R2325-190 Prorok Elijasz

::R2325: :strona 190::

PROROK ELIJASZ

„Nie była strawiona mąka z onego garnca, ani oliwy z bańki ubyło, według słowa Pańskiego, które powiedział przez Elijasza” – 1 Król. 17:1-16

Poprzednie nasze lekcje traktowały o podziale królestwa Salomona po jego śmierci. Obecne lekcja traktuje o podziale dziesięciu pokoleń i o misji Elijasza jako ich proroka. Starsi tych dziesięciu pokoleń, którzy odmówili uznania Króla Rehoboama obrali Jeroboama, który swego czasu był wpływowym urzędnikiem w sprawach odnoszących się do ich ziemi w czasie panowania Salomona; ten sam, który był namaszczony przed śmiercią Salomona przez proroka Pańskiego, był powiadomiony, że miał być królem dziesięciu pokoleń.

Po tym obwieszczeniu Jeroboam był zmuszony uciec z życiem, gdyż w przeciwnym razie byłby uznany za wroga królestwa. Jednakowoż po śmierci Salomona, wrócił on, znajdując przychylność u starszych tych dziesięciu pokoleń.

Widzieliśmy w poprzednich lekcjach, że przedsięwzięcie Króla Salomona było, aby złamać granicę pomiędzy prawdziwą a fałszywą religią, pomiędzy wielbieniem prawdziwego Boga a bałwochwalstwem, w którym są pogrążone wszystkie narody. Salomon, chociaż do pewnego stopnia miał wyobrażenie o kłanianiu się bogom pogańskim, przez niektóre swe żony; miał także przedstawicieli pogańskich narodów w swym urzędzie. To mogłoby przez wielu być uznane za właściwy i szlachetny sposób, lecz takie postępowanie nie było w harmonii z Pańską instrukcją, ale czyniło wiele krzywdy Izraelowi – prowadzą tych, których uczucia religijne były na słabszym poziomie, aby uznawali wszystkie narody jako mniej więcej za właściwe, a także równość religii.

Jeroboam obawiając się, że ludzie idąc do Jerozolimy czcić Pana w Świątyni, jak poprzednio, to odstąpią od niego jako od swojego króla i przyłączą się znów do Rehoboama, do onej linii Dawida, dlatego zdecydował się korzystać z obojętności dla prawdziwej religii, wielbienia Pana oraz aby móc ustanowić swoje królestwo i po wieczne czasy utrwalić fakt odłączenia się od Judy, on wprowadził bałwochwalstwo, odlewając dwa złote cielce i powiedział ludowi: „To będą bogi wasze o Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi Egipskiej” (1 Król. 12:28). Te dwa cielce były postawione w dwóch częściach ziemi, jeden w Betel, a drugi w Dan, aby niektórzy mogli iść i czcić jednego, a inni drugiego; jedna część jego wymówki była ta, że poprzedni sposób czczenia w Jeruzalemie był dla ludzi za trudny. Aby tym bardziej odłączyć ludzi, ustanowił święta i ofiary w innych datach, niż były naznaczone przez Pana za pośrednictwem Mojżesza, które nadal były przestrzegane w Judzie. Niektórzy podawali sugestie, że owe cielce, oryginalnie przedstawiały Jehowę; lecz my tak nie rozumiemy. Cielec był wybrany jako symbol mocy Boga, prawdopodobnie, dlatego, że gdy Izraelski naród przebywając w Egipcie obserwował jak lud tamtejszy czcił świętego woła Apisa, w Egipskiej mitologii; dlatego bardzo jest możliwe, że Izraelici, w pewnej mierze przyłączyli się do tego czczenia w czasie ich niewoli. Ich skłonność względem uwielbiania tak wołu jak i cielca jest ilustrowaną przez fakt, że to była forma bałwochwalstwa, którą oni przyjęli, kiedy Mojżesz był od nich oddalony przez czterdzieści dni na Górze Horeb, otrzymując prawa. Nawet król wracając z wygnania w Egipcie, aby zająć tron, on sam był przez kilka lat pod wpływem bałwochwalstwa Egipskiego.

W czasie tych dwudziestu dwóch lat panowania Jeroboama Izrael uczynił wielkie odstępstwo, oddalając się od Pana, przyjmując bałwochwalstwo; i aby w zupełności dopiąć celu, król zbudował ołtarze tym cielcom, zaprowadził nowy porządek kapłaństwa, aby jak tylko można, naród zupełnie zapomniał o prawdziwym Bogu i kapłaństwie Lewitów i Świątyni w Jerozolimie. Jeroboam naznaczył sam siebie najwyższym kapłanem nowej religii i sam ofiarował ogień na ołtarzu.

Po śmierci Jeroboama był okres powtarzanej rewolucji przeciw królom, którzy zajmowali tron w Izraelu, dopóki Achab, o którym jest napisane, „I czynił Achab syn Amrego czynił złe przed oczyma Pańskimi nad wszystkie, którzy byli przed nim” (1 Król. 16:30). Żona Achaba, Jezabela, była więcej rozpustna aniżeli on sam, w rzeczywistości namawiała go do jak największych jego złych postępków. Jest faktem rozpoznanym, że dobra żona może oddać wielką przysługę mężowi swemu. Historia Jezabeli wykazuje wpływ żony w złym kierunku, który jest silniejszy. Było to w czasie panowania Achaba, kiedy sługa Pański, prorok Elijasz, wydał zlecenie i wykonał pracę zapisaną w tej lekcji i innych poprzednich.

Praca założenia nowej religii, którą Jeroboam rozpoczął, była sprytnie prowadzona przez jego następców: Achab pod wpływem swej żony, Jezabeli, popisał się o wiele lepiej od swych poprzedników, nie tylko utwierdził nową religię, lecz także tępił religię Boga Jehowy. On i jego żona otwarcie postanowili czcić Baala i mordowali proroków Jehowy. Było to pierwsze prześladowanie religijne, o jakiem pozostają zapiski. Nie tylko proroków, lecz także wszystkich prawdziwych Izraelitów, którzy mieli poważanie dla Jehowy, zmuszeni byli ukrywać się przed gniewną gorliwością Jezabeli względem czczenia Baala.

Pod kierownictwem Boskim, Elijasz stanął przed królem Achabem, wydał zlecenie, mówiąc: „Jako żywy Pan, Bóg Izraelski, (o którym ty myślisz, że umarł), przed którego oblicznością stoję, że nie będzie tych lat rosy, ani deszczu jedno według słów ust moich”. Prawdopodobnie, z początku sprawa ta była uważana za głupie pogróżki, lecz kiedy rosa i deszcz ustały, brak i głód nastąpiły, dopiero wtenczas ważność wyroku zaczynała być zrozumiana, król rozsyłał na wszystkie strony posłańców, aby odnaleźli i przyprowadzili Elijasza przed niego, aby tym sposobem był zmuszony, prośbą lub groźbą, do zdjęcia klątwy, jaka według jego mniemania została rzucona na ziemię. Lecz Bóg pokierował Elijaszem gdzie się miał ukryć, w takim miejscu, gdzie był zaopatrzony w wodę a kruki donosiły mu pokarm.

Przepowiednia Elijasza o głodzie nie była tylko proroctwem; raczej wyrocznią Boską przeciw Izraelowi. Przedmiotem niedostatku było to, aby przyprowadzić Izraela do równowagi – wykazać im, że pozostawiają prawdziwego Boga; a natomiast ufają bałwanom. Siła i właściwość tego wyroku może; być rozpoznana wtedy, kiedy pamiętamy, że oczekiwania w stosunku do Baala były te, że niby on był specjalnym bogiem siły, i mocy natury; uwielbianie go miało przynieść pomnożenie w domach i na polu. Susza i głód były przeciwieństwem, a więc takie wymagania w imieniu, Baala rozbiłyby wiarę w niego, oraz przygotowałyby Izraela do poznania i wielbienia na powrót prawdziwego Boga Jehowę. W międzyczasie Elijasz naśladując wskazówki Pańskie, mieszkał; około dwóch lat nad potokiem Cyson, pijąc jego wodę i był karmiony przez kruki. Różne starania były czynione dla unieważnienia cudu, że każdego rana i wieczora kruki przynosiły Elijaszowi chleb i mięso. Niektórzy wnioskują, że słowo „kruki” przetłumaczone z małą zmianą akcentową, może wyobrażać Arabów lub mieszkańców wioski zwanej Orbo. Lecz ponad wszelką wątpliwość, że Bóg jest zdolny dokonać wszelki cud, jaki jest potrzebny w Jego planie, mamy także dodatkowe fakty stwierdzone, że na wschodzie kruki pod pewnym względem są nadzwyczajnymi ptakami, które nie tylko wykazują nadzwyczajną inteligencję, lecz czasami i współczucie. Na przykład, Biskup Stanisław w swej „Historii o ptakach” pisze, że swego czasu mężczyzna jadąc drogą przejechał psa, skaleczył mu nogę i wtedy mówi następująco: „Kiedy opatrzyliśmy ranę, kruk przyglądał się temu. Skoro pies został uwiązany pod żłobem mego konia, kruk nie tylko odwiedzał go, lecz przynosił mu kości, uczęszczał do niego z nadzwyczajnymi oznakami czułości”.

Pewien Misjonarz w Indii, ogólnie mówiąc o krukach, a przeważnie o tych, które karmiły Elijasza powiada – „Nie twierdzę, że wiem skąd kruki brały chleb i mięso; mieszkaniec wschodu od trzydziestu lat dopomaga mi w odgadnięciu tej kwestii. Moje własne małe dzieci często przychodziły z płaczem do domu, z rączkami podrapanymi do krwi od pazurów kani i wron (kruk pochodzi z rodziny wroniej), które wyrywały im z rąk to co jedli. Nasza pielęgniarka pewnego dnia przygotowywała drób do spożycia dla mej chorej żony, położyła go na talerz i postawiła we drzwiach, wołając kucharza, aby przyszedł i zabrał. Kiedy on przyszedł, pielęgniarka zauważyła, że jej talerz był próżny; kanie lub wrony odniosły drób bez jej wiadomości. Sprzedawcy mięsa, zmuszeni są być na baczności, aby kanie i wrony nie zabrały im wszystkiego towaru. Nie chciałbym przekonywać innych, lecz jest moim stanowczym przekonaniem, że te kruki, (które karmiły Eljasza) kradły pokarm z Bazarów w Jerozolimie lub Jerychu”.

Jakkolwiek to było dla nas jest to lekcja Boskiej opieki i zabezpieczenia nad tymi, którzy są przywiązani do służby Bożej. Ten, który utrzymał Elijasza jest w stanie tak samo i nas utrzymać. Najgłówniejsze pytanie u każdego z nas powinno być, czy ja jestem sługą Pańskim? Jeśli tak, nasz chleb i woda są zapewnione, gdyż nie odmawia, co jest dobrego tym, którzy chodzą w niewinności (Iz. 33:16; Ps. 84:11).

Następnie Elijasz był pokierowany do wdowy, do Sarepty poza granicę, do królestwa Sydońskiego. Nasz Pan mówi o tym, czym stwierdza cała historia o Elijaszu, o onych trzech i pół latach głodu, oraz o jego udaniu się do Sarepty (Łuk. 4:26).

Pamiętając, że susza i głód sięgały także aż do Sydonii, wyglądałoby jako śmiałe żądanie ze strony proroka, który pytał wdowę o wodę do picia i o chleb do jedzenia. W tych okolicznościach jej chęci podzielenia się z nim są godne uwagi. Uczynek jej nasuwa nam na myśl, że cała nasza chlubiąca się cywilizacja, z jej całym bogactwem, czyli że ludzkość teraźniejsza jest daleko mniej gościnną i szczerą niż była wtedy. Pisarz, który będąc zapoznany ze zwyczajem na południu, mówi, że tam udzielenie wody pragnącemu jest uważane za święty obowiązek, mówiąc: „Nigdy jeszcze, od długich lat, mieszkańcy Syrii w czasie długich dni podróży nie zdarzyło się, aby kiedykolwiek odmówili podania wody jakiejkolwiek jednostce, jakiej bądź sekty lub rasy. Beduin na puszczy podzielił się ze mną ostatnią kroplą ze swojego strzemiona”. Lud Pana ma wielką potrzebę kształcenia się w szczerości, nie tylko umysłu, lecz i czynu; a błogosławieństwo, które przyszło na wdowę z Sarepty jako wynik jej szczerości dla Elijasza, powinno służyć na odbicie tej lekcji na nasze serca.

Nadto, chociaż ta niewiasta była poganką, miała poważanie dla Jehowy i w jakiś sposób widocznie poznała Proroka jako jednego z jego sług. To bez wątpienia miało do czynienia z jej szczerością podzielenia się ostatnim kęskiem pokarmu. Istotnie wzmianka naszego Pana jest, że ta biedna wdowa poganka była więcej godna Boskiej opieki aniżeli wiele innych wdów w Izraelu. Wykazała Elijaszowi, że beczka, czyli garniec do mąki jest próżny; że ostatek przygotowała dla siebie i syna następnie jak inni umrą głodową śmiercią. Żądanie Proroka, aby on wpierw otrzymał ciastko, nie było to z powodu samolubstwa z jego strony, lecz jako jeden zarys lekcji wiary, którą Pan zamierzył dać. Jeśli niewiasta posiadała wiarę potrzebną do posłuszeństwa, wtenczas zostałaby uznaną za godną Pańskiej pomocy przez Proroka; jeśliby nie okazała wiary, inna wdowa znalazłaby się, która uczyniłaby tak. Tak samo jest z nami – w różnych kolejach potykania się w pielgrzymce naszego życia. Pan przyprowadza nas do miejsca, gdzie dają nam próbę wiary naszej. Jeśli okazujemy wiarę otrzymujemy błogosławieństwa; jeśli nie, tracimy je. „Bez wiary nie można podobać się Bogu” (Żyd. 11:6). Jednak niewiasta nie była pytaną do okazania wiary zanim mogła otrzymać dokładną obietnicę od Pana, i tak jest z nami, nie mamy być łatwowiernymi, żeby na ślepo przyjmować słowa i obietnice człowieka, jako wiarę w Pana, lecz kiedy poznamy słowa Pana ufać mamy bezwarunkowo, stosując się do tegoż.

Nie zawsze, nawet nie często Bóg w ten sposób poczyna sobie z ludem swoim, aby ich w cudowny sposób zachować. Jednak, mamy rozpoznać Go jako autora wszystkich naszych błogosławieństw. „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały z góry jest, zstępujący od Ojca światłości” (Jak. 1:17). Jego obiecane zaopatrzenie nie jest na kilka tygodni, miesięcy lub lat, lecz „chleb codzienny” (Mat. 6:11) – chleb na każdy dzień – „chleb i woda będą zapewnione” (Ps. 37:25). Także nie mamy spodziewać się lub prosić o bogactwa tego świata, lecz pamiętać, że nasz „Ojciec wie, czego nam jest potrzeba – które rzeczy byłyby nam najpotrzebniejsze i najkorzystniejsze” (Mat. 6:32).

Owa mąka i chleb mogą nam posłużyć jako symbol chleba i prawdy, które mamy przywilej spożywać, którego zapas starczy z dnia na dzień. Olej, który był używany w starożytnych czasach jako masło, w obecnym czasie często używane w Biblii za ilustrację Boskiej łaski i Ducha Świętego; więc my jako lud Boży, nie tylko jesteśmy zabezpieczeni chlebem prawdy, lecz także Duchem prawdy, który dopomaga nam wzmacniać się i jest pożytkiem dla nas. Inny Prorok mówi o doświadczeniach świata w czasie wieku ciemności. „Oto dni przychodzą mówi panujący Pan, że poślę głód na ziemię, nie głód chleba, ani pragnienie wody, ale słuchania słów Pańskich” (Am. 8:11).

Gdzie indziej wykazaliśmy, że ten głód za dni Elijasza i przeciąg czasu, w którym trwał, tak Prorok i jego doświadczenia z Jezabelą itp. były typem na czynność Boga z Kościołem i jego doświadczeniami w czasie Wieku Ewangelii.

====================

— 15 czerwca 1898 —

Jeżeli zauważyłeś błąd w pisowni, powiadom nas poprzez zaznaczenie tego fragmentu tekstu i przyciśnięcie Ctrl+Enter.