Wielkie podróże (1912-1913)

Zobacz także:

Szczegółowy życiorys C.T. Russella

1910-1911 – Praca do Żydów


WIELKIE PODRÓŻE

(1912-1913)


1912 rok


(Russell ma 59 lat)

PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA

The Watch Tower z 1 stycznia 1912 r.

Początek nowego 1912 roku zastał pastora Charlesa Russella w trakcie podróży dookoła świata. Syndykat prasowy był bardzo głęboko zainteresowany tą światową podróżą i opublikował broszurę opisującą tą niezwykle długą i kosztowną podróż. W broszurze tej jako dodatek umieszczono niewielki szkic biograficzny pastora Russella, zebrany z National Encyclopedia of American Biography (vol. XII).

Podróż dookoła świata Russella

Kilkoro współpracowników Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica zobaczyło tą broszurę, która była podobna do rozmiarów Strażnicy (ang. The Watch Tower) i zaproponowali przedstawienie jej czytelnikom. Dlatego wydanie Strażnicy z 1 stycznia 1912 r. było specjalnym wydaniem poświęconym podróży pastora Russella dookoła świata. Wydanie to było kolorowe, a wewnątrz znajdowało się wiele różnych zdjęć. W tamtych czasach było to niezwykłe wydanie, dlatego sugerowano czytelnikom wielką ostrożność przy odpakowywaniu przesyłki, aby nie uszkodzić kolorowego czasopisma.

Było wiele powodów do odbycia tej podróży. Była to niepowtarzalna okazja poznania dominujących wpływów społeczno-kulturowych i religijnych w innych rejonach świata. Bezpośredni kontakt umożliwiał poznanie metod i ocenę wyników prowadzonych przez ortodoksyjne kościoły chrześcijańskie misji zagranicznych. Była to także okazja zwrócenia międzynarodowej uwagi na „ruch prawdy” i jego wyjątkowe posłanie czasu Żniwa. Na czele Komisji stanął pastor Russell. W podróży towarzyszyli mu: generał William Preble Hall (zastępca przewodniczącego Komisji), prof. F.H. Robison (sekretarz), E.W.V. Kuehn, dr L.W. Jones, Robert B. Maxwell oraz J.T.D. Pyles. W trakcie całej podróży przy każdej okazji Russell opowiadał o zamierzeniu Bożym, polegającym na obdarzeniu rodziny ludzkiej błogosławieństwami za pośrednictwem Królestwa Bożego.

Podróż dookoła świata, 1911-1912 (część 1, USA)

Pierwszy etap podróży prowadził z Nowego Jorku do Pittsburgha, gdzie 4 grudnia uczestniczył w dorocznym zebraniu gospodarczym. Przy tej okazji zorganizowano nabożeństwo poświęcenia dzieci, w którym wzięło udział 40 dzieci. Następnie pastor ruszył pociągiem na południe Stanów Zjednoczonych i 5 grudnia dotarł do Saint Louis w stanie Missouri. W dniu 6 grudnia wziął udział w jednodniowej konwencji w Dallas w stanie Teksas, gdzie błogosławieństwo otrzymało 30 dzieci. Następnego dnia Charlesa serdecznie przywitano w San Antonio w stanie Teksas. Stamtąd udał się pociągiem na zachodnie wybrzeże Ameryki, gdzie w niedzielę 10 grudnia dotarł do Los Angeles w stanie Kalifornia. Tamtejszy zbór liczył wówczas 400 osób, a popołudniowego wykładu publicznego wysłuchało około 2 100 osób. Następnie 11 grudnia odwiedził Fresno, gdzie wieczornego wykładu publicznego wysłuchało około 500 osób. 12 grudnia pastor przyjechał do Oakland i San Francisco. Na jego prośbę nie rozwieszano w mieście żadnych plakatów i zaproszeń, dzięki czemu spotkał się tylko z przyjaciółmi Prawdy. Frekwencja wynosiła 300 osób, a 26 osób przyjęło chrzest.

Podróż dookoła świata

Następnego dnia wsiedli na pokład japońskiego statku pasażerskiego „Shinyo Maru”. Był to nowoczesny liniowiec, który odbywał właśnie swoją trzecią podróż transpacyficzną na trasie San Francisco – Japonia – Hong Kong. Był więc to zupełnie nowy statek, oferujący swoim pasażerom obfite posiłki, liczne rozrywki i najwyższej klasy obsługę.

Podróż dookoła świata, 1911-1912 (część 2, Pacyfik)

Ich pierwszym przystankiem było Honolulu na Hawajach. Charles był zdumiony wysokim poziomem cywilizacyjnym mieszkańców wysp, których mieszana ludność była złożona z Hawajczyków, Chińczyków, Japończyków, Filipińczyków, Koreańczyków, Portugalczyków i Amerykanów. Najmniejszą grupę społeczną stanowili biali, którzy zamieszkiwali jednak w najlepszych dzielnicach Honolulu. Natomiast pozostała część ludności zamieszkiwała w bardzo zatłoczonych slamsach. Komitet Russella zapoznał się przy tym z działalnością prowadzoną przez instytucje kościelne, dzięki którym chroniono mieszkańców przed takimi chorobami jak cholera, żółta febra i dżuma. Zwiedzono także tutejszą szkołę oraz Instytut Środkowego Pacyfiku, w których uczniowie mogli uczyć się dzięki utrzymaniu przez instytucje charytatywne. W szkołach nic nie wskazywało na jakiekolwiek powiązania z organizacjami misyjnymi lub kościołami. Jedynym przejawem działalności religijnej było to, że małe dzieci przed zaśnięciem klękały przy swoich łóżkach i zmawiały modlitwę. Nauczyciele wskazali, że narzucanie religijnej edukacji tylko zniechęciłoby rodzimych mieszkańców wysp i zakłóciłoby prowadzoną działalność edukacyjną. Wyrażono nadzieję, że wpływ edukacji przyniesie dobre cywilizacyjne rezultaty w przyszłości. Podczas wizyty w szkole, Charles Russell miał okazję zwrócić się ze słowami zachęty do uczennic. Odniósł jednak wrażenie, że uczennice nieprzychylnie reagowały na słowa zwracające uwagę na naszego Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Wydawało się, że rodzimi mieszkańcy Hawajów byli co najmniej nieufnie nastawieni do chrześcijaństwa. Charles odwiedził także nowy budynek organizacji Y.M.C.A. W ocenie pastora, działalność humanitarna na Hawajach była prowadzona wzorowo, jednak z punktu widzenia chrystianizacji była całkowitym niepowodzeniem. Jeden z mieszkańców Honolulu wyraził przy tym opinię, że jego zdaniem Hawajczycy pod wpływem zachodnim uwsteczniali się – byli coraz mniej sumienni, mniej pracowici i mniej moralni niż 25 lat wcześniej. Wiadomo, że statek zrobił tylko krótki postój w porcie, i wyruszył w dalszą podróż.

Pastor Russell w rikszy w Japonii

Święta grudniowe obchodzili na samym środku Oceanu Spokojnego, po czym 30 grudnia dotarli do wysp Cesarstwa Japońskiego. Wylądował w porcie Jokohama w środkowej części wyspy Honsiu, gdzie korzystając z pomocy tłumacza wygłosił wykład publiczny na temat „Gdzie są umarli?” Wieczorem 31 grudnia pojechał pociągiem do Tokio, gdzie wygłosił ten sam wykład. Russell był zaskoczony pracowitością, uprzejmością i wzajemną grzecznością Japończyków. Pomimo, że poruszał się przez bardzo gęsto zaludnione obszary, to zauważył jedynie dwanaście osób pod wpływem alkoholu, w tym trzech Europejczyków. Nie spotkał się także z niczym, co przypominałoby przekleństwa, a najostrzejszym słowem tam używanym był zwrot „głupiec”. Russell dostrzegł jednak, że nie było to zasługą chrystianizacji Japończyków. Ci, którzy przyjęli chrześcijaństwo, zazwyczaj przyjmowali tylko jego zewnętrzną formę, bez nabywania jego ducha – cichości, łagodności, cierpliwości, wytrwałości i miłości.

Podczas pobytu w Japonii

W Tokio, pastor miał możliwość uczestniczenia w dziewięciu nabożeństwach, w tym dwóch prowadzonych przez samego siebie. Największa frekwencja wyniosła 250 osób, a najmniejsza zaledwie 9. Tamtejsi misjonarze byli jednak wyraźnie zniechęceni, ponieważ wielką szkodę wywierały nauki ewolucjonizmu i agnostycyzmu, a na co dzień musieli stawiać czoło naukom buddyzmu i szintoizmu. Jednak ogólnym trendem obecnym wśród Japończyków wydawało się skłonność do niewiary i ateizmu. Liczba prawdziwych chrześcijan wydawała się bardzo niewielka, pastor dostrzegł jednak, że agnostycy w Japonii przyznawali rację faktowi, że chrześcijaństwo wznosi cywilizację japońską na wyższy poziom. Myślący Japończycy nie obawiali się przy tym stawiania pytań dotyczących Boga i przyszłości. Jednak w większości przypadków, nie otrzymywali przekonujących odpowiedzi od misjonarzy. Okazję tę wykorzystał pastor Russell, wygłaszając wykłady do zgromadzonych. W Tokio obchodził tradycyjny amerykański Nowy Rok. Na zdjęciu widocznym obok, w pierwszym rzędzie siedzą członkowie Komitetu Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Biblii. Od lewej strony siedzą: R.B. Maxwell, dr. L.W. Jones, gen. W.P. Hall, pastor Russell, J.T.D. Pyles, prof. F.W. Robison i E.W.V. Kuehn. Z tyłu stoją japońscy przyjaciele Prawdy.

Załadunek węgla na statek, Nagasaki

Z Tokio Charles udał się pociągiem do Kobe. Tam powtórzył ten sam wykład publiczny, a następnie 2 stycznia na pokładzie statku „Shinyo Maru” udał się do Nagasaki na wyspie Kiusiu. Ogółem Charles pokonał około 800 km odwiedzając różne miasta w Japonii. W dniu 4 stycznia opuścił Japonię i po krótkiej podróży przez Morze Wschodniochińskie, w piątek 5 stycznia dotarł do Szanghaju w Cesarstwie Chińskim.

Podróż dookoła świata, 1911-1912 (część 3, Azja)

W Szanghaju specjalne eksterytorialne koncesje handlowe posiadali Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi. Ułatwiło to pastorowi poznawanie tego kraju, chociaż w żadnym miejscu nie był w stanie dotrzeć głębiej niż 150 km w głąb potężnego cesarstwa. Pomimo to miał okazję odwiedzenia około 15 miejscowości i wiosek, co pozwoliło przyjrzeć się tamtejszym warunkom życia. Szczególne wrażenie na Charlesie wywarła pracowitość i przedsiębiorczość Chińczyków, które były połączone z ogólnym zadowoleniem z warunków życia. Należy przy tym podkreślić, że były to bardzo skromne warunki, a wszędzie rzucał się w oczy brud i brak higieny. Widoczne były także wyraźne symptomy ducha rewolucyjnego, który dążył do obalenia władzy cesarskiej. W wyniku tego, w niektórych prowincjach zaczynało coraz bardziej szerzyć się bezprawie.

Podczas pobytu w Chinach

W tych trudnych warunkach ciężką pracę wykonywali chrześcijańscy misjonarze. Charles spotkał się z nimi oraz z nawróconymi na chrześcijaństwo Chińczykami. Sekretarz amerykańskiego Y.M.C.A. powiedział, że w ciągu 10 lat działalności udało się im pozyskać jedynie 25 nowych członków. Misjonarze używali względem nowo nawróconych Chińczyków określenia „ryżowi chrześcijanie”, co oznaczało, że przyjęli oni nową religię w zamian za miskę ryżu. Russell dostrzegł jednak, że ci Chińczycy cechowali się głęboką szczerością, i uważnie oraz z głębokim szacunkiem słuchali objaśnień Słowa Bożego. Zauważył on przy tym, że wielka powódź niedowiarstwa dotarła już także do Chin, osłabiając wpływy buddyzmu, taoizmu i konfucjanizmu w społeczeństwie. Powodowało to, że postępowi ludzie byli skłonni przyjmować chrześcijaństwo. Niebezpieczeństwem było to, że nie przyjmowali oni Jezusa za Odkupiciela świata i swego osobistego Zbawiciela, ale jedynie uznawali fakt, że chrześcijańskie Chiny będą mogły się lepiej rozwijać. W wyniku tego, sprzeciwiali się oni zabobonom dawnych religii, jednak przyjmowali chrześcijaństwo w postaci najbardziej nominalnej i powierzchownej.

Chiński smok na ulicach Hongkongu

Dodatkową trudnością był dla nich wybór, który z wielu chrześcijańskich kościołów jest tym właściwym? Docierało do nich kilkaset różnych kościołów i sekt, a każdy z nich prezentował swoją własną interpretację oraz własną drogę do zbawienia. Chińczycy zadawali misjonarzom wiele pytań, ale nie otrzymywali właściwych odpowiedzi. Największą trudność napotykali w przedmiocie tzw. trójcy świętej – nie mogli zrozumieć w jaki sposób może być jeden Bóg w trzech osobach, albo inaczej mówiąc, jak trzej różni Bogowie mogli być jedną osobą. Chiński umysł nie był zdolny do rozwiązania tego matematycznego problemu. Kłopotem była także przedstawiana im koncepcja piekła i czyśćca, która stawiała przed nimi pytanie: W jaki sposób sprawiedliwy i miłujący Bóg mógł powołać do istnienia miliardy istnień ludzkich, wiedząc jaki czeka ich los? Doprowadzało to myślących Chińczyków, że chrześcijaństwo jest podobnie nielogiczne i zabobonne jak ich dawne wierzenia. Misjonarze nie mogąc odpowiedzieć na te wszystkie pytania, skupili się na rozwijaniu działalności szkół oraz szpitali. Wydawało się, że kierowali się oni planem przekonania Chińczyków, że chrześcijańskie zwyczaje oraz sposoby życia są o wiele lepsze, i w ten sposób przyciągnąć nowych wyznawców do swoich kościołów. Przywódcy tych kościołów zamieszkiwali w wielkich pałacach, a ich wpływy były związane z pośredniczeniem w interesach Amerykanów, Brytyjczyków, Niemców z Chińczykami. Pastor Russell na własne oczy widział ogrodzony teren pałacu duchownego Zjednoczonego Kościoła w Szanghaju, który prowadził życie w całkowitej izolacji od rdzennych mieszkańców Chin. Wszystko to bardzo osłabiało wpływy misjonarskie na tych ludzi. Charles miał dwie okazje przemówienia do Chińczyków. Obydwa wykłady zostały opublikowane w lokalnej prasie, a ich wydawcy zaproponowali cykliczne drukowanie wykładów pastora w podobny sposób, jak czyniono to w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Dalsza podróż prowadziła pastora Russella do pobliskiego miasta Hongkong, gdzie dotarł 9 stycznia i przez kilka dni odpoczywał. Musiał jednak przyznać, że ustawiczny jazgot i uliczny zgiełk od świtu do późnej nocy, wyczerpywał system nerwowy białych ludzi, doprowadzając do wyczerpania. Niewątpliwie wpływało to także na misjonarzy pracujących w Chinach.

Manila na Filipinach

Następnie Russell przez Morze Południowochińskie dotarł do Manili na Filipinach, gdzie przebywał do 16 stycznia. Wyspy te od 1898 roku znajdowały się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych, co w znacznej mierze ułatwiało pastorowi poruszanie się po całym kraju. Charles był zachwycony dobroczynną działalnością prowadzoną tam przez amerykański rząd. Wcześniej Filipiny należały do Królestwa Hiszpanii, a zakon jezuitów zarządzał ogromnymi posiadłościami ziemskimi, utrzymując równocześnie mieszkańców w analfabetyzmie. Po przejęciu kontroli nad wyspami przez Stany Zjednoczone, nie podjęto żadnych działań przeciwko katolicyzmowi, sprowadzono jednak tysiąc amerykańskich nauczycieli i wybudowano 400 budynków szkolnych. Głód edukacji był tak duży, że szkoły musiały pracować na dwie zmiany. Równocześnie poczyniono wielkie inwestycje gospodarcze, przemieniając niewolników i chłopów pańszczyźnianych w inteligentnych obywateli. Charles spotkał się z tamtejszym zborem studentów Biblii, a następnie wygłosił wykład publiczny, którego wysłuchało około 1 000 Filipińczyków. Pastor był zadowolony widokiem szczerości i uczciwości rodzimych mieszkańców Filipin.

Russell na wyspie Penang

Stamtąd Russell powrócił ponownie do Hongkongu, gdzie miał możliwość przemawiania do publiczności. Tymczasem jego współpracownicy zajęli się szukaniem możliwości otwarcia na miejscu biura Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica. 20 stycznia wypłynęli dalej, by 25 stycznia dotrzeć do Singapuru na Półwyspie Malajskim. Kontrolę nad tym obszarem sprawowali Brytyjczycy, którzy umożliwili rozwijanie działalności misyjnej przez metodystów. Praca ta w większości opierała się na działalności oświatowej, jednak za edukację pobierano opłaty. Z tego też powodu, Charles dostrzegł słabsze postępy na Malajach niż na Filipinach. Pastor otrzymał możliwość odwiedzenia dwóch metodystycznych szkół w Singapurze i na wyspie Penang (27 stycznia). Do tych szkół napływali uczniowie z całego Półwyspu Malajskiego, a także z Półwyspu Indochińskiego i wyspy Sumatry. Program edukacji zawierał w sobie tematy religijne, które umożliwiały uczniom zapoznanie się z historiami biblijnymi. Z informacji uzyskanych od nauczycieli wynikało, że około jednej czwartej uczniów przyznawało, że chrześcijaństwo było lepszą religią od ich tradycyjnych wierzeń ludowych. Dzięki temu stopniowo zmniejszało się uprzedzenie do chrześcijaństwa. Pastor nie miał jednak możliwości osobistego spotkania się z rodzimymi chrześcijanami.

Russell przemawia na Cejlonie

W dalszej drodze Russell wpłynął na Ocean Indyjski i w dniu 1 lutego dotarł do Kolombo na wyspie Cejlon. Pastor spotkał się tam z niewielką społecznością studentów Biblii, a wykładu publicznego wysłuchało około 900 osób. Interesującym doświadczeniem była wizyta w szpitalu dla trędowatych. Pastor mógł przez tłumacza przemówić do trędowatych, z których wielu okazało zainteresowanie i poprosiło o literaturę. W dalszej podróży Charlesowi towarzyszyło trzech członków tamtejszego zgromadzenia.

Russell w Indiach

Russella przepłynął na Półwysep Indyjski, i w dniach 3-9 lutego przebywał w prowincji Travancore w południowych Indiach. Brytyjskie towarzystwa misyjne prowadziły swoją działalność w Indiach już od 1806 roku, dzięki czemu chrześcijaństwo tutaj było najbardziej rozpowszechnione w całych Indiach. Pastor dostrzegł jednak, że chrześcijaństwo najczęściej przyjmowali ubodzy, podczas gdy członkowie wyższych kast pozostawali przy hinduizmie, który uważali za bardziej logiczny. Russell miał możliwość odbycia krótkiej podróży na północ od Travancore i dostrzegł, że liczba rodzimych prawdziwych chrześcijan jest znikoma – tak naprawdę były to odosobnione przypadki. W tych stronach misjonarze także posługiwali się głównie edukacją, jako metodą do walki z zabobonami pogańskich wierzeń. Jednak w Indiach niewiele osób było zainteresowanych zdobywaniem wiedzy. Charles spotkał się z przypadkiem, że w jednej ze szkół płacono dzieciom niewielkie pieniądze za przychodzenie na lekcje. Powiedziano, że w przeciwnym razie one by tego nie czyniły. Większość uczniów pochodziła z najwyższej kasty braminów, którzy jednak wymagali, aby nie musieli przyjmować chrześcijaństwa jako warunku uczęszczania do szkoły. Okazało się także, że większość młodych ludzi po ukończeniu nauki wyśmiewało się z chrześcijaństwa, głosząc wyższość hinduizmu.

Pochód towarzyszący Russellowi

Bolesnym odkryciem był fakt, że wielu misjonarzy działających w Indiach dopuściło się w Indiach wielu niewłaściwych rzeczy, zniechęcając rdzenną ludność do chrześcijaństwa. Russell odniósł wręcz wrażenie, że ogólny wpływ białego człowieka na Hindusów był w znacznym stopniu demoralizujący, co szkodziło sprawie głoszenia Ewangelii i ograniczało wpływ Biblii. Członkowie najuboższych kast społeczeństwa przyglądali się białym ludziom i stwierdzali, że łatwiej jest naśladować ich wady niż zalety. Większość społeczeństwa stanowili hindusi i muzułmanie, których religie zakazywały spożywania napojów alkoholowych. Jednak pod wpływem białych chrześcijan, coraz więcej rdzennych mieszkańców uzależniała się od alkoholu. Towarzyszyły temu częste sprzeczki i kłótnie. Russell obserwując zachowanie białych, odniósł wrażenie, że prawie wszyscy pili alkohol i palili tytoń, pogrążając się coraz bardziej w bezbożność i nominalność wierzeń swoich kościołów.

Przywitanie Russella w Indiach

W tak trudnym otoczeniu przyszło prowadzić swoją działalność nielicznym przyjaciołom Prawdy w Indiach, jednak pomimo wszystkim przeciwnościom już w maju 1911 roku informowano o istnieniu 16 zborów przeprowadzających regularne zebrania w 50 miejscach okręgu Travancore. W niedziele w największych zebraniach uczestniczyło ponad 800 braci. Do października 1911 roku 24 miejscowych nauczycieli usługiwało 32 zborom. Z tego właśnie powodu Russell przeznaczył cały tydzień na wizytę w prowincji Travancore w Indiach. Pierwszym przystankiem była niewielka wioska, która była nazywana Russell-Puram (wioska Russella, położona blisko Balaramapuram). Pastor został tam ciepło przywitany i usłużył dwoma wykładami, które były tłumaczone przez tłumaczy dla około 4 000 słuchaczy. Następne miejsce spotkania znajdowało się w odległości ponad 2 km, a Charlesowi przez całą drogę towarzyszyło około tysiąca osób. Pochód poprzedzała grupa muzykantów grających na bębnach, piszczałkach i wielu innych instrumentach. Niesiono także transparenty i śpiewano pieśni w rodzimym języku. Pastor był całkowicie nieprzygotowany na takie przywitanie i nie wiedząc jak zachować się, jedynie kłaniał się do coraz większego tłumu. Na miejscu wszystkim członkom Komisji wręczono girlandy splecione z kwiatów, które zawieszono na ich szyjach. Pastor także usłużył tam wykładem publicznym.

Russell w Indiach

Kolejnym przystankiem był Nagercoil, gdzie mieściła się siedziba szkoły prowadzonej przez brytyjskie towarzystwo misyjne. Także i tutaj pastor wygłosił wykład do wielkiego tłumu, a kilkaset osób nie zdołało dostać się do środka audytorium. Publiczność składała się niemal wyłącznie z rdzennej ludności, prawie wszyscy byli mężczyznami. Stamtąd Komisja udała się do miejscowości Thiruvananthapuram. W tamtejszym hotelu odbyły się dwa wykłady publiczne. Odwiedzono także pięć innych miejsc, gdzie również odbyły się zebrania z zainteresowanymi.

Russell w Indiach

11 lutego pastor Russell dotarł do Madras, skąd część Komisji udała się do Kalkuty, podczas gdy inni pojechali bezpośrednio do Bombaju, gdzie wszyscy spotkali się 19 lutego. Charles był zdumiony tym, że choć rdzenni mieszkańcy uważali białych za wyższą rasę, to uważali chrześcijan za nieszczerych w wyznawaniu swojej wiary. Nie potrafili oni przyjąć koncepcji wyznaniowej trójcy świętej, i wskazywali na logiczny fakt, że przecież Stary Testament zabraniał czcić jakiegokolwiek innego boga oprócz Tego Jedynego. Odrzucali w ten sposób chrześcijaństwo, chociaż w hinduizmie mieli wiarę w pięć tysięcy bóstw. Wskazywali jednak na brak logiki głoszonego w Indiach nominalnego chrześcijaństwa. Misjonarze nie potrafili odpowiedzieć na stawiane im zarzuty, zaczęli więc unikać nauczania religii, ograniczając się jedynie do działalności edukacyjnej i humanitarnej pomocy. Co gorsze, prowadzone przez misjonarzy szkoły, zaczęły propagować brak wiary w Biblię oraz ewolucjonizm. Szkodziło to sprawie Bożej. Pomimo to, pastor powiedział w Kalkucie dwa wykłady publiczne.

Podczas podróży przez Indie

Następnym przystankiem było święte miasto hinduizmu i buddyzmu, Benares. Tamtejsi mieszkańcy byli tak bardzo zabobonni, że Russell nawet nie podjął próby zorganizowania zebrania publicznego. Dopiero w Bombaju wygłosił dwa przemówienia, które zostały z uwagą wysłuchane. Ogółem w Indiach pastor przebył około 4,5 tys. km, podróżując koleją, wozami ciągniętymi przez bawoły, powozami, rikszami, bryczkami i samochodami. Wnioskiem jaki wyciągnął, było przekonanie, że tylko w prowincji Travancore można było spotkać prawdziwie poświęconych chrześcijan.

Russell przy Wielkiej Piramidzie

Indie opuścili 24 lutego i płynąc przez Morze Arabskie, 29 lutego dotarł do Adenu w Arabii, będącej wówczas pod panowaniem Imperium Osmańskiego. 3 marca dotarli do Suezu w Egipcie. Stamtąd koleją pojechali do Kairu, gdzie pastor zatrzymał się na dwa dni. Wykorzystując z przerwy w podróży, skorzystał z okazji i wspólnie z Edgarem Mortonem zwiedził Wielką Piramidę. Drugiego dnia odwiedzili starożytne ruiny w Memfis. Następnie pastor pojechał do Aleksandrii i 6 marca opuścił Egipt.

Podróż dookoła świata, 1911-1912 (część 4, Europa)

Płynąc przez Morza Śródziemne dwa dni później dotarł do Pireusu w Grecji. 9 marca przyjechał do Aten, gdzie miał okazję zwiedzać zabytki starożytności. Wspiął się na ateński Akropol, na którym wznoszą się hellenistyczne świątynie. W Atenach pastor wygłosił dwa wykłady publiczne Następnego dnia odwiedził Korynt, gdzie również miał okazję zwiedzenia starożytnych ruin. Na życzenie burmistrza i duchowieństwa, Russell również w Koryncie wygłosił dwa wykłady publiczne. 11 marca dotarł do Patras, skąd statkiem popłynął przez Morze Adriatyckie do Włoch.

Russell na Akropolu, Ateny

W dniu 13 marca Charles wyokrętował się w Brindisi. Dzień później dotarł do Rzymu, a 16 marca do Paryża we Francji. Nie zatrzymywał się jednak w mieście na dłużej i kontynuując podróż dotarł do dwóch miejsc we Francji, gdzie spotkał się ze studentami Biblii. Następnie przez Kanał La Manche dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie przez tydzień czasu zatrzymał się w Londynie. Wygłosił tam osiem wykładów publicznych, z czego cztery w Przybytku Londyńskim.

23 marca opuścił Europę statkiem Mauretania. W czwartek 28 marca dotarł do Nowego Jorku w Ameryce. Cała podróż dookoła świata zajęła cztery miesiące i pozostawiła za sobą około 40 nowych zborów. Podróż nadała rozmachu nowemu działowi pracy, który właśnie się szeroko otworzył – zaczęto publikować cotygodniowe kazania pastora Russella w zagranicznej prasie. Rozpoczęto również tłumaczenie nowych wydań literatury na cztery języki spośród używanych w Azji.

Russell z gen. E. Hall’em i prof. F. Robisonem

Pastor nie pozwolił sobie na odpoczynek, dwa dni poświęcił na załatwienie różnych bieżących spraw i w niedzielę 31 marca usłużył wykładem publicznym w Hippodromie w Nowym Jorku. W sali zmieściło się 5 200 osób, a wiele osób musiało odejść zawiedzionych, gdyż nie było już miejsc na sali. Olbrzymia sala została przyozdobiona pięknymi roślinami ozdobnymi, które od rana rozkładało osiemnastu pracowników. Tak pięknej wystawy roślinności Nowy Jork jeszcze nigdy nie widział. Na wstępie zebrania, przewodniczący Joseph Rutherford powiedział, że kwiaty pochodziły od studentów Biblii z całych Stanów Zjednoczonych, i że zostały one przesłane na adres pastora wraz z pozdrowieniami dla całej jego Komisji. W centralnym miejscu dekoracji umiejscowiony był ogromny krzyż w czerwonym odcieniu, otoczony koroną z żółtych żonkili, zamknięty wieńcem z ciemnozielonych liści w które wpleciono białe lilie. Następnie wystąpił prof. F.H. Robison, który odczytał sprawozdanie z podróży dookoła świata. Dopiero po tym na scenę wyszedł pastor Russell, by przedstawić wykład. Wieczorem Charles uczestniczył w dorocznej Pamiątce śmierci naszego Pana w Przybytku Brooklyńskim. Swoją energią zadziwił wielu znacznie młodszych od siebie ludzi.

Gdy później do Przybytku Brooklyńskiego napłynęły sprawozdania z obchodów Pamiątki, okazało się, że największym zgromadzeniem było właśnie na Brooklynie (1 100 osób). W Londynie Pamiątkę obchodziło w sumie 660 osób, w Chicago 500 osób, w Pittsburghu 375, w Glasgow w Szkocji 363, w Los Angeles 270, w Boston 269, w Barmen w Niemczech 150, w Cleveland 148, w Seattle 146, w Minneapolis 140, w Toronto w Kanadzie 139, w Waszyngtonie 129, w Saint Louis 128, w Providence 117, w Kingston na Jamajce 114 i w Berlinie w Niemczech 105 osób.

* * *

The Watch Tower z 15 kwietnia 1912 r.

W wydaniu Strażnicy z 15 kwietnia 1912 roku znalazło się obszerne sprawozdanie z podróży dookoła świata, które było ilustrowane fotografiami. Sprawozdanie zajęło dziesięć stron i zawierało socjologiczne spostrzeżenia pastora Russella z podróży, jak i formalny raport Komitetu Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Biblii. W raporcie tym pastor zawarł zaskakujące Amerykanów spostrzeżenie, że Azjaci wcale nie są prymitywnymi ludźmi.

„Powszechna opinia, że wszyscy ludzie w Indiach, Chinach i Japonii to dzicy poganie, jest bardzo błędna. Pośród ich wyższych klas lub kast znajdują się osoby wybitne i prawdziwie zacne, mogące równać się moralnie i intelektualnie z Europejczykami i Amerykanami. […]

Wiele kongregacji chrześcijańskich w Japonii, Chinach i Indiach jest na własnym utrzymaniu. I w takich przypadkach ludzie Wschodu woleliby przejąć całkowitą kontrolę nad wszelkimi rodzajami usługi, a nie żeby jakaś część pozostawała w rękach misjonarzy. Potrzebna jest wielka zmiana, aby praca misyjna była bardziej skuteczna – żeby misjonarze posiadali i dawali ludziom bardziej logiczną Ewangelię. […]

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Charles uważał, że wszystkie zagraniczne misje powinny otrzymać taką samą rangę niezależności, jaką cieszyły się amerykańskie lub europejskie zbory. Wskazywał przy tym na konieczność, aby takie kongregacje same się utrzymywały i samodzielnie zarządzały wszystkimi sprawami dotyczącymi ich duchowego rozwoju, włącznie z wyborem starszych i diakonów. Z pewnością Russell nie był uprzedzony do mieszkańców Dalekiego Wschodu lub Indii. Pomimo licznym oskarżeniom, nawet w najmniejszym stopniu nie był rasistą popierającym idee amerykańskiego nacjonalizmu. Zawsze prezentował poglądu Pisma Świętego, wskazując, że stosowanie tych reguł w codziennym życiu przyniesie każdemu największe korzyści. Zawsze był chętny odpowiedzieć na każde zadane mu pytanie.

Russell zwrócił uwagę, że podczas podróży zabrakło czasu na odwiedzenie Australii i Afryki. Zasugerował, że dobrze byłoby wysłać jeszcze jedną Komisję, która dokonałaby przeglądu warunków życia i postępu pracy misyjnej w tych rejonach. Tymczasem pastor podjął działania na rzecz wydawania darmowej literatury w sześciu podstawowych językach Indii (hindu, guiarati, malajami, tulugu, marotti oraz tamilski). Podjęto także prace, aby tłumaczyć literaturę na język chiński i japoński. Szacowano, że koszt druku 3 mln egzemplarzy darmowej literatury wyniesie około 7 000 $. Kolejnym wnioskiem była decyzja o podjęciu szerszej współpracy z syndykatem prasowym, aby ułatwić dystrybucję kazań pastora na całym świecie. Przy tej okazji pojawiła się interesująca uwaga:

„O ile zachowuje całkowitą swobodę odnośnie tematów swoich wykładów, w innych sprawach podporządkowuje się znacznie życzeniom syndykatu. Będzie to obejmować jego większą dbałość w sposobie ubierania się, częstsze korzystanie z taksówek i wagonów-salonek. Syndykat podkreśla, że prezencja brata Russella ma znaczenie dla szerokiego rozpowszechniania jego kazań. A brat Russell jest zadowolony z ustępstw wobec zawodowych zaleceń syndykatu, gdyż pragnie, żeby poselstwo Ewangelii było słyszane na całym świecie.”

W roku tym wydano także dwie broszury: Podróż C.T. Russella dookoła świata i Sprawozdanie z zagranicznej działalności misjonarskiej.

* * *

początek prac nad FOTODRAMą STWORZENIA

Mniej więcej w tym samym czasie pastor rozpoczął przygotowania do stworzenia niezwykłej publikacji multimedialnej o tematyce biblijnej. Charles był niezwykłym człowiekiem, który zawsze starał się być na bieżąco z najnowszymi wynalazkami technicznymi. Stad w biurach Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica znajdowały się telefony, a biurka były rozświetlone żarówkami elektrycznymi. Był on także jednym z pierwszych wydawców, który kupił i zainstalował pierwsze linotypowe maszyny drukarskie. Nie powinno więc nas dziwić, że ten przedsiębiorczy człowiek zwrócił uwagę i zainteresował się filmem. Rozmyślając przez kilka lat na ten temat, postanowił w końcu, że zaangażuje się w produkcję najdłuższej i najbardziej wyjątkowej prezentacji filmowej jego czasów. W tym celu powołano komitet produkcyjny, którego zadaniem było przygotowanie serii filmów pod tytułem: Fotodrama stworzenia. Jej obejrzenie miało zająć osiem godzin.

Postanowiono, że film będzie pokazywany w czterech dwugodzinnych częściach. Każda z tych części miała obejmować jeden z okresów historii biblijnej i świeckiej – (1) Od początku stworzenia do Abrahama; (2) od wyjścia Izraela z Egiptu do Eliasza; (3) Od Daniela po życia Chrystusa; (4) od Pięćdziesiątnicy po współczesność i do końca Tysiąclecia. Każda z tych czterech części miała być połączeniem pojedynczych slajdów i obrazów ruchomych, które miały być ręcznie kolorowane. Całość miała zostać zsynchronizowana z muzyką i narracją z nagrań fonograficznych.

Planowano przygotować co najmniej dwadzieścia cztery zestawy filmów, co umożliwiłoby prowadzenie 80 pokazów różnych części Fotodramy stworzenia w różnych miastach i miejscowościach. Było to wielkie przedsięwzięcie, którego realizacja miała zająć dwa lata i pochłonąć niemal wszystkie zasoby finansowe Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica.

Tymczasem w 1912 roku kontynuowano dotychczasową działalność wydawniczą. Pierwszy tom ukazał się w ósmej edycji Studies In the Scriptures: The Divine Plan of the Ages (Wykłady Pisma Świętego: Boski Plan Wieków). Zawierał on dodatek A Criticism of Millennial Hopes Examined. Drugi tom ukazał się w swojej siódmej edycji Studies In the Scriptures: The Time Is at Hand (Wykłady Pisma Świętego: Nadszedł czas). Trzeci tom ukazał się w ósmej edycji Studies In the Scriptures: Thy Kingdom Come (Wykłady Pisma Świętego: Przyjdź Królestwo Twoje). Czwarty tom ukazał się w swojej siódmej edycji Studies In the Scriptures: The Battle of Armageddon (Wykłady Pisma Świętego: Walka Armageddonu). Piąty tom ukazał się w dziewiątej edycji Studies In the Scriptures: The At-One-Ment Between God and Man (Wykłady Pisma Świętego: Pojednanie pomiędzy Bogiem a człowiekiem). Szósty tom ukazał się w swojej szóstej edycji Studies In the Scriptures: The New Creation (Nowe Stworzenie).

Dodatkowo wydano poprawioną wersję tomu poezji religijnej Poems of Dawn (pol. Wiersze Brzasku). Natomiast w Wielkiej Brytanii John i Edgar Edgar wydali trzy książki: Great Pyramid Passages Volume I (pol. Stosunki Wielkiej Piramidy, vol I), The Great Pyramid and the Bible (pol. Wielka Piramida i Biblia) i The Pyramid Portrayal of Creation (pol. Piramida opisem Stworzenia). Książki te aprobował pastor Russell i zostały one opublikowane przez Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica. Pod wieloma względami były one rozwinięciem idei prezentowanych wcześniej przez Charlesa Russella.

* * *

DALSZA KRYTYKA RUSSELLA

Przez cały ten czas wokół pastora Russella utrzymywała się fala krytyki i obmowy. W marcu 1912 roku dziekan Instytutu Biblijnego Moody’ego, James M. Gray opublikował w czasopiśmie Christian Worker’s Magazine artykuł krytykujący serię sześciu tomów Wykładów Pisma Świętego pastora Russella. Charles zwykł całkowicie ignorować tego typu głosy krytyki, które dochodziły z różnych prezbiteriańskich lub kongregacjonalnych kościołów. Traktował jej jako głos protestu ortodoksyjnych kościołów nominalnego chrześcijaństwa, które nie potrafiły przedstawić logicznych argumentów na obronę swoich twierdzeń, jednak usiłowały uporczywie bronić swoich wpływów w społeczeństwie. Charles zamiast wdawać się w długotrwałe, i zazwyczaj zupełnie jałowe dysputy, wolał ten czas spożytkować na głoszenie Ewangelii dla dobra tych, którzy chcieli słuchać Prawdy postępującej na czasie.

Do artykułu Jamesa M. Graya odniósł się jednak starszy ze zboru studentów Biblii w Minneapolis. Był to W.H. Bradford. Opublikował on swoją odpowiedź w czasopiśmie St. Paul Enterprise. Na samym wstępie napisał on:

„Uwaga: Jak stwierdził pastor Russell – »gdybyśmy się zatrzymywali po to, żeby kopać każdego psa, który szczeka nam koło pięt, potrzebowalibyśmy wiele czasu, żeby dotrzeć do celu«. Atak dr Graya jest jednak tak wszechstronny, że odpowiedź udzielona jemu jest odpowiedzią dla niemalże wszystkich innych. Dlatego jest jak najbardziej uzasadniona.”

* * *

PODRÓŻ NA POŁUDNIE STANÓW ZJEDNOCZONYCH

Podróż na południe Stanów Zjednoczonych, kwiecień 1912 r.

W dniu 19 kwietnia 1912 roku pastor Russell wyruszył w podróż konwencyjną na południe Stanów Zjednoczonych. 20 kwietnia odwiedził Montgomery w stanie Alabama. W niedzielę 21 kwietnia przebywał w Nowym Orleanie w stanie Luizjana. Następnego dnia odwiedził Birmingham w stanie Alabama, 23 kwietnia dojechał do Memphis w stanie Tennessee, i udał się do pobliskiego Little Rock w stanie Arkansas. Jeszcze tego samego dnia wieczorem powrócił do Memphis, gdzie przebywał przez cały kolejny dzień. 25 kwietnia dotarł do Nashville w stanie Tennessee, 26 kwietnia do Knoxville w stanie Tennessee, 27 kwietnia do Chattanooga w stanie Tennessee, 28 kwietnia do Atlanty w stanie Georgia, 29 kwietnia w Richmond w stanie Wirginia, i 30 kwietnia powrócił do Nowego Jorku.

Jednodniowe konwencje w maju 1912 r.

W kolejnych tygodniach pastor prowadził do swojej normalnej pracy, którą przerywał na wyjazdy na jednodniowe konwencje, organizowane w niedużej odległości od Nowego Jorku. W dniu 12 maja odwiedził w ten sposób Waszyngton w Dystrykcie Kolumbia, 19 maja Boston w stanie Massachusetts, i 25 maja Elkhart w stanie Indiana. Następnego dnia uczestniczył w jednodniowej konwencji w Dubuque w stanie Iowa. Początek czerwca spędził na konwencji w Warrensburgu w stanie Missouri, gdzie przemawiał obok swoich bliskich współpracowników A.H. Macmillana i J.F. Rutherforda.

W wydaniu Strażnicy z 1 czerwca 1912 roku Russell zawarł praktyczne porady dla pielgrzymów Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Biblii:

„(1) Unikajcie na ile to tylko możliwe, wszelkich nieuprzejmych odniesień do chrześcijańskich kaznodziejów lub innych, którzy różnią się od nas w interpretacji Biblii. Głoście Ewangelię! Niech jej potężna moc wykona swoje dzieło. Odnosząc się do innych, mówcie jak najbardziej uprzejmie, starając się raczej zadośćuczynić i pobłażać, niż potępiać, co nie należy do nas. Na ile możliwe unikajcie wszelkich dyskusji o nieśmiertelności duszy, Trójcy i obecności naszego Pana. Może przyjść czas na spory o te rzeczy, ale uważamy, że jeszcze nie nadszedł. Proszę, zwracajcie uwagę na wskazówki podane w WYKŁADACH PISMACH ŚWIĘTEGO, STRAŻNICACH i kazaniach, i upewnijcie się, aby wasze słowa były jak najmniej ostre i stanowcze. Ludzie są wrażliwi pod tym względem. Doświadczenie pokazuje, że można dużo więcej osiągnąć w inny sposób, po tym, jak oni zrozumieją inne sprawy Prawdy – kiedy sprawy trudne staną się dla nich łatwymi.

(2) Przez nauczanie, jak również przez własny przykład, możesz pomóc wszystkim drogim przyjaciołom zgodnie ze wspomnianymi liniami i wiele bardziej pomóc Sprawie. Prawda więcej ucierpiała z powodu nieroztropności swoich przyjaciół, aniżeli od wszystkiego co powiedzieli jej nieprzyjaciele.

(3) Kontynuujcie przekazywanie mojej miłości wszystkim drogim Klasom i jednostkom w Prawdzie, gdy spotkacie się z nimi. Uwielbiam myśleć o was wszystkich jako o reprezentantach mnie w pewnej mierze i także Pana, i wierzę, że przyjaciele otrzymają najwięcej korzyści z wizyt Pielgrzyma, gdy będą patrzeć właśnie z takiego punktu widzenia. Zwykle, z wyjątkiem niedziel, będziecie mieli dużo wolnego czasu poza zebraniami, aby zająć się kulawymi, stojącymi w miejscu, ślepymi i chorymi spośród »owiec« – zanieście im okruchy pocieszenia, pomóżcie zawiązać ich rany lub zachęcajcie je do postępu na dobrej drodze. Ufam, że ta sposobność służby nie jest zaniedbywana. Ona jest jedną z najważniejszych. Czasami droga »owca« zaplącze się i przestanie uczęszczać na zebrania. Jest to częścią waszej pracy pasterskiej, aby zajmować się właśnie takimi przypadkami – aby je wytropić i jeśli to możliwe pomóc im powrócić do wspólnoty, lub, jeśli okaże się to nie możliwe, zachęcić je do pozostania lojalnymi względem Pana, bez względu na ich zewnętrzne warunki.

(4) Jako przedstawicieli Towarzystwa, przyjaciele będą naturalnie wypytywać was o respektowanie pracy Kolporterów, pracy Ochotników, itd., lub, jeżeli oni nie będą pytać i nie zobaczysz żadnej aktywności w tym kierunku, to waszym obowiązkiem i przywilejem będzie postawienie tych pytań i zapytanie się, w jakim stopniu ta służba dla Pana idzie na przód. Zadawajcie pytania dotyczące Klas, gdzie mają nadmiar talentów i zachęcajcie do pracy Poszerzania Klas. Zapamiętajcie, że nie mówicie specjalnie sami od siebie, ale, że jesteście przedstawicielami Towarzystwa, a przede wszystkim w tej linii w obecnym dziele, jesteście Pańskimi przedstawicielami. Bądźcie więc ostrożni, aby wasze rady były zachęcające i pomocne, a nie dawane niedbale.

(5) Kiedy wchodzicie do różnych domów, proszę dawajcie drogim przyjaciołom do zrozumienia, że prosiłem was, abyście zwracali uwagę, czy NIEBIAŃSKA MANNA jest używana podczas śniadania, obiadu, kolacji, lub w jakimś innym czasie, i czy wykorzystuje się taką okazję do czczenia lub dziękczynienia przy stole. Zapewnijcie ich, że nasze zainteresowanie nie wynika z żadnego innego motywu, jak tylko pragnienia ich dobra. Tak więc uważamy, że modlitwa i rozważanie duchowych rzeczy jest niezbędne dla duchowego wzrostu, i obawiamy się, że wszyscy drodzy przyjaciele, którzy pozwalają, aby biznes, przyjemności lub cokolwiek innego stanęło pomiędzy nimi a Panem, oddzielają się od ducha Boskiej społeczności, którą Pan zaleca. Przypomnijcie im także w dogodnym czasie o wielkim błogosławieństwie, którego niektórzy doświadczają w związku z ciągłym czytaniem sześciu tomów WYKŁADÓW PISMA ŚWIĘTEGO każdego roku – od dziesięciu do dwunastu stron dziennie. Jesteśmy przeciekającymi naczyniami, i Prawda stopniowo odpływa, dopóki jej nie uzupełnimy.

(6) Jest naszym przypuszczeniem, że wszyscy, którzy są głęboko zainteresowani Teraźniejszą Prawdą, i którzy widzą ją z punktu widzenia STRAŻNICY, interesują się cotygodniowymi kazaniami. Zakładamy, że byliby oni zainteresowani ze względu na samych siebie i dodatkowo zainteresowani ze względu na miliony innych, którzy w ten sposób są osiągnięci. Wszyscy tacy będą chcieli, aby któraś z gazet regularnie publikowała te kazania. Generalnie możemy dostarczyć je w ten sposób taniej, niż mogliby je uzyskać gdzie indziej.

* * *

KOLEJNE OSZCZERSTWA

W czerwcu 1912 roku pastor kościoła baptystów w mieście Hamilton w Kanadzie, pastor J.J. Ross, opublikował czterostronicową ulotkę zatytułowaną: Some Facts about the Self-Styled „Pastor” Charles T. Russell (of Millennial Dawn Fame) (Kilka faktów na temat samozwańczego „Pastora” Charlesa T. Russella [znanego z Świtu Tysiąclecia]). Oskarżył on Russella o nieuczciwe praktyki biznesowe oraz oszukańcze i podstępne działania obliczone na wzbogacenie się, a nie dobro ludu Bożego. Wskazał przy tym na zupełny brak kwalifikacji i zły przykład moralny, jaki Russell daje innym (separacja i domniemane oszustwo względem żony). Oskarżył go także, jakoby twierdził, że gruntownie znał język hebrajski i grecki, czego on nigdy nie twierdził. W grudniu 1912 roku Russell pozwał pastora J.J. Rossa do sądu.

* * *

KONWENCJE GENERALNE

Konwencje Generalne w 1912 r.

W 1912 roku pastor Russell przyjął zasadę, że zorganizowano dwie konwencje generalne Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Biblii w Stanach Zjednoczonych i jedną w Kanadzie. W Stanach Zjednoczonych jedna odbyła się na zachodzie, a druga na wschodzie kraju. Takie rozwiązanie wydawało się mądre, ponieważ umożliwiało jak największej liczbie chętnych, wzięcie udziało w konwencji, przy jak najniższych wydatkach na przejazdy kolejowe.

Chrzest w Pertle Springs

Pierwsza Konwencja Generalna odbyła się w dniach 1-8 czerwca 1912 roku w wiosce Pertle Springs niedaleko miasta Warrensburg w stanie Missouri. Zakwaterowanie zapewniono w obiektach należących do ruchu Chautauqua. Było to wspaniałe miejsce, położone nad uroczym jeziorem. Przewodniczącym konwencji był Joseph Rutherford. Jeden dzień został całkowicie poświęcony kolporterom. W niedzielę 9 czerwca odbył się wykład publiczny pastora w pobliskim mieście Kansas City, a 16 czerwca Charles był już w Filadelfii w stanie Pensylwania, gdzie wygłosił dwa wykłady publiczne. Po kilku dniach odpoczynku i załatwieniu pilnych spraw w Brooklynie, 30 czerwca był już w Syracuse w stanie Nowy Jork, gdzie wygłosił wykład sprzeciwiający się doktrynie Trójcy. Stamtąd było już blisko do Kanady.

Druga Konwencja Generalna została zorganizowana w dniach 30 czerwca-7 lipca w Toronto w Kanadzie. Sala audytorium pomieściła około 1500 osób. Swoje poświęcenie w chrzcie wodnym okazało 97 osób. Ostatniego dnia konwencji, wykład publiczny w Royal Alexandra Theatre wygłosił pastor Russell. Na jednym z zebrań jednogłośnie przyjęto uchwałę wyrażającą atmosferę konwencji:

„Nie uważamy, aby Biblia uczyła doktryny o literalnym ogniu piekielnym, miejscu ognia i siarki celem ukarania nikczemnych, ale że historia świecka kształtowania się kred wyznaniowych w średnich wiekach ujawnia fakt, że z różnych powodów albo mądrze albo niemądrze, dodano doktrynę o karze w ogniu piekielnym do ewangelii nauczanej przez Jezusa i dwunastu Apostołów. Zatem my, jednoznacznie odrzucamy jako całkowicie niebiblijną naukę o miejscu, stanie literalnego jeziora ognia i siarki celem ukarania nikczemnych, ponadto wierzymy na podstawie wielu osobistych świadectw, że ogromna większość sług wszystkich protestanckich denominacji prywatnie odrzuca teorię »ognia piekielnego«, jednakże prawdopodobnie z dobrych powodów wahają się poinformować swoje kongregacje. Ponadto, jak wierzymy, z tego powodu tysiące a może nawet dziesiątki tysięcy jest doprowadzanych do sceptycyzmu lub nawet niewierności. Nawołujemy każdego sługę na terytorium Kanady, aby opublikował w lokalnej gazecie pod swoim własnym nazwiskiem oświadczenie odnośnie tego czy wierzy, czy nie, że Biblia naucza o literalnym jeziorze ognia i siarki i aby poprosił każdego redaktora do zaproszenia duchownych swojego okręgu wyborczego do skorzystania z jego czasopism w celu złożenia własnego oświadczenia.”

Uczestnicy konwencji w Waszyngtonie jednogłośnie przegłosowują uchwałę

Trzecia konwencja generalna została zorganizowana w dniach 7-14 lipca 1912 roku na przedmieściach Waszyngtonu w Dystrykcie Kolumbia. Zakwaterowanie zapewniono w obiektach Glen Echo Chautauqua, a także w ponad 600 różnych domach, prywatnych kwaterach i hotelach. Stworzyło to niepowtarzalną możliwość dania świadectwa o Prawdzie wielu rodzinom i ludziom, do których nie można było dotrzeć w inny sposób. Liczba uczestników konwencji była tak wielka, że wynajęto audytorium Akademii Muzycznej w którym pomieściło się 2,5 tys. osób siedzących, a dodatkowo na scenie ustawiono 300 krzeseł. Sala jednak została całkowicie zapełniona, i musiano wynająć jeszcze dodatkową salę dla 1400 osób. W innych dwóch salach przygotowano stoiska księgarskie, dział spraw kolportażu i biura informacyjne. Wielu mieszkańców Waszyngtonu było zaskoczonych, widząc, że tyle osób jest tak bardzo zainteresowanych studiowaniem Biblii, iż zamiast spędzać czas na zwiedzaniu okolicy lub odkrywaniu innych atrakcji tego pięknego miasta, tłumnie przybywali do audytoriów na każde spotkanie – poranne, popołudniowe i wieczorne, pomimo upalnej pogody. Chrzest przyjęło 167 osób. Na jednym z nabożeństw została przedstawiona uchwała podobna do tej, jaka zapadła na konwencji w Toronto – odnośnie odrzucenia nauki wieków ciemnych na temat wiecznych tortur dla niemalże całej ludzkości. Uczestnicy konwencji przegłosowali ją jednomyślnie.

Krótko po tym ukazało się specjalne wydanie czasopisma Peoples Pulpit, w którym znalazły się komentarze prasowe na temat konwencji w Waszyngtonie, a także wypowiedzi wybitnych duchownych katolickich i protestanckich. Russell zwrócił przy tym uwagę ochotnikom, że był to odpowiedni czas, aby ponownie rozpocząć kampanię rozprowadzania ulotek i traktatów przeciwstawiających się nauce o piekle i wiecznych mękach. Poinformowano także regularnych czytelników o dostępności dużej ilości literatury w językach arabskim, fińskim, francuskim, greckim, holenderskim, japońskim, niemieckim, norweskim, polskim, portugalskim, szwedzkim, walijskim, węgierskim i włoskim. W tym czasie przynajmniej sześć gazet w stanie Ohio, a także gazety w stanach Pensylwanii, Południowej Dakocie i Teksasie, drukowały cotygodniowe kazania pastora Russella w języku niemieckim. Gazeta Kansas City Tribune publikowała kazania pastora w języku szwedzkim. Bardzo często imigranci mieli tomy Wykładów Pisma Świętego, jako jedyne książki napisane w ich ojczystym języku. Dzięki tym tłumaczeniom, wielu imigrantów w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie przekonywała się do poglądów głoszonych przez studentów biblijnych.

* * *

JEDENASTA PODRÓŻ EUROPEJSKA

London Tabernacle, 1912 r.

Pod koniec lata 1912 roku Russell po raz jedenasty udał się w podróż do Europy. 23 lipca przyjechał do Liverpool w Anglii. 24 lipca odwiedził Oldham, a 25 lipca Carlisle. W dniach 26-28 lipca wziął udział w konwencji generalnej w Glasgow w Szkocji (odbywała się w dniach 25-28 lipca). Frekwencja wyniosła około 800 osób, a 45 osób przyjęło chrzest. Wykładu publicznego wysłuchało 5000 osób, przy czym kilkaset nie zmieściło się na sali i musiało odejść. Następnie pastor odwiedził dwie niewielkie miejscowości w Szkocji: 29 lipca Aberdeen i 30 lipca Kirkcaldy, po czym udał się do Anglii i 31 lipca przyjechał do Tyne, 1 sierpnia Leeds i 2 sierpnia Coventry. W dniach 3-4 sierpnia wziął udział w konwencji generalnej w Londynie (odbywała się w dniach 1-4 sierpnia). Obecni byli na niej przyjaciele Prawdy ze Szkocji, Anglii, Walii, Irlandi i Szwecji, a średnia frekwencja wynosiła około 1200 osób. Chrzest przyjęło 85 osób. Pastor Russell oceniał, że praca w Wielkiej Brytanii dobrze się rozwijała, a wszystkie możliwości służby były doceniane i wykorzystywane. Udając się dalej w podróż na kontynent europejski, Charles skoncentrował swoją główną uwagę na zebrania dla publiczności, chociaż doceniał także okazje przemawiania do przyjaciół Prawdy.

Jedenasta podróż do Europy, 1912 r.

W dniu 6 sierpnia pastor przyjechał do Francji, i spotkał się z zainteresowanymi w miejscowości Denain. W spotkaniu uczestniczyło około 100 osób, z których większość była górnikami. Przejawiali oni głębokie i rozumne zainteresowanie Prawdą. 11 sierpnia dotarł do Paryża, gdzie nie udało się zorganizować zapowiadanego wykładu publicznego (władze odmówiły wykorzystania zarezerwowanej wcześniej sali Trocaderro na cele religijne). 12 sierpnia odwiedził Genewę w Szwajcarii. Zwiedził tam katedrę Jana Kalwina i obejrzał pomnik wzniesiony na cześć Michała Serweta. Wykładu publicznego wysłuchało tam około 1500 osób. Co ciekawe w tym samym czasie na nabożeństwie w Katedrze Kalwina było zaledwie 300 osób. Przy okazji tej wizyty, Russell otworzył w Genewie biuro Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica na Francję i Szwajcarię. 13 sierpnia pojechał do Milhausen w Alzacji, która w 1871 roku została przyłączona do Cesarstwa Niemieckiego. Wykładu publicznego wysłuchało kilkaset osób, a wiele osób musiało odejść, ponieważ nie zmieściły się na sali. Następnie pastor powrócił do Szwajcarii, gdzie 14 sierpnia w Bazylei powiedział wykład publiczny do kilkuset osób. Kolejne publiczne zebrania zorganizowano 15 sierpnia w Zurychu i 16 sierpnia St. Gallen. W każdym z tych miejsc po kilkuset mieszkańców miało okazję wysłuchać kazań Russella.

Następnie Charles udał się do Niemiec, i 17 sierpnia został tak bardzo odświętnie przywitany w zborze w Dreźnie, że wzruszenie wycisnęło mu łzy z oczu. W Berlinie jego wykładu do publiczności wysłuchało 2000 osób, szacowano jednak, że około 5000 odeszło spod drzwi, gdyż aula nie mogła pomieścić już więcej. Stamtąd pastor udał się do Elberfeld, zapoznając się z postępem prac w biurze Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica na Niemcy. Wykładu publicznego wysłuchało tam około 200 osób. Podczas tej wizyty Russell naocznie przekonał się, jak wielkie spustoszenie w wierze chrześcijańskiej w Niemczech dokonała wyższa krytyka oraz teoria ewolucji. Okazało się, że mniej niż jedna osoba na dziesięć wierzyły w Biblię jako Boskie objawienie. Wielu Niemców pokazywało, że zupełnie nie wierzą już w istnienie osobowego Boga. Stamtąd pastor udał się do Danii, gdzie powiedział wykład publiczny w Kopenhadze. Następny przystanek znajdował się w Helsinkach w Finlandii. Publicznego wykładu wysłuchało tam około 100 osób. Po przejechaniu do Szwecji, Charles czterokrotnie przemawiał do przyjaciół Prawdy w Sztokholmie, za każdym razem gromadząc około 300 zainteresowanych. Wykładu publicznego wysłuchało około 1500 osób. W drodze powrotnej do Anglii, zatrzymał się jeszcze w Kilonii w Niemczech, gdzie spotkał się z lokalnym zborem. Po powrocie do Londynu spotkał się ze starszymi i diakonami tamtejszego zboru, a następnie poprowadził spotkanie ogólne. Po pożegnaniu przejechał do Liverpool, skąd odpłynął w drogę powrotną do Stanów Zjednoczonych. Wyraźnie było widać, że osoba pastora Russella i jego poselstwo wzbudzały wielkie zainteresowanie w Europie, i miało to swoje przełożenie na rosnące zainteresowanie jego publikacjami. Russell napisał swoje wrażenia po powrocie do Brooklynu:

„Być może nic bardziej nie pokazuje, że mamy Prawdę, niż fakt, że gdziekolwiek się ona pojawi, wytwarza ona tego samego ducha. Od Maine po Kalifornię, od Kanady po Teksas, od Wielkiej Brytanii po Japonię – duch ludu Bożego jest ten sam. Dlaczego? Ponieważ wszyscy zostali ochrzczeni przez jeden duch w jedno Ciało – Chrystusa.”

Później wydano obszerne sprawozdanie z konwencji z 1912 roku, które ukazało się pod tytułem: Souvenir Notes of the Bible Students’ Conventions.

* * *

PODRÓŻ DO KANADY i na północ stanów zjednoczonych

Jesienią 1912 roku pastor Russell udał się w podróż do Columbus w stanie Ohio. Przedstawił tam swój nowy wykład zatytułowany „Nowy dzień już świta”, który wielokrotnie powtarzał jako swoje główne nauczanie podczas jesiennych i zimowych wyjazdów. Jego pierwszym dużym wyjazdem była wówczas podróż do Kanady i na północ Stanów Zjednoczonych. W dniu 30 września odwiedził Halifax w nadmorskiej prowincji Nowa Szkocja, 1 października Hamilton w prowincji Ontario, 2 października pobliskie miasto London. Jeszcze tego samego dnia powrócił do Stanów Zjednoczonych i 3 października odwiedził miejscowości Flint i Saginaw w stanie Michigan. W dniu 4 października był w Grand Rapids w stanie Michigan, 5 października w Chicago w stanie Illinois, 6 października w Springfild w stanie Illinois, i 7 października w Fort Wayne w stanie Indiana.

W dniach 13-15 października wziął udział w konwencji organizowanej w Lynn w stanie Massachussetts, gdzie powiedział wykład publiczny w Lynn Theatre. Następne niedzielne wyjazdy skierowały go 20 października do Saint Louis w stanie Missouri, 21 października w Pittsburghu w stanie Pensylwania, 27 października do Indianapolis w stanie Indiana, natomiast 3 listopada zorganizowano specjalne zebranie w Brooklynie, z możliwością chrztu. Wieczorem pastor przedstawił wykład publiczny na temat: „Armageddon”. 10 listopada pojechał ponownie do Kanady, i usłużył wykładem publicznym w Ottawie w prowincji Ontario.

* * *

KOLEJNA FALA KRYTYKI

W dniu 17 listopada 1912 roku pojawiła się nowa fala krytyki wobec pastora Russella. Pojawiła się ona ze strony ewangelickich i katolickich duchownych, którzy znajdowali się pod coraz większym gradem trudnych pytań od członków swoich ortodoksyjnych kościołów. Wielu z nich przeczytało publikacje pastora Russella, i będąc nimi poruszeni, pragnęli otrzymać od swoich duchownych logiczne odpowiedzi na pytania. Sytuacja ta bardzo często doprowadzała do podziałów w rodzinach, w których jedni członkowie przyjmowali punkt widzenia Russella i jego zrozumienie Boskiego Planu, a pozostali stanowczo opowiadali się za pozostaniem w denominacji kościelnej. Jako najsilniejszy argument tacy wskazywali tradycję rodzinną, i posługując się takimi emocjami usiłowali wywrzeć presję na tych, którzy zaczynali dostrzegać piękno oraz harmonię Słowa Bożego.

Duchowni ortodoksyjnych kościołów nominalnego chrześcijaństwa nie byli odpowiednio przygotowani do udzielenia odpowiedzi na te wszystkie pytania, wobec tego zdecydowali się na wyprowadzenie ataku na osobę, która w ich mniemaniu była odpowiedzialna za wszystkie ich trudności i kłopoty. W.T. Ellis z Albany w stanie Nowy Jork opublikował w gazecie Continent artykuł podważający kwalifikacje duszpasterskie pastora Russella. Ellis zajął stanowisko, że Russell jest niedouczonym samoukiem i oportunistą, który sam siebie mianował i sam sobie przyznał tytuł pastora. Podkreślił on przy tym, że Russellowi zupełnie brakowało wykształcenia teologicznego, ani nie otrzymał odpowiednich święceń, które według Ellisa wykonywane były zgodnie z tradycją apostolską.

Russell nie zmartwił się nową falą krytyki, i odpowiedział w sposób niezwykle spokojny i wyważony:

„Jak zawsze, pastor Russell zgromadził dzisiaj tłumy. Relacjonujemy jego wykład na temat tytułów i święceń duszpasterskich. Zdecydowanie była to odpowiedź na ostatnie ataki pana W.T. Ellisa, redaktora działu w gazecie Continental, posługującego się pseudonimem »Religijny Wędrownik«. Ellis oskarżył pastora Russella o brak święceń i twierdził, że jego ordynacja pastorska to oszustwo. Mowa, jaką wygłosił pastor Russell, pokazuje, że w pełni rozumie tę sytuację. Całkowicie usprawiedliwił swoją pozycję przed ogromną widownią.”

Charles wypunktował kilka faktów z historii chrześcijaństwa, pokazując sposób w jaki sposób powstała hierarchia kleru i licznymi jej tytułami. Podkreślił, że faktycznie niektóre ortodoksyjne chrześcijańskie tradycje uznają jedynie proces ordynacyjny, który wymaga ukończenia seminarium duchowego i wyświęcenia przez biskupa. Następnie wskazał na biblijny opis wczesnego Kościoła, w którym to zgromadzenie wybierało spośród swoich członków duchownych lub pastora. Zwrócił także uwagę na interesujący fakt:

„Odnośnie tej kwestii padły najrozmaitsze odpowiedzi. Kościoły: rzymski, anglikański i grecki, powołując się na sukcesję apostolską, twierdzą, że upoważnienie do wygłaszania kazań musi pochodzić od ich apostolskich biskupów. Z tego powodu duchownym protestanckim nie wolno było stanąć za mównicą w tych denominacjach – dopiero rok temu kościoły episkopalne wydały na to zgodę. Zarzucano protestanckim duchownym brak święceń. Oczywiście, jeśli ich twierdzenia miałyby być słuszne, to jestem w takim samym stopniu niewyświęcony jak wszyscy inni protestanccy duchowni – i nie bardziej.

Dopiero od powołania Aliansu Ewangelikalnego (1846) różne odłamy chrześcijaństwa uznają nawzajem siebie i swoje święcenia. Niektóre z nich widzą pojęcie ordynacji we właściwym świetle, czyli po prostu jako upoważnienie; inni natomiast, o mniejszych zdolnościach duchowego rozróżniania, dostrzegają jedynie zewnętrzną ceremonię. Każda denominacja dokonuje własnych wyświęceń i stosuje takie obrządki, jakie uważa za właściwe.

Jeśli zatem kongregacja wierzących chrześcijan w Brooklynie oraz inne zgromadzenie – w Londynie, postanowiły ordynować albo mianować mnie na pastora, to jest to wyłącznie ich sprawa, jakie ceremonie, o ile w ogóle jakieś, będą towarzyszyć tej ordynacji czy też mianowaniu. Kto może z tym dyskutować? Z pewnością żadne protestanckie ugrupowanie, gdyż ich własne ordynacje na tym się opierają.”

* * *

RÓŻNE RADY I WSKAZÓWKI PASTORA

Charles Russell, 1912 r.

Russell obserwując doświadczenia między studentami Biblii napisał do nich ważne słowa:

„Niekiedy szatan usiłuje pobudzić  do rywalizacji ze sobą tych, którzy starają się żyć pobożnie. Jednym z jego sposobów jest sprawienie, żeby rzeczy mało ważne wydawały się bardzo istotnymi i dzięki temu sprawia, że ludzie myślą, że walczą dla Boskiej sprawiedliwości. Innym jego działaniem jest pobudzanie ludzi do wtrącania się w nieswoje sprawy (1 Piotra 4:15). Wypada, abyśmy jako dzieci Boże, nie prostowali wszystkich spraw Kościoła i całego świata oraz nie wchodzili w konflikty z naszymi braćmi. Oni, tak samo jak my, pracują nad tym, żeby przeciwdziałać wpływom świata, ciała i diabła.

Nasz wpływ na drugich powinien być zawsze budujący. Nie powinniśmy nikogo doprowadzać do smutku chyba, że te cierpienia są absolutnie konieczne. Stąd też, Lud Boży powinien wyrabiać w sobie owoce Ducha – pokorę, łagodność, cierpliwość, braterską uprzejmość i miłość. Wyrabianie tych owoców Ducha jest prawem dla ludu Bożego. Wszyscy, którzy będą żyli pobożnie w Jezusie Chrystusie mają dbać o to, żeby nie zadawać drugim cierpień, a szczególnie tym, którzy są domownikami wiary […]

Pismo Święte jasno uczy, że należy się spodziewać w Kościele szczególnych prób pomiędzy braćmi. Przekonujemy się, że jest prawdą, że najsroższe próby pochodzą nie z zewnątrz, ale jak to Apostoł powiedział: »Z was samych powstaną mężowie mówiący rzeczy przewrotne«, by szkodzić trzodzie przez osobiste ambicje (Dz. Ap. 20:30). To staje się próbą nie tylko dla Kościoła, ale również dla wszystkich, którzy są z nami w społeczności, ponieważ, gdy jeden członek cierpi, cierpią z nim wszyscy członkowie – 1 Kor. 12:26.

Zatem, nie powinno nas dziwić, jeśli pojawiają się pewne próby i trudności bądź, w mniejszym lub większym stopniu, narastają w Kościele spory. Przez takie doświadczenia musimy rozwinąć w sobie łagodność, cierpliwość i miłość braterską. Niemniej jednak, jeśli powstają spory między ludem Bożym, należy rozumieć, że takie rzeczy są nieuniknione pomiędzy tymi, którzy są w prawdzie. Nasze umysły są niedoskonałe i w wyniku tego wymagany jest pewien czas do tego, abyśmy nauczyli się stosować do nauk Słowa Bożego. Nawet spory pobudzają do działania, a jest to lepsze rozwiązanie niż stan martwoty, kiedy panuje obojętność na to, co jest bądź nie jest mówione. Niemniej jednak, ci, którzy są gorliwi powinni uważać, aby okazywać ducha Pańskiego, czyli jak wskazano powyżej: łagodność, cierpliwość, miłość braterską, pokorę i miłość.

Nie dziwicie się, jeśli doświadczacie pomiędzy sobą ognistych prób, wynikających z jednej bądź drugiej przyczyny, a które będą dla ciebie szczególnie dotkliwe. Ci, z którymi masz styczność zadadzą ci wiele cierpień, a to wszystko z powodu twojej gorliwości bądź ich braku zrozumienia lub niedoskonałości itp. Podobnie i ty możesz być dla innych przyczyną prób. Jednak wszystkie te ogniste próby wyjdą na twoje dobro. O wiele lepiej jest być wśród tych, którzy mają płomiennego ducha niż wśród tych, którzy są letni i w ten sposób stracić przywilej bycia jednym z naśladowców Chrystusa. Być może ci, którzy są letni, nauczą się w czasie ucisku pewnej lekcji. Maluczkie Stadko natomiast musi się nauczyć swojej lekcji już w obecnym czasie, pozwalając życiowym doświadczeniom, aby nader zacną chwałę mu sprawiły – 2 Kor. 4:17 […]

Jehowa nie szuka dzieci, których trzeba by zniewolić siłą. Nasz Pan mówił, że Ojciec szuka takich, którzy by Go chwalili w duchu i prawdzie (Jana 4:23). Musimy pracować najlepiej jak tylko się da. Jednak mimo naszego potykania się, Pan zapewnia, że nie opuści nas dopóki będziemy wierni oraz sprawi, że nawet nasze potykanie się wyjdzie nam na dobre. Ci, którzy utracą koronę, będą mogli wyłonić się z wielkiego ucisku razem z klasą Wielkiej Kompanii. Jest to najlepsza rzecz, jaka będzie dla nich możliwa pod Boskim zarządzeniem. Los tych, którzy pójdą na wtórą śmierć nie będzie dla nich najlepszy. Jednak dla całego wszechświata będzie najlepszym rozwiązaniem to, że ci, którzy nie są w harmonii ze sprawiedliwością, zostaną wytraceni.”

Pastor zalecał także wszystkim studentom Biblii czytanie sześciu tomów Wykładów Pisma Świętego co roku – czyli po około 12 stron dziennie. Do pielgrzymów napisał jednak bardzo wyjątkowy list:

„Drodzy bracia, umiłowani w Panu! Wiem, że jako Nowe Stworzenia pragniecie kłaść swoje życie za braci. Wiem też dobrze, że świat, ciało i Przeciwnik (a zwłaszcza ten ostatni) są przeszkodą dla wszystkich, którzy chcą chodzić śladami Jezusa, szczególnie dla tych, którzy sprawują publiczne stanowiska i są aktywni w służbie dla Prawdy. Ataki te przychodzą raz w takiej formie, raz znów w innej – czasem poprzez zbyt wiele sympatii, a czasem przez zbyt mało.

Czuję się zobligowany do udzielenia Wam pewnych rad:

Nie piszcie za wiele listów. Doświadczenie pokazuje, że ci pielgrzymi, którzy to robią, ogólnie zaniedbują tę szczególną pracę, do jakiej, jak się sądzi, zostali zaangażowani. Jeśli są pytania wymagające odpowiedzi, wówczas kilka słów na kartce pocztowej skieruje danych przyjaciół do biura »Strażnicy« lub do »Wykładów Pisma Świętego«. Uważamy, że rezultat będzie korzystniejszy, niż gdybyście to wy starali się pisać przydługie wyjaśnienia. W niektórych przypadkach osoby takie więcej by skorzystały. Czyż nie jest mądre napomnienie św. Pawła, że oko, ręka, stopa mają czynić to, co należy do nich jako członków Ciała Chrystusa? Wasz udział, drodzy bracia, jest bardzo zaszczytny i ważny. Wierzymy, że aby zrobić z niego właściwy użytek, będzie to wymagało całego Waszego czasu.

Przedpołudnia albo czas, gdy nie ma zebrań, radzimy przeznaczyć na krótkie odwiedziny u tych drogich przyjaciół, o których wiadomo, że są chorzy albo że z innego powodu nie uczestniczyli ostatnio w spotkaniach zborowych.

Takie sposobności nie nadarzają się same z siebie. Sugerujemy, abyście spisali skrót swojego zasadniczego przemówienia (jeśli mieliście wykład dla publiczności), nadający się do gazet. Będzie to dla Was cenne doświadczenie i może się okazać czymś dogodnym, a to nada prawdzie szerszego rozmachu. Pewien drogi brat odniósł w ten sposób wielki sukces. Nie był ani wykształcony, ani zbyt biegły w pisaniu, ale zapytał mnie, czy nie użyczyłbym mu kilku kazań. Z radością się zgodziłem. Przepisując je, był on w stanie umieścić je w wielu czasopismach i tym sposobem prawda została puszczona w obieg. Chcielibyśmy Wam wszystkim udzielić tego samego przywileju.

Nie zrozumcie tego tak, że chcemy, abyście w Waszej usłudze pielgrzymów zajęli się pracą literacką, lecz jedynie, żebyście szukali możliwości napisania czegoś, co mogłoby spowodować rozpowszechnienie prawdy. Czas spożytkowany w ten sposób będzie znacznie bardziej pożyteczny w Pańskiej służbie niż pisanie do przyjaciół.

Wspominam o Was codziennie w moich prośbach przed tronem niebiańskiej łaski i mam nadzieję, że i Wy pamiętacie o mnie. Pamiętajcie o mnie pośród drogich przyjaciół, dokądkolwiek się udajecie, zapewniając ich, że przywozicie im moje pozdrowienia.”

Russell zwracał także uwagę na wielkie niebezpieczeństwa czasów w jakich żyli, i ostrzegał przed opozycją:

„W miarę jak zbliżamy się do końca żniwa, nie powinno nas dziwić, że wielki nieprzyjaciel staje się coraz bardziej natarczywy w swoich atakach. Sprzeciwianie się Boskiemu planowi wzmaga się wszędzie. Obelgi i opaczne przedstawianie rzeczy, w celu szkodzenia sprawie, której służymy, czynione są tak bezwstydnie, że dla wielu zdają się mieć pewną miarę prawdy.

Gdzie szatan nie może szkodzić prawdzie przez logikę, Pismo Święte lub zdrowy rozsądek, tam stara się szkodzić przez rzucanie obelg na tych, którzy stają po stronie prawdy, a im większa jest gorliwość i praca sług Prawdy, tym większa jest jego opozycja przeciwko nim. Ta opozycja jest dla nich próbą wiary i wytrwałości. Ona próbuje także ich wierność ku Bogu, ku prawdzie i ku braciom. Staje się też próbą miłości braterskiej dla domowników wiary oraz dokonuje dzieła przesiewania, oddzielania. »Gdyż was doświadcza Pan Bóg wasz« – 5 Moj. 13:3.

Te same ataki dostarczają szczególniejszych prób dla kościoła nominalnego, tak dla pszenicy jak i dla kąkolu. One dają okazje do ujawniania złości, nienawiści, zazdrości, sporu, złych posądzeń i złych mów. Tym sposobem wielu bywa próbowanych, a ich zamiłowanie do niesprawiedliwości zostaje ujawniane. »Z owoców ich poznacie je« (Mat. 7:20). Klasy ostu i cierni nie są latoroślami winnego krzewu, bez względu na to, jak bliską styczność z rzeczami religijnymi one mają, nie przynoszą właściwego pożytku latoroślom winnym, lecz przeciwnie: szkodzą ludowi Bożemu. »Jad żmii pod wargami ich« (Rzym. 3:13). Niektórzy z nich mają na tyle bezwstydnej odwagi, że głoszą kłamstwa; inni znów lubują się w tych kłamstwach i są na tyle źli, że je rozpowszechniają. Zajaśnienie dnia Pańskiego objawi ostatecznie prawdziwy stan rzeczy. Jedni doznają hańby i wzgardy, podczas gdy inni świecić się będą jak gwiazdy na wieki wieczne. […]

Inną metodą szatana jest zniechęcanie naśladowców Chrystusa, którzy starają się poznawać i czynić wolę swego Pana. Im bardziej są oni sumienni, tym bardziej szatan nasuwa im myśli o ich niegodności, odrzuceniu, potępieniu lub wtórej śmierci. Bóg dopuszcza to jako próbę, doświadczenie wiary. »Bez wiary nie można podobać się Bogu«. Aby wiara mogła się należycie rozwinąć, musi być wypróbowana różnymi przeciwnościami. Im bardziej rozwiniętą będzie nasza wiara, tym przyjemniejszymi będziemy w oczach Bożych. On chce, aby nasza wiara w Niego była zupełna i niezachwiana.

Wielki przeciwnik Boży chciałby zburzyć naszą wiarę. Czasem stara się to czynić przez opaczne przedstawianie charakteru Bożego, przedstawiając Boga jako okrutnego, niesprawiedliwego i niedobrego; innym znów razem przez wyolbrzymianie naszych słabości i upadków, aby zniechęcić i powstrzymać nas w dążeniach ku doskonałości. On chciałby, abyśmy popadli w zupełne zniechęcenie i zupełnie zaprzestali dalszych wysiłków postępowania na wąskiej drodze. […]

Apostoł Jan mówi, że możliwy jest taki sposób postępowania, w którym on złośnik nie mógłby się nas dotknąć (1 Jana 5:18). Tu jest nam przedstawiony obraz zaczarowanego koła, wewnątrz którego może wejść lud Boży. Koła tego nie stanowi żaden parkan; lecz jest to linia światłości, która może być łatwo przekroczona. Wewnątrz tego koła jest stan łaski Bożej i uznania Boga. Samym ośrodkiem tego koła jest Sam Pan, Głowa Kościoła. Napomnienia Pisma Świętego, kierownictwo Ducha Świętego i opatrzność Boża, wszystko zachęca naśladowców Chrystusa do parcia coraz bliżej ku Bogu – »Do Ciebie Boże mój zbliżam się«.

Na zewnątrz tego koła znajdują się moce złego. Czasem jest im dozwolone dotknąć ziemskich i doczesnych spraw dzieci światłości; lecz nowemu stworzeniu, znajdującemu się wewnątrz tego koła, demoniczne wpływy zaszkodzić nie mogą. Poza tą linią, moce złego nie mogą wywierać swojego wpływu. Lecz niestety! Niektórzy święci, zwabieni przez świat, ciało lub diabła, zbliżają się czasem za blisko linii tego koła, chwytając niekiedy przynętę błyszczącej bańki mydlanej lub ziemskiej sławy. Nieprzyjaciel jest zawsze gotowy pochwycić takich w swoje sidła i wciągnąć w ciemności grzechu, zwątpień i rozpaczy – coraz dalej i dalej od Pana.

Lekcja, jakiej ten obraz dostarcza wszystkim spłodzonym z Ducha Świętego, jest następująca: »Trwajcie w Nim«; »Od wszelkiego podobieństwa złości się wstrzymujcie«; »Przybliżcie się do Boga«; »O tym, co jest w górze myślcie«; »Zapominajcie tego, co jest za wami«; »Umartwiajcie członki wasze« i ziemskie pożądliwości i ambicje. Trzymajcie się blisko Mistrza, aby on złośnik nie mógł się was dotknąć.”

* * *

W listopadzie Russell napisał, że wiele klas studentów Biblii wykonywało przez cały rok bardzo dobrą pracę w ramach rozszerzania klas, dzięki czemu powstały nowe klasy (zbory). Zalecał im, aby w miarę możliwości te nowe klasy, poza tygodniowymi zebraniami, przynajmniej w niedzielę zbierały się wspólnie ze swoją główną (centralną) klasą. Charles dostrzegł także, że są duże zbory, które w ogóle nie przyłączyły się do tej formy działalności. Wezwał te zbory do umiejętnego wykorzystywania swoich zasobów, które znajdowały się w zdolnych i utalentowanych starszych. Wykorzystywanie tych zasobów miało oznaczać przyłączenie się do wspólnej pracy głoszenia Prawdy na czasie, z której wynikały liczne radości i błogosławieństwa.

Aby bezpośrednio zachęcać zgromadzenia do współpracy w tym wielkim dziele, Charles niezwłocznie rozpoczął kolejną turę niedzielnych wyjazdów. 17 listopada był w Albany w stanie Nowy Jork, 24 listopada w Rochester w stanie Nowy Jork, 1 grudnia w Denver w stanie Kolorado, 8 grudnia w Cincinnati w stanie Ohio, 15 grudnia w Buffalo w stanie Nowy Jork, 22 grudnia w Detroit w stanie Michigan i 29 grudnia w Lousville w stanie Kentucky.

* * *

Pisząc roczne sprawozdanie, pastor Russell napisał:

„[…] Miniony rok był jednym z najciekawszych i najbardziej udanych dla naszego Towarzystwa. Każdy dzień zdawał się dodawać impetu pracy. Ci, którzy od lat cieszą się światłem Teraźniejszej Prawdy, wydają się generalnie dojrzewać w chrześcijańskim charakterze i miłującej gorliwości dla Pana, Prawdy i braci. Nic nie cieszy nas bardziej niż to.

Kolejną interesującą rzeczą jest wyraźne przebudzenie myślących Chrześcijan wszystkich denominacji. Wielu z drogiego ludu Bożego od lat żyje w jakimś religijnym letargu. Czasami oni marzyli o nawróceniu świata […] Tacy przebudzeni bardzo często przechodzą w niewiarę »Wyższej Krytyki«, teorię Ewolucji i ogólne wątpliwości dotyczące wszystkiego. Inni wędrują do Chrześcijańskiej Nauki i starają się przekonać samych siebie, że ból jest tylko wyobraźnią, itd., itd. Jeszcze inni wędrują do Nowej Myśli, itd., aby znaleźć się na niebezpiecznych piaskach. Pod Pańską opatrznością, wielu z tych wszystkich klas w ciągu minionego roku nawiązało kontakt z biblijnymi nauczycielami, którzy pomagają im wydobyć się spod gruzów ludzkich teorii i tradycji.

W miarę upływu tygodni, z prawdziwą przyjemnością odnotowałem zwiększoną frekwencję na spotkaniach oraz zwiększoną liczbę spotkań i rozwój wiernych braci na całym świecie […] Pan obficie pobłogosławił braci, którzy zaangażowali się w pracę Rozszerzania Klas, szczególnie w Wielkiej Brytanii i Ameryce. W tym Departamencie jest miejsce na talenty każdego poświęconego dziecka Bożego. Żniwo jest wielkie. Robotników jest niewielu. Wszyscy, którzy modlą się do Pana, aby wysłał więcej robotników, z pewnością gorliwie wypatrują możliwości samodzielnego zajęcia się tą pracą. I cały ten wysiłek przynosi owoce. Nie ma nic podobnego na całym świecie. Brak zachęt finansowych! Wszystko dzieje się z miłości do Pana i Jego Prawdy, oraz z wielkiego pragnienia, abyśmy »opowiadali cnoty Tego, który was powołał z ciemności ku dziwnej Swojej światłości«. Błogosławieństwo jest dwojakie. Wielu nie tylko zostaje powołanych do światłości oraz raduje się w naszym Zbawicielu i Jego wielkim zbawieniem, ale także wszyscy robotnicy otrzymują duchowe orzeźwienie, proporcjonalnie do tego, jak bardzo starają się oddać swoje życie i talenty w pracę Żniwa. […]”

W 1912 roku do Brooklińskiego Domu Biblijnego napłynęło prawie 144 tys. listów i kartek pocztowych, na które wysłano ponad 264 tys. odpowiedzi. Liczba subskrypcji Strażnicy wzrosła o niewielką ilość, przekraczając poziom 35 tys. sztuk, przy czym każdego miesiąca drukowano dodatkowe egzemplarze dla zainteresowanych. Kontynuowana była praca publikowania kazań pastora Russella w gazetach, których ogólna liczba przekroczyła 1400 na całym świecie. Kolporterzy w tym roku zastosowali zupełnie nową metodę, i oferowali w sprzedaży komplet sześciu tomów Wykładów Pisma Świętego, zamiast pojedyncze tomy. Dzięki temu rozprowadzono prawie 635 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego. Bardzo owocną okazała się cyrkulacja dwóch małych czasopism Gazeta dla każdego (Everybody’s Paper) i Kazalnica Ludowa. Przetłumaczone je na trzydzieści różnych języków. Ogółem ich cyrkulacja osiągnęła nakład ponad 35,5 mln sztuk. Praca to była możliwa dzięki wielkiemu wysiłkowi licznych ochotników. W 1912 roku kontynuowano także i rozwijano działalność w południowej Afryce i południowych Indiach. W związku z tym wydrukowano literaturę w sześciu głównych językach Indii, a także w dwóch głównych językach chińskich, japońskim i koreańskim. Pracę pielgrzymów koordynowało Stowarzyszenie Kazalnicy Ludowej. W ciągu całego roku aktywnych było 60 pielgrzymów, którzy usłużyli w 3,6 tys. publicznych zebraniach i 9,8 tys. pół-publicznych spotkaniach na salach zborowych itp. Ogółem przebyli oni ponad 1 milion kilometrów. Ich praca okazała się bardzo owocna, i mocno odciążała pastora Russella.

Roczne wpływy i darowizny wyniosły 200 767 $ (z poprzedniego roku pozostał niedobór w wysokości 22 415 $), a suma wydatków wyniosła 177 689 $. Na koniec roku w kasie pozostało 663 $. Podkreślono przy tym, że wydatki na działalność w innych krajach kosztowała 43 453 $ (w tym: Wielka Brytania 20 038 $, Austria 4 663 $, Jamajka i Południowa Ameryka 3 933 $, China 2 300 $, Japonia 2 300 $, Korea 2 028 $, Indie 1 723 $, Niemcy 1 562 $, Szwecja 1 338 $, Południowa Afryka 1 298 $, Dania i Norwegia 1 059 $, Polska i  Węgry 471 $, Francja, Włochy i Szwajcaria 343 $, Grecja 240 $, Filipiny 157 $). Koszty ponoszone na rzecz zagranicznej pracy przynosiły realny zysk w postaci wzrostu liczebności zainteresowanych. Oddział w Wielkiej Brytanii informował, że rozprowadzono ponad 106 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego, 3 tys. innych książek, oraz 53 tys. egzemplarzy czasopisma Strażnica. W Australii brat Nicholson zorganizował dwie konwencje, które odbyły się w Sydney i Melbourne. Rozprowadzono tam prawie 15 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego, oraz 14 tys, egzemplarzy Strażnicy. W Niemczech brat Koetitz starał się rozwijać pracę w Holandii, ale także wysyłał literaturę do osób mówiących po polsku i węgiersku w Austro-Węgrach. Dzięki temu rozprowadzono prawie 3 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego, w tym 900 tomów w językach holenderskim, polskim i węgierskim. Cyrkulacja Strażnicy osiągnęła ilość 6 tys. sztuk. W Szwecji rozprowadzono 40 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego, 25 tys. innych książek, a liczba subskrypcji Strażnicy sięgnęła 1881 osób. W sąsiedniej Norwegii rozprowadzono ponad 2 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego, oraz 265 subskrypcji Strażnicy. W Danii rozprowadzono 3 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego, oraz 876 subskrypcji Strażnicy. Z Jamajki donoszono o rozprowadzeniu ponad 7 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego, a w Południowej Afryce 1,4 tys. tomów. Pastor Russell był pełen optymizmu na następny rok, i pisał do swoich współpracowników:

„Dziękujemy Bogu za przywileje i błogosławieństwa zamknięcia roku, i radujemy się z wami wszystkimi, że dzięki Jego łasce mieliśmy przywilej Jego służby. Idźmy dalej do przodu,

»Wciąż zdobywam, wciąż dążę«

Nie bójmy się ryku wielkiego Przeciwnika, kiedy, jak lew ryczący będzie chciał nas zastraszyć. »Zmacniaj się, a On utwierdzi serce twoje.« »Ten, który począł w was dobrą sprawę, dokona.« »Onci zaiste zna, cośmy za ulepienie, pamięta, żeśmy prochem.« On nie kusi ponad to, co jesteśmy w stanie znieść, i z każdej pokusy zapewnia drogę ucieczki – 1 Kor. 10:13.”

* * *


1913 rok


(Russell ma 60 lat)

Charles Taze Russell, 1913 r.

Dla Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica nowy 1913 rok był czasem wielkich zmian. Z dniem 1 stycznia Departament Poczty otrzymał samochód dostawczy, dzięki któremu uruchomiono nowy system doręczania przesyłek. Równocześnie amerykańska poczta zaczęła po raz pierwszy w historii doręczać małe paczki bezpośrednio do odbiorców jedynie za zwykłą opłatą pocztową. Był to prawdziwy przełom, gdyż Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica nie musiało już wysyłać dużych paczek z wieloma książkami na adres danego zboru, aby później tamtejsi członkowie dostarczali je osobom zainteresowanym. Od tego momentu, zamówione książki były wysyłane bezpośrednio do osoby, która o nie prosiła. Dostrzegając nowe możliwości, pastor Russell polecił umieścić w reklamach książek uwagę: „Opłata pocztowa uiszczona”. I po raz kolejny jego wcześniejsze doświadczenie handlowe przyniosło spodziewaną korzyść, gdyż sprzedaż i dystrybucja tomów Wykładów Pisma Świętego nagle wzrosła, co z czasem znalazło swoje przełożenie w zwiększeniu się osób zainteresowanych Prawdą na czasie oraz wzrostem liczebności zborów studentów Biblii.

Widząc wielkie błogosławieństwa wypływające z postępu techniki, pastor napisał do swoich czytelników:

„[…] Pragnąc poprawnie zrozumieć i właściwie ocenić znaczenie cudownych wynalazków naszych dni, musimy jednak spoglądać w innym kierunku. Stały się one naszym udziałem dlatego, że żyjemy w czasie świtania nowej dyspensacji. Stanowią zapowiedź nowej epoki, której cudowność przerośnie najśmielsze wyobrażenia. Widać wyraźnie, jak Bóg stopniowo zdejmuje zasłonę niewiedzy z oczu ludzkiego zrozumienia. Krok po kroku pozwolił nam zauważać moc pary wodnej oraz nauczyć się jej wykorzystywania. Następnie odsłonił zagadnienie elektryczności. Teraz jej cuda oświecają świat.

Niedługo chemia zacznie dokonywać dla nas cudów; niewątpliwie sprawi, że wydobywanie węgla okaże się zbyteczne. W najbliższym czasie nauczymy się zapewne sposobów odzyskiwania z powietrza, którym oddychamy, i wody, którą pijemy, elementów koniecznych do zaopatrzenia nas w światło i ciepło, niezbędnych także dla rozwoju świata. Wszystko jest przygotowywane na Tysiąclecie. Ono nie tylko nadchodzi, ono już nastało. Pełnia jego błogosławieństw nie stała się jeszcze oczywiście naszym udziałem, ale już dzisiaj możemy się cieszyć ich przedsmakiem.

Serca nas wszystkich winny coraz mocniej skłaniać się ku Panu w uczuciu wdzięczności za Jego cudowne miłosierdzie. Coraz pilniej powinniśmy badać Jego Słowo, czyli Biblię. Zapewni nam to z każdym dniem coraz jaśniejsze zrozumienie Boskiego charakteru i planu. Tylko to może spowodować rozproszenie panującej wśród nas ignorancji i przesądów oraz wzbudzić miłość, radość i pokój. […]”

Do nowo zainteresowanych osób Russell skierował następujące słowa:

„Stowarzyszenie to [Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Biblii] powstało spontanicznie i stopniowo rozwijało się w ciągu minionych trzydziestu lat, jednak szczególnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Składa się z myślących chrześcijanie w różnym wieku, którzy studiują Biblię z szacunkiem i z pożytkiem. Nie ma żadnych ograniczeń w zakresie członkostwa, za wyjątkiem takich wymagań, które mogłyby być słusznie zastosowane do każdego prawdziwego chrześcijanina: (1) wiara w Boga jako wielkiego Stworzyciela i Ojca Niebiańskiego; (2) wiara w Pana Jezusa Chrystusa jako Odkupiciela świata; (3) wiara w Biblię – że jest to natchnione Przesłanie od Boga, wyrażające Jego wolę i zamierzenia w odniesieniu do ludzkości; (4) czyste i przyzwoite życie.

Nasze Stowarzyszenie uważa tę platformę za wystarczająco szeroką dla wszystkich prawdziwych Chrześcijan, niezależnie od wszystkich linii wyznaniowych, przyzwyczajeń i powiązań. Nie jesteśmy zniewoleni, i każdy może swobodnie opuścić klasę, jak i wejść do niej. W rzeczy samej, podążając za przykładem wczesnego Kościoła w tych, jak również i w innych sprawach, unikamy jakiegokolwiek szczególnego sposobu przyłączania się do tych klas, lub jakiegokolwiek zapisywania się, lub jakiegokolwiek szczególnego angażowania się w wiarę i praktykę, innego niż ogólne zasady, o jakich już wspomnieliśmy.

MIĘDZYNARODOWE STOWARZYSZENIE STUDENTÓW BIBLII posiada klasy w prawie każdym mieście w wielu krajach, i wy także możecie chcieć dowiedzieć się więcej o nich, ich wzajemnych relacjach oraz związku ze Stowarzyszeniem.

Każda klasa MIĘDZYNARODOWEGO STOWARZYSZENIA STUDENTÓW BIBLII jest niezależna, zarządza swoimi sprawami, prowadzi własne spotkania i zapewnia środki na swoje wydatki. Stowarzyszenie zapewnia publicznych nauczycieli i sług, którzy wygłaszają wykłady na temat Biblii, a także dają sugestie dotyczące metod stosowanych w pierwotnym kościele oraz najlepszych sposobów prowadzenia Beriańskich Klas Biblijnych. Żadna klasa nie jest zobowiązana do korzystania z tych wykładów, ani do posiadania literatury, którą Stowarzyszenie publikuje dla ich pomocy. Wszyscy jednak uważają, że bardzo wygodnie jest korzystać przy studiowaniu Biblii; i na żądanie, Stowarzyszenie w miarę swoich możliwości zapewnia pomoc – z uwzględnieniem ograniczeń i dostępności klas, a także od stanu własnych zasobów finansowych.

Jeśli chodzi o skład osobowy klas, to pochodzi on z różnych środowisk – robotników i lekarzy, uczniów i nauczycieli, gospodyń domowych i osób z wyższych sfer. Oni są bardzo rozważni, i od lat odczuwali niezadowolenie, poszukując Boga i pragnąc zaspokoić swój duchowy głód. Pochodzą ze wszystkich denominacji – Baptyści, Prezbiterianie, Katolicy, Episkopaliści, Żydzi; a duży procent z nich był kiedyś agnostykami. Należą do wszystkich narodowości: Anglicy, Szkoci, Irlandczycy, Francuzi, Włosi, Chińczycy, Japończycy, itd. Doprawdy, przekonujemy się, że na całym świecie istnieje inteligentna klasa, która łaknie Boga, sprawiedliwości i Prawdy, i która nie znajduje nic satysfakcjonującego w żadnym spośród creed wyznaniowych, ale teraz znajdują zadowalający pokarm w Biblii. […]

Nasze Stowarzyszenie stara się doprowadzić wszystkich Chrześcijan do relacji z Panem Jezusem Chrystusem, jako Jego członkami. Uznajemy, że prawdziwy lud Boży znajduje się w różnych denominacjach, i całkowicie sympatyzujemy z nimi i cieszymy się, że możemy z nimi w jakikolwiek sposób współpracować, w celu wspierania Pańskiej pracy w harmonii z Pismem Świętym. Nasz jedyny sprzeciw wobec sekciarstwa wiąże się z tym, że usiłuje ono podzielić lud Boży, kładzie nacisk na teorie Ciemnych Wieków i odmawia uznania Biblii za nadrzędny autorytet. Wzywamy Chrześcijan, by stanęli za Boskim Charakterem, Planem i Słowem, nawet jeśli miałoby to oznaczać sprzeciw i prześladowanie ze strony tych, którzy mają ducha sekciarstwa.

MIĘDZYNARODOWE STOWARZYSZENIE STUDENTÓW BIBLII działa szczególnie na rzecz Chrześcijańskiej jedności, opierającej się na podstawie Biblii, zgodnie ze słowami Apostoła: „Przez jednego Ducha my wszyscy w jedno ciało jesteśmy ochrzczeni” – 1 Kor. 12:13.

STOWARZYSZENIE KAZALNICY LUDOWEJ (PEOPLES PULPIT ASSOCIATION)

Jest to pokrewne stowarzyszenie, zorganizowane w celu prowadzenia interesów i spraw Domowników Wiary w Stanie Nowy Jork, oraz prac prowadzonych z tego ośrodka, zgodnie z wymogami prawa tego Stanu. Prowadzi interesy Studentów Biblii w zakresie organizowania Zebrań Publicznych, dostarczając bezpłatnych mówców i darmową literaturę.

TOWARZYSTWO BIBLIJNE I TRAKTATOWE STRAŻNICA (THE WATCH TOWER AND BIBLE TRACT SOCIETY)

Jest MACIERZYSTĄ organizacją, poprzez którą dostarczane są pieniądze na wszystkie działy pracy. To do niej należy kierować wszelkie dobrowolne darowizny na rzecz pracy.

Brat CHARLES TAZE RUSSELL jest Prezesem wszystkich tych trzech organizacji. Gazety i opinia publiczna często odnoszą się do niego tytułami »Wielebny«, »Pan« i »Doktor«; ale on woli być znany jako »Brat« lub »Pastor«, ponieważ są to terminy Biblii.”

* * *

W 1913 roku kontynuowano dotychczasową działalność wydawniczą. Pierwszy tom ukazał się w dziewiątej edycji Studies In the Scriptures: The Divine Plan of the Ages (Wykłady Pisma Świętego: Boski Plan Wieków). Zawierał on dodatek A Criticism of Millennial Hopes Examined. Drugi tom ukazał się w swojej ósmej edycji Studies In the Scriptures: The Time Is at Hand (Wykłady Pisma Świętego: Nadszedł czas). Trzeci tom ukazał się w dziewiątej edycji Studies In the Scriptures: Thy Kingdom Come (Wykłady Pisma Świętego: Przyjdź Królestwo Twoje). Czwarty tom ukazał się w swojej ósmej edycji Studies In the Scriptures: The Battle of Armageddon (Wykłady Pisma Świętego: Walka Armageddonu). Piąty tom ukazał się w dziesiątej edycji Studies In the Scriptures: The At-One-Ment Between God and Man (Wykłady Pisma Świętego: Pojednanie pomiędzy Bogiem a człowiekiem). Zawierał on dodatek: Cienie Przybytku. Szósty tom ukazał się w swojej siódmej edycji Studies In the Scriptures: The New Creation (Nowe Stworzenie). Dodatkowo w Wielkiej Brytanii John i Edgar Edgar wydali książkę Great Pyramid Passages Volume II (pol. Stosunki Wielkiej Piramidy, vol II), a Russell w Stanach Zjednoczonych wydał książkę The Divine Plan and the Great Pyramid (pol. Boski Plan i Wielka Piramida).

Tymczasem pastor Russell przez trzy kolejne niedziele (5, 12 i 19 stycznia) przemawiał publicznie w Waszyngtonie w Dystrykcie Kolumbia, a 26 stycznia odwiedził Worcester w stanie Massachusetts.

* * *

MOJE POSTANOWIENIE PORANNE

W numerze Strażnicy z 15 stycznia, pastor Russell przedstawił czytelnikom „Postanowienie Poranne”, proponując odczytywanie go podobnie jak „Ślubu Panu”.

„PRAGNĘ, ABY PIERWSZĄ MOJĄ MYŚLĄ BYŁO:

»Cóż oddam Panu za wszystkie dobrodziejstwa Jego, które mi uczynił? Kielich obfitego zbawienia wezmę, a imienia Pańskiego wzywać będę [prosząc o łaskę ku pomocy]. Śluby moje złożę Panu, teraz, przed wszystkim ludem Jego« – Ps. 116:12-14.

Pamiętając o Boskim powołaniu: »Zgromadźcie mi świętych moich, którzy ze mną uczynili przymierze przy ofierze« (Ps. 50:5), postanawiam, że dzięki wspomagającej łasce Pańskiej, jako sługa Boży, będę wypełniać dziś moje Śluby i nadal prowadzić dzieło ofiarowania ciała i jego korzyści tak, abym mógł osiągnąć dziedzictwo Niebieskie wraz z moim Odkupicielem.

Będę się starać o prostotę i szczerość w stosunku do wszystkich.

Będę się starać, by podobać się nie sobie i czcić nie siebie, ale Pana.

Będę się starać czcić Pana moimi wargami, tak by moje słowa dla wszystkich były balsamem i błogosławieństwem.

Będę się starać, by być wiernym Panu, Prawdzie, braciom i wszystkim, z którymi mam do czynienia, nie tylko w wielkich, ale i w małych sprawach życiowych.

Ugnie oddając się Boskiej opiece i opatrzności, kierującej wszystkimi moimi sprawami dla mego najwyższego dobra, będę się starać nie tylko o czystość serca, ale także odrzucać wszelki niepokój, wszelkie niezadowolenie i wszelkie zniechęcenie.

Nie będę szemrać ani narzekać na to, co Pańska opatrzność zechce dopuścić, ponieważ:

»Cokolwiek by się stało,
Wiara mocno może ufać Jemu.«”

* * *

KONTYNUACJA WCZEŚNIEJSZYCH DOŚWIADCZEŃ

Charles Taze Russell, 1913 r.

Podczas wizyty 19 stycznia w Waszyngtonie Charles otrzymał wiadomość, że Warrensburg Ministerial Association (Warrensburskie Stowarzyszenie Duszpasterskie) wysunęło oskarżenie wobec Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Biblii, twierdząc, że nie jest ono akredytowanym stowarzyszeniem chrześcijańskim. Była to wyraźna kontynuacja oskarżeń z wcześniejszego roku, które przeciwko Russellowi wysuwało duchowieństwo ortodoksyjnych kościołów nominalnego chrześcijaństwa. Wpisywało się ono w nurt kolejnych prób zniesławienia działalności Charlesa. Dla pastora te sprawy nawet nie wymagały większego komentarzu, ani dyskusji.

* * *

W 1913 roku Stany Zjednoczone wprowadziły federalny system podatku dochodowego, co oznaczało obowiązek płacenia podatku od dochodów 4 tys. dolarów lub wyższych. Ze zrozumiałych powodów komisja podatkowa w Nowym Jorku zainteresowała się Charlesem Russellem. Prowadzenie wielkiej pracy wydawniczej musiało się wiązać z posiadaniem dużych dochodów, dlatego pastor został wezwany do stawienia się przed komisję. W trakcie sprawdzania jego dochodów, komisja wezwała jego żonę Marię, która złożyła zeznania obciążające Russella. Powiedziała ona także, że jej separacja z mężem jest faktycznie ograniczonym rozwodem przyznanym przez sąd stanu Pensylwania. Miała ona powiedzieć przed komisją:

„Prosiłam o ograniczony rozwód, gdyż zapewnia on udzielanie wsparcia, czego rozwód absolutny nie gwarantuje, jakkolwiek na tej samej podstawie mogłabym uzyskać rozwód absolutny.”

* * *

Na początku tego roku został rozstrzygnięty także proces sądowy Charlesa Russella przeciwko gazecie Brooklyn Eagle, którą pastor oskarżył o zniesławienie i oszczerstwo. Sprawa dotyczyła kilku numerów Brooklyn Eagle, w których ukazały się słowne ataki i oskarżenia Russella o oszustwo w związku z kwestią tzw. „cudownej pszenicy”, o jego rzekomą niewierność małżeńską i niechęć do zwiększenia alimentów dla żony Marii. Dwunastoosobowa ława przysięgłych orzekła, że Brooklyn Eagle miał prawo opublikować te artykuły, i sędzia Kelby wydał wyrok uniewinniający dla tej gazety. Pastor omówił tę sprawę na łamach Strażnicy z 15 lutego:

„Moja sprawa przeciwko Brooklyn Eagle o oszczercze zniesławienie mojego dobrego imienia została rozsądzona na korzyść tej gazety. Złożona z dwunastu mężczyzn ława przysięgłych zdecydowała, że Eagle, stosując wobec mnie złośliwą nagonkę, działał zasadnie, pomimo że w ocenie sądu, w myśl prawa, karykatura była w istocie co najmniej oczerniającym, zjadliwym paszkwilem. Mój adwokat nalega, a przyjaciele błagają, żebym skierował tę sprawę do sądu apelacyjnego.”

Pastor zwrócił przy tym uwagę, że Brooklyn Eagle posunął się nawet do zarzucenia Towarzystwu Biblijnemu i Traktatowemu Strażnica nawet tego, że nie uruchomił żadnych szpitali ani innych ośrodków pomocy socjalnej.

„Przypuszczalnie dlatego, że wśród przysięgłych było siedmiu katolików, adwokat Eagle postanowił odnieść się do szlachetnej pracy sióstr miłosierdzia w szpitalach, nie wspomniawszy o tym, że owe siostry są nieźle opłacane i że szpitale są w znacznej mierze finansowane z podatków państwowych.

Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica zostało wystawione na pośmiewisko, ponieważ nie prowadzimy żadnej działalności szpitalnej, ani też nie czerpiemy żadnych wpływów z podatków, a także dlatego, że członkinie Towarzystwa nie odwiedzają warsztatów państwowych co tydzień lub co miesiąc w dniu wypłaty, by zbierać datki na swoją działalność. Nasze stowarzyszenie zostało wyśmiane również dlatego, że nie wysyłamy wozów objeżdżających miasto, by zbierać produkty spożywcze i zaopatrzenie na potrzeby prowadzonej przez nas działalności; ponieważ nie zbieramy kolekty pieniędzy nawet w niedzielę; ponieważ nigdy nikogo nie prosiliśmy nawet o centa, ani dolara; i ponieważ nigdy nie organizujemy jarmarków, wyprzedaży, »okazji« lub »loterii«. Nasze Stowarzyszenie zostało pogardzone i wyśmiane, ponieważ oferuje ubogim swoją literaturę za darmo, podczas gdy inne podobne stowarzyszenia pobierają opłaty za swoje traktaty i inne publikacje zarówno od bogatych, jak i od biednych. The Eagle (ang. Orzeł) został przedstawione przez jego adwokata jako gołębica, rajski ptak. Za jego obronę, protestanci z ławy przysięgłych otrzymali nadzieję wydostania się w miejsca wiecznych męk przez »perłowe bramy« do nieba, gdzie zostaną przywitani słowami »Dobra robota!«, gdyż wydali wyrok na korzyść The Eagle. Ani ja, ani żaden z moich adwokatów nie moglibyśmy zgodnie z sumieniem zaoferować takiej zachęty.

Nasz dom, »Betel«, w którym zamieszkują niektórzy z pracowników naszego Towarzystwa, również został wzgardzony – przyrównano go do haremu, itp. To naprawdę bardzo głęboko zraniło moje serce. Jestem gotowy cierpień, jeśli zajdzie taka potrzeba, z moją wierność Panu i Jego Słowu; ale sprawiło mi to wielki ból, gdy strzały przeznaczone dla mnie, nie wszystkie skupiły się na mnie – że ponad sto świętych, gorliwych mężczyzn, kobiet i dzieci, moich współpracowników w pracy Pańskiej, musi w ten sposób niesprawiedliwie cierpieć. […]

Nie skarżę się na Prawo naszego kraju, ani na System Sądowniczy, ani nie występuję przeciwko tym dwunastu ludziom, którzy moim zdaniem wydali niesprawiedliwy wyrok. Oceniam nasze Prawa jako najwspanialsze. Często dziwiłem się, że niedoskonałym, upadłym ludziom udało się stworzyć tak wspaniałe zapory dla grzechu i niesprawiedliwości. Trudno byłoby mi nawet wyobrazić sobie bardziej sprawiedliwą metodę niż nasz System Sądowniczy, w którym niedoskonali ludzie wymyślili, że ława przysięgłych rozpatruje sporne sprawy. Nie wierzę też, że zwykła ława przysięgłych pragnęłaby wypaczenia sprawiedliwości. Błędy w sprawiedliwości przypisuję raczej niedoskonałości ludzkiej wiedzy. Podejrzenia i złe domysły są chwastami, które wydają się obficie wzrastać w każdym umyśle. One spontanicznie wyrastają w zdegradowanym sercu. […]”

Innymi słowy, Charles uważał, że przegrał cały proces nie dlatego, że nie miał racji, ale dlatego, że cały system sądowniczy obecnego złego świata znajduje się pod wpływem Szatana. Spodziewał się przy tym, że w 1914 roku rozpocznie się wielka bitwa Armageddonu, która oczyści cały świat ze zła i niedoskonałości, rozpoczynając dzieło Restytucji wszystkich rzeczy i ludzi.

* * *

TRASA KONWENCYJNA PO ŚRODKOWEJ AMERYCE I KARAIBACH

Pastor Russell przemawia

Pod wpływem sugestii syndykatu prasowego, pod koniec zimy pastor Russell udał się w podróż do środkowej Ameryki. Podróż rozpoczął od wzięcia udziału w konwencji w Jacksonville (15-17 lutego) w stanie Floryda. Frekwencja wyniosła około 200 osób. Pastor dojechał na konwencję 16 lutego i powiedział wykład publiczny w Duval Theatre. Stamtąd statkiem udał się do Strefy Kanału Panamskiego, gdzie 22 i 23 lutego powiedział wykłady publiczne w Colon. Frekwencja wyniosła około 600 osób. Społeczność studentów Biblii w Panamie wynosiła wówczas około stu osób, z czego dziewięćdziesięciu było kolorowych.

W dniu 25 lutego pastor dopłynął do Kingston na wyspie Jamajka. Na konwencji obecnych było tam około 600 osób. Wykładu publicznego w Collegiate Hall wysłuchało około 1 800 osób, przy czym sala mogła pomieścić zaledwie 1 100 osób, a dodatkowych 700 zajęło korytarze, okna i wszystkie inne wolne miejsca. Oceniano, że około 2 000 kolejnych osób musiało odejść z powodu braku miejsca. Prawie wszyscy byli czarnoskórzy. Lokalne gazety komentujące konwencję, zwróciły uwagę na czystość i porządek jaki zachowywali studenci Biblii. Podkreślono fakt, że nikt nie używał tytoniu, ani likierów, oraz zupełnie nie było potrzeba uwagi ze strony policji. Dawało to dobre świadectwo o Prawdzie i jej wpływie na ludzi. Konwencja trwała do 27 lutego i zakończyła się tradycyjną już ucztą miłości. Wieczorem pastor odpłynął na Kubę, gdzie w Santiago przywitało go śpiewem około 150 przyjaciół na molo. Stamtąd, Charles drogą lądową przejechał do Hawany. Spędził tam kilka dni z lokalnym zborem, liczącym około 200 osób.

W dniu 3 marca pastor Russell popłynął do Key West w archipelagu Florida Keys w stanie Floryda. Wykładu publicznego wysłuchało około 600 osób. Potem 5 marca przypłynął do miasta portowego Tampa w stanie Floryda, gdzie wykładu publicznego wysłuchało około 300 osób. Zorganizowano tam także jednodniową konwencję. W dniu 7 marca pastor dotarł do Pensacola w stanie Floryda. Dalsza podróż prowadziła pociągiem na północ, i 9 marca Russell przybył do Waszyngtonu w Dystrykcie Kolumbii. Spędził tam dwa dni w lokalnym zborze, wykorzystując wieczory na wykłady publiczne.

Cała podróż była więc niezwykle szybka i bardzo wyczerpująca.

* * *

KOLEJNY PROCES SĄDOWY

Pastor Russell przeciwstawia się swojej opozycji

17 marca 1913 roku doszło do przesłuchania w sprawie o zniesławienie przeciwko pastorowi J.J. Rossowi, który w czerwcu 1912 roku opublikował broszurę zatytułowaną: Some Facts about the Self-Styled „Pastor” Charles T. Russell (of Millennial Dawn Fame) (Kilka faktów na temat samozwańczego „Pastora” Charlesa T. Russella [znanego z Świtu Tysiąclecia]). Ten pastor kościoła baptystów w mieście Hamilton w Kanadzie, oskarżył Russella, że jest samozwańczym „pastorem” oraz pseudonaukowcem o wątpliwej moralności. Podkreślił przy tym fakt, że Russell nie posiada żadnego wykształcenia w zakresie języka hebrajskiego i greckiego, a pomimo to, autorytatywnie wypowiada się w kwestiach językowych Biblii. Z tego powodu Russell w grudniu 1912 roku Russell pozwał pastora J.J. Rossa do sądu.

Podczas rozprawy pastor Ross był reprezentowany przez prawników, a także był wspierany przez sędziów oraz przysięgłych ławników. Sprawa dotyczyła zniesławienia Charlesa Russella i jednocześnie rozpatrywała trzy zarzuty – niemoralność małżeńską, bezprawne pełnienie funkcji pastora oraz nieznajomość języka hebrajskiego i greckiego. Gdyby Charles wytoczył Rossowi trzy niezależne procesy, każdy z tych zarzutów byłby rozpatrywany osobno. W tej sytuacji sąd jednak skupił swoją uwagę tylko na jednej kwestii, w której było najłatwiej udowodnić prawdziwość zarzutów stawianych Russellowi. A dla opinii publicznej wychodził komunikat, że pastor Russell przegrał rozprawę, czyli stawiane mu zarzuty są prawdziwe.

Sąd skupił się więc na kwestii umiejętności posługiwania się językiem greckim przez Russella. Charles przyznał, że uczęszczał do szkoły podstawowej zaledwie przez siedem lat, a następnie od 14 roku życia naukę kontynuował u prywatnych nauczycieli. Przyznał także, że język łaciński zna „do pewnego stopnia”, ale w ogóle nie zna języka greckiego i hebrajskiego. Przyznał także, że nigdy nie został wyświęcony przez biskupa i nigdy nie uczęszczał do seminarium duchownego ani jakiejkolwiek innej szkoły wyższej. Oto fragment przesłuchania:

„Pytanie adwokata Stauntona: »Czy zna pan alfabet grecki?«
Odpowiedź Russella: »Ależ tak.«
„Pytanie adwokata Stauntona: »Czy może mi pan podać poprawne nazwy tych liter, jeśli pan je widzi?«
Odpowiedź Russella: »Niektórych z nich. Przy niektórych mogę się pomylić.«
„Pytanie adwokata Stauntona: »Czy może mi pan podać nazwy liter na górze strony 447, które tu wskazuję?«
Odpowiedź Russella: »No cóż, nie sądzę, bym mógł to uczynić.«

„Pytanie adwokata Stauntona: »Czyli nie może pan powiedzieć, jakie to są litery? Niech pan się przyjrzy i powie, czy je zna?«
Odpowiedź Russella: »Według mnie…« (W tym miejscu mu przerwano i nie pozwolono składać dalszych wyjaśnień.)
„Pytanie adwokata Stauntona: »Czy zna pan język grecki?«
Odpowiedź Russella: »Nie.«

Podobno Charles po przesłuchaniu miał powiedzieć do swego adwokata:

„Mogę się założyć, że znajdziemy całą gromadę zamiataczy ulic w Atenach, którzy umieją czytać i pisać po grecku, ale nie mają nawet za grosz talentu do interpretowania Biblii.”

Po rozpatrzeniu sprawy, w dniu 1 kwietnia 1913 roku sąd przyznał rację pastorowi Rossowi. Przeciwnicy Russella roznieśli wszystkie fakty z przebiegu rozprawy szeroko po świecie. Pastor J.J. Ross wydał rozszerzoną 48-stronicową publikację Some Facts and More Facts about the Self-Styled „Pastor” Charles T. Russell (of Millennial Dawn Fame) (Trochę więcej faktów na temat samozwańczego „Pastora” Charlesa T. Russella [znanego z Świtu Tysiąclecia]). Oskarżył on Russella, że podczas rozprawy sądowej kłamał pod przysięgą. Powtórzył także większość z wcześniejszych oskarżeń, podając różne argumenty na ich poparcie. W odpowiedzi Russell powtórzył, że nigdy nie twierdził, że zna język grecki – dodał, że zna jedynie alfabet grecki. Dodał, że pierwsi chrześcijanie również byli krytykowani za brak wykształcenia i oskarżani o ignorancję. Charles zawsze korzystał z przekładu Nowego Testamentu opracowanego przez Benjamina Wilsona – The Emphatic Diaglott. Opracowanie to zawierało oryginalny tekst grecki Nowego Testamentu wraz z interlinearnym tłumaczeniem angielskim. The Emphatic Diaglott była powszechnie uznawanym narzędziem naukowym, używanym w każdym seminarium w angielskojęzycznym świecie. Russell korzystając z tego opracowania, potrafił udzielać wyczerpujących wyjaśnień odnośnie znaczenia greckich słów występujących w Biblii. Nikt nie mógł temu zaprzeczyć, zaatakowano jednak jego brak znajomości języka greckiego.

Odnosząc się do pozostałych zarzutów, pastor Russell był przekonany, że postępuje zgodnie z biblijnymi wskazówkami, które nic nie mówią o żadnych wyznaniowych wyświęceniach i nie wymagają teologicznego przygotowania od osób głoszących Ewangelię. Wskazał przy tym, że jego wybranie na „pastora” przez ponad 500 zborów na całym świecie stanowi dla niego najważniejszy wykładnik prawdy. Russell podkreślił także, że atakujący go unikali dyskusji teologicznej i woleli uciec do oszczerstw i oczerniania go w oczach innych. Oszczercy jednak nadal powtarzali swoje kłamstwa, a wiele osób automatycznie wierzyło we wszystko, co tylko przeczytali w gazetach. W ten sposób duchowni ortodoksyjnych kościołów rozszerzali te informacje, osłabiając wpływy pastora Russella. Tylko ci, którzy poznali go osobiście, dobrze wiedzieli o jego biznesowej przeszłości oraz decyzji o sprzedaży rodzinnej firmy, by w ten sposób pozyskane pieniądze przeznaczyć na rozwijanie pracy Żniwa. Takie osoby pozostawały obojętne na głos krytyki duchowieństwa i nadal wiernie stały przy poznanych prawdach Słowa Bożego. Jednak przez duchowieństwo, Russell był coraz bardziej znienawidzony.

* * *

W dniu 20 kwietnia obchodzono Pamiątkę śmierci Jezusa Chrystusa. Pastor Russell zawsze oczekiwał na sprawozdania z tych obchodów z lokalnych zborów, ponieważ pokazywały one ilość poświęconych Bogu osób, przystępujących do Pamiątki. Dawało to także wyobrażenie odnośnie wielkości całego ruchu Prawdy na czasie. Z tego powodu Charles zawsze bardzo nalegał, aby takie sprawozdania wysyłano do Domu Biblijnego. W 1913 roku dotarły jednak do niego zaledwie sprawozdania z 265 zborów, podczas gdy w samych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie ich liczbę oceniano na około 1 100.

„Najwyraźniej wiele klas nie wybiera swoich pisarzy lub sekretarzy, albo też wybrane osoby są nieodpowiednie bądź opieszałe w Pańskiej służbie. Wstrzymywaliśmy druk, żeby podać zadowalający raport. Minęło dziesięć dni od Pamiątki, a tylko niewielka część klas przysłała sprawozdania.”

Nadesłane sprawozdania mówiły o 7 944 poświęconych osobach, które przystąpiły do Pamiątki. Największymi zborami były: Brooklyn (815 osób), Londyn (525), Glasgow (428), Boston (360), Pittsburgh (350), Los Angeles (310), Clevelend (189), Seattle (164), Washington (160), Minneapolis (160), Detroit (149), Indianapolis (129), St. Louis (124), San Antonio (119), Portland (112). Dodatkowo w jedenastu zborach w Indiach do Pamiątki przystąpiło 455 osób.

* * *

Charles Russell, 1913 r.

Pastor Russell nie zniechęcał się tymi wszystkimi trudnościami, i nadal starał się jak najlepiej organizować pracę Pańską. W celu pomocy lokalnym zborom organizował pracę pielgrzymów, którym zalecił w tym roku podjęcie tematyki właściwego prowadzenia badań beriańskich. Russell zawarł w tej kwestii wiele korzystnych rad i wskazówek w VI tomie Wykładów Pisma Świętego, jednak w praktyce wiele zborów nie doceniało ich w pełni. Charles przypuszczał, że przyczyną tego było niewłaściwe zrozumienie i nieprawidłowe prowadzenie takich badań, przez co studenci Biblii tracili wiele korzyści płynących z tych badań. Dlatego zalecił pielgrzymom, by odwiedzając zbory przeprowadzali wzorcowe badania beriańskie oraz zebrania świadectw. Namawiał także pielgrzymów, aby ograniczyli długość trwania swoich wykładów do 60-70 minut, co było najbardziej korzystnym czasem dla słuchaczy. Charles tłumaczył przy tym, że zbyt długie wykłady są nadmiernie uciążliwe dla słuchaczy, i zamiast być dla nich pomocą, mogą zacząć przeszkadzać w pracy Pańskiej. Wyjątkiem od tej reguły były wykłady publiczne, podczas których często potrzeba było dłuższego czasu, aby przedstawić wszystkie potrzebne kwestie. Tutaj jednak pastor zwracał uwagę, że nawet przeciętnie utalentowany mówca zdoła zamknąć wszystkie przedmioty w ciągu jednej lub dwóch godzin czasu. Charles zachęcał także do kontynuowania pracy przez ochotników, dzięki czemu rozwijało się dzieło rozszerzania klas studentów Biblii. Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica dostarczało darmowe ulotki, które jako „amunicja” były wykorzystywane w pracy ochotników. Sugerował, aby po rozniesieniu ulotek w miejscowości swego zamieszkania, rozszerzyć następnie promień działań na okoliczne miejscowości i wioski.

Napisał wówczas także ważne słowa odnoszące się do chronologii i zrozumienia daty 1914 roku:

„Apelujemy do czytelników STRAŻNICY (THE WATCH TOWER), aby zachowywali umiarkowanie tak w odniesieniu do swojej wiary jak i postępowania we wszystkich sprawach – w tym ich chronologicznych przepowiedni co do przyszłości. W naszej ocenie jest zupełnie nierozsądnie spędzać cały czas i zużywać energię na zgadywanie, co wydarzy się w tym roku, w następnym roku, itd. Wręcz przeciwnie, powinniśmy korzystać z wiedzy, jaką posiadamy – czyniąc z całej naszej mocy to, co jest w naszych rękach. Przeciwnik niewątpliwie chciałby nas odciągnąć od tych rzeczy, które już znamy, i od naszych przywilejów służby, a skierować w stronę spekulacji dotyczących spraw, o których nie posiadamy wiedzy. Dlatego apelujemy, aby lud Pański stłumił ciekawość i powstrzymał się od wtrącania się w rzeczy, które nie są jasno przedstawione w Słowie Bożym, a które mogą dla nich stać się szkodliwymi, jak również szkodliwymi dla Sprawy Bożej, której wszyscy pragniemy służyć, i co może także utrudnić dzieło łaski w naszych sercach, jak i w sercach tych, dla których jesteśmy ambasadorami i narzędziami mówczymi Pana.

Korzystamy z tej okazji, aby przypomnieć naszym czytelnikom, że nigdzie w naszych pismach nie znajdą żadnego stanowczego stwierdzenia odnośnie ostatnich lat tego Wieku, za wyjątkiem tego, co rozumiemy, że Czasy Pogan zakończą się w październiku 1914 roku, i w konsekwencji tego spodziewamy się, iż krótko po tej dacie, władza nad ziemią zostanie przeniesiona na wielkiego Króla Chwały, w „czasie wielkiego ucisku, jaki nie był odkąd narody poczęły być”. Zwróciliśmy uwagę, że przed tą datą nastąpi czas próby dla Kościoła – czas, w którym nie tyle będzie pytaniem: kto upadnie? ale kto będzie zdolny ostać się w tym dniu złym? – Efez. 6:11.

Dyskutując w serii tomów WYKŁADÓW PISMA ŚWIĘTEGO o Wielkiej Piramidzie zasugerowaliśmy, że być może pewien wymiar stopnia na górnym końcu Wielkiej Galerii może oznaczać coś ważnego przy końcu 1910 roku. Mamy jednak nadzieję, że jasno zaznaczyliśmy, że nic nie budujemy na tej sugestii – że była to tylko sugestia, tylko domniemanie, ale ten wymiar powoduje, że na rok 1911 patrzyliśmy z zainteresowaniem. Możemy jednak powiedzieć, że teraz każdy rok z pewnością będzie pełen naszego zainteresowania i aktywnych rozmyślań, zarówno dla naszych czytelników, jak i dla całego cywilizowanego świata. Z pewnością,

»Żyjemy, mieszkamy,
We wspaniałym i strasznym czasie;
W Wieku, który mówi wiekom,
Bycie żyjącym jest czymś wzniosłym!«

W rzeczy samej, w odniesieniu do daty 1914 roku, którą podkreśliliśmy, i szanując to, co wielokrotnie wyrażaliśmy naszą wiarą, naszym przekonaniem – to jednak nigdy w odniesieniu do tej daty nie wyrażaliśmy się świadomie w nieomylny sposób. Zawsze przyznawaliśmy, że jest to raczej kwestia wiary i przekonania, niż absolutnej wiedzy. Zachęcamy do uważnego przeanalizowania rozdziału dotyczącego chronologii, ponieważ takie czytanie okaże się pomocne, otrzeźwiające. W tym miejscu zwracamy uwagę, że gdyby nasza wiedza była całkowicie oparta na chronologii, to bylibyśmy dalekimi od pewności względem tej daty – że nasza wiara w nią opiera się w dużej mierze na potwierdzeniach znalezionych w różnych przeplatających się i zazębiających się proroctwach, które wydają się potwierdzać wiarygodność chronologii biblijnej i używania jej łącznie z tą datą.”

* * *

TRANSKONTYNENTALNA PODRÓŻ KONWENCYJNA

Transkontynentalna podróż w 1913 r.

W 1913 roku pastor Russell podszedł w zupełnie odmienny sposób do konwencji generalnych. Wyciągnął on wnioski z konwencji w Waszyngtonie z wcześniejszego roku, która była zbyt duża i z tego powodu sprawiała wiele trudności organizatorom, jak i uczestnikom. Charles doszedł do wniosku, że najlepsze korzyści duchowe uzyskiwano z konwencji, które liczyły od 1 tys. do 2 tys. uczestników. Podjęto więc decyzję o zwiększeniu liczby konwencji i ich rozproszeniu po terytorium Stanów Zjednoczonych i Kanady. Dzięki temu konwencje miały być mniejsze, przyjemniejsze i bardziej uduchowione, a równocześnie dzięki mniejszej odległości bardziej dostępne dla osób uboższych, których nie było stać na dalekie dojazdy. Russell tak to określił własnymi słowami:

„W zeszłym roku napotkaliśmy na pewne trudności, ponieważ nasze zgromadzenie Konwencyjne w Waszyngtonie było zbyt duże i trudne do obsługi. W tym roku staramy się uniknąć takich doświadczeń poprzez zwiększenie liczby Konwencji oraz ich rozproszenie. Konwencje o umiarkowanych rozmiarach są nie tylko przyjemniejsze i bardziej budujące, ale dodatkowo są znacznie tańsze, a zatem umożliwiają większą frekwencję – wiele osób uświadamia sobie, że możliwe jest pokonanie niewielkiej odległości, które nie mogą sobie pozwolić na więcej czasu i koszty długiej podróży. Jest całkiem słuszne, że te sprawy są przez was brane pod uwagę w waszych ustaleniach dotyczących przywilejów i błogosławieństw Konwencji, a także przez Towarzystwo w przygotowaniach takich Konwencji. Jest to rozwijanie ducha zdrowego zmysłu.”

Transkontynentalna podróż w 1913 r.

Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica wysłało swoich przedstawicieli do każdej miejscowości, w której miałby odbyć się konwencje. Ich zadaniem było, aby we współpracy z lokalnym zborem, zarezerwować sale na wykłady oraz dostępne miejsca noclegowe. Owi przedstawiciele byli określani jako: Świecko Domowy Ruch Misyjny (Laymens Home Missionary Movement). To oni powiadamiali następnie wszystkie zbory w kraju o organizowanej konwencji, przydzielając chętnym miejsca noclegowe. Dla potrzeb konwencji zostało przygotowanych około 15 pielgrzymów, a także utalentowani mówcy do pomagania podczas sympozjów. Nie organizowano tym razem spotkań wieczornych, dając uczestnikom więcej czasu na odpoczynek i przemyślenia nad wysłuchanymi wykładami. Dzięki temu, w wielu domach odbyły się towarzyszące konwencji spotkania, podczas których przedstawiano i tłumaczono wykres Boskiego Planu Wieków. Przy tej okazji dr L.W. Jones z Chicago wynajął specjalny pociąg liczący 11 wagonów, umożliwiając grupie 240 studentów Biblii podróżowanie od konwencji do konwencji, i towarzyszenie przez cały czas pastorowi Russellowi. Podróż tego pociągu również organizował Świecko Domowy Ruch Misyjny.

Chrzest w Pertle Springs

Pastor Russell rozpoczął swoją podróż transkontynentalną od serii jednodniowych konwencji w Kalamazoo w stanie MichiganToledo w stanie Ohio, i Jackson w stanie Michigan. We wszystkich tych miastach zorganizowano wykłady publiczne, na których frekwencja wynosiła średnio 1 200 osób. Następnie Charles udał się na jednodniową konwencję w Kansas City w stanie Missouri. Frekwencja na konwencji wyniosła około 200 osób. Stamtąd pastor udał się na konwencję w Pertle Springs, niedaleko miasta Warrensburg w stanie Missouri, gdzie w dniach 1-8 czerwca odbyła się pierwsza Konwencja Generalna. Zakwaterowanie zapewniono w obiektach należących do ruchu Chautauqua. Było to wspaniałe miejsce, położone nad uroczym jeziorem. Frekwencja wynosiła około 800 osób, którym wykładami usługiwało czternastu pielgrzymów. Chrzest przyjęły 54 osoby. Charles przebywał tam przez dwa dni, podczas których między innymi powiedział wykład, poprowadził zebranie odpowiedzi na pytania, oraz udzielił wywiadu dla dwóch lokalnych gazet: Kansas City Weekly Post i Pertle Springs Star-Journal. Następnie udał się na jednodniową konwencję w Oklahoma City w stanie Oklahoma. Chrzest przyjęło tam 17 osób, a wykładu publicznego wysłuchało około 3 000 osób, z których wielu okazało głębokie zainteresowanie Prawdą Słowa Bożego. Kolejna jednodniowa konwencja odbyła się w Little Rock w stanie Arkansas, z udziałem około 200 przyjaciół. Wykładu publicznego wysłuchało około 700 osób.

Pociąg konwencyjny

Tymczasem 2 czerwca ze stacji kolejowej Dearborn w Chicago w stanie Illinois w podróż transkontynentalną wyruszył pociąg konwencyjny. Tak wspominała te wydarzenia Melinda Z. Keefer:

„Nasz pociąg miał wyruszyć ze stacji Dearborn siecią kolejową Wabash w południe 2 czerwca. Przyjaciele zaczęli się schodzić około dziesiątej i był to radosny i ekscytujący czas, gdy mogłam spotkać dawnych znajomych, których długo nie widziałam, oraz poznać nowe osoby. Już niebawem zdałam sobie sprawę, że jesteśmy jedną dużą rodziną […] a pociąg stał się na miesiąc naszym domem.

Gdy odjeżdżaliśmy ze stacji, udając się w tę liczącą osiem tysięcy mil podróż, przyjaciele, którzy przyszli nas pożegnać, śpiewali: »Połączmy serca wraz« i »Zostań z Bogiem, aż się zejdziem znów« i długo machali kapeluszami i chusteczkami, aż zniknęliśmy im z oczu.

W trakcie każdego z postojów odbywały się konwencje – przeważnie trzydniowe i na każdej z nich pozostawaliśmy jeden dzień. Podczas tych przystanków brat Russell wygłaszał po dwa wykłady, jeden po południu dla przyjaciół i drugi wieczorem dla publiczności, na temat »Poza grobem«.”

Wygląd wnętrza wagonów

W ten sposób transkontynentalna podróż konwencyjna dla wielu osób stała się czymś w rodzaju rodzinnego zjazdu. Niektórzy mogli towarzyszyć pastorowi Russellowi przez całą podróż, inni wsiadali do pociągu i przebywali w nim przez kilka dni. Ten czas był okazją do zgłębiania wiedzy biblijnej, ale także nawiązywania kontaktów międzyludzkich. Bardzo często owocem takich spotkań były miłości, a następnie małżeństwa. Pierwszy przystanek pociągu konwencyjnego miał miejsce w Saint Louis w stanie Missouri. W tym momencie nie organizowano tam żadnej konwencji, jednak postój był przewidziany, aby zabrać osoby z konwencji w Pertle Springs. Byli to przyjaciele Prawdy ze stanów Kansas, Oklahoma, Missouri, Arkansas, Illinois i Indiana. Rankiem 3 czerwca pociąg dotarł do Hot Springs w stanie Arkansas, gdzie w dniach 1-8 czerwca odbywała się druga Konwencja Generalna. Miejscowość ta była znana z naturalnych gorących źródeł, a tutejszy Park Narodowy Hot Springs jest najstarszym obszarem chronionym w Stanach Zjednoczonych. Z tego względu miasto było bardzo popularnym uzdrowiskiem.

Rezolucja Konwencji w Hot Springs

Pastor Russell dojechał na konwencję w Hot Springs dopiero 6 czerwca. Frekwencja wynosiła około 1 000 osób. Chrzest przyjęło 41 osób. Podczas konwencji przyjęto trzy rezolucje mówiące, że Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Biblii oświadcza: (1) nadszedł czas poinformowania, że biblijne słowa Szeol, Hades, Tartarus i Gehenna nie odnoszą się do miejsca i warunków wiecznych oraz ognistych tortur, ale dwa pierwsze oznaczają po prostu stan śmierci w grobie; (2) że powinno się publicznie powiedzieć, że między biblijnym opisem stworzenia a nauką panuje zupełna harmonia, ponieważ opis Biblii rozpoczyna się, gdy Ziemia już istniała; (3) że nadszedł czas na wykorzystanie ruchomych obrazów w nauczaniu prawdy biblijnej.

Podczas konwencji pastor Russell przedstawił sprawozdanie z postępu prac nad nowoczesną prezentacją Fotodramą stworzenia, która miała być pomocą dla wszystkich ewangelistów i nauczycieli biblijnych. Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Biblii przyjęło także rezolucję zapraszającą do współpracy wszystkich chrześcijan z całego świata. Uchwałę tą przyjęto ponieważ produkcja Fotodramy stworzenia wymagała wielkiej ilości pracy i bardzo dużych pieniędzy. Ponoszone wydatki stawiały Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica pod silną presją finansową. Całkowity koszt oszacowano na około 300 tys. dolarów (aktualna wartość na 2018 r. około 7,5 mln dolarów). Poinformowano, że w odtwarzanie różnych scen biblijnych zostało zaangażowanych kilkaset osób, a część jednego z dużych ogrodów zoologicznych została udostępniona, aby odtworzyć wielką scenę Arki Noego ze zwierzętami. Oczekiwano, że publiczne prezentacje Fotodramy stworzenia przyciągną wielkie tłumy zainteresowanych, stwarzając okazję do przedstawienia prawdy biblijnej.

Konwencja zakończyła się „ucztą miłością”. Była to wyjątkowa chwila, gdy wszyscy mówcy przemawiający na konwencji ustawiali się szeregiem na scenie lub przed podium. W rękach trzymali przygotowane tacki w chlebami, a większość uczestników konwencji podchodziła do nich, łamiąc chleb i podając dłoń mówcom. Potem wszyscy śpiewali pieśń „Połączmy serca wraz”, czasami trzymając się przy tym za ręce. Edith R. Brenneisen tak opisała udział w takiej uczcie miłości:

„Miłość jednych ku drugim przepełniała nasze serca, a po policzkach często spływały nam łzy radości. Nie wstydziliśmy się tych łez ani nie próbowaliśmy ich powstrzymać.”

Hot Springs

Tych pięknych chwil nie mogły zepsuć obraźliwe komentarze, które w lokalnej prasie ukazały się na temat pastora Russella. Określiły one zwolenników pastora mianem „Rusellitów”, którzy rzekomo mieli sprzeciwiać się chrześcijaństwu. Pomimo tych przykrych ataków opozycji, konwencja przebiegła bardzo spokojnie. Po jej zakończeniu Charles dołączył do pociągu konwencyjnego i wieczorem 7 czerwca ruszył w dalszą podróż transkontynentalną.

Russell podczas podróży

Pierwszym przystankiem było miasto Dallas w stanie Teksas. 8 czerwca Russell usłużył tam zebraniem odpowiedzi na pytania, a po południem powiedział wykład publiczny. Frekwencja wynosiła około 1 200 osób. Rankiem następnego dnia pastor spotkał się jeszcze raz z członkami lokalnego zboru oraz osobami, które przyjechały z całej okolicy, aby spotkać się z nim osobiście. Wielu z nich miało okazję pierwszy raz porozmawiać ze słynnym pastorem Russellem. Wieczorem wyjechali z Dallas, aby rankiem 9 czerwca dotrzeć do San Antonio w stanie Teksas. Zorganizowano tam jednodniową konwencję, na której obecnych było około 500 osób. Po południem odbył się wykład publiczny, którego wysłuchało około 1 300 osób. Po nocy spędzonej w San Antonio, rankiem pociąg konwencyjny ruszył w dalszą podróż na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Długą podróż przerwano 11 czerwca w El Paso w stanie Teksas, gdzie wykładu publicznego wysłuchało około 1 700 osób.

Pociąg konwencyjny

W międzyczasie, stowarzyszenie kupców z miasta Tucson w stanie Arizona, dowiedziało się, że przez ich miasto będzie przejeżdżać pociąg z pastorem Russellem i grupą około 200 studentów Biblii. Poprosili więc pastora, aby zatrzymał się 12 czerwca i odbył spotkanie z miejscowym duchowieństwem. Ci jednak wywołali jednak w mieście duży niepokój i falę sprzeciwu wobec postoju pociągu konwencyjnego. Wobec tego kupcy szybko zrezygnowali z organizacji tego spotkania, i we współpracy z władzami kolejowymi zorganizowali przejażdżkę samochodami po swojej miejscowości i okolicy. W tym celu użyczono osiemnaście samochodów.

Konwencja w Los Angeles

Po kolejnych wielu godzinach podróży, pociąg konwencyjny 13 czerwca dotarł do Los Angeles w stanie Kalifornia, gdzie w dniach 11-15 czerwca odbyła się konwencja generalna. Pastor Russell przebywał tam tylko jeden dzień. Całą konwencję zorganizowano w dużym budynku wynajętego kościoła, który nazwano „Los Angeles Tempel”. Frekwencja wynosiła około 1 000 osób, a wykładu publicznego wysłuchało około 4 500 osób. Wieczorem pastor udał się w dalszą podróż, i rankiem 14 czerwca dotarł do San Diego w stanie Kalifornia. Poza spotkaniem z członkami lokalnego zboru, Charles zwiedził samochodem miasto i jego okolicę, zwłaszcza wielki tutejszy port morski. Podczas tej wizyty, w lokalnej prasie ukazał się oszczerczy artykuł autorstwa jednego z miejscowych duchownych. Pastor nie będąc tym zrażony, powiedział wykład publiczny dla zainteresowanych.

Postój w Santa Ana

Rankiem 15 czerwca (niedziela) Charles dotarł do Santa Ana w stanie Kalifornia. Intrygi duchowieństwa doprowadziły tam do odmowy wypożyczenia dużego audytorium Opera House, w którym miano zorganizować wykład publiczny. Szybko znaleziono jednak inne miejsce, i wykładu publicznego mogło wysłuchać około 1 200 osób. Tego samego dnia popołudniem odbył się wykład publiczny w Pasadenie w stanie Kalifornia, na którym frekwencja wyniosła około 1 300 osób. Półmetek transkontynentalnej podróży przypadł 16 czerwca na San Francisco w stanie Kalifornia. W dniach 14-16 czerwca odbyła się tam konwencja, na której frekwencja wynosiła około 700 osób, a wykładu publicznego wysłuchało około 4 000 osób. Pastor podziwiał jak szybko miasto zostało odbudowane po katastrofalnym trzęsieniu ziemi z 1906 roku.

Charles Russell w Shasta Springs

Podczas dalszej podróży na północ, Charles zatrzymał się znanym kurorcie Shasta Springs, gdzie wszyscy pasażerowie pociągu mogli napić się mineralnych wód. Kolejny postój przypadł 18 czerwca w Portland w stanie Oregon. Na spotkaniu z zainteresowanymi obecnych było około 500 osób, a wykładu publicznego wysłuchało prawie 3 500 osób. 19 czerwca dotarli do Tacoma w stanie Waszyngton. Tamtejsi duchowni podjęli próbę przeszkodzenia organizacji wykładu publicznego, pomimo to, Russella wysłuchało około 1 800 osób. Pociąg konwencyjny liczył tam dziesięć wagonów, którymi podróżowało 276 studentów Biblii. Charles poprowadził tam zebranie odpowiedzi na pytania, a lokalna gazeta Tacoma Tribune opublikowała artykuł Russella pod znamiennym tytułem: „Ludzie domagają się światła”.

Russell w Tacoma

Następny dzień pastor spędził w Seattle w stanie Waszyngton, gdzie wykładu publicznego wysłuchało około 2 300 osób. W dniu 21 czerwca Charles popłynął statkiem „Princess Charlotte” do miasta Victoria w prowincji Kolumbia Brytyjska w Kanadzie. Rejs trwał pięć godzin, jednak wszyscy towarzysze Russella byli bardzo zadowoleni, gdyż była to dla nich miła odmiana po wielu dniach spędzonych w pociągu. W spotkaniu dla zainteresowanych uczestniczyło 500 osób, a w wykładzie publicznym około 1 000 osób. Nocą pastor popłynął do Vancouver w kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska. Tam czekał na nich pociąg konwencyjny, którzy przyjechał z Seattle. W Vancouver odbyła się jednodniowa konwencja, a wieczornego wykładu publicznego wysłuchało około 4 500 osób.

Stoisko z literaturą w Edmonton

Kontynuując podróż, pociąg konwencyjny przejechał przez Góry Skaliste i 24 czerwca dotarł do Calgary w kanadyjskiej prowincji Alberta. Wykładu publicznego wysłuchało tam około 1 300 osób. Następnego dnia Russell spotkał się z lokalnym zborem w Edmonton w prowincji Alberta. Był to najdalej na północ wysunięty punkt całej podróży. Tamtejsi bracia zastosowali ciekawe rozwiązanie do głoszenia Prawdy na czasie. Mianowicie wystawiali na różnego rodzaju targach i wystawach specjalne stoisko z literaturą biblijną. Stoiska te były atrakcyjne, ponieważ oferowały część literatury bezpłatnie. Russell zwrócił uwagę na tę formę aktywności w służbie Pańskiej. Po wygłoszeniu wykładu publicznego ruszyli w dalszą podróż, zatrzymując się w południe 26 czerwca w Regina w prowincji Saskatchewan. Wynajęto to salę, w lokalnej drukarni wydrukowano ogłoszenia, które towarzysze podróży szybko roznieśli po mieście. Dzięki temu, wieczorem około 400 osób wysłuchało wykładu publicznego. Postój ten spowodował pięciogodzinne opóźnienie pociągu, pastor uznał jednak, że było ono jak najbardziej uzasadnione. Następnego dnia postój był w Brandon w prowincji Manitoba, gdzie wykładu publicznego wysłuchało około 900 osób.

Podczas dalszej podróży doszło do interesującego zdarzenia. Linia kolejowa przebiegała przez obszar wojskowego obozu treningowego Camp Sewell w prowincji Manitoba. Wieczorem około 7 tys. żołnierzy (artylerii, kawalerii, piechoty, itp.) stało w zwartej formacji, zwróconej frontem w stronę torów, najwyraźniej w celu przeglądu wojska przez dowodzącego oficera. Nagle od zachodu na teren obozu wjechał pociąg, a jedna z kobiet rozrzuciła wiele ulotek, które spadły na żołnierzy. Były to ulotki biblijne. Gdy pociąg opuszczał teren obozu wojskowego, żołnierze widzieli na tylnej platformie postać czcigodnego pastora Charlesa Russella. Cała scena przypominała obraz, na której straż honorowa żegnała odjeżdżającego pastora.

Konwencja w Madison

Następnego dnia spotkanie odbyło się w Winnipeg w prowincji Manitoba. Wieczornego wykładu publicznego Russella wysłuchało tam około 3 000 osób. Następnego dnia rankiem odbyło się spotkanie dla zainteresowanych, z udziałem około 800 osób. Kilkanaście osób chciało wówczas poprzez przyjęcie chrztu wodnego okazać swoje poświęcenie Bogu, jednak wszystkie kościoły i miejsca z chrzcielnicą okazały się dla nich zamknięte. W ten sposób duchowni ortodoksyjnych kościołów pokazywali, że byli najemnymi pasterzami, którzy niewiele dbali o prawdziwe dziedzictwo Boga. Chrzest tych osób odbył się w późniejszym czasie. Wieczorem, wielu miejscowych przyjaciół Prawdy żegnało odjeżdżający pociąg konwencyjny z pastorem Russellem. Tymczasem trasa podróży transkontynentalnej prowadziła z powrotem do Stanów Zjednoczonych, i po nocnej jeździe 29 czerwca dotarli do dwóch miast Minneapolis i Saint Paul położonych po obu rzeki Missisipi w stanie Minnesota. Popołudniowy wykład publiczny był powiedziany w Minneapolis, a wieczorny w Saint Paul. Transkontynentalną podróż zakończono 2 lipca, docierając na konwencję generalną w Madison w stanie Wisconsin (konwencja trwała od 29 czerwca do 6 lipca). Russellowi wydawało się, że była to najwygodniejsza ze wszystkich konwencji. Madison było wówczas niewielkim miasteczkiem, położonym wśród małych jeziorek. Tereny na których zorganizowano konwencję leżały właśnie na brzegu jednego z tych jezior. Sala konwencyjna była idealnie dopasowana do potrzeb konwencji, której przewodniczącym był pielgrzym W.E. Van Amburg. Charles usłużył tam jednym wykładem. Pod koniec konwencji otrzymano informację o śmierci pielgrzyma George’a M. Hunta w swoim domu w Los Angeles.

Charles Taze Russell, 1913 r.

Ogółem w ciągu 30 dni pokonano ponad 8 tys. mil. Podróż była wyczerpująca, ale bardzo efektywna. Russell podsumowując całą podróż podkreślał, że większość spotkań odbyła się w dni powszednie, a obecność wielu zainteresowanych wskazywała, że ludzie nie stracili jeszcze zainteresowania Biblią i religią, a spadek liczebności wiernych w kościołach musi mieć jakąś inną przyczynę. Pastor dopatrywał się tej przyczyny we wzroście umiejętności ludzi, którzy nie chcieli już być więcej karmieni wierzeniami z Ciemnych Wieków. W orotodoksyjnych kościołach nominalnego chrześcijaństwa nie znajdowali pokarmu duchowego, a kaznodzieje głosili im nauki socjologii, astronomii i innych współczesnych nauk, podczas gdy oni szukali Prawdy na czasie. Dzięki podróży transkontynentalnej otrzymali oni dostęp do Prawdy na czasie, a zdecydowana większość lokalnych gazet opublikowała przychylne sprawozdania z konwencji, wraz z kazaniami wygłoszonymi przez pastora Russella. Sprzedano i rozprowadzono także tysiące egzemplarzy książek i broszur, a jeszcze większą ilość bezpłatnych traktatów rozprowadzono w odwiedzanych miastach i miasteczkach. Dzięki tej pracy wzrosła także liczba subskrypcji czasopisma Strażnica.

* * *

ROSNĄCA OPOZYCJA

Podczas podróży transkontynentalnej pastor Russell wyraźnie dostrzegł rosnącą opozycję. Około jednej czwartej duchowieństwa w wielu miastach otwarcie sprzeciwiała się działalności studentów Biblii, krytykując i potępiając literaturę rozsyłaną przez Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica. Nie byli oni w stanie posługiwać się logicznymi argumentami, ani nie wdawali się w debaty teologiczne, jednak bardzo zręcznie wykorzystywali oszczerstwa i kłamstwa, aby podważać autorytet pastora Russella. Współpracując z gazetą The Brooklyn Eagle, rozpowszechniali kopie artykułów ośmieszających, wypaczających i fałszywie przedstawiających działalność Towarzystwa. W wielu przypadkach duchowni bezpłatnie rozdawali kopie takich artykułów wśród wiernych w swoich kościołach.

Charles Russell, aby zrównoważyć siłę tych ataków, zdecydował się na krótką odpowiedź, która ukazała się w jednym z numerów Bible Student Monthly. Zainteresowane osoby mogły otrzymać dowolną ilość tego bezpłatnego traktatu, do dystrybucji w każdej miejscowości. Pastor podkreślał przy tym, że jego zamiarem nie jest atakowanie kogokolwiek, jednak ma prawo i obowiązek do bronienia Prawdy Bożej i jej zasad.

* * *

KOLEJNE KONWENCJE

Konwencja w Springfield

W dniach 13-20 lipca odbyła się konwencja w Springfield w stanie Massachusetts. Funkcję przewodniczącego pełnił pielgrzym Joseph F. Rutherford. Była to prawdopodobnie największa z konwencji organizowanych w 1913 roku, ponieważ frekwencja wynosiła około 1 800 zainteresowanych osób, a wykładów publicznych wysłuchało od 2 500 do 3 000 osób. Pastor Russell był na tej konwencji przez kilka dni, jednak jego obecność została bardzo dobrze oceniona.Podczas zebrania podpowiedzi na pytania, Charles podkreślał, że Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Biblii nigdy nie apeluje o dawanie datków pieniężnych, i korzysta wyłącznie z dobrowolnych datków.

„Pytanie – Jak to możliwe, że Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Biblii wydaje tak dużo pieniędzy, a nigdy o nic nie prosi?

Odpowiedź – Lata temu, moi przyjaciele, miałem pewne doświadczenie jako Kongregacjonalista. Odbywał się wówczas jarmark oraz konkurs, i bardzo dobrze pamiętam, że poprosiłem kogoś o darowiznę i człowiek ten bez ociągania wręczył mi dwa dolary, i wydawał się być z tego zadowolony. Po otrzymaniu tych dwóch dolarów zawstydziłem się. Powiedziałem sobie: Żebrałeś. Na to odpowiedziałem: Żebrałem dla kościoła. Wstydziłbyś się wszakże żebrać dla siebie samego. Tak, wstydziłbym się, ale to było dla Pana. Jeśli jednak wstydziłbyś się żebrać dla siebie, czy nie powinieneś tym bardziej wstydzić się żebrać dla Pana? Czy Pan jest biedny? Odpowiedziałem sobie: Nie, i już nigdy więcej nie będę żebrał ani kwestował; i od tego czasu nigdy tego nie uczyniłem. […]

[…] Dobrowolne datki są darowiznami, o jakie w żaden sposób nie prosimy. Każdego roku ogłaszamy rezultaty naszej pracy w dorocznym raporcie, co wydaje się właściwe, ale nie podajemy żadnych nazwisk ofiarodawców. Nikt nie ma możliwości ogłaszania swego nazwiska wobec kościoła albo wobec innych ofiarodawców. Cokolwiek jest ofiarowane, dawane jest Panu i nie staramy się rozgłaszać czyjejkolwiek ofiary. Po prostu wykorzystujemy to, co dobrowolnie zostało nam wręczone.

[…] Nasza ogólna myśl jest taka, że sprawa zabiegania o pieniądze stała się raczej przykra w oczach wielu ludzi i że być może imię Pańskie będzie bardziej chwalone, jeżeli nie będziemy prosić o pieniądze. Co więcej, uznajemy fakt, że nasz Ojciec Niebieski jest bardzo bogaty. Całe złoto i całe srebro należy do Niego i wszystkie trzody na tysiącach gór. Gdyby potrzebował pieniądze, nie musiałby nas o nie prosić i o ile wiemy, nigdy nie upoważnił nas do proszenia o pieniądze w Jego imieniu. Skoro On nas do tego nie upoważnił, sądzimy, że niewłaściwą rzeczą jest to czynić. Nie rzuca to żadnego złego świata na innych, którzy inaczej to rozumieją. Mają prawo sądzić inaczej.”

Charles Taze Russell, 1913 r.

Kolejna konwencja odbyła się w dniach 20-27 lipca w Asheville w stanie Karolina Północna. Frekwencja wynosiła 1 200 osób. Pastor Russell był na tej konwencji jedynie pierwszego dnia, gdyż udawał się w podróż na kolejną konwencję. W Asheville specjalny dzień został poświęcony kolporterom. Przedstawiono liczne rady i wskazówki, które były pomocą w prowadzeniu tego trudnego zakresu służby Pańskiej. Ciekawostką było opowiedzenie o różnych sposobach działalności, między innymi wykorzystywania w pracy kolporterskiej specjalnych zaprzęgów konnych.

Praca kolporterów

Dokładnie w tym samym terminie odbyła się konwencja w Toronto w prowincji Ontario w Kanadzie, oraz konwencja w Mountain Lake Park w stanie Maryland. Konwencja w Toronto zaskoczyła pod względem wielkości – było około 1 200 uczestników, z czego połowa ze Stanów Zjednoczonych.

Podczas tej konwencji doszło do bardzo przykrego incydentu. Mianowicie na trawniku przed salą konwencyjną kilku przeciwników rozwinęło duży transparent z napisem: „Russelizm, Brzask Tysiąclecia, Dokrtyna Diabła”. Mieli oni także liczne traktaty przeznaczone do dystrybucji i usiłowali wejść w spór ze studentami Biblii. Udało się tego uniknąć dzięki interwencji policji, która odsunęła na bok przeciwników. Pomimo tych sprzeciwów, pastor Russell spokojnie przedstawił przygotowany wykład ze Słowa Bożego.

Później ukazało się sprawozdanie konwencyjne, zawierające skróty większości wykładów oraz odpowiedzi na pytania.

* * *

DALSZE ROZSZERZANIE PRACY

Mniej więcej w tym samym czasie nastąpiło wydanie wyroku sądu Dystryktu Kolumbii, w którym jest położona stolica Stanów Zjednoczonych – miasto Waszyngton. Sąd uwolnił pastora Russella z oskarżeń i pomówień ogłaszanych przez wydawcę około 30 gazet publikowanych w całym tym dystrykcie. Jako zadośćuczynienie gazety musiały opublikować przeprosiny, a następnie zgodzić się na drukowanie kazań pastora. Dzięki temu wyrokowi, w 1913 roku rozszerzano kampanię drukowania kazań w gazetach, osiągając zasięg ponad 2000 gazet i 15 milionów czytelników w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Południowej Afryce i Australii. Liczby te były zdumiewające. Nastąpiła wtedy wielka zmiana w myśleniu i mowie publiczności o pastorze Russellu. Wszędzie był on uważany za największego nauczyciela religijnego owych czasów. Gdziekolwiek jechał, był przyjmowany publiczną manifestacją i oklaskami.

* * *

DWUNASTA PODRÓŻ EUROPEJSKA

London Tabernacle

Po krótkim odpoczynku w swoim biurze w Brooklynie, Charles wyruszył w dwunastą podróż do Europy, by wziąć udział w kilku konwencjach. Najpierw udał się do Londynu w Anglii, gdzie w Londyńskim Przybytku w dniach 1-4 sierpnia odbyła się konwencja generalna. Frekwencja wyniosła około 900 osób, z których większość pochodziło z pobliskich miejscowości i wiosek, ale były także osoby z Niemiec, Danii i Szwecji. Chrzest przyjęło 169 osób. Pastor usłużył tam trzema wykładami oraz zebraniem odpowiedzi na pytania. Ostatnim pytaniem na które odpowiadał było następujące:

„Pytanie – Czy wiesz, że drodzy bracia w Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza w Londynie, kochają cię? Czy jest jakiś sposób, w jaki możemy ci to skuteczniej okazać?

Odpowiedź – Pamiętacie, że Pan powiedział: »Jeźli mię miłujecie, przykazania moje zachowajcie«, i jeśli tak jest, to moi drodzy przyjaciele w ten sposób trwajmy w Jego miłości. On mówi nam, że jeśli będziemy trwać w Jego miłości, to będziemy trwać w miłości Ojca.

Kocham was i chcę, abyście to wiedzieli. Kocham was i myślę, że ta miłość jest wspólna dla wszystkich członków Oblubienicy Chrystusa, gdyż nie może być inaczej. Jak moglibyśmy kochać Tego, który nas spłodził i pokochał, jeślibyśmy nie kochali tych, którzy są przez Niego spłodzeni? (1 Jana 5:1) Każdy z nas coraz bardziej i coraz bardziej kocha ducha Mistrza, i będziemy musieli kochać coraz bardziej każdego; dopóki wszyscy nie osiągniemy doskonałości poza zasłoną, kiedy nasza miłość do siebie nawzajem będzie absolutnie kompletna.”

W wieczór po zakończeniu się londyńskiej konwencji, pastor znalazł się już w Plymouth, gdzie przemówił w wykładzie publicznym do około 1 100 zainteresowanych osób. W środę 6 sierpnia odwiedził Exeter, gdzie wysłuchało go około 650 osób. Następnego dnia przemówił do 800 osób w Cheltenham. Zawsze po wykładzie publicznym Charles poświęcał czas na udzielanie odpowiedzi na pytania. Taka forma przedstawiania prawdy biblijnej była bardzo korzystna i przynosiła wiele zrozumienia zainteresowanym słuchaczom, jednak wiązała się z koniecznością poświęcenia większej ilości czasu, a także z większym zmęczeniem intelektualnym samego mówcy. Musimy przy tym pamiętać, że pastor Russell był od dłuższego czasu w niemal nieustannej podróży konwencyjnej, a nie był osobą młodą. Miał 60 lat.

Pomiędzy 7 a 10 sierpnia Charles Russell doznał zawału mięśnia sercowego. Nigdzie w żadnym sprawozdaniu nie ma jednak o tym nawet najmniejszej wzmianki, jednak plan podróży nie przewidywał żadnej przerwy – a taka w tych dniach miała miejsce. Zawał serca Russella został także udokumentowany przez brytyjskiego historyka ruchu, A.O. Hudsona, który później pisząc o jego nagłej śmierci w 1916 roku wspomniał o zawale serca z 1913 roku:

„Chociaż nastąpiło to niespodziewanie, niektórzy z nich będą pamiętać, że gdy pastor był w tym kraju w roku 1913, trzy lata temu, doznał poważnego ataku serca i podczas gdy znajdował się pod opieką dwóch londyńskich specjalistów, jego serce przestało bić na pięć sekund. Nie spodziewano się wtedy, że to przeżyje. Wówczas ich diagnoza była taka, że jego przypadek jest bardzo niezwykły – fizycznie był prawie wyniszczony, ale jego umysł był świeży i prężny jak zawsze.”

Po tym zawale, Charles tylko przez kilka dni pozwolił sobie na odpoczynek, i w niedzielę 10 sierpnia ponownie przemówił do zgromadzenia około 200 przyjaciół w Londyńskim Przybytku. Nie zorganizowano jednak żadnego wykładu publicznego. Pomimo złego stanu zdrowia, pastor nie przerwał dalszej podróży i kontynuował odwiedzanie kolejnych miejscowości, w których wygłaszał jeden za drugim wykłady. Nikogo nie informował o swojej chorobie, i tylko najbliżsi współpracownicy zdawali sobie sprawę z tego, ile wysiłku go to kosztowało i jak było to dla niego niebezpieczne. On jednak poświęcił swoje życie na służbę Bogu, i nie zwlekał z wypełnieniem złożonych Bogu ślubów.

W poniedziałek 11 sierpnia przemówił do około 1 500 osób w Lincoln, a następnego dnia do 1 000 osób w Kingston upon Hull. Wieczorem w środę 13 sierpnia odbył się wykład publiczny w Wakefield, gdzie frekwencję oszacowano na 900 osób. 14 sierpnia około 1 500 osób wysłuchało jego wykładu w Yorku. Następnie powrócił na południe Anglii i w piątek 15 sierpnia wygłosił wygład publiczny dla około 670 osób w Royal Tunbridge Wells. Potem ponownie przyjechał do Londynu, i w niedzielę 17 sierpnia usługiwał w Przybytku Londyńskim. W międzyczasie, Rusell wysłał dwóch pielgrzymów jako swoich przedstawicieli do Skandynawii. W dniach od 13 sierpnia do 3 września, pielgrzymii J.F. Rutherford i A.N. Pierson odwiedzili wiele miejscowości w Norwegii, Finlandii i Szwecji. Odbyli 24 spotkania z przyjaciółmi Prawdy, oraz uczestniczyli w konwencji w Helsinkach w Finlandii (frekwencja 250 osób) i w konwencji w Sztokholmie w Szwecji (frekwencja 400 osób). Powiedzieli także 18 wykładów publicznych, które wysłuchało łącznie około 25,8 tys. osób.

Tymczasem pastor Russell pozostał w Wielkiej Brytanii, i kolejny tydzień zastał go w podróży na północ. W poniedziałek powiedział wykład dla około 950 osób w Walsall, we wtorek 19 sierpnia dla około 500 osób w Chester, 20 sierpnia dla 1 100 osób w Blackburn, następnie w czwartek dla 1 600 osób w Bolton, i 22 sierpnia dla 1 500 osób w Preston. Potem pojechał do Szkocji, gdzie w dniach 23-25 sierpnia odbyła się konwencja w Glasgow. Frekwencja wynosiła 900 osób ze Szkocji, Anglii i Irlandii. Russell czterokrotnie tam przemawiał, a w niedzielę powiedział wykład publiczny do około 4 500 osób. Sala była wypełniona po brzegi, a liczba nie mieszczących się wewnątrz tak duża, że około 900 osób zebrało się w sąsiedniej sali, gdzie przemówił do nich pielgrzym Hemery.

We wtorek 26 sierpnia pastor przemawiał do około 1 000 osób w Stirling, w środę do ponad 1 100 osób w Coatbridge, w czwartek do 1 200 osób w Kilmarnock, i w piątek 29 sierpnia do 600 osób w Southport. Następnie nocnym pociągiem udał się na południe Anglii i statkiem popłynął do Francji, by w niedzielę 31 sierpnia wziąć udział w jednodniowej konwencji w Paryżu. Frekwencja wynosiła 70 przyjaciół Prawdy, którzy przyjechali z Belgii, Szwajcarii, Niemiec i różnych części Francji. Nie zorganizowano tam żadnej usługi publicznej. 2 września pastor powrócił do Londynu, aby następnego dnia pojechać do Liverpoolu. 3 września spotkał się ze swoimi pielgrzymami, J.F. Rutherfordem i A.N. Piersonem, którzy powrócili z podróży po Skandynawii. Stąd statkiem „Tunisian” udali się w podróż do Stanów Zjednoczonych. Rejs przez północny Ocean Atlantycki upłynęła Charlesowi bardzo przyjemnie, z możliwością poświęcenia czasu na pracę literacką. W dniu 12 września dotarł do Nowego Jorku.

* * *

Wykłady Pisma Świętego

Bez wątpienia, dopiero po powrocie do Przybytku Brooklyńskiego pastor Russell znalazł czas na odpoczynek i rekonwalescencję. W okresie od 12 września do początku grudnia nie ma żadnych informacji o jego publicznej aktywności. Możemy przypuszczać, że czas ten wykorzystał na korespondencję i pisanie nowych artykułów.

W tym czasie w Strażnicy pojawiła się propozycja, aby większe zbory wybierały spośród swoich członków Opiekuna literatury (księgarza), który miał sprawować nadzór nad całym zasobem książek danego zboru, i zamawiać potrzebne pozycje z Brooklynu lub Londynu. Rozwiązanie to było bardzo praktyczne, gdyż przesyłka większej ilości książek była tańsza niż realizacja pojedynczych zamówień. Charles doradzał także, aby do tej służby wybierać osobę, która posiadała już jakąś znajomość biznesu. W praktyce księgarze zazwyczaj sprawowali także opiekę nad pracą ochotników, dostarczając im specjalnej bezpłatnej literatury.

Bezpłatną literaturę udostępniano wówczas już w trzydziestu językach: angielskim, niemieckim, francuskim, szwedzkim, duńskim, norweskim, fińskim, walijskim, polskim, węgierskim, holenderskim, hiszpańskim, portugalskim, włoskim, greckim, rosyjskim, ormiańskim, arabskim, tamilskim, malajalam, zulu, esperanto, maoryskim, gudżaranti, marathi, telugu, urdu, chińskim (wendli i mandaryńskim), koreańskim i japońskim. Książki oferowano także w języku Braille’a dla niewidomych, co było czymś zupełnie niezwykłym w tamtych czasach, tym bardziej, że literaturę dla niewidomych udostępniano w języku angielskim, niemieckim, francuskim, szwedzkim i duńskim.

W numerze Strażnicy z 15 października 1913 roku ukazał się list będący sprawozdaniem z niewielkiej dwudniowej polskojęzycznej  konwencji, która odbyła się w dniach 31 sierpnia i 1 września w miejscowości Kenosha w stanie Wisconsin. Wzięli w niej udział członkowie dwóch polskojęzycznych zborów z Milwaukee i Chicago. W programie konwencyjnym było dziewięć wykładów, dwa sympozja oraz zebrania świadectw. Chrzest przyjęło 12 osób. Dodatkowo zorganizowano dwa wykłady publiczne.

* * *

W dniach 14-16 listopada 1913 roku zorganizowano konwencję w Waco w stanie Teksas. Pierwotnie zakładano, że pastor Russell weźmie w niej udział, wykorzystując podróż na południe Stanów Zjednoczonych do odbycia kolejnej podróży konwencyjnej. Charles wysłał jednak tam dwóch pielgrzymów jako przedstawicieli Stowarzyszenia Biblijnego i Traktatowego Strażnica. Decyzja tym była pokierowana tym, że kilka tygodni wcześniej gubernator stanu Nowy Jork, Martin H. Glynn wyznaczył pastora Charlesa Russella jako delegata, który miał reprezentować ten stan na Siódmym Międzynarodowym Kongresie Czystości Moralnej, zwołanym w dniach 7-12 listopada w Minneapolis w stanie Minnesota. Pastor wziął udział w tym kongresie, gdzie spotkał się z wieloma ludźmi. W niedzielę 9 listopada przedstawił wykład na temat: „Zapłata za grzech i nagroda za niewinność”.

* * *

Pisząc roczne sprawozdanie, pastor Russell napisał:

„[…] Ogólna suma prac przedstawionych w sprawozdaniu za miniony rok była tak duża, że przypuszczaliśmy, że będzie to nasz najlepszy rok. Dodatkowo, ze wszystkich stron były słyszane groźby naszych wrogów. Oni przechwalali się, że działalność naszego Towarzystwa zostanie wstrzymana przed kolejnym rokiem. U podstawy tych gróźb znajdowała się zaplanowana i rozpoczęta kampania oszczerstw, obelg, kłamstw – wszystko, aby nas powstrzymać. Na zakończenie naszego zeszłorocznego Sprawozdania powiedzieliśmy: »Nie bójmy się ryku wielkiego Przeciwnika, kiedy, jak lew ryczący będzie chciał nas zastraszyć. ‘Zmacniaj się, a On utwierdzi serce twoje.’«

Bez osądzania większości sług Chrystusa różnych denominacji możemy z całą pewnością powiedzieć, że doświadczenia minionego roku obficie pokazały, że niektórzy bardzo źli ludzie noszą liberię Nieba, twierdząc, że są rzecznikami Pana Jezusa Chrystusa. Naszą najlepszą myślą na ich temat jest, że wielki Przeciwnik zaślepił ich, podobnie jak wielkiego Saula z Tarsu. Mamy nadzieję, że podobnie jak Saul, także i oni wkrótce zostaną porażeni blaskiem światła z Nieba, i usłyszą w swoim sumieniu głos mówiący: »Jestem Jezusem, którego prześladujesz«; i że wtedy niektórzy z tych zajadłych wrogów Prawdy może stać się jej zagorzałymi sługami. […]”

W 1913 roku jednym z najbardziej zachęcających działów pracy była praca rozszerzania klas. W działalność tą zaangażowało się kilkaset osób, które jako ewangeliści rozszerzali głoszenie Prawdy na czasie na będące w ich sąsiedztwie miasta, miasteczka i wioski. W ten sposób pozyskano wielu nowych zainteresowanych, z których wielu poświęciło się na służbę Bogu. Ogółem przeprowadzono ponad 3 tys. takich spotkań publicznych, z udziałem prawie 92 tys. osób. Większą część tej działalności sfinansowały lokalne zbory, a tylko w kilku przypadkach potrzebna była pomoc Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica. Russell czasami nazywał tą pracę Świecko Domowym Ruchem Misyjnym (Layman’s Home Missionary Movement) i podkreślał, że wszyscy, którzy angażowali się w tą pracę jako ewangeliści, otrzymywali wielkie błogosławieństwo od Pana. Poza powiększaniem się liczebności lokalnych zborów, efektem tej działalności był także wzrost liczby korespondencji napływającej do Brooklińskiego Domu Biblijnego – napłynęło prawie 185 tys. listów i kartek pocztowych, na które wysłano ponad 481 tys. odpowiedzi. Kolporterzy rozprowadzili w tym roku ponad 692 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego. Niektórzy z kolporterów byli tak bardzo gorliwi, że regularnie odwiedzali małe nowo powstałe zbory, którymi się opiekowali, zachęcali i wspierali w prowadzeniu badań beriańskich. Bardzo zmieniono wówczas zakres pracy pielgrzymów, którzy skoncentrowali się na odwiedzaniu miejscowości, w których wynajmowano duże sale na wykłady publiczne. Dzięki temu, przy okazji jednej podróży mogli dotrzeć oni do większej liczby słuchaczy. W ciągu całego roku aktywnych było 80 pielgrzymów, którzy usłużyli w ponad 3,6 tys. zebrań publicznych i 3,9 tys. spotkań pół-publicznych na salach zborowych itp. Ogółem przebyli oni ponad 1 milion 420 tys. kilometrów. Całkowita frekwencja na tych spotkaniach mocno przekroczyła 1 milion osób. Praca pielgrzymów okazała się bardzo owocna, i mocno odciążała pastora Russella. Pomimo wysiłków przeciwników Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica, w 1913 roku wykłady Russella regularnie ukazywały się w 1 424 gazetach w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Dodatkowych 600 gazet w Wielkiej Brytanii, Południowej Afryce i Australii każdego tygodnia przedrukowywało te wykłady. W sumie dawało to liczbę ponad 2 tys. periodyków. Oczywiście, w większości przypadków, właściciele i redaktorzy tych gazet byli całkowicie obojętni na Prawdę biblijną, a ich zainteresowania ograniczały się jedynie do kwestii uzyskania większego zysku, jednak dzięki ich zgodzie Poselstwo Żniwa Wieku Ewangelii mogło dotrzeć do milionów czytelników. Liczba subskrypcji Strażnicy przekroczyła liczbę 45 tys. sztuk, przy czym każdego miesiąca drukowano dodatkowe egzemplarze dla zainteresowanych. Bardzo owocną okazała się cyrkulacja dwóch małych czasopism Gazeta dla każdego (Everybody’s Paper) i Kazalnica Ludowa. Przetłumaczone je na trzydzieści różnych języków. Ogółem ich cyrkulacja osiągnęła nakład ponad 36 mln sztuk. Praca to była możliwa dzięki wielkiemu wysiłkowi licznych ochotników. Dodatkowo oddział w Wielkiej Brytanii poinformował o sprzedaży prawie 139 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego oraz prawie 12 milionów różnych traktatów i publikacji biblijnych. Praca rozszerzała się także w Szwecji, gdzie regularnie pracowało 5 pielgrzymów i 40 kolporterów, a liczba subskrypcji Strażnicy wzrosła do prawie 2,2 tys. sztuk. Rozprowadzono tam ponad 40 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego i 18 tys. Cieni Przybytku. W sąsiedniej Danii sprzedano ponad 3 tys. tomów Wykładów Pisma Świętego. W Australii aktywnie pracowało 21 kolporterów, dzięki czemu liczba subskrypcji czasopisma Strażnica wzrosła do 980 sztuk, włączając w to także Nową Zelandię.

Roczne wpływy i darowizny wyniosły 277 284 $ (z poprzedniego roku pozostała nadwyżka w wysokości 663 $), a suma wydatków wyniosła 276 614 $. Na koniec roku w kasie pozostało 1 334 $. Liczby te nie zawierały wydatków związanych z przygotowaniem Fotodramy stworzenia, z której sprawozdanie miało ukazać się w następnym roku. Russell zamykał sprawozdanie z wielkim zadowoleniem, spodziewając się wielkich zmian w nadchodzącym 1914 roku.

* * *

———————————————

Opracowano na podstawie: Charles F. Redeker, Pastor C.T. Russell. Messenger of Millennial Hope, s. 9-45. Niektóre informacje zaczerpnięto z: F. Zydek, Charles Taze Russell: His Life and Times. The Man, the Millennium, and the Message i czasopisma Watch Tower.


Zobacz także:

1914-1915 – Fotodrama stworzenia

Szczegółowy życiorys C.T. Russella