R4817-150 Moc i pokój

Zmień język 

:R4817 ; strona 150::

Moc i pokój

„Pan doda mocy ludowi swojemu; Pan będzie błogosławił ludowi swojemu w pokoju” – Ps. 29:11

Gdy patrzymy wstecz na wszystkie lata, od chwili gdyśmy po raz pierwszy usłyszeli oną radosną wieść – prawdziwą Ewangelię i gdyśmy się poświęcili Panu, to spostrzegamy z przykrością, że nawet najlepsze nasze wysiłki były niedoskonałe; zaś, gdy patrzymy naprzód spostrzegamy liczne trudności, jakie zdają się tamować nasz postęp. Zachodzi więc potrzeba zasilania naszej słabnącej odwagi szczególniejszą obietnicą łaski Bożej w każdej potrzebie. Między innymi chwalebnymi obietnicami mamy i tę, iż „Pan doda mocy ludowi Swemu”, „Wyrwij mię w dzień utrapienia; tedy cię wyrwię a ty mnie uwielbisz” – Ps. 50:15.

Jako żołnierze pod dowództwem naszego wielkiego Wodza, my nie rozpoczynaliśmy boju niepewnego, chyba, że nasze mdłe serce lub brak wierności uczyniło go takim. Zostaliśmy dobrze zaopatrzeni w zupełną zbroję Bożą, która może nas dostatecznie ochronić od wszelkich ognistych strzał onego złośnika, jeżeli ją tylko na siebie przywdziejemy i odpowiednio będziemy się nią posługiwać. Mamy także nieustanną obecność naszego Wodza, o ile ściśle trzymamy się Jego kierownictwa. Ponad łoskot boju dochodzi nas Jego wdzięczny głos mówiący: „Nie bój się, o maluczkie stadko! albowiem się upodobało Ojcu waszemu dać wam królestwo”; „Ufajcie Jam zwyciężył świat” (Łuk. 12:32; Jan 16:33). Jeśli jesteśmy słabi i serce nasze jest skłonne do bojaźni, to powinniśmy wspomnieć na tę chwalebną obietnicę, „Pan doda mocy ludowi Swemu” a wzmacniając się powinniśmy wielbić Boga, który wybawi nas niechybnie od wszelkich wrogów, tak widzialnych jak i niewidzialnych.

Tak poświęceni Bogu, jak i wszyscy inni, potrzebują męstwa i cierpliwości, bez których wkrótce by się zniechęcili w boju ze światem, ciałem i nieprzyjacielem. Oni potrzebują siły; potrzebują otuchy. Słowo „mocy” znajdujące się w tekście, który mamy pod rozwagą, oznacza w znacznej mierze odwagę. Pan doda odwagi ludowi Swemu. On dodaje nam odwagi różnymi sposobami: czyni to przez drugich, gdy wzajemnie jedni drugich budujemy w najświętszej wierze.

MLEKO DLA NIEMOWLĄT – SILNY POKARM DLA WIĘCEJ ROZWINIĘTYCH

My jednak patrzmy na indywidualną wrodzoną moc i jej ważność. „Zmacniajcie się, a posili Bóg serca wasze, wszyscy, którzy nadzieję macie w Panu” (Ps. 31:25). Mamy zapewnienie, że zostaniemy wzmocnieni w „wewnętrznym człowieku”, przez ducha Pańskiego. Tej szczególniejszej mocy „wewnętrznego człowieka”, nie posiada nikt jak tylko ci, co stali się Nowym Stworzeniem w Chrystusie, dla których „stare rzeczy przeminęły, a wszystkie nowymi się stały” (2 Kor. 5:17). Względem tej szczególnej, z Ducha spłodzonej klasy, całe postępowanie Pana z nimi jest zamierzone w celu rozwoju charakteru.

„Szczerego mleka Słowa Bożego pożądajcie, abyście przez nie urośli” i stali się mocnymi (1 Piotra 2:2). To mleko Słowa Bożego dawane jest na początku Jego dzieciom, aby nowa natura mogła przez nie wzrastać i uzdalniało do trawienia i przyjęcia mocniejszego pokarmu, a tym samym rozwijać się według podobieństwa charakteru naszego Pana, Pan dostarczył pożywienia dla wszystkich Swoich – mleko dla niemowląt, a twardy pokarm dla dorosłych (Żyd. 5:12-14). Każdy więc, co chce być mocnym w Panu i w sile mocy Jego (odważny), będzie korzystał z tych darów Bożych.

Wiara nasza jest, jednak podstawą tak naszej mocy jak i naszego pokoju. Bez względu jak natarczywie napadają na nas burze życiowe, nie możemy nigdy opuszczać naszej kotwicy, ani pozwolić byśmy byli miotani; mamy zawsze pamiętać, że „Mocny stoi grunt Boży”; że „Prawda Jego jest tarczą i puklerzem”; że „cokolwiek On obiecał, mocen jest i uczynić”, pomimo naszych niedoskonałości i uchybień; że na przykrycie tych słabości i niedoskonałości mamy przypisaną nam sprawiedliwość Chrystusową; a On sam jest naszym ubłaganiem i Orędownikiem; że „Sam Ojciec miłuje nas” i że „Onci zaiste wie cośmy za ulepienie; pamięta żeśmy prochem”, więc przebacza Swym dzieciom w Swej wielkiej miłości i nieskończonej dobroci (2 Tym. 2:19; Ps. 91:4; Rzym. 4:21; Jan 16:27; Ps. 103:14). Zaiste, cóż więcej mógłby On powiedzieć ponad to, co już nam powiedział, ku zapewnieniu naszej wiary i ku zasileniu naszego serca, byśmy cierpliwie i z wytrwałością przechodzili wszelkie doświadczenia i walki spotykane na tej wąskiej drodze ofiary.

Z wielką litością i czułością udzielił Pan Jezus Swoim uczniom ostatniego błogosławieństwa – Swą spuściznę pokoju ostatniego wieczoru przed śmiercią. Była to najbogatsza spuścizna, jaką On miał do przekazania, a wartość jej była nieocenioną. Była to obietnica tego spokoju duchowego, ten pokój ducha i odpoczynek umysłu, jaki On sam posiadał – pokój Boży. Był to ten sam pokój, jakim się Ojciec Niebieski zawsze odznaczał, nawet wpośród największego zamieszania, jakie zostało spowodowane z dopuszczenia złego; lecz pokój ten nie wypływał z tego samego źródła. W sprawie Boga Jehowy, pokój Jego koncentruje się w Nim samym, ponieważ On rozumie Swoją nieograniczoną potęgę i nieomylną mądrość; podczas gdy pokój Chrystusa nie ześrodkowywał się w Nim samym, lecz w Bogu, przez wiarę w Jego mądrość, moc i łaskę. Podobnie i z nami, jeżeli chcemy mieć pokój Boży, pokój Chrystusowy, to podobnie musi być skoncentrowany w Bogu,  przez wiarę,

Ten obiecany pokój nie jest krótkotrwałym pokojem świata, którego czasem można posiąść na krótką chwilę, lecz jest to „Mój pokój”, tj. pokój Boży, jakim Chrystus sam był napełniony przez wiarę; którego nie utracił, choć „stał się ubogim, będąc bogatym”; choć tracił przyjaciół jednego po drugim; pomimo, że w ostatniej chwili został opuszczony nawet przez pozostałych kilku uczniów. Pokój ten pozostał z Nim we wszystkich Jego stratach, prześladowaniach, cierpieniach i upokorzeniach, a nawet podczas Jego konania na krzyżu. Ten pokój jest to czymś takim, czego żadne trudności życiowe zniszczyć, ani wrogowie odebrać nam nie mogą.

„NIE DZIWUJCIE SIĘ, JEŹLI WAS ŚWIAT NIENAWIDZI”

„Nie ma pokoju niepobożnym mówi Pan”. „Niepobożni będą jako morze wzburzone, gdy się uspokoić nie może, a którego wody wymiatają kał i błoto” (Iz. 48:22; 57:20). Ich serca nie są w zgodzie z pokojem sprawiedliwością, lecz  przepełnione są  samolubstwem.  Niepobożni są drapieżcami zabiegającymi o własne tylko zyski, więc unoszą się gniewem, gdy nie udaje się im dostać to, co chcą, a zazdrość napełnia ich serce, gdy widzą, że ktoś inny posiada to, czego oni pożądają, a posiąść nie mogą. Wszystko to dowodzi, braku pokoju.

W miarę na ile ktokolwiek  z ludu Bożego żywi podobne złe skłonności, na tyle nie może doświadczać onego pokoju Bożego, „który przewyższa wszelki rozum” – który przewyższa wszelkie wyjaśnienie. Jest to pokój serca przez wiarę. Na tym pokoju spolega zadowolenie umysłu, ze wszystkimi jego przymiotami. Na ile nasz umysł się rozwija, na tyle wzmaga się w nas pragnienie by przypodobywać się Bogu i opowiadać drugim Prawdę i chwalebną sposobność otrzymania zbawienia i pragnienie czynienia dobrze  zamiast zła. Tym sposobem pragnienia nasze będąc skierowane na właściwą drogę w znacznej mierze sprawiają, że on pokój Boży, którego oprócz tych, co go posiadają, nikt inny zrozumieć nie może, napełnia nasz umysł i nasze serce.

Pokój ten nie jest jednak pokojem zewnętrznym, ponieważ lud Boży tak pojedynczo jak i zbiorowo przechodzi wiele srogich doświadczeń. Kościół był zawsze prześladowany, jak Jezus przestrzegał nas: „Nie dziwujcie się, bracia moi! jeźli was świat nienawidzi”; „Byście byli z świata, świat co jest jego, miłowałby; lecz iż nie jesteście z świata, alem Ja was wybrał z świata, przetoż was świat nienawidzi” – 1 Jana 3:13; Jan 15:19.

„NA ŚWIECIE UCISK MIEĆ BĘDZIECIE”

Obiecany pokój jest tego rodzaju, że świat ani go zrozumieć ani ocenić nie może, ponieważ ci, co go posiadają przechodzą burzliwą drogę, którą również przechodzili tak nasz Pan jak Apostołowie i Prorocy. Oni nie mieli pokoju pozornego. Przeciwnie byli oni nienawidzeni i uciskani; byli prześladowani i zmuszani tułać się z miejsca na miejsce; niektórzy ze starodawnych świętych byli kamienowani na śmierć, inni piłą przecierani. Jednak pokój Boży napełniający ich serce, uzdalniał ich do znoszenia tego wszystkiego z radością. Naprawdę, tak samo musi się mieć rzecz i ze wszystkimi poświęconymi, aż do czasu, gdy Boski cel, w jakim zło zostało dopuszczone, zostanie osiągnięty, o tym jesteśmy poinformowani, lecz jednocześnie jesteśmy zapewnieni, że w pośród tych wszystkich burz życiowych, pokój ten nas nie opuści – „Na świecie ucisk mieć będziecie”, „ale we Mnie pokój” – Jan 16:33.

Obietnica, iż Pan obdarzy lud Swój pokojem, zdaje się stosować tylko do pokoju serca. Nasz Pan i Apostołowie posiadali go w takiej mierze, iż radowali się znacznie więcej aniżeli ich prześladowcy. Gdy Paweł i Silas zostali wtrąceni do więzienia, zamiast złorzeczyć rządowi i grozić swym prześladowcom, że to i to ich spotka, zamiast bić w rozpaczy głowami o mur i mówić: „Bóg o nas nie dba, my, odtąd pójdziemy starać się o swoje rzeczy” – zamiast tego, oni śpiewali hymny dziękczynne Bogu. Niechaj podobnie rzecz się ma i z nami. W miarę na ile my poznajemy rzeczy z Boskiego punktu zapatrywania, na ile oceniamy wielkie i kosztowne obietnice i pozwalamy takowym być natchnieniem dla naszego serca, na tyle będziemy się tymi obietnicami radować i na tyle łask w sercu naszym dostąpimy. Gdy przechodzimy próby i doświadczenia trudne do pokonania, one nawet wtedy dopomagają nam w zdobywaniu owoców i łask Ducha Świętego, wtedy możemy się radować i dziękować Bogu za te dowody Jego ku nam miłości.

„POKÓJ MÓJ DAJĘ WAM”

Widzimy więc, że ten pokój Boży może iść w parze nawet z największym zamieszaniem  i różnego rodzaju przykrościami i cierpieniami; ponieważ on nie polega na zewnętrznych okolicznościach ale na odpowiednim zrównoważeniu umysłu i na warunkach doskonałego serca. Taki pokój – pokój Boży – był udziałem naszego Pana podczas Jego ziemskiego żywota, w którym doznawał wszystkich przykrości i zaburzeń. To wiedzie nas do rozważania tej ostatniej spuścizny Pańskiej, którą przekazał Swym uczniom, gdy już miał świat opuścić, słowami: „Pokój zostawuję wam, pokój on Mój daję wam; nie jako daje świat, Ja wam daję; niechże się nie trwoży serce wasze ani się lęka” – Jan 14:27.

Obietnica naszego tekstu: „Pan będzie błogosławił ludowi Swemu w pokoju” – stosuje się widocznie do obecnego wieku, w którym wszystko stworzenie wzdycha i boleje (Rzym. 8:22). Gdy wiek Tysiąclecia w całej pełni nastąpi, będą zaprowadzone warunki ogólnego i trwałego pokoju, a tym samym pokój stanie się udziałem wszystkich ludzi.

Niechaj więc najważniejszym naszym hasłem będzie „WIERNOŚĆ” Bogu i zasadom sprawiedliwości; niechaj każdemu z nas wyciśnie się na sercu ta chwalebna obietnica, „Pan doda mocy ludowi Swojemu”. Starajmy się być wiernymi, być „Jego ludem”, pożądajmy żarliwie tej obiecanej mocy i używajmy jej wiernie. „Wiernym jest ten, który was powołał, który też to uczyni”; „Boć wierny jest ten, który obiecał” – 1 Tes. 5:24; Żyd. 10:23.

Jeśli komuś brak tej mocy i pokoju jaki jest obiecany, to przyczyna tego leży w nim a nie w Bogu. Albo dobro Jego sprawy nie dosyć mu leży na sercu, albo nie używa odpowiednio tej mocy, którą już otrzymał. „Pan doda mocy ludowi Swojemu” (Swoim wiernym ufającym Mu sługom, takim, którzy swoich talentów poświęconych Panu używają ku Jego chwale; bez względu jak dużo lub mało tych talentów mają); „Pan będzie błogosławił ludowi Swemu w pokoju”.

====================

— 15 maja 1911 —