoła. On tak to określa: „Karzę ciało moje (trzymam je umarłym, pogrzebanym) i w niewolę podbijam (nowemu umysłowi); abym snać innym każąc, sam nie był odrzucony” (1 Kor. 9:27). To trzymanie ciała w poddaństwie, to czuwanie, aby ono nie ożyło na nowo, jest ustawiczną koniecznością dla tych, co chcą zwyciężyć; albowiem zwycięstwo nowego umysłu, nowej woli nad starą wolą cielesną, uczyni nas zwycięzcami, przez wyrobienie w nas siły i charakteru podobnego naszemu chwalebnemu Panu i Odkupicielowi.

====================

— 1 maja 1911 —