Ogłaszanie – Czy ubieganie się o kontrakty reklamowe u handlowców na ulotkach „Fotodramy” byłoby przejawem ducha Babilonu?

Zmień język

Pytanie (1915) – Czy ubieganie się o kontrakty reklamowe u handlowców na ulotkach „Fotodramy” byłoby przejawem ducha Babilonu?

Odpowiedź – Nie byłoby właściwe powiedzieć kupcowi: „Reklamuj się z nami i pomagaj w ten sposób w dobrej sprawie”. Byłoby to żebraniną dla sprawy Pańskiej, do czego nie jesteśmy upoważnieni. Lecz gdybym był kupcem i miał możliwość umieszczenia swego ogłoszenia na ulotkach „Fotodramy”, to uważałbym, że jest to jedna z najlepszych możliwości reklamowania, jakie kiedykolwiek miałem. Pomyślałbym, że byłoby to dla mnie zyskiem. Gdyby za jednego lub dwa dolary moje ogłoszenie krążyło po całym sąsiedztwie, powiedziałbym sobie: Te małe ulotki o „Fotodramie” zainteresują ludzi i gdy będą czytali o obrazach, to przeczytają także moje ogłoszenie. Uznałbym, że otrzymuję odpowiednią wartość za moje pieniądze. Jeżeli ktoś uważa, że nie otrzymuje wystarczająco korzyści, nie powinien umieszczać swojej reklamy. Jest to czysto handlowa transakcja.

Zabiegając o takie reklamy, nie należy wspominać religijnego aspektu naszych ogłoszeń. My tego w ogóle nie robimy. Jest to sprawa czysto handlowa i jeżeli chodzi o kupców, dałbym im reklamować, cokolwiek zechcą. To, że nie przyjmujemy reklam do „The Watch Tower”, nie znaczy, że czynienie tego byłoby niewłaściwe. Gdybym był wydawcą dziennika, liczyłbym na sprzedaż miejsca reklamowego.

Pewien brat, właściciel i wydawca gazety, radził się mnie w kwestii reklam. Mówił, że kupcy w jego okolicy mieli zwyczaj dawać ogłoszenia i że najlepszymi reklamodawcami byli handlarze trunkami i tytoniem. Powiedziałem, że ja nie umieszczałbym reklam alkoholi. Jeżeli prowadziłbym gazetę, umieszczałbym ogłoszenia sklepów z obuwiem, z ubraniami, z artykułami spożywczymi czy narzędziami itp. Nie widzę nic złego w reklamach w gazetach. Nie widziałbym nic złego w umieszczaniu sześciu lub ośmiu stron w „The Watch Tower”, gdyby reklamowane artykuły były takie, że każdy chciałby je nabyć. Ponieważ jednak „The Watch Tower” trafia do domów i w szczególny sposób reprezentuje mnie, chcę, aby całe miejsce było wykorzystane w celach religijnych, jednak nie dlatego, że reklamy byłyby czymś złym.

Jakiś czas temu umieściliśmy w „The Watch Tower” małą wzmiankę o tak zwanej „cudownej pszenicy”. Wielu z was ją widziało. Myślimy, że dobrze uczyniliśmy, podając tę wzmiankę. Umieściliśmy też raz wzmiankę o jednego rodzaju fasoli i pewnej szczególnej odmianie bawełny. Niektórzy z naszych przyjaciół skorzystali z tych wiadomości. Raz podaliśmy ogłoszenie o pewnej kuracji na raka. Otrzymaliśmy w tej sprawie setki listów od przyjaciół w Prawdzie i setki od innych; wiele osób donosiło o pozytywnych rezultatach. Do pewnego stopnia było to pomocne w rozpowszechnianiu Prawdy. Ludzie zauważyli, że nam nie chodzi o ich pieniądze, ale że staramy się czynić dobrze, i zaczęli przejawiać zainteresowanie. [8,2]