R4857-221 Studium biblijne: Niszczenie Słowa Bożego

Zmień język 

::R4857 : strona 221::

Niszczenie Słowa Bożego

— 13 SIERPNIA — JEREMIASZ 36 —

„Słowo Boga naszego trwa na wieki” – Iz. 40:8

Prorok Jeremiasz został zamknięty w więzieniu. Załamanie się królestwa pobudziło lud do niewielkiej pokuty, do której dołączył się także król. Była to jednak pokuta ze strachu, a nie z przekonania serca. Król żywił wrogość względem Jeremiasza za to, że przekazywał Boże poselstwo. Wydawało mu się zapewne, że strachem powstrzyma proroka od dalszego ogłaszania zbliżającego się ucisku. Tymczasem Pan polecił prorokowi spisanie wszystkich jego proroctw w zwoju, w dawnym stylu – w kolumnach. Jeremiasz dyktował, a Baruch usługiwał mu jako osobisty sekretarz.

Zgodnie z poleceniem Pana owa księga Jeremiasza miała zostać odczytana całemu ludowi w świątyni przy okazji ogólnego zgromadzenia się na wielbienie Boga i pokutę. Ponieważ sam prorok nie mógł się tam udać, posłał Barucha, który zabrał zwój i odczytał go przed ludem. Jego proroctwa o zgubnych katastrofach wywołały głębokie przygnębienie. Był tam obecny jeden z książąt ludu, a usłyszawszy, co było czytane, doniósł o tym innym doradcom królewskim. Posłali oni po Barucha, by odczytał księgę przed nimi wszystkimi. Również i na nich wywarła ona ogromne wrażenie. Doszli więc do wniosku, że trzeba tę sprawę przedstawić królowi. Tymczasem Baruch i Jeremiasz mieli pozostawać w ukryciu, gdyż prawdopodobieństwo ściągnięcia na siebie królewskiego niezadowolenia było wielkie.

Usłyszawszy o rękopisie, król zapragnął, by jego pisarz odczytał mu jego treść. W trakcie czytania, gdy dwie albo trzy kolumny manuskryptu zostały odczytane, król ciął je nożem pisarskim i wrzucał do ognia, aż cały rękopis został odczytany i spalony. Z polecenia Pańskiego Jeremiasz podyktował swoje proroctwa jeszcze raz, a Baruch znów usłużył mu jako osobisty sekretarz. Ten egzemplarz był jeszcze kompletniejszy niż poprzedni. Między innymi zawierał on Boży wyrok, że żaden z potomków Jojakima nigdy już nie będzie zasiadał na tronie Dawida.

SŁOWO BOŻE JEST NIEZNISZCZALNE

Thomas Paine, Voltaire oraz Ingersoll wyobrażali sobie, że udało im się tak ośmieszyć Słowo Boże, iż nigdy już nie będzie ono wywierało wpływu na ludzi. Robert Ingersoll miał podobno powiedzieć: „Za dziesięć lat Biblia nie będzie już czytana”. Jak niewiele wie na ten temat mały człowiek!

Tytułowa rycina słynnej Biblii Wycliffe’a ukazuje Szatana oraz jego religijnych i niereligijnych sprzymierzeńców dmuchających z całej siły, by zgasić światło. Jednak im bardziej wyczerpujący był ich wysiłek, tym jaśniej ono świeciło.

Opowiada się historię odnośnie Biblii Tyndale’a, która ilustruje to, na co zwracamy uwagę, a mianowicie, że nie da się unicestwić Bożego Słowa. Przebywając na Uniwersytecie w Cambrigde, Tyndale poświęcił znaczną część swych sił na tłumaczenie Biblii. Jednemu ze swych oponentów powiedział: „Jeśli Bóg da mi jeszcze pożyć, to w ciągu kilku lat doprowadzę do tego, że chłopiec chodzący za pługiem więcej będzie wiedział o Piśmie Świętym niż ty”.

Zamierzenie Tyndale’a, by opublikować Biblię w języku angielskim, spotkało się z tak gwałtownym sprzeciwem w Anglii, że musiał on przenieść się do miast niemieckich, gdzie w 1525 r. zostało wydane jego tłumaczenie Nowego Testamentu. Kopie przedostawały się do Anglii. Biskup Londynu tak bardzo był temu przeciwny, że zebrał i spalił w Kościele Krzyża św. Pawła w Londynie wszystkie egzemplarze, które tylko udało mu się znaleźć. Pojawiały się jednak kolejne kopie. Nie mógł ich zniszczyć. Biskup zebrał więc pieniądze, za które mógłby wykupić całe wydanie. Zakup został powierzony kupcowi o nazwisku Parkington, który udał się w tym celu do Niemiec.

Zwracając się do Tyndale’a, powiedział on: „William, wiem, że jesteś biednym człowiekiem i że posiadasz cały stos Nowych Testamentów oraz innych książek. Znalazłem akurat kupca, który za żywą gotówkę nabędzie je wszystkie od ciebie”. Tyndale zapytał: „Kto jest tym kupcem?” Pan Parkington odpowiedział: „Biskup Londynu”. „Ach tak”, rzekł Tyndale, „pewnie chce je spalić”. „Owszem”, odpowiedział Parkington. Tyndale był zadowolony, gdyż w ten sposób mógł spłacić długi, dodał jednak: „Świat będzie wołał przeciwko paleniu Słowa Bożego”. Pieniądze uzyskane w ten sposób pozwoliły Tyndale’owi opracować nowe wydanie, w którym zostały skorygowane błędy, dlatego też był nawet zadowolony, że stary nakład został spalony.

SPRZECIWIANIE SIĘ LEPSZYM INTERPRETACJOM

Choć minęły już te czasy i dzisiaj nikt nawet nie próbuje niszczyć Biblii, to jednak nie minęły czasy sprzeciwiania się Prawdzie. Szatan jest zadowolony, gdy ludzie raczej czczą Księgę, zamiast ją badać i doceniać jej treść. W rezultacie niemało jest takich, którzy sprzeciwiają się światłu przyświecającemu obecnie ze Słowa Bożego i ujawniającemu, że wiele z tego, co odziedziczyliśmy po „ciemnych wiekach”, jest sprzeczne z Biblią i rozumem. Wielu z tych, którzy uważają się za nauczycieli Kościoła, z całej siły sprzeciwia się badaniu Biblii, choć ich sprzeciw jest wyrażany tak ostrożnie, jak to tylko możliwe – „z obawy przed ludźmi”, „z obawy przed Żydami”.

Pismo Święte od pierwszej do ostatniej księgi każe nam rozumieć, że Słowo Boże ma świecić coraz jaśniej aż do samego końca obecnego Wieku Ewangelii. Św. Piotr oznajmia, że jest ono „mocniejszą mową prorocką, której pilnując jako świecy w ciemnym miejscu świecącej, dobrze czynicie, ażby dzień oświtnął” (2 Piotra 1:19).

Angielski biskup sprzeciwiał się przekładowi Tyndale’a, gdyż praktyki tamtych czasów nie były zgodne z Pismem Świętym. Podobnie jest dzisiaj. Ciągle poważa się wywodzące się z „ciemnych wieków” nauki, tradycje i wyznania wiary, które mogłyby zostać poprawione i zawstydzone przez lepsze zrozumienie Biblii. I dlatego pojawia się sprzeciw względem lepszego zrozumienia Bożego Słowa. Mimo to Słowo Boże będzie trwało wiecznie, a duch Prawdy uczyni prawdziwie wolnymi wszystkie dzieci Prawdy.

Prawda, powalona na ziemię, powstanie znów
Gdyż Boża wieczność należy do niej.

====================

— 15 lipca 1911 r. —