R0549-3 Pełen dowód Jego służby

Zmień język 

::R0549 : strona 3::

Pełen dowód Jego służby

Po zmartwychwstaniu naszego Pana i jego wstąpieniu do nieba, mała gromadka stu dwudziestu uczniów, stosownie do rozkazu Mistrza, zgodnie oczekiwała nadejścia mocy z wysokości – Ducha Świętego. W tym czasie bez reszty oddali się modlitwie i badaniu Pisma Świętego, aż zajęty tym Piotr (Dz. Ap. 1:13-26) znalazł fragment w proroctwie Dawida, w którym jest mowa o wyznaczeniu następcy na urząd w miejsce Judasza – zdrajcy. Piotr zwrócił się do towarzyszących mu osób mówiąc: „Ludzie i bracia, musi zostać spełnione wymaganie Pisma Świętego dotyczące Judasza, który był przewodnikiem dla tych, którzy pojmali Jezusa gdyż był jednym z nas i sprawował część posługi. Napisano bowiem w księdze Psalmów: „Niech siedziba jego stanie się pusta i niech nikt nie mieszka w niej” oraz: „A urząd jego niech weźmie inny”.

Komentując to, Piotr pośpieszył się sądząc, że powinni spośród siebie dokonać wyboru następcy w miejsce Judasza, gdyż powiedział: „Dlaczego nie wybrać spośród tych, którzy byli z nami przez cały ten czas, gdy Pan Jezus był pośród nas, począwszy od chrztu Janowego do tego dnia, w którym został zabrany do nieba? Jeden z nich powinien zostać wyświęcony, jako świadek jego zmartwychwstania by nam towarzyszył. Sugestia Piotra dla wszystkich uczniów wydała się dobra i spośród tych, których szanowali wyznaczyli dwie najwłaściwsze osoby. Następnie w słowach modlitwy poprosili Pana, by dokonał wyboru pomiędzy nimi i rzucili losy uznając wynik losowania, jako jego wolę w wyborze następcy na miejsce Judasza.

Chociaż Piotr i reszta uczniów byli bardzo gorliwi i usilnie starali się spełniać wolę Pana Boga, to jednak popełnili wielką pomyłkę. Po pierwsze powiedziano im, żeby pozostali na miejscu – w Jerozolimie, aż zostaną pomazani mocą z nieba. Po wtóre, swoją ludzką decyzją nieświadomie próbowali sterować Panem Bogiem, jeszcze zanim zostali ochrzczeni Duchem Świętym a ponadto próbowali ograniczyć jego wybór do jednego z dwóch uczniów. Taki wniosek mógł wyciągnąć tylko porywczy aczkolwiek gorliwy Piotr i błędny ludzki osąd uczniów, którzy to zaakceptowali i wykonali. Ale Pan Bóg, znając ich serca, po prostu zignorował ich błąd i pozwolił, aby mieli czas poznać, że On jest najzupełniej zdolny, by bez ich pomocy, dokonać własnego wyboru i kierować swoją pracą.

O Macieju, który wszystkim spodobał się, jako Apostoł, już nigdy więcej nie usłyszeliśmy. Uczestniczył z nimi podczas Zielonych Świąt i był jednym ze stu dwudziestu, którzy otrzymali chrzest Ducha Świętego, i na tym się kończy relacja o nim. Szczególną misję Apostołów jasno zdefiniowano w Dziejach Apostolskich 1:8 – ostatnich słowach naszego Pana, które wypowiedział przed swoim wniebowstąpieniem: „ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”.

Podczas, gdy w ogólnym znaczeniu powyższe słowa odnoszą się do tej całej gromadki pierwszych uczniów, z uwagi na ich wiarę i przykład, jako tych, którzy faktycznie widzieli Pana Jezusa przed i po zmartwychwstaniu, to oni są świadkami wobec całego świata; a w ścisłym znaczeniu stosuje się do tych specjalnie wybranych, jako publicznych nauczycieli i świadków – dwunastu Apostołów, którzy wciąż przemawiają przez swoje pisma do czasu, gdy wiedza o Panu Jezusie napełni całą ziemię.

Odtąd by być Apostołem należało być świadkiem zmartwychwstania Pana Jezusa i nikt nie mógł być Apostołem z wyjątkiem tych, którzy zobaczyli Jezusa po jego zmartwychwstaniu, stąd starania jedenastu by spośród uczniów wybrać jednego na miejsce Judasza, ale Jahwe miał inny plan i przygotował narzędzie według własnego wyboru: Pawła z Tarsu. O Pawle uczniowie nigdy nie pomyśleliby, ponieważ znali go, jako największego, budzącego grozę prześladowcę kościoła i bali się go w Jerozolimie oraz okolicznych miastach. I chociaż Paweł nie należy do grona tych, którzy widzieli Pana Jezusa po jego zmartwychwstaniu. To jednak jest Jego wybranym naczyniem, który zaniesie jego imię do narodów pogańskich, ich królów oraz dzieci Izraela (Dz. Ap. 9:15). A po ekspedycji Pawła dał dowód nie do odparcia jego apostolskiej Godności. I chociaż Paweł nie należy do grona tych, którzy widzieli Pana Jezusa bezpośrednio po jego zmartwychwstaniu, to nie jest to jakąkolwiek przeszkodą dla planu Stwórcy by został Apostołem, ponieważ został „wybrany, gdy był jeszcze w łonie matki”. Stąd czytamy, „A na ostatek po wszystkich ukazał się i mnie” (1 Kor. 15:8). Apostołowie osobiście widywali Jezusa, gdy po swoim zmartwychwstaniu pojawiał się w różnych ludzkich ciałach, to Paweł zobaczył go takim, jakim On jest – w pełnym chwały duchowym ciele, jaśniejszym od słońca w południe. Paweł oślepł, gdy ujrzał Jezusa w jego rzeczywistej chwale i tylko za sprawą cudu odzyskał wzrok.

I tak, jak Paweł ujrzał Jezusa – w jego chwalebnej duchowej postaci – tak Maluczkie Stadko zobaczy go, gdy narodzi się z Ducha – podczas swojego zmartwychwstania. Jak przy swoim nawróceniu i poświęceniu, zostają poczęci z Ducha, tak podczas zmartwychwstania narodzą się z Ducha. Gdy zobaczymy Jezusa „takim, jakim on jest”, to nie będzie to miało dla nas takiego skutku, jak dla Pawła, ponieważ jako jedyny ujrzał go „jako poroniony płód” (trafniej przedwcześnie urodzony); ale (w tym czasie także i Paweł) będziemy go widzieć takim, jakim on JEST, ponieważ zostaniemy przemienieni w podobne do niego duchowe i chwalebne istoty, ukształtowane na podobieństwo jego chwalebnego ciała.

Z uwagi na korzyść wynikającą z przykładu Pawła, byłoby dobrze zauważać, w jaki wyraźny sposób Pan Jezus dostarczył dowód jego powołania. Obecnie niektórzy, gdy spoglądają na wczesny kościół, myślą, że pierwszym chrześcijanom w przeciwieństwie do teraźniejszych, przyszło to bardzo łatwo, ponieważ oni rzeczywiście widzieli Pana Jezusa i słuchali z jego własnych ust, że nie było w ogóle lub mało doświadczeń wiary i żadnych różnic pomiędzy nimi. Byli z nimi Apostołowie bezpośrednio wyznaczeni przez Pana Jezusa, zaś ich nauczanie było przyjmowane w całości bez wątpliwości i kwestionowania. Mówiąc krótko, wszystko było harmonijne, ratunkiem w doświadczeniach wiary, które przychodziły z zewnętrznego świata, od tych, którzy nie zachowują miłości ani nie podążają za Panem Jezusem.

Jednakże w tym przypadku powyższe stwierdzenie jest dalekie od rzeczywistości. Bezpośrednio po wydarzeniach Zielonych Świątek, wszyscy byli jednej myśli, pełni nadziei i radości – „I rosło słowo Boże, i pomnażał się bardzo poczet uczniów w Jerozolimie: wielkie też mnóstwo kapłanów było posłuszne wierze” (Dz. Ap. 6:7). I wielu chętnie przyjmowało słowo i zostało ochrzczonych – nawet trzy tysiące w jednym dniu. Ponadto oni są prawdziwie nawróconymi, nie w wyniku podekscytowania czy impulsu, niezłomnie stali we wspólnocie zgodnie z doktryną Apostoła, i dali świadectwo ducha poświęcenia. Za ich sprawą codziennie wzrastał Kościół (Dz. Ap. 2:41-47).

Ogólna radość z prawdy, dzikie prześladowania z zewnątrz, sprzyjają tylko silniejszemu jednoczeniu się w miłości i solidarności w obronie prawdy przeciw wspólnemu wrogowi. Ale wkrótce trudności powstały i pomiędzy nimi. Niektórzy zaczęli „odstępować od wiary raz przekazanej świętym”, stając się „skażonymi wobec prostoty, która jest w Chrystusie”, zaś ich zły wpływ był wielki.

I choć od samego początku ujawniły się błędy to czyste nauczanie Pawła i oczywiste kierownictwo Ducha wskazały na niego, jako szefa Apostołów, nauczyciela nauczycieli, specjalnego rzecznika Pana Jezusa.

Paweł, natychmiast po swoim nawróceniu, zaczął głosić Ewangelię, podróżując od miasta do miasta, głównie pośród narodów pogańskich, głosząc odpuszczenie grzechów przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie, dla każdego, który w niego wierzy, zarówno Żyda jak i Goja. W wyniku jego wytrwałej pracy, małe grupy ludzi wierzących zbierały się w prawie każdym miejscu, które on odwiedził. W tym czasie był zachęcony przez ich wiarę i gorliwość, ale czas próby przyszedł dla każdego z nich, testując wierność każdego świętego wobec jego poświęcenia. Próba przyszła nie tylko na Kościół w ogóle, ale też i na Apostołów i tutaj widzimy czystą wiarę Pawła i śmiałą z samozaparciem gorliwość broniącą cały Kościół przeciw atakom błędu.

Swoje kazania wygłaszał, w charakterystyczny dla siebie sposób, bez obawy i przypochlebiania się ludziom, przedstawiał prawdę zrozumiale i jednoznacznie. Wszystko przedstawiał wyraźnie i dobitnie, aby wszyscy zrozumieli tylko to, co miał na myśli. Nauczał, że każdy, zarówno Żyd jak i Goj, może zostać usprawiedliwiony wyłącznie przez wiarę w Chrystusie; ofiara Chrystusa za nas, w pełni zaspokoiła wszystkie żądania Bożego prawa wobec nas i dlatego dzięki Niemu mamy życie. Skoro, bowiem Chrystus zadość uczynił żądaniu prawa wobec nas, to teraz nie ma dla ludzi wierzących potępienia, ani też konieczności przestrzegania obrzędów poprzednio nakazywanych Izraelowi przez prawo. I faktycznie byłoby błędem dalsze przestrzeganie typowych obrzędów, przez które Izraelici nieskutecznie usiłowali się usprawiedliwić, ponieważ wskazywałyby to na brak pełnej wiary w okup dokonany przez Jezusa Chrystusa.

Inni Apostołowie w Jerozolimie jak dotąd nie wydawali się widzieć tej sprawy tak jasno, ponieważ oni i kościół w Jerozolimie nadal zachowywali niektóre obrzędy nakazywane przez prawo, np.: obrzezanie i inne. I, gdy Ewangelia poszła do narodów pogańskich, to na początku nosili się z zamiarem, że ci powinni zostać obrzezani. I przez pewien czas postępowali w sposób, który wskazywał, że nie zrozumieli znaczenia swego powołania, iż Ewangelia powinna „sięgać aż po krańce ziemi” – do narodów pogańskich. Oni wzrastali w łasce i poznaniu nie tak szybko jak Paweł, byli bowiem powstrzymywani przez otoczenie i stare idee.

Po czasie pewne osoby odpadły od Jerozolimy do różnych Nie żydowskich kościołów, ucząc wbrew Pawłowi, że powinni zostać obrzezani i przestrzegać prawa Mojżesza, podczas gdy Paweł nauczał, że są usprawiedliwieni przez wiarę w Chrystusie bez wykonywania Prawa. By przeciwdziałać nauczaniu Pawła. Ci judaizujący nauczyciele wyraźnie starali się autorytet Apostoła poddać w wątpliwość, twierdząc, że tak naprawdę nie jest Apostołem, ponieważ Pan wyznaczył prawdziwych Apostołów w Jerozolimie.

Z powodu tej różnicy poglądów kościoły były mniej lub więcej zdezorientowane w swojej wierze. Widocznie niektórzy zaczęli mówić: W tej sytuacji, nie wiemy czy ten Paweł jest jakąkolwiek władzą; bo wydaje się, że on nie był jednym z dwunastu ustanowionych przez Pana i nie wiemy, czy ma jakiekolwiek prawo nauczać inaczej niż pozostali Apostołowie w Jerozolimie, że nie powinniśmy być posłusznymi prawu Mojżeszowemu.

Ponieważ ten błąd zaczął się szerzyć pośród kościołów, Paweł uznał za konieczne ze względu na prawdę nie tylko by sprzeciwiać się błędowi i ponownie potwierdzić i udowodnić prawdę, ale też by udowodnić Kościołowi, że on także jest Apostołem, wybranym przez Pana Boga, jak pozostali.

Do kościoła w Galacji napisał: „Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej (Pawła) do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty! (Gal. 1:6-9).

A oznajmiam wam, bracia, że ewangelia, którą ja zwiastowałem, nie jest pochodzenia ludzkiego; albowiem nie otrzymałem jej od człowieka, ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez objawienie Jezusa Chrystusa (w. 11, 12). Paweł, apostoł nie od ludzi ani przez człowieka, lecz przez Jezusa Chrystusa i Boga Ojca, który go wzbudził z martwych (w. 1). Słyszeliście bowiem o moim dawniejszym postępowaniu w żydostwie, że srodze prześladowałem zbór Boży i niszczyłem go, i że prześcigałem w żarliwości dla żydostwa wielu rówieśników mojego pokolenia, będąc nader gorliwym zwolennikiem moich ojczystych ustaw (w. 13, 14). I on doprawdy pomyślał, że czynił usługę Bogu (Dz. Ap. 26:9). Ale gdy się upodobało Bogu, który mnie sobie obrał, zanim się urodziłem i powołał przez łaskę swoją, żeby objawić mi Syna swego, abym go zwiastował między poganami, ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi, ani też nie udałem się do Jerozolimy do tych, którzy przede mną byli apostołami, ale od razu poszedłem naprzód by głosić wiarę, którą dawniej prześladowałem (w. 15, 16, 23).

By udowodnić wam, że moje pełnomocnictwo i władzę otrzymałem bezpośrednio od Pana a nie od tych, którzy już wcześniej byli Apostołami. I dajcie sobie wytłumaczyć, że do Jerozolimy wstąpiłem dopiero trzy lata od mojej przemiany; poszedłem wtedy do Piotra i mieszkałem z nim przez piętnaście dni; a innego z apostołów nie widziałem oprócz Jakuba, brata Pańskiego (w. 17-19).

Dopiero po czternastu latach udałem się z Barnabą ponownie do Jerozolimy, zabrawszy z sobą i Tytusa; a udałem się tam na skutek objawienia i wyłożyłem im na osobności, zwłaszcza znaczniejszym, Ewangelię, którą zwiastuję między poganami (Gal. 2:1, 2) – pozostali Apostołowie, skrępowani w pewnej mierze przez judaizujące wpływy otoczenia nie robili wystarczającego postępu w rozpoznawaniu prawdy. Paweł został wysłany przez Pana by ich wzmacniał i im pomagał. Ale by pokazać, że nie czynił tego dla próżnej chwały, mówi, komunikowałem się „na osobności z tymi, którzy cieszą się szczególnym poważaniem, bym przypadkiem – czy to teraz, czy kiedy indziej – nie biegł daremnie (w. 2), abym nie zawiódł w ukazaniu im pełni i głębokości objawionej mi Ewangelii”.

Paweł, po przybyciu do Jerozolimy został serdecznie przyjęty przez Apostołów i starszych kościoła. I chociaż już mieli następcę w miejsce Judasza, wybranego spośród siebie, oraz zdawali się nie rozumieć, dlaczego Paweł został wybrany i dlaczego poselstwo Ewangelii zostało skierowane do narodów pogańskich. To jednak rozpoznali w nim Pańskiego ducha i dowiedzieli się w jaki sposób go otrzymał oraz błogosławieństwa, jego ofiarność, gorliwość i samopoświęcenie. Mieli w wystarczającej mierze ducha Chrystusa aby go zaakceptować i przyjmować go chętnie. I wkrótce zdali sobie sprawę, że został wybrany przez Pana Boga. Zrozumieli, że Ewangelia dla nieobrzezanych została powierzona Pawłowi, zaś Ewangelia dla obrzezanych była powierzona Piotrowi (ponieważ był skuteczny w apostolstwie dla obrzezanych, zaś Paweł był równie bardzo skuteczny wśród Pogan). Stąd, kiedy Jakub, Piotr i Jan, którzy zdawali się być filarami, i wiedząc o łasce, jaką otrzymał Paweł, podali ręce jemu i Barnabie, na znak wspólnoty (w. 7-9).

Po jego rozmowie na osobności z kilkoma Apostołami wzmiankowanymi w wersecie 2, czytamy o ogólnej konferencji Apostołów i starszych kościoła w Jerozolimie (Dz. Ap. 15). Przemowa Piotra (w. 7-11) pokazała, że był on przekonany o tym, że Ewangelia nadal powinna być głoszona narodom pogańskim, że wiara w Chrystusa Odkupiciela, nie wymaga spełniania uczynków nakazanych przez Zakon. I tylko to jest konieczne dla usprawiedliwienia Żyda i Poganina, przypominając im, że Bóg udzielił Ducha Świętego nie robiąc żadnej różnicy pomiędzy nieobrzezanymi i obrzezanymi.

Przemówienie Jakuba (w. 13-21) było w tym samym tonie. A wynik konferencji został wyrażony i przekazany w formie listu do różnych kościołów (w. 22-29) polecając im ukochanego brata Pawła i głoszoną przezeń prawdę.

Jednakże Paweł wkrótce napotkał nowe trudności i powróciły doświadczenia takie, jak przeciwstawianie się błędowi i udowadnianie swojej godności apostoła. Bez wątpienia jego wizyta Jerozolimie i towarzysząca temu harmonia ducha i wiary znacznie go pocieszyła i rozweseliła. Jednakże pomimo podjętej w tej sprawie przez kościół w Jerozolimie jako całość wiążącej decyzji, było kilku takich, którzy wpadli w sidła błędu i opóźniali rozprzestrzenianie się prawdy, co dało się odczuwać nawet pośród Apostołów w Jerozolimie.

Po tym, jak Piotr przyszedł do Antiochii i początkowo właściwie traktował tamtejszych braci chrześcijan na równi z Żydami. To jednak później po przybyciu z Jerozolimy kilku chrześcijan wywodzących się z Żydów, by ich nie urazić, zaczął unikać chrześcijan wywodzących się z Pogan. Jadał zaś z Żydami przestrzegającymi przepisy Zakonu według których Żyd nie może spożywać posiłku razem z nieobrzezanymi. Bardzo szybko przykład Piotra wpłynął na postępowanie Barnaby i innych Żydów kościoła w Antiochii, którzy wcześniej byli pouczeni i świadomi faktu, że nie ma żadnej różnicy między Żydem a Poganinem, ale że wszyscy stanowią jedność w Chrystusie Jezusie.

To obudziło słuszne oburzenie Pawła, i stanowczo przeciwstawił się Piotrowi. A o tym, że powinien zostać potępiony za takie obłudne postępowanie mówi wobec wszystkich: powiedziałem o jego obłudzie, że przed ich przybyciem spożywał posiłki razem z chrześcijanami z Pogan, a po ich przybyciu chciał pokazać, że postępuje zgodnie z nakazami Zakonu. W ten sposób postępował niezgodnie z prawdą żyjąc na sposób pogański – jedząc z nimi, itd. (Gal. 2:11-21).

Dlatego mówi, musiałem walczyć o wiarę w Antiochii i teraz (rozdział 3) O, niemądrzy Galacjanie! Któż was zwiódł, że nie jesteście posłuszni prawdzie? Otrzymaliście Ducha dzięki uczynkom nakazanym przez Zakon czy też dzięki posłuszeństwu wobec wiary? Czy jesteście aż tak niemądrzy? Rozpocząć od ducha, a teraz skończyć w ciele! (w. 1-3). Ci natomiast, którzy powołują się na uczynki nakazane przez Zakon, ściągają na siebie przekleństwo. Napisano bowiem: Przeklęty niech będzie każdy, kto nie zachowuje WSZYSTKICH PRZYKAZAŃ zawartych w Zakonie. Jest rzeczą zrozumiałą, że nikt u Boga nie doznaje usprawiedliwienia przez Zakon. Dlatego naszą nadzieję pokładamy jedynie w Chrystusie, który nas wykupił spod przekleństwa Zakonu – stał się przekleństwem za nas – naszym odkupicielem (w. 10-13).

Jak wielu argumentów musiał użyć Paweł by przywrócić wiarę kościoła w Galacji, w oddziaływanie i skuteczność okupu oraz wiarygodność jego nauczania jako Apostoła, który rzeczywiście został powołany przez Boga aby im służył. On wtedy napominał ich by mocno stali na gruncie wolności bowiem Chrystus uczynił ich wolnymi, aby ponownie nie dali uwikłać się w jarzmo niewoli.

Ale te trudności nie dotyczyły wyłącznie kościoła w Galacji. Paweł również stwierdził, że i kościół w Koryncie był dręczony przez tych fałszywych nauczycieli, i że w konsekwencji ich wiara w jego Apostolstwo i nauczanie nieco została zachwiana. To dlatego uznał za konieczne by pisać do nich: „Obawiam się jednak, aby wasze umysły nie zostały skażone i nie utraciły prostoty oraz czystości wobec Chrystusa” (2 Kor. 11:3). Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością (w. 4); ale wbrew pozorom, że przedstawiają wam inną i lepszą Ewangelię, przekręcają Ewangelię, którą przyjęliście od nas. „Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki” (w. 13, 15).

Lecz uważam, że ja w niczym nie ustępuję tym arcy-apostołom. Choć tedy jestem prostakiem w mowie, to jednak nie w poznaniu; owszem, okazaliśmy je przed wami wszystkimi pod każdym względem (w. 5, 6). Znamiona potwierdzające godność apostoła wystąpiły wśród was we wszelakiej cierpliwości, w znakach, cudach i przejawach mocy (12:12).

W dalszym dowodzeniu swojej Godności apostoła, Paweł mówi o specjalnych objawieniach, które otrzymał, a inni Apostołowie nie. Do jednego bardzo godnego uwagi odnosi się w rozdziale 12:2-4. Został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba – Raju – nowej Tysiącletniej epoki – i ujrzał rzeczy tak wyraźnie, że nie potrafił stwierdzić, czy je ujrzał fizycznie oczami, czy tylko umysłowo, nieistniejące w rzeczywistości. Ta wizja ukazała mu więcej z rozciągłości i bogactwa planów Boga miłującego swoje stworzenie niż poznał do tego czasu. W istocie nie planował szerzej propagować wizji mu objawionej, ponieważ nie był to CZAS SŁUSZNY i dlatego powiedział „niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się mówić”. Ta wizja była przeznaczona dla jego własnego oświecenia i nie powinna być szczegółowo znana ogółowi Kościoła, ponieważ jeszcze nie nastał odpowiedni czas.

Wydaje się, że Paweł ujrzał te same rzeczy, które zostały ukazane Janowi w symbolicznych wizjach – nazwanych Objawieniem – rozgrywające się obecnie (ponieważ teraz jest odpowiedni czas), i rzucające olśniewający blask światła poznania całego słowa i planu naszego Ojca.

I chociaż nie było mu dane opowiadać czyli publikować o bogactwie wizji, którą ujrzał, to jeszcze bardziej udowodniło Kościołowi otrzymane przez Pawła błogosławieństwo. Objawiało się ono tym, ze jego rozum wspierał niezłomną wiarę przez wyraźne i stanowcze dążenie do prawdy. Dzięki temu mógł się wypowiedzieć na każdy temat chrześcijańskiej doktryny. Zaś jego listy są jak trybunały, przed których obliczem zostaje ujawniony i napiętnowany każdy błąd. Chwała tamtego wielkiego objawienia czyli wizji niewątpliwie zabarwiała i kierowała wyrażeniami każdego listu i każdego wykładu, i są teraz pomocne w zrozumieniu symboli zawartych w „Apokalipsie św. Jana”.

Rzeczywiście, tak jak powiedział Paweł „W niczym nie ustępował on największym z Apostołów”. Wynikało to z faktu, że miał obfitsze odkrycia Bożego planu, niż oni wszyscy. Lecz nie chełpił się tym, chociaż mówił o nich jako o specjalnych dowodach swojego powołania, i dla wzmocnienia ich wiary. Ani też nie chwalił się z wykonywania większej pracy niż pozostali przy nawracaniu na chrześcijaństwo oraz zakładaniu nowych kościołów. Ale, on mówił, „Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa” (rozdział 12:9, 10).

Ale, on mówi do Koryntian: myślicie, że stałem się głupi; wyście mnie do tego zmusili. Wyście bowiem powinni byli mnie polecić. Bo w niczym nie ustępowałem owym arcy-apostołom, chociaż jestem niczym (bo we mnie jest Chrystus) (w. 11). Zapewne pomyśleliście, że godność urzędu Apostoła poświęciłem dla spraw, które znosiłem dla waszego dobra. „Albo czy popełniłem grzech, poniżając siebie samego, abyście wy byli wywyższeni, że za darmo zwiastowałem wam ewangelię?”. Inne zbory złupiłem, przyjmując pomoc pieniężną, by móc wam służyć (rozdział 10:7, 8). (On też żył z pracy własnych rąk i nie był opłacany przez tych, którzy jeszcze nie potrafią docenić wartości Ewangelii i jej ambasadora (1 Kor. 4:12).

„Skoro, wielu chlubi się według ciała, ja także będę się chlubić”, ale będę się chlubić sprawami, za które cierpiałem. „W pracach byłem bardziej obfity, (niż inni Apostołowie), w więzach powyżej miary, częściej byłem w więzieniach, nad miarę byłem chłostany, często znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci. Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, trzy razy byłem bity rózgami, raz ukamienowany, trzy razy rozbił się ze mną okręt, dzień i noc spędziłem w głębinie morskiej. Byłem często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od rodaków, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywymi braćmi. W trudzie i znoju, często w niedosypianiu, w głodzie i pragnieniu, często w postach, w zimie i nagości. Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie mnie, troska o wszystkie zbory. Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę? Jeśli kto się potknie, czy i ja nie płonę? Jeśli się mam chlubić, to chlubić się będę ze słabości mojej. Bóg i Ojciec Pana Jezusa, który jest błogosławiony na wieki, wie, że nie kłamię (10:18-31).

Paweł z pewnością dał pełny dowód swojego kapłaństwa i Apostolstwa, które nie polegało wyłącznie na głoszeniu Dobrej Nowiny lecz także na obronie prawdy przed napaściami przeciwnika, który usiłował to unicestwić. Widzimy go także napominającego Tymoteusza: „Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem”. Powiedział mu także, że w swoim początkowym dążeniu do oparcia się fałszywym naukom, nikt za nim nie stanął, lecz wszyscy go opuścili”. „Jednakże mówi: „Pan Bóg stanął ze mną i mnie wzmocnił, tak by moje kazania mogłoby być w pełni poznane i żeby wszystkie narody pogańskie mogłyby je usłyszeć”. On też ostrzega Tymoteusza przed kotlarzem Aleksandrem, mówiąc: „(…) wyrządził mi wiele złego, bądź tego świadomy; albowiem bardzo się sprzeciwił słowom naszym” (2 Tym. 4:2, 14-17). Gdy przeglądamy jego pisma w czasie od nawrócenia do końca jego życia, musimy przyznać, że obok naszego Pana, jest najbardziej idealnym wzorem pełnego poświęcenia ducha, który świeci na kartach Pisma Świętego. Bez wątpienia jego wielka użyteczność, jak również znajomość Bożego planu była wynikiem, nieustannego wysiłku z jakim zrealizował swoje wyświęcenie. Jak już zobaczyliśmy, inni Apostołowie nie wzrastali tak szybko w łasce i w wiedzy, ponieważ byli w mniejszym lub większym stopniu zakuci w kajdany poprzednich poglądów. Ponadto nie mieli wcześniej przykładu, by pojedynczy człowiek mógł w takim stopniu przyczynić się do wysławiania Boga, jak to uczynił Paweł. („To jednak nie zrozumielibyśmy Planu Bożego” – przyp. tłum.) nie doceniając świadectwa ich pism, które bez wątpliwości były zainspirowane przez Boga i prawdopodobnie często poza ich własnym rozumieniem. Nie mamy najmniejszego zamiaru, by nie doceniać pobożności i gorliwości któregokolwiek z Apostołów. Wydaje się, że impulsywny Piotr zdobył więcej samokontroli, bo później śmiało i swobodnie udzielał poparcia kazaniom i wykładom jego „ukochanego brata Pawła” (2 Piotra 3:15). Znajdujemy go też później, gdy ostrzega Kościół przed fałszywymi nauczycielami, którzy skrycie usiłowali obalić podstawowe zasady Ewangelii i zaparli się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na siebie rychłą zgubę; i mówi że wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona (2 Piotra 2:1, 2).

Jest i Jan piszący do jednego z kościołów i do „ukochanego Gajusza”; który ich ostrzega przed złym wpływem Diotrefesa, który „który lubi odgrywać wśród nich kierowniczą rolę”, i nie uznaje Apostołów, obmawiając ich złośliwymi słowami i nie zadowalając się tym, nie tylko sam nie przyjmuje braci, lecz nawet zabrania to czynić tym, którzy chcą ich przyjąć, i usuwa ich ze zboru (3 Jana 9:10).

Także i Juda pisze do kościołów i ostrzega je przeciw pewnym ludziom, którzy się wkradali potajemnie, i którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa. Zaś korzystając z rozpowszechniania prawdy zwiększyć ich własny wpływ i pozorną mądrość, i przedstawiać ich własne błędne nauczanie.

Napisał aby w ich pamięci pozostawić świadomość spraw, które już znali, chociaż wciąż byli narażeni na niebezpieczeństwo iż mogą odpaść zwiedzeni przez fałszywych nauczycieli. Nawoływał ich „aby podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym” i chcąc zmusić ich do unikania szkodliwego wpływu zwodzicieli nawołuje Kościół, aby uczynić rozróżnienie pomiędzy rozmyślnymi wrogami prawdy, a tymi słabymi spośród świętych, którzy częściowo zostali pokonani przez tamtych, by „wyrywać ich z ognia” (zniszczenia) ku któremu się skłaniali.

I chociaż pozostali Apostołowie nie byli tak szybcy w ofiarowaniu się jak Paweł, to czas i dyscyplina poddały ich próbie, wypolerowały i nadały odporność jako dobrym żołnierzom. Toteż są oni wzorem, jak również Apostołami dla Maluczkiego Stadka. Całe drogie stado może rozważać należycie przykłady jakie nam pozostawili natchnieni przez Boga nauczyciele. Dzięki temu także i my też możemy toczyć dobry bój wiary. Oraz brać udział w biegu, by otrzymać to, do czego zostaliśmy powołani. Uczmy się na tych przykładach, że ten kto w największym stopniu ukorzy własne ja i zatraci się w Chrystusie, w szukaniu i czynieniu jego woli, ten zostanie najlepiej nauczony i najobficiej użyty przez mistrza. Paweł jest najważniejszym z Apostołów ponieważ on niezwłocznie poświęcił znacznie więcej niż inni: „I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą wszystkich”.

====================

— Listopad 1883 r. —